Aktualności na 7 kwietnia 2019 r.

WZGÓRZA

 

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

 

       14/706                   -         7 kwietnia 2019 r.C.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

2

 

 

7 kwietnia 2019 r. C.

 

V niedziela

 

Wielkiego Postu C

 

 

Na świecie ciągle zbyt wielu jest tych, którzy potępiają, a także zbyt wielu obojętnych i pobłażliwych. I wciąż za mało jest ludzi prawdziwie miłosiernych. Jeśli zajmujesz się sądzeniem innych, to znaczy, że zapominasz o tym, iż sam jesteś grzesznikiem.

Zapomniałeś, że Jezus przychodzi nie do tych, którzy potępiają, ale do tych, którzy są grzeszni. Szkoda czasu i energii na porównywanie się z innymi, na sądzenie ich. A przede wszystkim szkoda nie skorzystać z łaski przebaczenia, którą Bóg każdego dnia chce nas obdarzać.

 

1

 

W dzisiejszym numerze:
- Wychowawczy dialog.
- Naprawić świat.
- Oto ja dokonuję rzeczy nowej.
- Wina sędziów.
- Święci i błogosławieni w tygodniu
 
 
 
 
9
 
 

Wychowawczy dialog.

 

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam w sposób dobitny, że nawet w najtrudniejszych chwilach można znaleźć trafne rozwiązania! Perykopa dotycząca dialogu Jezusa z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie jest wzorem dialogu wychowawczego. Odnajdujemy w niej bowiem cechy prawdziwego pedagoga. Cztery z nich decydują o sukcesie wychowawczym.

Ewangelista Jan zapisał, że „Jezus, nachyliwszy się, pisał palcem po ziemi”. Prowokowany przez tłum, Mistrz z Nazaretu zachował spokój i pozwolił przeciwnikom wypowiedzieć wszystkie argumenty. Umiejętność słuchania to pierwsza cecha prawdziwego wychowawcy. Zakłada ona nieraz cichą obecność, nastawienie na odbiór, a także otwarcie się na wypowiadane słowo. Mądrość Jezusa objawia się w omawianym dialogu między innymi przez nienarzucanie własnego zdania. Wiernym naśladowcą tej zasady był we współczesnych czasach Jan Paweł II, o którym mówiło się, że umiał słuchać. Każdy, kto miał możliwość prywatnego spotkania się z Ojcem Świętym, podkreśla jego ogromne pragnienie godnego traktowania słuchacza. Wielu twierdzi, że czuli się przez niego rozumiani i słuchani. To umiejętność ważna i jednocześnie tak bardzo potrzebna we współczesnym, coraz mniej zrozumiałym świecie.

Niestety wielu z nas traci nerwy w spotkaniu z bliźnim, dlatego postawa Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii jest szczególnie pouczająca. Czytamy bowiem, że „kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich”. Jezus pokazuje wzorcowy model reagowania na prowokację. Umiejętność odpowiedzi musi być połączona z cierpliwością. Podniesiony głos, zniecierpliwienie czy gwałtowne ruchy eskalują agresję. Dlatego też mądry wychowawca rezygnuje z krzyku, z reakcji afektywnej, ponieważ zdaje sobie sprawę, że jest to środek doraźny, który nie likwiduje problemu.

Cierpliwość staje się coraz bardziej reglamentowanym „towarem”. Jakże wielu rodziców, nauczycieli i wychowawców traci cierpliwość oraz wybucha gniewem. Mistrz z Nazaretu afirmuje postawę spokojnej reakcji, która przynosi pożądane efekty. Niedościgłym ludzkim wzorem w tym względzie była św. Teresa z Kalkuty, która umiała z miłością, cierpliwością i ciepłem tłumaczyć, opiekować się i budzić nadzieję w osobach potrzebujących.

Nie można więc zapominać o wewnętrznym spokoju w reakcjach, które – jeśli są wyważone – mogą być efektywne i skuteczne.

Ze sposobem reagowania związane są pytania: co mówić? jak pouczać? jak rozwiązywać problemy? Chrystus i na te wątpliwości odpowiada w sposób wyczerpujący. Święty Jan zapisał słowa Mistrza: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień”. Każda odpowiedź byłaby zła. Gdyby Jezus powiedział: „rzućcie kamieniem”, oskarżono by Go o brak miłosierdzia. Gdyby natomiast rzekł: „przebaczcie jej”, zaszufladkowano by Go jako solidaryzującego się z grzesznikami. Odpowiedź Chrystusa była genialna – przemyślana i pełna roztropności.

