Aktualności na 2 czerwca 2019 r.

WZGÓRZA

 

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

 

       22/714                   -         2 czerwca 2019 r.C.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

 

10

 

 

UROCZYSTOŚĆ

WNIEBOWSTĄPIENIA PAŃSKIEGO

 

 

9

 

 

VII Niedziela Wielkanocna,

2 czerwca 2019 r.

 

Jezus powiedział do swoich uczniów: ”Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy.

Wy jesteście świadkami tego. Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie uzbrojeni mocą z wysoka”.

Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce pobłogosławił ich. A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba. Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jerozolimy, gdzie stale przebywali w świątyni, wielbiąc i błogosławiąc Boga.

 

 

8

 

 

W dzisiejszym numerze:
- Niebo w sercu.
- Odczucia po wniebowstąpieniu.
- Kazanie świętego Franiszka.
- Dziwny młodzieniec.
- Kto rano wstaje.
- Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

 

 

7

 

Niebo w sercu.

Wspominamy moment z życia Chrystusa po zmartwychwstaniu, w którym po raz ostatni spotkał się w sposób widzialny z Apostołami i swymi uczniami na górze Oliwnej. Odszedł do nieba. A gdzie jest niebo? Gdzie można Chrystusa dziś spotkać? Gdzie można z Nim porozmawiać? Przecież od tego spotkania zależy szczęście chrześcijanina.

Jedni uważają, że niebo, do którego odszedł Chrystus, jest bardzo daleko. Między ziemią, na której żyjemy, a niebem, w którym On się znajduje, jest wielka przepaść. Niebo i ziemia to dwie zupełnie różne, odległe od siebie rzeczywistości. W takiej sytuacji chcąc się z Chrystusem spotkać, istnieją tylko dwie możliwości: albo trzeba umrzeć, albo czekać, aż On po raz drugi przyjdzie na ziemię.

Ludzie ci przeżywają bolesne rozdarcie. Z jednej strony tęsknią za nawiązaniem kontaktu z Chrystusem, za ziemią obiecaną, za rzeczywistością, w której nie ma cierpienia, w której jest tylko i wyłącznie radość i szczęście, a z drugiej strony muszą być na ziemi, muszą zajmować się tym wszystkim, co składa się na ludzkie życie. Traktują pobyt na ziemi jako wygnanie, jako uciążliwe przejście i lekceważąco patrzą na to wszystko, co się składa na doczesne życie.

Trzeba jednak jasno powiedzieć, że jest to poważny błąd, bo Chrystus odchodząc do nieba wyraźnie powiedział: „A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata”. On pozostał z nami i nie należy sądzić, że tu na ziemi nie można Go spotkać. On przestał się ukazywać, nie można Go dotknąć i nie można włożyć swojego palca w miejsce gwoździ, tak jak to zrobił św. Tomasz. Zrezygnował z tej formy obecności dlatego, że chciał być dla tysięcy i milionów, a ta doczesna obecność była zarezerwowana dla niewielu. Przestał się objawiać w formie widzialnej, ale pozostał z nami.

Istnieje druga grupa chrześcijan, którzy właśnie potraktowali na serio to ostatnie zdanie Chrystusa: „Oto Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata”. Oni odkrywają Chrystusa we wszystkim, co ich otacza, i we wszystkim, co przeżywają. Nie tylko w Eucharystii i w Kościele, lecz odkrywają Go w pięknie przyrody, w kwiatach, które się teraz rozchylają, w śpiewie ptaków, w tych nowych liściach, które w cudowny sposób rok w rok wydają drzewa. Odkrywają Chrystusa w uśmiechu małego dziecka i w miłości matki do dziecka. Odkrywają Chrystusa w każdej ludzkiej przyjaźni, w każdym dobrym czynie, w każdym cierpieniu, w każdej sytuacji, w jakiej są.

