W BLASKU MIŁOSIERDZIA

20/1076 – 26 kwietnia 2026 r. A.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA
 
 
2a
 
 
 
Niedziela, 26 kwietnia 2026
 
IV NIEDZIELA WIELKANOCNA
 (rok A)
                                                                                    
 
 
Dziś w całym Kościele obchodzony jest
63. Światowy Dzień Modlitw o Powołania.
Modlitwa o nowe powołania kapłańskie i zakonne
jest obowiązkiem każdego wierzącego.
 
 
10.webp
 
 
Czytania:
Pierwsze czytanie: Dz 2,14a.36–41
Psalm: Ps 23
Drugie czytanie: 1P 2,20b–25
Ewangelia: J 10,1–10
 
Ewangelia:
Jezus jest bramą owiec
J 10, 1-10
Słowa Ewangelii według Świętego Jana
Jezus powiedział:
«Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, owce zaś postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych».
Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił.
Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości».
 
 
Komentarz do czytań:
IV Niedziela Wielkanocna, Niedziela Dobrego Pasterza... A może należałoby powiedzieć: Niedziela Chrystusa Bramy?
Nie ma w nikim innym zbawienia - uprzytamnia nam liturgia słowa tej niedzieli. Nie ma innej bramy do życia jak Chrystus. Nie ma innej drogi, nie ma innego sposobu. Tylko On może uratować nasze życie dając nam życie wieczne. Kiedy więc kalkulujemy, co w życiu warto, a czego nie warto, nie sposób nie wziąć tego pod uwagę...
Jakiś czas temu pojawiła się informacja, że jest nowa nadzieja na leczenie raka. I inna, że bardzo są już zaawansowane badania nad naprawianiem zerwanego rdzenia kręgowego. Wielka nadzieja dla chorych i tych, którzy choroby się boją. Ale śmierć i tak kiedyś przyjdzie. Jedyną naszą nadzieją wobec tej nieuchronności jest Chrystus. On jest jedynym Zbawicielem, jedyną Brama do lepszego życia. I o tym są zasadniczo czytania tej niedzieli.
 
 
3.jpg
 
 
W dzisiejszym numerze
- Przez ogrodzenie nie da rady
- Niezawodna Brama
- Niedziela Dobrego Pasterza
- Dobrze, że modlimy się za księży. Ale problemów nie da się zamodlić
- To może Cię zaskoczyć. 5 sposobów, by zadbać o swą duszę i ciało
- Jan Paweł II, pamięć o ludobójstwie Ormian, Charles Aznavour i modlitwa, która porusza góry
- Budowniczy grobu św. Piotra - św. Anaklet I. Święty na dzisiaj
- Święci i błogosławieni w tygodniu

 

 

7.jpg

 

Przez ogrodzenie nie da rady
– Ja jestem bramą” – mówi w dzisiejszej Ewangelii Jezus.  – Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko. Bramą. Kiedyś powiedział też o sobie, że jest Drogą. Droga, Prawdą i Życiem. I że nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przez Niego. Mówiąc o sobie „Brama” wyraża podobna myśl. Kto szuka trwającego na wieki szczęścia znajdzie je tylko w Nim, przez Niego. Nie tylko gdzieś „wejdzie”: „wejdzie i wyjdzie”. Jak owca, która w dzień potrzebuje pastwiska, nocą bezpiecznego schronienia.  Kto trzyma się Jezusa odnajduje wieczne szczęście. Rozpoczynające się w tym życiu, ale trwające w nieskończoność....
Stary już jestem i nie powiem, że dzisiejszy świat wiele mi oferuje. Bo z racji mojego wieku ma mi do zaoferowania coraz mniej. Ale prawdą jest, że przed młodymi roztacza naprawdę wiele możliwości. Z czasem jednak okazuje się – tak, już to wiem – że to wszystko namiastki szczęścia. Że prawdziwe, niekończące się – choć w tym życiu nieraz przysypane kurzem czy popiołami życiowych pożarów – znaleźć można tylko w Chrystusie. Dokładniej: przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie.
 
