WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

37/783                   -         13 września 2020 r. A.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

2

 

Jezus uczy o potrzebie i konieczności bezustannego przebaczania. Serce ucznia Jezusa musi być wolne od urazy, złości, gniewu, odwetu, zawziętości, nieprzebaczenia. Ojciec nam wszystko przebaczył, odpuścił i darował w Chrystusie. Jeżeli więc w życiu i w śmierci należymy do Pana, to posłuszni Jego nakazowi, przebaczamy wszystkim wszystko, zawsze i bez zastrzeżeń.

Przebaczamy z serca swemu bratu, bo jeśli nie z serca, to jest to bez wartości przed Bogiem. Brak ducha przebaczenia to brak dojrzałości chrześcijańskiej.

 

3

 

Sęk w tym, że kiedy na zło odpowiadamy złem, świat staje się coraz gorszy. Jeśli przez przebaczenie luzujemy spiralę niechęci, świat staje się lepszy. Zresztą... Powiedzmy uczciwie: są krzywdy prawdziwe i faktycznie wielkie. Szukanie sprawiedliwości - nie zemsta - są wtedy jak najbardziej na miejscu. Ale bywa i tak, że chodzi o drobiazg czy nawet tylko jakąś urażoną ambicję, o dyshonor... Czy wtedy warto domagać się sprawiedliwości? Czy to nie za duże słowo?

 

4

 

W dzisiejszym numerze:
- Wkurzony dłużnik
- Dług
- Jesień wiary
- Dozwól
- W dzisiejszą niedzielę zbiórka na Ziemię Świętą
- Jest pilot, jest kierunek
- Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

 

 

5

 

Wkurzony dłużnik

Przesłanie przypowieści Jezusa o królu i dwóch dłużnikach – wielkim i małym – jest proste: przebacz swemu bratu, tak jak Bóg przebacza tobie. A jeśli nie przebaczysz, to nie spodziewaj się miłosierdzia ze strony Sędziego.

W tej historii uderzyło mnie nie to, że wielki dłużnik nie darował długu małemu dłużnikowi. Zadziwiły mnie emocje, jakie niósł w sobie ów człowiek. Darowano mu dziesięć tysięcy talentów (równowartość dwudziestu tysięcy miesięcznych pensji), wraz ze swoją rodziną cudem uniknął więzienia. Wydawać by się mogło, że ktoś, kto zalegał królowi ze spłatą astronomicznej sumy, w momencie gdy jego wierzyciel „ulitował się nad [nim], uwolnił go i dług mu darował”, będzie pełen radości, spojrzy na świat, jakby go na nowo zyskał, a napotkanym ludziom będzie gotów nieba przychylić.

Tymczasem czytamy, że ów uwolniony od wielkiego ciężaru – widząc swojego dłużnika – wpada w furię, rzuca się na niego, zanim ten zdołał powiedzieć słowo, zaczyna go dusić i domagać się zwrotu pieniędzy, a na prośby o wydłużenie terminu spłaty pozostaje głuchy. Czy był człowiekiem wyrachowanym? Twardego serca? Buzował wściekłością, działał zaślepiony złością, wylewał na małego dłużnika frustrację i ewidentnie się na nim odgrywał.

Skąd w nim te agresywne uczucia? Może było mu wstyd, że wcześniej musiał paść na twarz i błagać o zlitowanie? Może był wkurzony na samego siebie, że swoimi decyzjami wpędził się w potężne długi? Może czuł się upokorzony tym, że król za darmo okazał mu tak wielką łaskę? Może była w nim pycha, która nie pozwoliła mu zaakceptować, że ktoś jest królem, a on zaledwie sługą? A może jeszcze coś innego?

Wyobraź sobie motywacje wkurzonego dłużnika. Pomoże ci to znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego w niektórych sytuacjach tak trudno naśladować Boga i przebaczać swym winowajcom. Przypomnij sobie również, jakie uczucia ci towarzyszą, gdy podczas spowiedzi prosisz o miłosierdzie oraz uzyskujesz rozgrzeszenie.                                                                   

Paweł Kozacki OP – „drodze.pl”

 

 

6

 

Dług

Wiem że za puste ręce i serce

winienem po stokroć być rozliczony,

czy starczy życia by spłacić długi,

kiedy rachunek niezapłacony.

