Aktualności na 20 października 2019 r. C.

WZGÓRZA

 

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

 

42/734                   -         13 października 2019 r.C.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

4

 

 

XXIX Niedziela Zwykła

 

20 października 2019 r. C.

 

2

 

Wytrwale przyzywajmy Pana, bo ufna modlitwa jest jak wzniesione ręce i Pan nas weźmie w obronę, gdy nie ustaniemy w modlitwie. Znakiem wytrwałej modlitwy jest święta Eucharystia, dlatego każdej niedzieli sprawujemy to święte misterium obecności naszego Pana i przez Niego kierujemy do Ojca nasze wołanie.

Wyznawajmy przed Bogiem nasze grzechy i wytrwale błagajmy, by nas wziął w obronę przed naszym przeciwnikiem - szatanem.

 

3

 

W dzisiejszym numerze:
- Na dzisiejszą niedzielę.
- Niepraktyczna i niezbędna
- Kondycja naszej wiary.
- Tajemnicze pytanie.
- Wytrwale zamieniać rzeczy niemożliwe w możliwe.
- Wszystko przemija.
- Święci i błogosławieni w tygodniu.
 
 
 
15
 

Na dzisiejszą niedzielę.

**

Jak otrzymać dowód osobisty, paszport albo zaświadczenie o niekaralności?

Wystarczy złożyć podanie, komplet potrzebnych dokumentów i czekać.

Jak dostać się do dobrego szpitala, sensownej pracy albo otrzymać komunalne mieszkanie?

Złożyć podanie, komplet potrzebnych dokumentów i czekać? To może nie wystarczyć. Są sprawy, w których osiągnięcie celu wymaga więcej, niż zgłoszenie zapotrzebowania.

Zazwyczaj to rozumiemy. Bogu samo złożenie podania nie zawsze wystarcza. Chce czasem, żeby proszący pokazał, że mu naprawdę zależy. Chce… Chyba jeszcze znacznie więcej.

            I o tym są czytania XXIX niedzieli zwykłej.

*** Co to znaczy wierzyć?

W kompozycji Ewangelii św. Łukasza to pytanie wysuwa się na pierwszy plan sekcji, z której pochodzi Ewangelia tej niedzieli.

Jezus wskazuje uczniom na różne niebezpieczeństwa, które mogą grozić wierzącym. Jest więc pouczenie o mocy wiary, o potrzebie pokory w służbie Bogu (oba czytane przed dwoma tygodniami), o konieczności wdzięczności (czytane przed tygodniem); jest pouczenie o królestwie Bożym obecnym pośród uczniów i jest ostrzeżenie przed łatwowiernością w kwestii proroctw o powtórnym nadejściu Syna Bożego.

Będzie jeszcze o zarozumiałej wierze faryzeusza i pokorze celnika, o potrzebie przyjęcia postawy dziecka i o potrzebie postawienia Jezusa ponad bogactwem.

Czytanie tej niedzieli jest więc częścią odpowiedzi na pytanie o to, jaka powinna być wiara i jakich pułapek na drodze wiary należy się wystrzegać.

 

 

 

6

 

Niepraktyczna i niezbędna

 

Nie jest czymś zaskakującym, że efektowne zaangażowania duszpasterskie, mające odzwierciedlenie w liczbach (najlepiej wielkich), łatwiej jest pochwalić niż ukryte życie mniszek i mnichów, którzy, delikatnie rzecz ujmując, nie wiadomo, co robią. Jeden z mądrych ludzi, związanych z naszym dominikańskim klasztorem, powiedział, że w trakcie pracy zawsze pozwala sobie na przerwy na papierosa. Patrzy wtedy na wykonaną pracę i na to, co go jeszcze czeka. Odpoczywa, ogląda i pozwala myślom płynąć, a czasem po prostu się modli do Matki Bożej. Z zewnątrz wygląda to na oburzające marnowanie czasu. Jednak ten zwyczaj pozwolił mu już nieraz na zatrzymanie bezsensownego wysiłku, który zmierzał donikąd. Ten moment zmiany perspektywy ukazał zagrożenia albo upewnił, że prace idą w dobrym kierunku i należy je kontynuować.

W dzisiejszych czytaniach ani ręce Mojżesza wysoko wzniesione do Boga w geście modlitwy, ani wojsko izraelskie wyposażone w miecze nie pokonałyby przeciwnika. Połączenie tych „sił” doprowadziło do zwycięstwa. Najtęższe głowy i mięśnie nie są tak skuteczne jak działanie, które wzmacnia modlitwa, lecz również najgorętsza modlitwa nie dokona tego, co można osiągnąć poprzez działanie, do którego Bóg dał siły i zdolności.