Tajemnica takiego życia religijnego polega na tym, że ci ludzie nie szukają nieba daleko od ziemi, nie szukają szczęścia dopiero po śmierci. Oni odkrywają niebo, bliżej aniżeli ziemię. Ziemia jest pod naszymi nogami, ale niebo jest bliżej, bo jest w naszym sercu. Chodzi tylko o to, aby Chrystusa w nim dostrzec. On jest w każdym ludzkim sercu. Tylko jest za obłokiem doczesności, za obłokiem różnych ludzkich wad, nałogów, czasami grzechu. Jeżeli człowiek potrafi odsunąć ten obłok i odkryje Chrystusa w swoim sercu, już Go nigdy nie będzie szukał daleko, lecz pójdzie z Nim przez życie i będzie szczęśliwy bez względu na to, w jakiej sytuacji się znajdzie.

Powiedzmy coś więcej. Gdyby grzesznik został wprowadzony w grono świętych, to nie będzie wiedział, że jest w niebie, bo on w to grono razem z sobą zaniesie piekło. Gdyby człowiek czystego serca, wypełniony Bogiem, znalazł się wśród potępionych, nie będzie wiedział, że jest w piekle, bo on w sercu ciągle przeżywa radość nieba. Nie szukajmy nieba na górze, a piekła na dole. Niebo jest w ludzkim sercu i piekło jest w ludzkim sercu. Człowiek, który odkryje Chrystusa w sobie, pójdzie przez świat zawsze ze szczęściem na twarzy. Tym szczęściem będzie zdumiewał innych i tego szczęścia będą mu zazdrościli.

Niech Chrystus, który w sposób eucharystyczny, sakramentalny się spotka z nami przy ołtarzu, pomoże nam uczynić z naszego serca niebo, pomoże nam odsunąć to wszystko, co je jeszcze zakrywa, pomoże nam odkryć prawdziwe szczęście.           

                                      Ks. Edward Staniek

 

 

 

6

 

Odczucia po wniebowstąpieniu.

 

W życie każdego człowieka wpisane jest rozstanie. Najczęściej niesie ono ze sobą ładunek smutku i często ma charakter traumatyczny. Pierwsze poważniejsze rozstanie człowiek przeżywa, kiedy mając trzy, cztery lata, zostaje sam w przedszkolu. Rozstanie z rodzicami jest bolesne i często okupione łzami. Nie inaczej jest później. Pierwsze nieudane miłości, zawody i zdrady pozostawiają niejednokrotnie ogromne rany w psychice. Usamodzielnianie się dzieci nierzadko stanowi dla rodziców problem nie do przeskoczenia.

Jakże wzruszające były rozstania matek, żon, a także dzieci z polskimi żołnierzami, którzy wyjeżdżali na zagraniczne misje, np. do Iraku. Ogromną niepewność związaną z pytaniem: „Czy po rozstaniu będzie szczęśliwe powitanie?” pokazywały wszystkie media. Trudno w takich chwilach opisać uczucia, które towarzyszą bohaterom rozstań.

Trudno jest się też wczuć w całą atmosferę wniebowstąpienia. Co bowiem mogli czuć uczniowie pozostawieni po raz kolejny? Przeżyli już przecież w Wielki Piątek dramat odejścia Mistrza! Mimo wszystko spróbujmy i my stanąć na górze wniebowstąpienia, by odczytać naukę, która płynie z tego jedynego w swoim rodzaju rozstania.

Jezus zwrócił się do uczniów: „Wy jesteście świadkami tego”. Wszystko, co Mistrz z Nazaretu zapowiedział, o czym zapewniał, stało się faktem. Dla apostołów był to kolejny dowód wiarygodności Nauczyciela. Gdy przeżywamy rozstanie, powinniśmy pamiętać, że każde odejście pozostawia z jednej strony pustkę, ale również wspomnienie. Jakże ważne jest, aby nie było ono przeniknięte rozczarowaniem, bowiem wtedy nie będziemy wiarygodni.

Przypomnienie uczniom o potrzebie świadczenia jest jednocześnie wezwaniem Pana Jezusa skierowanym do nas, abyśmy byli wiarygodnymi świadkami Dobrej Nowiny, ponieważ w momencie ostatecznego rozstania z tym światem będziemy z tego świadectwa rozliczeni.