A ja po prostu nic nie robiłem,

dobrych uczynków nie nazbierałem,

kredyt gdzieś przepadł a zaufanie,

no cóż po prostu odfajkowałem.

A Ty wciąż jeszcze szansę mi dajesz,

na powrót dłużnika cierpliwie czekasz,

to nic że strwonił łaski i dary.

Ty się nie skarżysz i nie narzekasz.

Odraczasz płatności nic nie żądając

i tak wciąż rosną mej duszy długi,

proszę Cię Panie bądź tak łaskawy

i daruj winy grzesznego sługi.

 

 

7

 

Jesień wiary

Czy nadchodząca jesień uwidoczni popandemiczną jesień wiary?

Podczas walki z pandemią doszło do niebezpiecznych praktyk i trzeba na to zwracać uwagę - podkreśla watykański sekretarz stanu. W sposób szczególny wskazuje na fakt, że chorym i umierającym odmawiano prawa do opieki duchowej oraz do kontaktu z krewnymi. W ten sposób zanegowane zostały ich najbardziej podstawowe potrzeby. W walce z pandemią skoncentrowano się wyłącznie na zdrowiu cielesnym, a zaniedbano wymiar duchowy. Niestety w Kościele nie ma chęci do odważnego zmierzenia się z tą kwestią. Decyzje bardzo szybkiego ugięcia się pod nieproporcjonalnymi do życia społecznego obostrzeniami w kościołach zadekretowanymi przez rząd, jak miało to miejsce np. we Włoszech, wciąż chrzczone są katolicką nowomową, która do niczego dobrego nie poprowadzi.

Watykański dziennik Osservatore Romano pisze, że nie ma się czym martwić, bo „z kościołów zniknęli katolicy kulturowi”, będące głosem włoskiego episkopatu Avvenire to, co się dzieje nazywa „tylko chwilowym dyskomfortem”. Tymczasem pierwsze dane są zatrważające. Z włoskich kościołów zniknęło w ostatnich miesiącach od 30 do 50 proc. wiernych. I są to tylko wstępne dane zbierane przez proboszczy na podstawie liczenia komunikantów. Kard. Jean-Claude Hollerich, przewodniczący Komisji Konferencji Episkopatów Unii Europejskiej COMECE, wyraźnie mówi, że jedną z konsekwencji pandemicznych obostrzeń jest osłabienie chrześcijaństwa w Europie. Jego zdaniem pandemia przyśpieszyła proces dechrystianizacji Starego Kontynentu o 10 lat. Nie ma co się łudzić - wielu z tych, którzy w ostatnich miesiącach przestali chodzić do kościoła, już do niego nie powróci. Luksemburski kardynał mówi wprawdzie, że „dla Europy nadszedł czas ewangelizacji”, odejścia go jednak nie martwią, bo „są oczyszczeniem z katolików kulturowych”. Nie martwi go też, że mniej dzieci przystąpi do I Komunii św. i pójdzie na lekcję religii…

Błędem byłoby obarczanie za wszystko lockdawnu. On jedynie utwierdził przekonanie, że skoro można mniej, to po co się wysilać. Msza przed telewizorem w końcu też powszechnieje i okazuje się, że spokojnie można żyć bez Eucharystii i innych sakramentów. Nawet jeśli duszpasterstwo w sieci rozkwitło, takie przekonywanie wlewano w nas w ciągu minionego pół roku. Nie wystarczy rozbrzmiewające w polskim Kościele - nie jest tak źle. Niemrawa obrona stanu posiadania nie zaowocuje życiem. Nie wystarczy tylko pytać, czy nadchodząca jesień także u nas uwidoczni popandemiczną jesień wiary. Musimy mocniej skierować nasze spojrzenie na Jezusa i z wiarą ogarniać dzisiejsze wyzwania. By wyjść umocnionym i lepszym z tego kryzysu trzeba zrobić swoiste mea culpa i od niego, z nową gorliwością, zacząć głosić Ewangelię. Także tym kulturowym katolikom, których odejście nas już nie martwi.                                                                         

Beata Zajączkowska – „wiara.pl”

 

 

8

 

Dozwól

Jak bosy wędrowiec po kamieniach grzechu

idziesz do mnie Jezu ratując grzesznego

niosąc dar miłości jak ożywczą wodę

co koi balsamem rany niewdzięcznego

Ratujesz w ciemności zanurzone dusze

jak promyczek słonka ciepłem wskroś przenikasz

zdrojem miłosierdzia błogosławisz czule

nadzieją dobrocią każdego grzesznika

Dozwól mi o Panie bym Twoje zamysły

właściwie pojmował choć żem robak mały

gdy problemy życia zbytnio przytłoczyły

w bożym miłosierdziu otulił się cały.

