Aktualności na 6 października 2019 r.

WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

41/733                   -         6 października 2019 r.C.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

5

 

XXVII Niedziela Zwykła

 

6 października 2019 r. C.

 

2

 

Nieraz jak prorok Habakuk wołamy do Boga: Oto ucisk i przemoc... Krzywda mi się dzieje, a Ty nie odpowiadasz.

Pan zachęca proroka, ale też każdego z nas, by w obliczu cierpienia wytrwać w wierze, złożyć w Nim całą nadzieję. Dla tego, kto wierzy, naprawdę nie ma nic niemożliwego: Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej górze: przesadź się w morze, a byłaby wam posłuszna.

Wiara przeprowadza nas przez sytuacje, których po ludzku nie rozumiemy i przeciw którym się buntujemy.

Kiedy przechodzimy je z Bogiem, w zawierzeniu Jemu, nie tylko nas nie zabijają, ale ostatecznie prowadzą nas do pełni życia, która jest w Chrystusie zmartwychwstałym.

 

4

 

W dzisiejszym numerze:
- Przymnóż nam wiary!
- Pan Bóg mnie nie docenia.
- Służba lustrem wiary.
- Wiara i służba.
- Wiara, która może wszystko.
- To potrzebne do zbawienia.
- Królowo Różańca Świętego, módl się za nami.
- Przesuwam w palcach różańcowe ziarna.
- Jak poznać Pana Jezusa?
- Handel kryptowalutami od strony moralnej.
- Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

 

 

6

 

Przymnóż nam wiary!

 

Modląc się, prosimy o różne łaski i dary, ale podstawowym naszym wołaniem powinna być prośba o umocnienie wiary, byśmy mogli w pełni uwierzyć w to, co nam objawia Pismo Święte.

Tytuł dzisiejszych rozważań to prośba Apostołów do Jezusa Chrystusa. Koresponduje ona z naszym wołaniem do Pana podczas każdej Mszy Świętej, w której uczestniczymy. Natomiast słuchając dzisiejszych czytań, powinniśmy wołać z Habakukiem: „Dokądże, Panie, wzywać Cię będę – a Ty nie wysłuchujesz? Wołać będę ku Tobie: Krzywda [mi się dzieje]! – a Ty nie pomagasz? Czemu każesz mi patrzeć na nieprawość i na zło spoglądasz bezczynnie? Oto ucisk i przemoc przede mną, powstają spory, wybuchają waśnie.” (Ha 1,2-3). Ale aby tak zawołać, sami powinniśmy się zastanowić, czy nasze wołania do Boga będą docierać. Bo czy wołamy z głębi serca, ufnie, czy tylko wołamy, to podstawowa różnica. A przecież do Boga mamy kierować nie tylko nasze prośby o pomoc, ale również podziękowania, modlitwy zawierzenia, modlitwy uwielbienia, a więc wielbi dusza moja Pana… Starajmy się rozmawiać z Bogiem o wszystkim, jak z Ojcem, jak z przyjacielem.

Zastanówmy się również nad naszą modlitwą i naszym świadectwem wiary. Sami zdajemy sobie sprawę z tego, że często jest tak, że dopóki jesteśmy w kościele, to „jakoś” nam modlitwy wychodzą i w naszej głowie kłębią się różne słowa skierowane do Boga. Problematyczne staje się to wtedy, gdy znajdujemy się wśród ludzi, różnych ludzi, i nie stać nas na to, by ujawnić swoją wiarę, chociażby kreśląc znak krzyża przed jedzeniem. Nie wspomnę już o naszym głównym zadaniu – głoszeniu Ewangelii innym.

Wypadałoby konfrontować nierzadko nasze postępowanie z zaleceniem, jakie św. Paweł przekazał Tymoteuszowi: „Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga!” (2 Tm 1,8). Jakie nasuwają się wnioski?

Naszym głównym zadaniem powinny być prośby do Boga o wiarę, abyśmy mogli świadczyć o Chrystusie. I wtedy dopiero będzie wolno nam będzie powiedzieć: "Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać.” (Łk 17,10b)

Matko Boża, Różańcowa, przez Twoje wstawiennictwo prosimy Twego Syna o łaskę życia wiarą na co dzień, o łaskę bycia świadkami wiary. Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie.

            Piotr Blachowski –„wiara.pl”

 

 

 

11

 

Słowo Przewodniczącego

Konferencji Episkopatu Polski

przed wyborami parlamentarnymi 2019.

 

Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie,

Zbliżające się wybory parlamentarne są dla mnie sposobnością do przypomnienia kilku podstawowych zasad Katolickiej Nauki Społecznej, dotyczących odpowiedzialności katolików za życie polityczne.

Zachęcając do udziału w wyborach pragnę najpierw przypomnieć, że z moralnego punktu widzenia miłość Ojczyzny i odpowiedzialność za dobro wspólne wymagają od wszystkich korzystania z prawa wyborczego. Nic – poza nadzwyczajnymi okolicznościami – nie usprawiedliwia nieobecności katolików w sprawach publicznych.

W procesie dokonywania odpowiedzialnego wyboru odpowiedniego kandydata należy wziąć pod uwagę: jego prawość moralną, kompetencje w dziedzinie życia politycznego i obywatelskiego, potwierdzone dotychczasową działalnością publiczną, świadectwo życia w rodzinie oraz małej ojczyźnie. Liczą się również takie cechy osobowości jak: wyrazista tożsamość, szacunek do każdego człowieka, postawa dialogu i umiejętność współpracy z innymi, zdolność do roztropnego rozwiązywania konfliktów, miłość Ojczyzny oraz traktowanie władzy jako służby. Wybór takich kandydatów daje większą szansę na integralny i solidarny rozwój naszego kraju.

Jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że – w zakresie porządku spraw doczesnych – także między katolikami mogą istnieć uprawnione różnice poglądów. Pluralizm nie może jednak oznaczać moralnego relatywizmu. Fundamentalne zasady etyczne – ze względu na ich naturę i rolę, jaką pełnią w życiu społecznym – nie mogą być przedmiotem „negocjacji”. Jak to wielokrotnie przypominali papieże, m.in. św. Jan Paweł II, a ostatnio Papież Franciszek, katolicy powinni popierać programy broniące prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, gwarantujące prawną definicję małżeństwa jako trwałego związku jednego mężczyzny i jednej kobiety, promujące politykę rodzinną, wspierające dzietność, gwarantujące prawo rodziców do wychowania własnego potomstwa zgodnie z wyznawaną wiarą i moralnymi przekonaniami. W związku z tym katolicy nie mogą wspierać programów, które promują aborcję, starają się przedefiniować instytucję małżeństwa, usiłują ograniczyć prawa rodziców w zakresie odpowiedzialności za wychowanie ich dzieci, propagują demoralizację dzieci i młodzieży. Nie mogą się decydować na wybór kandydata, który wyraża poglądy budzące zastrzeżenia z punktu widzenia moralnego oraz ryzykowne z punktu widzenia politycznego.

Wyrażam głębokie przekonanie, że – niezależnie od podziałów oraz napięć politycznych i społecznych w Polsce – możliwe i konieczne jest budowanie narodowej wspólnoty poprzez dialog i solidarność w prawdzie, we wzajemnym szacunku oraz z myślą o przyszłych pokoleniach. Nie rozbudzajmy więc emocji, które spowodowałyby, że po wyborach trudno nam będzie odnosić się do siebie nawzajem z szacunkiem.

Zachęcam każdego do udziału w modlitwie o owocny przebieg głosowania. Życzę wszystkim, aby okres kampanii został zapamiętany nie tyle jako czas walki o władzę, ile raczej jako czas owocnej dyskusji o dobru naszej Ojczyzny i kierunkach jej integralnego rozwoju. A zwycięzców wyborów proszę o to, aby stali się prawdziwymi „narzędziami pokoju i pojednania”.

+ Stanisław Gądecki

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

 

 

 

8

 

Pan Bóg mnie nie docenia.

 

Radość zapanowała w domu. Mama dostała pracę. Po kilku latach spędzonych ”na bezrobociu” znalazła zatrudnienie i to z całkiem przyzwoitą pensją.

Tata zadowolony, babcia zadowolona. Mama zadowolona. Będzie więcej pieniędzy! Nareszcie spłacą długi.

Tylko pięcioletni Piotruś płacze w kąciku.

- Piotrusiu, dlaczego płaczesz? - zainteresował się tata.

- Bo jak mama pójdzie do pracy, już nie będzie obiadu...

- Dlaczego tak myślisz?

- Jak ty wracasz z pracy, to jesteś taki zmęczony, że już nic nie robisz, tylko do wieczora czytasz gazetę i pijesz piwo.

To mama teraz też będzie taka zmęczona...

Dziecku pogratulować spostrzegawczości. A ojcu? Dodać odwagi, żeby teraz, gdy żona będzie tak samo zmęczona jak on, wziął na siebie część obowiązków domowych. I żeby docenił jej dotychczasowy wysiłek.

Każdy potrzebuje, żeby go docenić. Każdy chce, aby inni dostrzegli jego zasługi. Któż nie lubi dostawać pochwał, awansów, dyplomów, nagród? Każdy lubi. Nawet jeżeli w chwili wręczania czuje się nieco skrępowany.

A co to właściwie jest zasługa? I czy można mieć zasługi przed Bogiem?

Słowo ”zasługa” oznacza zwykle dla człowieka jakąś postać zapłaty za podejmowane działania. Zapłaty ze strony innych ludzi. Zasługiwanie ma związek ze sprawiedliwością. Zasłużyć można na nagrodę, ale także na karę. Tego uczą się już małe dzieci. Jak zrobisz dobrze, dostaniesz cukierka. Jak zrobisz źle, dostaniesz klapsa.

O zasługach człowieka wobec Boga jest mowa zawsze w związku z łaską. Katechizm Kościoła Katolickiego wyjaśnia: ”W znaczeniu ściśle prawnym nie istnieje ze strony człowieka zasługa względem Boga. Nierówność między Nim a nami jest niezmierna, ponieważ wszystko otrzymaliśmy od Niego jako naszego Stwórcy”. A zatem nie jesteśmy w stanie mieć żadnych zasług u Boga? To po co się wysilać?

Możemy zasługiwać u Boga. Każdy nasz dobry czyn ma wartość przed Bogiem, ale trzeba pamiętać, że zasługa człowieka u Boga w życiu chrześcijańskim wynika z tego, że Bóg w sposób dobrowolny postanowił włączyć człowieka w dzieło swojej łaski. Ojcowskie działanie Boga jest pierwsze. To, co robi człowiek, jest wtórne jako jego współpraca, tak że zasługi dobrych uczynków powinny być przypisane najpierw łasce Bożej, a dopiero potem człowiekowi.

