WZGÓRZA

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

16/762                   -         19 kwietnia 2020 r. A.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

 2

 

II Niedziela Wielkanocna

czyli

Miłosierdzia Bożego

19 kwietnia 2020 r.A.

Oktawa Wielkiej Nocy

 

5

 

 

Duch Święty został zesłany Apostołom na odpuszczenie grzechów! Szczęśliwi ci, którzy Go doświadczyli. Nie widzieli, a uwierzyli i doznali miłosierdzia. Szczęśliwi ci, którzy zmagając się ze swoją słabością, niewiarą, nieufnością wobec Boga, zdecydowali się bardziej zaufać Jego słowu niż własnym wątpliwościom. Szczęśliwi ci, którzy nie zadowolili się opowiadaniem innych i zapragnęli spotkać Go osobiście.

Panie, spraw, by słowo Twojego miłosierdzia było mocniejsze niż nasze ciemności, niż nasza obojętność.

 

3

 

Dziś w całym Kościele obchodzone jest Święto Miłosierdzia Bożego. Zostało ono ustanowione za sprawą objawień św. s. Faustyny Kowalskiej, w czasie których sam Jezus prosił o to święto.

Od 2000 roku niedziela kończąca oktawę Zmartwychwstania Pańskiego obchodzona jest jako Niedziela Bożego Miłosierdzia. Ziściły się więc starania „Sekretarki Bożego Miłosierdzia”. A wszystko za sprawą św. Jana Pawła II, zwanego Papieżem Miłosierdzia. Niech dzisiejsze Święto Miłosierdzia umocni w nas nadzieję i doda sił do odważnego świadczenia o Zmartwychwstałym. Niech zapali w naszych sercach prawdziwy „ogień miłosierdzia”.

Dzisiejsza niedziela jest w naszej parafii dniem odpustu parafialnego.

 

4

 

 

W dzisiejszym numerze:
- Opowieść o dwukrotnym spotkaniu Jezusa z uczniami.
- Miłosierdzie.
- Miłosierdzie Boże rozprasza lęki człowieka.
- Jasność o zmroku.
- Skarb wiary.
- Dekalog bezpiecznego zachowania podczas epidemii korona wirusa.
- Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

14 

 

Opowieść o dwukrotnym spotkaniu

Jezusa z uczniami.

Zmartwychwstanie Jezusa wywróciło do góry nogami spojrzenie jego uczniów na życie. Jeśli jeszcze tego nie przeżyłem, czy jestem na to gotów dziś? To chyba główne przesłanie czytań tej niedzieli.

Opowieść dzisiejszej Ewangelii rozpoczyna się „owego pierwszego dnia tygodnia”, czyli w dzień odkrycia pustego przez uczniów pustego grobu. Kończy ją krótkie podsumowanie autora księgi, które można by uznać za jej zakończenie. Ale tak nie jest. W Ewangelii Jana mamy dalej opowieść o spotkaniu Jezusa z uczniami nad Jeziorem Galilejskim, pytaniu Piotra o miłość i zapowiedź jego przyszłej, męczeńskiej śmierci. Jednak kontekst w tym wypadku nie wpływa znacząco na rozumienie treści Ewangelii tej niedzieli. To opowieść o dwukrotnym spotkaniu Jezusa z uczniami.

Jakie najważniejsze treści niesie ze sobą ta Ewangelia?

*   Na pierwszy plan wysuwa się świadectwo o zmartwychwstaniu Jezusa. Widzieliśmy go – mówi święty Jan. Dwa razy. Rozmawialiśmy z nim. A niedowiarek Tomasz (jako podobny niedowiarek głoszę pochwałę jego sceptycyzmu) miał nawet okazję dotknąć Jego ran. On naprawdę ożył. Nasza nadzieja na zmartwychwstanie to nie mrzonki fantastów, ale nadzieja oparta na bardzo mocnych podstawach. Nie może dziwić, że choć Apostołowie od lat chodzili z Jezusem, właśnie to wydarzenie stało się punktem zwrotnym ich życia.

