WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

6/856                   -       30 stycznia 2022 r. C.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

2

 

IV niedziela zwykła r. C

30 stycznia 2022 r.

 
Pierwsze czytanie: Jr 1,4-5.17-19
Psalm: Ps 71
Drugie czytanie: 1 Kor 12,31-13,13
Ewangelia: Łk 4,21-30
 
 
8
 
W dzisiejszym numerze:
- IV niedziela zwykła C
- Zaskoczenie
- Nauczyć się kochać
- Jaka ma być współczesna miłość?
- 2 lutego - w Kościele katolickim święto Ofiarowania Pańskiego
- Święci i błogosławieni w tygodniu

 

 

3

 

IV niedziela zwykła C

Dlaczego prorok nie jest dobrze widziany wśród swoich? I co wynika z Pawłowego hymnu o miłości? Jeśli Bóg jest miłością, to kiedy św. Paweł pisze swój o miłości Hymn, pisze o Bogu, prawda? Że cierpliwy, łaskawy, nie szuka poklasku, nie pamięta złego, nie unosi się pychą.... I tych parę innych, W takiego Boga wierzymy.

Sukces duszpasterza? Jest coś takiego. Akurat jednak czytania tej niedzieli koncentrują się na odrzuceniu, jakiego doznają Boży wysłańcy. Ale żeby nie zacząć narzekać, jakby na przekór temu wszystkiemu, słyszymy też tego dnia wyjaśnienie, na czym polega prawdziwa miłość.

Cóż, lud Boży czasem Bogu się przeciwstawia, bo wie od Niego lepiej. Dialog człowieka z Bogiem: - Pomóż mi! - prosi człowiek, - Ty mi pomóż - odpowiada Bóg.

Tak to nieraz wygląda. Nie, nie chodzi o sytuacje, gdy dopada człowieka jakieś nieszczęście. Wiadomo, Bóg takiej pomocy od człowieka nie potrzebuje. Ale dość często bywa tak, że mamy jakiś plan na swoje życie, na zaangażowanie, na pracę, na duszpasterstwo. Mamy plan. I wołamy: Boże, to dobry plan, pomóż mi go zrealizować. Tymczasem Bóg może mieć plan zupełnie inny. Siłą rzeczy znacznie lepszy. Ale nie znajduje w człowieku sojusznika do jego realizacji. Bo człowiek wie lepiej. Ma swoje wizje, swoje projekty. I nieraz torpeduje dobry plan Boga... To o tym są czytania tej niedzieli. Pierwsze i trzecie. A drugie przypomina, co powinno być drogowskazem pomagającym rozróżnić, co jest zgodne z Bożym zamysłem, a co służyć ma próżnej ludzkiej chwale...

Dość często zdarza się, że ludzie próbują znaleźć odpowiedź na pytanie o swoje powołanie, o drogę życia, tylko we własnym sercu. Budują plany, tworzą wizje. Tymczasem tak naprawdę człowiek powinien patrzyć nie przede wszystkim na to, co jest w jego sercu, ale na to, co jest wokół niego. To w rzeczywistości takiej, jaka jest, nie w wyśnionej, wymarzonej, ma realizować swoje najważniejsze powołanie, a zarazem najważniejszy Boży nakaz: "będziesz miłował"...

Kiedy człowiek realizację planów o wielkim dobru zaczyna od niszczenia dobra już istniejącego, może okazać się, że tak naprawdę walczy z Bogiem...

 

 

9

 

Zaskoczenie

Dziwną dynamikę ma rozmowa, jaką Jezus prowadzi w swojej rodzinnej wsi. Słuchacze na początku patrzą z niedowierzaniem, a później ubierają swoje wątpliwości w słowa. Jezus, odczytując ich intencje, przywołuje przysłowie z lekarzem.