Często stoi przed nami dylemat: jak zareagować, co uczynić, aby dobrze kogoś wychować. Roztropność jest tą cechą, która stanowi fundament trafności w doborze metod i technik wychowawczych. Porywczość i brak zastanowienia w wielu rodzinach oraz szkołach powodują jednak skutki odwrotne do zamierzonych.

Mówiąc o cechach wychowawcy, trzeba zwrócić uwagę na jeszcze jeden element. Po odejściu faryzeuszy i uczonych w Piśmie Jezus rzekł do jawnogrzesznicy: „I Ja cię nie potępiam. Idź i od tej chwili już nie grzesz”. Mistrz z Nazaretu daje kobiecie szansę. Przebaczenie i ukazanie perspektywy to czwarty element prawdziwego dialogu w wychowaniu. Trzeba jednak zaznaczyć, że przebaczenie nie jest pobłażliwością. Ewangeliczne danie szansy oznacza zaszczepienie wiary w drugiej osobie. To powiedzenie: „Spróbuj zmienić swoje postępowanie, może ci się uda”. Współczesny pedagog powiedziałby, że jest to postulat wychowania do autowychowania. Dawanie szansy obejmuje także taktykę niewyręczania drugiego człowieka. W innym wypadku wychowamy tak zwanych inwalidów życiowych, którzy albo będą bezkarni, albo staną się bezbronni wobec napotykanych problemów i niezaradni życiowo.

Tak więc dzisiejsza Ewangelia jest swoistym instruktażem postępowania z bliźnim. Jakże ważne staje się naśladowanie Chrystusa w budowaniu relacji interpersonalnych. Trzeba jednak pamiętać, że Jezus kocha każdego człowieka, lecz odrzuca obecny w nim grzech. Nikogo nie potępia, ale nie pozwala nikomu grzeszyć, bo jest to zerwanie więzi z Bogiem.

Niech postawa Chrystusa z dzisiejszej perykopy będzie dla nas drogowskazem i jednocześnie wyrzutem sumienia. Warto pamiętać w kontekście nauki Chrystusa słowa Mistrza Eckharta: „Najważniejszą godziną jest zawsze ta obecna! Najważniejszym człowiekiem jest zawsze ten, który akurat stoi przede mną! Dziełem najkonieczniejszym jest zawsze miłość!”.

ks. Janusz Mastalski – „Ekspres homiletyczny”

 

 

 

10

 

Naprawić świat.

 

Rozbił dwa samochody. Nie zauważył świateł, które zatrzymały ruch na skrzyżowaniu. Droga była mokra, padał deszcz. Gdy się zorientował, było za późno, żeby wyhamować przed stojącym przed nim samochodem. Nastąpiło zderzenie. Poszkodowany siłą uderzenia został wypchnięty na środek skrzyżowania. Sprawca odbił się i zatrzymał przy światłach. Z poszkodowanego pojazdu wysiadł kierowca. Idzie ocenić szkody. Patrzy na rozbity tył samochodu i wskazuje, żeby zjechali na bok, by nie zakłócać ruchu. Jak na razie żadnych wyzwisk. Ale pewnie za chwilę się zacznie – jak to zwykle między Polakami. Podchodzą do siebie: sprawca – młody, wystraszony chłopak; poszkodowany – trzydziestoletni, niewysoki mężczyzna, który właśnie jechał na studia. Patrzy na samochód, mówi, że dwa tygodnie temu odebrał go z salonu. Nówka! A tu wjechało w niego stare cinquecento! O dziwo, rozpoczyna się spokojna rozmowa. Wymienili adresy i numery telefonów, ocenili szkody i… rozjechali się. Umówili się, że gdy poszkodowany oceni szkody, sprawca wyrówna szkodę. Wszystko zakończyło się pomyślnie i bez zbędnych nieporozumień.

Niby takie proste, a nieprawdopodobne, gdyż zazwyczaj do współpracy z innymi stosujemy najskuteczniejszą metodę, czyli metodę kasjera – wyrównywać rachunki. I wtedy sypią się odpowiednie określenia: prostytutki, złodzieje, bandyci i inne, żeby przytoczyć tylko łagodniejsze, a jednak i te przewijają się przez nasze domy i ulice. Oko za oko, ząb za ząb – to stara zasada, według której postępujemy w domu i w szkole. Gdyby Pan Bóg prowadził więzienia, to na wolności musiałby pozostawić tylko ryby i zwierzęta. Scena z dzisiejszej Ewangelii pokazała, że nie ma ludzi niewinnych. A zatem Pan Bóg nie prowadzi więzień.

