W BLASKU MIŁOSIERDZIA

8/1065 – 8 lutego 2026 r. C.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA

 

 

 

 

V NIEDZIELA ZWYKŁA (rok A)

8 lutego 2026 r.

 

Czytania:
Pierwsze czytanie: Iz 58,7–10
Psalm: Ps 112
Drugie czytanie: 1 Kor 2,1–5
Ewangelia: Mt 5,13–16
 
Ewangelia:
Wy jesteście światłem świata
Mt 5, 13-16
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi.
Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu.
Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie».
 
Komentarz do czytań:
V niedziela zwykła... To przypomnienie prawdy o naszym powołaniu. Jesteśmy, by być inni, lepsi niż ten świat.
To nie tak, że świat zmieni się dzięki różnym katocelebrytom, którzy pięknymi słowami pociągną za sobą tłumy. Potrzeba raczej, by uczniowie Chrystusa żyli tak, by inni patrząc na nich odnajdywali Boga. Potrzeba autentycznych świadków. Bo jeśli chrześcijanie różnią się od innych tylko tym, że od czasu do czasu pobożnie składają ręce, to ani światu ani Bogu potrzebni nie są...
Co za różnica, czy bandzior do uduszenia kogoś użyje struny czy różańca?  Doświadczenie zła boli niezależnie od tego, jaką wiarę wyznaje ten, kto się go dopuszcza. I przynosi tej wierze wstyd. Oczywiste? Niby tak. Ale już przeglądając internetowe fora można pomyśleć, że wielu nie zauważa, iż powtarzanie niesprawdzonych zarzutów czy rzucanie obraźliwymi epitetami nawet w najsłuszniejszej sprawie też jest złem. Jeśli my, chrześcijanie nie wyróżniamy się na tle reszty niczym pozytywnym, niczym nie jesteśmy w stanie do siebie przyciągnąć. Niestety, bywamy gorszycielami. Liturgia słowa tej niedzieli przypomina nam, że za deklaracjami o wierze musi iść prawdziwie chrześcijański styl życia. Konkretne dobre czyny. I te dobre czyny przyciągną do Chrystusa bardziej niż najmądrzejsze słowa.
Dla Boga nie trzeba robić rzeczy wielkich. Wystarczy robić to, co robić należy. Tego Bóg oczekuje od człowieka. Prosta dobroć, życzliwość, wyciągnięta do bliźniego ręka, czasem tylko wywołanie uśmiechu na twarzy strapionego - w tym Bóg ma upodobanie. Tak żyjąc stajemy się świadkami Jezusa. Bo rzeczy wielkie... Cóż, czasem coś takiego zamiast objawiać, przysłania Boga....
Mamy być dla tego świata jak sól: nadawać mu lepszy smak. Jeśli jesteśmy tacy, jak ten świat, niczego w nim nie zmienimy. I nadajemy się tylko na wyrzucenie. Mamy być dla tego świata światłem. Jeśli chrześcijanami jesteśmy tylko w kościele, a w codziennych wyborach jesteśmy jak ten świat..                                                               Andrzej Macura – „wiara.pl”
 
Patron dnia:
Święta Józefina Bakhita, dziewica
urodziła się w 1868 r. w Sudanie. W wieku około 10 lat została porwana i stała się niewolnicą. Wielokrotnie sprzedawana kolejnym właścicielom, doświadczyła niemal wszystkich fizycznych i duchowych cierpień wynikających z niewolnictwa. Gdy ostatecznie znalazła się w rękach Callisto Legnani-ego, włoskiego konsula, odzyskała wolność. Wraz z nim udała się do Włoch, by zajmować się jego rodziną. Tam zetknęła się ze zgromadzeniem Córek Miłosierdzia, które podjęło trud jej religijnego wykształcenia. Po kilku miesiącach przygotowań Bakhita przyjęła chrzest i bierzmowanie. Otrzymała wówczas imię Józefina. Kilka lat później wstąpiła do zgromadzenia Córek Miłosierdzia w Wenecji. Przez następnych 50 lat służyła Bogu i współsiostrom, podejmując najprostsze prace: gotowanie, sprzątanie, szycie. Jej przyjemny wygląd i ciepły głos pomagał wielu biednym i opuszczonym, którzy przychodzili do klasztoru, w którym mieszkała. Po długotrwałej chorobie zmarła w 1947 r.