 
8.png
 
Niezawodna Brama
Ostatni raz Brama Jubileuszowa w Bazylice Świętego Piotra w Rzymie została otwarta w Wigilię Bożego Narodzenia 2024 roku. W ten sposób papież Franciszek zainaugurował w Kościele katolickim obchody Roku Świętego. Pośród wielu zapowiedzianych celebracji oraz zaplanowanych inicjatyw otrzymaliśmy także hasło, które miało prowadzić w tym czasie – Peregrinantes in Spem (Pielgrzymi Nadziei) – oraz papieską bullę zatytułowaną Spes non confundit (Nadzieja zawieść nie może).
Przywołuję dziś tamto wydarzenie i ów śmiały dokument, ponieważ, patrząc na ówczesne tło społeczne i polityczne – pełnoskalową wojnę w Ukrainie, konflikt w Strefie Gazy, obalenie reżimu Baszara al-Asada w Syrii, działalność ISIS czy walki pomiędzy Rwandą a Kongiem w Afryce – trudno było uznać Franciszkowe wezwanie do niezawodnej nadziei w światowy pokój za racjonalne i uzasadnione. Z perspektywy geopolityki być może nie. Jednak spojrzenie na świat przez Jezusa – bramę owiec pozwalało dostrzec coś więcej. „Ja jestem bramą owiec, jeśli ktoś wejdzie (patrzy!) przeze Mnie, będzie zbawiony”.
Podobnie było, gdy pierwsi ukraińscy uchodźcy przekraczali jedyną wówczas bezpieczną granicę na zachodzie swojego kraju – granicę z Polską. Swój exodus dostrzegli spontanicznie i bezkompromisowo. Najbliższym oknem na świat stało się dla nich wówczas lotnisko Rzeszów-Jasionka, a najbardziej przyjaznym dworcem PKP Przemyśl.
Zaskakiwać może pewność Jezusa z dzisiejszej Ewangelii, który jednoznacznie wskazuje siebie jako bramę prowadzącą do zbawienia – jedyną bramę, w której można odnaleźć ratunek. Gdy ogłasza to swoim uczniom, nie daje im czasu na długie rozważania ani na chłodną ocenę sytuacji. Pomimo ich niepewności domaga się decyzji i wzywa do przyjęcia z wiarą, że to, co dziś jeszcze wydaje się niepewne, wkrótce stanie się rzeczywistością.
Weź w tym udział. Bądź pielgrzymem nadziei. Spraw, aby jubileusz – hebrajski Jowel, rok odnowy – mógł się stać twoją codziennością.
Paweł Zybura OP – „wdrodze.pl”
 