Dlaczego akurat to konkretne powiedzenie? I to jeszcze w swojej rodzinnej miejscowości? Kiedy Jezus przebywał w Kafarnaum, nie tylko tam nauczał, ale też uzdrawiał. Wieści o tym zapewne dotarły do Nazaretu, do wsi, w której Jezus się wychował, skąd pochodziła Maryja… i w której zmarł św. Józef. Być może mieszkańcy Nazaretu dziwili się, że Jezus innych uzdrowił, a nie uratował swojego ojca. Podobnie jak w wypadku wielu fragmentów Biblii jest to tylko spekulacja, bo nie wszystko zostało dokładnie powiedziane.

I z nami bywa podobnie, nasze historie, radości, zmagania, zwycięstwa i porażki niosą w sobie elementy składowe, których nie da się wypowiedzieć. Bo brakuje słów, bo głos drży, bo serce zaczyna mocniej bić. Znamy to uczucie u innych ludzi i znamy je u siebie.

Cóż nam zostaje? Nie dopytywać, nie spekulować, tylko iść dalej. Jak Jezus, który nie tłumaczy, nie wyjaśnia… zachowuje dla siebie część swojej historii. Pozwala iść, by później wyjawić coś więcej o sobie, gdy bardziej do Niego przylgniemy, gdy się przyzwyczaimy. Powie nam, gdy uzna, że jesteśmy gotowi.

Zostać z miłości, nie z ciekawości, nie z chęci udowodnienia, że moje domysły się sprawdziły. Może w trakcie drogi znajdą się słowa, by wypowiedzieć to, co w ciemności ukryte?

Grzegorz Kuraś OP – „drodze.pl”

 

 

11

 

Nauczyć się kochać

Szaweł był faryzeuszem na medal. Bez zarzutu zachowywał wszystkie przepisy Prawa. Wiedział, że doskonałość polega na tym, by w żadnym punkcie go nie naruszyć. Życie religijne traktował jako sięganie po doskonałość, a w niej nie ma miejsca na żadną słabość ani na żadne potknięcie.

Jezus jednak chciał go wprowadzić na drogę miłości, bo tylko na tej drodze można osiągnąć pełnię dojrzałości i przygotować się do wejścia do domu Ojca. W drodze do Damaszku powalił go na ziemię. Szaweł wędrował tam, aby niszczyć „niedoskonałych”, którzy naruszyli Prawo i wbrew opinii Sanhedrynu uznali Proroka z Nazaretu za Mesjasza.

Chrystus zmusił go do odprawienia rekolekcji. Pierwszych w ciemnościach zamkniętych oczu, bez jedzenia i picia – trwały trzy dni. Po nich przyjął chrzest i odzyskał wzrok. Drugich na pustyni – trwały kilka lat i polegały na przekładaniu zwrotnicy życia z drogi doskonałości na drogę miłości.

Szaweł, jako uczeń nauczyciela wielkiej klasy, jakim był Gamaliel, doskonale znał żydowskie Prawo i wszystkie jego wypowiedzi na temat mądrości. Wiedział, że to jest wartość najdoskonalsza. Ale ta żydowska mądrość nie brała pod uwagę miłości przebaczającej. Po spotkaniu z Jezusem na drodze do Damaszku Paweł uczył się przebaczać. Wiedział już, że Bóg wybacza mu jego doskonałość, w której imię niszczył niewinnych chrześcijan. To ta doskonałość splamiła krwią jego ręce. Wiedział, że tylko przebaczenie Boga i chrześcijan może te ręce oczyścić. Ale też zobaczył niezwykle jasno, do czego może prowadzić droga doskonałości, którą dotychczas wędrował.

Na drodze miłości sam był bity, i to w sposób bezpardonowy. Na drodze doskonałości, jako doskonalszy i mocniejszy w uderzeniu, oddałby każdy cios z nawiązką. Na tej drodze obowiązywała bowiem zasada oko za oko, ząb za ząb. Ale na drodze miłości uczył się przebaczania i odkrywał, że ono jest siłą miliony razy większą niż przemoc.