 

 

 

W dzisiejszym numerze
- Prorok Izajasz podpowiada nam, że światło wzejdzie jak zorza
- Tęsknota za światłem
- Dobre uczynki świecą światłem dla innych
- Joe Wilson – kolejny święty milenialsów?
- Ważna decyzja kard. Rysia. W archidiecezji krakowskiej trwa audyt finansowy
- Jak zadziwiliśmy Amerykanów, budując kościoły. Poznaj „polski styl katedralny”
- Święci i błogosławieni w tygodniu

 

 

 

Prorok Izajasz podpowiada nam, że światło wzejdzie jak zorza.

Światło zabłyśnie w ciemnościach, a Twoja i moja ciemność stanie się południem, jeśli będziemy czynić miłosierdzie w imię Pana. Jeśli potraktujemy Słowo na serio – że tym Słowem się żyje, a nie tylko to Słowo się wspomina; że to Słowo pragnie się wprowadzić w życie – oto przed nami zadanie, by stać się ludźmi ośmiu błogosławieństw.

Ci, którzy są u Boga w myśleniu, w działaniu, którzy wchodzą na drogę miłosierdzia, stają się dla świata światłem i solą. Wystarczy trochę światła, by rozproszyć ciemność. Wystarczy trochę soli, żeby nadać smak. Potrzeba nam tej właściwości soli, która zachowuje smak Ewangelii. Potrzeba nam wierności w zachowywaniu.

Sól przez wieki była stosowana jako środek, który konserwował jedzenie. Mieć zakorzenioną wiarę w tradycji Kościoła, w Jego nauce, żeby nie bać się stawać wobec świata jako ten, który ma w sobie światło i nie ukrywa go, ale tym światłem wiary pragnie się dzielić; który pragnie się dzielić solą wiary, żeby nasze życie miało prawdziwy smak.

ks. Wenancjusz Zmuda – „Mateusz.pl”

 

 

 

Tęsknota za światłem

Nie spodziewałem się, że można zatęsknić za światłem. Kiedy w pierwszym roku pełnoskalowej wojny wysiadłem w Warszawie z pociągu jadącego z Kijowa, zaskoczył mnie widok rozświetlonych ulic, budynków i świątecznych dekoracji. W połączeniu ze śniegiem, którego akurat wtedy w Polsce spadło całkiem sporo, wszystko wyglądało jak z bajki. W Ukrainie, gdzie mieszkam, na skutek zniszczenia infrastruktury energetycznej było coraz ciemniej i zimniej. W tym roku jest zresztą podobnie, ale nauczyliśmy się już sobie jakoś radzić. Wtedy przecierałem oczy z niedowierzania, oglądając rozświetlone witryny sklepowe i ulice, a także wchodząc do ciepłych mieszkań i klasztorów.

W Kazaniu na górze Jezus naucza, że to my jesteśmy światłem świata i światłem dla ludzi. To nasze światło ma świecić wszystkim, którzy są w domu, i sprawiać, aby widoczne stawały się nasze dobre uczynki. Czytając te słowa, zastanawiam się, czy kierowane w stronę katolików, a zwłaszcza w stronę osób duchownych oskarżenia o brak wierności Ewangelii nie są przejawem owej tęsknoty za światłem. Skoro Jezus poleca nam, swoim uczniom i uczennicom, być „światłem świata”, to niedostatek albo zupełny brak tego światła może wywoływać uzasadnioną pretensję.

Kilka wersetów dalej znajdujemy inny nakaz Jezusa: „Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli” (Mt 6,1). Jak zatem mamy postępować, skoro sam Boski Nauczyciel zdaje się dawać sprzeczne polecenia? Odpowiadając na ten dylemat, Święty Augustyn radził, aby poznać cel, do którego dąży ludzkie serce. Jeśli ktoś czyni dobro, mając na względzie chwałę Boga, od którego pochodzą również talenty i zdolności, wówczas swoim działaniem może pobudzić innych do czynienia dobra. „Dzieje się tak – podsumowuje Święty Augustyn – gdyż z niego promieniuje światło miłości, a nie wydobywa się dym pychy”.

Być może więc tęsknota za światłem nie jest oskarżeniem, lecz wołaniem o to, by światło, o którym mówią Jezus i prorok Izajasz, znów zapłonęło w czynach miłosierdzia i prawdy.