 
6.jpg
 
Niedziela Dobrego Pasterza
Dzisiejsza niedziela, zwana Niedzielą Dobrego Pasterza, już od ponad sześćdziesięciu lat obchodzona jest jako Światowy Dzień Modlitw o Powołania do kapłaństwa i życia konsekrowanego. Ten szczególny dzień modlitwy chcemy rozszerzyć na cały tydzień, aby przez siedem kolejnych dni, jeszcze intensywniej niż zwykle, modlić się o to, by w Kościele nie zabrakło nowych kapłanów i osób konsekrowanych, którzy zechcą oddać swoje życie na służbę Bogu i ludziom.
 W dzisiejszej Ewangelii spotykamy obraz Dobrego Pasterza, który chce doprowadzić swoje owce do owczarni, aby się nie zgubiły, aby znalazły właściwą drogę. Ta droga prowadzi przez bramę, którą jest Jezus. On sam tak się nam przedstawia, mówiąc: „Ja jestem bramą owiec” (J 10,7). Chce, abyśmy wybierali tę właściwą drogę w naszym życiu, abyśmy nie pobłądzili, lecz wchodząc przez tę bramę, odnaleźli Jego jako naszego Pasterza.
Inspirując się tymi słowami Jezusa, pragniemy włączać się w modlitwę o odwagę dla tych, których On wybrał do szczególnej służby w Kościele, aby umieli usłyszeć Jego głos i podjąć to wezwanie. Być może przyzwyczailiśmy się już do modlitwy o powołania. Mniej lub bardziej świadomie włączamy tę intencję w modlitwę podczas Mszy św., pamiętamy o niej w czasie adoracji Najświętszego Sakramentu, odmawiając różaniec czy inne modlitwy.
Ale sama modlitwa nie wystarczy. Potrzebne jest tworzenie kultury powołaniowej w rodzinie i parafii. Gdy myślimy z troską o przyszłości Kościoła, uświadamiamy sobie, jak ważne są starania o dobre wychowanie dzieci i młodzieży oraz o pomoc we właściwym wyborze drogi życia. Stąd powinniśmy pamiętać, aby nasze myślenie o powołaniach nie stało się tak ogólne, że zagubimy głęboki sens i tajemnicę powołania.
 Papież Franciszek w zeszłorocznym orędziu na Niedzielę Modlitw o Powołania napisał:
„Powołanie jest cennym darem, który Bóg zasiewa w sercach, wezwaniem do wyjścia poza siebie, aby podjąć drogę miłości i służby. A każde powołanie w Kościele – czy to do życia jako osoba świecka, czy do posługi wynikającej ze święceń, czy też do życia konsekrowanego – jest znakiem nadziei, jaką Bóg żywi wobec świata i każdego ze swoich dzieci”.
 Franciszek wyraził też potrzebę wsparcia ze strony wspólnoty wiary:
„Kościół potrzebuje pasterzy, zakonników, misjonarzy, małżonków, którzy potrafią z ufnością i nadzieją powiedzieć Panu ‘tak’. Powołanie nigdy nie jest skarbem, który pozostaje zamknięty w sercu, ale wzrasta i umacnia się we wspólnocie, która wierzy, kocha i pokłada nadzieję. A ponieważ nikt nie może sam odpowiedzieć na Boże powołanie, wszyscy potrzebujemy modlitwy i wsparcia braci i sióstr”.
 Kościół jest żywy i płodny, gdy rodzi nowe powołania. Pamiętajmy, że zdolność pielęgnowania powołań do kapłaństwa i życia zakonnego jest niezawodnym znakiem zdrowia danego Kościoła lokalnego i wspólnoty parafialnej. Bóg ze swej strony nadal powołuje młodych, ale oczekuje od nas pomocy i zachęty do udzielenia szczerej i wolnej odpowiedzi na to wezwanie. Troszcząc się o nowe powołania, bierzmy również pod uwagę konkretne uwarunkowania ich rozeznawania oraz decyzji podejmowanych przez młodych ludzi.
Pewien duszpasterz powołań opowiadał o rozmowie z młodym maturzystą, który czuje, że został przez Boga powołany do kapłaństwa, ale bardzo boi się podjąć decyzję o pójściu do seminarium. Ten młody człowiek wyraził to tak: „Kiedy słyszę, jak moi koledzy w liceum śmieją się z księży i opowiadają o kapłanach same złe rzeczy, to boję się zostać księdzem. Kiedy nawet w mojej rodzinie nie ma zbyt wiele życzliwości wobec kapłanów, ogarniają mnie wątpliwości, czy dam radę iść pod prąd tym opiniom”.
Pamiętajmy o takich młodych ludziach jak ten maturzysta. Pomyślmy, jak bardzo potrzebują naszej modlitwy i życzliwego towarzyszenia. Powołani do kapłaństwa i życia konsekrowanego nie spadają z nieba – żyją pośród nas, w naszych rodzinach, parafiach, szkołach i wspólnotach.
Ważne jest, by stwarzać okazje do rozmowy z młodymi na temat wyboru drogi życia. Bardzo istotne jest, by w rodzinie i parafii ich słuchać, próbować rozumieć ich doświadczenia i zachęcać do wzajemnej pomocy, aby dostrzegali potrzebę zaangażowanych kapłanów i osób zakonnych, a także aby widzieli piękno życia w duchu ofiary i służby Panu Jezusowi i Jego Kościołowi.
Papież Franciszek zwrócił również uwagę na znaczenie świadectwa tych, którzy już idą tą drogą:
„My, dorośli członkowie Kościoła, a zwłaszcza pasterze, jesteśmy przynaglani do przyjęcia, rozeznania i towarzyszenia drodze powołaniowej nowych pokoleń. (…) Świat szuka, często nieświadomie, świadków nadziei, którzy swoim życiem głoszą, że pójście za Chrystusem jest źródłem radości. Nie ustawajmy zatem w proszeniu Pana o nowych robotników na Jego żniwo, pewni, że On nie przestaje powoływać z miłością”.
Za powołaniem stoją konkretni ludzie, których Bóg stawia na drodze naszego życia. Włączając się więc w modlitwę i troskę o powołania, zobaczmy najpierw konkretne twarze osób powołanych, które żyją i posługują wokół nas. Wiemy z własnego doświadczenia, jak bardzo ludzie cieszą się, gdy widzą kapłanów i osoby konsekrowane szczęśliwych w swoim powołaniu.
Aby tak nadal było, pozwólmy się ogarnąć nowemu życiu, które wypływa ze spotkania z Chrystusem, naszym Panem i Pasterzem. Wtedy będziemy potrafili stawać się apostołami Jego słowa pokoju i miłości w naszych parafiach, wspólnotach i grupach, w rodzinach, pośród przyjaciół oraz w różnych środowiskach, w których żyjemy i działamy.
 Na koniec naszego rozważania wsłuchajmy się we fragment tegorocznego przesłania papieża Leona XIV:
„Troska o wnętrze – od niej trzeba pilnie na nowo rozpoczynać duszpasterstwo powołań oraz wciąż odnawiany wysiłek ewangelizacji. W tym duchu zapraszam wszystkich – rodziny, parafie, wspólnoty zakonne, biskupów, kapłanów, diakonów, katechetów i katechistów, wychowawców i wiernych świeckich – do coraz większego zaangażowania się w tworzenie sprzyjających warunków, aby ten dar mógł być przyjęty, umacniany, strzeżony i objęty towarzyszeniem, by wydał obfity owoc. Tylko wtedy, gdy nasze środowiska będą jaśnieć żywą wiarą, nieustanną modlitwą i braterskim towarzyszeniem, Boże powołanie będzie mogło rozkwitnąć i dojrzeć, stając się dla każdego i dla świata drogą szczęścia i zbawienia”.
o. Sylwester Cabała CSsR
Misjonarz Prowincji Warszawskiej Redemptorystów – Tuchów
 
