W BLASKU MIŁOSIERDZIA

46/1046 – 19 października 2025 r. C.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA

2 

 

Niedziela, 19 października 2025 r.

  

XXIX niedziela zwykła rok „C”

Dziś obchodzimy 99. Światowy Dzień Misyjny.
Z tej okazji papież kieruje do nas swoje orędzie.

Dziś w archidiecezji krakowskiej, w Krakowie - I Nieszpory uroczystości
św. Jana Kantego, prezbitera, głównego patrona archidiecezji i miasta.

 

 

9

 

Czytania
Pierwsze czytanie: Wj 17,8-13
Psalm: Ps 121
Drugie czytanie: 2 Tm 3,14-4,2
Ewangelia: Łk 18,1-8

Ewangelia
Łk 18, 1-8 - Wytrwałość w modlitwie
✠ Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
     Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi.
     W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!” Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie nachodziła mnie bez końca i nie zadręczała mnie”».
     I Pan dodał: «Słuchajcie, co mówi ten niesprawiedliwy sędzia. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?»

Komentarz do czytań
     Łatwo mówić "Boże daj!". Trudniej pokazać, że mi zależy. Bóg może wszystko. Stając po naszej stronie chce jednak, byśmy z siebie też coś dali. Inaczej założymy ręce i nic robić nie będziemy uważając, że nam się wszystko od Boga należy. Po prostu szuka współpracowników, nie samych klientów, którzy czekając z założonymi rękami liczą, że Bóg zrobi za nich i jeszcze będą mieli pretensje, że nie tak jak trzeba.
     Bóg jest nam potrzebny. Bez Niego... Nawet trudno mówić. Przecież bez Niego nawet byśmy nie istnieli. On może wszystko, więc także wybawić nas z najgorszej opresji. Z drugiej jednak strony chyba nie powinniśmy lekceważyć tego, co sami możemy dla dobra swojego i bliźnich zrobić. To nasze zaangażowanie jednak jest też potrzebne... Tego uczy zwłaszcza pierwsze czytanie tej niedzieli.
     Powiedzieć Bogu, że mi zależy, łatwo. Gorzej kiedy przychodzi udowodnić, że to prawda. Ile jestem gotów dla tych spraw, o które proszę, stracić?
O tym między innymi w dzisiejszej opowieści o czytaniach najbliższej niedzieli.

 

7

 

W dzisiejszym numerze
- Cierpliwie, wytrwale
- Modlitwa wyrazem wytrwałej wiary
- Życie w obecności Boga
- Modlitwa to zanurzenie duszy w nieskończoności Boga
- 47 lat od wyboru Jana Pawła II. Czy wciąż pamiętamy, czym był dla nas Prorok Nadziei?
- Boża pszenica - św. Ignacy Antiocheński
- Podziękować
- Święta z AI
- Dziesięć zasad cyfrowego świata - Sztuczna inteligencja
- Święci i błogosławieni w tygodniu

 

 

4

 

Cierpliwie, wytrwale

W naszych kierowanych do Boga prośbach trzeba być wytrwałym. Przypomina mi o tym Chrystus w Ewangelii tej niedzieli, a potwierdza historia z czasów wyjścia Izraela z Egiptu, którą słyszę jako pierwsze czytanie. Trzeba być wytrwałym. Dlaczego tak często nie wystarcza, by powiedzieć raz?

Być może dlatego, żeby pokazać – nie Bogu, bo Bóg wie wszystko – ale i sobie, że nam na tym, o co prosimy, zależy. I jak bardzo nam zależy. Tak myślałem przez całe lata. Ostatnio zaczynam jednak przeczuwać, że jest w tym coś więcej. Że ta wytrwała modlitwa, mimo milczenia Boga, może wiele uczyć. Pokory? Też. Przede wszystkim chyba jednak rozumienia Boga. Uczy wczuwania się w to, jak On może patrzyć na nasze sprawy; czego On dla nas chce. Ta wytrwałość na modlitwie, czy Bóg wysłucha po naszej myśli czy nie, otwiera nam oczy...

Modlitwa
     Wszystkiego, Boże, od Ciebie potrzebuję. Wszystko co mam, jest Twoim darem. Sam nie pomnożę, tego co mam i nie zdobędę nowego. Dlatego proszę Cię o wszystko. Ufając, że to, co naprawdę mi potrzebne, dasz.

Problem w tym, że nie bardzo orientuję się, czego mi naprawdę trzeba. Ale się uczę. Gdy proszę o coś, co mi nie posłuży, daj mi przynajmniej zrozumieć, że tak jest.

 

 

5

 

Modlitwa wyrazem wytrwałej wiary

1. Po praktycznej nauce z poprzedniej niedzieli o potrzebie oczyszczania się w sakramencie pojednania otrzymujemy dziś kolejną lekcję niemniej praktyczną – o modlitwie. Jest ona praktyczna z dwóch względów. Rozpatrując ją od strony Bożych zasad przypomina nam, że nie ruszymy naprzód bez pomocy łaski, o którą koniecznie trzeba właśnie się modlić. Od naszej strony psychologicznej łatwo stwierdzić, jak często się zaniedbujemy w modlitwie skutkiem jej niedowartościowania lub zniechęcenia, bo nie jest wysłuchiwana. Jako zachętę więc dzisiejsze czytania biblijne ukażą przykłady rozpaczliwych sytuacji z dziejów ludu Bożego, w których ratowała go modlitwa, a zarazem podadzą warunki skutecznej modlitwy. To nam pozwoli poprawić nasze pojęcie modlitwy, która nie ogranicza się do szablonowego wyuczonego w dzieciństwie pacierza, odmawianego tylko z poczucia obowiązku lub z przyzwyczajenia.

