WZGÓRZA

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

27/773                   -         5 lipca 2020 r. A.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

3

 

 

XIV NIEDZIELA ZWYKŁA

 

5 lipca 2020 r.A.

 

Jezus nie obiecuje, że zdejmie z nas trud czy ciężar, obiecuje natomiast, że nas pokrzepi, jeśli do Niego przyjdziemy. Czasem, pod wpływem życiowych doświadczeń, wzbraniamy się uznać siebie przed Bogiem za potrzebujących.          Próbujemy sami szukać przyczyn i rozwiązań naszych problemów, zamiast zwrócić się do Niego. Jednak aby mogła nastąpić dogłębna zmiana w naszym życiu, potrzebujemy mocy Ducha Świętego, który uzdolni nas do przezwyciężania naszych grzesznych skłonności i ograniczeń. Nie wzbraniajmy przyjść do Jezusa z naszymi ciężarami i potrzebami – On czeka, aby nas pokrzepić.

 

 

4

                                                                   

By iść za Jezusem nie trzeba doktoratów. Może nawet wręczprzeciwnie.

Bóg kocha słabe środki. Pewnie dlatego, że na ich tle wyraźniej widać, że to On działał, nie sam człowiek. Kto ma oczy otwarte, ten to dostrzega. Kto nie chce widzieć, może odwrócić wzrok. Bóg nie przytłacza siła argumentów. Czeka na ludzkie serce....

I dlatego też "tajemnicę królestwa oznajmia prostaczkom". Nie że "mądrzy i roztropni" nie widzą. Widzą tyle samo, co wszyscy. Mądrzy i roztropni częściej odwracają wzrok, zatykają uszy. Słyszą uchem, ale nie przyjmują sercem...

"Mądrzy i roztropni" mają też tendencję do komplikowania wszystkiego tak, że nawet przeciętnie inteligentny człowiek we wszystkim tym się gubi. Nie rozumie, czemu wyraźnie białe nagle staje się dla mędrców szare, a takież samo staje się to, co było czarne. I wszystko jest szarością. Nie rozumie tej żonglerki prawdami, zasadami.... Ale dlatego ma szanse przyjąć naukę Jezusa taką, jaka naprawdę jest.

 

2

 

W dzisiejszym numerze:
- Najwyższy na oślątku
- Czy można się stać łagodnym?
- Pokora i prostota
- Łagodność i pokora
- Czy Bóg jedzie na wakacje?
- Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

 

 

5

 

Najwyższy na oślątku

      Augustyn Pelanowski OSPPE

Co nas najbardziej męczy? Brak cichości i pokory, czyli zewnętrzny chaos spraw i wewnętrzna pycha serca. Nadmiar zajęć wynika przecież często z naszej ambicji, z potrzeby udowodnienia sobie i innym, że jesteśmy menedżerami, znawcami, fachowcami, ludźmi wyjątkowymi. A Bóg? Kocha uniżonych. Objawia najskrytsze tajemnice swych wyroków tym, na których świat wydał wyrok zapomnienia.

Niewielu ludzi z tej ogromnej większości odtrąconych, zapomnianych, niezauważonych i niechcianych cieszy się, widząc, że ich uniżenie stawia ich w miejscu uprzywilejowanym: są przecież odbiorcami rewelacji nie z tego świata! Po tych słowach Jezusa nie możesz się już zamykać z powodu swych kompleksów niższości, syndromów niechcianego dziecka, samopotępienia i niezadowolenia spowodowanego skromną pozycją we wszechświecie. „Możliwe, że pesymizm jest zjawiskiem wynikającym z widzenia rzeczy w małej skali, zjawiskiem związanym z krótkowzrocznością” (Jean Guitton).

Jezus naprawdę z radością nagradza pominiętych przez ziemski sukces! Prostaczkowie, najmniejsi, hobbici cywilizacji są wyróżnieni nadzwyczajnymi łaskami poznania Ojca w Synu i losów księgi świata. Są, bowiem nieustraszeni, bo nie mają nic do stracenia. Są radośni, bo smutek jest cieniem nieodłącznym wyróżnienia. Im bardziej są uniżani, tym wyższe nieba odsłaniają się przed nimi. Sam Mesjasz jest pokornym Królem pokornych. Jego triumfalny wjazd na niepozornym osiołku, prorok Izajasz jeszcze bardziej umniejszył: pisząc o „oślątku”, a nawet „źrebięciu”. Tak, jakby słowo „osiołek” było zbyt dumne. To daje do myślenia! Prorok czuł, że nawet najskromniejsze określenie jest jeszcze zbyt dumne, by opisać uniżenie Mesjasza!