 
11.jpg
 
Dobrze, że modlimy się za księży.
Ale problemów nie da się zamodlić
Odejścia księży z kapłaństwa nie są niczym nowym. Każdego roku sutanny odwiesza… Nie wiadomo ilu, bo nikt nie zbiera takich danych. Czasem pojawiają się pojedyncze informacje, że w danej diecezji w ciągu dekady odeszło 20. Ale nie o liczby chodzi. Najczęstszą przyczyną odejścia jest związanie się księdza z kobietą, chęć założenia rodziny i posiadanie dzieci - tak przynajmniej wynika z deklaracji tych, którzy kapłaństwo pozostawili. Wśród przyczyn rezygnacji wskazują oni także na samotność - nie związaną tylko z życiem w pojedynkę - brak życia wspólnotowego między księżmi, konflikty i brak porozumienia z przełożonymi (proboszczami, biskupami), problemy psychiczne, kryzys wiary. W gruncie rzeczy nie ma jednej przyczyny.
Problemem nowym nie są też przypadki samobójstw księży. Przestają one być tematem tabu. W tonie sensacyjnym często donoszą o nich media. Dramatyczna śmierć księdza jest oczywistym szokiem, ale wydaje się, że patrzymy na nią w kategoriach ludzkiej tragedii. Oczywiście dopatrujemy się różnych przyczyn: a to "gnębienia" przez proboszcza, a to brak wsparcia ze strony biskupa, itd.
Do powyższej listy należałoby dodać także alkoholizm. Czasem gdzieś w internecie da się przeczytać o pijanym księdzu na pogrzebie, czy uderzającym w latarnię. O tym problemie mówi się nieco mniej, ale jest on realny. Gdyby nie był nie byłoby ośrodków terapeutycznych wyłącznie dla księży.
Ostatni papieże wielokrotnie zwracali uwagę na samotność księży i proponowali, by w miarę możliwości prowadzili oni jakąś formę życia wspólnego. Pośród rekomendacji, które niedawno przedłożyła w swoim raporcie działająca w Sosnowcu komisja znalazły się m.in. propozycje wprowadzenia superwizji dla księży, finansowe wsparcie pomocy psychologicznej dla nich, przebudowa modelu funkcji ojca duchownego, włączenie do działań pomocowych specjalistów świeckich oraz członków przeróżnych wspólnot, stowarzyszeń, ruchów religijnych. Prawda jest bowiem brutalna: nikt nie jest w stanie poradzić sobie w pojedynkę ze swoimi problemami. Zwłaszcza w dzisiejszym świecie. O konieczności wsparcia księży w kryzysie mówi wielu specjalistów, mówią sami księża.
W archidiecezji wrocławskiej właśnie zorganizowali się sami. Powstał tam Zespół Pomocy Kapłańskiej - niezależny od kurii, stworzony przez samych księży. Inicjatorzy podkreślają, że nie idzie im "o tworzenie kolejnej formalnej struktury, lecz o budowanie przestrzeni opartej na zaufaniu, dyskrecji i braterskim wsparciu". Zakres wsparcia obejmuje m.in. pomoc psychologiczną, terapeutyczną, duchową, medyczną oraz - w razie potrzeby - finansową. To ważna i cenna propozycja. Widać w niej nie tyle kontrolę życia współbrata w kapłaństwie, ale odpowiedzialność i troskę o niego. Na razie zespół tworzą sami księża, ale wydaje się koniecznym, by w jakiejś mierze wspomagali ich także specjaliści zewnętrzni. Nie ma się czego bać - wszak ksiądz to nie jakiś superman, a wraz z przyjęciem święceń kapłańskich nie został uwolniony z lęków, depresji, itd.
Co jakiś czas słyszymy o akcjach modlitewnych w intencji księży. I bardzo dobrze, że się za nich modlimy. Ale problemów nie da się zamodlić. Trzeba je rozwiązywać. I dobrze byłoby gdyby w ślad za księżmi z Wrocławia poszli także inni.
Tomasz Krzyżak – „deon.pl”
 
