Aktualności na 30 czerwca 2019 r.

WZGÓRZA

 

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

 

       26/719                   -         30 czerwca 2019 r.C.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

 

2

 

 

XIII Niedziela Zwykła

 

30 czerwca 2019 r. C.

 

 

4

 

 

Bóg Ojciec, powołując nas do życia, zaopatrzył nas w przeróżne talenty. Przygotował dla każdego człowieka jedyną i niepowtarzalną drogę; jeśli nią pójdziemy, odnajdziemy satysfakcję i szczęście.

Bóg jednak nie narzuca nam swego planu. Kieruje do nas zaproszenie i cierpliwie czeka na naszą odpowiedź. Sam jest wierny i oczekuje wierności także od nas.

Obyśmy decyzję pójścia za Nim potraktowali na serio, jako zobowiązanie na całe życie. Nie oglądajmy się w życiu wstecz, ale kroczmy odważnie drogą przygotowaną przez Pana.

 

 

5

 

 

W dzisiejszym numerze:
- Mów, panie.
- Najpierw my?
- Czym ma być wolność?
- Katolik na wakacjach.
- O czym katolik winien pamiętać w czasie wakacji.
- Wakacje z Bogiem
- Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

 

 

 

6

 

Mów, panie.

 

„Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego”.

Te słowa Jezusa skierowane do człowieka, który postanowił pójść za Nim, ale najpierw chciał się pożegnać z bliskimi, mogą się wydawać surowe. Tym bardziej że chwilę wcześniej Ewangelia mówi nam, iż Jezus oszczędził oporne miasteczko samarytańskie, okazując mu cierpliwość i miłosierdzie. Wydaje się jednak, że wspomniany człowiek właśnie takiej reakcji ze strony Chrystusa potrzebował.

Taka jest bowiem logika nawrócenia, które nie polega tylko na odejściu od grzechu, ale jest radykalnym pójściem za Panem. Bliscy, o których wspomina ewangelista, są przykładem tego, co dobre, ale wiążące, a tym samym zamykające drogę do całkowitej wolności pozwalającej w pełni oddać się miłości. Nie chodzi o pogardę dla bliskich albo Prawa czy ciała, jak pisze św. Paweł, ale o poddanie wszystkiego Duchowi. Nie da się tego oczywiście zrobić, zaciskając pięści. Trzeba pozwolić Duchowi wyrwać nas z dóbr, więzi czy schematów, które nas ograniczają w byciu prawdziwymi apostołami lub nawet po prostu chrześcijanami. A wtedy zaczynamy dzięki łasce stawać się coraz bardziej hojni, aż do ogołocenia na wzór Chrystusa, i widzimy, że to nie my pierwsi wybieramy Boga, ale On nas wybiera, wołając każdego po imieniu. Nasłuchujmy Go zatem, powtarzając: „Mów, Panie, bo sługa Twój słucha”. Idźmy za Jego poruszeniami, aby otrzymać życie w królestwie naszego Ojca, który jako jedyny może nas do siebie pociągnąć.                                                       

Wojciech Gomułka OP – „W drodze”

 

 

 

7

 

Najpierw my?

 

Tylko mający szczęście mogą pomóc tym, którzy go nie mają.

„Wracam do ciepłego domu, rozbieram się, biorę prysznic, napełniam szklankę wodą i piję, i zastanawiam się ile codziennych gestów jest dla mnie oczywistych. Dom, woda schronienie. Mam szczęście, ponieważ urodziłem się w tej części świata. Tylko ci, którzy mają szczęście, mogą pomóc tym, którzy go nie mają.”

Znalezione wczoraj na jednym z portali społecznościowych. Oczywiście w kontekście ostatnich tragedii. Przemilczanych, wypartych do podświadomości, zlekceważonych. Jak dramat usiłujących się przedostać do USA salwatorskich emigrantów, którzy utonęli na granicznej Rio Grande, krążącego po Morzu Śródziemnym Sea Watch, czy śmierć tysiąca dwustu dwudziestu czterech osób, szukających lepszego świata. Nie myślimy o nich. Daleko. Gorzej, coraz częściej jak mantrę powtarzamy słowa pewnego znanego polityka: najpierw my, potem oni. I cieszymy się, że problem daleki jest od nas.