*         „Pokój wam” – mówi Jezus do uczniów. Przed swoją męką mówił o pokoju, który im zostawia i daje, a którego świat im dać nie może. Teraz do tego nawiązuje. Chrześcijanin ma skarb, jakich nie zapewni najszczęśliwsza doczesność. Nic dziwnego, że może żyć jakby wychylony ku wieczności…

     *   „Weźmijcie Ducha Świętego”. Chrześcijanie nie są już sami. Przekonają się o tym jeszcze mocniej pięćdziesiąt dni później, gdy doświadczą działania manifestującego swoje zstąpienie na nich Ducha.

*   Kościół ma zatrzymywać i odpuszczać grzechy. W jaki by to nie robił sposób (chrzest, sakrament pokuty) ma taka władzę. Grzech to nie jest tylko sprawa między Bogiem a człowiekiem. Kościół ma tu też swoje zadanie do spełnienia.

* „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Jeśli życie czy rozum dostarczają mi stosunkowo mało twardych argumentów za moją wiarą nie znaczy, że jestem gorszy. Tym większa moja zasługa, jeśli wierzę.

No i może to, co z pozoru wydaje się najmniej istotne…

*   Jan pisze swoją Ewangelię nie dla jakiejś powinności kronikarskiej, ale by słuchający jej uwierzyli w Jezusa jako Chrystusa (Mesjasza) i Bożego Syna, a wierząc w Jego imię mieli życie. Nie podejmuję się precyzyjnie wyjaśnić co to znaczy „mieć życie”. Chodzi o jakieś życie pełniejsze, piękniejsze, takie, które nie jest tylko wegetacją, a które to życie kiedyś zamieni się na życie wieczne. Czy chrześcijanie XXI wieku tak patrzą na swoją wiarę? A może raczej jak na przykry obowiązek?

*   Zasadnicze pytanie, jakie stawia liturgia słowa tej niedzieli chrześcijanom wszystkich wieków brzmi: czy żyjecie opromienieni blaskiem zmartwychwstania i świadomością, że wasz Mistrz, który za was tak wiele wycierpiał, wkrótce powróci?

*   To tylko z pozoru pytanie teoretyczne, bez znaczenia w codziennym życiu. Szczęśliwa żona i matka także w miejscu pracy zawodowej jest nieco inna niż osoba nieszczęśliwa, przeżywająca w rodzinie problemy. Takie sprawy po prostu mniej czy bardziej widać. Po nas chrześcijanach też widać, czy jesteśmy „nie z tego świata” czy do bólu zapatrzeni w sprawy ziemskie. Tym samym widać, na ile poważnie traktujemy swoje przekonanie o Jezusa i naszym kiedyś zmartwychwstaniu, a na ile jest to dla nas tylko element religijnego folkloru, nie mający wpływu na nasze codzienne decyzje.

*   Mniej w kontekście czytań tej niedzieli ważne, ale warte zastanowienia... Akcentowanie swojej religijności a przy tym kontestowanie Kościoła stało się już chyba plaga naszych czasów. Tymczasem władza odpuszczania grzechów, o której słyszymy w Ewangelii tej niedzieli, to tylko jeden element szerszego procesu, jakim był pomysł Jezusa, by założyć Kościół. Po to przecież spośród uczniów wyznaczył Apostołów, po to kazał sprawować Eucharystię, odpuszczać grzechy, chrzcić, głosić Ewangelię i po to w końcu zesłał na uczniów Ducha Świętego, aby ten Kościół zaistniał. Owszem, krytykowanie takich czy innych działań ludzi Kościoła nie jest zaraz odrzuceniem Chrystusa. Ale jest nim na pewno gadanie, że Kościół w wierze do niczego nie jest potrzebny. Nie godzi się lekceważyć pomysłu Chrystusa. I skarbów, On sam zostawił Kościołowi, by nimi szafował…

 

 

8

 

Miłosierdzie

Jezus przychodzi do uczniów mimo drzwi zamkniętych. Przychodzi jak do siebie. Przychodzi jak do swoich. Przychodzi z orędziem pokoju. Pokój jest najlepszym lekarstwem na strach. Nie odwaga. Odwaga idzie w parze ze strachem. Odwaga ze strachem się mocuje. Odwaga jest wzmożeniem. Tak jak wycofaniem jest strach. To, co daje ukojenie, to pokój właśnie.