Pierwszy ruch zawsze należy do Boga. Inicjatywa jest po Jego stronie. I trwa nieustannie. Dlatego nikt nie może wysłużyć sobie ”pierwszej łaski”, która znajduje się u początku nawrócenia, przebaczenia i usprawiedliwienia. Poruszony przez Ducha Świętego i miłość człowiek może później wysłużyć sobie i innym dary potrzebne zarówno do uświęcenia, wzrostu łaski i miłości, jak i do otrzymania życia wiecznego. Same tylko dobra doczesne, jak zdrowie czy przyjaźń, mogą zostać wysłużone zgodnie z mądrością Bożą.

Ani jeden święty nie uważał, że doszedł do chwały ołtarza dzięki swoim wysiłkom i zaletom. Święci zawsze mieli żywą świadomość, że ich zasługi są czystą łaską. Żaden święty nie mówił: ”Pan Bóg mnie nie docenia”.

Przed Bogiem nie ma sensu się chwalić. On i tak wie najlepiej, co dobrego człowiek robi.

                                                           Ks. Artur Stopka – „wiara.pl”

 

 

 

9

 

Służba lustrem wiary.


Pewna stara bajka opowiada o królu, który jako zapłatę za swój dobry uczynek zażyczył sobie, aby bogowie sprawili, żeby wszystko, czego dotknie, stawało się złotem. Początkowa radość z szybko rosnących gór szlachetnego kruszcu przemieniła się niebawem w ogromny strach i cierpienie. Zapytamy, czy to z obawy przed złodziejami? Nie. Wcale nie. Okazało się, że również nawet najmniejszy kęs, jaki król chciał włożyć do ust, przemieniał się w błyszczącą bryłę złota. Tak to zaspokojony głód bogactwa sprowadził na króla okrutną śmierć głodową.

Jest w ludzkim sercu pragnienie posiadania bogactwa. Wydaje się bowiem, że wtedy człowiek będzie panem samego siebie, będzie wolny. Gdzieś tam w naszym myśleniu jest ukryta złudna prawda, jakoby człowiekiem wolnym mógł być tylko ten, kto ma dużo. Bo biedak zawsze będzie niewolnikiem bogatego – coś jakby nam dopowiadało.

Jezus zna ludzkie serce i wie, że takie pragnienie może się w nim zrodzić. Zachęca, aby starać się kierować je ku wartościom niewidzialnym. Taki kierunek uchroni serce przed zejściem na błędną drogę albo ułatwi nabycie umiejętności dzielenia się z innymi. Właśnie przez ostatnie dwie niedziele chciał nas do tego jakoś mocniej przekonać. Najpierw przypominał, że nie możemy służyć Bogu i mamonie, a tydzień temu przez przypowieść o bogaczu i Łazarzu zachęcał nas, żebyśmy postarali się uważniej czytać Boże słowo. To czytanie i rozważanie prowadzi do nawrócenia, czyli do zwrócenia swego serca ku Bogu, ku wartościom duchowym.

I dzisiaj Jezus kieruje naszą uwagę ku temu, co niewidzialne, w stronę wiary. Ewangelista Łukasz zapisał, że apostołowie prosili Pana: „Przymnóż nam wiary”. Widocznie dzięki tym słowom, które mówił do nich, a które były przestrogą przed zatopieniem serca w tym, co widzialne, co materialne, dostrzegli, że mają zbyt mało wiary, że są za słabi. A może potrzebowali też jej umocnienia, aby mogli przebaczać swoim winowajcom. Bo zanim poprosili Jezusa o mocniejszą wiarę, usłyszeli słowa o obowiązku przebaczania.

Ojciec Christian, zakonnik z Algierii, został w 1995 roku zamordowany przez terrorystów wraz z sześcioma współbraćmi. Odcięte głowy zakonników znaleziono zawieszone w worku na drzewie. Ojciec Christian przeczuwał, że do tego dojdzie. Terroryści odwiedzali go już wcześniej i grozili. Mimo to zapisał w swoim testamencie takie słowa:

Gdybym pewnego dnia stał się ofiarą terroryzmu, chciałbym, aby moja wspólnota, mój Kościół, moja rodzina pamiętali, że moje życie było dane Bogu i temu krajowi. Chciałbym, aby zrozumieli, że jedyny władca wszelkiego życia miał udział w tym odejściu, nawet brutalnym [...]. Oczywiście po mojej śmierci zatriumfują ci, którzy mnie uważali za naiwnego idealistę. Teraz niech powie, kto miał rację. [...] Dziękuję Bogu (za moje) życie... w tym «dziękuję» zamykam i ciebie także, przyjacielu z ostatniej minuty, który nie będziesz wiedział, co czynisz... dziękuję i do zobaczenia...

Ów zakonnik modli się, aby zobaczył swego mordercę oczyma Boga (por. J. Grzegorczyk, Dziurawy kajak i Boże miłosierdzie).

I jeszcze drugi obraz. Dwóch braci pokłóciło się ze sobą, gdy jeden z nich dowiedział się, że jego brat w czasie PRL-u doniósł na niego odpowiednim służbom, przez co nie dostał on paszportu. Mężczyźni zerwali ze sobą kontakt. Mało tego, pokrzywdzony brat poszedł do notariusza i na piśmie zagwarantował sobie, że nigdy nie zostanie pochowany razem z bratem w rodzinnym grobowcu. Nosi tę kartkę przy sobie (por. J. Grzegorczyk, Dziurawy kajak i Boże miłosierdzie).

Dwa pisma: testament ojca Christiana i zapis notarialny pokrzywdzonego brata – można powiedzieć: dwa różne bilety na tamten świat. Można też powiedzieć: dwa różne obrazy wiary. W przypadku ojca Christiana jest to wiara żywa, mocna, wypowiadająca się w przebaczeniu. W przypadku drugim widać zupełny jej brak...