Naprawdę? Warto przypomnieć znaną powieść Alexandra Dumas „Hrabia Monte Christo”. Jej bohater, by ustrzec się przed ewentualnym zamachem na życie, zażywa truciznę. Zaczynając od bardzo małych dawek. W pewnym momencie na większe już nie reaguje. Owszem, literacka fikcja, ale – jak to bywa – odkrywająca mroki ludzkiego ja. Do każdej trucizny, każdego zła, można się przyzwyczaić, oswoić się, nawet znaleźć racjonalne uzasadnienie dla swojej obojętności. Chociażby w tytułowym „najpierw my”. Zapewne niektórzy znajdą racje bardziej wzniosłe. Jak chociażby obrona tak zwanych wartości chrześcijańskich. Jakby życie człowieka, każdego człowieka, nie było wartością samą w sobie.

Z tej perspektywy co najmniej dziwi, że zagorzali obrońcy życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci nie widzą problemu, gdy na morzu lub granicznej rzece ginie kolejny człowiek. Jeszcze gorzej, gdy rozmowa o tragedii kończy się cynicznym: przecież mogli zawrócić.

Wbrew temu, co mogło by się wydawać, trucizna obojętności zaczyna działać także na naszym podwórku. Przed kilkoma dniami media informowały o projekcie uchwały, złożonej przez jednego z krakowskich radnych. Na jej mocy wszelka pomoc bezdomnym w centrum Krakowa, a zwłaszcza na Plantach, miała by być zabroniona. W szczególny sposób projekt uderzał w zainicjowana przed kilku laty "Zupę na Plantach". Pomijając jej absurdalność najbardziej dziwił brak sprzeciwu. Kilka artykułów w prasie, oświadczenie Piotra Żyłki, trochę szumu w mediach społecznościowych i… cisza. Większość wzruszyła ramionami, prawdopodobnie, po cichu, przyklaskując jej autorowi.

Inny obrazek, a raczej już historia. Na początku wakacji, przed centrum handlowym gdzie z reguły robię zakupy, przez wiele lat można było spotkać młodych odprowadzających wózki i proponujących mycie szyb. (Czytając „Korespondenta” Marka Lehnerta dowiedziałem się, że to polska specjalność, wymyślona przez emigrację stanu wojennego we Włoszech.) Mogę po móc wyładować zakupy, a potem odprowadzić wózek – zapytał mnie kiedyś nastolatek. – Na co zbierasz? – Nigdy nie byłem nad morzem. Chciałbym choć na kilka dni. Od pewnego czasu tych zbierających na wakacje młodych nie widzę. Nie wiem, czy to skutek troszczących się o nieopodatkowane dochody urzędników skarbowych, czy działań ochrony supermarketu, dbających, by rzucająca się w oczy bieda nie psuła dobrego nastroju udanych zakupów. A może błogosławiony owoc 500+. Nie wiem. Wiem tylko, że wielu z sympatią patrzyło na tych młodych nie wyciągających ręki w żebraczym geście, ale chcących w prosty sposób uzupełnić braki zaskórniaków i chętnie im pomagało. Jeżeli zniknęli, bo ich stamtąd wypędzono, należy o tym mówić głośno. Choćby dlatego, byśmy nie przyzwyczaili się do trucizny milczenia.

W ogłoszonym przed miesiącem Orędziu na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy Franciszek pisał: „Jezus Chrystus wymaga od nas, abyśmy nie ulegali logice świata, która usprawiedliwia wykorzystywanie innych dla moich korzyści osobistych lub korzyści mojej grupy: najpierw ja, a potem inni! Natomiast prawdziwe motto chrześcijanina brzmi „najpierw ostatni!”.

Jeśli pamięć o tej zasadzie ocali choćby jedno ludzkie życie, a w drugie wniesie odrobinę światła, warto uczynić z niej życiową dewizę.

ks. Włodzimierz Lewandowski

 

 

 

8

 

Czym ma być wolność?