Pokazuje uczniom ręce i bok i wygłasza swoistą proklamację: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym grzechy odpuścicie, są im odpuszczone, którym zatrzymacie, są im zatrzymane”. Niesłychane! Co za zaszczyt! Co za odpowiedzialność!

Każdy ma tę władzę – odpuszczenia komuś grzechów albo zatrzymania komuś grzechów. Co więcej, my, ludzie, tak właśnie robimy. Albo odpuszczamy, albo zatrzymujemy. Z przerażeniem trzeba stwierdzić, że może nawet częściej nawzajem je sobie zatrzymujemy, niż odpuszczamy. „A nie odpuszczę ci! Do końca ci zatrzymam!”.

Kościół na mocy tych słów ukuł formułę sakramentalnego odpuszczenia grzechów. Szafarz wypowiada rozgrzeszenie w sakramencie pojednania: „I ja odpuszczam tobie grzechy, w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Ciekawe, że Kościół nigdy nie sformułował podobnej maksymy zatrzymania grzechów. Owszem, szafarz czasami nie udziela odpuszczenia grzechów. Czy jest to tożsame z ich zatrzymaniem? Czy w Niedzielę Bożego Miłosierdzia w ogóle można mówić o zatrzymywaniu grzechów?

Kiedy szafarz ich nie odpuszcza, mówi, że robi tak, bo nie może udzielić rozgrzeszenia. Jest ku temu jakaś przeszkoda, nie są spełnione konieczne warunki. Jest uzasadnienie, wszystko się zgadza. Ale tak czy inaczej, zawsze jest to straszne.

Może nie powinno się zatrzymywać grzechów? Może nie powinno się nie dawać rozgrzeszenia? Jeśli ktoś przychodzi do spowiedzi i wyznaje grzechy, to może zawsze powinno się je odpuszczać? Może na tym polega miłosierdzie?

Miłosierdzie to nie wyrównanie, to nie sprawiedliwość. Miłosierdzie to rozdawanie „miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną”. Miłosierdzie to rozsiewanie ziarna na każdą glebę, drogę, skałę, między ciernie. Miłosierdzie jest niczym niezmąconą hojnością. Jest ryzykiem obfitości.

Jest jeszcze o Tomaszu. Nie tylko, że mu nie zatrzymał. Specjalnie dla niego przyszedł.

Tomasz Golonka OP „wdrodze.pl”

ur. 1965, dominikanin, przeor, proboszcz parafii pw. Przemienienia Pańskiego w Katowicach.

 

 

9

 

Miłosierdzie Boże rozprasza lęki człowieka.

Pan Jezus powiedział do modlącej się siostry Faustyny następujące słowa: „Nie lękaj się cierpień. Ja jestem z tobą” (Dz. 151) oraz „Córko Moja, im więcej ukochasz cierpienie, tym miłość twoja ku Mnie będzie czystsza” (Dz. 279). Jakże aktualne staje się to przesłanie w dobie postępu cywilizacyjnego z jednej strony, a narastającego lęku współczesnego człowieka z drugiej. Obecnie widać, jak często zadufany w sobie człowiek jednocześnie coraz bardziej boi się otaczającej go rzeczywistości. Strach wpisany jest w ludzką egzystencję. Pierwsze studium lęku możemy odnaleźć w Piśmie Świętym, już na jego początkowych stronicach. Adam lękał się spotkania ze Stwórcą po okazanym nieposłuszeństwie. Ukrywał się, bojąc się konfrontacji. Studiując uważnie historię biblijną, można bez trudu odnaleźć postacie, które ze strachu zdradzają (np. św. Piotr), są niekonsekwentne (np. Mojżesz) czy wręcz uciekają przed wolą Bożą (Jonasz).

