Aktualności na 21 kwietnia 2019 r.

WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

       16/708                   -         21 kwietnia 2019 r.C.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Chrystus Zmartwychwstał!

Niech ta prawda towarzyszy nam każdego dnia, abyśmy uwierzyli, że Ten, którego ukrzyżowano, żyje, działa i pragnie nas prowadzić do Ojca.

On jest Drogą, Prawdą i Życiem!

NIEDZIELA WIELKANOCNA

UROCZYSTOŚĆ

ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO

Dziś Kościół celebruje największe święto roku liturgicznego. Radość z tego święta jest rozciągnięta na osiem dni - Oktawę Wielkanocy, kończącą się w następną niedzielę.

Do liturgii Mszy świętych i Liturgii Godzin powracają radosne śpiewy "Alleluja", "Chwała na wysokości Bogu" oraz "Ciebie, Boga, wysławiamy".

Kończy się też czas wstrzymywania się od hucznych zabaw. Kolejnych 50 dni to czas wielkanocnej radości.

Alleluja, Jezus żyje!

Niech radość ze zwycięstwa Chrystusa nad szatanem,

grzechem i śmiercią napełni nasze serca,

niech zaowocuje pokojem i pojednaniem

oraz prawdziwą troską o człowieka i dobro wspólne.

Radosnego Alleluja!

Ks. Jan Abrahamowicz wraz z Duszpasterzami

W dzisiejszym numerze:

- Uwierz sercem

- Paschalna radość

- Kamień

- Ujrzał i uwierzył

- Jaka nadzieja, taka przyszłość

- Życie, śmierć, życie wieczne

- Nowy horyzont

- Święci i błogosławieni w tygodniu

Uwierz sercem

Jedno z najgłębszych pragnień ludzkiego serca to wieczna młodość, dlatego wiele kultur w ciągu wieków miało wyobrażenie eliksiru młodości – lekarstwa, które zapewni nieśmiertelność. Może dlatego jednym z najbardziej popularnych produktów kosmetycznych są kremy, które mają spowolnić proces starzenia się.

Wszyscy pragniemy nieśmiertelności, ale do tej pory tylko jedna osoba w historii ludzkości doświadczyła jej, zwyciężając śmierć. Był to Jezus Chrystus. Zmartwychwstanie jest najbardziej zdumiewającym wydarzeniem w historii świata i na tym właśnie wydarzeniu opiera się wiara chrześcijan. Paweł naucza: „Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara” (1 Kor 15,14).

Nic dziwnego, że apostołowie z trudem wierzyli Marii Magdalenie i innym kobietom, które przybiegły od grobu, by powiedzieć uczniom, że Pan zmartwychwstał. Ewangelista Łukasz pisze: „Lecz słowa te wydały im się czczą gadaniną i nie dali im wiary” (Łk 24,11). Pewnie na miejscu apostołów zareagowalibyśmy podobnie. Być może jest tak, że wierzymy w zmartwychwstanie Jezusa rozumem, ale ciągle jeszcze nie wierzymy naszymi sercami.

Czy sprawia ci radość myśl, że w dniu chwały powstaniesz z martwych i razem z Nim będziesz żyć w wiecznym szczęściu? To właśnie świętujmy w czasie Wielkanocy. To jest nasza wiara. Pan prawdziwie zmartwychwstał, alleluja, alleluja!

Brian Doyle OP

Paschalna radość

„Niech w święto radosne Paschalnej Ofiary, składają jej wierni uwielbień swych dary”. Wielkanoc to afirmacja życia, radości i nadziei! Gdy wraz z niewiastami idziemy do grobu i widzimy, że jest pusty, na usta ciśnie się tylko jedno słowo – „Alleluja!”. Rzeczywiście, prawdziwie Pan zmartwychwstał! Udowodnił, że jest wszechmocny. Pokazał śmierć w innym wymiarze – eschatologicznym. Miłość ukrzyżowana jest mocniejsza od śmierci, smutku i zwątpienia! Za św. Augustynem można powtórzyć: „Ty jesteś życiem dusz, tym, co ożywia życie. Żyjesz, o Życie duszy mojej, własną mocą. Bo samym życiem jesteś, niezmiennym”. Pusty grób wzywa mnie i wszystkich wierzących do odpowiedzi na apel św. Pawła: „Jeśliście razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadając po prawicy Boga”. Zbawiciel uczynił wszystko, abyśmy mieli perspektywę, środki do osiągnięcia zbawienia. Teraz potrzeba naszego wysiłku, abyśmy się stali nowym ciastem, gdyż przaśni jesteśmy.