 

Męska część naszego społeczeństwa szczególnie pasjonuje się sportem i kibicowaniem. Oglądając w telewizji migawki z różnych zawodów, można się zastanawiać, jak to możliwe, że sport jest w stanie wyzwalać tak skrajne emocje i reakcje. Telewizja pokazuje kibiców, którzy wręcz się modlą na stadionie, aby ich drużyna strzeliła bramkę. Inni płaczą i rozpaczają, wznosząc ręce w górę w błagalnym geście. A później wszystko, co się działo na stadionie, przenosi się na ulice miast i do domów. Oprócz świętowania i zapijania świętowania jest wiele agresji, potyczek słownych. Jak wiele dramatycznych sytuacji spotykamy na naszych stadionach i ulicach! Można powiedzieć, że żyjemy w czasach, w których anarchia, przemoc, bitwy są na porządku dziennym. Skąd taka eskalacja problemu?

Odpowiedź jest wbrew pozorom prosta, a nawet banalna! Wszystko bierze się stąd, że chcemy być coraz bardziej niezależni, wolni. W imię wolności zrywamy wszelkiego rodzaju konwenanse. W imię niezależności i źle pojętej demokracji chcemy organizować na przykład parady równości. W imię wolności zrywamy z Dekalogiem, który przecież był podstawą ładu społecznego i moralnego poprzednich pokoleń. W imię tej pseudowolności coraz mniej osób widzi drogę do Chrystusa i Kościoła. Coraz więcej ludzi postępuje wobec własnego kanonu przykazań, w których wygoda i skuteczność stają się fundamentalnymi zasadami. Jan Paweł II mówił do nas w 1987 roku w Częstochowie:

Ludzkie dążenia do wolności deformują się czasem w różne formy niewoli. W niektórych krajach w totalitaryzm, w innych – w wolność pozorną, bezkierunkową, pozbawioną odpowiedzialności swawolę. Deformacja powstaje dlatego, że człowiek uległ szatańskiej iluzji, mówiącej jakoby mógł być jedyną miarą dobra i zła. Człowiek nie może być inaczej wolny, jak tylko przez miłość.

Kiedy dzisiaj słuchamy słów Chrystusa zwracającego się do tych, którzy chcą się zatrzymać i pożegnać z bliskimi, zanim wyruszą z Nim w drogę: „Nie cofajcie się, chodźcie!”, to nasze skojarzenia muszą podążyć w stronę wolności. Niestety, współczesny człowiek za dużo oblicza, czy się opłaca, czy nie straci zbyt wiele czasu. Dlatego też trzeba pochylić się nad czytaniami i odpowiedzieć sobie na pytania: Czym powinna być dla współczesnego człowieka wolność? Co to znaczy być człowiekiem wolnym? Tych zniewoleń w naszym życiu jest bardzo wiele! Tu nie chodzi tylko o grzechy nieczyste, alkohol czy papierosy! Zniewalać może gniew albo lenistwo! Jakie wskazania w dziedzinie wolności dają dzisiejsze czytania?

W postawie Elizeusza wobec Eliasza widać pierwszy element wolności. On w konsekwencji stał się sługą. Odczytał więc swoje powołanie. Wolność jest zatem powołaniem wpisanym w życie człowieka. Elizeusz pojął to bezbłędnie. Jeśli ktoś jest zniewolony, unieszczęśliwia domowników, z którymi żyje na co dzień. Jeśli ktoś jest zniewolony agresywnością, nie potrafi spokojnie rozmawiać, podejmować decyzji, zniewala sobą najbliższych. Człowiek ma obowiązek wyzwalania się ze złych przyzwyczajeń i stereotypów.

W Liście do Galatów czytamy: „Miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie”. Jeśli człowiek jest wolny, umie służyć – służyć dobru drugiego. Tak często myślimy w sposób egoistyczny. Choćby klasyczny przykład, w którym córka chce wrócić z dyskoteki nad ranem. Jej pragnienia stoją w opozycji do lęku matki, która obawia się tego późnego powrotu. Egoizm nie pozwala na kompromis. Wolność od egoizmu pomoże w walce z zachciankami! Jest formą służby, w imię której rezygnuje się ze swojego pragnienia ze względu na miłość do bliźniego. Chodzi zatem o umiejętność myślenia w kategoriach: „ty”, „my”, a nie „ja”. Nie ma chyba większej choroby osobowości niż egocentryzm.