2. Amalekici, mieszkańcy palestyńskiego Negebu i góry Seir, byli od początku przeciwni przejściu Izraela do Ziemi Obiecanej i potem pozostali na zawsze jego wrogami, skazanymi przez Boga na wyniszczenie (por. Wj 17,8–16: Pwt 25,17n), podobnie jak Edomici, z którymi byli spokrewnieni jako pochodzący od Ezawa (por, Rdz 36,12.16). Przedstawiona nam dziś scena z Księgi Wyjścia wydać nam się może nieco naiwna. Pamiętać jednak należy, że do ludzi starożytnego Bliskiego Wschodu przemawiały obrazy konkretne, za którymi kryje się głęboka myśl. Wzniesione i podtrzymywane ręce Mojżesza – to obraz modlitwy usilnej i wytrwałej, zanoszonej przez człowieka odpowiedzialnego za drugich. Izraelitom miały one dodać otuchy, gdyż poznali już skuteczność wstawiennictwa Mojżesza za lud Boży. Tym razem także Jozue dzięki wierze Mojżesza odniósł zwycięstwo usuwające jedną z przeszkód ich wędrówki.

Dzisiejszy urywek prawdziwie testamentarnego 2 Listu św. Pawła do Tymoteusza ukazuje nam doniosłość modlitwy u człowieka Bogu oddanego – mądrość czerpaną z lektury Pism, dlatego że są od Boga natchnione. Ten klasyczny tekst o charyzmacie natchnienia biblijnego (obok 2 P 1,21) wylicza nadto pożytki znajomości Pism, zwłaszcza dla każdego, kto naucza i wychowuje doskonałych ludzi Bożych, którzy się sprawdzą potem w działaniu. Do tego trudu wychowawczego uroczyście, zaklinając na sąd boski podczas paruzji, wzywa swego ucznia i następcę Apostoł, który za chwilę wyrazi przewidywanie swojej bliskiej śmierci męczeńskiej i dokona bilansu swojego życia (por. 4,6–8). Jednakże słowa trwaj w tym, czego się nauczyłeś, każdy z nas może odnieść z pożytkiem do siebie. Ważna jest dla wszystkich zasada chrystologicznej lektury całego Pisma Świętego: ku zbawieniu przez wiarę w Chrystusie Jezusie.

Tylko Łukasz, ewangelista modlitwy, podał nam przypowieść Jezusa o niesprawiedliwym sędzi i wytrwałej wdowie. Nauka tej przypowieści, zbudowanej na zasadzie kontrastu – zły człowiek i dobry Bóg – odnosi się do wytrwałości jako warunku skutecznej modlitwy. Sędzia jest praktycznym ateistą, który się nie liczy z Bożym Prawem, jest nadto niesprawiedliwym może dlatego, że przekupionym. Wdowa w Biblii – to typ osoby nieszczęśliwej, która na równi z sierotą winna być otaczana szczególną opieką (por Wj 22,21–23); za skrzywdzonymi ujmie się sam Bóg (por. Ps 146,9). Wytrwałość owej wdowy znużyła sędziego, tak iż z motywów niezbyt szlachetnych wreszcie rozsądził sprawę na jej korzyść. Przypowieść ma dołączone zapewnienie o wysłuchaniu wytrwałej modlitwy, zwłaszcza zanoszonej przez ludzi jakoś bezradnych i dlatego biednych. Całość kończy się zagadkowym dla egzegetów pytaniem Jezusa, które jednak pośrednio wyjaśnia, że przyczyną niewysłuchania modlitw jest brak wiary.

3. Za myśl główną można by uznać hasło: nie zniechęcać się pozornym niewysłuchaniem modlitw! A racja takiego hasła jest szczególnie teologiczna, gdyż we wszystkich trzech czytaniach w różny sposób mowa o jest o jednym: Bóg chce, by człowiek prowadził z Nim dialog modlitewny, będący dla człowieka rękojmią wysłuchania próśb, a dla Boga sposobnością praktycznego ukazania człowiekowi, jaki On jest naprawdę, wbrew potocznemu doświadczeniu. Odpowiadające sobie sytuacje z pierwszego czytania i z Ewangelii mają ten wspólny mianownik, że obie przedstawione w nich sytuacje po ludzku mogą uchodzić za beznadziejne. A przecież mimo trwania przeszkód usilne i wytrwałe prośby odnoszą pożądany skutek, który nie musi wcale być natychmiastowy. Boże prędko nie zawsze odpowiada skali naszej niecierpliwości. „Panie, czemu przychodzisz tak późno, gdy czarny mrok nas ogarnia?” – śpiewał o. A. Duval TJ, francuski piosenkarz.

4. Homilia może być rozwinięciem tezy naczelnej niedzieli na podstawie kolejnego omówienia wszystkich trzech czytań. Trzeba jednak wyjść z drugiego czytania: co mówi mądrość wiodąca ku zbawieniu przez wiarę w Jezusa Chrystusa? Mówi, że nie wystarczy polegać na sumie własnych doświadczeń, zwłaszcza negatywnych, lecz polegać na Bożych zapewnieniach (prędko ich weźmie w obronę – powie dziś Jezus) i zdawać egzamin z ufności, w oparciu o to, jakim jest Bóg. Potem można ukazać przykład modlitwy ludzi odpowiedzialnych za innych według pierwszego czytania, podkreślając współdziałanie dwóch wysiłków: fizycznego, ze strony Jozuego, Aarona i Chura, oraz duchowego – u Mojżesza. Wszystko należy zakończyć zasadą z dzisiejszej Ewangelii cenną dla typowego „szarego człowieka”, który – podobnie jak uboga wdowa – na nikogo nie może liczyć, tylko na Boga, a należy przez to do Jego wybranych.