Apostołowie, żegnając się z Mistrzem, mieli także świadomość swojej misji. To na nich miał spaść ciężar, obowiązek, ale i dar głoszenia Ewangelii wszystkim narodom. Dlatego też Chrystus obdarzył ich przed odejściem szczególną łaską. Przy pożegnaniu wzmocnił ich, obdarzając swoim błogosławieństwem, a więc pomocą w pełnieniu misji. Podarował im zatem nadzieję swojej asystencji.

W momencie rozstania ważne jest pozostawienie innych ze świadomością, że się nadal istnieje. Fizycznie można się rozdzielić, ale przestrzeń i czas mogą być pokonane dzięki pamięci i modlitwie. Można więc powiedzieć następująco: jakże ważne w chwilach rozstań są pozytywne wzmocnienia. Apostołowie dzięki błogosławieństwu stali się silniejsi, bardziej napełnieni duchem optymizmu i radości.

Każde rozstanie, nawet to bolesne, powinno się odbywać w atmosferze szacunku. Odnoszenie się do kogoś z szacunkiem jest oznaką świadomości, kim jest dana osoba, którą się szanuje. Z góry wniebowstąpienia płynie więc bardzo ważne przesłanie: szanuj Boga i każdego człowieka, którego spotykasz. To przesłanie jest aktualne w obecnych czasach, kiedy sentencja homo homini lupus est staje się codziennością. Dochodzi nawet do profanacji świętych miejsc. Apostołowie pokazują postawę, która wyznacza granicę spotkania: szanuj innych i tak postępuj, aby ciebie też szanowano!

Bardzo ważnym elementem każdego rozstania jest pamięć. Patrząc na ludzi, którzy nieraz codziennie odwiedzają groby najbliższych, rozmawiają z nimi, a jednocześnie tak bardzo tęsknią, nasuwa się refleksja dotycząca rozstania: być wiernym i trwać to nie zapominać o tym, którego nie ma. Apostołowie dobrze wiedzieli, że Chrystusa mogą odnaleźć podczas modlitwy i dlatego na niej trwali. Taka postawa jest i dla nas zaproszeniem do szukania okazji, aby spotkać się z Chrystusem. Wejście do kościoła w drodze do pracy czy szkoły jest formą trwania na modlitwie. Ponadto codzienne akty strzeliste w czasie prozaicznych zajęć są świetnym sposobem naśladowania apostołów.

Obyśmy w ostatniej chwili naszego życia przypomnieli sobie słowa, które zostały umieszczone w Dziejach Apostolskich: „Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba”. Wtedy nastąpi spełnienie tych słów!

                            ks. Janusz Mastalski

 

 

 

4

 

Kazanie świętego Franiszka.

 

     Pewnego dnia święty Franciszek, wychodząc z klasztoru, napotkał brata Ginepro. Był on bardzo prostym, dobrym człowiekiem i święty Franciszek bardzo go kochał.

     Spotkawszy go, powiedział: - Bracie Ginepro, pójdź ze mną, będziemy głosić kazania - poprosił. - Ojcze mój, odpowiedział brat - wiesz przecież, że jestem za mało wykształcony. Czy mogę więc przemawiać do ludzi?

     Święty Franciszek nalegał jednak i brat Ginepro wreszcie się zgodził. Wędrowali przez całe miasto modląc się w ciszy za wszystkich tych, którzy pracowali w warsztatach i ogrodach. Uśmiechali się do dzieci, szczególnie tych bardzo biednych. Zamieniali kilka słów z najstarszymi. Dotykali chorych. Pomogli pewnej kobiecie dźwigać ciężki dzban z wodą.

     Kiedy przemierzyli już kilkakrotnie całe miasto, święty Franciszek powiedział:

     - Bracie Ginepro, czas byśmy powrócili do klasztoru.

     - A nasze kazanie?

     - Wygłosiliśmy je już... Wygłosiliśmy - odpowiedział z uśmiechem Święty.

     Jeśli twoje ubranie jest przesiąknięte zapachem mchu, nie ma potrzeby byś mówił o tym wszystkim. Zapach będzie mówił sam za siebie.

     Najlepszym kazaniem jesteś ty sam.