 

 

9

 

W dzisiejszą niedzielę zbiórka na Ziemię Świętą

Tegoroczna zbiórka na Ziemię Świętą odbędzie się 13 września, czyli w dzisiejszą niedzielę. To istotny wkład Kościoła powszechnego w utrzymanie miejsc związanych z życiem Chrystusa. Fundusze przeznaczone są również dla działalności społecznej i charytatywnej Kustodii franciszkańskiej pośród lokalnych wspólnot.

Papieże Kościoła katolickiego, następcy rybaka z Galilei, zawsze zwracali szczególną uwagę na miejsca, które są świadkami życia, męki i zmartwychwstania Chrystusa, a także narodzin pierwszych wspólnot chrześcijańskich. Troskę o te miejsca powierzono franciszkanom.

W 1327 r. sułtan Malek An-Nacer powierzył braciom mniejszym kustodię Grobu Bożego; otrzymali oni także klasztor i kościół Narodzenia Pańskiego w Betlejem, a kilka lat później Wieczernik. W 1342 r. papieska bulla „Gratias agimus” Klemensa VII potwierdziła ich misję jako „strażników” Miejsc Świętych, w imieniu Stolicy Apostolskiej i Kościoła katolickiego. Jest to misja, którą franciszkanie prowadzą od 800 lat, aż do dzisiaj.

Cenną pomocą dla działalności franciszkanów jest zbiórka na Ziemię Świętą, czyli „Collecta pro Locis Sanctis”, która zazwyczaj odbywa się w Wielki Piątek. Bracia wiernie czuwają nad Miejscami Świętymi i dbają o przyjmowanie pielgrzymów. Zajmują się także szkołami oraz szpitalami. Zabiegają także o godziwe warunki mieszkaniowe oraz tworzą miejsca pracy dla miejscowych chrześcijan.

Solidarność jest dziś potrzebna bardziej niż kiedykolwiek. Kryzys spowodowany pandemią wywołał bolesny cios dla branży turystycznej i pielgrzymkowej w Ziemi Świętej. Wielu miejscowych chrześcijan żyje dzięki tej branży i nie ma obecnie pracy. Pozbawiona darów i dochodów ze strony pielgrzymów, Kustodia franciszkańska również znajduje się w trudnej sytuacji.

 

 

10

 

Jest pilot, jest kierunek

O przewodnikach w czasie kryzysu, tajemnicy archiwalnej i parafii jako wspólnocie mówi ks. abp Grzegorz Ryś.

Ks. Adam Pawlaszczyk, Jacek Dziedzina: Czy ktoś w Kościele w Polsce orientuje się, w jakim kierunku zmierzamy? Niektórzy twierdzą, że dryfujemy w kierunku Irlandii lub Chile, by podzielić los tamtejszych Kościołów, przeoranych przez ujawnione skandale. Aż chciałoby się zapytać: czy leci z nami pilot?

Abp Grzegorz Ryś: Kościół w Polsce to nie jest jakaś samotna i wyizolowana wyspa. Jesteśmy częścią Kościoła powszechnego i „pilotem” jest dla nas wszystkich papież Franciszek. To nie jest tak, że Pan Jezus nie daje nam przewodnika, pilota, tylko jest pytanie, na ile w lokalnym Kościele w Polsce mamy wolę i ochotę trwać przy Piotrze (równie chętnie jak czyniliśmy to w czasach Jana Pawła II) i dokonywać na bieżąco recepcji jego nauczania.

Można właśnie odnieść wrażenie, że marnujemy czas pontyfikatu Franciszka, że dominuje raczej chęć „przeczekania” go, z tęsknym oglądaniem się na czasy Jana Pawła i Benedykta.