Augustyn Jankowski OSB – „wiara.pl”

 

 

1

 

Życie w obecności Boga

Gdyby człowiek modlił się codziennie przez sześć minut, a w niedzielę spędził na Eucharystii dodatkowe 59 minut, to w sumie poświęciłby na modlitwę jeden procent swojego życia. Tymczasem Jezus poleca, by „zawsze się modlić i nie ustawać”. Zazwyczaj definiujemy modlitwę jako rozmowę z Bogiem. Ale nawet ludzie bardzo w sobie zakochani nie są w stanie nieustannie do siebie mówić. W miłości chodzi raczej o bycie ze sobą. Modlitwa nieustanna to świadomość, że zawsze przebywam w obecności Boga.

Słowo „zawsze” pojawia się w Ewangelii Łukasza, gdy miłosierny ojciec mówi do starszego syna: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy” (15,31). Pamiętamy jednak, że ten syn nie miał z ojcem dobrej relacji. Był blisko, ale tylko ciałem. Czuł się jak niewolnik, który ma dla ojca pracować, ale nie przyszło mu na myśl, że może go o coś poprosić. Ojciec wydawał mu się kimś dalekim, komu trudno opowiadać o swoich pragnieniach i przeżyciach.

Świadomość Bożej obecności pomaga nam zrozumieć, że modlitwa nie jest pracą, ale relacją. Bóg jest świadkiem wszystkich naszych sukcesów i porażek, tych małych i tych wielkich. Dlatego warto co jakiś czas powiedzieć do Boga choć jedno słowo. Podziękować za to, co się udało, i poprosić o siły do tego, co się wydaje zbyt trudne. Bóg nie jest „niesprawiedliwym sędzią”, któremu ludzie zawracają głowę. Jest kochającym Ojcem, który czeka, aż dzieci przyjdą opowiedzieć mu o swoich smutkach i radościach.

Ta świadomość bycia w Bożej obecności chroni nas przed złem. Jezus prosi, by w modlitwie „nie ustawać”. Greckie słowa μὴ ἐγκακεῖν (me enkakein) dosłownie oznaczają „nie być w złu”. Kiedy człowiek przestaje się modlić, od razu spotyka swojego wroga. Staje się jak ta wdowa z przypowieści, która nie potrafi obronić się przed swoim przeciwnikiem. Podobna myśl zawarta jest w pierwszym czytaniu. Gdy Mojżesz trzymał ręce wzniesione do góry, Izraelici wygrywali z Amalekitami, a gdy je opuszczał, to wygrywali ich przeciwnicy. Żyjmy zawsze w obecności Boga, by zawsze otrzymać od Niego pomoc i wsparcie.

Jacek Pietrzak OP – „wdrodze.pl”

 

 

8

 

Modlitwa to zanurzenie duszy w nieskończoności Boga

Dzisiejsze Słowo ukazuje nam, że kondycja człowieka bywa słaba, dlatego powinien on wiedzieć, gdzie szukać wsparcia. Początkowo łatwo jest skoncentrować się na modlitwie i budowaniu relacji z Bogiem, jednak z czasem mogą pojawić się wątpliwości czy znużenie, gdy opadnie pierwszy entuzjazm.

Pierwsze czytanie pokazuje, jak Mojżesz podczas modlitwy tracił siły. Kiedy opuszczał ręce, Izraelici zaczynali przegrywać. Znaleziono jednak sposób, aby podtrzymać jego ramiona, co przyniosło dobry skutek. Mojżesz staje się dla nas wzorem modlitwy wstawienniczej. Nie modli się za siebie, lecz za lud, prowadząc go do Boga (por. KKK 2577). I to nawet wtedy, gdy po ludzku mogłoby się wydawać, że powinien postąpić inaczej. Tak było w momencie, gdy Izraelici w czasie jego dłuższej nieobecności stracili cierpliwość i wykonali sobie złotego cielca, aby oddawać mu cześć. Mojżesz przyjął wówczas rolę pośrednika, wstawiając się u Boga za ludem. Ten obraz zapowiada pełnię wstawiennictwa w Jezusie Chrystusie, jedynym Pośredniku Nowego Przymierza (por. 1 Tm 2,5), którego modlitwa staje się źródłem naszej modlitwy.

Modlitwa stanowiła także centrum życia apostolskiego św. Jana Pawła II. W prywatnej kaplicy, na klęczniku, zawsze przechowywał kartkę z intencjami z całego świata. Dla niego wszystko stawało się modlitwą – spotkanie z chorym dzieckiem, wielkie wydarzenia, którym przewodniczył, dosłownie każda chwila. Kiedy w jego życiu pojawiały się poważne sprawy, gromadził wokół siebie ludzi na wspólnej modlitwie. Jego przykład przypomina nam, że chrześcijańska modlitwa zawsze jednoczy się z modlitwą Chrystusa, który wciąż oręduje za nami u Ojca (por. Hbr 7,25).

