W BLASKU MIŁOSIERDZIA

18/1018 – 21 kwietnia 2025 r. C.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA

2

Poniedziałek, 21 kwietnia 2025, rok „C”

 

PONIEDZIAŁEK WIELKANOCNY

 

4


Czytania:
Pierwsze czytanie: Dz 2,14.22b-32
Psalm: Ps 16
Ewangelia: Mt 28,8-15
Ewangelia
Chrystus zmartwychwstały ukazuje się niewiastom
Mt 28, 8-15
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Gdy anioł przemówił do niewiast, one pośpiesznie oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i pobiegły oznajmić to Jego uczniom.
A oto Jezus stanął przed nimi, mówiąc: «Witajcie!» One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech udadzą się do Galilei, tam Mnie zobaczą».
Gdy one były w drodze, niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło. Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: «Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdy spaliśmy. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu».
Ci więc wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami, i trwa aż do dnia dzisiejszego.
6
Komentarz na niedzielę
Poniedziałek wielkanocny... W liturgii, podobnie jak inne dni w tej oktawie, ma rangę uroczystości. Tak, zmartwychwstanie Jezusa jest tak wielkim wydarzeniem, że uczczenie go tylko jednym dniem świętowania – i to po ponad czterdziestu dniach przygotowania – byłoby niezrozumiałe. Jest co świętować. Postanowiłem więc do tego świętowania dołożyć małą cegiełkę. Napisać i do czytań tej oktawy – nie tylko rozpoczynającej i kończącej ją niedzieli – „Biblijne konteksty”. Cieszmy się. Niech święto trwa.
 
W dzisiejszym numerze:
- „W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy”
- Nawrócony świadek
- Znaczny wzrost liczby chrztów osób dorosłych w Belgii
- Coś więcej niż "dzień księdza", czyli Wielki Czwartek oczami świeckiej kobiety
- Co zrobić, żeby bierzmowanie nie było „ostatnim namaszczeniem”? Pomysł z USA
 
 
 