W tym samym czytaniu można także znaleźć apel św. Pawła: „Postępujcie według Ducha”. Człowiek wolny to ten, który postępuje według Ducha, a więc w swoich wyborach kieruje się prymatem ducha nad ciałem. Współczesny człowiek ulega zachciankom, staje się coraz bardziej wygodny. Socjologowie biją na alarm, bowiem statystyczny Polak najchętniej spędza swój wolny czas przed telewizorem, jednocześnie narzekając na kiepski program. Tylko prymat ducha nad ciałem umożliwia człowiekowi stawanie się wolnym. I tutaj dochodzimy do sedna wolności. Przytoczmy słowa Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii: „Kto przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego”. Oznacza to, że jeśli człowiek jest niekonsekwentny, nie potrafi wejść na drogę maksymalizmu, to nigdy nie będzie do końca wolny. Zniewolenie zaczyna się od niewinnego pierwszego razu. Może ktoś stwierdzić: „Jedno piwo nie czyni człowieka nałogowcem”. Trzeba jednak powiedzieć, że od tego zniewolenie się zaczyna, bo następuje przekroczenie pewnej granicy sumienia. Człowiek wolny to człowiek konsekwentny.

Trzeba więc dziś popatrzeć na własne zniewolenia i nazwać je po imieniu! Leopold Staff napisał w jednym z utworów: „Wolność nie jest ulgą, lecz trudem wielkości”. Chciejmy być wielcy!

ks. Janusz Mastalski – Ekspres homiletyczny

 

 

 

3

 

Katolik na wakacjach.

 

Na tablicy ogłoszeń wiszącej kościele ksiądz umieścił hasło: „Wakacje - czas dla Boga”. Letnie miesiące są pięknym darem, którego nie można zmarnować.

Młodzi, o wakacjach, mówią: „W końcu choć na jakiś czas zapomnę o książkach, nauce i egzaminach”. Starsi powtarzają w duchu: „Uwolnię się od zawodowych obowiązków i problemów w pracy”. Niezależnie od wieku, każdy planuje, że będzie robił to, na co ma ochotę. Lipiec i sierpień wielu z nas kojarzą się z nicnierobieniem, beztroską i błogim lenistwem. Na kilkanaście lub kilkadziesiąt dni odrywamy się od tego, co przez większość roku zaprzątało nasze myśli. Bywa, że na wakacje wysyłamy także nasze sumienie i wiarę.

Chwila wytchnienia.

Każdy człowiek ma prawo do odpoczynku. Tego nikt nie kwestionuje. Wakacje są po to, byśmy nabrali nowej energii, choć na moment zmienili swoje środowisko i nadrobili różne zaległości. Wolny czas jest darem Boga, który na swoim przykładzie pokazał, że po pracy należy odpocząć. Człowiek ma ograniczone siły, co jakiś czas potrzebuje odetchnąć od tego, czym się zajmuje na co dzień. Nie da się ciągle funkcjonować na pełnych obrotach. W wakacje zawieszamy nasze niektóre obowiązki, warto jednak pamiętać, że są takie sprawy, o których nie wolno zapomnieć nawet podczas urlopu. Pamiętajmy przede wszystkim o tym, że jesteśmy katolikami.

Nie zostawiaj Boga!

W ostatnich dniach w wielu kościołach jak refren powtarzało się zdanie, że od Pana Boga nie ma wakacji. Kapłani przypominali nam, byśmy nie rezygnowali z modlitwy, niedzielnej Eucharystii oraz spowiedzi i Komunii św. Letnie atrakcje nie powinny przysłonić nam Jezusa. Co nam przyjdzie z tego, jeśli odpoczniemy tylko fizycznie? Naszym motorem jest dusza. Jeśli w niej coś szwankuje, trudno o radość, siłę i ochotę do życia. Wakacje są po to, byśmy zregenerowali zarówno ciało, jak i ducha. Jeżeli rozluźnimy wtedy nasze relacje z Bogiem i damy sobie taryfę ulgową w sprawach wiary, popełnimy poważny błąd. Jezus jest z nami przez cały rok. Towarzyszy nam w chwilach radości i smutku. Chce być przy nas przez cały czas. Wzywaliśmy Go w trudnych chwilach, był nam potrzebny, gdy mieliśmy egzaminy, problemy ze zdrowiem i kłopoty w pracy. Dlaczego zapominamy o naszym Mistrzu w wakacje? On pragnie, byśmy dzieli z Nim także nasze radości, wszak to On jest ich dawcą...