Modlitwa to zasadnicza część praktyki chrześcijańskiej wiary. Warto więc mieć jej właściwe rozumienie i nie oczekiwać od niej tego, co przeczyłoby jej istocie. Powinna koncentrować się przede wszystkim na szukaniu Królestwa Bożego (KKK 2632), a następnie na tym, co konieczne, by je przyjąć i współdziałać w jego przyjściu. Możemy także prosić o wszystko, co jest nam potrzebne (KKK 2646). Nie wolno zapominać, że wytrwała modlitwa służy przede wszystkim nawiązywaniu głębszej relacji z Bogiem, umacnia naszą wiarę i rodzi owoce miłości (KKK 2614). To Duch Święty, który „przychodzi z pomocą naszej słabości” i „wstawia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8,26), uzdalnia nas do modlitwy i czyni ją owocną. Bez Jego działania modlitwa byłaby tylko ludzkim wysiłkiem, a dzięki Niemu staje się dialogiem dziecka z Ojcem.

Współczesny człowiek często staje wobec modlitwy jak wobec problemu. Niektórzy sądzą, że można żyć bez modlitwy, a nawet uważać się za wierzących, nie modląc się. Inni twierdzą, że posiedli już umiejętność modlitwy i nie potrzebują dalszej nauki. Tymczasem to właśnie modlitwa podtrzymuje w nas życie w łasce Bożej i prowadzi do jedności z Bogiem oraz z ludźmi. Ewangeliczna wdowa udała się do sędziego, ponieważ nie miała nikogo, kto mógłby stanąć w jej obronie. Innymi słowy – nie miała nic do stracenia. Jej jedyną drogą było wytrwałe, natarczywe proszenie o interwencję kogoś silniejszego. Zestawienie tej sytuacji z obrazem miłosiernego Boga jeszcze mocniej ukazuje, że poświęcony czas na modlitwę przynosi owoce. Nawet jeśli nasze prośby nie zostaną spełnione, sam czas modlitwy nie jest stracony, gdyż został ofiarowany Bogu. Ostateczna interwencja zawsze pozostaje w Jego rękach. W tym wytrwałym wołaniu towarzyszy nam Chrystus, który w przypowieści sam zachęca do nieustannej modlitwy, i Duch Święty, który sprawia, że nasza modlitwa staje się udziałem w modlitwie całego Kościoła.

Ewangelia wraz z przypowieścią koncentruje się na modlitwie jako przestrzeni spotkania człowieka z Bogiem. Ukazuje także, jaki Bóg jest wobec ludzi. W kontraście do niesprawiedliwego sędziego jawi się On jako cierpliwy, dobry i miłosierny. To daje nam impuls do umocnienia postawy modlitewnej adoracji Boga i zachęca do aktywnego kształtowania tej postawy w naszym życiu. Nawet jeśli modlitwa z różnych powodów zniknęła z codziennej praktyki, nie oznacza to, że nie można do niej powrócić. Wręcz przeciwnie – Bóg czeka jak Ojciec miłosierny, gotowy, by odnowić więź z człowiekiem. Już teraz zachęca nas, byśmy hojnie przeznaczali czas na modlitwę – nie tylko jako odmawianie formuł, lecz jako osobiste spotkanie z Nim. To spotkanie dokonuje się zawsze w Chrystusie, przez Ducha Świętego, który wprowadza nas w żywą relację z Ojcem (por. KKK 2565). Mimo trudności i niepowodzeń codziennego życia On jest zawsze po naszej stronie i nieustannie zaprasza do spotkania.

o. Andrzej Makowski CSsR – „redemptor.pl”

Prefekt Tirocinium Pastoralnego Prowincji Warszawskiej Redemptorystów w Lublinie,
wykładowca homiletyki w Instytucie Teologicznym Zakonu Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika oraz w Instytucie Teologicznym Księży Misjonarzy w Krakowie – Lublin

 

 

 

6

 

47 lat od wyboru Jana Pawła II.
Czy wciąż pamiętamy, czym był dla nas Prorok Nadziei?

 

Ponad cztery dekady temu biały dym unoszący się nad Watykanem przestał być jedynie kościelnym symbolem. Dla milionów Polaków stał się znakiem wybawienia. W dniu 16 października 1978 r., kiedy świat usłyszał z balkonu Bazyliki św. Piotra nieco niezgrabnie wypowiedziane nazwisko „Wojtila”, narodziło się coś więcej niż nowy pontyfikat — narodziła się nadzieja.

„Około 17.15 – Jan Paweł II”. Chwila, która odmieniła historię
Watykan wypełniony Polakami — pielgrzymka pamięci i wdzięczności
Prorok, który bronił słabych — biblijne porównania w homilii ks. Noconia
Biały dym, Dzwon Zygmunta i pierwsza transmisja — jak rodziła się nadzieja
„Niech zstąpi Duch Twój” — słowa, które rozbiły mur
Wolność i odpowiedzialność. Jan Paweł II upomina także swoich
„Chciał lizać rany narodu” — papież jako sługa

„Około 17.15 – Jan Paweł II”. Chwila, która odmieniła historię
Na początku liturgii rocznicowej w Watykanie arcybiskup Andrzej Przybylski przypomniał prostą, niemal suchą notatkę z dziennika krakowskiego kardynała: „16 października 1978 r. kardynał krakowski Karol Wojtyła w swoim dzienniku zapisał: ‘Około 17.15 – Jan Paweł II’. Tak się rozpoczął pontyfikat naszego Papieża Ojca Świętego”.

Polacy u grobu swojego Papieża

Do Bazyliki św. Piotra, na Mszę św. sprawowaną przy grobie Jana Pawła II w 47. rocznicę jego wyboru, przybyło ponad stu kapłanów i liczni wierni z Polski. Zgromadzeni wypełnili przestrzeń między wejściem do świątyni a kaplicą św. Sebastiana. Po trzydziestogodzinnej podróży dotarli m.in. członkowie chóru Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, którzy natychmiast podjęli służbę śpiewem.