Mesjasz tajemniczą siłą swej skromności roztrzaska potęgi tego świata: rydwany, rącze wierzchowce, wojowników, połamie włócznie i łuki, czołgi, działa, pancerne samochody i myśliwce. Jego pochód przetacza się i w naszych czasach, gdy upadają zarówno totalitaryzmy, jak i wieże Babel dotykające chmur naszych metropolii. Pokorni zwyciężają upokarzających. Konflikt między nimi zaczyna się jednak w ukrytym polu bitwy: między ciałem i duchem. Dlatego św. Paweł w Liście do Rzymian stawia nas przed wyborem: albo będziemy uśmiercać grzechy, albo grzechy uśmiercą nas samych. Albo będziemy uśmiercać popędy ciała, powściągając ich porywy jak uzdę osiołka, albo one, jak armia rydwanów żądzy, stratują w nas wszystko, co duchowe! Wydaje się, że nie bez znaczenia pojawia się tu porównanie do osiołka, którego się dosiada. Każdy wie, że kierunek jego drogi zależy od uprzęży, od uzdy, która krępuje jego głowę. „Zanim, człowiek zacznie pokornie postępować, najpierw musi nauczyć się pokornie o osobie myśleć, nie przywiązując znaczenia do samego siebie z jakiegokolwiek powodu” (Chajm Luzzatto).

Prostaczkowie, najmniejsi, hobbici cywilizacji są wyróżnieni nadzwyczajnymi łaskami poznania Ojca w Synu i losów księgi świata.

„wiara.pl”

 

 

 

6

 

Czy można się stać łagodnym?

W bardzo popularnym w Stanach Zjednoczonych filmie The crying game (Płaczliwa gra) opisana jest następująca symboliczna scena. Otóż skorpion chciał się przedostać na drugi brzeg rzeki, a nie mógł tego zrobić inaczej, jak tylko płynąc na grzbiecie żółwia. Żółw powiedział do niego:

– Nie przewiozę cię na swoim grzbiecie. Mógłbyś mnie ukąsić, a wtedy bym utonął.

– Dlaczego miałbym cię ukąsić? – odparł skorpion. – Gdybyś ty utonął, ja zatonąłbym wraz z tobą. Czy sądzisz, że postąpiłbym tak idiotycznie?

Żółw uznał, że słowa skorpiona brzmią rozsądnie, więc pozwolił mu wdrapać się na swój grzbiet. Na środku rzeki skorpion zatopił żółwiowi żądło w szyi. Tonąc, żółw zapytał:

– Dlaczego to zrobiłeś? W ten sposób uśmierciłeś nas obu.

Skorpion uniósł w górę kleszcze i odpowiedział:

– Cóż... taka jest moja natura.

Przesłanie tej sceny jest nazbyt czytelne. Człowiek nie jest w stanie zmienić swojej natury, swoich przyzwyczajeń nawet wtedy, gdy mogłoby to przynieść wymierne korzyści. Czy jednak takie przesłanie jest zgodne z chrześcijańską wizją człowieka? Czyż człowiek nie ma możliwości przemiany siebie, swoich nawyków, stereotypowych zachowań?

W dzisiejszej Ewangelii Chrystus wzywa każdego człowieka do przemiany, mówiąc: „uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (Mt 11). Czy w świecie współczesnym, w którym jest tyle agresji, niepokoju i nerwowości, możliwe jest bycie człowiekiem spokojnym, pełnym umiaru, czyli łagodnym? Czy można oszukać naturę, zmienić się, gdy na co dzień reagujemy impulsywnie i – mówiąc kolokwialnie – nie mamy już do niczego nerwów? Jezus zapewnia, że jest to możliwe, ale pod pewnymi warunkami.

Niech przewodnikiem w odkrywaniu tych warunków będzie papież Polak. W 1994 roku Jan Paweł II napisał do młodych:

Wiemy, że Jezus zapowiedział nowy porządek sprawiedliwości i miłości, a mówiąc o sobie, iż jest «cichy i pokorny sercem», odrzucił wszelką przemoc i dał ludziom swój pokój, bardziej autentyczny i trwały niż ten, który daje świat (por. J 14). Są to wartości wewnętrzne i duchowe. Wiemy jednak, że sam Jezus zachęcał swoich uczniów, by wprowadzali je w życie, kultywując wzajemną miłość, braterstwo, przyjaźń, solidarność, szacunek wobec osób i przyrody, będącej dziełem Bożym i polem współpracy człowieka z Bogiem.

Trzeba zatem odkryć łagodność i pokorę jako wartości, którymi należy żyć, i kreować je w swoim postępowaniu czy środowisku. Trzeba uwierzyć, że jest to trudna, ale pewna droga ku zbawieniu; jest realizacją przykazania miłości Boga i bliźniego oraz siebie samego. Pierwszym więc warunkiem stawania się człowiekiem łagodnym i cichym jest wewnętrzna motywacja do kierowania się tymi wartościami w życiu. Pozostaje jednak problem sposobów przechodzenia od pychy do pokory, od agresji do łagodności.