Świętej pamięci Andrzej Szpak, ksiądz od hipisów, mówił, że potrzebujemy w swoim życiu „duchowych używek”, czyli krótkich przerw na modlitwę wplecionych w naszą codzienność.

Niepraktyczna z pozoru umiejętność zwracania się do Stwórcy z wiarą i wytrwałością okazuje się niezbędna do normalnego życia.

Rafał Jereczek OP – „w drodze”

 

 

 

10

 

Kondycja naszej wiary.

 

Kiedy patrzy się na kondycję fizyczną Polaków, to napawa ona smutkiem. Niedawno ogłoszono w mediach, iż co czwarty Polak zachoruje na nowotwór, sześć milionów naszych rodaków zagrożonych jest chorobami krążenia, a co trzeci mężczyzna ma podwyższony cholesterol. Może nawet sami zastanawiamy się, czy nie jesteśmy swoistą „bombą chorobową”, która wybuchnie za kilka dni czy miesięcy. A stan psychiczny i duchowy jest lepszy? Przecież 97% Polaków uznaje siebie za wierzących. Niestety, statystyki są nieubłagane: 75% naszych rodaków powinno w najbliższym czasie zgłosić się do poradni psychologicznej, a 70% dzieci i młodzieży jest uzależnionych. Są to uzależnienia od papierosów, alkoholu, narkotyków, Internetu lub gier multimedialnych.

Kiedy w wielu zakątkach naszej ojczyzny rozmawia się ze zwykłymi ludźmi, okazuje się, że w większości uznają Boże przykazania za swój kodeks moralny. Kiedy jednak trzeba określić wpływ Dekalogu na ich życie, pojawia się słowo „ale”. „Dekalog? – tak, ale jest to trudne; niełatwo przestrzegać przykazań”. Jakże nie wspomnieć już książkowych przykładów, kiedy to rodzice wysyłają swoje dzieci do kościoła w niedzielę, a sami nie mają zamiaru uczestniczyć w Mszy św. Iluż jest rodziców, którzy wysyłają swoje dzieci pod ołtarz, a sami stoją przy ogrodzeniu placu kościelnego. Jakże często mówimy o sobie: jestem wierzący, ale nie przeszkadza nam to przyjmować postawy krytykanckiej wobec Kościoła, która kształtuje atmosferę religijną domu.

Patrząc na kondycję psychofizyczną współczesnego człowieka, przypomnijmy sobie słowa Chrystusa, które są skierowane przecież i do nas: „Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”. Czy znajdzie prawdziwą, dojrzałą wiarę? Pochylmy się więc nad kondycją naszej wiary, czyli odpowiedzmy na pytanie, jakie są cechy prawdziwej, dojrzałej religijności i pobożności.

O dojrzałej wierze świadczy bezwzględny priorytet wartości religijnych. Prościej mówiąc: centralne miejsce w życiu powinien zajmować Bóg. To miejsce ma być niezagrożone przez pieniądz, pracę czy przyjemność. Centrum życia ma stanowić Bóg, według którego określa się swoje wybory. Święty Grzegorz z Nazjanzu pisał: „Jedynie zdumienie i zachwyt pozwalają pojąć człowiekowi coś z Boga”. Trzeba więc na nowo zachwycić się Bogiem, mimo że zewsząd słychać o zmniejszaniu się liczby uczęszczających do kościoła, o bogactwie i skandalach wśród księży. Trzeba umieć dostrzec Boga w tym świecie problemów i zła.

Jakże pięknym przykładem świadectwa jest postawa matki księdza Jerzego Popiełuszki, która przy okazji otwarcia muzeum imienia jej syna na pytanie o odczucia związane z jego śmiercią odpowiedziała krótko: „Bóg tak chciał”. Na tym właśnie polega prawdziwa wiara, zachwyt Bogiem, który nieraz doświadcza.

Bóg przychodzi jednak do nas przez Kościół. Dlatego też drugą cechą dojrzałej religijności jest obiektywne postrzeganie Kościoła. Widząc zło w tej instytucji, nie wolno nam uogólniać negatywnych zjawisk. Usłyszymy jeszcze wiele różnych niesprawdzonych informacji kompromitujących Kościół. Usłyszymy też wiele prawdziwych newsów. Czy to oznacza, że nasza wiara ma osłabnąć? Przecież Kościołem jesteśmy my wszyscy. Trzeba więc poczuć się za niego odpowiedzialnym. Święty Ambroży pisał przed wiekami: „Diabeł goni za hałasem, Chrystus szuka ciszy”. Jeśli nie będzie w nas postawy refleksyjnej, która likwiduje bezkrytyczne przyjmowanie stylu myślenia medialnego, to zostaniemy ubezwłasnowolnieni przez media. Jeśli nie będzie krytycznego podejścia do tych newsów, zaczniemy oddalać się od Boga, Kościoła, a w konsekwencji stracimy wiarę. Może się okazać, że staniemy się antyklerykalni, a nawet antyreligijni. Zatem drugim ważnym elementem dojrzałej religijności jest obiektywne postrzeganie Kościoła.