Chcielibyśmy, aby na świecie była całkowita sprawiedliwość. Dobrzy wygrywają, a winni ponoszą klęskę. Tylko którzy są którzy? Czy to zakończy wojnę? Czy uzdrowi sytuację? Czy winni nie stoją po obu stronach? Bóg zajmuje w tym codziennym procesie takie samo miejsce, jakie zajmował Pan Jezus w procesie jerozolimskiej cudzołożnicy. Nie oskarża, tylko naprawia. Nie wtrąca do więzienia, ale ogłasza amnestię. Tym, którzy oskarżali – zamyka usta. Jezus naprawia to, co zepsuli ludzie.

W sytuacjach dnia codziennego słynne zawołanie: „nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12,21) jest dla nas za trudne. Dużo bardziej wolimy inne, jak np. „Bóg wybacza, Cracovia nigdy” – hasło z krakowskich murów i klatek schodowych, umieszczane tam przez zagorzałych kibiców, z których niejeden nie potrafi jeszcze dosięgnąć klamki. Niestety jest to atmosfera, która panuje w wielu miejscach – w domu, w szkole, na ulicy, gdy nas ktoś potrąci… Nieraz z naszych ust padają epitety, wycelowane wprost w tę osobę. Najłatwiej odpowiadać złem na zło. Ale Bóg staje po stronie prawdy, która mówi o spojrzeniu najpierw na siebie i swoje błędy – dopiero potem na innych.

Mechanik jest po to, by naprawiać. Mocno byśmy się zdziwili, gdybyśmy oddali samochód do jego warsztatu, a on, zamiast ocenić szkodę i zacząć naprawę, najpierw by nas obrzucił błotem, kopnął w błotnik, rozbił szybę, powyrywał przewody i dopiero zaczął pracę. Co byśmy wtedy zrobili? Ale zobaczmy, że w spotkaniach z drugim człowiekiem to my sami jesteśmy mechanikami. Mamy naprawiać to, co zostało zepsute, nie dodawać usterek. Temu służyła scena z dzisiejszej Ewangelii. Wygrać można przebaczeniem, czyli naprawą.

ks. Andrzej Kielian „Ekspres homiletyczny”

 

 

12

 

Oto ja dokonuję rzeczy nowej

 

Zapowiadając nadejście Mesjasza, prorok Izajasz wzywa, by patrzeć nie tylko wstecz, na to, czego już Bóg dokonał w historii Izraela, ale także spojrzeć w przód. Wiara w Boga to nie jedynie pieśń przeszłości i wspominanie dzieł Bożych, ale również oczekiwanie na coś nowego.

Oczekiwanie może dotyczyć wszystkich – Kościoła i ludzkości. Powtórne przyjście Chrystusa i koniec historii to uniwersalne prawdy wiary. Ale jest także oczekiwanie indywidualne, jednostkowe pragnienia i nadzieje. Oczekiwanie na to, aby w naszym życiu łaska Boża mocno zadziałała i wreszcie pozwoliła nam się uporać z bagażem grzechu.

Dwie postaci postawiono nam dziś przed oczy jako przykład przemiany życia – św. Pawła Apostoła i kobietę pochwyconą na cudzołóstwie. Prześladowca chrześcijan, ten, który kiedyś Chrystusa miał za nic, mówi teraz: „Wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa”. Nie ryzykujemy wiele, twierdząc, że przeżycie w drodze do Damaszku ukształtowało Szawła na nowo.

A co z kobietą uratowaną przed ukamienowaniem? Nie wiemy, jakie były jej dalsze losy, ale domyślamy się, że i ona mocno przeżyła to, co się wydarzyło. Przeskok od nienawiści tłumu i zagrożenia życia do ocalenia i przywrócenia godności to huśtawka skrajnych i silnych emocji. Święty Paweł był intelektualistą, wracał do wizji Chrystusa i nieraz ją komentował. A kobieta? Gdyby tak po latach zapytać ją o to, czym dla niej było zdarzenie na dziedzińcu świątyni? Co by powiedziała? Może mówiłaby o tym tak: „Patrząc na moje wcześniejsze życie, widzę i upadek, i cierpienie. Nie wiem, jak wyglądałoby moje życie, o ile bym przeżyła, gdyby nie najważniejsze zdarzenie, jakim było poznanie Jezusa. To było jak zmartwychwstanie i również teraz chciałabym być przy Nim. Wiem też, że nie mogę przypisać sobie sprawiedliwości pochodzącej z prawa, lecz tylko Bożą, otrzymaną dzięki wierze. Nie mówię, że już osiągnęłam cel, ale pędzę, aby go zdobyć, tak jak sama zostałam zdobyta przez Jezusa Chrystusa…”.

