W BLASKU MIŁOSIERDZIA
50/1050 – 9 listopada 2025 r. C.
INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA
Aktualności
na 9 listopada 2025 r.
XXXII niedziela zwykła „rok C”

- Klucz

Klucz
Budynek, skarbnica sztuki, historyczna siedziba papieży… Co dziś świętujemy? Świątynia jako źródło wody żywej u Ezechiela i psalmisty, budowla wznoszona z żywych kamieni u Pawła, wreszcie Jezus prorokujący własne zmartwychwstanie i przenoszący świątynię z gmachu na swoje Ciało. To słowa klucze, wielkie JUŻ TAK Bożej obecności wśród nas i wielkie JESZCZE NIE pełni Jego panowania. Jak pisze Paul Badde w książce Miasto Niebiańskie, w Apokalipsie św. Jana istnieje klucz do tajemnic Europy. „I Miasto Święte – Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża”. Słowa te niczym tajemny kod leżą u podstaw wszelkich przełomowych wydarzeń, jakie miały miejsce w dziejach naszej części świata.
Tekst ten już od niemal dwóch tysięcy lat decyduje o naszych losach. Co roku dziewiątego listopada czyta się go we wszystkich katedrach, klasztorach i kaplicach – w dniu, który upamiętnia poświęcenie bazyliki laterańskiej w Rzymie w 324 roku, wzniesionej dla chrześcijan przez pogańskiego cesarza Konstantyna. Bazylika stanęła tuż obok pałacu cesarza. Zaledwie dwadzieścia lat wcześniej chrześcijanie cierpieli w tym samym cesarstwie bezwzględne prześladowanie. Akt poświęcenia był punktem zwrotnym. To był początek zachodniego świata. Dlatego również 9 listopada 1923 roku, kiedy Adolf Hitler wprowadził pochód buntowników pod ogień bawarskiej policji, 9 listopada 1938 roku, kiedy w czasie Nocy Kryształowej w niemieckich miastach niszczono synagogi, oraz 9 listopada 1989 roku, gdy w Berlinie upadł mur, w setkach europejskich świątyń czytano podczas nieszporów owe jakże obce, niezrozumiałe i zagadkowo brzmiące słowa: „Ujrzałem Miasto Święte – Jeruzalem Nowe zstępujące z nieba od Boga. A świątyni w nim nie dojrzałem, bo jego świątynią jest Pan, Bóg wszechmogący oraz Baranek”.
Szymon Bialik OP – „wdrodze.pl”

Matka i głowa wszystkich kościołów Miasta i Świata
„Matka i głowa wszystkich kościołów Miasta i Świata” – tak brzmi napis znajdujący się na fasadzie Bazyliki Laterańskiej. Dziś obchodzimy rocznicę jej poświęcenia. Naturalnie może zrodzić się w nas pytanie: dlaczego katolicy na całym świecie świętują rocznicę poświęcenia właśnie tego jednego kościoła? Ten fakt budzi lekkie zdziwienie, tym bardziej że najbardziej rozpoznawalną bazyliką jest Bazylika św. Piotra w Watykanie. To tam mieszka papież, tam także odbywają się najważniejsze celebracje liturgiczne. Dlaczego zatem nie wspominamy poświęcenia właśnie jej?
To Bazylika św. Jana na Lateranie jest katedrą biskupa Rzymu, a więc samego papieża. W jej murach przez wieki modlili się papieże, a sobory podejmowały decyzje, które kształtowały dzieje wiary. Dzisiejsze święto nie jest jednak jedynie wspomnieniem historii. To dzień, w którym uświadamiamy sobie, że Kościół to nie tylko mury, ale wspólnota ludzi, w których żyje Bóg. Sobór Watykański II przypomina: „Wszystkie wspólnoty wiernych pozostają w łączności z Kościołem Rzymskim, który przewodniczy w miłości”. Dzisiejsze święto jest więc świętem naszej duchowej jedności – jedności, której widzialną głową na ziemi jest papież.
W pierwszym czytaniu prorok Ezechiel widzi wodę wypływającą spod progu świątyni. Woda ta staje się rzeką życia, która ożywia pustynię i uzdrawia morze. Ten obraz ukazuje Kościół – wspólnotę, z której serca płynie łaska Chrystusa. Papież Benedykt XVI powiedział: „Kościół jest źródłem wody żywej, ponieważ z jego wnętrza wypływa sam Chrystus, który daje światu życie”. Kiedy Kościół pozostaje wierny Ewangelii, staje się miejscem uzdrowienia dla świata. Tam, gdzie bije źródło modlitwy i miłości, wszystko się odradza – ludzkie serca, rodziny, społeczeństwa.