 1
 
„W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy”
„W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy” – powtarzamy za psalmistą. Wielkanoc, najstarsze a zarazem najważniejsze dla chrześcijan święto, obchodzimy co roku. Może nam już trochę spowszedniała. Ta sama liturgia Triduum Paschalnego, męka, grób, zmartwychwstanie. Jak zrozumieć tę największą tajemnicę naszej wiary?
Spójrzmy na film pt. „Zmartwychwstały” (2016) w reżyserii Kevina Reynoldsa, który przedstawia śledztwo w sprawie Jezusa. Historię śmierci i zmartwychwstania Jezusa widzimy oczami rzymskiego Trybuna Claviusa, któremu Poncjusz Piłat zleca odnalezienie uczniów skazanego właśnie na śmierć Jeszuego. Zdaniem Piłata podpuszczanego przez Senhedryn, ciało Jezusa wykradli jego uczniowie, którzy chcieli nadal szerzyć „heretycką religię”. Clavius podążając za rzekomymi złodziejami, wyrusza też w głąb siebie. Rzymianin jedyne czego pragnie to „wolność od zabijania i śmierci”. Jest prostym zabijaką, wykonującym rozkazy, który chce jednak pozostać zgodny ze swoim sumieniem. Ono zmienia się stopniowo w kontakcie z uczniami Jezusa.
Clavius zdaje sobie powoli sprawę, że wszystkiego nie da się wytłumaczyć wyłącznie rozumem. Widział przecież dziwne odbicie na całunie, stopione pieczęcie, pęknięte, a nie przecięte liny, odsunięty głaz, który musiałoby przesuwać kilku silnych mężczyzn. Doświadczył też niezwykłej dobroci płynącej od uczniów cieśli. Ostatecznie rozmawiając z objawiającym się uczniom Jezusem, Clavius jest pełen wątpliwości. „Ty widziałeś i masz wątpliwości. Wyobraź sobie co będą czuli, ci, którzy nie widzieli, a chcą uwierzyć” – mówi mu Zbawiciel.
Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa to rewolucja miłości. Nie jest kwestią przypadku, że Chrystus Pan zmartwychwstał właśnie w niedzielę. Światłość Jego zmartwychwstania rozświetliła poranek pierwszego dnia tygodnia. Swoim powstaniem z martwych Jezus zapoczątkował nową epokę w ludzkiej historii. Oświetlił całą ziemię światłem przyszłego wieku. Samo zmartwychwstanie niesie jednak ze sobą wiele znaków zapytania, które musimy wciąż odczytywać, jak tyle pokoleń uczniów Zmartwychwstałego. . Do dziś tęgie umysły tego świata głowią się, co i jak. A tajemnica nadal pozostaje tajemnica. I chyba tak musi być.
Czyżby jednak nic nie dało się z nią zrobić? Otóż nie, jest Boże objawienie zapisane w Piśmie Świętym. To ono prowadzi nas po drogach wielkanocnych. Do tego jednak, żeby odczytać zwycięstwo poranka wielkanocnego niezbędna jest wiara.
Zwycięstwo dokonuje się w nas przez miłość. Po męce i śmierci, po bólu i niepewności jutra nastaje zmartwychwstanie. Miłość, która zmartwychwstaje, nie jest jedynie upragnionym celem naszego życia wiecznego. Ta miłość zaczyna się już teraz, w tym życiu. Z pustego grobu Jezusa rozchodzi się na cały świat Ewangelia życia. Zmartwychwstały pokazuje, że życie i miłość są ze sobą nierozerwalnie związane. W świecie pojawia się natomiast wiele kamieni, które blokują dostęp do łaski zmartwychwstania. Jezus odsuwa te kamienie, abyśmy mogli wkroczyć w życie pełne radości, nadziei i wolności.
Jezus prawdziwie zmartwychwstał! Czy ja wierzę, że też z Nim zmartwychwstanę? „W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy”. Alleluja!
3
Nawrócony świadek
Ponieważ czas jest radosny, a nasze głowy pełne są poważnych i wzniosłych treści duchowych (mam nadzieję), dlatego chciałbym zaproponować trochę spekulacji biblijnej. Rozważanie nie będzie oderwane od tekstu, ale przyjmie formę szukania odpowiedzi na pytanie: Skąd my to wiemy? O jakie „to” chodzi? Już wyjaśniam.