Wśród koncelebransów znaleźli się kard. Konrad Krajewski, bp Marek Szkudło, bp Adam Wodarczyk, bp Grzegorz Olszowski oraz bp Radosław Orchowicz. Obecny był także ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej Adam Kwiatkowski.

W homilii ks. Arkadiusz Nocoń przypomniał, że według Pisma Świętego prorocy byli posyłani do narodu wybranego „w momentach ucisku, albo kiedy sam naród odwrócił się od Bożych przykazań”. I cytował: „Prorok Natan wytknął królowi Dawidowi grzech cudzołóstwa. Prorok Jeremiasz ganił możnych za niesprawiedliwe traktowanie podwładnych. Prorok Micheasz krytykował sędziów za łapownictwo, a prorok Amos występował przeciwko rozpowszechnionej wówczas nieludzkiej lichwie”.

Następnie dodał: „Prorocy byli pierwszymi obrońcami ubogich, heroldami sprawiedliwości i budzicielami ludzkich sumień. 47 lat temu Bóg wysłał do naszego narodu Proroka Nadziei. Byliśmy wówczas otoczeni ‘Morzem Czerwonym’”.

Biały dym, Dzwon Zygmunta i pierwsza transmisja

Ks. Nocoń zauważył, że młodsze pokolenie może nie rozumieć emocji tamtego dnia: „Chyba tylko ludzie mojego pokolenia potrafią zrozumieć, co oznaczał dla Polaków ten biały dym 16 października 1978 roku, to dziwnie wymówione z balkonu Bazyliki słowiańskie nazwisko ‘Wojtila’, Dzwon Zygmunta kołyszący się nad Krakowem i nad całą Polską, pierwsza transmisja Mszy św. w telewizji przez dziesięciolecia wypranej z religijnych symboli”.
I wreszcie pielgrzymki do ojczyzny, kiedy — jak mawiano — „podczas tych niezapomnianych czerwcowych dni Polska nagle kochała się w Polsce”.

„Niech zstąpi Duch Twój” — słowa, które rozbiły mur

Pierwsza pielgrzymka Papieża do Polski przyniosła słowa, które przeszły do historii: „Niech zstąpi Duch Twój!” Ks. Nocoń przypomniał, że te słowa „przyniosły nam wreszcie upragnioną wolność, od której zakręciło się nam w głowie”. A jak na proroka przystało — Jan Paweł II nie tylko niósł nadzieję, ale i ostrzegał.

Wolność i odpowiedzialność

W homilii przywołano słowa z audiencji generalnej z 29 kwietnia 1992 r., kiedy Papież powiedział: „Największe zagrożenie dla wolności człowieka jest wtedy, kiedy się go zniewala, mówiąc jednocześnie, że się go czyni wolnym”. Po czym dodał: „Kiedy tutaj przejeżdżałem przez plac, starsza kobieta z Polski krzyknęła: ‘Ratuj Polskę!’ Co to znaczy? Że ona widzi niebezpieczeństwo. I trzeba, żebyśmy wszyscy widzieli, żebyśmy nie zniszczyli tego dziedzictwa, tego dobra, któreśmy z takim trudem obronili”.
Papież zauważył wówczas: „Te słowa powtarzałem także w Polsce i nie wszystkim się one podobały. Nie szkodzi. Będę mówił stale”.

Ks. Nocoń przypomniał również inne słowa Jana Pawła II: „Podobnie jak w biblijnej scenie pies lizał rany Łazarza, ja chciałem być sługą narodu polskiego, aby lizać jego rany. Niczego innego dla siebie nie pragnę”.
Nie wszystkim się to podobało. Przypomniano zamach z 13 maja 1981 roku: „Czyjaś ręka strzelała, a inna prowadziła kulę”. W homilii nawiązano do niedawnego zatrzymania figury Matki Bożej Fatimskiej w miejscu zamachu, z kulą zamkniętą w jej koronie.

Pamięć i zobowiązanie

Na zakończenie ks. Nocoń podkreślił: „Od 2005 roku gromadzimy się tutaj na tych przedziwnych audiencjach czwartkowych, gdzie owszem prosimy Jana Pawła II o wstawiennictwo i o potrzebne nam łaski. Ale przede wszystkim gromadzimy się tutaj, aby uwielbiać Boga w Jego świętych i aby dziękować Bogu, że przed 47 laty posłał do naszego narodu Proroka Nadziei, który niczego więcej dla siebie nie pragnął, jak tylko być naszym sługą”.

vaticannews.va / pzk – za „deon.pl”

 

 

10

 

Boża pszenica - św. Ignacy Antiocheński

Ignacy posługiwał się za życia imieniem Teofor, co znaczy „niosący Boga”. Średniowieczna „Złota legenda” opowiada, że w jego sercu znaleziono po śmierci złotymi literami wypisane imię Chrystusa.

Benedykt XVI o Ignacym Antiocheńskim

Jestem Bożą pszenicą. Zostanę starty zębami dzikich zwierząt, aby się stać czystym chlebem Chrystusa. To chyba najsłynniejsze słowa św. Ignacego, biskupa Antiochii, który zginął na rzymskiej arenie (być może w Koloseum) rozszarpany przez dzikie zwierzęta około 110 roku. Żył w czasach, gdy chrześcijanie pamiętali jeszcze Apostołów Chrystusa. Legenda mówi, że Ignacy był tym szczęśliwym dzieckiem, które Chrystus postawił przed uczniami, kiedy mówił im, że mają się stać jak dzieci: „Kto się więc uniży, jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje” (Mt 18,4).