Jarosław Krawiec OP – „wdrodze.pl”

 

 

 

Dobre uczynki świecą światłem dla innych

„Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5,16).

Codziennie spotykamy różne osoby, napotykamy na różne sytuacje; nieraz ktoś potrzebuje naszej pomocy… Lubimy czynić dobro – raczej niewiele jest osób, które wolałyby czynić zło. Czynienie dobra to jedna rzecz. Motywacja to kolejna kwestia. Najlepiej, gdy jedno i drugie jest zgodne z naszym życiem i sumieniem: „aby ludzie widzieli wasze dobre uczynki”, ale też: „aby chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (por. Mt 5,16). Widząc człowieka czyniącego dobro, nieraz pytamy o jego motywacje. Najwięcej dobra wypływa z uczynków czynionych ze szczerością serca – gdy nie są skupione na dobroczyńcy, lecz na dobru obdarowanego. Dla każdego chrześcijanina motywacją dobrych uczynków nie powinna być własna chwała; przede wszystkim powinny one wskazywać na dobro, które pochodzi od naszego Ojca – Boga.

Trzeba jednak jasno powiedzieć: człowiek nie jest źródłem tego dobra sam z siebie. Prawdziwe dobro rodzi się z łaski Bożej, która poprzedza nasze działanie, towarzyszy mu i je umacnia. Bez Boga możemy wiele zaplanować, ale tylko z Nim nasze czyny stają się światłem, które naprawdę prowadzi innych. Dlatego chrześcijańskie dobro nie jest jedynie kwestią charakteru czy wychowania, lecz owocem życia w relacji z Bogiem.

O tym właśnie mówi dzisiejsze słowo Boże: dobre uczynki świecą światłem dla innych. Nie wystarczy jednak tylko czynić dobro. Trzeba też samemu wyzbywać się zła, przewrotności i nieuczciwości. Tylko wtedy światło naszych dobrych uczynków będzie prowadzić innych do źródła najwyższego dobra, stanie się prawdziwym światłem wschodzącym w ciemnościach (por. Iz 58,10) i umocnieniem w codzienności.

Jezus daje nam – swoim uczniom – konkretne zadanie: mamy być solą ziemi i światłem świata (por. Mt 5,13–14). Sól nadaje smak i sens, światło daje nadzieję. Wiara i ludzie wierzący są dziś często „na świeczniku”. Nasze dobre uczynki mogą być dla kogoś umacniającym świadectwem, ale zarazem brak dobra, obojętność czy niereagowanie na zło mogą stać się niemałym zgorszeniem. Podobnie wtedy, gdy ktoś świeci światłem tylko dla siebie – można szybko się wypalić, stracić sens i stać się przyczyną zagubienia innych.

Sens porównania uczniów Chrystusa do światła latarni w prosty sposób ukazuje opowieść o latarniku z miasteczka:

W pewnym nadmorskim miasteczku żył stary latarnik. Przez pięćdziesiąt lat, co wieczór, wspinał się po krętych schodach na szczyt wieży, by zapalić wielką lampę. Mieszkańcy tak bardzo przywykli do tego blasku, że niemal przestali go zauważać.

Pewnego razu do latarnika przyszedł młody, ambitny chłopak z miasta. Spojrzał na starca i zapytał z lekkim pobłażaniem:

– „Nie nudzi cię to? Siedzisz tu sam, nikt ci nie klaszcze, nikt nie widzi twojej pracy. Czy nie wolałbyś być kimś ważnym, kimś, o kim piszą w gazetach, zamiast pilnować tej jednej żarówki?”.

Starzec uśmiechnął się łagodnie, podszedł do okna i wskazał na czarny, wzburzony ocean.

– „Widzisz te małe punkciki na horyzoncie?” – zapytał.

– „To łodzie rybackie. Ci ludzie nie znają mojego imienia. Nie wiedzą, jaki mam kolor oczu ani co jadłem na kolację. Ale kiedy widzą to światło, wiedzą dwie najważniejsze rzeczy: gdzie jest brzeg i że nie są sami. Moim zadaniem nie jest to, żeby oni widzieli mnie. Moim zadaniem jest sprawić, żeby oni widzieli swoją drogę do domu”.