Prośba apostołów rodzi pytania o naszą wiarę: Jaka ona jest? Czy jest jak ziarnko gorczycy, czy też jest to jeszcze etap wołania o jej przymnożenie?

Ewangelia podpowiada nam, że obok umiejętności przebaczania naszym winowajcom dobrym sprawdzianem wiary jest spojrzenie na relacje z drugim człowiekiem. Czy widać tam ducha służby, pokornej służby? Czy to, czego dotykają nasze ręce, zamienia się w złoto władzy, panowania, pogardy, czy w złoto miłości bliźniego, miłości wzajemnej. Według Bożej nauki prawdziwym królem nie jest ten, kto ma władzę, ale ten, kto służy, kto potrafi dać swemu bliźniemu nie to, co mu zbywa, ale to, co naprawdę należy do niego, czyli serce, miłość, uśmiech, czas. Taki człowiek nie czeka na wdzięczność, ale mówi sam przed sobą: zrobiłem to, co miałem zrobić, i tyle. Taka właśnie postawa sprawia, że w niebieskim skarbcu odkłada się na naszym koncie złoto szczęścia wiecznego.

Rozpoczął się październik, miesiąc różańcowy, a więc pojawiła się doskonała okazja, aby podjąć ufną modlitwę o przymnożenie wiary. Jeśli ufnie będziemy wołać, to nawet bez okularów zauważymy wiarę w naszej wzajemnej służbie.

ks. Andrzej Mojżeszko – „Ekspreshomiletyczny”

 

 

 

7

 

Wiara i służba.


Pierwsze czytanie dzisiejszej niedzieli składa się z dwu fragmentów Księgi Habakuka. Prorok ten pyta Boga, dokąd będzie On głuchy na wołanie o pomoc i dokąd będzie cierpliwie patrzył na zło i nieprawość, które się rozprzestrzeniają. Ucisk i przemoc, spory i waśnie, upadek znaczenia Prawa i niesprawiedliwość sądów – to zło wymienione przez proroka. Na to pytanie Bóg odpowiada i zapowiada dokonanie niewiarygodnego dzieła. Powoła bowiem dziki i gwałtowny lud Chaldejczyków, dla którego prawem jest przemoc. Lud ten jest bitny i żądny mordu. Gromadzi jeńców i szydzi z podbitych władców.

W Bożej odpowiedzi prorok otrzymał zapewnienie, że Chaldejczycy ukarzą winnych, działając w imieniu Boga. Kiedy to nastąpiło, a bicz Boży okazał się zbyt ciężki, prorok znów pyta Boga. Ubóstwiający siłę Chaldejczycy są przecież przestępcami. Jakże czyste oczy Boga mogą patrzeć na zło, bowiem nie może On pochwalać nieprawości. A oto Bóg spogląda na ludzi zdradliwych i milczy, gdy bezbożny niszczy uczciwszego od siebie.

Prorok zatem udaje się na miejsce swego czuwania, aby usłyszeć odpowiedź Boga na swą skargę. Bóg poleca mu zapisać otrzymane objawienie. Dotyczy ono tego, co niechybnie nastąpi, a jeśli się opóźnia, trzeba go oczekiwać. Ten, kto jest ducha nieprawego, zginie, a „sprawiedliwy żyć będzie dzięki swej wierności”.

Księga Habakuka dąży do rozwiązania problemu sprawiedliwych rządów Boga w kontekście tryumfu zła i zbrodni. Tryumf zła jest tylko chwilowy. Bóg wszystkich wezwie na sąd, a przed Jego gniewem nie ostoi się nawet największy mocarz. Sprawiedliwi, którzy cierpią ucisk, nie powinni tracić nadziei. Mają trwać przy Bożym prawie i czekać na Bożą ingerencję, która z pewnością nadejdzie.

Księga rozwiązuje problem pogodzenia pozornie bezkarnego naruszania porządku moralnego z panowaniem Boga i problemem użycia występnych Babilończyków dla karania narodu wybranego. W rozwiązaniu tych problemów ukazuje się Bóg jako najwyższy Pan całego świata i wszystkich narodów, Stwórca i Pan natury. Jest On miłosierny i święty, a Jego opatrzność rodzi zaufanie. Sprawiedliwość Boża nadaje sens wydarzeniom. Bóg jest wierny zawartemu przymierzu, dlatego naród także ma być wierny przez zachowanie Prawa.

Jest to ważne pouczenie, gdyż na naszych ustach, także w obli­czu niegodziwości, jakie oglądamy i jakie nas dotykają, pojawia się pytanie o Boga i Jego sprawiedliwość. Bóg chce wypróbować naszą cierpliwość, a przede wszystkim wiarę.

Pouczenie o wierze daje dziś Jezus również w Ewangelii. Podkreśla wielką moc wiary. W tym kontekście powinniśmy zapytać o naszą wiarę. Tak wiele jej brakuje. Wiara powinna nas prowadzić do znoszenia przeciwności, jakie musimy cierpieć z powodu Ewangelii, będącej zawsze dla ludzi znakiem sprzeciwu. Wiara poucza nas także o konieczności służby. Nie powinniśmy się chlubić, gdy wykonujemy to, co do nas należy.

Często zdarza się nam, że uważamy za wielką rzecz, gdy wypełniamy Boże przykazania, gdy nie opuszczamy niedzielnej Mszy św., gdy zdobędziemy się na spowiedź wielkanocną i w wielu podobnych wypadkach. A przecież to dopiero próg! Jeżeli go nie przekraczamy, to pokazujemy Bogu, że nam na Nim nie zależy.

