WZGÓRZA

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

 

13/759                   -         29 marca 2020 r. A.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

1

 

V Niedziela

Wielkiego Postu

29 marca 2020 r.A.

 

 

Znak wskrzeszenia Łazarza staje się w pełni zrozumiały dopiero w dniu zmartwychwstania Chrystusa. Wtedy okazuje się, że tryumf nad śmiercią jest ostateczny.

Teraz Jezus, stojąc przy grobie Łazarza, płacze, bo Jego przyjaciel wszedł w to najstraszniejsze doświadczenie ludzkości.

Miłość każe jednak pójść dalej, dlatego Pan budzi go do życia raz jeszcze. "Udzielę wam ducha mego po to, byście ożyli".

Życie nie ma końca i tej właśnie nadziei próbujemy się dzisiaj uchwycić.

 

3

 

 

W dzisiejszym numerze:
- Mocne słowa Franciszka podczas modlitwy o ustanie pandemii.
- Rzym: Franciszek włączył się w modlitwy w intencji chorych na    korona wirusa.
- Słowo od ks. Proboszcza.
- Modlitwa o ustanie pandemii.
- Dekalog na czasy zakaźne.
- O spowiedzi w czasie epidemii.
- Uwierzyć wbrew logice.
- Oswajanie śmierci.
- Śmierć duszy.
- Bóg dopomaga.
- Święci i błogosławieni w tygodniu.
 
 
 
 
8
 

Mocne słowa Franciszka

podczas modlitwy o ustanie pandemii

(pełny tekst)

Do przyjęcia Pana Boga oraz mocy wiary, która wyzwala ze strachu i daje nadzieję, zachęcił Ojciec Święty w homilii poprzedzającej nadzwyczajne błogosławieństwo Urbi et Orbi. Franciszek przewodniczył modlitwie na dziedzińcu bazyliki watykańskiej, przy pustym placu św. Piotra.

Oto tekst papieskiego rozważania w tłumaczeniu na język polski:

„Gdy zapadł wieczór” (Mk 4,35). Tak zaczyna się usłyszana przez nas Ewangelia. Od tygodni wydaje się, iż zapadł wieczór. Na naszych placach, ulicach i miastach zebrały się gęste ciemności; ogarnęły nasze życie, wypełniając wszystko ogłuszającą ciszą i posępną pustką, która paraliżuje wszystko na swej drodze. Czuje się je w powietrzu, dostrzega w gestach, mówią o tym spojrzenia. Przestraszyliśmy się i zagubiliśmy. Podobnie jak uczniów z Ewangelii ogarnęła nas niespodziewana i gwałtowna burza. Uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy w tej samej łodzi, wszyscy słabi i zdezorientowani, ale jednocześnie ważni, wszyscy wezwani do wiosłowania razem, wszyscy potrzebujący, by pocieszać się nawzajem. Na tej łodzi... jesteśmy wszyscy. Tak jak ci uczniowie, którzy mówią jednym głosem i wołają w udręce: „giniemy” (w. 38), tak i my zdaliśmy sobie sprawę, że nie możemy iść naprzód każdy na własną rękę, ale jedynie razem.

Łatwo odnaleźć się w tym opowiadaniu. To, co trudno zrozumieć, to postawa Jezusa. Podczas gdy uczniowie są naturalnie zaniepokojeni i zrozpaczeni, On przebywa na rufie, w tej części łodzi, która idzie na dno jako pierwsza. I co czyni? Mimo rozgardiaszu śpi spokojnie, ufając Ojcu – to jedyny raz w Ewangelii, gdy widzimy Jezusa śpiącego. Kiedy następnie został zbudzony, uciszywszy wiatr i wody, zwraca się do uczniów z tonem wyrzutu: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” (w. 40).

Postarajmy się to zrozumieć. Na czym polega brak wiary uczniów w odróżnieniu od ufności Jezusa? Oni nie przestali w Niego wierzyć, istotnie, wzywają Go. Ale zobaczmy, jak Go wzywają: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” (w. 38). Nie obchodzi Cię to: myślą, że Jezus się nimi nie interesuje, że się o nich nie troszczy. Wśród nas, w naszych rodzinach, jedną z rzeczy, która boli najbardziej, jest to, kiedy słyszymy: „Czy tobie na mnie nie zależy?”. To zdanie boli i rozpętuje burze w sercach. Musiało też wstrząsnąć Jezusem. Bo nikomu nie zależy na nas bardziej niż Jemu. Istotnie, kiedy został wezwany, natychmiast ocalił swoich załamanych uczniów.

Burza odsłania naszą bezradność i odkrywa te fałszywe i niepotrzebne pewniki, z jakimi zbudowaliśmy nasze programy działania, nasze plany, nasze nawyki i priorytety. Pokazuje nam, jak uśpiliśmy i porzuciliśmy to, co karmi, podtrzymuje i daje siłę naszemu życiu i naszej wspólnocie. Burza odsłania wszystkie postanowienia, by „zapakować” i zapomnieć o tym, co karmiło dusze naszych narodów; wszystkie te próby znieczulenia pozornie „zbawczymi” nawykami, niezdolnymi do odwoływania się do naszych korzeni i przywoływania pamięci naszych starszych, pozbawiając nas tym samym odporności niezbędnej do stawienia czoła przeciwnościom losu.