Istnieje jeszcze jeden aspekt decydujący o dojrzałej pobożności. Jeśli wiara ma być dojrzała, musi się odbijać w relacjach z drugim człowiekiem. Tolerancja i otwartość na innych, chociażby inaczej myślących, leży u podstaw szanowania godności bliźniego. Mikołaj Gogol zapewniał swoich czytelników, że „szczęście człowieka na ziemi zaczyna się dlań wtedy, gdy zapominając o sobie, zacznie żyć dla bliźnich”. I to jest właśnie ludzki wymiar naszej wiary. Kiedy uświadomimy sobie, że nie jesteśmy sami, że wokół nas są inni, których trzeba szanować, będziemy bliżej prawdy, bliżej Chrystusa. Trzeba ich po prostu akceptować.

Dzisiaj Chrystus pyta nas: „Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”. Czy znajdzie ją w naszej rodzinie? Za chwilę wszyscy wyznamy naszą wiarę, która powinna być dojrzała. Kardynał John Henry Newman mówił do swoich wiernych: „Wielu chwali religię aż do momentu, kiedy samemu trzeba być religijnym”. Łatwo innych pouczać, radzić, ale jakże trudno wprowadzać te rady w życie. Obyśmy wtedy, gdy przyjdzie Chrystus i zapyta o stan naszej wiary, mogli odpowiedzieć: wierzę głęboko i dojrzale; wierzę, że droga wiary jest drogą do szczęścia.

ks. Janusz Mastalski – „Ekspres homiletyczny”

 

 

14

 

Tajemnicze pytanie.


Jezus stawia pytanie: „Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18,8). Jest w nim zawarte ważne ostrzeżenie. Powrót Chrystusa w chwale będzie miał miejsce w głębokim kryzysie wiary, Zbawiciel nie będzie oczekiwany. Potwierdza to bardzo mocno Apokalipsa. Takie ustawienie powtórnego przyjścia Syna Człowieczego wzywa do modlitwy, abyśmy w chwili Jego zjawienia się należeli do tych, którzy wierzą w Niego, ufają Mu i na Niego czekają.

Sekularyzacja zatacza coraz szersze kręgi. Ludzie nie wierzą ani w pierwsze, ani w powtórne przyjście Chrystusa. Ten proces w środowiskach Europy i Ameryki jest znakiem dla wierzących, by zatroszczyli się o umocnienie swej więzi z Jezusem. Mamy być świadkami wiary i oczekiwania powtórnego przyjścia Pana.

Zastanawia kontekst, w jakim Jezus wypowiedział te słowa. Jest nim Jego wykład na temat skuteczności modlitwy prośby. Ona winna płynąć z serca do Boga, aby wybawił nas z niesprawiedliwych układów, które panują na świecie. Wspomniana w przypowieści modlitwa wdowy jest przykładem takiej usilnej prośby. Zło na ziemi odnosi coraz większe sukcesy. Wystarczy spojrzeć uważnie na dzieje świata dotkniętego pierwszą i drugą wojną światową w minionym wieku. Ile zła było zaprogramowane i zrealizowane w mechanizmach komunizmu oraz faszyzmu? Jakie formy zła, ile ofiar i prześladowań niewinnych ludzi... To dziesiątki milionów...

Kościół to owa wdowa, która jest w zasięgu działania swego wroga i widzi jedynie szansę na interwencję sędziego. Jej usilne prośby sprawiają, że niesprawiedliwy sędzia staje w jej obronie. Jezus zestawił niesprawiedliwego sędziego ze sprawiedliwym Ojcem i powiedział, że jeśli wołanie Kościoła będzie tak usilne jak wołanie wdowy, zbawcza interwencja Ojca będzie przyspieszona.

Zanik modlitwy prośby jest znakiem słabości wiary. Dla wielu współczesnych ludzi Bóg jest niepotrzebny i niepotrzebne jest też przyjście Wybawiciela... Trzeba odkryć wartość modlitwy prośby, by nabrać dystansu wobec mechanizmów zła, z którymi mamy do czynienia.