We współczesnym świecie lęk staje się nieodłącznym towarzyszem każdego człowieka. Czego boimy się najczęściej? Jak pisze św. Jan: „tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami” (J 20). Strach przed rodakami był silny, bowiem w nowej sytuacji (pustego grobu) apostołowie czuli się niepewnie.

Często spotykanym lękiem jest strach przed drugim człowiekiem, przed jego opinią. Taka obawa potrafi sparaliżować ludzkie działania. Jakże nie przytoczyć tu smutnego świadectwa pewnej matki, która opisuje swoje relacje rodzinne w następujący sposób:

Przez wiele lat starałam się zapewnić swojemu synowi jak najlepsze warunki życiowe. Myślę, że w dzieciństwie niczego mu nie brakowało. Teraz ma 26 lat i wręcz terroryzuje mnie. Boję się często odezwać i mieć swoje zdanie, bo nie wiem, jaka będzie reakcja. Ogrania mnie strach, kiedy wraca do domu, bo ciągle jest niezadowolony z domu, życia, ze mnie! Czuję, że coraz bardziej oddalam się od mojego ukochanego dziecka. Miłość i strach to dwa uczucia, które mi towarzyszą od kilku lat. Trudno z tym żyć.

Tak jak apostołowie z dzisiejszej Ewangelii zamknęli drzwi z obawy przed rodakami, tak cytowana matka coraz bardziej zamyka drzwi swego serca przed synem. Jakże często taka scena powtarza się w naszym życiu. Lęk przed bliźnimi zamyka nas na nich, na ich słowa.

Czyż w Niedzielę Miłosierdzia nie powinno się przytoczyć słów Jezusa skierowanych do św. Faustyny, które rozpraszają takie obawy? Mistrz z Nazaretu skierował do zalęknionej Apostołki Miłosierdzia słowa otuchy: „Dopuszczam (...) przeciwności (...), aby pomnożyć twoje zasługi. Nie za pomyślny wynik nagradzam, ale za cierpliwość i trud dla Mnie podjęty” (Dz. 86).

Drugim rodzajem lęku, który dotyka współczesnego człowieka jest strach przed decyzjami. Święty Tomasz bał się na nowo uwierzyć, bowiem taka postawa weryfikowałaby jego decyzje oraz całe życie. Powiedział więc z rozbrajającą szczerością: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę” (J 20). Postawa św. Tomasza ma wielu współczesnych naśladowców. Obawa przed decyzjami, które „kosztują” (i to nie tylko w zakresie wiary) staje się codziennością. Częstym tego typu lękiem jest obawa przed przebaczeniem i pojednaniem. Nieraz wygodnie tkwić w zacietrzewieniu i zagniewaniu. Marek Aureliusz pisał przed wiekami: „O ileż boleśniejsze są skutki naszej złości od czynów, które je wywołały”. Trzeba więc raczej lękać się własnych reakcji, swojej niereformowalności, a nie skutków pokonywania słabości. Dlatego też w Niedzielę Miłosierdzia potrzeba nam wszystkim przełamywania lęku przed postawami wymagającymi od nas wysiłku oraz kruszącymi pokłady zła i bylejakości. Siostra Faustyna była świadoma takich lęków i dlatego modliła się do Jezusa słowami: „Gorąco proszę Cię, Panie, abyś raczył wzmacniać wiarę moją, bym w życiu codziennym i szarym nie kierowała się usposobieniem ludzkim, ale duchem. O, jak wszystko ciągnie człowieka do ziemi, ale wiara żywa utrzymuje duszę w wyższych sferach, a miłości własnej przeznacza miejsce dla niej właściwe – to jest ostatnie” (Dz. 210). Jezus na takie prośby odpowiadał bardzo konkretnie: „O, jak miła Mi jest żywa wiara” (Dz. 1420), „Pragnę, ażeby było w was więcej wiary w chwilach obecnych” (Dz. 352).

Święty Tomasz zrozumiał sens oddania się Jezusowi z opóźnieniem: zobaczył i uwierzył, a pod wpływem spotkania twarzą w twarz ze Zmartwychwstałym pokonał obawę przed skutkami konsekwentnej wiary i powiedział: „Pan mój i Bóg mój” (J 20).