Odkryj Bożą Miłość!

Wakacje to czas różnych wycieczek, wspólnych wyjazdów, zwiedzania ciekawych miejsc i obcowania z naturą. Najważniejsze nie jest jednak to, gdzie, ale jak je spędzimy. Gdziekolwiek byśmy nie pojechali, wszędzie możemy odnaleźć Jezusa. Wystarczy tylko chcieć. On będzie do nas mówił w szumie morza i w pięknie gór, w ciszy monumentalnych katedr i maleńkich kościółków. Przyjdzie do nas podczas Eucharystii i w drugim człowieku. Do dziś pamiętam jeden z wakacyjnych wyjazdów. Zwiedzałam wtedy wspaniały zamek, którego mury miały po kilka metrów grubości. Gdy patrzyłam na tak potężną budowlę, przyszły mi na myśl słowa z Psalmu 71: „Bądź dla mnie skałą schronienia i zamkiem warownym, aby mnie ocalić, bo Ty jesteś moją opoką i twierdzą...”. Okazało się, że nawet stara kamienna budowla może prowadzić do Boga...

Budowanie...

Letni czas jest okazją na wzmocnienie naszych więzi z Bogiem. Jedni wybierają rekolekcje, drudzy pielgrzymkę, jeszcze inni odwiedzają sanktuaria. W wakacje warto zarezerwować więcej czasu na modlitwę i lekturę Pisma Świętego. Można też sięgnąć po dobrą książkę i prasę katolicką. Zróbmy sobie wakacje od telewizji, mp3 i internetu. Początkowo nie będzie łatwo, jednak po kilku dniach na pewno poczujemy prawdziwą wolność. Zamiast godzinami rozmawiać przez telefon ze znajomymi, spotkajmy się z nimi w świecie realnym. Odbudujmy więzy rodzinne i przyjacielskie. Rozmowa twarzą w twarz z tymi, których nie widzieliśmy przez długi czas, przyniesie wszystkim wiele radości.

... i burzenie

Wakacje dla wielu są jednak sprawdzianem z wiary i przekonań. Trzeba też przyznać, że lato rozleniwia naszego ducha. Każdy chce mieć wtedy tzw. święty spokój. Nie jesteśmy wyczuleni na zagrożenia i pokusy. Przestajemy od siebie wymagać, zwalniamy się z odpowiedzialności i nastawiamy na czerpanie przyjemności. Łatwiej i szybciej rezygnujemy ze wszystkiego, co łączy się z wysiłkiem. Tłumaczymy i rozgrzeszamy się tym, że „przecież są wakacje”, a po nich wszystko wróci do normy. Nasza aktywność fizyczna sięga zenitu, a duchowa spada do zera. Najważniejsze stają się podróże, zwiedzanie i imprezy. Boga odstawiamy na dalszy plan, bo On zawsze od nas czegoś żąda i coś nakazuje. Jego wymagania wydają się jeszcze bardziej kłopotliwe, niż w innych miesiącach. Widzimy w Nim tylko Tego, który ogranicza i stawia zakazy. Burzymy to, co budowaliśmy przez cały rok. Na pierwszym miejscu stawiamy znajomych i nasze zachcianki. Uciekamy od Boga i Jego łaskawości.

Tegoroczne wakacje zaczęliśmy od... spaceru z Przyjacielem po ulicach naszych miast i wsi. Uroczystość Bożego Ciała przypomniała nam o wielkiej miłości Jezusa. Jak długo będzie w nas echo tego spotkania? To zależy od nas... Życzymy błogosławionych wakacji!                   