Grzegorz Chrzanowski OP - ur. 1965, dominikanin. Wykładowca filozofii w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym oo. Dominikanów oraz na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II. Mieszka w Krakowie.

Grzegorz Chrzanowski OP – „wiara.pl”

 

 

11

 

Wina sędziów

 

Wyjątkowo dramatyczny jest opis z dzisiejszej Ewangelii. Przyłapanie jawnogrzesznicy na „gorącym uczynku” stawia bohaterów tamtego zdarzenia w niezręcznej sytuacji. Z jednej strony - w myśl starotestamentalnego prawa - Izraelici ze spokojnym sumieniem mogli jej oddać sprawiedliwość. Za podobny czyn przewidziano w prawie karę ukamienowania. Z drugiej strony w całym tym zdarzeniu kryła się potworna niesprawiedliwość. Oto bowiem sędziowie jednocześnie byli oskarżonymi i winowajcami. Różnie próbuje się interpretować postawę Jezusa Chrystusa. Niektórzy mówią, że pisał na ziemi palcem, by odnowić zmurszałą ludzką pamięć.

Przecież ci, którzy przyprowadzili do Chrystusa grzesznicę, zupełnie zapomnieli o swoich grzechach. Wystarczyło na ziemi napisać kilka słów. Aby niektórym przypomnieć niechlubne momenty życia, Jezus posłużył się jakimś imieniem, może nazwą miejsca albo datą. Reakcja była piorunująca. Ci, którzy z wielką pewnością siebie dochodzili sprawiedliwości i w „świętym uniesieniu” domagali się kary śmierci - stopniowo opuszczali tę dziwną salę sądową. Prokuratorzy zaczynali kruszeć.

W Biblii wiele jest miejsc, które wytykają faryzeizm i obłudę. Szczególnie Nowy Testament w osobie Chrystusa wytyka zakłamanie i hipokryzję osób Mu współczesnych.

W historii z dzisiejszej Ewangelii - paradoksalnie - nie tylko chodzi o obronę tej biednej kobiety. Na pierwszy rzut oka rzuca się taki właśnie wniosek: Chrystus lituje się nad nią i ratuje jej reputację za pomocą sprytnej sztuczki. Jednak w gruncie rzeczy - może nawet bardziej niżby się zdawało - Zbawicielowi chodzi o tych biednych ludzi. Jeśli kogoś ratuje - to w większym stopniu ich zatracone dusze niż jej. Przecież ona znała ciężar swojej winy. Musiała żałować, skoro wyszła zwycięsko z tej przedziwnej konfrontacji - usłyszała zbawienne słowa: idź i nie grzesz więcej. Być może w swym sercu wzbudziła oczyszczający akt żalu już wtedy, kiedy ją złapali.

Inaczej było ze „strażnikami sprawiedliwości”. Oni nie mieliby szans na przejrzenie, gdyby nie Boska pedagogia. Zachowywali się jak typowi tropiciele zła: nie dlatego wytykali nieprawość, że się nią brzydzili, ale dlatego, że tak było wygodniej. Dzięki swemu zacietrzewieniu odwracali swój wzrok ku słabości innych i mieli spokój sumienia. Nie musieli się zajmować swoimi grzechami.

W historii aż roi się od reformatorów Kościoła. Niektórzy byli bardzo gorliwi w swej ozdrowieńczej pasji. Jednak naprawdę zasłużyli się ci, którzy przetrwali do współczesności. Ich owoc się nie zepsuł. W tym miejscu warto przypomnieć postawę św. Franciszka z Asyżu. On także usłyszał słowa: odbuduj mój Kościół. W odpowiedzi nie krytykował zapamiętale, ale zaczął od siebie i swoich braci.

Tekst Ewangelii o cudzołożnicy nie powinien także zamykać oczu na grzech innych. Byłoby nieporozumieniem uciekać przed hipokryzją do granic kompromisu ze złem. Każdy chrześcijanin w sumieniu może dostrzec takie sytuacje, w których nie można pozostawać biernym. Warto przypomnieć sobie ewangeliczne wskazania na ten temat. Chrystus zachęcał, by upominać, zanim się doniesie Kościołowi.

Przy rozstrzyganiu codziennych dylematów, jak zachować się wobec słabości i grzechów wokół siebie, warto uwzględnić starożytną zasadę: Cokolwiek czynisz, patrz końca. Mamy prawo reagować, ale u podstaw naszego działania nie może chodzić o niecne intencje. Dobro Kościoła i osobiste korzyści bliźnich są najważniejsze.

Ks. Jan Dzielny – „wiara.pl”

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.