Podczas jednej z katechez w 1988 roku Jan Paweł II powiedział:

W parze z nim (wezwaniem do przyjścia do Chrystusa) idzie inne wezwanie: «uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych» (Mt 11). Cichość i pokora Jezusa stają się wezwaniem, aby wejść do Jego szkoły: «uczcie się ode Mnie». Chrystus jest świadkiem wiernym tej miłości, jaką ma Bóg do człowieka. Świadectwo Bożej prawdy i Bożej miłości zespalają się w jedno. Pomiędzy tym, co czyni, a tym, co głosi, jest dogłębna spójność, jednorodność. Jezus nie tylko uczy miłości jako największego przykazania, ale sam najdoskonalej je wypełnia.

Naśladowanie Jezusa w Jego świadectwie jest drugim warunkiem stawania się człowiekiem łagodnym. W codzienności chodzi o swoiste ćwiczenie pokory i cichości. Może to być na przykład zdystansowanie się do jakiejś stresogennej sytuacji czy przymknięcie oka na rzecz mało istotną.

We Włocławku papież mówił do Polaków:

Jezu, cichy i pokornego serca, uczyń serce moje według serca Twego. Tak może mówić człowiek do Boga, który stał się człowiekiem, który jako człowiek nosi całą pełnię bóstwa i całą niezmierzoną głębię tajemnicy powołania człowieka w Bogu, w tym właśnie ludzkim sercu. Nosi też w tym ludzkim sercu, na końcu przebitym włócznią, całą tajemnicę ceny, wartości, jaką ma człowiek, całą tajemnicę odkupienia.

Nie można zatem stawać się człowiekiem cichym i pokornym bez zjednoczenia z Jezusem. To jest właśnie trzeci warunek wchodzenia na drogę łagodności. Każdy człowiek, który żyje Bożym życiem, ma szansę na przemianę. Nie ma takich nerwów, których by nie można uspokoić, i agresji, której by nie można było opanować, pod warunkiem że wykorzysta się łaskę Bożą. Musimy w to uwierzyć!

Do biskupów polskich w 1998 roku Jan Paweł II powiedział:

Polska potrzebuje ludzi ukształtowanych w szkole miłości Chrystusa cichego i pokornego sercem. Tylko ludzie ofiarni, umocnieni Duchem Świętym, są gotowi do bezinteresownego daru z siebie i zdolni do budowania ewangelicznego ładu wolności.

Trzeba więc, aby każdy z nas starał się o osobistą przemianę, która da ukojenie serca. W chwilach trudnych módlmy się tak, jak to czyniła św. Bernadetta Soubirous z Lourdes:

Jezu, proszę Cię, daj mi chleba pokory, chleba posłuszeństwa, chleba siły,

Żeby przełamać moją wolę i stopić ją z Twoją wolą.

Daj mi chleba umartwienia wewnętrznego, chleba oderwania od stworzeń,

Chleba cierpliwości, żeby znosić udręki mego serca. Amen.

ks. Janusz Mastalski – „Ekspres Homiletyczny”

 

 

 

7

 

Pokora i prostota

W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus zachęca wszystkich swoich słuchaczy, by odważnie poszli Jego drogą. Nie obiecuje przyjemnych przeżyć, lecz wskazuje na brzemię, ciężar, który trzeba wziąć, by stać się Jego uczniem. Zachęca też do postawy pokory i cichego serca. Tylko na tej drodze uczeń Chrystusa może znaleźć radość Jego poznania.

Droga, którą ukazuje Chrystus, jest drogą dla ludzi prostych, to znaczy takich, którzy są gotowi powierzyć Mu swoje życie bez żadnych zastrzeżeń. Ludziom prostego serca Pan Jezus chce przekazać mądrość, którą przyniósł z nieba.

1. Błogosławieni prostaczkowie

Jako „hymn radości” określana jest modlitwa dziękczynienia, w której Chrystus uroczyście zwraca się do swego Ojca, wielbiąc Go za to, że tajemnicę swojego Syna objawił prostaczkom. Bóg wielki i utrzymujący w istnieniu wszechświat nie wybrał ludzi uczonych, mądrych i roztropnych, lecz podarował swoje objawienie małym tego świata.

Paradoks jedynego Boga Jahwe polega na tym, że Jego mocy doświadczają najbardziej pokorni (Ps 113,5-7). Prostaczkowie – termin grecki nepiois – dosłownie oznacza małe dzieci, a pośrednio wskazuje na ludzi prostych i skromnych, którzy nie potrafią intrygować, zastawiać podstępnych pułapek i działać za plecami. Takich ludzi Pan Jezus nazywał również „ubogimi w duchu” (Mt 5,3). W dzisiejszej Ewangelii Chrystus chce powiedzieć, że do takich ludzi, którzy są jak małe dzieci, należy królestwo Boże (por. Łk 18,16). Oni bardziej niż uczeni w Piśmie, pseudointelektualiści, którzy używają swojego umysłu do oszukiwania biednych ludzi, są bliscy Chrystusowi. Oni są zdolni pojąć Jego naukę, ponieważ są podobni do Niego w swoim ubóstwie i pokorze. W modlitwie Pan Jezus dziękuje więc Bogu Ojcu za ten wybór, który w pełni odpowiada Jego misji.