Na czym ma polegać ten wysiłek? Ujmijmy go w kilka przykazań:

1. Każdy z nas powinien szukać sposobów, aby coraz lepiej realizować swoje powołanie.

2. Każdy z nas ma obowiązek badania swojego wnętrza, a szczególnie tych jego zakamarków, w których gnieździ się zło.

3. Każdy z nas musi na nowo odnajdywać coraz głębszy sens sakramentu pokuty, który prowadzi człowieka do nawrócenia.

4. Każdy z nas powinien starać się o pełne uczestnictwo w Eucharystii, która jest przedsmakiem nieba.

5. Każdy z nas zobowiązany jest do pogłębiania swojej wiedzy religijnej, przybliżającej człowieka do Chrystusa.

6. Każdy z nas powinien pamiętać o prawdzie, że życie ma charakter zasługujący.

7. Każdy z nas ma obowiązek stawania się darem dla drugiego człowieka. Bliźni powinien zobaczyć w nas ikonę Chrystusa.

8. Każdy z nas powinien dawać świadectwo poprzez ewangeliczne wybory, które wymagają ofiary.

9. Każdy z nas musi zadbać o chrześcijańskie przeżywanie niedzieli, która jest czasem budowania więzi z Bogiem i z najbliższymi.

10. Każdy z nas powinien codziennie wyznawać swoją wiarę w Chrystusa Zmartwychwstałego, który jest źródłem, drogą i kresem życia człowieka.

Jeśli będziemy się kierować tymi wskazaniami, to – tak jak ów drugi uczeń – w dniu dzisiejszym ujrzymy i uwierzymy, że Chrystus naprawdę zmartwychwstał. Będziemy mogli śpiewać jak psalmista: „Nie umrę, ale żył będę i głosił dzieła Pana”.             ks. Janusz Mastalski – „Ekspres homiletyczny”

Kamień

„Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu".

Biblia wielokrotnie posługuje się bogatą symboliką kamienia - przedmiotu i materiału -z którym wiąże się trwałość, siła i wytrzymałość. Choć Izrael musiał wielokrotnie zmagać się z pokusą kultu kamieni, traktowanych jako święte wśród narodów ościennych, trudno odmówić przypisywania im szczególnej roli: z kamienia wykonywano ołtarz, kamień ustawiony przez Jakuba w Betel stał się domem Boga (Rdz 28, 22), a kamienie z Jordanu przypominać miały przymierze zawarte między Bogiem a Jego ludem (Joz 4, 7). Ukoronowaniem biblijnej symboliki stanie się zastosowanie obrazu odrzuconego kamienia do Mesjasza: Chrystus przez swoją śmierć i zmartwychwstanie stał się kamieniem węgielnym (Psi 18,22; Mt 21,42), a chrześcijanie - żywe kamienie -tworzą świętą w Panu świątynię (Ef 2, 21). Szczególną rolę odegrał w historii Zbawienia kamień grobowy. W czasach Pana Jezusa ciała zmarłych składano w naturalnych grotach lub w wykuwanych w skałach zagłębieniach. Wejście do komnaty grobowej - zazwyczaj niskie i przyozdobione - było z daleka dobrze widoczne, ponieważ ze względów rytualnych - dotknięcie grobu powodowało nieczystość - pobielano je wapnem. Drogę do grobowca zamykał właśnie kamień (gr. lithos).

Ciało Jezusa złożono w grobowcu należącym do Józefa z Arymatei. Na otwór wejściowy zatoczono „wielki" kamień (Mt), „bardzo wielki" (Mk). Ojcowie Kościoła będą później w tej wzmiance widzieć wymowny znak ciężaru grzechów ludzkości.

Właśnie ten wielki kamień stał się pierwszym widocznym znakiem Zmartwychwstania. Niewiasty w drodze do grobu zastanawiały się, kto im go odsunie, by mogły wejść do środka i namaścić ciało Jezusa. Kamień był jednak odrzucony. Stał się przez to powodem zdumienia, strachu, niepewności, a także - jak się później okazało - znakiem wielkiej nadziei i radości.