W drugim czytaniu usłyszeliśmy św. Pawła – Apostoła Narodów, który mówi: „Jesteście Bożą budowlą. Świątynia Boga jest święta, a tą świątynią jesteście wy” (1 Kor 3,16–17). To zdanie przypomina, że Bóg nie zamieszkuje w kamieniach, ale w żywych sercach. Każdy z nas jest świątynią Ducha Świętego, uświęconą przez chrzest i Eucharystię. Papież Franciszek podkreślał:
„Kościół nie jest organizacją charytatywną ani instytucją społeczną, lecz wspólnotą ludzi, którzy doświadczyli miłości Boga i pozwalają, by ta miłość w nich zamieszkała”.
A Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina:
„Chrystus żyje w swoim Kościele jako w świątyni, a wierni są żywymi kamieniami tej budowli”.
Każdy z nas jest więc odpowiedzialny za piękno tej duchowej świątyni: przez modlitwę, dobroć, czystość serca i miłość do drugiego człowieka.
Kościół jest rzeczywistością bosko-ludzką, w której przeplata się świętość Boga i grzeszność człowieka. Ważne jest, byśmy uświadomili sobie, że od każdego z nas zależy, jak ludzie będą postrzegać Kościół, ponieważ widzą go w nas – wierzących. Im więcej świętości, dobra i miłości będzie w moim życiu, tym piękniejszy będzie Kościół.
Ewangelia ukazuje Jezusa, który wchodzi do świątyni jerozolimskiej i widząc w niej chaos oraz handel, z mocą mówi: „Nie róbcie z domu mego Ojca targowiska!” (J 2,16). To gest oczyszczenia, ale także wezwanie do odnowy serca. Św. Jan Paweł II przypominał:
„Świątynia Boga to przede wszystkim człowiek, który wierzy i kocha. Ale ta świątynia potrzebuje codziennego oczyszczenia”.
Również w naszym życiu Pan chce przewrócić „stoły” egoizmu, zazdrości, obmowy, przywiązania do rzeczy ziemskich – i uczynić nasze wnętrze prawdziwym domem modlitwy. Jest to proces czasem bolesny, ale konieczny, prowadzący do pokoju i bliskości z Bogiem. Sakrament pokuty i pojednania jest nam dany po to, aby oczyszczać świątynie, którymi jesteśmy, ze wszystkiego, co nie jest zgodne ze świętością Boga.
Dzisiejsze święto uczy nas także miłości do Kościoła. Papież Franciszek mówi: „Kościół nie jest sumą parafii, ruchów i instytucji, ale rodziną zjednoczoną przez Ducha Świętego w jednym Ciele Chrystusa”. Każda parafia jest małą cząstką tej wielkiej wspólnoty. Gdy trwamy w jedności z papieżem, naszym biskupem i między sobą, wtedy Kościół jest naprawdę „jednym sercem i jedną duszą” (Dz 4,32). Ta jedność nie jest tylko organizacyjnym porządkiem – to duchowa więź rodząca się z miłości do Chrystusa i wzajemnego zaufania.
Bazylika Laterańska, choć zbudowana z kamienia, jest znakiem duchowej świątyni, którą Bóg wznosi w nas. Dlatego jej święto obchodzimy na całym świecie. Benedykt XVI mówił: „Każdy kościół materialny jest znakiem Kościoła żywego – wspólnoty wiernych, w której Bóg pragnie mieszkać”. Dzisiejsze święto jest więc wezwaniem do odnowienia naszej wiary i wspólnoty. Niech nasze serca staną się świątyniami, w których Chrystus jest obecny – przez modlitwę, przebaczenie i miłość. Bo świątynia Boga nie stoi tylko w Rzymie, lecz w każdym sercu chrześcijanina. A jeśli w tym sercu Bóg jest czczony, wtedy Kościół naprawdę żyje. Amen.