Chrystus powołuje na swoich uczniów ludzi małych i nieuczonych, ponieważ oni uwierzyli Jego słowu i Jego cudom. Wydaje się, jakby w tym fakcie kryła się pewna słabość Boga czy szczególne umiłowanie ludzi, którzy nie liczą się w świecie: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie” (Mt 11,25-26).

Tajemnica Chrystusa, Boga, który przyjął ludzkie ciało i stał się człowiekiem, została jakby zakryta przed „mądrymi i roztropnymi”. Oni sami nie mogą zobaczyć i rozpoznać Mesjasza, nie mogą Go również usłyszeć i uwierzyć Mu, ponieważ ich serce jest zamknięte na Boga. Pewność i pycha z powodu wiedzy, którą posiadają, zamyka ich na działanie słowa Bożego.

Mądrzy i roztropni mają własną wizję Boga i świata, dlatego nie są gotowi przyjąć czegoś nowego, co nie jest zgodne z ich punktem widzenia i z ich intelektualnym przekonaniem. Żyją pewnością, że oni wiedzą o Bogu wszystko. Jest to odwieczna pokusa ludzkiego ducha od chwili, gdy zwodziciel przekonał pierwszych rodziców, że otworzą się im oczy i będą podobni do Boga, gdy zjedzą owoc z drzewa poznania dobra i zła.

Bóg jednak liczy na ludzi prostodusznych, którzy otwierają się na Jego działanie i w kwestii wiary w Niego niczego nie kalkulują. Jakież przestawienie porządku! Bóg wybiera właśnie taką drogę dla Dobrej Nowiny.

2. Pełnić wolę Ojca

Ludzi ubogich, głodnych, prostaczków i maluczkich zaprasza Chrystus do współpracy: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28). On jest tym, który zna Ojca i objawia Go wszystkim ludziom. Ubodzy i chorzy zawsze pierwsi otaczali Chrystusa, szukając u Niego pomocy, dotykając Jego płaszcza. Utrudzeni i obciążeni doświadczeniami życia, chorobami, troską o byt rodziny, o pracę i o jutro. Jezus proponuje swoje przykazania, które nie są ciężkie (por. 1 J 5,3) i wyrażają się w dwóch wymaganiach: miłości Boga i bliźniego.

Pomimo prostego wymagania pełnienie woli Bożej jest ciężarem, który może być lekki, gdy człowiek będzie się uczył postawy życiowej od Chrystusa, idąc Jego drogą. Jezus daje przykład wypełniania przykazania miłości Boga i bliźniego, gdy staje się posłuszny woli Ojca i przyjmuje postać sługi, będąc „cichy i pokorny sercem”. Przykazanie miłości jest jarzmem słodkim, a brzemię staje się lekkie.

Wypełnienie przykazania miłości jest warunkiem znalezienia ukojenia dla duszy. Pokój, który obiecuje Chrystus, nie jest wygodnictwem, lecz polega na przeżywaniu radości płynącej ze spełnionego dobra, które nigdy nie przemija. Gdy człowiek wypełnia Boże przykazania, jarzmo Chrystusa staje się źródłem nieprzemijającej pociechy i wewnętrznego spokoju.

3. Życie według ducha

Święty Paweł w odczytanym dzisiaj fragmencie Listu do Rzymian wskazuje na to, że przyjęcie jarzma miłości Chrystusa jest życiem według ducha. Pójście za pożądaniami ciała jest głoszeniem własnej samowystarczalności i zamknięciem się na dar Bożej łaski. W ten sposób staje się jasnym, że ciało zmierza do śmierci, natomiast człowiek żyjący według pożądań ciała zamyka się w sobie i odrzuca propozycję zbawienia. Człowiek kierujący się duchem i opierający się na łasce, którą Bóg mu ofiarowuje w Chrystusie, ma pewną perspektywę życia i pokoju. Pokój, o którym św. Paweł zapewnia człowieka duchowego, jest tożsamy z ukojeniem duszy zagwarantowanym przez Chrystusa wszystkim, którzy przyjmą jarzmo Jego miłości.

Prorok Zachariasz w pierwszym czytaniu każe wyjść poza ścisłe ramy czasowe i przestrzenne i cieszyć się z przyjścia mesjańskiego Króla pokoju. Jest on sprawiedliwy i pokorny, staje się pokojem i zbawieniem dla uciśnionych, identyfikowany z ubogimi (hebr. anawim), gdy pojawia się na „osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy”. Na nic się przyda mądrość i przebiegłość tych, którzy bardziej ufają rydwanom i łukom wojennym, ponieważ Jego zwycięstwo jest zwycięstwem cierpiącego sługi, który składa siebie w ofierze miłości.

Pokój duszy człowieka i odpoczynek w trudzie szarego dnia nie są dziełem dyplomatów ani wojny, lecz owocem przyjęcia jarzma miłości Chrystusa ubogiego i pokornego.