Ujrzał i uwierzył

Życzenia. Na przykład takie:

Życzę Wam Wszystkim i Każdemu z osobna:

dotknięcia chwały Zmartwychwstałego Chrystusa,

udziału w Jego radości i pokoju,

przyszłego przebywania z Nim.

Albo takie:

Na ten czas świąteczny życzę spokoju i odpoczynku od codziennych problemów, odpoczynku od pracy, życzę ciepła rodzinnego i dobrego przeżycia duchowego świąt wielkanocnych.

Mogą być też takie:

Mocnej WIARY,

nieustającej NADZIEI,

prawdziwej RADOŚCI,

płynących ze Zmartwychwstania Jezusa.

Lub po prostu:

Wesołych świąt. Smacznego jajka. Mokrego dyngusa.

Dlaczego składamy sobie życzenia? Dlaczego posyłamy je pocztą, mailem, SMS-em, przekazujemy telefonicznie lub twarzą w twarz? Jakaś okazja musi być. No i jest. Przecież to Wielkanoc. Czyli co? Czyli uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego. Czyli co? Co to właściwie jest to zmartwychwstanie?

Na pozór odpowiedź jest prosta. Zmartwychwstanie polega na tym, że Jezus, który umarł, znów żyje. Jezus Zmartwychwstały nawiązuje z uczniami bezpośredni kontakt przez dotyk i wspólny posiłek. Pokazuje w ten sposób, że nie jest duchem, ale przede wszystkim uświadamia im oraz nam, że zmartwychwstałe ciało, w którym się im ukazuje, jest tym samym ciałem, które zostało umęczone i ukrzyżowane, ponieważ nosi On jeszcze ślady swojej męki.

A jednak nie jest to takie proste. Zmartwychwstanie Chrystusa nie było powrotem do życia ziemskiego, jak to miało miejsce w przypadku wskrzeszeń, których dokonał Jezus przed swoją śmiercią. Wskrzesił córkę Jaira, wskrzesił młodzieńca z Naim, Łazarzowi kazał wyjść z grobu i Łazarz wyszedł. Te fakty były wydarzeniami cudownymi, ale osoby cudownie wskrzeszone mocą Jezusa powróciły do „zwyczajnego” życia ziemskiego. A to znaczy, że w pewnej chwili znów umrą.

Zmartwychwstanie Chrystusa jest zdarzeniem zdecydowanie różnym. W swoim zmartwychwstałym ciele Jezus przechodzi ze stanu śmierci do innego życia poza czasem i przestrzenią. Ciało Jezusa zostaje w Zmartwychwstaniu napełnione mocą Ducha Świętego. Jezus uczestniczy w Boskim życiu w stanie chwały, tak że św. Paweł może powiedzieć o Nim, że jest „człowiekiem niebieskim”.

Autentyczne i rzeczywiste ciało Zmartwychwstałego Jezusa posiada równocześnie nowe właściwości ciała uwielbionego. Nie zajmuje już określonego miejsca w czasie i przestrzeni, ale może uobecnić się na swój sposób, gdzie i kiedy chce, ponieważ Jego człowieczeństwo nie może już być związane z ziemią i należy wyłącznie do Boskiego panowania Ojca. Z tego powodu Jezus Zmartwychwstały jest całkowicie wolny w wyborze form ukazywania się. Może się pojawić w postaci ogrodnika lub „w innej postaci” (Mk 16,12) niż ta, jaką znali uczniowie, by w ten sposób wzbudzić ich wiarę. Może się pozwolić rozpoznać lub nie pozwolić.