Obawiam się, że to jest jednak kalka dziennikarska, bo ona sugeruje, że myśmy zawsze uważnie czytali Jana Pawła II, a nie jestem pewien, że tak było. To przewodzenie polskiemu Kościołowi przez niego miało często charakter ostatecznego odwołania w trudnych kwestiach. Kiedy już w Polsce nie było nikogo, kto by potrafił rozwiązać trudny problem, to wtedy był Jan Paweł II jako ostatnia instancja. Każdy ustępował przed jego autorytetem, ale czy to oznaczało przyjęcie jego argumentów i jego wizji Kościoła, to ja już takiej pewności nie mam. Podobnie z Benedyktem – warto by sprawdzić, kto i co przeczytał z jego nauczania i czy to nie jest tak, że mamy do czynienia z idealizacją przeszłości. Nagle Benedykt okazuje się idealnym papieżem, którego wszyscy rzeczywiście studiowali i słuchali, i przyjmowali jego wizję Kościoła. To weźmy przykład pierwszy z brzegu: Benedykt XVI stworzył Papieską Radę ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji; zapytajmy siebie nawzajem, przy wszystkich pięknych rzeczach, jakie dzieją się w tej kwestii w Polsce, czy myślenie w kategoriach nowej ewangelizacji jest na pewno myśleniem powszechnym w polskim Kościele. Obawiam się, że nie. Raczej wracają jak bumerang pytania: a to czy „stara ewangelizacja” była zła lub gorsza od tej nowej, a to co to jest ta nowa ewangelizacja – to są ci, którzy gonią z tymi flagami na uwielbieniu? Problemem nie jest brak pilota, tylko to, że my w Polsce mamy większy kłopot z nasłuchiwaniem, jak nas ten pilot i pasterz prowadzi.

W czasach PRL był jednak ks. Blachnicki i z jego działania wychodził Kościół przemieniony, ewangelizujący. Czy dziś takie eventy, jak Arena Młodych w Łodzi czy szkoły nowej ewangelizacji, są w stanie zaowocować trwale tym samym?

Dzisiaj ten nurt jest, śmiem twierdzić, o wiele większy i szerszy. Może on nie ma takiego lidera, jakim był ksiądz Blachnicki, ale oazy były wtedy jedyną rzeczywistością w Polsce tak ważną pastoralnie. Czy jednak Ruch Światło–Życie był przez wszystkich przyjmowany? Wiemy, że nie. Dzisiaj ten nurt jest ogromny. Jesienią chcemy zorganizować w Łodzi spotkanie CCC 2 (druga odsłona forum Całą Ewangelię – Całe Ciało – Całemu Światu). Pierwszego dnia robimy spotkanie wyłącznie dla liderów wspólnot ewangelizacyjnych i na ten moment mamy już ok. 300 zgłoszeń. Samych liderów. To nie jest mało. Mamy do czynienia z dużą różnorodnością tego nurtu ewangelizacyjnego, ponad setkę wspólnot, które trzeba wpisać w tzw. strumień łaski. I to są wspólnoty i nurty po Bożemu mądre w równowadze charyzmatu i urzędu, i w praktycznie przeżywanym ekumenizmie.

Do niedawna Kościół w Polsce występował jako monolit, bo spajał go Jan Paweł II i wcześniej kard. Wyszyński, a teraz mieliśmy do czynienia z sytuacją, że biskup jednej diecezji występuje otwarcie przeciwko prymasowi.

Musimy przyzwyczaić się do tego, że normalną sytuacją dla Kościoła i dla społeczeństwa jest sytuacja wolności, a nie niewoli. Przecież ta monolityczność Kościoła polskiego pod wodzą prymasa Wyszyńskiego wynikała nierzadko z tego, że nie za bardzo można było sobie pozwolić na otwartą dyskusję na różne tematy, co dostarczałoby amunicji wrogom Kościoła; trzeba było dbać o spójność, niepodzielność itd. To nie jest dzisiejsza rzeczywistość.

Wielu ludzi jednak chciałoby biskupów tak samo myślących, tak samo mówiących.