A jeśli nawet udaje się nam zrobić o wiele więcej, to i tak nie mamy powodu do wynoszenia się, mamy bowiem pamiętać, że wobec Boga jesteśmy jedynie sługami nieużytecznymi. Wiara zatem powinna przejawiać się w postawie służebnej wobec Boga, co znajduje wyraz w służeniu bliźnim dla Boga.

ks. Tomasz Jelonek

 

 

 

10

 

Wiara, która może wszystko.

 

                                                          Dzisiejsze czytania mszalne ukazują nam dwie bardzo konkretne postawy, które są bliskie ludziom rozdartym pomiędzy świadomością „Jak powinno być?” a „Jak jest?”. Pierwsza postawa została ukazana w księdze proroka Habakuka. Bardzo często wielu z nas myśli podobnie: „Dokądże, Panie, wzywać Cię będę, a Ty nie wysłuchujesz?”. Może wielu i dzisiaj utożsamia się ze słowami: „Krzywda mi się dzieje, a Ty nie pomagasz”. Wtedy wszystkie lęki, problemy pomnażają się, a człowiek czuje się opuszczony, samotny, zdradzony. Taka sytuacja prowadzi w konsekwencji do niewiary.

Może istnieć jednak druga postawa, ukazana w dzisiejszym czytaniu z Listu Świętego Pawła do Tymoteusza: „Przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie [...] Bóg dał ducha mocy i miłości, i trzeźwego myślenia”, a zatem dał nam łaskę. Jest to postawa pewności, że Pan jest z nami, jest po naszej stronie. Mamy więc ogromny charyzmat, którym obdarzył nas Najwyższy i Kościół: możliwość realizacji swojego człowieczeństwa. Trzeba zatem poczuć się wybranym i prowadzonym przez Pana.

W tym kontekście jakże niepokojące są słowa dzisiejszej Ewangelii, w której po słowach prośby: „Przymnóż nam wiary”, Chrystus mówi o mocy zawierzenia, które potrafi przesadzić morwę. Co trzeba uczynić, aby mieć taką wiarę? Nasuwają się trzy konkretne odpowiedzi.

Prawdziwa wiara wtedy przenosi góry, kiedy weryfikuje na co dzień życie. Romano Guardini napisał kiedyś piękne słowa, które mogą się stać dobrą ilustracją powyższych rozważań: „Najgłębszy sens naszego życia polega na spalaniu się w prawdzie i miłości do Boga, podobnie jak świeca, która spala się w świetle i płomieniu”. Podejście z wiarą do swoich problemów domowych rzuca inne światło. Podejście z wiarą do naszych problemów zawodowych powoduje, że coraz częściej podejmujemy decyzje trafne (takie, jakich domaga się od nas Chrystus). Trzeba więc mieć pragnienie weryfikacji swojego życia w oparciu o głęboką wiarę!

Święty Jan Maria Vianney tak mówił do swoich wiernych: „Radość należy do tych, którzy dają, a jeszcze bardziej do tych, którzy dają siebie”. Prawdziwa wiara przymusza do postawy dawania siebie, a temu towarzyszy radość. Trzeba się radować z możliwości ofiarowania siebie innym. Może dopiero po naszej śmierci ktoś doceni tę ofiarę. Jakże często docenia się kogoś wtedy, gdy go już nie ma. Prawdziwa wiara niesie ze sobą radość. Smutek jest zaprzeczeniem głębokiej wiary. Nie dajmy sobie odebrać wewnętrznej radości, która jest bodźcem do życia Bogiem.

Istnieje jeszcze jeden czynnik kształtujący wiarę, która może wszystko. Blaise Pascal napisał: „W każdym człowieku jest przepaść, którą można wypełnić jedynie Bogiem”. Wiara, która leczy, Bóg, który staje się lekarzem, jest antidotum na wszelkie lęki. Możemy mieć zaprzyjaźnionego psychoanalityka czy mądrego kapłana, jeśli jednak Bóg nie stanie się lekarzem naszej duszy, nawet wielkie rzesze specjalistów nie będą nam w stanie pomóc w walce z problemami. Dlatego też w chwilach trudnych sięgajmy do naszej wiary, która pozwala przetrwać, nakreśla perspektywy, która daje moc!

Jan Paweł II napisał do wychowawców w 2001 roku:

Pomagajcie powierzonym waszej opiece patrzeć w górę i uwalniać się od nieustannej pokusy kompromisu. Uczcie ich pokładać ufność w Bogu, który jest Ojcem i objawia niezwykłą wielkość swojej miłości przez to, że każdemu człowiekowi powierza indywidualnie zadanie w służbie wielkiej misji odnawiania oblicza ziemi.

Odnówmy najpierw oblicze swojej ziemi, swojej wiary, aby ona była mocna. Trzeba, abyśmy stawali się ludźmi wiary, mocy i sukcesu. Bóg nas oczekuje, bo Kościół nas potrzebuje, bo inni nas potrzebują. Pan daje nam ducha mocy i miłości, abyśmy wzięli udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii.

ks. Janusz Mastalski- „Ekspres homiletyczny”

 

 

 

11

 

To potrzebne do zbawienia

 

Modlitwa to jedno. Życie zgodne z Bożym prawem też jest oddawaniem czci Bogu. Potwierdzeniem, że nasze "tak" nie jest pusta deklaracją

Do zbawienia potrzebna jest oczywiście wiara. Ale jeśli nie realizowałaby się w wypełnianiu Bożego prawa, to czym właściwie by była?