Chrystus zachęca nas dziś, byśmy wybrali drogę pokory i prostoty, którą On przeszedł przez życie. Czasem wydaje się, że jest to droga ludzi przegranych. W ostatecznym rozrachunku jest to jednak droga tych, którzy zwyciężają razem z Chrystusem.

ks. Jan Machniak – „Ekspres Homiletyczny”

 

 

 

8

 

Łagodność i pokora

Jezus mówi nam w dzisiejszej Ewangelii: „Uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem” (Mt 25,29). Jaka to piękna i ważna zachęta! I jak aktualna w naszych czasach, gdy tyle na świecie przemocy i terroryzmu, tyle nadętości i pychy. Spotykamy się z tym codziennie na ulicy, na szpaltach gazet i w filmach.

I jak tu mówić o łagodności i pokorze? Jak tu mówić o delikatności, o wyrozumiałości?

A jednak trzeba, bo wśród nas są także objawy przemocy i pychy. Widocznie Jezusowi bardzo zależało na tym, abyśmy byli łagodni i pokorni. Przecież powiedział: „Uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem”.

Poświęcimy zatem to rozważanie potrzebie łagodności i pokory w naszym życiu.

1. Potrzeba łagodności

W historii ludzkości byli myśliciele i politycy, którzy głosili pochwałę gwałtu. Nie warto nawet wspominać ich nazwisk. Uważali oni, że łagodność to cecha ludzi słabych. Jeszcze dzisiaj są na świecie państwa totalitarne, w których stosuje się siłę i przemoc. Jeszcze dzisiaj spotykamy się z myśleniem, że w działaniach politycznych, a nawet w życiu prywatnym tylko ludzie twardzi mają szansę na wybicie się. Człowiek łagodny i uprzejmy uważany jest za naiwnego.

Aby zrozumieć potrzebę łagodności w naszym życiu, należy najpierw spojrzeć na najpiękniejszy wzór tej cnoty – na Jezusa.

Jezus był już zapowiedziany przez proroka Izajasza, który tak pisał o Nim przed wiekami: „Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi knotka o nikłym płomyku” (Iz 42,3). Całe życie Chrystusa to była rezygnacja z demonstrowania siły. Raz tylko uniósł się gniewem: gdy wypędził kupczących w świątyni jerozolimskiej, ale to był tzw. święty gniew, zauważany także w życiu świętych i u osób pobożnych.

Dużo przykładów łagodności spotykamy u ludzi świętych, choćby u św. Franciszka Salezego, który żył na przełomie XVI i XVII wieku (1567–1622). Zanim został biskupem, dużo pracował nad sobą, gdyż miał porywczy charakter. Pod wpływem głębokiej lektury znanego tekstu Tomasza à Kempis O naśladowaniu Chrystusa zdołał całkowicie opanować gwałtowność swego charakteru. Po pewnym okresie doszedł do takiego opanowania, że stał się najłagodniejszym człowiekiem owego czasu. Ta łagodność przejawiała się u niego w pogodnym wyrazie twarzy, w spojrzeniu, w słowach i w każdym geście. Święty Wincenty à Paulo, który poznał przyszłego świętego w Paryżu, tak kiedyś powiedział: „Jeżeli w sercu biskupa genewskiego mieści się tyle dobroci, to jakże Ty, Boże, musisz być dobry”.

Przykładów ludzi wypracowujących w sobie łagodność jest wiele. Zapewne i my spotykamy takich wokół nas. Może nawet po cichu zazdrościmy im tej cechy charakteru. To dobra zazdrość. Zastanówmy się jednak teraz, jak zdobyć cnotę łagodności w pracy duchowej nad sobą.

Znawcy życia duchowego proponują w tym zakresie takie działania:

1) panowanie nad porywami gniewu,

2) cierpliwe znoszenie wad bliźniego,

3) przebaczanie zniewag,

4) życzliwość, i to nawet wobec tzw. nieprzyjaciół.

Każde z tych działań wymagałoby osobnego omówienia, na co nie mamy dzisiaj czasu. Zapamiętajmy zatem choćby te cztery [WARTO JE POWTÓRZYĆ!].

2. Potrzeba pokory

Jezus zachęca nas dzisiaj nie tylko do łagodności, ale i do pokory. Te dwie cnoty jakoś się ze sobą dobrze łączą. Tymczasem widzimy wokół nas tak wiele osób, którym brak pokory. Może i my do nich należymy. Uważamy się za ludzi, którzy znają się na wszystkim, za nieomylnych. Brakuje nam pokory. A Pismo Święte bardzo wiele razy zachęca do pokory. Dla przykładu tylko dwa fragmenty.

W Księdze Sofoniasza czytamy: „Szukajcie Pana, wszyscy pokorni ziemi (...), szukajcie sprawiedliwości, szukajcie pokory” (So 2,3). W Pierwszym Liście św. Piotra czytamy: „Wszyscy zaś wobec siebie wzajemnie przyobleczcie się w pokorę” (1 P 5,5).