Agnieszka Wawryniuk

 

 

 

9

 

O czym katolik winien pamiętać w czasie wakacji.

 

Temperatura rośnie, słońce grzeje, świadectwa rozdane, a sesyjna gorączka powoli wygasa. Nadeszła pora na najpiękniejszy dla wielu czas w ciągu roku - wakacje. Zaczną się kolonie, urlopy, oazy i różne wakacyjne "tripy". I tu pojawia się pytanie: jak ma się zachować katolik? Oto 10 życiowych porad, jak przeżyć ten czas owocnie i w Bożej obecności.

1. Msza Święta.

Zaczynamy od najważniejszego. Warto nie opuszczać w tym czasie uczestnictwa w Eucharystii, w końcu jest ona "źródłem i szczytem życia chrześcijańskiego". Z niej wypływają wszelkie potrzebne nam łaski do bycia z Bogiem i dobrego życia. A czemu nie przebywać w obecności Stwórcy w wakacje? W końcu On także siódmego dnia stworzenia "odpoczął". Odpoczynek jest konieczny człowiekowi i dobrze to wiedział również Jezus, jako człowiek na pewno bywał zmęczony. Warto więc tak planować wyjazd, aby w niedzielę na Mszy Świętej się znaleźć.

Co zrobić, kiedy nie mamy takiej możliwości? Jest kilka opcji. Można skorzystać z liturgii u grekokatolików, jest tak samo ważna. W wyjątkowych wypadkach można przyjąć komunię w kościele prawosławnym. A gdy nie ma żadnej świątyni tych wyznań? Jeśli ktoś ma ochotę - można pójść do innej świątyni: będzie to otwarcie na inną duchowość, tam pomodlić się do naszego Ojca.

Można też w pokoju hotelowym czy miejscu noclegu odprawić nabożeństwo: duchowo przeczytać Pismo Święte (na przykład czytania z danego dnia), pomodlić się różańcem - szczególnie zwrócić uwagę na tajemnicę Zmartwychwstania, którą świętujemy każdej niedzieli. Jeśli nie możemy uczestniczyć we Mszy Świętej z powodów od nas niezależnych - nie grzeszymy.

2. Plaża.

Tu szczególnie dla kobiet może się pojawić problem, ale nie tylko. Mirosław Salwowski pisał swojego czasu na portalu Fronda.pl o "grzesznym bikini" i o moralności korzystania z mieszanych plaż. Przedstawił bardzo konserwatywne podejście do sytuacji, ale faktem jest, że są takie kobiety, które mogą sobie to pytanie zadawać: jak się ubrać? Mężczyźni z kolei mogą sobie zadawać pytanie, w jaki sposób mają patrzeć, żeby nie zgrzeszyć. W końcu bikini nie zakrywa więcej niż bielizna. Co więc zrobić? Chodzić osobno, nie chodzić? Wyjście wydaje się jedno: być naturalnym. Jeżeli będziesz miał wyrzuty sumienia po spędzeniu wypoczynku na plaży w takim a nie innym otoczeniu - po prostu nie idź na plażę.

3. Nuda.

Przy codziennych obowiązkach wyjeżdżamy nagle na urlop/mamy wakacje i pojawia się nuda. Warto zabrać się za zaległości w czytaniu książek, spróbować jakichś nowych doznań - może to być wizyta w restauracji jakiejś kuchni, której nie mieliśmy do tej pory okazji skosztować.

4. Upały…

Temperatury rosną, a co za tym idzie: na ulicach większych miast, szczególnie tych turystycznych, będzie można spotkać bardziej lub mniej roznegliżowanych przechodniów. Co katolik może zrobić? Przede wszystkim pamiętajmy o skromności. Niektórych części ciała nie warto wystawiać na widok publiczny, szczególnie ze względu na zwyczajną kulturę ubioru.

5. Wakacyjne miłości.

Sprzyja im rozluźnienie na urlopie, ładna pogoda, piękne okoliczności przyrody. Cieszmy się z nich, bo to na pewno wyjątkowe doświadczenie. Miejmy jednak głowę na karku - warto czasem zastanowić się nad tym, z kim utrzymujemy kontakt, w taki sposób, aby nie zranić siebie ani tej drugiej osoby, gdy nagle zerwiemy znajomość po wyjeździe.