Wraz z burzą opadła maska tych stereotypów, za pomocą których ukrywaliśmy nasze „ego”, stale się martwiąc o własny obraz. Po raz kolejny odkryto tę (błogosławioną) wspólną przynależność, od której nie możemy uciec: przynależność jako braci.

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Panie, dziś wieczorem Twoje Słowo uderza i dotyka nas wszystkich. W tym naszym świecie, który kochasz bardziej niż my, ruszyliśmy naprzód na pełnych obrotach, czując się silnymi i zdolnymi do wszystkiego. Chciwi zysku, daliśmy się pochłonąć rzeczom i oszołomić pośpiechem. Nie zatrzymaliśmy się wobec Twoich wezwań, nie obudziliśmy się w obliczu wojen i planetarnych niesprawiedliwości, nie słuchaliśmy wołania ubogich i naszej poważnie chorej planety. Nadal byliśmy niewzruszeni, myśląc, że zawsze będziemy zdrowi w chorym świecie. Teraz, gdy jesteśmy na wzburzonym morzu, błagamy Cię: „Zbudź się, Panie!”.

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” Panie, kierujesz do nas apel, apel o wiarę. Nie polega ona na tym, żeby być przekonanym, że istniejesz, ale na tym, by przyjść do Ciebie i zaufać Tobie. W tym Wielkim Poście rozbrzmiewa Twój naglący apel: „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem” (Jl 2,12). Wzywasz nas, byśmy wykorzystali ten czas próby jako czas wyboru. Nie jest to czas Twojego sądu, ale naszego osądzenia: czas wyboru tego, co się liczy, a co przemija, oddzielenia tego, co konieczne, od tego, co nim nie jest. Jest to czas przestawienia kursu życia ku Tobie, Panie, i ku innym. I możemy spojrzeć na wielu przykładnych towarzyszy drogi, którzy w obliczu strachu zareagowali, oddając swoje życie. To sprawcza moc Ducha wylana i ukształtowana w odważnych i wielkodusznych aktach poświęcenia się. Jest to życie Ducha zdolne do wyzwolenia, docenienia i ukazania, że nasze życie jest utkane i podtrzymywane przez zwykłych ludzi – zwykle zapomnianych – którzy nie pojawiają się w nagłówkach gazet i magazynów ani na wielkich wybiegach ostatniego spektaklu, ale bez wątpienia zapisują dziś decydujące wydarzenia naszej historii: lekarze, pielęgniarze i pielęgniarki, pracownicy supermarketów, sprzątaczki, opiekunki, przewoźnicy, stróżowie porządku, wolontariusze, księża, zakonnice i bardzo wielu innych, którzy zrozumieli, że nikt nie zbawia się sam. W obliczu cierpienia, gdzie miarą jest prawdziwy rozwój naszych narodów, odkrywamy i doświadczamy Modlitwy Arcykapłańskiej Jezusa: „aby wszyscy stanowili jedno” (J 17,21). Ileż osób codziennie wykazuje się cierpliwością i wlewa nadzieję, starając się nie siać paniki, lecz współodpowiedzialność. Iluż ojców, matek, dziadków i babć, nauczycieli ukazuje naszym dzieciom, za pomocą małych, codziennych gestów, jak stawić czoło kryzysowi i przejść przez niego, dostosowując nawyki, wznosząc oczy i rozbudzając modlitwę. Ileż osób się modli, ofiarowuje i wstawia się dla dobra wszystkich. Modlitwa i cicha posługa: to nasza zwycięska broń.

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Początkiem wiary jest świadomość, że potrzebujemy zbawienia. Nie jesteśmy samowystarczalni, sami toniemy; potrzebujemy Pana jak starożytni żeglarze gwiazd. Zaprośmy Jezusa do łodzi naszego życia. Przekażmy Mu nasze lęki, aby On je pokonał. Podobnie jak uczniowie doświadczymy, że z Nim na pokładzie nie dojdzie do katastrofy. Bo Boża moc polega na skierowaniu ku dobru wszystkiego, co się nam przytrafia, także rzeczy złych. Wnosi On w nasze burze pokój ducha, bo z Bogiem życie nigdy nie umiera.

Pan rzuca nam wyzwanie i w czasie burzy zaprasza nas do rozbudzenia i uaktywnienia solidarności i nadziei zdolnych nadać trwałość, wsparcie i znaczenie tym godzinom, w których wszystko wydaje się tonąć. Pan budzi się, aby rozbudzić i ożywić naszą wiarę paschalną. Mamy kotwicę: w Jego krzyżu zostaliśmy zbawieni. Mamy ster: w Jego krzyżu zostaliśmy odkupieni. Mamy nadzieję: w Jego krzyżu zostaliśmy uzdrowieni i ogarnięci, aby nic i nikt nas nie oddzielił od Jego odkupieńczej miłości. Pośród izolacji, w której cierpimy z powodu braku uczuć i spotkań, doświadczając braku wielu rzeczy, po raz kolejny posłuchajmy wieści, która nas zbawia: On zmartwychwstał i żyje obok nas. Pan nas wzywa ze swego krzyża do odkrycia na nowo życia, które nas czeka, do spojrzenia na tych, którzy nas potrzebują, aby umocnić, rozpoznać i pobudzić łaskę, która jest w nas. Nie gaśmy knotka o nikłym płomieniu (por. Iz 42,3), który nigdy nie słabnie, i pozwólmy, aby na nowo rozpalił nadzieję.