Bruno Ferrero

 

 

 

3

 

Dziwny młodzieniec

 

     Gospodarz pewnego wielkiego gospodarstwa potrzebował pomocnika do pracy w stajni i w stodole. Tak jak nakazywała tradycja, zaczął go poszukiwać podczas jarmarku, który odbywał się w wiosce. Spostrzegł tam pewnego 16-17-letniego młodzieńca, który krążył pomiędzy jarmarcznymi namiotami. Był bardzo szczupły i nie wydawał się być nazbyt silny.

- Jak się nazywasz, młodzieńcze? - Alfred, panie. - Poszukuję kogoś, kto zechciałby pracować w moim gospodarstwie. Czy znasz się na rolnictwie?

- Tak, panie. Mogę spać w burzliwą noc! - Co mówisz? - zapytał zaskoczony gospodarz. - Mogę spać w burzliwą noc, odrzekł spokojnie. Gospodarz pokiwał głową i odszedł. Jednak późnym popołudniem spotkał ponownie Alfreda i ponowił swoją propozycję. Odpowiedź Alfreda była taka sama: - Mogę spać w burzliwą noc!

Gospodarz potrzebował pomocnika, a nie młodzieńca, dumnego z powodu tego, że umie spać w burzliwe noce. Próbował szukać gdzie indziej, ale nie mógł znaleźć nikogo do pracy w swym gospodarstwie. Nie mając innego wyjścia, zdecydował się zatrudnić Alfreda, który nieustannie powtarzał mu: Niech pan się nie martwi, ja mogę spać w burzliwą noc.

- W porządku. Zobaczymy, co potrafisz robić. Alfred pracował w gospodarstwie przez kilka tygodni. Jego gospodarz był tak bardzo zajęty, że nie zwracał wielkiej uwagi na to, jak pracował młodzieniec.

Jednakże jednej nocy zbudził go silny wiatr. Burza miotała drzewami, wyła w kominach i trzaskała oknami. Gospodarz wyskoczył z łóżka. Zawierucha mogła otworzyć na oścież drzwi stajni, przestraszyć konie i krowy, porozrzucać siano i słomę, wyrządzić mnóstwo różnych szkód. Pobiegł, aby pukać do drzwi Alfreda, ale nie otrzymał żadnej odpowiedzi. Stukał wielokrotnie.

- Alfred, obudź się! Wstawaj i pomóż mi, zanim wiatr wszystko zniszczy! - wołał.

Ale Alfred wciąż spał. Gospodarz nie miał czasu do stracenia. Zbiegł w dół po schodach, przedarł się przez podwórze, aż wreszcie dotarł do zagrody. I tutaj spotkało go wielkie zaskoczenie. Drzwi do stajni były szczelnie zamknięte a wszystkie okna starannie zablokowane. Siano i słoma poprzykrywane i poukładane w taki sposób, że żaden wiatr nie byłby w stanie ich rozwiać. Konie uwiązane, a trzoda i kury wyjątkowo spokojne. Na zewnątrz wiatr szalał gwałtownie. Wewnątrz gospodarstwa zwierzęta cicho spały, a wszystko było zabezpieczone.

Nagle gospodarz wybuchnął głośnym śmiechem. Zrozumiał bowiem, co miał na myśli Alfred, kiedy mówił, że może spać nawet w burzliwą noc.     Młodzieniec każdego dnia wykonywał dobrze swoją pracę. Sprawdzał, czy wszystko było zrobione jak należy. Zamykał szczelnie drzwi i okna, opiekował się zwierzętami. Był przygotowany na burzę każdego dnia. I właśnie dlatego nigdy się jej nie lękał. Czy i ty możesz spać podczas tej burzliwej nocy, którą jest twoje życie?           

                                               Bruno Ferrero

 

 

 

2

 

Kto rano wstaje.

 

Boże, Ty Boże mój, Ciebie szukam; Ciebie pragnie moja dusza. (Ps 63, 2)

    

Większość z nas dobrze zna stare przysłowie: "Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje." W Piśmie Świętym znajdujemy wiele wersetów, które wychwalają radości i korzyści płynące z wczesnego wstawania.