Nie przeczę, że tak może być, ale to jest punkt wyjścia do pracy rzeczywistej w Kościele. Konferencja Episkopatu jest jakimś wyrazem kolegialności, ale dość skromnym, jeśli chodzi o kompetencje. Lokalność w Kościele jest wartością, nie możemy wszyscy być tacy sami.

To może fakt, że jeden biskup wyłamał się z tej monolityczności, jest krokiem w tym kierunku? Problem w tym, że zabrakło reakcji pozostałych biskupów, choć padły konkretne oskarżenia dotyczące sposobu głosowania nad powołaniem Fundacji Świętego Józefa, mającej zająć się pomocą ofiarom przemocy seksualnej w Kościele.

Nie wszystko, co dzieje się na posiedzeniu KEP, powinno być wiedzą publiczną. Jeśli podejmujemy jakąś decyzję, ona zapada większością głosów, to nie jest czymś właściwym mówić: wielu było przeciw, bardzo się o to pokłóciliśmy, zagłosowaliśmy wbrew sobie, a naprawdę chcieliśmy inaczej. Akurat w tym punkcie jest potrzebna dojrzałość i rzeczywista wspólnota biskupów. Problem w tym, że my wszyscy, nie tylko w Polsce, zafundowaliśmy sobie takie życie społeczne, w którym pojęcie tajemnicy przestało istnieć. Jako historyk bardzo z tego powodu cierpię, bo mnie wychowano w przekonaniu, że coś, co się nazywa tajemnicą archiwalną, ma ogromne znaczenie. Nie na zasadzie prawa, tylko szacunku dla dobrego imienia każdego człowieka.

Tyle że czasem konieczna dyskrecja przeradza się w trudną do usprawiedliwienia zmowę milczenia wokół nadużyć czy przestępstw. I gdyby ktoś nie odważył się nakręcić filmu czy napisać tekstu o sytuacji w Kaliszu, sprawa nie zostałaby posunięta do przodu.

Tego nie wiemy, bo właśnie w przypadku Kalisza okazało się (to dziś jest wiedza publiczna), że przynajmniej jedno postępowanie dotyczące seminarium było już od dwóch lat procedowane w Watykanie. Nie zostało ono jeszcze doprowadzone do końca, ale jego domknięcie nastąpi z całą pewnością po wizytacji apostolskiej, jaka aktualnie jest w seminarium prowadzona. To, że nie ma wiedzy powszechnej na temat tego, czy się dzieją, czy nie dzieją jakieś dochodzenia wobec duchownych w Polsce, nie oznacza, że tych dochodzeń nie ma. Oczywiście są sytuacje, gdy sprawy nie tylko mogą, ale nawet powinny być ujawniane.

Opinia publiczna domaga się jednak przejrzystości.

Na pewno powinien być znany ostateczny wynik dochodzenia, jeśli jest decyzja Stolicy Apostolskiej, gdy zapada jakiś wyrok. W sprawie Kalisza mogę powiedzieć tyle, że gdy byłem ostatnio w Rzymie, zostałem przyjęty na prywatnej audiencji przez Ojca Świętego, byłem też we wszystkich odnośnych kongregacjach, i usłyszałem pełną akceptację co do tego, że sprawy tej diecezji powinny być w tej chwili traktowane priorytetowo.

W Kaliszu jest odczuwalne pęknięcie Kościoła wokół tego tematu?

Nie wiem, czy chcę i czy powinienem, czy mam już też wystarczającą wiedzę, aby o tym mówić. Z całą pewnością ten Kościół (jak wszystkie) chce żyć normalnym życiem i misją: przepowiadaniem Ewangelii, sprawowaniem sakramentów. Na pewno nie służy mu redukowanie jego obrazu do jednego wymiaru. Ale też, żeby to wracanie do jednego tematu się skończyło, trzeba go uczciwie i konsekwentnie rozwiązać. Jeśli tego się nie zrobi, problem będzie wracał w coraz boleśniejszych odsłonach. Zresztą to dotyczy całego Kościoła w Polsce. Mamy opracowane i przyjęte przez wszystkich możliwie najlepsze procedury, mamy całkiem dobre narzędzia prewencji, mamy instytucje i kompetentnych ludzi, by je nimi obsadzić. Czego nie mamy? Zmiany mentalnej! Musimy uwierzyć, że trzeba rozwiązać to, co jest ewidentnym złem, że trzeba stanąć po stronie poszkodowanych, trzeba przeprowadzać procedury, które są przez nas przyjęte. Trzeba to robić z przekonaniem. I trzeba myśleć o tym bardzo szeroko: w zasięgu tego procesu jest wyjście także do tych, którzy odeszli od Kościoła, bo zostali z niego przez nas wyrzuceni, zostali przez nas zgorszeni i poranieni, i z Kościołem nie chcą mieć nic wspólnego.