Przyjąć Jego krzyż – znaczy odnaleźć odwagę, by wziąć w ramiona wszystkie przeciwności obecnego czasu, porzucając na chwilę naszą tęsknotę za wszechmocą i posiadaniem, by uczynić miejsce dla twórczości, którą może wzbudzić jedynie Duch. Oznacza odnaleźć odwagę do otwarcia przestrzeni, gdzie wszyscy mogą się poczuć powołani i zezwolić na nowe formy gościnności, braterstwa i solidarności. W Jego krzyżu zostaliśmy zbawieni, aby przyjąć nadzieję i pozwolić, aby to ona umocniła i wspierała wszystkie środki i możliwe drogi, które mogą nam pomóc strzec siebie oraz strzec innych. Przyjąć Pana, aby przyjąć nadzieję. Oto moc wiary, która wyzwala ze strachu i daje nadzieję.

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Drodzy bracia i siostry, z tego miejsca, które opowiada o skalistej wierze Piotra, chciałbym dziś wieczorem powierzyć was wszystkich Panu za wstawiennictwem Matki Bożej, Uzdrowienia Jego ludu, Gwiazdy wzburzonego morza. Z tej kolumnady, która obejmuje Rzym i świat, niech zstąpi na was, jak pocieszający uścisk, błogosławieństwo Boże. Panie, pobłogosław świat, daj zdrowie ciałom i pocieszenie sercom. Wzywasz nas, byśmy się nie lękali. Ale nasza wiara jest słaba i boimy się. Ale Ty, Panie, nie zostawiaj nas na łasce burzy. Powtórz raz jeszcze: „Wy się nie bójcie!” (Mt 28,5). A my, razem z Piotrem, „wszystkie troski przerzucamy na Ciebie, gdyż Tobie zależy na nas” (por. 1 P 5,7).

 

 

 

9

 

Rzym: Franciszek włączył się w modlitwy

w intencji chorych na korona wirusa.

 

W formie modlitwy do Maryi, Uzdrowienia Chorych włączył się za pośrednictwem przesłania wideo Ojciec Święty w obchodzony dziś w diecezji rzymskiej Dzień Modlitwy i Postu w intencji chorych na koronawirusa. Eucharystii bez udziału wiernych w sanktuarium Matki Bożej Miłości przewodniczył papieski wikariusz dla Wiecznego Miasta, kard. Angelo De Donatis.

Publikujemy tekst papieskiego przesłania w tłumaczeniu na język polski:

O Maryjo, zawsze świecisz na naszej drodze jako znak zbawienia i nadziei. Powierzamy się Tobie, Uzdrowienie Chorych, Która pod krzyżem zostałaś powiązana z cierpieniem Jezusa, Trwając mocna w wierze. Ty, będąc Zbawieniem ludu rzymskiego, wiesz czego potrzebujemy i jesteśmy pewni, że sprawisz aby tak jak Kanie Galilejskiej, mogła powrócić radość i święto po tej chwili próby. Pomóż nam, Matko Bożej Miłości, Byśmy dostosowali się do woli Ojca i czynili to, co powie nam Jezus, który obarczył się naszym cierpieniem i dźwigał nasze boleści by nas prowadzić przez krzyż, ku radości zmartwychwstania. Amen. Pod Twoją obronę uciekamy się, święta Boża Rodzicielko, naszymi prośbami racz nie gardzić w potrzebach naszych, ale od wszelakich złych przygód racz nas zawsze wybawiać, Panno chwalebna i błogosławiona.

 

 

 

10

 

Słowo od ks. Proboszcza.

W niedzielę 29 marca 2020 miały się rozpoczynać nasze rekolekcje wielkopostne dla dorosłych i starszej młodzieży. Najpierw wybuch epidemii we Włoszech zatrzymał rekolekcjonistę o. Piotra Andrukiewicza CSsR na miejscu w Rzymie. Zakaz opuszczania domu, odwołane loty, powszechna kwarantanna. Wkrótce szalony wirus przywędrował i do Polski. Wwieźli go Polacy powracający do domu z zagranicy. Dzisiaj mamy u nas stan epidemii i związane z nim restrykcje sanitarne, których bezwzględnie trzeba przestrzegać. Tak dyktuje rozum i miłość bliźniego. Odbywamy zatem swoiste rekolekcje. Okazuje się, że nie wszystko zależy od nas. Nie mamy pełnej kontroli nad światem, jakby się niektórym zdawało. Wzrastający poziom techniki nie jest w stanie zapewnić ludziom pełnego bezpieczeństwa. Człowiek, człowiekowi zgotował ten los?