Zmartwychwstanie Chrystusa pod każdym względem jest wydarzeniem wyjątkowym i nie mającym w historii ludzkości precedensu. Nie da się pogodzić z grecką ideą nieśmiertelności, czy różnymi koncepcjami wieczności, które wszystkie religie proponują człowiekowi. Nie ma nic wspólnego z reinkarnacją, w którą wierzą niektórzy. Dlaczego? Ponieważ Zmartwychwstanie Jezusa jest zdecydowanym zwycięstwem nad śmiercią. Pierwszym takim zwycięstwem. Jest spełnieniem najgłębszych ludzkich pragnień. Jest dowodem, że człowiek naprawdę został stworzony do życia wiecznego. Że choć podlega przemijaniu na ziemi, to jednak nie przestaje istnieć. Jest podstawą wiary głoszonej przez chrześcijan i ich nadziei, że jak Chrystus prawdziwie zmartwychwstał i żyje na zawsze, tak również sprawiedliwi po śmierci będą żyć na zawsze z Chrystusem Zmartwychwstałym i że On wskrzesi ich w dniu ostatecznym.

Zmartwychwstanie Jezusa jest faktem. Faktem wobec którego można przyjąć bardzo różne postawy.

Można przede wszystkim udawać, że nigdy nie miał miejsca. Ludzie są dobrzy w udawaniu, że pewne fakty nie miały miejsca. Myślą, że jak będą wobec niektórych wydarzeń okazywać obojętność, że nie będą o nich mówić i myśleć, to te fakty przestaną istnieć. Całkiem sporo ludzi na świecie myśli, że historia jest zbiorem faktów dla nich wygodnych i że mogą ją dowolnie kształtować. Tak postąpili owi faryzeusze, którzy rzymskim strażnikom grobu Chrystusa dali pieniądze i kazali rozpowiadać, że ktoś wykradł ciało Jezusa. I w pewnym sensie odnieśli sukces. Bo nie brak i dziś, dwa tysiące lat później ludzi, którzy nie przyjmują faktu zmartwychwstania do wiadomości.

Można też na zmartwychwstanie zareagować tak, jak to zrobiła w pierwszej chwili Maria Magdalena. Odkryć, że coś się stało, ale zamiast stwierdzić, co naprawdę zaszło, od razu zinterpretować po swojemu i biegając wokół budzić niepokój różnych ludzi. Maria Magdalena zareagowała tak bardzo po ludzku, przyziemnie, bez odniesienia do wiary. Nie ma ciała Jezusa? To znaczy, że ktoś je zabrał, przeniósł, schował. Na szczęście dla niej, Maria Magdalena nie zatrzymała się na tym poziomie.

Można też wobec zmartwychwstania postąpić tak, jak ów drugi uczeń, który razem z Piotrem biegł do grobu. Można się zaciekawić i biec, aby się czegoś dowiedzieć, ale w bliskości zmartwychwstania nagle się zatrzymać, jakby tuż przed metą. Można nawet zajrzeć, zobaczyć i... czekać co zrobią, co powiedzą inni. Znów bez odniesienia do wiary. Znów przyziemnie.

Można wreszcie postąpić tak, jak postąpił Piotr. Spokojnie, ale też z odwagą nie tylko przybiec do pustego grobu, nie tylko zajrzeć do niego nie przekraczając progu, ale również wejść i przekonać się osobiście, że to, co zapowiadał wielokrotnie Jezus i Pismo święte właśnie nastąpiło.

Nie ma Go tu. Zmartwychwstał. Ale żeby w to uwierzyć, trzeba nie tylko zajrzeć, trzeba osobiście wejść do grobu. Tak, jak ów drugi uczeń towarzyszący Piotrowi, który uwierzył dopiero, gdy wszedł do grobu.

Wejść do grobu. To nie tylko może być problem. To jest problem.

Zakrawa na paradoks, że ludzie, którzy niezależnie od wyznawanej lub niewyznawanej wiary tęsknią w głębi serca do życia wiecznego, gdy stają wobec prawdy o zmartwychwstaniu, zaczynają się bać i nie chcą wierzyć. W zmartwychwstanie nie uwierzyło przecież wielu z tych, którzy miesiącami chodzili za Jezusem, słuchali Jego nauczania i oglądali Jego cuda. W zmartwychwstanie nie uwierzyli mieszkańcy Aten, którzy słuchali św. Pawła z zaciekawieniem dopóki nie zaczął im mówić, że Jezus wyszedł z grobu. Powiedzieli - posłuchamy cie innym razem.

Jak pokazują badania, także dziś wielu ludzi, którzy nazywają siebie chrześcijanami, katolikami, tu, w Polsce, nie wierzy w zmartwychwstanie. Nie wierzą ani w zmartwychwstanie Jezusa, a więc także w swoje zmartwychwstanie. Dlatego żyją tak, jakby ich istnienie kończyło się tu, na ziemi, z chwilą śmierci. Dlatego żyją w ciągłym strachu przed śmiercią.