Na czytany dziś fragment Ewangelii można popatrzeć jak na dwie szkoły głoszenia prawdy o zmartwychwstaniu Chrystusa. Kobiety z polecenia Bożego idą, by oznajmić uczniom, że Jezus żyje, że zwyciężył śmierć. Żołnierze zaś idą z polecenia arcykapłanów i starszych, by opowiadać, że nie było zmartwychwstania, tylko kradzież i mistyfikacja. Ewangelista pokazuje nam, skąd się wzięły te dwie radykalnie różne interpretacje wydarzenia, które miało miejsce w poranek wielkanocny.
Kobiety poszły do uczniów. Później sam Jezus im się pokazał. Uczniowie po Zesłaniu Ducha Świętego głoszą. Święty Mateusz spisuje Ewangelię i tak wiadomość o zwycięstwie Jezusa dociera do nas. Ale – i to jest zapowiadane pytanie – skąd wiemy, co się działo z żołnierzami w siedzibie arcykapłana? Skąd wiemy o tej naradzie i o pieniądzach? Być może wśród słuchających relacji przerażonych żołnierzy był ktoś, kto uwierzył. Ktoś, kto na poważnie potraktował zapowiedzi Pisma?
Dzieje Apostolskie mówią o tym, że słowo Boże było głoszone i rosła w Jerozolimie liczba uczniów, i „nawet bardzo wielu kapłanów przyjmowało wiarę” (Dz 6,7b). Być może któryś z nawróconych kapłanów był świadkiem rozmowy z żołnierzami; to, co usłyszał, nie dawało mu spokoju; a kiedy zobaczył, jak się rodzi Kościół, przyjął wiarę. Następnie opowiedział uczniom o tym, co się działo za zamkniętymi drzwiami, przedstawił świadectwo tego, który nie wierzył, a teraz został uczniem Jezusa.
Czy tak mogło być? Mogło. Jeśli wierzymy, że Ewangelia zawiera opis tego, co było, a nie tego, co się uczniom wydawało. Niech więc ten tajemniczy świadek wydarzeń paschalnych modli się za nas, żeby i dla nas wiara w zmartwychwstanie Jezusa była ciągle żywa.
Grzegorz Kuraś OP – „wdrodze.pl”
8
Znaczny wzrost liczby chrztów osób dorosłych w Belgii
W tym roku w Belgii chrzest przyjmą 362 osoby dorosłe. To blisko dwukrotny wzrost w porównaniu z ich liczbą 10 lat temu.
Od lat w Belgii rośnie liczba dorosłych, przyjmujących chrzest. W 2014 r. o włączenie do Kościoła poprosiło 186 osób, zaś w tym roku jest ich blisko dwa razy więcej – 362.
Zwieńczenie rocznych przygotowań
Dla belgijskich katechumenów, przystąpienie do sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego jest zwieńczeniem rocznych przygotowań. Składa się na nie czas osobistego towarzyszenia, wprowadzenia w tajemnicy wiary, a także udział w życiu wspólnoty Kościoła. Jego rytm wyznaczają celebracje liturgiczne, m.in. obrzędy przyjęcia do katechumenatu i obrzęd wybrania.
„Byłem duchowo bezdomny”
Jednym z katechumenów, którzy przyjmą chrzest w Wigilię Paschalną w belgijskim Tienen jest 29-letni Jeffrey. Jego droga do Kościoła katolickiego rozpoczęła się od egzystencjalnych pytań, które zaczął sobie zadawać po śmierci dziadka. „Chociaż mój dziadek nie był wierzący, często mówił o Jezusie. Dla niego był inspirujący” – wspomina mężczyzna – „Byłem duchowo bezdomny, ale w Kościele katolickim znalazłem dom z wieloma pokojami. Moja narzeczona Laura i rodzice widzą, że jestem tam szczęśliwy. Są szczęśliwi i będą uczestniczyć w moim chrzcie wspólnie z moją babcią. Wkrótce, tak jak mój dziadek, chcę w życiu służyć”. Dodaje, że chce włączyć się we wspólnotę Kościoła „lojalnie i szczerze”.
9
Coś więcej niż „dzień księdza”, czyli Wielki Czwartek oczami świeckiej kobiety
Pierwszy dzień Triduum, czyli Wielki Czwartek, spłyciliśmy do granic bólu, wpatrując się tego dnia wyłącznie w kapłaństwo. Dostrzeganie wagi sakramentu kapłaństwa jest dobre. Ważne jednak by towarzyszyło nam na co dzień – wszak bez katolickich księży nie będziemy mieli dostępu do sakramentów.