Paradoksalnie okazało się, że epidemia otwiera nasze oczy na drugiego człowieka i jego potrzeby. Dostrzegamy nareszcie sąsiadów, interesujemy się ich sytuacją, pytamy o pomoc. Młodzi, mają odroczone bierzmowanie, czas epidemii jest dla nich swoistą próba chrześcijańskiej dojrzałości. Jak wygląda ich wiara i odpowiedzialność za siebie i innych? Trwa czas otwierania serc dla bliźnich. Do nieba płynie wytrwała i ufna modlitwa o zatrzymanie pandemii, zdrowie dla chorych i zbawienie dla umierających. Codziennie o godz. 20:30 – bije wówczas dzwon – nasi księża i siostry zakonne modlą się w Waszej intencji. Jesteśmy razem na modlitwie, gdy w niemal pustym kościele sprawowana jest codzienna Eucharystia.

Zajrzyj, proszę, do Internetu i wyszukaj dla siebie rekolekcje wielkopostne. Świat się zatrzymał. Zatrzymaj się i Ty w drodze i przemyśl własne życie. Bóg daje nam czas, On Pan wieczności i Stwórca ludzkiego serca.

 

 

 

11

 

Modlitwa o ustanie pandemii.

 

W związku z rozpowszechnianiem się koronawirusa na terenie Polski zachęcamy do modlitwy o ustanie tej pandemii i w intencji wszystkich, których ona dotknęła.

 

MODLITWA O ZAPRZESTANIE

ROZPOWSZECHNIANIA SIĘ PANDEMII KORONAWIRUSA

 

Ojcze nasz, pełni ufności prosimy Ciebie,

aby koronawirus nie siał więcej zniszczeń

i aby udało się jak najszybciej opanować pandemię.

Prosimy, abyś przywrócił zdrowie zakażonym

i pokój miejscom, do których koronawirus już dotarł.

Przyjmij tych, którzy zmarli na skutek tej choroby,

pociesz ich rodziny.

Wspieraj i chroń personel medyczny zwalczający wirus,

inspiruj i błogosław tym, którzy starają się opanować sytuację.

Panie Jezu, lekarzu naszych dusz i ciał,

czujemy się bezradni

w tej sytuacji ogólnoświatowego zagrożenia,

ale ufamy Tobie,

udziel nam pokoju i zdrowia.

Matko Boża, chroń nas i opiekuj się nami,

prowadź nas w miłości do Twojego Syna, Jezusa. Amen.

Święty Sebastianie - módl się za nami!

Święty Rochu - módl się za nami!

Święta Rito - módl się za nami!

Święta Rozalio - módl się za nami!

Święty Antoni - módl się za nami!

Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny

- zmiłuj się nad nami!

Od powietrza, głodu, ognia i wojny - wybaw nas, Panie!

Od nagłej i niespodziewanej śmierci - zachowaj nas, Panie!

My grzeszni, Ciebie Boga prosimy - wysłuchaj nas, Panie!

 

 

 

 12

 

Dekalog na czasy zakaźne.

 

ks. Wojciech Węgrzyniak

1. Modlić się do Boga

2. Słuchać służb medycznych

3. Nie czytać za dużo na ten temat

4. Przemyśleć sens życia

5. Przygotować się na ewentualną chorobę i śmierć

6. Pojednać się z niepojednanymi

7. Wyspowiadać się

8. Sporządzić testament

9. Wykorzystać czas na relacje z domownikami

10. Powtarzać ze spokojem serca:

„Chociażbym chodził ciemną doliną,

zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną” (Ps 23,4)

 

 

 

13

 

O spowiedzi w czasie epidemii.

Ks. W. Węgrzyniak

 

1. Jak nie masz grzechów ciężkich, nie szukaj spowiedzi. Siedź w domu i ciesz się łaską uświęcającą.

2. Jak zawsze chodziłeś do spowiedzi przed Wielkanocą, to zrób to później. Przykazanie kościelne mówi, żeby przynajmniej raz w roku spowiadać się, a nie że przed Wielkanocą, i to gdy się ma grzechy ciężkie, więc żadnej winy nie będzie.

3. Jak robiłeś Dziewięć Pierwszych Piątków i jeszcze nie skończyłeś, nie panikuj. Bóg zna Twoje pragnienie, pozwoli Ci przeżyć, zrobisz je jeszcze nie raz i to ze spokojnym sercem.

4. Jak jesteś na kwarantannie albo boisz się panicznie przyjścia do kościoła z obawy przed zarażeniem, wzbudź sobie żal doskonały. Żałuj szczerze za grzechy. Wyspowiadasz się z nich jak minie zagrożenie.

5. Jak boisz się trochę mniej, ale nie ufasz spowiedzi w konfesjonale, umów się telefonicznie czy mailem w parafii na indywidualną spowiedź w innym miejscu.

6. Jak potrafisz zachować bezpieczeństwo, zorientuj się, w których kościołach jest spowiedź i kiedy. Wybierz ten kościół, który jest blisko Twojego miejsca zamieszkania czy pracy, tak by jak najmniej przemieszczać się po drogach.