o. Patryk Reczek CSsR – „redemptor.pl”
Redemptorysta Prowincji Warszawskiej, obecnie Tirocinium Pastoralne (wewnętrzne studium Zgromadzenia przygotowujące do prowadzenia Rekolekcji Parafialnych i Misji Ludowych) – Lublin

Święte autorytety, a szukanie wsparcia w codzienności
Uroczystość Wszystkich Świętych za nami, można przestać zastanawiać się nad sensem życia i świętością aż do następnego roku, no, może ewentualnie do czasu Wielkiego Postu. Można jednak też podejść do sprawy inaczej, choćby po to, by mądrzej i świadomiej żyć…
Od długiego czasu widzę, że wielu z nas żyje w poczuciu, że brakuje nam gdzieś obok drugiego człowieka, który byłby dla nas autorytetem. Kimś, na kim można się oprzeć. Z kim można porozmawiać o naszych troskach, wątpliwościach. Coraz częściej słyszę od znajomych katolików, że boją się zaufać. Tylu księży odchodzi, łamie prawo, prowadzi się niemoralnie itd. Tylu świeckich obok rozwodzi się, oszukuje urząd skarbowy, obgaduje i oczernia. Gdzie tu miejsce na autorytety? Po co opierać się na kimkolwiek, skoro gdzieś tam z tyłu głowy budzi się lęk o to, że znowu się zawiodę. Znowu będę słuchać kogoś, kto, jak się z czasem okaże, bardzo zbłądził.
W takich chwilach myślę o świętych. O tych, z którymi nie usiądę z kawą przy stole, ale mimo to w jakiś sposób mogę z nimi porozmawiać. Św. Jan Paweł II zostawił po sobie skarbnicę – setki listów, dokumentów, książek. Mój ukochany święty, ojciec Pio, napisał dziesiątki listów do swoich córek duchowych, które również dziś są niezwykle aktualne i ogólnie dostępne (choćby w Wydawnictwie Serafin). Św. Faustyna zostawiła swój "Dzienniczek", który jest idealny choćby dla tych, którzy mają trudności z przyjmowaniem sakramentów. Wystarczy zatrzymać się, poszukać i posłuchać, co święci mają nam do powiedzenia. Pytanie tylko, czy jesteśmy na to szczerze gotowi…
To nie jest tak, że nie ma obok nas nikogo godnego zaufania. Jeśli dobrze się rozejrzymy, na pewno kogoś takiego znajdziemy. Jest jednak pewne "ale". Święci są już po drugiej stronie – wiadomo więc, że nie popełnią już błędów. My, dopóki żyjemy, możemy zrobić to jeszcze bardzo wiele razy. W życiu nie chodzi o to, by uczepić się kogoś jak latarni, szukać ludzi krystalicznie czystych. Może warto bardziej zastanowić się, czego od danego człowieka oczekuję, jakiej pomocy i wsparcia dziś najbardziej mi potrzeba, i otworzyć się na to, że ktoś niedoskonały mnie na tej drodze po prostu wesprze. Być może tylko na chwilę, na pewien odcinek mojej życiowej drogi, w jakimś konkretnym aspekcie życia. Może się jednak okazać, że ten odcinek był niezwykle ważny dla – co by nie mówić – mojej osobistej świętości.
Mam za sobą kilka trudnych relacji, w których otrzymałam też wiele dobra. Czasem ból zawiedzionych oczekiwań jest tak ogromny, że nie widać dziś tego, co pięknego dostałam od danego człowieka – tego, jak ukształtowało mnie jego wsparcie i mądrość. Można utknąć w żalu i zamknąć się na kolejne relacje. Nieustannie mówić, że nie ma już dziś nikogo, kogo można nazwać autorytetem. Pytanie, czy taka jest rzeczywistość, czy to tylko moje wyobrażenie, wykrzywione przez doświadczenie cierpienia i zawiedzionych oczekiwań. Czy może Pan Bóg nie podsuwa mi dziś pod sam nos kogoś, kto wesprze mnie przez najbliższy miesiąc, rok? To wymaga wyjścia do tego człowieka i dania mu prawa do tego, że jest przy mnie na jakiś czas, i do tego, że on nie jest od tego, by zapełnić wszystkie moje braki.
Czasem jest też tak, że dziś nie ma w nas otwartości i siły na nowe relacje. Tak może być. Czy warto zwalczać to na siłę, gwałtem? Myślę, że nie… W takich chwilach sama szukałam duchowych sił u Jezusa – w sakramentach, modlitwie i Piśmie Świętym. Szukałam ich też w listach ojca Pio i w mojej zwykłej codzienności, przepełnionej spotkaniami z ludźmi, których od lat mam obok (mąż, dzieci, przyjaciele, znajomi…).