Mamy szansę jeszcze ich odzyskać? Zwłaszcza osoby wkraczające dopiero w dorosłość?

Tak, jeśli im zaproponujemy poważną rozmowę. Rok temu napisałem list do młodych w archidiecezji łódzkiej. Staraliśmy się, żeby każdy młody człowiek dostał ten list do ręki. On był zakończony propozycją odpisania na niego. I dostałem naprawdę dużo listów zwrotnych. Chyba najwięcej przyszło właśnie od tych, którzy deklarowali, że do Kościoła już nie chodzą. To, co przeczytali, było dla nich ważne i chcieli odpowiedzieć. Zaproponowaliśmy też młodym udział w programie „Nagroda papieża Franciszka”, żeby przez rok lub dłużej włączali się w jakieś działania, albo charytatywne, albo ekumeniczne, albo ewangelizacyjne. I jesienią będzie pierwsza gala tej nagrody – 250 młodych ludzi ową nagrodę otrzyma.

Jednak nie wszędzie jest zrozumienie dla podobnych inicjatyw. Jeden z księży kiedyś powiedział, żeby nie przesadzać z tą ewangelizacją, „bo co my potem zrobimy z tymi nawróconymi”.

Ważne jest, żeby ci, którzy robią czy to kursy Alpha, czy szkoły nowej ewangelizacji, czy głoszą katechezy wstępne Drogi Neokatechumenalnej, wiedzieli, że od nich także zależy propozycja ciągu dalszego. I że nie wolno proponować czegoś, co ciągu dalszego nie ma. Ksiądz Blachnicki mówił: będziemy głosić rekolekcje ewangelizacyjne, jeśli na miejscu proboszcz zapewni, że zaopiekuje się wspólnotą, która powstanie z tych rekolekcji. A na pewno powstanie.

Załóżmy, że zostaję proboszczem, a nie mam żadnych wspólnot, charyzmatyków, kursów Alpha… Sam nie mam szans dotrzeć na przykład do młodych?

Nie. Jeśli zechce ksiądz sam to robić, to nie ma ksiądz szans.

Będę starał się być świątobliwy jak proboszcz z Ars, będę klęczał wiele godzin przed Najświętszym Sakramentem, sprawował pobożnie liturgię, siedział długo w konfesjonale. Nie mam szans?

Nie ma ksiądz. Nie dlatego, że proboszcz z Ars robił niewłaściwe rzeczy, tylko dlatego, że my żyjemy już w innym świecie.

Żyjemy w takim samym świecie człowieka, który grzeszy, potrzebuje nawrócenia i spotkania z Chrystusem.