Niewiele mamy informacji o jego życiu. Wiadomo, że był drugim lub trzecim z kolei biskupem w Antiochii, w Kościele założonym przez samego św. Piotra. Kiedy za panowania cesarza Trajana wybucha prześladowanie chrześcijan, Ignacy zostaje aresztowany w swoim mieście i przewieziony do Rzymu. Ma już wtedy około osiemdziesiątki. W drodze po męczeńską śmierć umacnia napotkanych współwyznawców. W Smyrnie spotyka się z sędziwym biskupem Polikarpem, który wkrótce podąży za nim w krwawą drogę. Chwile postoju Ignacy wykorzystuje na pisanie. Tak powstaje 6 listów adresowanych do różnych gmin chrześcijańskich i jeden do biskupa Polikarpa. To prawdziwe perły literatury wczesnochrześcijańskiej.

Zawierają nie tylko świadectwo wiary samego Ignacego. Ukazują także wiarę młodego Kościoła, rozwijającego się mimo prześladowań. Ignacy akcentuje znaczenie jedności w gminach, której źródłem jest ścisła łączność wierzących z biskupami, prezbiterami i diakonami. O Kościele rzymskim pisze, że przewodzi w wierze i miłości. O sobie wyznaje, że dopiero teraz zaczyna być uczniem Chrystusa. Rzymskich chrześcijan prosi żarliwie, by nie starali się go ratować, ale pozwolili mu się zjednoczyć jak najszybciej ze Zbawicielem: „Moje upodobania zostały ukrzyżowane i nie ma we mnie już pożądania ziemskiego. Jedynie woda żywa przemawia do mnie z głębi serca i mówi: »Pójdź do Ojca«”.

Ignacy posługiwał się za życia imieniem Teofor, co znaczy „niosący Boga”. Średniowieczna „Złota legenda” opowiada, że w jego sercu znaleziono po śmierci złotymi literami wypisane imię Chrystusa. Z listów świętego biskupa Ignacego bije wielka duchowa siła, radykalizm, odwaga, nadzieja sięgająca poza horyzont śmierci. „Czyńmy wszystko z tą jedną myślą, że Bóg jest w nas”; „Nie rozprawiajcie o Jezusie Chrystusie, gdy równocześnie pragniecie świata”. Słowa proste, mocne, jednoznaczne. Odsłaniają całą mizerię mojej wiary. Czytam je jak wyrzut sumienia. Czy w ogóle zacząłem już być uczniem Chrystusa? Przecież wcale nie chcę, by moje upodobania zostały ukrzyżowane. Lękam się stać się Bożą pszenicą. Kim więc jestem?

ks. Tomasz Jaklewicz – „wiara.pl”

 

12

 

Podziękować

Kolebanie się w tramwaju, rano, w stanie pomiędzy jawą i snem (szczęściarze, mamy pracę). Bolesne zetknięcie stopy z klockiem Lego (mamy dzieci). Znudzenie kazaniem (jak to dobrze, że kościół tak blisko!).

Poirytowanie okołoludzkie, bo ktoś, bo coś, bo jak zawsze (cudownie, że nie siedzimy sami w pustym pokoju, 24/7). I tak dalej, i tak dalej. To wszystko, za co trzeba umieć dziękować – mimo że jest tak uciążliwe, szare, monotonne, to przecież jest, zostało nam podarowane.

Z tą wdzięcznością to nam często jakoś nie po drodze. Bo niby wiadomo, że trzeba, a upieramy się, że nie ma za co. Bo to „jego obowiązek”, bo „nie czuję”, „nie lubię gadać”, „nie było okazji”…

Między wdzięcznością przeżytą a wyrażoną też jest zresztą jakaś różnica. Znacząca czasem. Skłonni jesteśmy uznać, że wiemy – i chrześcijaństwo, i savoir-vivre są tu zgodne w ocenie tego, co właściwe, a my jesteśmy przecież dobrze wychowani. Jednak czy świat wie, że my wiemy? Czy nasze otoczenie o tym wie? Wdzięczność pozostaje czasem jakby w sferze domysłów, okolicznościowych grzecznościowych formuł – szczerych, niewystarczających.

Stwarzać sobie okazje do wyrażania dziękczynienia – właściwie jak? I czy zmienia się najpierw myślenie – czy może myślenie jest zmieniane przez działanie? Praktyka czyni mistrza czy teoria? I to, i to?

Wielu świętych mogłoby tu chyba być nauczycielami w tej dziedzinie. Tak odczytujemy ich życie. „Ludzie zwykle w sensie dość cynicznym powiadają: «Błogosławiony ten, co się niczego nie spodziewa, bo nie dozna zawodu». A w sensie zupełnego szczęścia i zapału św. Franciszek mówił: «Błogosławiony ten, co się niczego nie spodziewa, bo będzie się cieszył wszystkim»”–Gilbert Keith Chesterton snuje opowieść o Biedaczynie z Asyżu.

Ojciec Zdzisław Kijas w kontekście postawy kardynała Stefana Wyszyńskiego i jego wezwania do wielkoduszności, przebaczania innym pisze: „Nierzadko upada wiele pięknych inicjatyw duszpasterskich, wiele różnych planów z tego tylko powodu, że ktoś czuł się dotknięty, mało doceniony lub niezauważony i obraził się, zamknął, odsunął od innych.