Kościół – matka i wychowawczyni – zatytułowano w Katechizmie Kościoła Katolickiego trzeci artykuł trzeciego rozdziału pierwszego działu trzeciej jego części ;). Choć wydawać by się mógł tylko dodatkiem dla wprowadzenia w przykazania kościelne, zawiera bardzo ciekawe treści. Bardzo ważne szczególnie w ostatnim czasie, gdy wzmaga się zamieszanie wywołane próbami usprawiedliwiania czynów, których sprawcy zasługiwać mogą jedynie na miłosierdzie.

Przede wszystkim zwrócono w nim uwagę, że wierzący w Chrystusa, ochrzczony, ani nie jest sam sobie sterem żeglarzem i okrętem, ani nie jest zostawiony przez Boga sam sobie. Wypełnia swoje powołanie w Kościele. „Od Kościoła przyjmuje słowo Boże, które zawiera pouczenia "Prawa Chrystusowego" (Ga 6, 2). Od Kościoła otrzymuje łaskę sakramentów, która podtrzymuje go "w drodze". Od Kościoła uczy się przykładu świętości; rozpoznaje jej wzór i źródło w Najświętszej Maryi Dziewicy; zauważa ją w autentycznym świadectwie tych, którzy nią żyją; odkrywa ją w duchowej tradycji i długiej historii świętych, którzy nas poprzedzili, a którą liturgia celebruje we wspomnieniach świętych” (KKK 2030). Kościoła więc, także w sprawach moralności powinien słuchać (nie uzasadniajmy już tego twierdzenia, bo weszlibyśmy na szerokie stepy eklezjologii).

O tyle to istotne, że życie moralne jest duchowym kultem, w którym oddajemy cześć Bogu (KKK 2031). Tak, kultem. Żyjąc zgodnie z tym, czego Bóg od człowieka oczekuje oddajemy Mu cześć. I jeszcze więcej: ta wierność Bogu ma także swój wymiar ewangelizacyjny. Jest „podstawowym warunkiem głoszenia Ewangelii i misji w świecie” (KKK 2044), bo ta wierność Ewangelii ma moc przyciągania ludzi do wiary i do Boga. To, że takie wierne Bożemu prawu życie buduje także Kościół jest oczywiste – nie trzeba to tłumaczyć gdy widzi się, jak grzech Kościół niszczy. No i to zapowiedź nieba. Przecież to samo Boże prawo, którego spełnienia oczekuje Bóg od człowieka na ziemi, będzie także prawem w niebie, prawda?

Autorzy Katechizmu przypomnieli, że Kościół ma prawo wypowiadać się w sprawach zasad moralnych i porządku społecznego i oceniać w tym świetle ludzkie sprawy (KKK 2032). Że to papież i w zjednoczeniu z nim biskupi są „autentycznymi, czyli upoważnionymi przez Chrystusa nauczycielami, którzy powierzonemu sobie ludowi głoszą wiarę, w którą powinien wierzyć i którą powinien stosować w życiu” (KKK 2034) oraz ze nauczanie to, podobnie jak głoszenie prawd wiary, objęte jest charyzmatem nieomylności (KKK 2035). Że ta nauczycielska władza Kościoła rozciąga się zarówno na to, co zawarte jest w objawieniu Bożym (KKK 2035) jak i to, co wynika z prawa naturalnego (KKK 2036) ponieważ – uwaga – ich zachowanie, wymagane przez Stwórcę, jest konieczne do zbawienia (KKK 2036). Wierni zaś mają „obowiązek zachowywania norm i decyzji wydawanych przez prawowitą władzę Kościoła oraz” – to też bardzo ważne – mają prawo być pouczani o „zbawczych przykazaniach które oczyszczają sąd, i z pomocą łaski uzdrawiają zraniony rozum ludzki”. Dodajmy: właściwie pouczani (KKK 2037). To wielki i ważny obowiązek ciążący zarówno na papieżu i biskupach, jak i na kapłanach, teologach czy katechetach.

A ludzkie sumienie? Nieważne? "Sumienie każdego człowieka w sądzie moralnym dotyczącym jego osobistych czynów powinno unikać zamykania się w rozważaniu indywidualnym - czytamy w KKK 2039 - Powinno ono jak najpełniej otwierać się na uwzględnianie dobra wszystkich, tego dobra, które wyraża się w prawie moralnym - naturalnym i objawionym, a w konsekwencji w prawie kościelnym i w autorytatywnym nauczaniu Urzędu Nauczycielskiego w kwestiach moralnych".

I już na koniec: Kościół, prawowita władza w Kościele, ma także prawo wydawać normy czy decyzje związane z jakimś porządkowanie spraw Kościoła. To zasadniczo to coś, co nazywamy prawem kanonicznym. najistotniejsze jego wymagania dla zwykłego chrześcijanina (bo prawo kanoniczne nie tylko przecież wymaga, ale np. też przypomina zasady wiary i porządkuje życie kościelne) to tzw. przykazania kościelne. Co ciekawe, przykazania te, choć znajdują się w Katechizmie Kościoła Katolickiego mogą być, za zgodą Stolicy Apostolskiej, modyfikowane przez poszczególne episkopaty. W Polce, po serii zmian, obowiązują w następującym brzmieniu.

   W niedziele i święta nakazane uczestniczyć we Mszy świętej i powstrzymać się od prac niekoniecznych.

   Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty.

   Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię świętą.

   Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w czasie Wielkiego Postu powstrzymywać się od udziału w zabawach.

   Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła.

Miało być brevis et levis (krócej i łatwiej), więc niech dziś na tyle wystarczy.