Ważna jest mądra wdzięczność wobec naszych duchownych i jej wyrażanie, nie tylko w Wielki Czwartek. Jednak często tego dnia postać kapłana stawiamy zbyt wysoko, na piedestale, zapominając o tym, co Jezus dziś nam pokazuje. Wiem, tak jest łatwiej. Kupić kwiatki dla księdza proboszcza, odczytać z karki życzenia podczas Mszy, wysłać SMSa do znajomego księdza i na tym poprzestać. Wszak dzień księdza, to dzień księdza. Można się na tym zatrzymać i pominąć głęboką symbolikę Wielkiego Czwartku i zaproszenie Jezusa do czegoś wyjątkowego…
Tymczasem podczas dzisiejszej uroczystej Mszy Wieczerzy Pańskiej usłyszymy w Ewangelii o umyciu uczniom nóg, zaraz po uczcie, na której został ustanowiony sakrament Eucharystii. Patrząc na przesłanie dzisiejszego dnia, kołysze mi się w sercu bardzo mocne pytanie z Ewangelii: czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Czy rozumiemy, albo raczej – czy w ogóle staramy się to zrozumieć? Czy zdajemy sobie sprawę z tego co Jezus dla nas zrobił (i robi nadal!)? Czy wiemy w Kogo i w co wierzymy? Czy traktujemy naszą wiarę serio? Czy chcemy rozwijać relację z Bogiem? Nie tak, by celem stała się pobożność, ale by celem była relacja – z Jezusem, samym sobą i drugim człowiekiem.
Łatwiej jest skupić się na pobożności. Mnożyć praktyki, które same w sobie są dobre, ale mogą być tylko pustym rytuałem. Niekiedy skupiamy się na katolickiej moralności do tego stopnia, że przestajemy kochać drugiego człowieka, nie mówiąc już o tym by z miłością umywać mu nogi. I choć wartości same w sobie warte są tego, by o nie walczyć, gdy przestajemy robić to z miłością, przeradzamy się nie tylko w faryzeuszy, ale i czasem w fanatyków – pełnych agresji, niechęci, poczucia pychy i wyższości. Czy tego uczy nas Jezus, gdy umywa uczniom nogi? Wielki Czwartek nie jest więc wyłącznie „dniem księdza”, ale czasem, w którym Jezus udziela bezcennych lekcji na naszej życiowej drodze.
Urzeka mnie opis z Ewangelii, który czytaliśmy w Wielki Wtorek. Ciemna noc, Jan leży na piersi Jezusa, Judasz spożywa posiłek podany przez Pana i wchodzi w tę noc, idzie Go zdradzić. Piotr pełen pychy zapewnia, że on nigdy nie opuści swojego Mistrza. To taki piękny obraz nas samych! To on jest dla mnie trzonem również dzisiejszego dnia.
Czasem jestem jak Judasz. Mimo tego, że regularnie przystępuję do Komunii, mam swoją ciemną stronę, swoje noce. Grzechy, niewierności, zdrady – mniejszego i większego kalibru. Mam w sobie czasem zuchwałość i pychę Piotra, który jest tak pewny siebie, że nawet nie spodziewa się, że zaraz zaryje nosem o glebę. Mam też jednak w sobie coś z Jana. Bycie blisko Jezusa, wtulanie się w Niego, doświadczanie Jego bliskości jest dla mnie bezcenne i daje mi siłę by z moich ciemnych nocy, kłamstw, pychy i zaparcia się Boga wracać. Wracać tam, gdzie jest On – w sakramencie spowiedzi i Eucharystii. Dlatego ważni są kapłani, ale… nie najważniejsi.
Może warto w tym roku zatrzymać się głębiej nad tym, by być jak Jan? Zobacz… Tylko on miał siłę, by nie uciec spod krzyża. Ten, który wcześniej miał odwagę leżeć Jezusowi na piersi, być blisko Niego, miał siłę by wytrwać do końca… Dla każdego z nas czymś innym może być owo bycie blisko Jezusa – bo to nie o konkretny gest tu chodzi, ale otwartość na relację. Na bycie. Adoracja, Eucharystia, spowiedź, choćby kilka minut stawania w Bożej obecności w pędzie dnia… Może właśnie to ma być sensem Wielkiego Czwartku 2025 – zobaczenie co Jezus dla nas uczynił? Dał się przytulić, zostawił Eucharystię, umył uczniom nogi, dając naukę relacji z drugim człowiekiem. Tak wiele w kilku zdaniach!
Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Często nie rozumiemy… Jeśli mamy w planach wybrać się dziś do kościoła, możemy nie skupiać się wyłącznie na księżach i przekierować wzrok na to wszystko, co mówi do nas Jezus. On chce mieć z nami bliską zażyłość, nie tylko kapłani są zaproszeni do tego, by żyć blisko Jezusa, by tworzyć z Nim relację bliską, realną, czułą, wyjątkową. Pytanie czy chcemy to zaproszenie potraktować serio…
Magdalena Urbańska  „deon.pl”
10
Co zrobić, żeby bierzmowanie nie było „ostatnim namaszczeniem”? Pomysł z USA
Kilka amerykańskich diecezji obniżyło ostatnio wiek udzielania bierzmowania. A jak jest w Polsce?
Wielu katolików uważa bierzmowanie za sakrament dojrzałości chrześcijańskiej. Jednakże w Stanach Zjednoczonych takie rozumienie bierzmowania zaczyna się zmieniać w miarę tego, jak oraz więcej diecezji obniża wiek, w którym młodzi ludzie przyjmują ten sakrament. Na przykład w styczniu archidiecezja Baltimore obniżyła ten wiek do 9 lat.
W ostatnich dziesięcioleciach bierzmowanie przyjmowało się w wieku nastoletnim - zwykle w wieku 15–16 albo 13–14 lat. Wbrew pozorom, nie jest to wymóg Kodeksu Prawa Kanonicznego, który stwierdza jedynie, że ten sakrament powinien być udzielany „w wieku rozeznania”. Potocznie utożsamia się to z wiekiem, w którym dziecko używa rozumu, czyli od 7. roku życia.
W rzeczywistości bierzmowanie było niegdyś przyjmowane znacznie wcześniej niż obecnie. Obecnie zazwyczaj jest ono trzecim z kolei sakramentem inicjacji chrześcijańskiej (po chrzcie i komunii), ale dawniej było udzielane przed pierwszą komunią świętą.
W 1910 roku papież Pius X ogłosił, że komunia może być przyjmowana w wieku używania rozumu (około 7 lat). Ta decyzja zapoczątkowała stopniową zmianę kolejności przyjmowania sakramentów, w wyniku której bierzmowanie stało się ostatecznie trzecim z trzech sakramentów inicjacji. Z tą zmianą przyszła też zmiana w postrzeganiu bierzmowania, a nawet pewne nieporozumienia, do których nie raz żartobliwie odnosił się papież Franciszek – na przykład przekonanie, że po przyjęciu bierzmowania kończy się edukację religijną i formację w Kościele.
Tymczasem w niektórych częściach świata, takich jak Meksyk, niemowlęta bierzmuje się przy chrzcie. W Kościołach wschodnich niemowlęta otrzymują wszystkie trzy sakramenty inicjacji, przy czym Eucharystia udzielana jest w formie kropli Krwi Pańskiej na język.
Wiek bierzmowania to decyzja biskupa
Wiek udzielania bierzmowania leży w gestii lokalnego biskupa. W ostatnich latach niektórzy biskupi amerykańscy zdecydowali, że należy go udzielać wcześniej niż dawniej.
Diecezja Fargo powróciła na początku lat 2000. do tzw. przywróconego porządku sakramentów, podobnie jak diecezja Phoenix i kilka innych. „Przywrócony porządek” oznacza kolejność sakramentów z wcześniejszych wieków, kiedy bierzmowanie było udzielane przed pierwszą komunią świętą.
Biskup Thomas Olmsted, ówczesny biskup Phoenix, powiedział wtedy, że „przywrócony porządek” jest bardziej spójny teologicznie — bierzmowanie umacnia łaski chrzcielne, zanim młody chrześcijanin przystąpi do Eucharystii, która nazywana jest „źródłem i szczytem” naszej wiary.
W ostatnich latach kilka innych amerykańskich diecezji obniżyło wiek bierzmowania. Jesienią ubiegłego roku archidiecezja Boston ogłosiła plan przeniesienia tego sakramentu z 15 lat na 13. W grudniu diecezja Baton Rouge ogłosiła plan obniżenia wieku bierzmowania na 12 lat, a w 2019 roku archidiecezja Seattle - z 16 lat na 12 lat.