7. Spowiadaj się krótko i konkretnie. Na rozmowy przyjdzie jeszcze czas. Teraz najważniejsze jest rozgrzeszenie.

8. Przyjdź do spowiedzi jak najprędzej. Z każdym dniem będzie więcej zarażonych, więcej ludzi w kwarantannie, również księży. Będą zamykane kolejne kościoły i plebanie. Może się okazać, że o spowiedź będzie trudniej niż o płyn na Orlenie.

9. Staraj się nie grzeszyć, żebyś nie musiał za parę dni znowu szukać spowiednika, bo to będzie towar coraz bardziej deficytowy.

10. Jeśli masz grzechy ciężkie i jeszcze się cieszysz, że teraz możesz spokojnie dalej grzeszyć, tłumacząc, że nie możesz inaczej, bo spowiedź jest narażeniem bezpieczeństwa Twojego czy innych, módl się, żebyś zdążył nawrócić się przed śmiercią.

 

 

 

14

 

Uwierzyć wbrew logice.

ks. Janusz Mastalski

 

Na początku 2005 roku przeprowadzono badania socjologiczne dotyczące podejścia Polaków do problemu wiary i grzechu. Okazało się, że dla wielu naszych rodaków niektóre grzechy nie wydają się problemem. Na przykład w nie tak odległych latach blisko półtora miliona Polaków załatwiło sobie tzw. lewe renty. Ponadto coraz więcej jest oszustw podatkowych i nieprzysługujących zwolnień lekarskich. Blisko 58% Polaków nie uważa za grzech współżycia seksualnego przed ślubem, 52% nie widzi nic złego w antykoncepcji, a co drugi Polak akceptuje życie bez ślubu. Ponad 39% badanych nie potępia rozwodów, a 34% akceptuje przelotne romanse. Aż 70% nie uważa za grzech „święcenia” dnia świętego w supermarkecie, a 55% nie dostrzega niczego zdrożnego w prowadzeniu prywatnych rozmów przez służbowy telefon. Prawie 39% Polaków nie wyrzuca sobie łamania przepisów ruchu drogowego, a ponad 30% ma spokojne sumienie, źle pracując czy oszukując w podatkach. Aż 29% nie uważa za grzech dawania łapówek lekarzom, a 27% – policjantom. Palenie marihuany nie jest z kolei grzechem dla 26%. Ponad 32% badanych w sondażu uznało, że grzechem nie jest homoseksualizm. Z analiz prof. Janusza Mariańskiego wynika, że Polacy za najmniej ważne uważają przykazania drugie, trzecie i ósme!

Czy takie podejście do moralności, tak ukształtowane sumienia nie zaburzają prawdziwej wiary w Boga? A może coraz częściej współczesny człowiek uważa, że Stwórca nie jest drobiazgowy, rozumie, że takie są czasy! Czyż nie są to prawdziwe znaki czasu? Z jednej strony zamazany obraz Boga, a z drugiej szukanie usprawiedliwienia swoich niekonsekwencji i błędów.

W tym kontekście dzisiejsza Ewangelia ma szczególny wydźwięk. Postawa Marty jest niezmiernie pouczająca. Trzeba z niej wyciągnąć odpowiednie wnioski. Siostra Łazarza na pytanie o wiarę w Jezusa bez wahania odpowiada twierdząco. Zaczyna jednak swój dialog z Mistrzem od jakże wymownych słów: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł” (J 11). Ta wiara w Bożą opiekę jest wręcz modelowa! Obecność Boga w życiu zapewnia pomyślność! Przy takiej ufności nie trzeba kombinować, nie szuka się rozwiązań grzesznych. Sama obecność Pana uwrażliwia człowieka na jakość jego życia, ale także daje poczucie bezpieczeństwa! Święty Augustyn pisał przed wiekami dobitnie: „Niech twoje wyznanie wiary będzie dla ciebie jakby zwierciadłem. Przeglądaj się w nim, by zobaczyć, czy wierzysz w to wszystko, co wypowiadasz. I każdego dnia raduj się twoją wiarą”. Można więc powiedzieć, że autentyczna wiara przekłada się na wierność w codziennym postępowaniu, w szukaniu Bożej woli, współpracy z łaską Pana!

Ewangeliczna Marta nie poprzestaje jednak na wyznaniu wiary w moc obecności Jezusa. Dodaje z przekonaniem: „Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga” (J 11). Tylko wiara w Bożą wszechmoc pozwala na tak jasną deklarację. W naszym życiu spotykamy się wielokrotnie z bezsilnością, z „murem” przeciwności, a także z własną bezradnością. Często liczymy tylko na siebie, wychodząc z założenia, że od nas samych wszystko zależy. Jakże wymowne słowa skierował Jezus do siostry Faustyny Kowalskiej: „Przyczyną twoich upadków jest to, że za wiele liczysz sama na siebie, a za mało opierasz się na Mnie. Wiedz, że sama z siebie nic nie możesz. Nawet łask moich nie jesteś zdolna przyjąć bez szczególnej pomocy mojej”. W naszych życiowych decyzjach trzeba pozwalać Bogu na Jego „dopisek”, bowiem wiara zakłada całkowite poddanie się Opatrzności.