Miejmy odwagę mówić o skutkach naszych modlitw wysłuchanych przez Boga. Cudów jest znacznie więcej, niż się o tym mówi. One winny być ogłoszone, bo są dowodem obecności Boga w naszym życiu.

ks. Edward Staniek – „wiara.pl”

 

 

7 

 

Wytrwale zamieniać rzeczy niemożliwe w możliwe.

 

 Myślę, że wszystkim tu obecnym znane jest stworzonko, które fruwa sobie radośnie nad łąkami. Owo stworzonko nie wie, że według praw fizyki nie powinno się unieść w górę. Chodzi o stosunek rozpiętości skrzydeł do masy ciała. Inny słowy: małe skrzydełka, a za dużo ciała. Co to za stworzonko? To trzmiel. Według obliczeń nie powinien się oderwać od ziemi, tymczasem unosi się i nieźle lata. Wprawdzie na krótkich dystansach, ale lata.

Rzutując ten obraz na nasze życie, możemy wymienić całą litanię różnych spraw i problemów, które są niemożliwe z wielu powodów. Niemożliwa jest codzienna modlitwa, uczestniczenie w każdej niedzielnej Mszy św., wytrwanie w czystości przedmałżeńskiej, całkowita abstynencja, niemożliwa jest wierność w małżeństwie, wytrwanie do śmierci z jedną żoną czy jednym mężem, niemożliwa jest prawdziwa przyjaźń, domowe życie bez kłótni i wiele, wiele innych. Każda teza o rzekomej niemożliwości zostaje poparta masą argumentów, najczęściej według nas niepodważalnych, a często zakończonych słowami: takie jest życie...

Jaką prawdę możemy wydobyć z prostego przykładu trzmiela?

Myślę, że pierwszą przyczyną tego, że coś uważamy za niemożliwe, jest nasza kalkulacja. Rzecz stara jak świat. W Księdze Wyjścia czytamy o kalkulacjach faraona: „Oto lud synów Izraela jest liczniejszy i potężniejszy od nas. Roztropnie przeciw niemu wystąpmy, ażeby się przestał rozmnażać. W przypadku bowiem wojny mógłby się połączyć z naszymi wrogami w walce przeciw nam, aby mógł wyjść z kraju” (1,9–10). Ludzką kalkulacją można uzasadnić każdą niemożność czy nawet nikczemność.

Z punktu widzenia ludzi wspomniane niemożliwe sprawy są rzeczywiście niemożliwe. Są niemożliwe, jeśli człowiek będzie szukał rozwiązań tylko w sobie czy w drugim człowieku.

Przypomnijmy sobie teraz dzisiejsze słowo Boże. Z ludzkiego punktu widzenia Amalekici powinni wygrać bitwę w Izraelitami. Jednak nie wygrali, bo Izraelici mieli wsparcie od Boga poprzez wzniesione ręce Mojżesza. One były gwarancją zwycięstwa. Kiedy zaś te ręce drętwiały i opadały, dwóch Izraelitów podtrzymywało je. I tak to, co niemożliwe, stało się możliwe. Dlaczego? Bo Izraelici nie ograniczyli się tylko do ludzkich kalkulacji, ale uwierzyli Bogu.

W Ewangelii Jezus opowiada o wdowie, która przychodziła do sędziego z prośbą, by ją obronił przed jakimś złym człowiekiem. Sędzia nie chciał jej pomóc, ale w końcu jej uległ, pewnie dla świętego spokoju. I znów według ludzkiej kalkulacji sprawa była nie do załatwienia, bo na domiar złego ów sędzia, jak zaznacza św. Łukasz, „Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi”. Wdowa jednak znalazła na niego sposób.

Czego chce nas nauczyć Jezus? Sądzę, że chce nas nauczyć, abyśmy zbyt szybko nie rezygnowali z tego, co wydaje się niemożliwe. Chce nam powiedzieć, żebyśmy obok ludzkich kalkulacji zrobili miejsce dla Boga. Wtedy może się okazać, że to, co według wielu jest niewykonalne, jest do zrobienia, choć czasem może być trudno. Ksiądz Jan Twardowski mawiał, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Jeśli wydaje się nam, że mamy zamknięte drzwi, to Bóg jeszcze otwiera okno. Ludzka logika kończy się na drzwiach, a warto pomyśleć też o oknie, czyli zrobić miejsce dla Boga. Bo jak uczy przykład trzmiela: nie powinien latać, a lata.