W ostatnich dniach rozważaliśmy mękę i śmierć Jezusa. Odprawialiśmy Drogi Krzyżowe. Uczestniczyliśmy w liturgii Wielkiego Piątku. Uczyliśmy się na nowo, że nie ma chrześcijaństwa bez krzyża.

To prawda. Nie ma chrześcijaństwa bez krzyża. Ale to nie cała prawda. Bo dzieło Jezusa nie kończy się w Wielki Piątek. Gdyby tak było, trwalibyśmy w nieustannej Wielkiej Sobocie. I wielu rzeczywiście w niej trwa.

Życie przypomina czasem

długą i smutną Wielką Sobotę.

Wszystko wydaje się skończone,

wydaje się, że zły zwycięża,

że zło jest silniejsze od dobra.

Wielki Piątek to dzień ciemności,

dzień bezrozumnej nienawiści,

dzień zabicia Sprawiedliwego!

Ale Wielki Piątek, to nie ostatnie słowo:

ostatnim słowem jest Wielkanoc,

triumf życia,

zwycięstwo Dobra nad złem.

Wielka Sobota to dzień pustki,

dzień lęku i zagubienia,

dzień, w którym wszystko wydaje się skończone!

Ale Wielka Sobota nie jest ostatnim dniem:

ostatnim dniem jest Wielkanoc,

światło, które na nowo rozbłyska,

Miłość, co wszelką nienawiść zwycięża.

(Droga Krzyżowa w Koloseum 2006)

Zarówno Wielki Piątek, jak i Wielka Sobota nie trwają wiecznie. One minęły. Nadeszła niedziela. Nadeszła Wielka Noc. Nadeszło Zmartwychwstanie. Śmierć, cierpienie, ból, smutek zostały pokonane.

Nie biegajmy więc z niepokojem wokół grobu Jezusa. Nie stójmy trwożliwie na jego progu. Wejdźmy do środka. Zobaczmy, że jest pusty. Zobaczmy i uwierzmy. Jezus żyje. A wraz z Nim i my żyć będziemy. Tylko z Nim.

ks. Artur Stopka

Jaka nadzieja, taka przyszłość

Przed laty filozof krakowski, ks. Józef Tischner w jednym z esejów pisał, że wszystko, co najważniejsze w naszym życiu, zależy od nadziei. Jaka nasza nadzieja, taka nasza przyszłość. Z małej nadziei rodzą się ułomne spotkania. Natomiast wielka nadzieja daje wielką miłość. Można zatem rzec: jaka nasza nadzieja, taka nasza miłość. Być może nic wielkiego i nadzwyczajnego się nie dzieje w naszym życiu, ale od czasu do czasu bywa tak, że czujemy, iż coś jest nie tak z naszą nadzieją. Zamiast radości i pokoju ogarnia nas smutek i niepokój. Kiedy przyszłość zachodzi za horyzont ludzkich problemów, zmagań, walk, ambicji, pozostaje już tylko gorzki smak rozczarowania. Z uporem powtarzamy, że jesteśmy zniechęceni i zmęczeni życiem. W miejsce ufnego i pełnego napięcia oczekiwania pojawia się minimalizm życiowy sprowadzony do przetrwania. W takiej sytuacji jakże bliskie naszym sercom staje się doświadczenie uczniów idących do Emaus – „A myśmy się spodziewali”. Ileż to już razy się spodziewaliśmy... Na iluż to osobach się zawiedliśmy...

Jednakże na przekór temu wszystkiemu dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że to doświadczenie jest nam potrzebne, tak jak było potrzebne uczniom. W ich życiu nie zaistniałaby wielka Nadzieja i wielka Miłość, gdyby nie przeszli przez doświadczenie Wielkiego Piątku i pustego grobu. Rozgoryczenie życiem i spotkanie ze zmartwychwstałym Chrystusem przy łamaniu chleba i słuchaniu słowa Bożego pozwoliło uczniom dojrzewać w nadziei. W godzinie największej ciemności i opuszczenia odkrywają światło i bliskość Chrystusa.