To nie z wielkich i spektakularnych rzeczy kształtuje się świętość, ale z drobiazgów codzienności – w podejściu do codziennych obowiązków, wywiązywaniu się ze swojego życiowego powołania, czy z tego, jak traktujemy drugiego człowieka. Również tego, który w jakiś sposób nas zawiódł. Wszyscy jesteśmy w drodze. Bądźmy na niej wsparciem dla innych i sami po nie sięgajmy, gdy go potrzebujemy. Może to jednorazowe sięgnięcie po pomoc okaże się punktem zwrotnym w naszym życiu. Warto zaufać – mimo zranień i lęku. Kolejny raz.
Magdalena Urbańska – „deon.pl”

Ks. Dolindo oczami swej bratanicy. Nieznane fakty o mistyku

Ulubieniec nędzarzy - św. Leonard z Limoges
Dane dotyczące żywotu świętego czerpiemy z „Martyrologium Rzymskiego”, do którego wpisał świętego Leonarda, kardynał Cezary Baroniusz. Dodatkowo wzmianki o świętym odnajdujemy w „Historii”, spisanej przez Ademara z Chabannes, na początku XI wieku.
Jednakże Leonard najżarliwiej czczony był przez lud. To właśnie dzięki wdzięczności prostych ludzi doczekał się niezwykle bogatego kultu. W Polsce w drugiej połowie XVIII wieku zarejestrowano kilkadziesiąt parafii pod jego wezwaniem. Do najstarszej świątyń jego imienia, należy krypta Św. Leonarda katedry wawelskiej z X wieku. Z kolei w Garbowie, do dzisiejszego dnia, obchodzi się odpust główny ku chwale świętego.
Przyjmuje się, że święty urodził się w Galii, podczas rządów cesarza Anastazego, w 466 roku. Pochodził ze szlacheckiej rodziny frankońskiej, która miała duże wpływy na dworze cesarskim, żyła także w przyjaźni z królem Franków, Chlodwigiem. Dla rodziców Leonarda sprawą ogromnej wagi było zapewnienie synowi jak najstaranniejszego wychowania i edukacji. Dzięki temu został oddany pod opiekę biskupowi Reims, świętemu Remigiuszowi.
Według legendy, Leonard służył jako rycerz na dworze Chlodwiga. Król przed ważną bitwą, miał złożyć przysięgę, że jeśli odniesie zwycięstwo, przyjmie chrzest. Tak też się stało i Leonard wraz ze swoim władcą, odrzucili pogańskie wierzenia.
Święty Leonard niezwykle szybko zyskał sobie szacunek na dworze królewskim. Wśród ludu panowało ogólne przekonanie o jego niezwykłej świątobliwości. Król oferował mu wiele przywilejów. Jednak Leonard wycofał się całkowicie z dworskiego życia i wyruszył do klasztoru Micy. Tam złożył śluby zakonne. Następnie osiadł na stałe w puszczy leśnej koło Limoges. Żył tam niezwykle ubogo, korzystając jedynie z hojności natury. Całe dnie spędzał na modlitwach i kontemplacji.
Pewnego razu, kiedy król polował we wspomnianym lesie, nadszedł czas porodu dla jego małżonki, która mu towarzyszyła. Okazało się, że życie matki i dziecka jest w niebezpieczeństwie. Wezwano Leonarda, a ten dzięki swym modlitwom i wstawiennictwu u Boga, sprawił, że wszystko zakończyło się pomyślnie. Król pragnął wyrazić swą nieopisaną wdzięczność złotem i srebrem. Leonard nie chciał przyjąć daru, a poprosił władcę, by rozdał te kosztowności najbardziej potrzebującym.
Średniowieczne żywoty wyliczają chorych, których uzdrowił święty. Zasłynął on także jako orędownik więźniów, za którymi wstawiał się u króla i możnowładców. Innych oswabadzał z kajdan w cudowny sposób, za sprawą swoich gorliwych modlitw. Słynął on także z niezwykłych kazań, które nakłaniały wiernych do objęcia drogi ubóstwa i służby. Ponoć siedem rodzin z jego rodu porzuciło bogactwo i zamieszkało przy klasztorze, aby wspierać Leonarda w posłudze.