Pokusa bycia ważnym, zauważonym, może być duża. Światło jednak nie świeci dla siebie, a ma pomagać innym. Takim właśnie światłem ma być każdy chrześcijanin, uczeń Jezusa. Na co dzień raczej nie zastanawiamy się nad tym, w jaki sposób świeci latarnia czy jakakolwiek lampa – może okazjonalnie takie przemyślenia przychodzą. Dostrzegamy przede wszystkim światło, które pomaga nam, aby nie zbłądzić, aby wszystko widzieć lepiej, które daje nam też nadzieję w ciemnościach. Latarnia i jej światło są najbardziej potrzebne tam, gdzie jest najciemniej.

Bycie uczniem Jezusa oznacza stanie się taką latarnią dla innych – często w zwykłej codzienności, poprzez wypełnianie swoich obowiązków i własnego powołania. Ale aby to światło nie gasło, musi być zasilane. Dla chrześcijanina tym źródłem są sakramenty: Eucharystia, w której Chrystus sam staje się naszym światłem i siłą, oraz sakrament pojednania, w którym Bóg oczyszcza to, co w nas zaciemnione i słabe. Bez regularnego powrotu do tych źródeł nawet najpiękniejsze intencje mogą z czasem zgasnąć.

Bycie uczniem Jezusa, bycie latarnią – światłem dla innych w zwykłej codzienności, mało kiedy dzieje się to w sposób spektakularny. Szczególnie we współczesnym świecie, gdzie jest tak dużo ludzi zagubionych, szukających sensu życia, w tym chaosie potrzebne są takie latarnie.

Dlatego warto dziś zapytać siebie: Czy staram się być latarnią dla innych? Czy może jest we mnie zbyt wiele egoizmu i chęci błyszczenia dla siebie? Czy pozwalam Bogu zapalać i odnawiać światło mojego życia? Czy czerpię z Jego łaski, czy próbuję świecić jedynie własnymi siłami?

Równocześnie, aby nie być hipokrytą, warto pracować nad swoim postępowaniem, nad swoimi wadami-słabościami. Prawdziwy uczeń Chrystusa stara się jak najbardziej upodobnić do swojego Mistrza. Warto stawać się tym, który nadaje sens – jak sól dodawana do potraw – i nadzieję, jak światło świecące w ciemności. Do tego wszystkiego zachęca nas dziś słowo Boże. Będąc uczniem Jezusa, pamiętaj, że masz świecić Jego światłem i do Niego prowadzić. To bardzo ważne i odpowiedzialne zadanie.

Uczeń Jezusa nie ma świecić sobą, lecz Chrystusem – i prowadzić innych nie do siebie, ale do Boga.

o. Grzegorz Pruś CSsR – „redemptor.pl”

Redemptorysta Prowincji Warszawskiej, duszpasterz oraz katecheta w Parafii Matki Bożej Królowej Polski (Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy) – Elbląg

 

 

 

Joe Wilson – kolejny święty milenialsów?

Joe Wilson, który zmarł w 2011 roku w wieku siedemnastu lat, pozostawił niezatarty, ślad w swojej szkockiej wspólnocie. 27 listopada Kościół w Szkocji rozpoczął jego proces beatyfikacyjny, nawiązując do historii świętego Carla Acutisa.

Czy Joe Wilson zostanie kolejnym świętym milenialsów? 27 listopada 2025 roku biskupi Szkocji zatwierdzili otwarcie procesu beatyfikacyjnego młodego mężczyzny z Carfin, obecnie sługi Bożego, który zmarł nagle w 2011 roku w wieku 17 lat z powodu niezdiagnozowanej choroby serca. Jego życie przypomina historię młodego Carla Acutisa, który zmarł w 2006 roku w wieku zaledwie 15 lat i został kanonizowany 7 września 2025 roku.

Matka Boża z Lourdes i różaniec

Urodzony w 1994 roku w Carfin, na południowy wschód od Glasgow, Joe Wilson wiódł zwyczajne życie, dzieląc czas między szkołę a spotkania z przyjaciółmi. Jednak tym, co niewątpliwie go wyróżniało, była jego głęboka wiara, która jaśniała jasno nawet za życia. Joe żywił głębokie nabożeństwo do Matki Bożej z Lourdes. Mieszkał w pobliżu groty w Carfin, miejsca pielgrzymkowego i sanktuarium poświęconego słynnym objawieniom maryjnym. Często odwiedzał grotę z rodziną lub samotnie i uważał ją za „miejsce wyjątkowe”. Młody Szkot lubił tam długo modlić się za innych, idąc za przykładem świętej Teresy z Lisieux, do której żywił wielkie nabożeństwo.