Dzisiaj do każdego z nas przychodzi Jezus i mówi: „Pokój wam!” (J 20). Oznacza to wezwanie do pokonywania w sobie wszelkich lęków związanych z niepewnością, z nieprzewidywalnością drugiego człowieka. Owo pozdrowienie brzmi w Niedzielę Miłosierdzia w szczególny sposób. Wewnętrzny pokój możliwy jest tylko wtedy, gdy nie ma w sercu żadnych obaw, lęków, strachu. Osiągnięcie takiego stanu jest jednak możliwe, gdy człowiek zaufa miłosierdziu Bożemu i wyzna: „Jesteś Panem moim, Bogiem moim; chcę z Tobą układać swoje życie”. Tylko w ten sposób można nauczyć się walki ze współczesnymi lękami. Jedyny strach, który można w sobie pielęgnować, to obawa, aby nie minąć się ze słowem Bożym, wolą Bożą! Módlmy się więc często wezwaniem: „Jezu, ufam Tobie”.

ks Janusz Mastalski

„Ekspres homiletyczny”

 

 

7

 

Jasność o zmroku.

Czekali na wyjaśnienie się całego tego zamieszania wokół pustego grobu Jezusa, a tu nagle okazało się, że to właśnie oni będą mogli potwierdzić rewelacje kobiet! Jak, mimo późnej pory, nie ruszyć natychmiast z powrotem do Jerozolimy? Nieważne, że ciemno! W takich okolicznościach tych jedenaście kilometrów przebiegną uskrzydleni!

Uczniowie rozpoznali Pana przy łamaniu chleba.

To musiał być niezwykły wieczór. Słońce pewnie zachodziło tak samo, jak zachodziło wiele razy wcześniej. Ale kończył się właśnie dzień pełen niesamowitych wrażeń. Najpierw po bólu ostatnich dni ta niesamowita wieść, którą rankiem przyniosły kobiety: Jezus zmartwychwstał! Nie, to chyba niemożliwe, ale... Grób jest pusty. To pewne. Gdzie podziało się ciało? Jeśli ktoś je wykradł, oni, a zwłaszcza Apostołowie, powinni coś na ten temat wiedzieć... A potem ten Wędrowiec, który tak dobitnie wyjaśnił im, że przecież Święte Pisma mówiły, że Mesjasz miał zostać zabity, a dopiero potem zmartwychwstać. Niewątpliwie dodał im otuchy. Jak nie zaproponować Mu, by nie szukał noclegu, ale zanocował u nich?

Potem ten, wydawało się, zwykły, wspólny posiłek. Podczas którego Nieznajomy bierze chleb, łamie go, odmawia błogosławieństwo i im podaje. I w tym momencie kończy się zwykłość. To przecież ON! To zmartwychwstały Jezus! Ale w tym momencie znika. Jak niespodziewanie się pojawił, tak niespodziewanie tracą Go z oczu. Nie, nie przywidziało im się! To naprawdę był ON! Nie ma już wątpliwości! Jak mogli nie zauważyć tego wcześniej!

Czekali na wyjaśnienie się całego tego zamieszania wokół pustego grobu Jezusa, a tu nagle okazało się, że to właśnie oni będą mogli potwierdzić rewelacje kobiet! Jak, mimo późnej pory, nie ruszyć natychmiast z powrotem do Jerozolimy? Nieważne, że ciemno! W takich okolicznościach tych jedenaście kilometrów przebiegną uskrzydleni!

Co działo się w ich sercach podczas tej drogi, trudno sobie wyobrazić. Czy po euforii przyszła obawa, co właściwie powiedzą pozostałym uczniom? Czy znajdą zrozumienie? Jak wytłumaczą, że najpierw Go nie poznali, jak wyjaśnią, że nagle zniknął? Nie wiadomo. Ale postanowienia nie zmienili. Tyle że zanim zdążyli pozostałym uczniom cokolwiek powiedzieć, usłyszeli, że w międzyczasie zobaczył też Pana Piotr. Tak, teraz mogli już bez obaw powiedzieć, że i im w tak dziwny sposób się ukazał...