Najpiękniejszym przykładem pokory pozostanie dla nas Jezus. Te słowa z dzisiejszej Ewangelii starajmy się zapamiętać na długo: „Uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem”.

Po czym poznajemy człowieka pokornego? Jeden z homiletów tak to ujął:

Człowiek pokorny nigdy się nie wywyższa, nigdy nie stawia siebie nad innymi, nawet czasem dyskretnie uniży się, bo wie, że wszystko, co posiada: zdolności, mądrość, wiedzę, zawdzięcza Bogu. Jest świadom swojej małości i ograniczoności (...), jest posłuszny przede wszystkim Bogu i Jego przykazaniom (ks. Stanisław Grzybek, Nawracajcie się...).

Nasza pokora pomoże nam przyjąć właściwą postawę wobec drugich. Święty Paweł w Liście do Filipian zauważył, jak mamy podchodzić do innych: „W pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie” (Flp 2,3). Właśnie, to jest dobra postawa: dostrzegać w drugich dobro i umieć się z niego cieszyć. Święta Urszula Ledóchowska pisała swego czasu: „Miłość bliźniego nie może żyć bez wody”.

Na koniec tego rozważania dwie wypowiedzi. Święta Teresa z Kalkuty: „Jeśli jesteś pokorny, nic cię nie dotknie, ani pochwała, ani upokorzenie, ponieważ wiesz, kim jesteś”. I drugie spostrzeżenie: „Pusty kłos wznosi się do góry, pełny pochyla do ziemi”. Bądźmy zatem w życiu takimi pełnymi kłosami.

ks. Wacław Chmielarski – „Deon”

 

 

 

9

 

Czy Bóg jedzie na wakacje?

Pan Bóg jedzie z nami na wakacje, ale pod warunkiem że zamiast zostawić Go w domu, zabierzemy Go ze sobą.

Pewnego razu, w czasie kazania do dzieci na temat wakacji, ośmioletni Piotrek zapytał mnie: "Czy Pan Bóg jeździ na wakacje?". Wywołało to falę śmiechu w całym kościele. Koledzy i koleżanki Piotrka śmiali się tak głośno i długo, że nie można było kontynuować kazania. Ubawieni byli nawet rodzice obecni na Mszy św. Tylko kolega Piotrka, dziewięcioletni Łukasz, kiedy wszyscy się śmiali, podniósł rękę. Podałem mu więc mikrofon, a on stwierdził, że pytanie, które zadał Piotrek, nie jest wcale takie śmieszne. Co więcej, stanowczym głosem oznajmił, że zna odpowiedź. W całym kościele zaległa cisza. Wszyscy byli zdumieni i zastanawiali się, co też powie dziewięciolatek. Tymczasem Łukasz nabrał w płuca powietrza i z całych sił, głośno i odważnie udzielił odpowiedzi, mówiąc: "Owszem, Pan Bóg jedzie na wakacje, ale pod warunkiem że my Go ze sobą zabierzemy, a nie zostawimy w domu!". W całym kościele wszyscy pospuszczali głowy i trwała cisza. Tylko rodzice Łukasza byli dumni, że mają tak mądrego syna. Choć pozornie pytanie mogło wydawać się śmieszne, to już odpowiedź na nie może zmusić nas do zastanowienia.

"Idźcie i odpocznijcie nieco"

Na koniec czerwca dzwonek w szkołach obwieścił wakacje! A więc czas bez szkoły, bez nauki, bez książek, bez pracy domowej, bez dźwigania każdego ranka ciężkiego plecaka i co najważniejsze - bez porannego wstawania. Pewnie każdy zgodzi się, że te ponad 60 dni bez nauki w lipcu i sierpniu to chyba pomysł Pana Boga. Dobrze to sobie zaplanował, że po całorocznym wysiłku należy się odpoczynek. Łatwo wtedy cytować słowa Jezusa z szóstego rozdziału Ewangelii wg św. Marka: "Idźcie i odpocznijcie nieco". Apostołowie, po trudzie ewangelizowania, wrócili do Jezusa i opowiadali o swoich osiągnięciach. Mimo entuzjazmu musieli wyglądać na zmęczonych, skoro Jezus odsyła ich, aby poszli odpocząć. Kiedy uczeń szkoły podstawowej, gimnazjum lub liceum wraca ostatniego dnia ze szkoły, niesie w ręku swoje świadectwo, wie też, że czeka go zasłużony odpoczynek. Eksplozja szczęścia niesie go na górskie szlaki, nadmorskie plaże, czasem w dalekie, ciepłe kraje. Niektórzy marzą o spływie kajakowym lub o wędkowaniu. Różne mamy pomysły na wakacje i w różne miejsca jedziemy. Wakacje to taki piękny czas mający jedną wadę - kiedyś muszą się skończyć. Wtedy wracamy do naszej codzienności, do szkoły, do różnych innych zajęć. Myślę, że warto już na samym początku wakacji pomyśleć o tym, co mówili Piotrek i Łukasz: czy Pan Bóg też jedzie na wakacje? Owszem, Pan Bóg jedzie na wakacje, ale pod warunkiem że my Go ze sobą zabierzemy!