Otóż chrześcijanin dojrzewa w miarę, jak coraz bardziej dojrzała staje się jego nadzieja. „W miejsce nadziei płytszej – pisze ks. Tischner – pojawia się nadzieja głębsza, w miejsce nadziei przemijającej – nadzieja trwała, w miejsce nadziei, która ziścić się nie może, nadzieja, która się urzeczywistnia. Tak rośnie w człowieku nadzieja dojrzała, wyłaniająca się z konfliktów i upadków nadziei, które okazały się zbyt wiotkie”.

Nie możemy więc zadowalać się płytkimi czy ulotnymi nadziejami i rozpaczać po ich utracie. Chodzi o coś więcej niż tylko o przetrwanie. Podobnie jak uczniowie, mamy dojrzewać w nadziei. Życie wciąż stawia nas wbrew naszej woli w sytuacjach konfliktowych i od czasu do czasu przeżywamy kolejne zawiedzione i niespełnione nadzieje. Jeżeli jednak nie godzimy się na minimalizm życiowy i chcemy wzrastać, to nie może w naszym życiu zabraknąć spotkania ze zmartwychwstałym Chrystusem w Eucharystii i słowie Bożym. Dzięki Niemu, krok po kroku, rodzimy się do wielkiej Nadziei i wielkiej Miłości.

Andrzej Morka OP

Życie, śmierć, życie wieczne

Gdybym potrafił zrozumieć to, co nam zaofiarowano, zrozumieć, jaki otrzymaliśmy dar, może umiałbym opowiedzieć, co czuję, przeżywając w modlitwie całość drogi, jaką szedł Bóg. Mimo iż jesteśmy chrześcijanami, narodem wybranym, kapłańskim, Kościołem – wspólnotą, to nasze rozumowe pojmowanie dramaturgii Wielkiego Tygodnia, a w następstwie Niedzieli Zmartwychwstania, jest dla nas równie doniosłe, co niezrozumiałe.

Różne myśli błąkają się po naszych głowach i nawet jeśli zaczynamy coś rozumieć, to fakt, że Jezus Chrystus poprzez śmierć, a potem Zmartwychwstanie nas zbawił, jest tak samo oczywisty, jak i nie do pojęcia. Nie da się opowiedzieć sztuki, której się nie widziało, nie da się rozkoszować potrawą, której się nie jadło. A dzisiaj mamy świętować, cieszyć się tak bardzo, jak bardzo smuciliśmy się trzy dni temu.

Obrazy, jakie podsuwa na wyobraźnia, można by uznać za objaw chorobowy, ale to nie choroba, to rzeczywistość, to nie ułuda, ale przekaz, tradycja, wiara, nadzieja. Przecież wiemy, nie tylko z autopsji, ale i z różnych dokumentalnych przekazów telewizyjnych i filmowych, że w dalszym ciągu istnieją miejsca, w których przebywał Zbawiciel. Czytamy o niepodważalnych faktach, słuchamy Słów wypowiedzianych przez Pana, a mimo to – może z racji upływu tylu lat – przyjmujemy wszystko z pewną dozą ostrożności.

Łatwiej było Izraelitom przechodzącym z Mojżeszem przez Morze Czerwone, bo widzieli cuda zdziałane przez Boga. Ale cuda to nie wszystko. „Wszyscy prorocy świadczą o tym, że każdy, kto w Niego wierzy, przez Jego imię otrzymuje odpuszczenie grzechów” (Dz 10,43). Nie powinniśmy zatem oczekiwać na takie znaki, jakie widzieli Izraelici, bo przecież wystarczy uwierzyć Bogu i Jego sługom, współczesnym prorokom, których – niestety – często nie dostrzegamy.

Rozwój nauki i techniki przyczynił się do tego, że łatwiej jest uwierzyć w neutrina poruszające się szybciej niż światło, aniżeli wykazać się codzienną wiarą w Ukrzyżowanego, a potem Zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa. W liście do Kolosan, na samym początku dzisiejszego tekstu, święty Paweł mówi również do nas: „Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga.” (Kol 3,1). Skoro powstaliśmy z martwych, to wcześniej doznać musieliśmy śmierci, śmierci Krzyżowej, przez którą umarły nasze grzechy. Dzięki Zmartwychwstaniu otrzymujemy nowe życie.