W lesie ofiarowanym mu przez Chlodwiga, wybudował kościół ku czci Najświętszej Maryi Panny. Ponieważ coraz więcej osób prosiło go o opiekę duchową, założył klasztor. Święty Leonard jest patronem dobrego porodu, więźniów, jeńców, chorych i zagrożonych napadem. Do jego atrybutów należą kajdany i łańcuchy.
Święty zmarł w 559 roku. Pochowano go w kościele przyklasztornym, który na wieki stał się miejscem licznych pielgrzymek, w których brali udział zarówno prości ludzie jak i królowie oraz dostojnicy kościelni.
Agnieszka Watras – „wiara.pl”

Największa nekropolia w Polsce?
I miejsce na randkę. Zobacz ten cmentarz!
Cmentarz Centralny w Szczecinie to nie tylko jeden z 7 nowych cudów Polski, ale też idealne miejsce na... randkę!
Cmentarz Centralny w Szczecinie. Kiedy odwiedzaliśmy znajdujące się na nim groby bliskich, do torby, obok zniczy i chryzantem, pakowaliśmy kanapki i termos z ciepłą herbatą. Bo „wycieczka” na tę największą w Polsce i trzecią w Europie nekropolię to prawdziwa eskapada, godna porządnego planu, na którym rok po roku zaznaczaliśmy kolejne miejsca do odwiedzenia. A przy grobie dziadka, na koniec dnia, odbywało się rodzinne spotkanie.
Na randkę na szczeciński Cmentarz Centralny
Do dziś wieczorny spacer po „centralnym” na początku listopada to dla mnie najromantyczniejsza trasa, jaką można sobie w Szczecinie wyobrazić! Prawdziwy festiwal świateł, w mroku okalającym cały park, obudzi ducha romantycznego poety w najbardziej racjonalnym, męskim umyśle! Wystawiam na to dożywotnią gwarancję. Wtedy cmentarz naprawdę ożywa!
Cuda natury
Bo to miejsce niezwykłe - cmentarz-park, w którym rośnie ponad 400 gatunków drzew i krzewów, przywiezionych z najodleglejszych zakątków świata.
Cis pospolity – symbol przejścia przez bramę do zaświatów, święte drzewo Celtów, bukszpan wieczniezielony – oznaczający nadzieję zbawienia i nieśmiertelność, jodła nikko - pochodząca z gór na japońskich wyspach Honsiu i Sikoku, przywieziona ze wschodniego wybrzeża Ameryki Północnej choina kanadyjska czy kalifornijska jodła jednobarwna – to tylko kilka z setek rosnących tu reprezentantów bogatej, „cmentarnej” fauny i flory.
Ścieżka botaniczna wytyczona w 2010 roku, prowadząca przez wschodnią część cmentarza, to też niezła dawka wiedzy! Ustawiono przy niej 32 tablice z opisem i popularnych, i rzadkich drzew i krzewów.
A jak na tę część kraju przystało, w zachodniej części nekropolii płyną dwa potoki: Cicha i Jasna Woda.
Cmentarz. Raj dla artystów
Takie było założenie architekta tego miejsca. Wilhelm Meyer-Schwartau, który znacząco wpłynął na kształt architektoniczny całego miasta (zaprojektował między innymi Wały Chrobrego), kierował się ideą przeniesienia pogrzebów z kościołów i kaplic do ogrodów. Dlatego „centralny” miał być po prostu pięknym parkiem, na wzór ówczesnych nekropolii Hamburga, Berlina i Wiednia.
Ten cmentarz-ogród z początku XX wieku stał się też miejscem, w którym artyści mogli w pełnej krasie zaprezentować swój kunszt. Powstały tu piękne nagrobki i rzeźby, m.in. awangardowe dzieła Bestelmeyera, van Dahla, Kusthardta, Lederera oraz słynna „Matka Ziemia” Ernsta Barlacha.
To także idealne miejsce dla miłośników historii. W kwaterze wojennej, która powstawała przez kilka lat, pochowano 367 żołnierzy polskich, w tym 203 nieznanych i 2586 radzieckich - łącznie 3379 poległych w walkach o wyzwolenie ziemi szczecińskiej.