Czytając dzisiejszą Ewangelię, nie można przeoczyć jeszcze jednej ważnej deklaracji Marty. Na pytanie o wiarę w Jezusa (mimo śmierci Łazarza) nie waha się zdecydowanie odpowiedzieć: „Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz” (J 11). Tak zdecydowana postawa uczy współczesnego człowieka konsekwencji. Niezależnie od tego, jakie spotkają nas „wyroki Boże”, trzeba Mu ufać i zawierzać swoje życie, problemy, najbliższych. Marta udowadnia, że nawet w obliczu niespodziewanej śmierci można pozostać przy Bogu bez buntu. Nie jest to oczywiście prosta do realizacji postawa! Kiedy przychodzi ból czy cierpienie, łatwo szukać winnego w Bogu. Jezus jednak pokazał, że możliwa jest zupełnie inna postawa. W Wielkim Poście Mesjasz udowadnia, że ból może mieć charakter wyzwalający. W cierpieniu człowiek ma szansę przekroczyć siebie, swoje słabości i egoizm oraz odkryć przemieniające oblicze cierpienia. Marta, pochylając się nad grobem brata, cierpiała, ale jednocześnie oddawała wszystko Bogu.

Jakże w tym miejscu nie przytoczyć postawy Jana Pawła II, który przebudziwszy się po zabiegu tracheotomii, napisał na kartce: „Coście mi zrobili? Mimo wszystko: totus Tuus”. Takie całkowite oddanie Bogu to wspólny mianownik postawy Jezusa, Marty i papieża. Jest ona także osiągalna dla nas. Potrzeba jednak jednego: troski o własną wiarę! Jak to czynić? Odpowiedź daje dzisiejsze czytanie z Listu do Rzymian. Święty Paweł wzywa, aby nie żyć według ciała, ale według ducha. Jest to możliwe, „jeśli tylko Duch Boży w nas mieszka” (Rz 8). Zadbajmy więc o nasze wewnętrzne świątynie Ducha Świętego, o łaskę uświęcającą.

„Ekspres Homiletyczny”

 

 

 

15

 

Oswajanie śmierci.

Maciej Biskup OP

 

Dom w Betanii to szczególne miejsce na mapie Ewangelii. Choć „Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć” (Łk 9,58), to jednak ofiarowaną tu przyjaźń uczynił miejscem katechezy. Śmierć Łazarza wystawia tę przyjaźń na próbę. „Zadomawia się” jak nieproszony towarzysz budowanych relacji. „Moja śmierć przyszła do mnie jak młodsza siostra” – pisze poeta. Ostatecznie pozostawia domowników sam na sam z pustką i żalem. „Gdybyś tu był, mój brat by nie umarł” – mówią zgodnie Marta i Maria do Jezusa. Śmierć wstrząsa Nim samym, który „wzruszył się w duchu i rozrzewnił”. Użyte słowa greckie embrimasthai i tarasserin oznaczają nie tylko współczucie, ale również oburzenie i niezgodę. Choć w Bogu nie ma zgody na ostateczność śmierci, Jezus przyjmuje ją jako część ludzkiego losu i niejako oswaja. Mały Książę pyta liska: „Co to znaczy »oswoić«?”. A lisek odpowiada: „To znaczy stwarzać więzy (…)”. W Chrystusie Bóg jest z człowiekiem na dobre i na złe, aż po śmierć: oczami człowieka spogląda śmierci w twarz, opłakuje ją ludzkimi łzami, uczuciami wyraża stratę i ból.

Chrystus jest nie tylko aż do śmierci. Maria i Marta czynią zarzut, że zabrakło Go przy chorującym bracie. Wskrzeszenie Łazarza nie jest jednak odroczeniem śmierci. „Każdą miłość trzeba unosić ku śmierci, żeby wreszcie była nieśmiertelna” – pisała Anna Kamieńska w wierszu Cisza. Gdy siostry informują o chorobie brata: „Panie, Ten, którego kochasz”, użyty jest grecki czasownik fileo (przyjaźnić się, lubić, miłować), określający miłość skończoną. Ewangelista, pisząc, że „Jezus kochał Martę, jej siostrę i Łazarza”, używa czasownika agapeo, oznaczającego miłość, która nie ustaje. To „do końca” oznacza, że Chrystus przyjmuje śmierć, by ją pokonać. „Chrystus przeszedł przez bramę naszej ostatecznej samotności, przez swoją mękę zstąpił w otchłań naszego opuszczenia. Tam, gdzie nie może dosięgnąć żaden głos, tam jest On. (…) Brama śmierci stoi otwarta, odkąd w śmierci zamieszkało życie: miłość” – rozważa Joseph Ratzinger we Wprowadzeniu w chrześcijaństwo.

„w drodze.pl”

Maciej Biskup OP - ur. 1972, dominikanin, przeor klasztoru w Szczecinie, duszpasterz i rekolekcjonista. Autor książki "Zaskoczony wiarą. Między Jerychem a Jerozolimą". Mieszka w Łodzi.

 

 

 

16

 

Śmierć duszy.

ks. Michał Leśniak

 

Drodzy w Chrystusie!

Stajemy dziś w kościele już w piątą niedzielę Wielkiego Postu. Przychodzimy i wpatrujemy się w zmianę, która zaszła i w naszej świątyni, i we wszystkich kościołach w Polsce. Oto bowiem nie widzimy krzyży. I nie chodzi nam o wyśmiane i obrazoburcze: „Gdzie jest krzyż?”. Krzyże w kościołach zostały zasłonięte. Pewnie już się kiedyś zastanawialiśmy, dlaczego tak się dzieje, co ma to symbolizować. Zapewne wielokrotnie słyszeliśmy o tym, że to zakrycie ma nam pomóc w lepszym, pełniejszym, bardziej dojrzałym spojrzeniu na krzyż. Dopiero w Wielki Piątek kapłan, odsłaniając uroczyście krzyż, zaśpiewa słowa: „Oto drzewo krzyża, na którym zawisło zbawienie świata”. A my, zgromadzeni wtedy na liturgii, odpowiemy z pokorą: „Pójdźmy z pokłonem”.

Warto zatem w nadchodzącym tygodniu podjąć refleksję nad osobistym podejściem do krzyża. Jakie ono jest? Na ile dojrzałe? Na ile przeniknięte świadomością miłości Boga wyrażonej w ofierze krzyża? Na ile potrafię, patrząc na krzyż i rozważając jego tajemnicę, odpowiadać na Bożą miłość? To pewna ironia, ale zakrywamy krzyż po to, aby jeszcze lepiej go poznać, zrozumieć, odsłonić dla oczu naszej duszy. Nigdy nie pozwólmy, by ten najświętszy znak naszej wiary stawał się okazją do rozgrywek politycznych czy załatwiania interesów partyjnych.

Wróćmy do słowa Pana, które nam dzisiaj podaje. Zasiądźmy do tego stołu słowa i spożywajmy duchowy pokarm, który Bóg przygotowuje na umocnienie naszych dusz. Za chwilę od tego stołu przejdziemy do stołu Eucharystii, aby – przyjmując Komunię Świętą – wzmocnić się i ubogacić Ciałem Pańskim. Panie, co chcesz dziś do nas powiedzieć? O czym chcesz nam przypomnieć?

Słyszeliśmy zapewnienie proroka Ezechiela, że Bóg otwiera groby, wyprowadza z nich zmarłych i prowadzi ich do ich miasta. Jest to dalszy ciąg proroctwa, które było dla Izraela zapowiedzią odnowy ludu, który przebywał na wygnaniu. Bowiem kiedy człowiek przebywa na wygnaniu, kiedy jest w taki czy inny sposób doświadczany trudnościami, jest jakby pogrzebany.

Jeszcze bardziej ta rzeczywistość powraca przy lekturze dzisiejszego fragmentu Ewangelii. Słyszymy o Łazarzu, przyjacielu Chrystusa, którego Pan przywraca do życia. Jakże realne i przejmujące są słowa, które wypowiada Marta, siostra zmarłego: „Panie, już cuchnie”! Pomimo tych ludzkich ograniczeń Chrystus dokonuje wielkiego cudu – wskrzesza Łazarza! Po tym wydarzeniu wielu Żydów uwierzyło w Niego. Zresztą i sam Mistrz z Nazaretu powiedział wcześniej, że choroba i śmierć Łazarza oraz jego wskrzeszenie mają wzbudzić wiarę wielu, mają posłużyć temu, „aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą”. Chwałą płynącą z uznania w Nim jedynego Zbawiciela i Odkupiciela człowieka.

Święty Paweł w Liście do Rzymian przypomniał chrześcijanom o potrzebie życia według Ducha Świętego. Jeśli będziemy tak żyć, możemy być pewni, że pomimo tego, iż nasze ciało podlega śmierci, to jest nam ofiarowany dar wskrzeszenia, który dokonuje się mocą Ducha Świętego.

Drodzy w Panu!

Słyszymy i mówimy dziś o śmierci, wskrzeszeniu, życiu wiecznym. Patrzymy na wielki cud wskrzeszenia Łazarza. Musimy jednak pamiętać, że oprócz śmierci naszego ciała, śmierci, która jest zawsze stykiem życia doczesnego i wiecznego, grozi nam śmierć naszego ducha. Jest to śmierć, która grozi nam za życia. Popełniając grzechy, oddalamy się od Boga. Popadamy w taki stan duszy, że zaczyna „cuchnąć”, bo nie jest złączona bezpośrednio z Ojcem. To oddalenie od Niego powoduje nasz smutek, wewnętrzne wołanie o pomoc. I jeśli tak jest, to cieszmy się, że jeszcze tak jest. Rozglądnijmy się wokół nas – ilu to już ludzi przyzwyczaiło się do popełniania grzechów, uczyniło swoje sumienia niewrażliwym...

Jakiekolwiek jednak byłyby nasze grzechy, jeśli tylko z wiarą zwrócimy się do Pana o pomoc, On przyjdzie do nas ze swoją zbawczą mocą i da nam nowe życie. Życie odnowione łaską. Zawoła do nas jak do Łazarza: „Wyjdź na zewnątrz!”. Wyjdź z uzależnień, słabości, upadków. Porzuć grzechy, przeciwstawiaj się pokusom. Pan chce i Tobie podać przyjacielską dłoń. Dłoń, która niesie przebaczenie.