 
12.webp
 
To może Cię zaskoczyć. 5 sposobów,
by zadbać o swą duszę i ciało
Jak zadbać o siebie zgodnie z katolickimi wartościami? Nie chodzi tylko o modlitwę.
Czy katolik może i powinien dbać o siebie? Wszak jedną z katolickich praktyk duchowych jest asceza. Co ciekawe badania pokazują, że asceza i wyrzeczenia są dobre dla ciała i psychiki, nie tylko dla duszy. Wiec może powinien się wciąż umartwiać? Intuicyjnie czujemy, że niekoniecznie.   A z drugiej strony - gdzie przekraczamy granicę dbania o siebie i wchodzimy na pole samopobłażania?
Czym jest samoopieka w przeciwieństwie do samopobłażania?
Dbanie o siebie to świadome działanie podejmowane w celu poprawy swojego zdrowia fizycznego, psychicznego, duchowego i emocjonalnego. Jest to kluczowe dla budowania odporności na przeciwności życiowe i stres, których nie możemy wyeliminować. Samoopieka nie jest luksusem, ale priorytetem, który pomaga żyć lepiej i być w stanie realizować życiowe cele, łącznie z celem najbardziej szlachetnym,  jakim jest dążenie do świętości.
Koncentruje się na budowaniu długoterminowej odporności na stres i przeciwieństwa losu. Samopobłażanie natomiast polega na uleganiu chwilowym zachciankom, ma moment poprawiającym samopoczucie bez względu na długoterminowe konsekwencje. Przykładem jest jedzenie "śmieciowego jedzenia", długotrwałe przeglądanie rolek i mediów społecznościowych, spożywanie środków odurzających.
Kluczowa różnica polega na intencji i skutkach. Samoopieka ma na celu wzmocnienie nas fizycznie, psychicznie i duchowo, byśmy byli w stanie żyć lepiej, podczas gdy samopobłażanie ma dać chwilową ulgę, a prowadzi do osłabienia i negatywnych konsekwencji dla zdrowia. Co zatem zrobić, by zadbać o siebie po katolicku?
Zaczynaj dzień od modlitwy
Nic tak nie porządkuje dnia, jak kilka chwil na modlitwę zaraz po przebudzeniu. Modlitwa poranna to moment na podziękowanie Bogu za życie, za kolejny dzień, który mamy szansę przeżyć. Możesz zacząć od modlitwy „Ojcze nasz” lub po prostu dziękować Bogu za to, co masz. Możesz zawierzyć mu swój dzień. Modlitwa ugruntowuje duchową perspektywę w codzienności. Znajomy ksiądz nazwał modlitwę tlenem duszy. Bez niej dusza obumiera, jak ciało bez tlenu. Pozwala zacząć dzień z większym spokojem w sercu. Pomaga skupić się na tym, co naprawdę ważne, zamiast ulec presji codziennych zadań. Co ciekawe, liczne badania naukowe podkreślają, że dbanie o aspekt duchowy jest ważny dla naszego zdrowia. Choć źródła świeckie będą mówić o duchowości niereligijnej - np. proponując mindfullnes lub bliżej nieokreśloną medytację, po co jednak sięgać po podróbki, gdy mamy oryginał?
Zadbaj o najbliższą ci świątynię Ducha Świętego - twoje ciało
Dbanie o zdrowie i sprawność fizyczną jest obowiązkiem katolika. Zdrowe odżywianie, regularna aktywność fizyczna, odpowiednia ilość snu, to elementy samoopieki fizycznej, które pomagają nam zachować zdrowie i dobre samopoczucie. Poza tym łaska buduje na naturze. Nie każdy musi chodzić na siłownię, choć poleca się, by dla zdrowia każdy był codziennie aktywny fizycznie. Świetnym sposobem na połączenie modlitwy z aktywnością fizyczną jest spacer z różańcem, najlepiej wśród zieleni - na przykład w parku. Takie spacery to forma aktywności, która łagodzi stres i pozwala na codzienną refleksję​
Święty Paweł przypomina nam: „Czy nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga?” (1 Kor 6, 19). Dbając o ciało, okazujemy wdzięczność za dar życia.
Angażuj się w pomoc bliźnim
Dbanie o siebie to nie tylko troska o swoje potrzeby, ale także otwartość na potrzeby innych. . Pomagając innym – czy to przez wolontariat, wsparcie sąsiada czy po prostu dobre słowo – doświadczamy radości płynącej z dawania.  Pomaganie innym to nie tylko obowiązek chrześcijanina, ale przede wszystkim źródło głębokiej radości i satysfakcji.
Pamiętajmy, że "Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią" (Mt 5, 7). A poza tym: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). Co ważne, badania naukowe dotyczące samoopieki też podkreślają wartość otwarcia na innych i zbawienny wpływ tego otwarcia na nasze zdrowie psychiczne.
Odpoczywaj w Bożym rytmie
Świętowanie dnia odpoczynku, czyli niedzieli, to więcej niż tylko obowiązek. To okazja, by naładować duchowe baterie, spędzając czas z rodziną, uczestnicząc w Eucharystii i pozwalając sobie na odpoczynek, który odnawia nasze ciało i duszę. Siedmiodniowy tydzień, z dniem przeznaczonym na odpoczynek jest wpisany w ciało człowieka. Eksperymenty ze zbudowaniem innego cyklu (np. dziesięciodniowy tydzień, narzucony w czasie Rewolucji francuskiej) pokazują, że jakikolwiek inny układ nie daje realnej szansy na regenerację..
 Odpoczynek zgodny z Bożym przykazaniem przywraca równowagę w życiu. Jak mówi Księga Rodzaju, nawet Bóg odpoczął po stworzeniu świata (Rdz 2,2). Dając sobie czas na regenerację, szanujemy dar naszego ciała i ducha.
Praktykuj wdzięczność
Wdzięczność jest kolejnym ważnym elementem katolickiego życia duchowego. A zarazem udowodnionym naukowo elementem samoopieki o niezliczonych korzyściach dla zdrowia psychicznego i fizycznego. Każdego dnia warto znaleźć moment, aby podziękować Bogu za drobne rzeczy – za zdrowie, za bliskich, za codzienne małe błogosławieństwa. Prowadzenie dziennika wdzięczności może być pomocnym narzędziem w tym procesie.
Św. Paweł pisał: „W każdym położeniu dziękujcie” (1 Tes 5,18). Praktykowanie wdzięczności uczy nas dostrzegania dobra w naszym życiu i otwiera nasze serce na Boże działanie. To mały, ale potężny krok ku większej radości i pokoju.
 