Idź, gdzie cię nogi poniosą
Choć zarządcy cmentarza proponują dwie trasy turystyczne - historyczną i botaniczną, zdecydowanie warto się na „centralnym” zgubić i pójść tam, gdzie nas nogi poniosą.
Przypadkiem trafić na coroczny, pierwszolistopadowy koncert „Tym, którzy nie powrócili z morza”, przysiąść przy pomniku ku ich pamięci, przedstawiającym wzburzone morskie fale i krzyż - maszt opleciony wodorostami, zamyślić się przy pomniku braterstwa broni, odpocząć w cieniu sosny himalajskiej, minąć fontanny, kamienne studnie, zapalić znicz przy grobach zasłużonych szczecinian. Miejsca do spacerów nie zabraknie, nawet najbardziej wymagającym – cmentarz znajduje się na blisko 170 hektarach.
To zdecydowanie jeden z najpiękniejszych parków w Szczecinie, doceniony także w plebiscycie „National Geographic Traveler”, i uznany za jeden z 7 nowych cudów Polski.
Być może dlatego, kiedy byliśmy dziećmi, listopadowa wyprawa na ten jeden z największych na świecie cmentarzy nie była uciążliwym i smutnym obowiązkiem. Była raczej jak wycieczka do lasu, w poszukiwaniu niezwykłych skarbów przyrody. A do dziś pozostała corocznym, rodzinnym, ciepłym spotkaniem.
Anna Malec – „aleteia.pl”
Święci i błogosławieni w tygodniu
NIEDZIELNA EUCHARYSTIA W KOŚCIOŁACH W OKOLICY
Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach
niedziele i święta: 6.30, 8.00, 9.30, 11.00, 12.30 (oprócz VII i VIII), 16.00, 19.00,
dni powszednie – 7.00, 7.30, 18.00.
Parafia Matki Bożej Pocieszenia, ul. Bulwarowa 15a
niedziele i święta: 7:00, 8:30, 10:00, 11:30, 13:00, 18:00, 20:00
dni powszednie: 7:00, 15:00, 18:00
Parafia Matki Bożej Częstochowskiej, os. Szklane Domy 7,
niedziele i święta: 6:30, 8:00, 9:30, 11:00, 12:30, 17:00 (oprócz VII i VIII),
19:00 (oprócz VII i VIII), 20:30
dni powszednie: 6:30, 8:00, 18:00
Parafia Matki Bożej Królowej Polski, Arka Pana, ul. Obrońców Krzyża 1
niedziele i święta: 6:30, 8:00, 9:30, 11:00, 12:30, 16:00, 17:30, 19:00,
dni powszednie: 6:00, 6:30, 7:00, 7:30, 8:00, 11:00, 18:00
Bazylika Krzyża św. - klasztor
(pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Wacława)
niedziele i święta: 06.30, 08.00, 09.30, 11.00, 12.30, 14.00 (oprócz VII i VIII)
dni powszednie: 06.30, 07.30, 08.30, 16.00 (w piątki), 18.00.
Parafia św. Bartłomieja Apostoła, Mogiła, ul. Klasztorna 11,
niedziele i święta: 6:30, 8:00, 9:30, 11:00, 12:30, 14:00 (oprócz VII, VIII), 16:30, 18:00
dni powszednie: 6:00, 7:00 (oprócz VII i VIII), 7:30, 8:30, 18:00
Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa, os. Teatralne,
niedziele i święta: 7:00, 8:30, 10:00, 11:30, 13:00 (oprócz VII i VIII), 18:00, 19:30
dni powszednie: 6:30 (oprócz VII i VIII), 7:00, 18:00
Parafia św. Stanisława Biskupa Męczennika, Kantorowice 122,
niedziele i święta: 9:00, 11:00, 18:00, dni powszednie: 8:00, 17:00, (18.00- lato)
Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa, os. Lubocza,
niedziele i święta: 8:00, 10:30, 17:00, dni powszednie: 7:00, 17:00
Parafia Matki Bożej Wspomożenia Wiernych, Prusy,
niedziele i święta: 7:30, 9:30, 11:30,
dni powszednie: 18:00 (pon., śr., pt.), 6:30 (wt., czw., sob.)
Parafia św. Maksymiliana Marii Kolbego, Mistrzejowice,
niedziele i święta: 6:30, 8:00, 9:30, 10:30, 11:00, 13:00, 17:00, 19:00
dni powszednie: 6:30, 7:00, 7:30, 18:00
NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:
strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl