WZGÓRZA

 

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

9/755                   -         3 MARCA 2020 r. A.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

1

 

I Niedziela

 

Wielkiego Postu

 

 

Pokusa nie jest jeszcze grzechem, jest raczej flirtem czy próbą uwodzenia. Bywa jednak, że flirt staje się niebezpieczny, a my całkowicie podatni na propagandę złego.

Dlatego tak ważne jest, by zobaczyć Jezusa w Jego walce z pokusami. W tej walce "pokonuje" grzech pierwszych ludzi.

Nowy Adam broni się słowem Bożym, które jest jego orężem w spotkaniu z kusicielem.

Napisane jest: nie samym chlebem żyje człowiek, nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon. Zwycięstwo jest w posłuszeństwie Słowu.

 

4

 

W dzisiejszym numerze:
- Siła dobra.
- Muszę się zmienić.
- Jak walczyć z pokusą?
- Bój o świętą sprawę.
- Zaproszenie na wakacje 2020 r.
- Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

 

2

 

Siła dobra.

Wielu ludzi żywi przekonanie, że Pismo Święte jest zapewne czcigodną księgą, ale pozbawioną jakiegokolwiek wpływu na ich życie. Jest ono egzystencjalnie tak odległe jak Mars czy Jowisz. Po wysłuchaniu Jezusowych pokus są gotowi pytać, czy mają one choćby najmniejsze znaczenie dla ich codziennych doświadczeń?

„Powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem”. Użyj więc boskiej mocy, zdaje się mówić Szatan, do zaspokojenia własnych egoistycznych potrzeb. Czy nic podobnego nie dzieje się w nas? Jak traktujemy naszą religię? Wielu jest pewnych, że skoro chodzą co niedzielę do kościoła i odmawiają wszystkie nakazane modlitwy, to Pan Bóg powinien posłusznie spełniać każdą ich zachciankę. W gruncie rzeczy oznacza to przekonanie, że w chrześcijaństwie najważniejszy nie jest Bóg i Jego wola, ale nasze chwilowe potrzeby i marzenia. Przeświadczenie, że ma On być sługą, a człowiek Jego panem, jest karykaturą prawdziwej religijności, której istotę najlepiej ujął sam Syn Boży, mówiąc o sobie, że Jego pokarmem jest pełnienie woli Ojca (por. J 4,34). Ten, kto uważa, że jest mądrzejszy od swojego Stwórcy, daje dowód, że uległ pierwszej pokusie i siebie ze swoim egoizmem umieścił w miejscu należnym Bogu.

„Rzuć się w dół, jest przecież napisane: «Aniołom swoim rozkaże o Tobie, a na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień»”. Jest to pokusa odmienna od poprzedniej. Człowiek ulegający jej mówi Bogu, że skoro wierzy w Jego dobroć i wszechmoc, to nie musi już troszczyć się o własną mądrość. Nieważne, że jeżdżę po spożyciu alkoholu, przecież wystarczy, że się pomodlę przed podrożą i św. Krzysztof ochroni mnie przed każdym niebezpieczeństwem. Nie jest istotne, że nie przygotowałem się do egzaminu. Pójdę tuż przed nim na Mszę Świętą i na pewno z Bożą pomocą jakoś zdam. Wiara jako usprawiedliwienie własnej głupoty i lenistwa. Tymczasem my czytamy Pismo Święte i uczestniczymy w Eucharystii w celu dokładnie odwrotnym: aby stać się mądrzejszymi i lepszymi. Jeśli u kogoś dzieje się inaczej, to najwyższy czas, aby zrobił rachunek sumienia i przekonał się, że uległ drugiej pokusie.

„Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon”. Czy ta sytuacja na pewno nas dotyczy? Czy przed nami staje Szatan i przemawia? Rzecz w tym, że nie o to tu chodzi. Zapewne nie stanął on fizycznie przed naszym Mistrzem, ponieważ nie ma takiej góry, z której można pokazać wszystkie królestwa świata. Mowa jest więc tutaj o walce wewnętrznej. Czy ona nie dokonuje się w nas? Czy Szatan nie chce nas usidlić poprzez opanowanie naszych najskrytszych myśli i najgłębszych pragnień? Co z tego, że należę do partii niszczącej Polskę skoro inni na moim miejscu byliby jeszcze gorsi. Nie ma dla mnie znaczenia, że dążąc do wyższego stanowiska, oczerniam swoich potencjalnych rywali. Mówię bowiem sobie, że gdy już je zajmę, to skorzystają na tym zarówno ludzie w firmie, jak i moja rodzina. Wszyscy wiemy, jak łatwo przychodzi nam takie samousprawiedliwienie.

Tymczasem zło jest potężną osobową siłą, którą możemy pokonać tylko w jeden sposób – Szatanowi trzeba powiedzieć: idź precz! Jeśli próbujemy z nim prowadzić dialog, usiłując zrozumieć jego racje, to jest to zazwyczaj początek kompromisu ze złem, który w istocie nie jest niczym innym niż kapitulacją. W jednym z wywiadów „Muniek” Staszczyk wspomniał, że poczuł kiedyś bliską obecność Szatana, której towarzyszyło bardzo niskie poczucie własnej wartości oraz myśli samobójcze. Uratowało go wychowanie w wierze katolickiej, które w młodości wprawdzie całkowicie lekceważył, ale do którego mógł się odwołać wtedy, gdy musiał zmierzyć się z potęgą zła. Dzisiaj radzi: „Jeśli teraz czyta to ktoś, kto nigdy nie był w kościele, ktoś, kto nie wierzy, to polecam, żeby poszedł do kościoła i powiedział Bogu o swoich problemach”.

W obliczu naszych pokus, całkiem podobnych do tych, które pokonał Jezus, musimy zapamiętać jedno: dopóki rozmawiamy o nich z naszym Mistrzem i uczymy się od Niego, jak je zwyciężać, będziemy doświadczać potęgi dobra. Kiedy jednak utracimy z Nim kontakt, zło wyda się nam atrakcyjne i przekonujące, i to nas zniszczy. 

                                   ks. Piotr Andryszczak

„Ekspres Homiletyczny”

 

 

 

5

 

Muszę się zmienić.

Kiedyś pewien człowiek rozejrzał się wokół siebie i zaczął się zastanawiać, dlaczego panuje na świecie taki bałagan. Dostrzegał tylko zamęt; wszędzie widział tylko śmierć i zniszczenie, samolubstwo i chciwość, zło, niemoralność i pożądliwość. Zobaczył niewiele prawdziwego szczęścia. „Z pewnością to zło – pomyślał. – Chyba życie miało być lepsze?” Nagle uświadomił sobie, że ta sytuacja jest także jego zasługą, bo wiele z tych rzeczy w swoim życiu zaakceptował. Przyjrzał się swojej codzienności i zobaczył, że on też doznaje niewiele prawdziwego szczęścia. Zauważył, że w jego życiu panuje niepokój, bo próbuje postępować tak, jak chce świat. „Jeśli dalej będę tak żył, to moja przyszłość zapowiada się ponuro. Czy chcę na- dal prowadzić życie pozbawione sensu, w którym bez przerwy się denerwuję, jestem ciągle spięty, długo pracuję, a mogę się pochwalić jedynie kilkoma przed- miotami? Tak, mam dom, dobry samochód i mnóstwo pieniędzy, ale co mi po nich, gdy nie przynoszą pociechy mojemu sercu ani pokoju mojej duszy? Czy nadal mam poszukiwać rzeczy i przyjemnostek tego świata, odczuwać pustkę w sercu? Przecież kiedy umrę, te przedmioty na nic mi się nie przydadzą, bo nie będę mógł ich ze sobą zabrać”.

Im dłużej zastanawiał się nad swoimi spostrzeżeniami, tym bardziej stawało się dla niego jasne, że powinien zmienić swoje życie. Zaczął rozumieć, że skoro on się nie zmienia, nie może oczekiwać, żeby świat się zmienił. Rosło jego wewnętrzne przekonanie, że musi coś zrobić nie tylko dla siebie, lecz także dla ludzkości. Gdy zobaczył, że wielu jego znajomych żyje bardzo podobnie jak on, w tym samym zaślepieniu i w tym samym nieszczęściu, zapragnął pomóc także im znaleźć sposób na lepsze życie.

– Muszę się zmienić i stać się przykładem dla innych po to, aby i oni zapragnęli się zmienić – powiedział sobie ze stanowczością, jakiej u siebie przedtem nie zauważał.

„To koniec! – pomyślał, doznając olśnienia.

– Jeśli chcę, żeby świat był lepszy, najpierw ja muszę stać się lepszy. Muszę też, dając przykład swojego życia, po- móc innym stać się lepszymi”. Pierwszy raz w życiu poczuł w głębi duszy, że postępuje słusznie. Ogarnął go spokój, jakiego nigdy wcześniej nie zaznał, i tak radosne podekscytowanie. „Dlaczego czuję się tak dobrze? – zastanawiał się. Nagle wydało mu się, że słyszy w głowie słowa: – Bo odkryłeś prawdę, a prawda cię wyzwoli.

– Jestem wolny! – powiedział na głos, uświadamiając sobie, że przestał się denerwować i martwić. Zrozumiał, że porzucając ścieżki tego świata i drogi zła na tym świecie, ruszył w stronę naprawy siebie, zrzucił łańcuchy zniewolenia i naprawdę poczuł się wolny. „Jak mam zacząć nowe życie?”

– zaczął się zastanawiać. A wtedy ten sam głos odpowiedział cicho:

– We Mnie.

– Kim jesteś? – zapytał mężczyzna, zaskoczony, że rozmawia z głosem w głowie.

– Ja jestem prawdą, która cię wyzwoliła. Prawdą, która zaprowadzi cię do prawdziwego i spełnionego życia, lepszego życia we Mnie. Mężczyzna upadł na kolana i głośno zawołał: „Panie!”, gdyż uświadomił sobie, że to Jezus do niego przemawia.

– Ukryj moje święte słowo głęboko w swoim sercu i od tej pory nim żyj, a znajdziesz życie, jakiego pragniesz – odpowiedział głos. Oczami duszy ujrzał przed sobą Pismo Święte.

– Oczywiście, oczywiście – powiedział z uśmiechem.

– Lekceważyłem je wcześniej. Jakże byłem głupi, przecież w nim są wszystkie odpowiedzi.

Potrząsnął głową, gdy pomyślał, jak niemądrze postępował, nie szanując Bożego słowa, a zamiast niego słuchając świata. „Co mi to dało? – zastanawiał się.

– Bardzo niewiele. A co to daje społeczeństwu? Bardzo mało dobra, a mnóstwo zamętu, niepewności, niezrozumienia, cierpienia, szyderstwa, niemoralności i nienawiści, gdyż ludzkość zamiast Boga słucha wskazówek zła. Teraz nadeszła pora zmiany. Teraz, nie później. Nie będę dłużej głupcem. Będę wierny Bogu, sobie i ludzkości, tak jak powinienem”.

Mężczyzna poczuł się jak nowo narodzony i postanowił, że od tej pory będzie służył Bogu i bliźniemu. Pragnął stać się sługą wszystkich, a kiedy tylko będzie mógł, nieść im pomoc, radę i miłość, potrzebne do pokonania zła w życiu. Wtedy usłyszał w głowie głos: „Właśnie tak masz postępować, bo jesteś chrześcijaninem i taka jest droga chrześcijańska”. Obecnie wielu moich wyznawców o tym zapomniało. Już czas, aby tak jak ten mężczyzna przypomnieli sobie o tym.               

z książki "Zrozumieć zło", Carver Alan Ames

„wiara.pl”

 

 

6

 

Jak walczyć z pokusą?

 

Kilka dni temu rozpoczął się Wielki Post. Jest to czas zamyślenia się nad sobą, nad sensem życia, nad jego źródłem. W pierwszą niedzielę tego okresu w liturgii słowa czytamy ewangelię o kuszeniu Jezusa na pustyni. Można się zastanawiać, dlaczego właśnie ten fragment życia Chrystusa przytaczany jest na początku czasu pokuty i nawrócenia. Odpowiedź wydaje się niezbyt trudna. Tą rzeczywistością, która utrudnia człowiekowi powrót do Boga, refleksję nad sobą, jest pokusa. Nie ma człowieka, który nie doświadczałby różnego rodzaju pokus prowadzących często na drogi niewierności wobec Boga, drugiego człowieka i siebie samego. Jedną z najbardziej „dokuczliwych” pokus jest konformizm, obecny w naszym życiu codziennie. Najczęściej definiuje się go jako postawę bezkrytycznego podporządkowania się normom, wartościom i poglądom uznanym za obowiązujące w danej grupie społecznej; zgadzanie się z czymś, przystosowanie się do czegoś.

Konformizm jest obecny w naszym życiu zarówno w postawach moralnych, religijnych, jak i życiowych. Niech przykładem będzie wydarzenie z życia jednej z rodzin, które powtarza się także i w naszym postępowaniu. Pewnego dnia żona wraca z pracy do domu i informuje męża, że widziała piękny dywan, który pasowałby do małego pokoju. Mąż, nieskłonny do takiego zakupu, zaczyna polemizować. Wtedy słyszy, że wielokrotnie planowali kupić nowy dywan. Żona powołuje się przy tym na rozmowę sprzed kilku miesięcy, w trakcie której mąż chciał kupić nowy dywan. Oczywiście małżonka wygrywa tę słowną potyczkę, bowiem mężowi trudno przyznać się do braku pamięci. Postępuje więc wygodnie, konformistycznie: zgadza się na kupno dywanu. Na tym właśnie polega pokusa konformizmu. Czyni ona z człowieka istotę kierującą się nie trwałym systemem wartości, ale aktualną korzyścią.

Niewątpliwie konformizm oddala od Boga, bowiem w wyborach przestaje się liczyć Dekalog, a do głosu dochodzą partykularne interesy. Wielu z nas usprawiedliwia takie postępowanie słowami: nie miałem wyjścia; inni też tak postępują; przecież nic się wielkiego nie stało; aby to załatwić, musiałem zrezygnować ze swojego zdania. Konformizm jest wielką pokusą współczesnego człowieka. W dzisiejszej ewangelii Chrystus także był kuszony postawą konformistyczną. Nie uległ jednak i w ten sposób pokazał każdemu człowiekowi, że można tę pokusę zwyciężyć. Przyjrzyjmy się bliżej tej swoistej walce Jezusa.

Pierwsza forma walki z pokusą zawarta jest w słowach skierowanych do kusiciela: „Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mt 4). Jednym z przekonań, które popychają człowieka na drogę konformizmu, jest pogląd, że pieniądze, wartości materialne są najistotniejsze w życiu. Takie przekonanie usprawiedliwia się przewrotnym zdaniem: „Wprawdzie pieniądze szczęścia nie dają, ale bez nich nie da się żyć”. Jezus mówi dzisiaj, że najważniejszy w życiu jest nasz rozwój duchowy. Nasze życie musi być determinowane przez kontakt ze słowem Bożym. Chodzi więc o ustawienie hierarchii wartości. I to jest właśnie pierwsze narzędzie walki z pokusą: wierność chrześcijańskim wartościom bez względu na okoliczności. Bez tej wierności człowiek skłonny jest ulegać rozmaitym pokusom, które mają źródło w konformizmie.

Drugą formę walki z pokusami można odnaleźć w ripoście, którą otrzymał od Jezusa Szatan: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego” (Mt 4). Jakże często „eksperymentujemy”, szukając rozwiązań bez Boga. Iluż współczesnych katolików próbuje budować swoje życie bez Kościoła. Mówią: „Mnie Kościół nie jest potrzebny; ja modlę się w domu”. Iluż traktuje Kościół jako instytucję usługową, istny religijny market. To też jest pokusa konformizmu. Chrystus swoją postawą apeluje do wszystkich: zaufaj Bogu, bądź wierny, nie wystawiaj Go na próbę. Można więc powiedzieć, że drugą formą walki z pokusą jest bezgraniczne zaufanie Bogu, Jego miłosierdziu. To On założył Kościół i chce, aby poprzez tę instytucję bosko-ludzką (często niedoskonałą) każdy z nas osiągnął zbawienie.

Święty Hieronim mawiał, że kto nie odeprze pokusy natychmiast, już jest w połowie zwyciężony. W praktyce taką postawę zaprezentował Jezus, kiedy dręczony pokusami zdecydowanie powiedział: „Idź precz, szatanie” (Mt 4). Wniosek z tego zachowania jest bardzo prosty: z pokusą się nie pertraktuje, od razu się ją odrzuca! Zdecydowanie Mistrza z Nazaretu w walce z pokusą uczy, że każdy kompromis ze złem stanowi zniewolenie, a w konsekwencji niewierność. Zatem stanowczość to trzecia forma walki z każdą pokusą.

Walczmy więc wszyscy z pokusą konformizmu, ponieważ - jak pokazał Jezus - zwycięstwo jest możliwe. Niech w tej walce pomogą nam słowa modlitwy św. Efrema:

Panie, nawróć mnie i przebacz, prowadź mnie ku Tobie i rozjaśnij moje ciemności.

Jestem pełen niezliczonych win i schronienia szukam tylko u Ciebie.

Podaj mi rękę, jak kiedyś Piotrowi.

Jak celnik proszę Cię o usprawiedliwienie i zmiłowanie.

Otwórz oczy mego serca i utwierdź je w miłości Twoich przykazań, Panie.

ks. Janusz Mastalski

„Ekspres Homiletyczny”

 

 

7

 

Bój o świętą sprawę.

„Wstępując w okres 40–dniowego postu, a więc gorliwszej służby Bożej, sposobmy nasze dusze do walki z pokusami. Rozpoczynamy bowiem bój o świętą sprawę... Wszak dlatego pozwolił Pan wieść siebie na pokuszenie, abyśmy pomocą Jego wspierani wzorowali się na Jego przykładzie... Podjął On walkę onego czasu, abyśmy ją podejmowali po wszystkie czasy; zwyciężył, aby dać na przykład, jak zwyciężać mamy” (św. Leon Wielki). Spróbujmy w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu na nowo odkryć aktualność dzisiejszej Ewangelii o kuszeniu Jezusa w odniesieniu do naszego życia osobistego i społecznego.

Kuszenie pierwsze dotyczy zaspokajania zachcianek, ambicji, pragnień. Dotyka spraw najbardziej podstawowych. Weryfikuje nasze zachowania wobec rzeczy i wszystkiego, co można posiadać, konsumować, używać, czym można zaspokajać instynkty. Fizyczny głód może stać się wielkim wrogiem naszego zbawienia. Niby troszcząc się o nas, czyni z nas niewolników. Ta pokusa dotyczy także naszego sposobu myślenia. Oto ja, człowiek, dzięki postępowi technicznemu, strukturom politycznym czy ekonomicznym, jestem w stanie zaspokoić wszystkie swoje potrzeby i pragnienia, a nawet zachcianki. „Niech te kamienie staną się chlebem”. Jakie to kuszące... Jednak naszym zadaniem, wzorem Jezusa, jest zachowanie odpowiedniego dystansu do tego, co można posiadać. Chodzi o to, aby nie stać się niewolnikiem. Właśnie temu ma służyć czas Wielkiego Postu. Czy zechcemy praktykować post, który wyzwala?

Kuszenie drugie dotyczy władzy, panowania, rządzenia. Jest to pokusa o wiele poważniejsza, ponieważ weryfikuje nasz stosunek do innych ludzi – panować, posiadać władzę, gnębić, uciskać albo szanować, wychwalać i zauważać tylko tych, którzy mogą nam się przydać... Jakże łatwo powiedzieć, że ta pokusa mnie nie dotyczy. Rzeczywistość jest jednak bezlitosna. Nawet Jezus był poddany takiemu kuszeniu. Jemu – Królowi wszechświata szatan– przeciwnik Boga proponuje posadę władcy ziemskich królestw i rządzenie na wzór wielkich tego świata, którzy „dają odczuć swą władzę”. Jakże często można spotkać straszliwe pragnienie dominacji i przekonania, że słabi, mali, ludzie bez układów, nie umiejący się bronić muszą stać się ofiarami silniejszych.

Jak traktujemy ludzi starszych, podwładnych w pracy, ludzi niższego uposażenia? Czy pozwalamy, aby opanowała nas cywilizacja siły, zaborczość reklamy i odpowiednio manipulowanych informacji?

Kuszenie trzecie – dotyczy żądania, aby Bóg spełniał nasze polecenia. Jest to najgroźniejsza z pokus – wypaczenie stosunku do Boga. Człowiek chce rozkazywać i stawiać żądania swemu Stwórcy. Czasem obraża się na Pana Boga, domaga się, aby spełniał jego zachcianki, poddaje Go próbie, napomina, aby zapewniał mu powodzenie i oszczędzał kłopotów. Najcięższą gatunkowo pokusą jest uważanie się za doradcę Pana Boga – mówienie Mu, co powinien, a czego nie powinien robić, domaganie się, aby nas obsługiwał: „Jeśli jesteś Bogiem, to pokaż... jeśli nie spełnisz mojego żądania, to... Modliłem się, a Ty mnie nie wysłuchałeś... nie wypełniłeś mojej woli, więc... nie istniejesz”. A skoro nie istniejesz, to znaczy, że ja wiem, co jest dla mnie najlepsze, nie muszę się z Tobą liczyć, to ode mnie wszystko zależy. Będę robił to, na co będę miał ochotę. Jakże szybko można stać się niewolnikiem takiego myślenia. Pan Jezus pokazuje nam, jak zwalczać pokusy tego typu. Trzeba tylko chcieć Go słuchać.

Niech Wielki Post stanie się dla nas upragnionym czasem zwycięstwa, czasem zbawienia i czasem wyzwolenia z najgroźniejszej, bo własnej niewoli. Jak mówi św. Leon Wielki, „nie na samym ograniczaniu pokarmów polega istota naszych postów. Na nic się zda głodzenie ciała, jeżeli duch nie wyrzeknie się wszelkiej nieprawości i niepohamowany język nie zaprzestanie oszczerstw”.

ks. Sławomir Kawecki

„wiara.pl”

 

8

 

Zaproszenie na wakacje 2020 r.

 

Serdecznie zapraszamy do udziału w   wakacyjnych rekolekcjach    rowerowych pod hasłem: „Eucharystia daje życie”

Termin: od 6 do 14 lipca w Bodzentynie (Świętokrzyskie). Nocleg: Powiatowe Szkolne Schronisko Młodzieżowe w Bodzentynie, ul. Wolności 1A.

Koszt udziału w rekolekcjach: 600 zł, rodzeństwo 550zł. W tym: przejazd autokarem, transport rowerów, pobyt, wyżywienie, ubezpieczenie, bilety wstępu.

Co będziemy robić?: przede wszystkim podziwiać piękno przyrody okolic Kielc i Gór Świętokrzyskich - poruszając się pieszo i na rowerze m.in. zobaczymy: zabytki Bodzentyna, klasztor i okolice Św. Katarzyny, nawiedzimy klasztor na Św. Krzyżu i w Wąchocku, zwiedzimy „Ekomuzeum” w Starachowicach, odwiedzimy Nową Słupię, odwiedzimy dworek S. Żeromskiego w Ciekotach, popływamy w kąpielisku „Wilków” oraz odwiedzimy park Rozrywki „Sabat Krajno” w Krajno-Zagórze oraz kilka innych miejsc, wszystko zależy od warunków atmosferycznych i energii uczestników wyjazdu. Ponadto codzienna Eucharystia, modlitwa, konferencje, zajęcia plastyczne, sportowe, zabawy, dyskoteki i ognisko itp.

W czasie wycieczek rowerowych poruszamy się w małych bezpiecznych grupach - do 13 osób z opiekunem - jedziemy wyznaczonymi szlakami i ścieżkami rowerowymi według przewodnika rowerowego pt. „Kielce - Góry Świętokrzyskie. Ścieżki, szlaki i trasy rowerowe. Przewodnik – atlas” wyd. JP, Kielce 2017 oraz z mapy: „Wschodni szlak rowerowy Green velo”. Dzienny całkowity dystans: 10, 20, 30 do 45 km. Dystans dostosujemy do możliwości dzieci.

Co zabieramy ze sobą?: sprawny rower i kask rowerowy, 1 dętkę rowerową, kamizelkę odblaskową (zapewnia organizator), ubranie i obuwie sportowe, kurtkę przeciwdeszczową, przybory toaletowe, strój kąpielowy oraz dużo pozytywnej energii.

Wiek uczestnictwa: po klasie V SP.

Zapisy i karta uczestnika wyjazdu do odbioru u ks. Piotra Gębki.

Zapisy do Świąt Wielkanocnych (wpłata I. raty 200 zł. przy zapisie).

ZAPRASZAMY !!!

 

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00,

poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna:

(oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.15 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka - red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.