6. Alkohol

Wakacje to odpowiedni czas na plenerowe zabawy, śluby, grille i różne imprezy, na których pojawia się alkohol. Jak dobrze wiemy, nie ma w nim niczego złego, jednak pamiętajmy, że nadużycie go nie tylko jest grzechem, ale zwyczajnie nie jest niczym przyjemnym. Bez kontroli nad swoimi zachowaniami możemy także zrobić coś, czego później będziemy żałować. Warto nauczyć się odmawiać.

7. Praca

Często (szczególnie studenci) ludzie podejmują na czas wakacji jakąś pracę. Dobrze jest, pomimo luźniejszego czasu, pamiętać o tym, że nasza praca powinna być uczciwa i rzetelna. Nie warto poluźniać na czas wakacji zasad moralnych i podejmować się takich zleceń, które będą nam jako ludziom i dzieciom Bożym zwyczajnie uchybiać.

8. Zwierzątka

Fakt, jest zdanie w Biblii mówiące: "Czyńcie sobie ziemię poddaną". Ale poddaństwo nie oznacza głupoty i okrucieństwa. Pamiętajmy o pozostawieniu naszych pupilów pod dobrą opieką. Wszystkiemu, co jest stworzone przez Boga, należy się miłość od nas, którzy jesteśmy najbliżej Boga spośród Jego stworzeń.

9. Pieniądze

Jedziemy na wymarzone wakacje, zbieramy na nie przez cały rok… więc czy mamy wydać wszystko? Zostawmy sobie głowę na karku - nie trwońmy pieniędzy. Wydaje się, że chrześcijańskim podejściem będzie wydanie pieniędzy na dobre i wartościowe rzeczy - smaczne jedzenie, wyjątkowe pamiątki - a nie plastikowy szmelc.

10. Szansa

Wakacje to przede wszystkim spora szansa dla nas na to, aby tam, gdzie jesteśmy, znaleźć Boga. Dobrym sposobem jest dziękczynienie - szczególnie za samą możliwość odpoczynku, nieważne, czy w Egipcie czy w domowym ogródku.

Warto zrobić sobie takie postanowienie: 15 minut dziękczynienia Bogu każdego dnia. Moment, w którym potencjalne problemy wynikające z pracy są doskonałą okazją do wdzięczności Bogu. Jeśli natomiast jesteśmy tymi szczęściarzami i mamy okazję trafić do jakiegoś pięknego miejsca - nasza wdzięczność może mieć źródło w otaczającym nas pięknie i nowo poznanych ludziach.

I tak naprawdę ten tekst mógłby składać się tylko z tego akapitu: czas, który masz, możesz wykorzystać na zbliżenie się do Boga. Może stanie się to dłuższą praktyką, już po powrocie?

Redakcja DEON.pl

 

 

 

10

 

Wakacje z Bogiem

 

8-14 lat

– termin: 15-24 sierpnia 2019 r.

– miejsce: Podczele k. Kołobrzegu

– wiek: 8-14 lat

– cena: 1100 zł

– ośrodek: http://www.michal.kolobrzeg.pl/o-osrodku/

Wyjazd z Krakowa 15 sierpnia wieczorem, powrót do Krakowa 24 sierpnia w godzinach porannych.

Wakacje z Bogiem to wyjazd z myślą o dzieciach w wieku 8-13 lat, na którym nie zabraknie pogłębiania relacji z Bogiem i kreatywnego wypoczynku. Obóz odbędzie się w Domu Rekolekcyjnym im. Księdza bp. Czesława Domina w Podczelu, k. Kołobrzegu.

Podczas wakacji z wartościami zadbamy, by każdy z uczestników wrócił przepełniony pozytywnymi wspomnieniami i uśmiechem na twarzy. Profesjonalna kadra zadba o aktywny rozwój podczas spotkań formacyjnych oraz warsztatów i zabaw edukacyjnych.