Choć te diecezje nie powróciły do „przywróconego porządku”, to jednak wskazały powody, dla których decydują się na wcześniejsze udzielanie bierzmowania. Arcybiskup Lori z Baltimore napisał w styczniu, że ma nadzieję, iż obniżenie wieku bierzmowania zachęci rodziców do większego zaangażowania w formację religijną swoich dzieci. Mary Offer, dyrektor katechezy w parafii św. Marii w diecezji Oklahoma City, która w 2021 roku obniżyła wiek bierzmowania do 11 lat, stwierdziła: „Myślę, że nasi rodzice są dziś bardziej zaangażowani w formację, ponieważ muszą być. 11-latkowie nie prowadzą jeszcze samochodów, a my przeszliśmy na system spotkań rodzinnych, więc całe rodziny muszą się ze sobą spotykać i wspólnie rozwijać”.
Zatrzymać dzieci w Kościele
Kolejnym powodem, dla którego niektóre diecezje podejmują taką decyzję, jest na pewno liczba młodych ludzi odchodzących z Kościoła. Badanie przeprowadzone w 2017 roku przez Center for Applied Research in the Apostolate (CARA) wykazało, że mediana wieku opuszczenia Kościoła przez młodych wynosi obecnie zaledwie 13 lat. Istnieje nadzieja, że zarówno łaska sakramentu, jak i formacja odbywająca się przed tym momentem umocnią wiarę młodego pokolenia.
Offer potwierdza tę ideę, mówiąc, że o sytuacji w jej parafii: „Uczniowie 6. klasy rzadziej niż licealiści wchodzą do sali i od razu sięgają po telefon. Potrafią się zaangażować, nie mają jeszcze tylu dodatkowych spraw na głowie jak starsi uczniowie – sport, randki, praca, oceny, egzaminy, aplikacje na studia i tym podobne. Są też w szczególny sposób otwarci na Ducha Świętego, gdy ich umysły i serca dopiero dojrzewają”.
Pięćdziesiątnica dla każdego
Choć wiek kandydatów do bierzmowania różni się w zależności od diecezji, zmiany te zdają się być echem słów papieża Franciszka wypowiedzianych podczas audiencji papieskiej w październiku ubiegłego roku: „Problemem jest to, jak sprawić, by sakrament bierzmowania nie został w praktyce sprowadzony do ‘ostatniego sakramentu’, to znaczy do sakramentu ‘pożegnania z Kościołem’, ale by był raczej sakramentem początku aktywnego uczestnictwa w jego życiu.”
Ojciec Święty przypomina nam o mocy tego sakramentu, mówiąc: „Bierzmowanie jest dla wszystkich wiernych tym, czym była Pięćdziesiątnica dla całego Kościoła. Umacnia ono włączenie w Chrystusa i Kościół dokonane przez chrzest, a także poświęcenie dla misji prorockiej, królewskiej i kapłańskiej.”
Czy przyspieszenie bierzmowania doprowadzi do odnowienia darów Ducha Świętego w Kościele i sprawi, że więcej młodych ludzi pozostanie we wspólnocie? To dopiero się okaże. Pewne jest natomiast , że w Kościele w Stanach Zjednoczonych to, co zaczęło się od kilku diecezji, stało się trendem.
Podkreślanie znaczenia bierzmowania przypomina nam, jak istotny jest to sakrament. Jak powiedział papież jesienią: „Przez sakrament bierzmowania Duch Święty konsekruje i umacnia nas, czyniąc nas aktywnymi uczestnikami misji Kościoła”.
A jak jest w Polsce?
Jak wszędzie w Kościele, decyzję o tym, w jakim wieku młodzież lub dzieci zaczynają w parafiach przygotowanie do bierzmowania, podejmuje biskup. Przez dziesięciolecia przyjęty był zwyczaj, że odbywało się to w ósmej klasie szkoły podstawowej. Obecnie w większości diecezji przygotowanie zaczyna się w pierwszej klasie szkoły ponadpodstawowej i kończy w tym samym roku szkolnym (zrezygnowano niedawno z dwuletniego przygotowania, które dawniej miało miejsce w dwóch ostatnich klasach gimnazjum, a później – w ósmej klasie szkoły podstawowej i pierwszej klasie szkoły średniej lub zawodowej). Niektóre parafie, zwłaszcza nieliczne, grupują kandydatów z dwóch roczników. W praktyce więc bierzmowanie przyjmuje najczęściej młodzież w wieku 16 lat (ale w tej grupie są także 14- i 17-latkowie).
Tak więc jak na razie w naszym kraju istnieje raczej tendencja to opóźniania momentu przyjęcia bierzmowania niż do jego przyspieszania. Amerykańska inspiracja wydaje się jednak ciekawa i warta przemyślenia.
5