Ból ostatnich dni całkiem już zniknął. To, co rano brzmiało jeszcze w swoim optymizmie całkiem nieprawdopodobnie, bo przecież takie rzeczy się nie dzieją, teraz okazuje się faktem. Już rozumieli Marię Magdalenę. Już wiedzieli, że naprawdę wszystko się zmieniło. Tak, ich Mistrz pokonał śmierć. I choć pewnie nie bardzo jeszcze wiedzieli, jakie to będzie miało konsekwencje, przyszłość stała się tak jasna, jak jasnym nie był żaden z cudownych dni publicznej działalności Jezusa w Galilei. Pierwsza noc dalszej części ich wyjątkowo jasno wyglądającej przyszłości...

W naszym życiu... Cóż... Też bywają takie chwile, kiedy „ma się ku wieczorowi i dzień się już nachyla”; gdy słońce zaczyna gasnąć, a z zakamarków wychodzą nocne lęki. No to co, że tyle słyszeliśmy o Bożym planie zbawienia każdego człowieka i że objaśniano nam, iż ból, cierpienie i śmierć także w naszym życiu nie będą miały ostatniego słowa? To tylko nadzieje. Nadchodząca noc je przyćmi. I zrodzi pytania o ich zasadność. Chyba że... Chyba że wcześniej sam Jezus siądzie z nami przy stole i powie, że to prawda: że śmierci już nie ma, że czeka nas zmartwychwstanie i życie wieczne.

Nie, raczej przed śmiercią twarzą w twarz Jezusa nie zobaczymy. Pozostanie ukryty w drugim człowieku, w swoim słowie, a zwłaszcza w Eucharystii. Będzie nas karmił samym sobą i pozostanie nawet wtedy, gdy inni nas opuszczą. Ale ta brzmiąca tak nieprawdopodobnie, że aż prawdziwie historia uczniów rozpoznających Jezusa przy łamaniu chleba to mocna nadzieja, że i w nocy naszych lęków rozbłyśnie kiedyś radość. Że jak oni zyskamy tę pewność: tak, nasze życie zmienia się, ale nie kończy! Jakie będzie, jeszcze nie wiadomo, ale przyszłość faktycznie jest wyjątkowo jasna!

Andrzej Macura

„wiara.pl”

 

 

12

 

Skarb wiary.

Chrzest, Krew Jezusa i Duch Święty to niezmierzone bogactwa, które są zawarte w przekazanym nam skarbcu wiary. Ten niepojęty dar został ofiarowany najpierw apostołom, którzy z Jezusem chodzili i słuchali Jego nauczania, a potem uradowali się zmartwychwstaniem. Oni nie tylko przyjęli to bogactwo do swojego serca, ale przekazali je też jako bezcenny depozyt swoim uczniom, a ci następnym pokoleniom. Święty Piotr przypomina dzisiaj, że „[Bóg] w swoim wielkim miłosierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa na nowo zrodził nas do żywej nadziei” (1 P 1,3). Jakże powinniśmy dziękować za tak wielki dar Jego miłosierdzia, który został nam wszystkim udzielony. Każdy bowiem został na nowo zrodzony, by otrzymać zachowane w niebie niezniszczalne, niepokalane i niewiędnące dziedzictwo (por. 1 P 1,4). Każdy z nas powinien odpowiedzieć Bogu całym sercem. Jednakże tylko autentyczna i głęboka wiara może nas uzdolnić do takiej odpowiedzi. Ale nie jest to proste ani łatwe.

Słyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii, z jakim trudem dochodził do tego Tomasz i jak niełatwo przychodziło to innym uczniom. Święty Piotr także przeszedł przez trudne zmagania o mocną wiarę w swoim sercu. Ale dzięki temu tak wiarygodne są jego słowa, które słyszeliśmy: „choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń, (...) to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota” (1 P 1,6-7). Autentyczna, głęboka wiara jest skarbem nieporównywalnie większym niż złoto, albowiem – jak uświadamia nam Apostoł: „przez wiarę [jesteśmy] strzeżeni mocą Bożą dla zbawienia” (1 P 1,5). Tylko ten, kto całym sercem wierzy w oczyszczającą moc chrztu, odrodzenie w Duchu Świętym i odkupienie przez Krew Chrystusa, może doznać opiekuńczej mocy Boga i osiągnąć zbawienie duszy, które jest celem naszej wiary (por. 1 P 1,9). Czyż można zatem pragnąć innego skarbu niż ten, którego miłosierny Bóg chce udzielać każdemu, kto się na tę łaskę otworzy?

Piotr, który jest świadom, że dostąpił wielkiej łaski nie tylko widzenia, ale i obcowania na co dzień z Jezusem, cieszy się, że wiara w Niego, którą przekazuje innym, także w ich sercach przynosi owoce: „Wy, choć nie widzieliście, miłujecie Go; wy w Niego teraz, choć nie widzicie, przecież wierzycie” (1 P 1,8). Jakże mógł nie dziękować za tych, którzy uwierzyli i nosili Pana głęboko w sercu.

I my winniśmy dziękować za tych, którzy przyszli przed tysiącem lat na naszą ziemię i zaczęli głosić Jezusa naszym przodkom. Jakże nie dziękować Bogu za te poprzedzające nas pokolenia, które nie tylko przyjęły wiarę i wzrastały w niej, ale i potrafiły ją przechować jako największy skarb i dzięki temu my także możemy z niego czerpać.

Jakże teraz nie wspomnieć z wdzięcznością rodziców, którzy pierwsi uczyli nas znaku krzyża i opowiadali o Bogu, oraz tych wszystkich, którzy dawali nam świadectwo swej wiary; może było to starsze rodzeństwo, dziadkowie czy inni członkowie rodziny; może przyjaciele, sąsiedzi, kapłani czy wspólnota parafialna.

My także mamy dawać świadectwo. Z naszych serc, oczu, całej postawy i postępowania ma przebijać radość stanowiąca nadzieję dla świata, który wciąż potrzebuje świadectwa naszej wiary.

Tylko wtedy, gdy zachowamy ten skarb dla następnych pokoleń, ucieszymy się kiedyś radością niewymowną i pełną chwały (por. 1 P 1,8). Prośmy gorąco Boga, aby tak się rzeczywiście stało.

ks. Kazimierz Skwierawski

„Ekspres Homiletyczny”

 

 

13

 

Dekalog bezpiecznego zachowania podczas epidemii korona wirusa.

Często myj ręce, płać kartą, nie gotówką, unikaj dotykania twarzy, dezynfekuj swój telefon i nie korzystaj z niego przy jedzeniu - to niektóre zalecenia z opublikowanego przez GIS "Dekalogu bezpiecznego zachowania podczas epidemii koronawirusa".

Oto rady, do których powinniśmy się stosować, by uniknąć zachorowania oraz nie być zagrożeniem dla innych osób:

1. Często myj ręce.

GIS przypomina, że należy pamiętać o częstym myciu rąk wodą z mydłem, a jeśli nie ma takiej możliwości, dezynfekować je płynami lub żelami na bazie alkoholu (minimum 60 proc.).

2. Podczas powitania unikaj uścisków i podawania dłoni.

W ciągu dnia dłonie dotykają wielu powierzchni, które mogą być zanieczyszczone wirusem. Powstrzymaj się od uścisków, całowania i podawania dłoni na powitanie - radzi sanepid.

3. Unikaj płatności gotówką, korzystaj z kart płatniczych.

Na powierzchni banknotów i monet mogą znajdować się wirusy i bakterie. W miarę możliwości należy unikać płatności gotówką. Korzystaj z kart płatniczych i bankowości elektronicznej - zaleca GIS.

4. Unikaj dotykania oczu, nosa i ust.

Dłonie dotykają wielu powierzchni, które mogą być zanieczyszczone wirusem. Dotknięcie oczu, nosa lub ust zanieczyszczonymi rękami może spowodować przeniesienie wirusa z powierzchni na siebie.