 

 

 

12

 

Królowo Różańca Świętego, módl się za nami.

 

     Październik - miesiąc poświęcony Matce Bożej Różańcowej. Posłuszni poleceniu Matki Najświętszej przekazanemu w licznych objawieniach, bierzemy do naszych rąk Różaniec. Zachętą do praktykowania tej szczególnej formy modlitwy niech będą dla nas poniżej zamieszczone świadectwa.

* Niechaj wszyscy, mężczyźni i niewiasty, uczeni i prości, sprawiedliwi i grzesznicy, wielcy i mali, wysławiają i cześć oddają Jezusowi dniem i nocą odmawiając święty różaniec.                         Św. Ludwik Grignion de Montfort

* Pewnego razu zapytano papieża Piusa IX, jaki jest najwspanialszy skarb Watykanu. W odpowiedzi wyciągnął różaniec, trzymając go nad głową powiedział: "Oto najwspanialszy skarb Watykanu!"

* Różaniec jest to modlitwa, którą bardzo ukochałem (...). Przedziwna w swej istocie i głębi (...). Oto bowiem na kanwie słów Pozdrowienia Anielskiego przesuwają się przed oczyma naszej duszy główne momenty z życia Jezusa Chrystusa (...) jakbyśmy obcowali z Panem Jezusem przez serce Jego Matki. Równocześnie zaś w te same dziesiątki różańca, serce nasze może wprowadzić wszystkie sprawy, które składają się na życie człowieka, rodziny, narodu, Kościoła, ludzkości (...). W tajemnicach radosnych widzimy (...) radość rodziny, macierzyństwa, przyjaźni, wzajemnej pomocy. W tajemnicach bolesnych rozważamy w Chrystusie (i razem z Jego Matką) wszystkie cierpienia człowieka. W tajemnicach chwalebnych odżywają nadzieje życia wiecznego. W Chrystusie zmartwychwstałym cały świat zmartwychwstaje"       Jan Paweł II

* Kiedy w moim życiu przychodzą chwile trudne... Kiedy nie mam ochoty na modlitwę... Kiedy jestem załamany, smutny... Wtedy sięgam po różaniec... To nie jest łatwe... Mówię sobie: "Co mi szkodzi, odklepię jedną dziesiątkę..." Zaczynam mówić Ojcze Nasz, potem dziesięć Zdrowaś Maryjo i rozmyślam o moich problemach... Mówię Maryi o tym, co mnie boli... Kiedy przychodzi już Chwała Ojcu, wszystko się zmienia... Odmawiam kolejne dziesiątki... Po takim różańcu, problem znika... Na moją twarz wraca uśmiech i idę dalej przez życie z ufnością małego dziecka. Kiedyś spytałem koleżankę, co sądzi o różańcu... Ona powiedziała, że różaniec to "linia telefoniczna z Niebem"... I tak jest naprawdę, kiedy my poświęcamy swój czas i odmawiamy różaniec, Maryja staje przed Bogiem i wyprasza dla nas potrzebne łaski! Tego nie można zrozumieć, dopóki człowiek nie zacznie odmawiać różańca!

Zachęcam wszystkich - uchwyćcie się różańca! Maryja obiecała dla osób, które będą w swym życiu odmawiały różaniec, wspaniałe łaski! Trzeba tylko spróbować!

Różaniec jest modlitwą sprawdzoną! To nie jest kolejna modlitwa, wymyślona przez ludzi... To jest modlitwa dana nam z nieba! O różańcu wypowiadało się wielu papieży i świętych! Różaniec odmienił życie wielu ludzi! To właśnie różaniec uratował nieraz świat od wielkiej klęski! Nie wierzysz? To spróbuj sam... Klęknij dzisiaj wieczorem i odmów jedną dziesiątkę różańca - zajmie Ci to jakieś 4 minuty - a przekonasz się, że to nie jest zwykła modlitwa.

 

 

 

13

 

Przesuwam w palcach różańcowe ziarna.

 

Przesuwam w palcach
różańcowe ziarna
Sokiem modlitwy nabrzmiałe.
Czy Ty mnie słyszysz,
Czysta Panno Mario?
Serce wydzwania Ci chwałę!
Pochyl najdroższe nade mną
oblicze
I w dzwon się wsłuchaj
spiżowy. Dźwięczy w nim
Twoje Poczęcie Dziewicze,
Które Ci Anioł zwiastował.
Niosę Ci naręcz, całą w
rosach wiosny, Pierwsze
najczystsze róże.
Pęki rozkwitłe tajemnic
radosnych Złóż Królewiątku
do nóżek!
Przesuwam w palcach
różańcowe ziarna,
Przez palce krew mi przecieka.
Ty mnie, żałosna, słodka
Panno Mario, Wprowadź
w śmierć Boga-Człowieka.
Przesuwam w palcach
różańcowe ziarna,
Jagody słodkie i źrzałe.
Takaś promienna,
Jasna Panno Mario!
Światłem mi duszę zalałaś.
Takaś Królewska
i takaś Zwycięska,
Pogasły przy Tobie gwiazdy.
Misterium chwały i glorii
niebieskiej, Przeczystym
jesteś Zwierciadłem.
Kliszą Ty jesteś czułą
i wierną: W Tobie oglądam
Syna! Rzucam Ci róże wonne
bez cierni. Wiem!
On od Ciebie je
przyjmie.
s. Nulla

 

 

 

14

 

Jak poznać Pana Jezusa?

 

Możemy przeczytać o Nim wiele książek, napisać pracę doktorską na Jego temat i wcale Go nie znać.