Do pewnego momentu nawet najbliżsi uczniowie Jezusa nie zdawali sobie sprawy z tego, co oznacza Zmartwychwstanie. Świadczą o tym słowa św. Jana: „Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma [które mówi], że On ma powstać z martwych.”(J 20,8-9). Jan uwierzył, bo zobaczył, my wierzymy, więc nie bójmy się głosić, że JEZUS ŻYJE.

Panie, pomóż nam wierzyć w życie wieczne darowane ludziom przez Twoje Zmartwychwstanie, byśmy nieustannie szukali tego, co w górze.

Piotr Blachowski

Nowy horyzont

Co to za ciemności panowały, gdy Maria Magdalena szła do grobu? Oczywiście zwykły brak światła, którego codziennie możemy doświadczyć przed wschodem słońca. Jednak w tej ciemności trzeba dostrzec jednocześnie opowieść o czymś innym. O ślepocie ograniczającej nasze spojrzenie na ludzkie życie. Gdzie widzimy horyzont naszego życia?

Maria Magdalena, Jan i Piotr idą do grobu jeszcze w cieniu śmierci, czyli tej pewności, że życie się kończy, że trzeba uszanować zmarłego, namaścić jego ciało, złożyć w grobie, opłakać.

Przemiana uczniów zaczyna się w chwili, gdy Maria Magdalena mówi do nich: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go złożono”. Natychmiast ruszają, przypominają sobie Górę Przemienienia, słowa, których wtedy nie rozumieli, o powstaniu z martwych. Pędzą przez poranek rozjaśniających ciemności słów Mistrza. Powoli dostrzegają nowy horyzont stworzony przez Pana Jezusa. Nowy horyzont życia objawia się w wydarzeniu pustego grobu, „zniknięcia” zmarłego. Bo zmarłego już nie ma, bo śmierci już nie ma. Okazuje się, że Życie nie ma końca.

Co więcej, do świadomości Piotra i Jana stopniowo dochodzi poruszająca do głębi nowina, że ten nowy horyzont obejmuje i dotyczy też każdego z nich.

Choć przybiegają do grobu w różnym tempie, obaj mają oczy otwarte na nową rzeczywistość. Doświadczenie pustego grobu przemienia ich w świadków Bożej prawdy. Życie dane przez Boga się nie kończy, również w przypadku każdego z nas… to jest nowy horyzont.

„A gdy zobaczył, uwierzył”.

Rafał Jereczek OP - ur. 1974, dominikanin, odpowiedzialny za "wieczory dla zakochanych", mieszka w Krakowie.

Święci i błogosławieni w tygodniu.

21 kwietnia - św. Anzelm z Canterbury, biskup i doktor Kościoła
21 kwietnia - św. Konrad z Parzham, zakonnik
22 kwietnia - bł. Idzi z Asyżu, mnich
22 kwietnia - św. Agapit I, papież
22 kwietnia - św. Kajus, papież
23 kwietnia - św. Wojciech, biskup i męczennik, główny patron Polski
24 kwietnia - św. Jerzy, męczennik
24 kwietnia - św. Fidelis z Sigmaringen, prezbiter i męczennik
24 kwietnia - św. Franka, dziewica
24 kwietnia - bł. Teresa Maria od Krzyża (Manetti), dziewica
24 kwietnia - nawrócenie św. Augustyna, biskupa i doktora Kościoła
25 kwietnia - św. Marek, Ewangelista
26 kwietnia - św. Klet, papież
26 kwietnia - Najświętsza Maryja Panna, Matka Dobrej Rady
26 kwietnia - św. Piotr Betancur, zakonnik
26 kwietnia - błogosławieni Bonifacy i Emeryk, biskupi
26 kwietnia - św. Marcelin, papież i męczennik
27 kwietnia - św. Zyta, dziewica
27 kwietnia - bł. Aszard, biskup
27 kwietnia - św. Józef Moscati
28 kwietnia - św. Piotr Chanel, prezbiter i męczennik
28 kwietnia - św. Ludwik Maria Grignon de Montfort, prezbiter
28 kwietnia - św. Joanna Beretta Molla
28 kwietnia - bł. Luchezjusz z Poggibonsi

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.