5. Regularnie myj lub dezynfekuj powierzchnie dotykowe.

Powierzchnie dotykowe w tym biurka, lady i stoły, klamki, włączniki światła, poręcze muszą być regularnie przecierane z użyciem wody z detergentem lub środka dezynfekcyjnego. Wszystkie miejsca, z których często korzystają ludzie, powinny być starannie dezynfekowane.

6. Regularnie dezynfekuj swój telefon i nie korzystaj z niego podczas spożywania posiłków.

Na powierzchni telefonów komórkowych bardzo łatwo gromadzą się chorobotwórcze drobnoustroje. Regularnie przecieraj lub dezynfekuj swój telefon komórkowy - zaleca sanepid. Można to robić np. wilgotnymi chusteczkami nasączonymi środkiem dezynfekującym. Nie kładź telefonu na stole i nie korzystaj z niego podczas spożywania posiłków - radzi GIS.

7. Zachowaj bezpieczną odległość od rozmówcy.

Należy zachować co najmniej dwa metry odległości z osobą, z która rozmawiamy, twarzą w twarz, która kaszle, kicha lub ma gorączkę.

8. Stosuj zasady ochrony podczas kichania i kaszlu.

Podczas kaszlu i kichania należy zakryć usta i nos zgiętym łokciem lub chusteczką. Chusteczkę po użyciu należy jak najszybciej wyrzucić do zamkniętego kosza. Koniecznie trzeba umyć ręce, używając mydła i wody lub zdezynfekować je środkami na bazie alkoholu. Zakrycie ust i nosa podczas kaszlu i kichania zapobiega rozprzestrzenianiu się zarazków, w tym wirusów.

9. Odżywiaj się zdrowo i pamiętaj o nawodnieniu organizmu.

GIS podkreśla, że należy stosować zrównoważoną dietę - unikać wysoko przetworzonej żywności, jeść minimum pięć porcji warzyw i owoców każdego dnia; odpowiednio nawadniać organizm, wypijając dwa litry płynów, najlepiej wody. Sanepid wskazuje, że doświadczenia z innych krajów wskazują, że nie ma potrzeby robienia zapasów żywności na wypadek rozprzestrzeniania się koronawirusa.

10. Korzystaj ze sprawdzonych źródeł wiedzy o koronawirusie.

Niepokój to naturalny odruch w przypadku występowania nowego zagrożenia zdrowotnego. Korzystaj ze sprawdzonych źródeł wiedzy opartych na dowodach naukowych, które publikowane są na stronach internetowych gis.gov.pl i gov.pl/koronawirus - wskazuje sanepid.

 

Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

19 kwietnia - św. Leon IX, papież
19 kwietnia - św. Ekspedyt, męczennik
20 kwietnia - św. Agnieszka z Montepulciano, dziewica i zakonnica
21 kwietnia - św. Anzelm z Canterbury, biskup i doktor Kościoła
21 kwietnia - św. Konrad z Parzham, zakonnik
22 kwietnia - bł. Idzi z Asyżu, mnich
22 kwietnia - św. Agapit I, papież
22 kwietnia - św. Kajus, papież
23 kwietnia - św. Wojciech, biskup i męczennik, główny patron Polski
24 kwietnia - św. Jerzy, męczennik
24 kwietnia - św. Fidelis z Sigmaringen, prezbiter i męczennik
24 kwietnia - św. Franka, dziewica
24 kwietnia - bł. Teresa Maria od Krzyża (Manetti), dziewica
24 kwietnia - nawrócenie św. Augustyna, biskupa i doktora Kościoła
25 kwietnia - św. Marek, Ewangelista
26 kwietnia - św. Klet, papież
26 kwietnia - Najświętsza Maryja Panna, Matka Dobrej Rady
26 kwietnia - św. Piotr Betancur, zakonnik
26 kwietnia - błogosławieni Bonifacy i Emeryk, biskupi

26 kwietnia - św. Marcelin, papież i męczennik

 

 

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży,

11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00,

poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna:

(oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.15 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka - red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.