Nierzadko względy osobiste czy emocjonalne są większą przyczyną podziałów niż względy merytoryczne. (…) «Większość konfliktów, które gnębią ludzi, zakończyłaby się zapewne zaraz, w pierwszym okresie sporu»”.

A jaka jest nasza historia?

Katarzyna Solecka – „wiara.pl”

 

 

15

 

Święta z AI

Że niby za wcześnie na ten staropolski, przysłowiowy christmas time?

I don’t know, I don’t know. It’s a beautiful time… – jakby to pewnie pedzioł Donald Trump. Ale żarty na bok. Choć w dzisiejszym felietonie będzie o to raczej trudno.

Bo tak się złożyło, że – i to już kilkanaście dni temu – dostałem pierwszą, tegoroczną, świąteczną kartkę pocztową. Ach cóż to był za szok!

I nie ze względu na to, że tak wcześnie, bo zakonnicy, którzy ją wysłali, robią tak co roku, dorzucając do koperty plik druczków zachęcających do zamawiania u nich Mszy za zmarłych (Wszystkich Świętych is coming). Problemem było to, co widnieje na tej kartce.

- Święta Rodzina. Józef i Maryja pochyleni nad Dzieciątkiem Jezus. Co też pan redaktor chce od tej kartki? – reaguje przypadkowy przechodzień, zaglądający mi właśnie przez ramię.

- No właśnie nie do końca. Pan się przyjrzy uważnie, szanowny panie.

- No ale przecież to tylko… Ło matko jedna!

- A no właśnie.

Bo na tejże kartce (w całości wygenerowanej przez AI), to tak właściwie nie Józef z Maryją są, a Jezus z Maryją. Ewidentnie Jezus, 33-letni, z dziwnymi, sztucznymi ej-ajowymi włosami, przywodzącymi na myśl nażelowane fryzury chłopców z dawnych boysbandów z Backstreet Boys na czele. Ale to jeszcze nic.

Ten Jezus/Józef & Maryja wygenerowani są w miarę realistycznie, ale już Dzieciątko Jezus wygląda raczej na figurę. Na bambinelli jakoweś, a nie na żywe niemowlę. Ale to też w sumie pikuś, bo najlepsze zostawiłem na koniec. Bo też dopiero na samym końcu to na tej kartce dojrzałem.

Otóż Dzieciątko ma trzy rączki! Jak Boga kocham. Lewa jest jedna – tu wszystko ok. Ale prawa, a dokładnie prawe piąstki, są dwie. Jedna przy ciele, na wysokości piersi. Druga niżej, przy pieluszce. No i co tu teraz z tym fantem zrobić?

Jak nic będzie egzemplarz do zbiorów. Bo kartki świąteczne lubię. Trochę sobie zbieram. Nie wszystkie, bo nie ma sensu zbierania ton masówy, jaką nadal się produkuje. Ale te ładniejsze, bardziej pomysłowe, odkładam od paru lat do jednej szuflady i trochę ich już jest.

A ta tegoroczna? Koronny dowód na to, jak bardzo niedoskonałym narzędziem jest to całe AI. I na to, czym chodzenie na cyfrową łatwiznę może się skończyć.

Poniżej, ku pamięci i przestrodze, dziesięć „przykazań” cyfrowego świata:

Piotr Drzyzga – „wiara.pl

 

 

14

 

Dziesięć zasad cyfrowego świata
- Sztuczna inteligencja

Cyfryzacja może się stać fałszywym bogiem, który dyktuje ludziom, co powinni myśleć i robić.

Grupa naukowców z krajów niemieckojęzycznych wydała w Wiedniu cyfrowy sygnał ostrzegawczy i ostrzeżenie przed ślepą wiarą w postęp technologiczny. Szesnastu naukowców wyraziło przekonanie, że w pełni zdigitalizowany świat wymaga jasnych zasad i sposobu postępowania zarówno ze strony rozwijających się firm, jak i użytkowników. 29 września przedstawili oni „Dziesięć zasad cyfrowego świata”, swego rodzaju przewodnik po humanistycznym, demokratycznym i zrównoważonym kształtowaniu ery cyfrowej.

Nawiązanie do Dziesięciu Przykazań nie jest przypadkowe, wyjaśnił jeden z inicjatorów, teolog z Innsbrucka, prof. Johannes Hoff. Wskazał, że „digitalizacja nie może stać się bożkiem – jest to zapisane zarówno w przykazaniach biblijnych, jak i w nowo sformułowanych zasadach”. Co więcej, zasady, podobnie jak Dziesięć Przykazań, „oferują orientację, nie narzucając sztywnych reguł postępowania” – powiedział Hoff w rozmowie z austriacką agencją katolicką Kathpress.

„Dziesięć zasad cyfrowego świata” to celowo zwięzłe wytyczne, które odnoszą się zarówno do jednostek, jak i instytucji. Obejmują one od ostrzeżenia przed traktowaniem technologii cyfrowej jako celu samego w sobie, przez przykazanie, by nie przypisywać człowieczeństwa maszynom, po żądanie, by nie niszczyć natury w imię postępu technologicznego. Dalsze punkty wzywają do tego, by nie traktować ludzi jak zwykłych obiektów danych, by zachować ludzki potencjał i zapobiegać koncentracji władzy w sferze cyfrowej.