Przeczytałem kiedyś opowieść o trzech drzewach. Jedno z nich marzyło, aby zrobiono z niego kiedyś szkatułę na klejnoty, drugie, aby zbudowano z niego żaglowiec dla króla, a trzecie, żeby rosnąć jak najwyżej, aby być blisko Boga. I wszystkie trzy zostają ścięte. Niestety, z pierwszego drzewa robią żłób dla zwierząt, z drugiego – zwykłą łódkę do przewozu cuchnących ryb, a trzecie zostaje pocięte na belki. Wszystkie są przekonane, patrząc z ludzkiego punktu widzenia, że nic nie miało sensu, aż tu nagle po latach do pierwszego drzewa wkładają Dzieciątko, największy skarb świata, do drugiego drzewa wsiada Jezus, który ucisza burzę, a z trzeciego drzewa robią krzyż. Gdy Jezus umiera, to drzewo rozumie, że nigdy nie mogłoby być bliżej Boga. To prosta historia, ale jak każda bajka ma przesłanie – często to, co wydaje się niemożliwe, w końcu się spełnia. Nie zawsze tak, jak chcemy, ale na pewno tak, jak dla nas jest najlepiej. A o tym najlepiej wie nasz Ojciec, który jest w niebie.

Jezus dorzuca dzisiaj jeszcze jedną radę: byśmy w tych naszych wysiłkach zamieniania rzeczy niemożliwych w możliwe byli wytrwali. Bez wytrwałości niczego w naszym życiu nie zmienimy, podobnie jak bez wytrwałości żaden sportowiec nie osiągnie sukcesu.

Trwajmy zatem przy Bogu, trwajmy w naszych praktykach religijnych, trwajmy w realizowaniu naszych zadań, które wynikają z różnych powołań. Nie ustawajmy w pracy nad sobą, w ciągłym doskonaleniu siebie. Nie rezygnujmy łatwo, gdy nam coś nie wychodzi, ale wytrwale podejmujmy wysiłek w kierunku realizacji planów. Bądźmy w tych wysiłkach podobni do trzmiela, który nie powinien latać, a lata. I niech nas unosi świadomość, że Bóg jest przy nas we dnie i w nocy i zawsze bierze nas w obronę. Stawia nam jednak warunek, który wypowiedział dzisiaj w ostatnim zdaniu Ewangelii: „Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”. Tym warunkiem jest wiara. Tylko jeśli wierzymy, rzeczy niemożliwe stają się możliwe!

Módlmy się w czasie tej Mszy św. o mocną wiarę – wiarę z całego serca, ze wszystkich myśli i ze wszystkich sił.

Amen.

ks. Andrzej Mojżeszko – „Ekspres homiletyczny”

 

 

 

13

 

Wszystko przemija.

 

Wszystko przemija, wszystko jest w ruchu, każda godzina jak garstka puchu.

I ty, człowieku, ciągle się zmieniasz, rodzisz się, żyjesz, potem umierasz.

Gdzie jest sens, gdzie jest cel, jaki kres życia?

Boże - Ty to wiesz, więc mów, bo pytam, gdzie jest sens?

Sensem jest miłość, celem Ty - Panie.

Śmierć to nie nicość, lecz zmartwychwstanie.

I po to człowiek został stworzony, żeby przez życie mógł być zbawiony.

 

 

 

 

Święta, święci i błogosławieni w tygodniu.

 

20 października - św. Jan Kanty, prezbiter
21 października - bł. Jakub Strzemię, biskup
21 października - św. Urszula, dziewica i męczennica
21 października - św. Kasper del Bufalo, prezbiter
22 października - św. Jan Paweł II, papież
22 października - św. Donat, biskup
22 października - bł. Tymoteusz Giaccardo, prezbiter
22 października - św. Salome, uczennica Pańska
22 października - bazylika katedralna w Sandomierzu
22 października - bazylika katedralna w Tarnowie
23 października - św. Jan Kapistran, prezbiter
23 października - św. Józef Bilczewski, biskup
23 października - św. Seweryn Boecjusz
24 października - św. Antoni Maria Claret, biskup
24 października - bł. Jan Wojciech Balicki, prezbiter
24 października - bł. Kontard Ferrini
22 października - bł. Józefina Leroux, dziewica i męczennica
24 października - św. Alojzy Guanella, prezbiter
25 października - święci męczennicy Chryzant i Daria
25 października - św. Bernard Calvo, biskup
25 października - kościół katedralny w Koszalinie
26 października - bł. Celina Borzęcka, zakonnica
26 października - święci męczennicy Lucjan i Marcjan
26 października - bł. Bonawentura z Potenzy, prezbiter
26 października - św. Fulcjusz z Pawii, biskup
26 października - św. Dymitr z Salonik, męczennik
27 października - święci męczennicy Sabina, Wincenty i Chrestyna

27 października - św. Frumencjusz, biskup

 

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka - red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.