Możemy Go poznać tylko wtedy, jeśli się z Nim zaprzyjaźnimy i stanie nam się tak bardzo bliski, że będziemy budować na Jego wierności w stosunku do nas.

Nie pisz do Niego listu, bo nie ma takiej poczty, która by go zaniosła do nieba. Nie dzwoń – bo do nieba nie ma telefonu.

Zamiast listu pomyśl o Nim.

Zamiast telefonu, powiedz: Panie, oto jestem! Chcę pomówić z Tobą, usłyszeć Twój głos.

I usłyszysz Jego głos albo w sumieniu, albo w Ewangelii, albo z ust kogoś, kto niespodziewanie do ciebie przyjdzie.

Rozważania różne - ks. Twardowski

 

 

 

15

 

Handel kryptowalutami od strony moralnej.

 

     Dostaję stale przez internet propozycje zarobkowania poprzez cyfrowe operacje finansowe. Jak to wygląda od strony moralnej? Prawie nie ma regulacji prawnych ani doniesień o aspektach etycznych związanych z obrotem kryptowalutami.

     Skąd te zyski?

   Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał jednostki bitcoin za alternatywny środek płatniczy. Jednak bitcoin, waluty internetowe, kryptowaluty liczą sobie zaledwie dziesięć lat. Stąd słabo rozpoznane są ich możliwości i słabości. Kościół nie odrzuca ani nie potępia tego "drzewa" bez zbadania jego owoców. Potrzeba na to czasu. Jednak warto zaznaczyć, że kilka rzeczy jest niepokojących. Po pierwsze, człowiek powinien kochać Boga, świat i ludzi, czynić sobie ziemię poddaną, produkować coś dobrego, a nie tylko zarabiać pieniądze. Handel jest etyczny, kiedy dostarcza ludziom tego, czego potrzebują. Natomiast internetowe spekulacje finansowe często niczego pożytecznego nie wytwarzają ani nie dostarczają.

     Niepokojący jest również nacisk reklamy kryptowalut. Chciwość jest potężną siłą i sektor finansowy ma zawsze tendencje do wykorzystywania ludzi. Upadek najstarszej polskiej giełdy kryptowalut w 2019 r. mial przynieść klientom 60 min złotych straty.

     Statystyki mówią np., że 90 proc. używających forexu także ponosi straty. Wątpliwości etyczne budzą wysokości obiecywanych zysków. Co ma je wygenerować? Z czyich pieniędzy ma pochodzić zysk bitcoina? Kantory i wymiana pieniędzy są znane od starożytności. Pożyczanie pieniędzy powyżej 15 proc. było lichwą, czyli ciężkim grzechem. Osoby w pętli długów, które spotkałem, miały do spłacenia pięcio- czy siedmiokrotność tego, co pożyczyły.

     Oczywiście są też pewne nadzieje. Technologia globalnej internetowej księgi rachunkowej jest z pewnością interesującą alternatywą dla obecnego scentralizowanego systemu bankowego. Bezpośrednie operacje finansowe mogą być tańsze, szybsze, bezpieczniejsze i bardziej jawne niż dotychczas. Transparentność mogłaby powstrzymywać pranie brudnych pieniędzy i finansowanie terroryzmu. Omija się prowizje, podwójne wydatkowanie i opodatkowanie tych samych środków, utrzymanie systemu bankowego.

     Z drugiej strony, banki wykazały pewne zalety w porównaniu z parabankami. Wymiana handlowa opiera się na zaufaniu do pieniędzy czy banków. W banku mamy fizyczne budynki, pracowników banku. W kryptowalutach operacji strzegą algorytmy, informatycy, których nie widzimy ani nie spotkamy. Osoby mniej sprawne w zastosowaniu nowych technologii mogą być marginalizowane i narażone na cyberprzestępstwa. Ostrożnie.

ks. Marek Kruszewski

Autor jest proboszczem parafii św. Patryka w Warszawie

 

 

 

Święta, święci i błogosławieni w tygodniu.

 

 

6 października - św. Brunon Kartuz, opat
6 października - bł. Jakub Alojzy de San Vitores, prezbiter i męczennik
6 października - św. Maria Franciszka od Pięciu Ran Pana Jezusa, dziewica
6 października - bł. Innocenty z Berzo, prezbiter
7 października - Najświętsza Maryja Panna Różańcowa
7 października - św. Justyna z Padwy, dziewica i męczennica
8 października - św. Pelagia, męczennica
9 października - bł. Wincenty Kadłubek, biskup
9 października - święci męczennicy Dionizy, biskup, i Towarzysze
9 października - św. Jan Leonardi, prezbiter
9 października - św. Ludwik Bertrand, prezbiter
9 października - święci Cyryl Bertram i Towarzysze, męczennicy
9 października - Abraham, patriarcha
10 października - bł. Maria Angela Truszkowska, dziewica
10 października - święci męczennicy Daniel i Towarzysze
10 października - św. Jan z Bridlington, prezbiter
10 października - św. Tomasz z Villanova, biskup
10 października - św. Paulin z Yorku, biskup
11 października - św. Aleksander Sauli, biskup
11 października - św. Jan XXIII, papież
11 października - św. Bruno I Wielki z Kolonii, biskup
12 października - bł. Jan Beyzym, prezbiter
12 października - św. Serafin z Montegranaro, zakonnik
12 października - św. Edwin, król
12 października - bazylika metropolitalna w Poznaniu
13 października - bł. Honorat Koźmiński, prezbiter
13 października - bł. Aleksandra Maria da Costa, dziewica

13 października - św. Teofil z Antiochii, biskup

 

 

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka - red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.