Ten młody człowiek głęboko zaangażowany w życie Kościoła swoich czasów, cieszył się z wizyty Benedykta XVI w Glasgow, która miała miejsce podczas jego podróży apostolskiej do Wielkiej Brytanii 16 września 2010 roku.

    Papież Benedykt XVI przyjedzie do Glasgow w czwartek i zamierzam się z nim spotkać. Nie mogę się doczekać! Będziemy w Strefie 1., tuż przed ołtarzem. To będzie wspaniały moment duchowy, który przyniesie Szkocji wiele radości – napisał w swoim dzienniku 14 września 2010 roku. 

Następnego dnia kontynuował:

    Z niecierpliwością oczekuję wizyty Benedykta XVI (...). W niedzielę odmawiałem różaniec, aby wszystko poszło dobrze i aby nastąpiły liczne nawrócenia. Jezus będzie obecny przy ołtarzu! To jest moment, kiedy na tej ziemi możemy być najbliżej Niego!. 

Ten fragment wiele mówi o głębokiej wierze młodego Szkota i jego oddaniu różańcowi, który bardzo cenił.

Dziennik nastolatka zafascynowanego Jezusem

Jedną z najcenniejszych pamiątek po chłopcu jest jego dziennik, znaleziony przez ojca po jego śmierci, w którym młody nastolatek lubił zwierzać się ze swoich codziennych myśli, a także pisać o swojej wierze. Bije z niego niezwykła głębia i mądrość.

    Wiem, że świat nigdy nie będzie doskonały i dlatego kocham wiarę. Pomyślcie o wszystkich tych, którzy umierają z głodu, wojny, głodu, o tych, którzy zostali wykluczeni, torturowani, porzuceni na tym świecie. Jestem pewien, że wszyscy ci nieszczęśni ludzie na Ziemi siedzą na najwyższych tronach Nieba. Czyż to nie pocieszające? – napisał na przykład kilka dni przed śmiercią.

Istnieją uderzające podobieństwa między Joem a młodym Włochem Carlo Acutisem, który zmarł w 2006 roku w wieku 15 lat na nagłą białaczkę i został kanonizowany we wrześniu 2025 roku przez Leona XIV. Poza wspólnym brytyjskim dziedzictwem – Carlo urodził się w Londynie – dwójka nastolatków łączy niezłomna determinacja, by każdego dnia coraz bardziej naśladować Chrystusa. Ten, którego nazywa się czasem „cyberapostołem”, lubi mawiać, że „piękno duchowe nie przemija, w przeciwieństwie do piękna fizycznego, ale trwa wiecznie” i kładzie nacisk na praktykowanie cnót. Joe zastanawia się nad kilkoma sposobami na poprawę swojego życia chrześcijańskiego:

    Jako chrześcijanin, dobrze jest być dyskretnym. Otaczaj się tymi, którzy są ignorowani, wykluczani lub uciszani, i czule ich pocieszaj. Może to być trudne, ponieważ wpływa na twój wizerunek, ale to doskonały sposób na głoszenie dobrej nowiny, czyli dawanie przykładu chrześcijańskiego życia – napisał w swoim dzienniku 6 lutego 2011 roku. To zaskakujące postanowienia jak na 16-latka, oznaki niezwykłej duchowej dojrzałości.

Nagła śmierć w wieku 17 lat

Joe zapadł w śpiączkę w grudniu 2011 roku po nagłym zawale serca spowodowanym niezdiagnozowaną chorobą serca. Setki osób zebrały się w jaskini Carfin na czuwaniu z pochodniami i modliły się o jego powrót do zdrowia podczas procesji. Niektórzy z obecnych mówili: „Joe zawsze robił wszystko, co w jego mocy, by pomagać innym i sprawiać, by każdy czuł się ważny i doceniony”. Młody Szkot zmarł na zawał serca 20 grudnia 2011 roku, pięć dni po swoich siedemnastych urodzinach. Dziś jaskinia jest miejscem pamięci o życiu Joe, a znajduje się tam tablica pamiątkowa z jego imieniem.