Nie. Człowiek w czasach proboszcza z Ars wiedział, co to jest spowiedź, co to jest grzech. Potrzebował księdza, który by siadł w konfesjonale i udzielił mu rozgrzeszenia. Nie jestem pewien, czy dzisiejszy człowiek, zwłaszcza młody, ma tę wiedzę. Oczywiście sam ksiądz dotrze do tych, których ksiądz jeszcze ma w kościele. To u mnie w mieście Łodzi może oznaczać nieraz jakieś 15 proc. parafian. Wszyscy księża mówią, że ewangelizację zrobi się dobrym głoszeniem Słowa, pięknym sprawowaniem liturgii i spowiadaniem. Ja bym się zasadniczo z tym zgodził, gdyby nie to, że ci sami księża deklarują, że jednak nie przepowiadają Słowa codziennie, a w ciągu tygodnia stosunkowo niewiele czasu przeznaczają na medytację, Mszę w tygodniu odprawiają w 20 minut, a spowiadają 10 minut przed liturgią. Warto czytać najnowszy dokument watykański o parafiach. Pokazuje m.in. dwie ważne i w miarę proste rzeczy. Zacznę od tej łatwiejszej – dokument mówi, że modelem dla pracy duszpasterskiej w parafiach może być doświadczenie pielgrzymkowe i sanktuaryjne. Te relacje, które tworzą się w czasie pielgrzymowania, są właściwymi relacjami dla życia parafialnego. Dokument zachęca, by spróbować zbudować parafię, w której takie relacje, współpraca, współodpowiedzialność zaistnieją. Druga sprawa – trudniejsza, ale oczywista – to kwestia, czy księża w parafii tworzą wspólnotę. Dokument stwierdza wręcz, że stworzenie przez księży wspólnoty kapłańskiej w parafii jest wcześniejsze od głoszenia kerygmatu i posługi sakramentalnej! Patrzmy na Dzieje Apostolskie: głoszenie kerygmatu pojawia się wtedy, gdy pada pytanie, a pytanie pada, gdy ktoś zobaczył rzecz niezwykłą, objaw Bożego działania. To jest objaw Bożego działania, gdy trzech księży potrafi stworzyć ze sobą wspólnotę modlitwy, stołu, pracy, wypoczynku. I tak wróciliśmy do „pilota”. Właśnie przekazał nam nowe ważne wskazówki do prowadzenia duszpasterstwa na poziomie parafii – zobaczymy najpierw, kto przeczyta, a potem, kto się przejmie i zastosuje… •

Abp Grzegorz Ryś

„wiara.pl”

dr hab. nauk humanistycznych, historyk Kościoła. Od 2011 do 2017 R. biskup pomocniczy archidiecezji krakowskiej, od 2017 r. metropolita łódzki. Od 2020 roku jest dodatkowo administratorem apostolskim sede plena diecezji kaliskiej.

 

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu

 

13 września - św. Jan Chryzostom, biskup i doktor Kościoła
13 września - bł. Franciszek Drzewiecki, prezbiter i męczennik
14 września - Podwyższenie Krzyża Świętego
14 września - św. Albert, biskup
15 września - Najświętsza Maryja Panna Bolesna
15 września - św. Katarzyna Genueńska
15 września - bł. Antoni Maria Schwartz, prezbiter
15 września - bł. Józef Puglisi, prezbiter i męczennik
15 września - bł. Paweł Manna, prezbiter
16 września - święci męczennicy Korneliusz, papież, i Cyprian, biskup
16 września - św. Edyta, ksieni
16 września - św. Eufemia, męczennica
16 września - św. Doroteusz z Tebaidy
16 września - błogosławieni Jan Chrzciciel i Hiacynt od Aniołów, męczennicy
17 września - św. Robert Bellarmin, biskup i doktor Kościoła
17 września - św. Zygmunt Szczęsny Feliński, biskup
17 września - św. Hildegarda z Bingen, dziewica i doktor Kościoła
17 września - św. Jan Macías, zakonnik
17 września - stygmaty św. Franciszka z Asyżu
17 września - św. Piotr z Arbués, męczennik
17 września - św. Marcin z Finojosa, biskup
17 września - św. Lambert z Liege, biskup i męczennik
17 września - bł. Zygmunt Sajna, prezbiter i męczennik
18 września - św. Stanisław Kostka, zakonnik, patron Polski
18 września - bł. Fidel Fuidio Rodriguez, zakonnik i męczennik
18 września - bł. Józef Kut, prezbiter i męczennik
19 września - św. January, biskup i męczennik
19 września - św. Franciszek Maria z Camporosso, zakonnik
19 września - św. Józef z Kupertynu, prezbiter
19 września - bł. Gerhard Hirschfelder, prezbiter i męczennik
19 września - Najświętsza Maryja Panna z La Salette
19 września - św. Emilia Maria Wilhelmina de Rodat, zakonnica
20 września - święci męczennicy Andrzej Kim Tae-gŏn, prezbiter, Paweł Chŏng Ha-sang i Towarzysze
20 września - św. Józef Maria de Yermo y Parres, prezbiter
20 września - bł. Maria Teresa od św. Józefa, zakonnica
20 września - bł. Franciszek Martín Fernández de Posadas, zakonnik
20 września - kościół katedralny w Legnicy

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna:

(oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.15 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.