Wcale nie zamykają kościołów

Pakując wakacyjne plecaki czy torby podróżne, pamiętajmy, że chce z nami jechać też Bóg. Nie chce On, abyśmy zostawili Go na długie dwa miesiące samego. On chce być z nami i przeżywać wszystkie chwile naszych radości. No dobrze, ale co znaczy zabrać Go ze sobą na wakacje? To proste! Chodzi o to, abyśmy nie zapomnieli o Bogu, który jest naszym Ojcem, Przyjacielem, Przewodnikiem… Mamy pamiętać, że na czas wakacji wcale nie zamykają kościołów i tak jak zawsze, każdego dnia jest sprawowana Msza św. Również w wakacje należy pamiętać o spowiedzi, Pierwszym Piątku, chwili adoracji czy czytaniu Pisma Świętego. Zabrać ze sobą Boga na wakacje, to na pewno rozmawiać z Nim na modlitwie każdego dnia; dziękować Mu za słońce, piękno krajobrazu, który odkrywamy; za dobroć ludzi, której doświadczamy; za wiele chwil radości, które nas spotkają! Ks. Jan Twardowski w swoim wierszu pisał: "Czy możemy powiedzieć, że żyjemy dla Boga? Czy nie żyjemy dla siebie, dla swoich ambicji, dla pieniędzy, dla własnego szczęścia? Każdą chwilę dostajemy od Boga i każą chwilę oddajmy Jemu". Każda chwila wakacyjnej radości czy szczęścia może być ofiarowana Panu Bogu.

Myśl o tym, co najważniejsze

Kiedyś, gdy byłem nad morzem, zauważyłem przed jednym z kościołów plakat ewangelizacyjny z napisem: "Nie ma wakacji bez Boga!". Zastanawiałem się, ile osób to czyta i ile się tym przejmuje. Gdy byłem na niedzielnej Mszy, zrozumiałem, że bardzo wielu. Miejscowy kościół był przepełniony turystami. To naprawdę piękne widzieć, że tak wielu ludzi chce dziękować Bogu za swój czas wypoczynku. Przypomina mi się też album z fotografiami z życia Jana Pawła II. Na jednym ze zdjęć widać, jak ks. Karol Wojtyła będąc na wyprawie kajakowej, sprawuje z grupą młodzieży Eucharystię. Na innym natomiast sam siedzi w kajaku i odmawia modlitwę brewiarzową. Bardzo często wakacje to czas, gdy możemy się wyrwać z naszego zagonienia. Receptą na odpoczynek nie musi być wcale znane stwierdzenie "przestać myśleć o wszystkim". Może raczej należy myśleć o tym, co najważniejsze. Jezus mówi do nas poprzez karty Ewangelii: "przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja Was pokrzepię" (Mt 11, 28). Ten wakacyjny czas może być dla nas okazją do spotkania z Bogiem, który nie obciąża, a ukazuje, iż to właśnie dzięki modlitwie możemy nabrać jeszcze więcej sił.

Zdaj test swojej wiary

Wakacje to doskonały czas na test naszej wiary. Być może czasami naszą obecność na Eucharystii, spowiedź, modlitwę traktujemy jedynie jako praktyki religijne, które są jednym z wielu "obowiązków" naszego życia. A przecież mówi się, że wakacje to czas, gdy od obowiązków mamy odpocząć. Pewnego razu byłem na Mazurach w malowniczej miejscowości Ukta, gdzie przepływa rzeka Krutynia, znana ze spływów kajakowych. Uczestniczyłem w wieczornej Eucharystii, a po jej zakończeniu wychodziliśmy z innymi księżmi z kościoła. Czekała na nas młoda studentka. Jednak zamiast radości na jej twarzy widać było smutek i zakłopotanie. Gdy zapytaliśmy się, dlaczego jest taka smutna okazało się, że trapi ją problem. Przyjechała na wakacje z grupą znajomych, wszyscy się doskonale bawią, ale nikt oprócz niej nie chciał nawet słyszeć o niedzielnej Eucharystii. Być może wielu ministrantów czy lektorów w czasie wakacji znajdzie się w podobnej sytuacji. Warto wtedy pamiętać stwierdzenie małego Łukasza: "oczywiście, że Pan Bóg jedzie na wakacje, ale pod warunkiem że my Go ze sobą zabierzemy…"

Dostrzeż skarb od Boga

Wszystkim, którzy za niedługo rozpoczynają wakacje, chciałbym dedykować bajkę o najpiękniejszym ze wszystkich skarbów:

"Każdego poranka bogaty i wszechpotężny król Bengodi odbierał hołdy swoich poddanych. W swoim życiu zdobył już wszystko to, co można było zdobyć i zaczął się trochę nudzić. Pośród różnych poddanych, zjawiających się codziennie na królewskim dworze, każdego dnia punktualnie pojawiał się pewien cichy żebrak. Przynosił on królowi jabłko, a potem oddalał się, równie cicho jak wchodził. Król, który przyzwyczajony był do otrzymywania wspaniałych darów, przyjmował dar z odrobiną ironii i pobłażania, a gdy tylko żebrak się odwracał, drwił sobie z niego, a wraz z nim cały dwór. Jednak żebrak się tym nie zrażał. Powracał każdego dnia, by przekazać w królewskie dłonie kolejny dar. Król przyjmował go rutynowo i natychmiast odkładał jabłko do przygotowanego na tę okazję koszyka, znajdującego się blisko tronu. Były w nim wszystkie jabłka cierpliwie i pokornie przekazywane przez żebraka. Kosz był już prawie pełen. Pewnego dnia ulubiona królewska małpa wzięła jedno jabłko i ugryzła je, po czym plując nim, rzuciła pod nogi króla. Monarcha oniemiał z wrażenia, gdy dostrzegł wewnątrz jabłka migocącą perłę. Rozkazał natychmiast, aby otworzono wszystkie owoce z koszyka. W każdym z nich znajdowała się taka sama perła. Zdumiony król kazał zaraz przywołać do siebie żebraka i zaczął go przepytywać. - Przynosiłem ci te dary, panie - odpowiedział człowiek - abyś mógł zrozumieć, że życie obdarza cię każdego dnia niezwykłym prezentem, którego ty nawet nie dostrzegasz i wyrzucasz do kosza. Wszystko dlatego, że jesteś otoczony nadmierną ilością bogactw. Najpiękniejszym ze wszystkich darów jest każdy rozpoczynający się dzień".

Obyśmy potrafili w każdym kolejnym dniu wakacji dostrzec skarb, jaki otrzymujemy od Boga. Starajmy się, aby tego skarbu nie zniszczyć i nie zapomnieć o Panu Bogu, który każdego dnia chce być z nami!

Modlitwa wakacyjna:

Naucz mnie Panie dobrze wypoczywać i spędzać wolny czas. Proszę Cię, abym umiał dostrzegać piękno przyrody, wspaniałość zwierząt, abym na nowo nauczył się zachwycać otaczającym mnie światem, tak jak kiedyś, gdy byłem małym dzieckiem. Panie, błogosław wszystkim, którzy wyjeżdżają na wakacje, aby spędzili dobre ten czas. Dziękuję, że nie zapominasz o tych wszystkich, którzy nie mogą wyjechać z braku środków lub z powodu choroby. Panie, zmiłuj się nad nami i spraw, aby ludzie byli dla siebie dobrzy. Dzięki Ci, Panie. Amen.

ks. Tomasz Kopiczko

 

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

5 lipca - św. Antoni Maria Zaccaria, prezbiter i zakonnik
5 lipca - św. Maria Goretti, dziewica i męczennica
5 lipca - św. Atanazy z góry Athos, opat
6 lipca - bł. Maria Teresa Ledóchowska, dziewica i zakonnica
6 lipca - św. Dominika, dziewica i męczennica
7 lipca - bł. Benedykt XI, papież
7 lipca - święci męczennicy Grzegorz Grassi, biskup, Herminia, dziewica, i Towarzysze
7 lipca - bł. Maria Romero Meneses, zakonnica
7 lipca - bł. Piotr To Rot, męczennik
7 lipca - św. Firmin z Amiens, biskup i męczennik
8 lipca - św. Jan z Dukli, prezbiter
8 lipca - św. Edgar Spokojny, król
8 lipca - św. Eugeniusz III, papież
8 lipca - św. Kilian, biskup i męczennik
8 lipca - bł. Piotr Eremita, zakonnik
8 lipca - święci Akwila i Pryscylla
9 lipca - święci męczennicy Augustyn Zhao Rong i Leon Mangin, prezbiterzy, i Towarzysze
9 lipca - św. Weronika Giuliani, dziewica
9 lipca - bł. Joanna Scopelli, zakonnica
9 lipca - święci Jan z Kolonii, prezbiter, Jan z Osterwijk, Mikołaj Pick, Willad i Towarzysze, męczennicy z Gorkum
9 lipca - św. Hadrian III, papież
9 lipca - bł. Adrian Fortescue, męczennik
9 lipca - bł. Fidelis Chojnacki, zakonnik i męczennik
10 lipca - św. Antoni Peczerski, opat
10 lipca - św. Jan Gwalbert, opat
11 lipca - św. Benedykt z Nursji, opat, patron Europy
11 lipca - św. Olga Mądra, księżna
11 lipca - św. Pius I, papież i męczennik
12 lipca - św. Brunon Bonifacy z Kwerfurtu, biskup i męczennik
12 lipca - święci Jazon i Sozypater, biskupi i męczennicy

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00,

poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna:

(oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.15 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka - red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.