Fragmenty pamiętnika, zatytułowane „Słowa Jo”, są przekazywane przez jego rodzinę do ośrodka zarządzającego miejscem, aby odwiedzający mogli zabrać ze sobą fragmenty jego myśli. Po jego śmierci organizowane jest również wydarzenie na dużą skalę, aby go uczcić: setki osób wspinają się na Ben Nevis, najwyższy szczyt Szkocji, aby zebrać fundusze na różne organizacje charytatywne, w tym na British Heart Foundation, sprawę ściśle związaną z życiem i śmiercią Joego.

Rodzice Joego opowiadają, że ich syn chciał zostać lekarzem. Krótkie życie młodego człowieka nie doprowadziło go do tego zawodu, ale jego misja na Ziemi była do niego podobna: pomaganie innym w każdej sytuacji. Heroiczne cnoty jego młodego życia są obecnie oceniane przez Watykan w rzymskiej fazie procesu beatyfikacyjnego. Nie ustalono jeszcze terminu: Joe może zostać kanonizowany wkrótce, ale mogą minąć dekady, zanim jego proces nie poczyni postępów. Jedno jest pewne: nawet po śmierci Joe Wilson nadal inspiruje i umacnia wiarę wielu ludzi na całym świecie i zachęca mężczyzn do codziennego naśladowania Chrystusa.

Artykuł ukazał się we francuskiej edycji Aletei.

 

 

10

 

Ważna decyzja kard. Rysia. W archidiecezji krakowskiej trwa audyt finansowy

Nowy metropolita krakowski, kard. Grzegorz Ryś, zdecydował o rozpoczęciu kontroli finansowej w archidiecezji krakowskiej. Jak wyjaśnił rzecznik kurii, celem działań jest poznanie aktualnego stanu zarządzania majątkiem kościelnym. – Kardynał na początku swojej posługi pasterskiej w Krakowie chce się zorientować, jak wygląda sytuacja archidiecezji w tym wymiarze – poinformował ks. Piotr Studnicki.

Kontrola finansów i odpowiedzialność biskupa

Rzecznik archidiecezji podkreślił, że nadzór nad dobrami materialnymi należy do kluczowych obowiązków biskupa. – Ponieważ jedną z odpowiedzialności biskupa jest nadzór nad dobrami materialnymi diecezji, kardynał na początku swojej posługi pasterskiej w Krakowie chce się zorientować, jak wygląda sytuacja archidiecezji w tym wymiarze. Aktualnie audyt jest przeprowadzany. Mam nadzieję, że w pierwszej połowie marca będę mógł coś więcej na ten temat powiedzieć – powiedział ks. Piotr Studnicki.

Pomoc dla potrzebujących i wsparcie dla Kijowa

Rzecznik odniósł się także do podejścia kardynała Rysia do kwestii finansowych, wskazując na nacisk kładziony na konkretne działania pomocowe, zwłaszcza wobec osób znajdujących się w trudnej sytuacji „w Kościele, który jest nam bliski”.

Jako przykład podał natychmiastową pomoc skierowaną do mieszkańców Kijowa. O skali problemów informował metropolitę krakowskiego arcybiskup kijowsko-halicki Światosław Szewczuk. Ofiary zebrane w parafiach archidiecezji krakowskiej w pierwszą niedzielę lutego przeznaczono na zakup agregatów prądotwórczych oraz sprzętu grzewczego. Dotychczas na ten cel udało się zgromadzić niemal 3 mln zł.

Masz prawo do zwątpienia, ale to nie koniec drogi. To może być jej najważniejszy punkt zwrotny. Dopiero gdy wszystko się chwieje, masz szansę zapytać samego siebie, na czym naprawdę chcesz budować. (ks. Marcin Jurak, Sens mimo wszystko)

Komisja historyczna i badanie nadużyć seksualnych w Kościele

Ks. Piotr Studnicki przekazał również, że jednym z istotnych zadań stojących przed archidiecezją będzie powołanie komisji historycznej złożonej z niezależnych specjalistów. Jej celem ma być analiza przypadków wykorzystania seksualnego w Kościele.

Kard. Grzegorz Ryś liczy na to, że podczas marcowego zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski zostanie powołana komisja o zasięgu ogólnopolskim. Jeśli jednak taka decyzja nie zapadnie, metropolita zapowiada utworzenie zespołu działającego lokalnie, na terenie archidiecezji krakowskiej.