Konkretnie, zasady brzmią: „Nie wywyższaj technologii cyfrowej jako celu samego w sobie”, „Nie przypisuj człowieczeństwa maszynom”, „Twórz przestrzeń dla wypoczynku i analogowych spotkań”, „Zagwarantuj zachowanie kompetencji społecznych i demokratycznych”, „Nie niszcz natury w imię postępu technologicznego”, „Nie traktuj ludzi jak zwykłych obiektów danych”, „Nie pozwól, by pozbawiono cię ludzkiego potencjału”, „Nie zaprzeczaj ograniczeniom techniki”, „Nie wykorzystuj maszyn do podważania wolności innych” oraz „Zapobiegaj koncentracji władzy i zapewnij uczestnictwo”.

Celem tych zasad jest przypomnienie osobom, organizacjom i instytucjom „o ich wspólnej odpowiedzialności za dobrą cyfrową przyszłość” oraz zachęcenie ich do „doprecyzowania zasad w świetle indywidualnej roli i odpowiedzialności”. Konkretnie oznacza to, że zasady zostały celowo sformułowane w sposób otwarty – „jak lista kontrolna i proste przypomnienia” – aby można je było dalej rozwijać w różnych obszarach, takich jak prawo, etyka, technologia itp.

„Digitalizacja powinna być wykorzystywana wyłącznie jako medium rozwoju i dobrobytu ludzi, społeczeństwa i środowiska. Tam, gdzie tak się nie dzieje, a cyfryzacja staje się fałszywym bogiem, który dyktuje ludziom, co powinni myśleć i robić, (...) w rzeczywistości składane są fałszywe obietnice zbawienia” – czytamy w omówieniu zasad. I dalej: „Potrzebujemy odwagi, by, w miejsce cyfryzacji niekontrolowanej i bezrefleksyjnej przyjąć cyfryzację mającą sens społeczny”.

Fundacja Future, założona równolegle z prezentacją „Dziesięciu zasad cyfrowego świata”, zrzesza naukowców z dziedziny filozofii, psychologii, teologii, prawa, informatyki, medycyny i ekonomii. Oprócz prof. Hoffa, wśród członków założycieli znajdują się wiedeński neurochirurg Oskar Aszmann, prawniczka Christiane Wendehorst (Uniwersytet Wiedeński), ekspert ds. oceny wpływu technologii prof. Armin Grunwald (Instytut Technologiczny w Karlsruhe -KIT), socjolog Jürgen Pfeffer (Politechnika Monachium), przedsiębiorca i publicystka Yvonne Hofstetter oraz specjalistka ds. systemów informatycznych w biznesie, Sarah Spiekermann-Hoff (Uniwersytet Ekonomiczny w Wiedniu).

Ron Lach /Pexels Sztuczna inteligencja - KAI

 

 

11

 

Święci i błogosławieni w tygodniu

  

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA W KOŚCIOŁACH W OKOLICY

Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach

niedziele i święta: 6.30, 8.00, 9.30, 11.00, 12.30 (oprócz VII i VIII), 16.00, 19.00,

dni powszednie – 7.00, 7.30, 18.00.

 Parafia Matki Bożej Pocieszenia, ul. Bulwarowa 15a

niedziele i święta: 7:00, 8:30, 10:00, 11:30, 13:00, 18:00, 20:00

dni powszednie: 7:00, 15:00, 18:00

Parafia Matki Bożej Częstochowskiej, os. Szklane Domy 7,

niedziele i święta: 6:30, 8:00, 9:30, 11:00, 12:30, 17:00 (oprócz VII i VIII),

19:00 (oprócz VII i VIII), 20:30

dni powszednie: 6:30, 8:00, 18:00

Parafia Matki Bożej Królowej Polski, Arka Pana, ul. Obrońców Krzyża 1

niedziele i święta: 6:30, 8:00, 9:30, 11:00, 12:30, 16:00, 17:30, 19:00,

dni powszednie: 6:00, 6:30, 7:00, 7:30, 8:00, 11:00, 18:00

Bazylika Krzyża św. - klasztor

                     (pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Wacława)

niedziele i święta: 06.30, 08.00, 09.30, 11.00, 12.30, 14.00 (oprócz VII i VIII)

dni powszednie: 06.30, 07.30, 08.30, 16.00 (w piątki), 18.00.

Parafia św. Bartłomieja Apostoła, Mogiła, ul. Klasztorna 11,

niedziele i święta: 6:30, 8:00, 9:30, 11:00, 12:30, 14:00 (oprócz VII, VIII), 16:30, 18:00

dni powszednie: 6:00, 7:00 (oprócz VII i VIII), 7:30, 8:30, 18:00

Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa, os. Teatralne,

niedziele i święta: 7:00, 8:30, 10:00, 11:30, 13:00 (oprócz VII i VIII), 18:00, 19:30

dni powszednie: 6:30 (oprócz VII i VIII), 7:00, 18:00

Parafia św. Stanisława Biskupa Męczennika, Kantorowice 122,

niedziele i święta: 9:00, 11:00, 18:00, dni powszednie: 8:00, 17:00, (18.00- lato)

Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa, os. Lubocza,

niedziele i święta: 8:00, 10:30, 17:00, dni powszednie: 7:00, 17:00

Parafia Matki Bożej Wspomożenia Wiernych, Prusy,

niedziele i święta: 7:30, 9:30, 11:30,

dni powszednie: 18:00 (pon., śr., pt.), 6:30 (wt., czw., sob.)

Parafia św. Maksymiliana Marii Kolbego, Mistrzejowice,

niedziele i święta: 6:30, 8:00, 9:30, 10:30, 11:00, 13:00, 17:00, 19:00

dni powszednie: 6:30, 7:00, 7:30, 18:00

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.