Oby nikomu z nas nie zabrakło siły ducha, aby stale pragnąć wyzwalać się ze śmierci duszy – co niechaj będzie naszym udziałem z łaski i miłosierdzia Pana naszego Jezusa Chrystusa, któremu cześć i chwała, i uwielbienie, i moc teraz i na wieki wieków. Amen.

„Ekspres Homiletyczny”

 

 

 

4

 

Bóg dopomaga.

Ks. Tadeusz Czakański

 

Ewangelia wg św. Jana składa się zasadniczo z dwóch wielkich części: księgi znaków (rozdz. 1–12) i księgi męki (rozdz. 13–20). W ujęciu Autora czwartej Ewangelii cuda Jezusa to przede wszystkim znaki potwierdzające autentyczność Jego posłannictwa. Wskrzeszenie Łazarza wieńczy cykl siedmiu znaków i jest wprowadzeniem do opisu męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. To właśnie przed grobem tego, którego miłował wypowiada Jezus słowa, które wówczas musiały budzić zdumienie. Żaden bowiem człowiek nie może twierdzić o sobie to co wyznał Jezus: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto wierzy we Mnie, choćby i umarł żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki”. I dodaje pytanie, które stawia nie tylko Marcie, ale całej ludzkości i każdemu z nas: „Wierzysz w to?”

Szpital. Długi korytarz a w głębi zamknięte drzwi i napis: oddział intensywnej terapii. Na ławce przed drzwiami siedzi kilka osób. Milczą. W ich oczach bezradność i łzy. „Księże, stan jest bardzo poważny. Lekarze mówią, że co się dało zrobić to zrobili, a teraz pozostało już tylko czekanie. Nikt nie wie kto zwycięży: organizm czy wirus”. Nastaje męcząca cisza i wtedy wyraźnie słyszę jak ktoś szepcze: zwycięży Bóg. Teraz wszystko w rękach Pana Boga.

Nie łatwo pogodzić się z postawą Jezusa, który na wiadomość o poważnej chorobie Łazarza wyraźnie zwleka i opóźnia podróż do Betanii. Nigdy przecież nie był obojętny wobec ludzkiego cierpienia. Teraz Jego zachowanie budzi zdziwienie wśród uczniów. Trudne są do przyjęcia Jego słowa: „Łazarz umarł, ale raduję się, że mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli”. Wszyscy wiedzieli jak bardzo Jezus był zaprzyjaźniony z Łazarzem. Słowa Marty brzmią prawie jak wyrzut : Panie gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Ale zaraz potem dodaje: Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga. Nikt jednak nie był w stanie przewidzieć, nawet w najśmielszych oczekiwaniach tego co miało nastąpić. Jedynie Jezus pozostając w niepojętej jedności z Ojcem wie, że wszystko jest w Jego ręku.

Wszyscy są zakłopotani, kiedy Jezus wznosi oczy do góry i mówi: „Ojcze, dziękuję Ci żeś Mnie wysłuchał. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz”. Gdyby ta modlitwa , owo dziękczynienie zostało wypowiedziane po wskrzeszeniu Łazarza byłoby to zrozumiałe. Ale w scenerii grobu w którym już od czterech dni leży Łazarz budzi niedowierzanie. Jednak wkrótce spośród tych, którzy zobaczyli Łazarza wychodzącego z grobu, jak pisze Ewangelista wielu uwierzyło.

Imię Łazarz oznacza: Bóg dopomaga. Pomocy Boga wszyscy potrzebujemy. Jakże trudno, a czasem po prostu niemożliwym staje się wyjście z grobu naszych grzechów, wad czy słabości. Czas postu to czas szczególnej nadziei. Nadziei, że Bóg Ojciec nie zostawi nas samymi, że wysłucha naszą modlitwę. Wielu z nas , którzyśmy podjęli dzieło wielkopostne doświadcza łaski wychodzenia z grobu. Czyż nie staje się to znakiem dla innych, aby uwierzyli? Boże dopomóż.

„w drodze”

 

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

29 marca - św. Wilhelm Temperiusz, biskup
29 marca - św. Stefan IX, papież
29 marca - św. Bertold, prezbiter
30 marca - bł. Amadeusz IX Sabaudzki, książę
30 marca - św. Leonard Murialdo, prezbiter
31 marca - św. Beniamin, diakon i męczennik
31 marca - św. Balbina, dziewica i męczennica
 
1 kwietnia - św. Noniusz Alwarez Pereira, zakonnik
1 kwietnia - św. Hugo, biskup
1 kwietnia - św. Maria Egipcjanka, pustelnica
2 kwietnia - św. Franciszek z Paoli, pustelnik
3 kwietnia - św. Ryszard de Wyche, biskup
4 kwietnia - św. Izydor z Sewilli, biskup i doktor Kościoła
5 kwietnia - św. Wincenty Ferreriusz, prezbiter
5 kwietnia - św. Maria Krescencja Höss, dziewica
5 kwietnia - św. Katarzyna Thomas, dziewica

5 kwietnia - bł. Julianna z Mont Cornillon, pustelnica

 

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00,

poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna:

(oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.15 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka - red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.