 
14.jpg
 
Jan Paweł II, pamięć o ludobójstwie Ormian, Charles Aznavour i modlitwa, która porusza góry
Charles Aznavour trzymał mikrofon drżącą ręką i zaśpiewał „Ave Maria”. Słyszymy w tej pieśni nie tylko pozdrowienie Maryi, ale także męczeństwo narodu ormiańskiego, tak symbolicznie wyrażone przez artystę [wideo].
Jednym z najbardziej symbolicznych zdjęć z historycznej wizyty Jana Pawła II w Armenii – we wrześniu 2001 roku, czyli 20 lat temu – jest to, które przedstawia zatopionego w modlitwie „pielgrzyma pokoju” razem z patriarchą Armenii, Gareginem II przy pomniku ormiańskich męczenników, gdzie płonie „wieczny ogień”.
Papież był jednym z pierwszych moralnych autorytetów, który miał odwagę powiedzieć o ludobójstwie, jakie miało miejsce na początku XX wieku, w którym zostało zamordowanych 1,5 miliona chrześcijańskich Ormian.
Jan Paweł II przerwał mszę, gdy usłyszał śpiew muezina. Pamiętna pielgrzymka do Ziemi Świętej
Ludobójstwo Ormian
Można napisać wiele książek o niezwykłej historii bohaterskiej Armenii. I wielu z nas zastanawia się, gdzie dokładnie mogła być słynna biblijna Arka Noego. Jedno jest pewne – Ormianie są przekonani, że znajdowała się na świętej dla każdego Ormianina górze Ararat, która przez wieki należała do Armenii (a obecnie znajduje się na terenie dzisiejszej Turcji).
Warto przypomnieć głos tradycji mówiący, że jednym z pierwszych apostołów w Armenii był święty Juda Tadeusz. Przełomową datą dla narodu ormiańskiego był rok 301, kiedy to król Tiridetes przyjął chrzest i wprowadził chrześcijaństwo do swojej ojczyzny. Ormianie przeżywali swoje „złote lata” kilkaset lat wcześniej, a ich życiodajny kraj rozciągał się od Morza Śródziemnego do Morza Kaspijskiego.
Niestety Imperium Osmańskie, czyli sąsiedzi, zgotowali piekło na ziemi ormiańskiej ludności. Najtragiczniejsze wydarzenia miały miejsce na przełomie XIX i XX wieku, kiedy Turcy chcieli, cytując ich hasła, „oczyścić swój kraj z chrześcijańskiej krwi”. Dochodziło do masowych mordów i wypędzania Ormian na nieprzyjazne pustynie. Tam ludzie umierali z powodu chorób i głodu.
W latach 1915-1917 zginęło około 1,5 miliona Ormian! Ludzie, którzy przeżyli lub uciekli z Turcji, rozproszyli się po wszystkich kontynentach. Obecnie w Armenii mieszka 3 miliony Ormian, a osób żyjących w diasporze jest około 7 milionów, m.in. we Francji, w Stanach Zjednoczonych, Argentynie, Libanie, Syrii, Iranie, Kanadzie, Grecji, Australii, a także w Rosji i na Ukrainie. Jest też spora grupa Ormian w Polsce, żyjących tu od wielu pokoleń, bo od 750 lat.
Pielgrzym pokoju
Jan Paweł II – określany w czasie tej niezwykłej pielgrzymki przez media i obserwatorów „pielgrzymem pokoju” – przybył do Muzeum Ludobójstwa Ormian: Genocid i uczcił tragiczny los zamordowanych w XX wieku. Niezwykłe muzeum znajduje się na wzgórzu Cicernakaberd (czyli "twierdza jaskółki") w Erywaniu, stolicy Armenii.
Papież w czasie modlitwy wypowiedział po ormiańsku: „Metz Yeghern”, czyli wielkie ludobójstwo. Ojciec Święty był jednym z nielicznych współczesnych mu międzynarodowych autorytetów, który odważył się mówić o ludobójstwie Ormian. Przy pomniku męczenników modlono się wspólnie, "aby agonia narodu ormiańskiego w XX wieku przyniosła plon życia trwający na wieki".
Bezpośrednim powodem pielgrzymki papieża były uroczyste obchody 1700-lecia chrześcijaństwa w tym kraju. Jan Paweł II został zaproszony do Armenii przez Garegina II.  "W 1700. rocznicę ogłoszenia chrześcijaństwa oficjalną religią tego umiłowanego kraju cały Kościół katolicki dzieli z wami głęboką radość wszystkich Ormian" – powiedział Jan Paweł II zwracając się do patriarchy Garegina II i dziękując za zaproszenie.
Gość honorowy przypomniał także niezwykłe świadectwo życia Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego na przestrzeni wieków. Aż do XX wieku, „który był dla Was czasem niewypowiedzianej grozy i cierpienia”.
O Sędzio żywych i umarłych, zmiłuj się nad nami!
Wysłuchaj, o Panie, jęku, który wznosi się z tego miejsca,
jęku zmarłych z otchłani Metz Yewgern,
krzyku niewinnej krwi, która woła jak krew Abla,
jak Rachel płacząca za swoimi dziećmi, których już nie ma.
Posłuchaj, o Panie, głosu Biskupa Rzymu,
który powtarza błaganie swego poprzednika, papieża Benedykta XV,
kiedy w roku 1915 podniósł głos w obronie
narodu ormiańskiego głęboko strapionego,
doprowadzonego do progu unicestwienia.
Spójrz na naród tej ziemi,
który dawno położył w Tobie nadzieję,
który przeszedł przez wielki ucisk
i nigdy nie przestał być Tobie wierny.
Otrzyj z jego oczu wszelką łzę
i spraw, żeby jego agonia w dwudziestym wieku
przyniosła plon życia trwającego na wieki (…).
O Sędzio żywych i umarłych, zmiłuj się nad nami!
Panie zmiłuj się, Chryste, zmiłuj się, Panie, zmiłuj się.
Jan Paweł II: Piękna to modlitwa! Odmawiam ją codziennie przed mszą świętą
Jedna z najważniejszych pielgrzymek
W czasie wizyty Jana Pawła II w Armenii był tam również ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, duszpasterz Ormian polskich, obrządków ormiańskiego i łacińskiego. Był też Adam Bujak, papieski fotograf i przyjaciel Jana Pawła II, który utrwalił na zdjęciach najważniejsze spotkania:
– Uważam, że to była jedna z najważniejszych zagranicznych pielgrzymek Ojca Świętego – mówi fotografik. – To, co na zawsze zapadło mi w sercu i pamięci, to modlitewne spotkanie przy pomniku ormiańskich męczenników, gdzie płonie „wieczny ogień” na wzgórzu nazywanym Cicernakaberd. [Spotkanie] było głośnym wołaniem do Boga w imieniu pomordowanych 1,5 miliona Ormian, bezbronnych dzieci, ich rodziców i dziadków. Do dzisiaj wspominam niesamowitą, piękną, ormiańską liturgię – opowiada nam Adam Bujak.
Charles Aznavour: honorowy ambasador Ormian     
Jeden z najsłynniejszych śpiewaków XX wieku, a na pewno najsłynniejszy Ormianin, Charles Aznavour, przybył specjalnie z Francji na spotkanie z Janem Pawłem II. Był także honorowym ambasadorem swojego narodu mieszkającego w diasporze. Te dwie niesamowite osoby bardzo dobrze się rozumiały, bo każda z nich była obdarzona wyobraźnią, sercem i „artystyczną duszą”.
Gdy Aznavour miał swój ostatni koncert w Warszawie, opowiedział publiczności, że już wiele tygodni wcześniej kontaktował się ​​z Janem Pawłem II, zanim spotkali się w Armenii. Muzyk zwierzył się wtedy papieżowi, że przygotowuje swoją interpretację Ave Maria i zapytał, w jakim języku ma wykonać tę piękną pieśń. Na co Ojciec Święty uśmiechnął się i dwukrotnie odpowiedział porozumiewawczym tonem: po francusku, po francusku!
Operator dokumentujący uroczyste spotkanie w Muzeum Ludobójstwa uchwycił piękną, muzyczną interpretację Charlesa Aznavoura, który trzymał mikrofon drżącą ręką i zaśpiewał Ave Maria. Słyszymy w niej nie tylko pozdrowienie Maryi, ale także męczeństwo narodu ormiańskiego, tak symbolicznie wyrażone przez artystę.
Pamiętne zdjęcie
Charles Aznavour po poruszającym wykonaniu Ave Maria w języku francuskim podszedł do Jana Pawła II i z wielkim wzruszeniem ucałował jego dłonie. Tę scenę dokładnie pamięta Adam Bujak, któremu udało się uchwycić na fotografii niepowtarzalne spotkanie.
Chociaż pielgrzymka Jana Pawła II do Armenii odbyła się 20 lat temu, jest wciąż obecna we wspomnieniach Ormian, którzy mieli możliwość uczestniczenia w tej historycznej wizycie. Pamiętajmy też, że pierwszy chrześcijański kraj na świecie cały czas potrzebuje nie tylko naszej pamięci, ale też modlitwy, obecności i pomocy.
Specjalne podziękowania dla Abrahama Yakoubiana i Adama Bujaka.
Iwona Flisikowska – „aleteia.pl”
 