– Zarzuty kierowane wobec zmarłego biskupa Szkodonia potwierdzają potrzebę pilnego powołania takiego zespołu – ocenił rzecznik krakowskiej kurii.

polsatnews.pl / tk – za „deon.pl”

 

 

11

 

Jak zadziwiliśmy Amerykanów, budując kościoły. Poznaj „polski styl katedralny”

W XIX wieku w zamieszkałe przez ortodoksyjnych protestantów rejony USA zaczęli masowo napływać polscy katolicy. I od razu postawili kościoły w nieznanym dotąd stylu, który tubylców wprawił w osłupienie.

Przez długie lata charakter Stanów Zjednoczonych był nieomal wyłącznie protestancki, i to protestancki w swym najbardziej radykalnym wymiarze. Rzutowało to oczywiście na wszystkie sfery społeczne, w tym na architekturę. Absolutnie zabronione było umieszczanie w zborach jakichkolwiek obrazów lub rzeźb o tematyce religijnej, preferowano formy proste i pozbawione zdobień. Budynki nierzadko zbudowane były z drewna. Ten radykalny minimalizm widać nawet w architekturze świeckiej – zarówno Kapitol, jak i Biały Dom zbudowane są w surowym stylu klasycystycznym.

Sytuacja radykalnie zmieniła się w XIX wieku, gdy za ocean zaczęły spływać w poszukiwaniu lepszego życia masy imigrantów z Polski, Włoch i Irlandii. Wszystkich łączyło to, że byli prawie wyłącznie katolikami, zaś estetycznie przywykli do europejskich wzorców. Te zaś niewiele miały wspólnego z tym, co czekało na nich w Ameryce. Stary Kontynent opanowała moda na historyzm, budowano inspirując się stylami sprzed wieków: gotykiem, barokiem czy nawet masywną architekturą romańską. Nierzadko łączono elementy wywodzące się z różnych epok, wszystko zaś, by uzyskać jak najbardziej widowiskowy efekt. Nowi osadnicy budując własne świątynie nie przynosili więc nic wybitnie nowatorskiego, jednak dla dotychczasowych mieszkańców Ameryki było to istne zderzenie kultur. Monumentalne budynki z wielkimi freskami przedstawiającymi sceny z Biblii i żywotów świętych, bogate programy witrażowe czy potężne, złocone ołtarze stały na antypodach tego, co widzieli dotychczas.

Choć nawiązania historyczne nie były wyłączną domeną Polaków (świetnym przykładem jest tu choćby nowojorska, neogotycka katedra św. Patryka, już po samej nazwie sugerująca irlandzkie korzenie), to Polonia budowała kościoły najbardziej okazałe i bogate. Działo się tak, bowiem preferowano rozwiązania późnorenesansowe i barokowe, czyli style nawiązujące do architektury z czasów polskich tryumfów przełomu XVI i XVII wieku. To zaś sprawiało, że to właśnie kościoły budowane przez naszych rodaków w Chicago i okolicach wyróżniały się nawet na tle tej wielkiej, religijno-architektonicznej fali toczącej się przez ocean.

Część kościołów stoi do dziś, stanowiąc charakterystyczny punkt i atrakcję turystyczną w wielu miastach rejonu Wielkich Jezior, jednak polskie korzenie bardzo często ciężko jest już dostrzec. Sporo świątyń zamknięto, gdyż utrzymanie tak wielkich i wymagających dużych nakładów budynków okazało się ekonomicznie nieopłacalne. Jednak część ciągle służy katolikom, dziś nierzadko wywodzącym się z zupełnie innych kręgów kulturowych. Na przykład w kościele św. Stanisława Kostki (przedstawianego nierzadko jako st. Stanley albo st. Stan) tylko jedna msza tygodniowo odbywa się po polsku, zaś dominującą grupę parafian stanowią Latynosi oraz Afroamerykanie. Jedynie nazwy parafii nawiązujące do polskich świętych i błogosławionych ciągle przypominają o tym mało znanym, polskim śladzie pozostawionym tysiące kilometrów od ojczyzny.