Psalmista mówi: Serce moje jest mocne, Boże, mocne jest serce moje; zaśpiewam i zagram. Zbudź się, duszo moja, zbudź harfo i cytro! Chce obudzić jutrzenkę. (Ps 57, 8-9)    

Można pomyśleć, że psalmista miał zwyczaj wstawania przed świtem i przywoływania dnia swoim śpiewem. Lecz cóż to ma wspólnego z naszymi

wieczornymi godzinami? Ujmując rzecz bardzo praktycznie - aby móc wstać wcześnie rano, musimy wcześnie iść spać. Nie istnieje żaden substytut snu.

     Zgodnie z najnowszymi badaniami nad snem, większość ludzi potrzebuje od 7 do 10 godzin snu na dobę. Godziny stracone nigdy nie będą nadrobione. Dostateczna ilość snu jest podstawowym warunkiem utrzymania wysokiego poziomu aktywności, radzenia sobie ze stresem i osiągania poczucia zadowolenia z życia. Wystarczająca ilość snu ma bezpośredni wpływ na nasz nastrój i emocje, na zdolność twórczego myślenia i szybkiego refleksu oraz na naszą umiejętność znoszenia wysiłku. Sen jest równie niezbędny dla zdrowia, jak jedzenie czy picie.

     Godziny snu, którego zażywamy przed północą, są dla naszego zdrowia podwójnie korzystne, dwukrotnie bardziej od tych po północy!

     Dobry sen jest dla Ciebie jednym z Bożych błogosławieństw. Zdrowy sen był częścią Jego planu dla dobra Twego ciała i Jego zamiarów względem Twego życia. Gdy nabierzesz przyzwyczajenia do wczesnego udawania się na spoczynek, staniesz się uczestnikiem tego błogosławieństwa. Przekonasz się, że łatwiej będzie Ci wstawać wcześnie i prosić Pana o mądrość i siłę na nadchodzący dzień.

 

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

2 czerwca - święci męczennicy Marcelin i Piotr
2 czerwca - błogosławieni męczennicy Sadok i Towarzysze
2 czerwca - św. Feliks z Nikozji, zakonnik
2 czerwca - Najświętsza Maryja Panna Krzeszowska, Matka Łaski Bożej
2 czerwca - katedra w Rzeszowie
3 czerwca - święci Karol Lwanga i Towarzysze, męczennicy
3 czerwca - św. Klotylda
3 czerwca - św. Jan Grande, zakonnik
4 czerwca - św. Franciszek Caracciolo, prezbiter
4 czerwca - św. Piotr z Werony, prezbiter i męczennik
5 czerwca - św. Bonifacy, biskup i męczennik
5 czerwca - bł. Małgorzata Łucja Szewczyk, dziewica
6 czerwca - św. Norbert, biskup
6 czerwca - bł. Maria Karłowska, zakonnica
6 czerwca - św. Marcelin Józef Champagnat, prezbiter
6 czerwca - św. Filip, diakon
7 czerwca - św. Robert z Newminster, opat
7 czerwca - św. Antoni Maria Gianelli, biskup
7 czerwca - bł. Anna od św. Bartłomieja, dziewica
7 czerwca - bł. Maria Teresa de Soubiran, dziewica
8 czerwca - św. Jadwiga Królowa
8 czerwca - św. Medard, biskup
8 czerwca - św. Wilhelm z Yorku, biskup
8 czerwca - błogosławione Diana i Cecylia, dziewice
8 czerwca - św. Jakub Berthieu, prezbiter i męczennik
8 czerwca - bł. Maria od Bożego Serca (Droste zu Vischering), dziewica
9 czerwca - św. Efrem Syryjczyk, diakon i doktor Kościoła
9 czerwca - św. Koluma (Starszy) z Hy (Iona), opat
9 czerwca - bł. Anna Maria Taigi, tercjarka
9 czerwca - św. Józef de Anchieta, prezbiter
9 czerwca - bł. Mikołaj z Gesturi, zakonnik
9 czerwca - kościół metropolitalny w Lublinie

9 czerwca - bazylika metropolitalna w Warszawie

 

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.