 
15.webp
 
Budowniczy grobu św. Piotra - św. Anaklet I.
Święty na dzisiaj
Autor z XIX w. Św. Anaklet I
Grek? Rzymianin? Niewiele dziś wiemy o jednym z pierwszych następców świętego Piotra. Nie wiemy nawet, jakie naprawdę nosił imię. Klet? Kletus? Anaklet? Anenklet?
Okres jego pontyfikatu przypadł na drugą połowę I wieku. Był to czas wzmożonych prześladowań chrześcijan. Cesarzem rzymskim był wówczas Domicjan - syn Wespazjana - wywodzący się dynastii Falawiuszy.
Imperium nękane było w owej epoce nieustannymi najazdami z niemal z każdej strony. To właśnie wówczas rozpoczęto budowę umocnień granicznych w Germanii, które do historii przeszły pod nazwą Limes Germanicus, a które miały chronić rzymskie posiadłości przed barbarzyńskimi plemionami.
Dakowie, Jazygowie, Markomani, Kwadowie – długo można by wymieniać nazwy szczepów, które spędzały sen z powiek cesarskim oficerom i włodarzom w poszczególnych prowincjach. Nie dziwi więc fakt, że wobec zagrożenia z zewnątrz, równie podejrzliwie spoglądano na członków nowych sekt i ruchów religijnych, za jakich uznawano wówczas pierwszych chrześcijan. W mniemaniu rzymskich dostojników także oni stanowić mogli zagrożenie, tyle że wewnątrz imperium - stąd też ich prześladowania.
Ich ofiarą najpewniej padł również papież Anaklet I, który – jak podają niektóre źródła – zginął jako męczennik. Zanim jednak doszło do jego tragicznej śmierci, dokonać miał dwóch czynów, dzięki którym zapisał się w annałach chrześcijaństwa. Pierwszym było ustanowienie 25 prezbiterów w Rzymie, drugim zaś zbudowanie nagrobka w miejscu, w którym pochowano świętego Piotra.
Czy Anaklet mógł przeczuwać, że wokół grobowca wystawionego pierwszemu z papieży z czasem gromadzić będą się niezliczone tłumy wiernych, zaś powstała tam w XVI stuleciu bazylika stanie się jedną z najbardziej charakterystycznych i rozpoznawalnych budowli na świecie?
Tego zapewne nigdy się nie dowiemy - warto jednak pamiętać o tym tajemniczym Ojcu Święty, o którym tak niewiele mamy dokumentów historyczny, a który jednak znacząco przyczynił się do tego, iż wiara pierwszych chrześcijan przetrwała w niełatwych czasach I wieku naszej ery i trwa do dziś...
Piotr Drzyzga – „wiara.pl”
 