Rafał Urbanowicz – „aleteia.pl”

 

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu

8 lutego - św. Hieronim Emiliani

8 lutego - św. Józefina Bakhita, dziewica

8 lutego - św. Idzi Maria od św. Józefa, zakonnik

9 lutego - św. Apolonia, dziewica i męczennica

9 lutego - bł. Marian Szkot, opat

9 lutego - bł. Anna Katarzyna Emmerich, dziewica

9 lutego - bł. Euzebia Palomina Yenes, dziewica

9 lutego - bł. Leopold z Alpandeire, zakonnik

10 lutego - św. Scholastyka, dziewica

10 lutego - bł. Alojzy Wiktor Stepinac, biskup

11 lutego - Najświętsza Maryja Panna z Lourdes

11 lutego - św. Grzegorz II, papież

11 lutego - św. Benedykt z Anianu, opat

11 lutego - św. Teodora II, cesarzowa

12 lutego - bł. Reginald z Orleanu, prezbiter

12 lutego - bł. Humbelina, mniszka

12 lutego - św. Melecjusz, patriarcha

12 lutego - bł. Józef Eulalio Valdés, zakonnik

13 lutego - bł. Jordan z Saksonii, zakonnik, prezbiter

13 lutego - św. Eulogiusz, patriarcha

14 lutego - święci Cyryl, mnich, i Metody, biskup, patroni Europy

14 lutego - św. Walenty, biskup i męczennik

15 lutego - św. Klaudiusz de la Colombiere, prezbiter

15 lutego - bł. Michał Sopoćko, prezbiter

15 lutego - św. Zygfryd, biskup

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA W KOŚCIOŁACH W OKOLICY

Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach

niedziele i święta: 6.30, 8.00, 9.30, 11.00, 12.30 (oprócz VII i VIII), 16.00, 19.00,

dni powszednie – 7.00, 7.30, 18.00.

Parafia Matki Bożej Pocieszenia, ul. Bulwarowa 15a

niedziele i święta: 7:00, 8:30, 10:00, 11:30, 13:00, 18:00, 20:00

dni powszednie: 7:00, 15:00, 18:00

Parafia Matki Bożej Częstochowskiej, os. Szklane Domy 7,

niedziele i święta: 6:30, 8:00, 9:30, 11:00, 12:30, 17:00 (oprócz VII i VIII),

19:00 (oprócz VII i VIII), 20:30

dni powszednie: 6:30, 8:00, 18:00

Parafia Matki Bożej Królowej Polski, Arka Pana, ul. Obrońców Krzyża 1

niedziele i święta: 6:30, 8:00, 9:30, 11:00, 12:30, 16:00, 17:30, 19:00,

dni powszednie: 6:00, 6:30, 7:00, 7:30, 8:00, 11:00, 18:00

Bazylika Krzyża św. - klasztor (pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Wacława)

niedziele i święta: 06.30, 08.00, 09.30, 11.00, 12.30, 14.00 (oprócz VII i VIII)

dni powszednie: 06.30, 07.30, 08.30, 16.00 (w piątki), 18.00.

Parafia św. Bartłomieja Apostoła, Mogiła, ul. Klasztorna 11,

niedziele i święta: 6:30, 8:00, 9:30, 11:00, 12:30, 14:00 (oprócz VII, VIII), 16:30, 18:00

dni powszednie: 6:00, 7:00 (oprócz VII i VIII), 7:30, 8:30, 18:00

Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa, os. Teatralne,

niedziele i święta: 7:00, 8:30, 10:00, 11:30, 13:00 (oprócz VII i VIII), 18:00, 19:30

dni powszednie: 6:30 (oprócz VII i VIII), 7:00, 18:00

Parafia św. Stanisława Biskupa Męczennika, Kantorowice 122,

niedziele i święta: 9:00, 11:00, 18:00, dni powszednie: 8:00, 17:00, (18.00- lato)

Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa, os. Lubocza,

niedziele i święta: 8:00, 10:30, 17:00, dni powszednie: 7:00, 17:00

Parafia Matki Bożej Wspomożenia Wiernych, Prusy,

niedziele i święta: 7:30, 9:30, 11:30,

dni powszednie: 18:00 (pon., śr., pt.), 6:30 (wt., czw., sob.)

Parafia św. Maksymiliana Marii Kolbego, Mistrzejowice,

niedziele i święta: 6:30, 8:00, 9:30, 10:30, 11:00, 13:00, 17:00, 19:00

dni powszednie: 6:30, 7:00, 7:30, 18:00

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.