W planie przewidujemy także całodniowe wycieczki krajoznawcze oraz spacery nadmorskie. Nie zabraknie wspólnej integracji podczas pogodnych wieczorów, zabaw dyskotekowych i ognisk.

Cena zawiera zakwaterowanie, wyżywienie (4 posiłki dziennie), ubezpieczenie oraz transport.

W razie pytań zachęcamy do kontaktu.

Zapisów można dokonać telefonicznie, mailowo lub osobiście w Biurze KSM Archidiecezji Krakowskiej:

ul. Wiślna 12/7; Kraków

tel. (12) 62 88 229

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Wpłaty należy dokonać na konto:

PEKAO SA 21 1240 4650 1111 0010 4608 8236

Wakacje z Bogiem 8-13 lat

– termin: 11-20 lipca 2019 r.

– miejsce: Sól/ k. Żywca

– wiek: 8-13 lat

– cena: 750 zł

– ośrodek: http://tpd.pl/dom-wczasow- dzieciecych/

Wakacje z Bogiem organizowane są dla dzieci w wieku 8-13 lat. Odbędą się on w Domu Wczasów Dziecięcych w miejscowości Sól, komfortowo wyposażonym, ulokowanym w malowniczej okolicy.

Obóz z KSM-em to idealny wyjazd dla dzieci, które chcą aktywnie oraz w dobrym towarzystwie spędzić wakacje. W planie przewidziane są zajęcia sportowe, zabawy na pogodnych wieczorkach i ogniska. Każdy znajdzie coś dla siebie. Każdy dzień przeżyjemy ciekawie, pamiętając o duchowym rozwoju. Codzienne Msze Święte, prace w grupach, konferencje będą inspiracją do twórczego i aktywnego kształtowania własnego życia w duchu prawdziwych wartości. Ponadto dla uczestników przygotowane zostaną wycieczki autokarowe oraz piesze. To tylko niektóre z czekających na dzieci atrakcji.

Cena zawiera zakwaterowanie, wyżywienie (4 posiłki dziennie), ubezpieczenie oraz transport.

W razie pytań zachęcamy do kontaktu.

Zapisów można dokonać telefonicznie, mailowo lub osobiście w Biurze KSM Archidiecezji Krakowskiej.

ul. Wiślna 12/7; Kraków

tel. (12) 62 88 229

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Wpłaty należy dokonać na konto:

PEKAO SA 21 1240 4650 1111 0010 4608 8236

 

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

1 lipca - Najdroższej Krwi Jezusa Chrystusa
1 lipca - św. Otton z Bambergu, biskup
1 lipca - św. Teobald z Provins, pustelnik
1 lipca - bł. Jan Nepomucen Chrzan, prezbiter i męczennik
2 lipca - św. Bernardyn Realino, prezbiter
2 lipca - Najświętsza Maryja Panna Tuchowska
2 lipca - Najświętsza Maryja Panna Kodeńska, Matka jedności
2 lipca - Najświętsza Maryja Panna Licheńska
3 lipca - św. Tomasz Apostoł
3 lipca - św. Leon II, papież
3 lipca - św. Rajmund Gayrard, prezbiter
4 lipca - św. Elżbieta Portugalska, królowa
4 lipca - bł. Piotr Jerzy Frassati, tercjarz
4 lipca - bł. Maria od Ukrzyżowanego (Curcio), zakonnica
4 lipca - bazylika metropolitalna w Krakowie
5 lipca - św. Antoni Maria Zaccaria, prezbiter i zakonnik
5 lipca - św. Maria Goretti, dziewica i męczennica
5 lipca - św. Atanazy z góry Athos, opat
6 lipca - bł. Maria Teresa Ledóchowska, dziewica i zakonnica
6 lipca - św. Dominika, dziewica i męczennica
7 lipca - bł. Benedykt XI, papież
7 lipca - święci męczennicy Grzegorz Grassi, biskup, Herminia, dziewica, i Towarzysze
7 lipca - bł. Maria Romero Meneses, zakonnica
7 lipca - bł. Piotr To Rot, męczennik

7 lipca - św. Firmin z Amiens, biskup i męczennik

 

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.