 
16.jpg

 

Święci i błogosławieni w tygodniu

26 kwietnia - św. Klet, papież

26 kwietnia - Najświętsza Maryja Panna, Matka Dobrej Rady

26 kwietnia - św. Piotr Betancur, zakonnik

26 kwietnia - błogosławieni Bonifacy i Emeryk, biskupi

26 kwietnia - św. Marcelin, papież i męczennik

27 kwietnia - św. Zyta, dziewica

27 kwietnia - bł. Aszard, biskup

27 kwietnia - św. Józef Moscati

28 kwietnia - św. Piotr Chanel, prezbiter i męczennik

28 kwietnia - św. Ludwik Maria Grignon de Montfort, prezbiter

28 kwietnia - św. Joanna Beretta Molla

28 kwietnia - bł. Luchezjusz i Buonadonna z Poggibonsi

28 kwietnia - bł. Hanna Chrzanowska

29 kwietnia - św. Katarzyna ze Sieny, dziewica i doktor Kościoła, patronka Europy

30 kwietnia - św. Pius V, papież

30 kwietnia - św. Józef Benedykt Cottolengo, prezbiter

30 kwietnia - św. Maria od Wcielenia Guyard-Martin, zakonnica

30 kwietnia - św. Gualfard

30 kwietnia - św. Aldobrand, biskup

30 kwietnia - św. Józef Marello, biskup

1 maja - św. Józef, Rzemieślnik

1 maja - św. August Schoeffler, męczennik

1 maja - Jeremiasz, prorok

2 maja - św. Atanazy Wielki, biskup i doktor Kościoła

2 maja - św. Zygmunt, król i męczennik

3 maja - Najświętsza Maryja Panna Królowa Polski, główna Patronka Polski

3 maja - św. Piotr Cudotwórca, biskup

3 maja - św. Teodozy Peczerski, opat

 

 


NIEDZIELNA EUCHARYSTIA W KOŚCIOŁACH W OKOLICY
Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach
niedziele i święta: 6.30, 8.00, 9.30, 11.00, 12.30 (oprócz VII i VIII), 16.00, 19.00,
dni powszednie – 7.00, 7.30, 18.00.
Parafia Matki Bożej Pocieszenia, ul. Bulwarowa 15a
niedziele i święta: 7:00, 8:30, 10:00, 11:30, 13:00, 18:00, 20:00
dni powszednie: 7:00, 15:00, 18:00
Parafia Matki Bożej Częstochowskiej, os. Szklane Domy 7,
niedziele i święta: 6:30, 8:00, 9:30, 11:00, 12:30, 17:00 (oprócz VII i VIII),
19:00 (oprócz VII i VIII), 20:30
dni powszednie: 6:30, 8:00, 18:00
Parafia Matki Bożej Królowej Polski, Arka Pana, ul. Obrońców Krzyża 1
niedziele i święta: 6:30, 8:00, 9:30, 11:00, 12:30, 16:00, 17:30, 19:00,
dni powszednie: 6:00, 6:30, 7:00, 7:30, 8:00, 11:00, 18:00
Bazylika Krzyża św. - klasztor
                                                                         (pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Wacława)
niedziele i święta: 06.30, 08.00, 09.30, 11.00, 12.30, 14.00 (oprócz VII i VIII)
dni powszednie: 06.30, 07.30, 08.30, 16.00 (w piątki), 18.00.
Parafia św. Bartłomieja Apostoła, Mogiła, ul. Klasztorna 11,
niedziele i święta: 6:30, 8:00, 9:30, 11:00, 12:30, 14:00 (oprócz VII, VIII), 16:30, 18:00
dni powszednie: 6:00, 7:00 (oprócz VII i VIII), 7:30, 8:30, 18:00
Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa, os. Teatralne,
niedziele i święta: 7:00, 8:30, 10:00, 11:30, 13:00 (oprócz VII i VIII), 18:00, 19:30
dni powszednie: 6:30 (oprócz VII i VIII), 7:00, 18:00
Parafia św. Stanisława Biskupa Męczennika, Kantorowice 122,
niedziele i święta: 9:00, 11:00, 18:00, dni powszednie: 8:00, 17:00, (18.00- lato)
Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa, os. Lubocza,
niedziele i święta: 8:00, 10:30, 17:00, dni powszednie: 7:00, 17:00
Parafia Matki Bożej Wspomożenia Wiernych, Prusy,
niedziele i święta: 7:30, 9:30, 11:30,
dni powszednie: 18:00 (pon., śr., pt.), 6:30 (wt., czw., sob.)
Parafia św. Maksymiliana Marii Kolbego, Mistrzejowice,
niedziele i święta: 6:30, 8:00, 9:30, 10:30, 11:00, 13:00, 17:00, 19:00
dni powszednie: 6:30, 7:00, 7:30, 18:00
NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:
strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl
adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.