Jest zdumiewające, że już w jednym z pierwszych listów, pisanym tuż po 50 roku do Koryntian, Paweł wyśpiewał Hymn o miłości, odsłaniając nieprawdopodobnie czytelnie swoje wnętrze. Śpiewa ten hymn jako wyznanie swego życia. On, doskonały faryzeusz, w spotkaniu z Jezusem odkrywa, że w życiu religijnym istnieje wielka pułapka doskonałości, w której giną tysiące ludzi. Zamiast uczyć się kochać Boga i bliźnich, oni zabiegają o doskonałość, i w imię tej doskonałości niszczą wielu. Wszyscy bowiem, którzy nie są tak doskonali jak ich wyobrażenia o człowieku, zostają przez nich nielitościwie skrytykowani, a nawet potępieni. Cóż to jednak za doskonałość, która potępia, a nie pomaga.

Niestety jest to podstawowy błąd wielu ludzi. Rodzice pragną mieć doskonałe dziecko, chcą, aby odnosiło sukcesy, a oni mogli być z niego dumni. Pompują więc w nie pragnienie doskonałości. Ono ma być zawsze pierwsze, ono ma przynosić najlepsze oceny, ono ma zbierać pierwsze nagrody. To jest mocno zakorzenione w sercach dzieci. Oto przykład: Gdy wychowawczyni podzieliła się w domu radosną wiadomością, że jej klasa zdobyła drugie miejsce w konkursie na szczeblu wojewódzkim, jej córeczka z przedszkola wybuchnęła płaczem. Gdy konsternacja minęła, mama pyta: „Czemu ty płaczesz?”. A ona odpowiada: „A dlaczego nie otrzymaliście miejsca pierwszego?”. To mała migawka świadcząca o tym, jak głęboko tkwimy w szkole faryzeuszy, dla których doskonałość była najważniejsza, nawet jeśli dochodziło się do niej po trupach.

I gdzie tu jest mowa o miłości? O radości z tego, że inni są lepsi? O gratulacjach, jakie należy im złożyć? Gdzie tu jest mowa o miłości?

Dziecko winno się cieszyć z sukcesu mamy i jej klasy, a nie płakać z powodu tego, że nie zajęli miejsca pierwszego. Miłość potrafi się cieszyć.

Istnieje pilna potrzeba przestawienia zwrotnicy naszego życia z drogi doskonałości na drogę miłości. Winni to uczynić wszyscy, którzy traktują Ewangelię na serio. Niezależnie od tego, ile mają lat, na jakim są stanowisku i czym się zajmują. Drogą do szczęścia jest miłość, a nie doskonałość.

Droga doskonałości jest drogą do kompleksów i faryzeizmu. Kompleksów niższości nabawią się wszyscy, widząc lepszych od siebie, a kompleksów wyższości ci, którzy widzą mniejszych od siebie. W sidła faryzeizmu wpadną ci, którzy – nie mając doskonałości oczekiwanej przez siebie i otoczenie – zaczną udawać, że są doskonali.

Listy św. Pawła do Koryntian są traktatem o ewangelicznie rozumianej miłości. Autor rozprawia się w nich w sposób zdecydowany z pojęciem doskonałości wypracowanym w szkole faryzeuszy oraz z pojęciem doskonałości wypracowanym w kulturze greckiej. W Kościele jest miejsce na ludzi niedoskonałych, nie ma natomiast miejsca dla tych, którzy nie chcą kochać. Pierwszym bowiem prawem życia religijnego jest miłość z całego serca, z całej duszy i ze wszystkich sił, a nie doskonałość.

Niech tydzień, który jest przed nami, będzie czasem refleksji – zastanówmy się, w jakiej mierze zależy nam na tym, byśmy umieli kochać. Przeżyjmy go, śpiewając razem ze św. Pawłem Hymn o miłości.

ks. Edward Staniek – „Ekspres Homiletyczny”

 

 

12

 

Jaka ma być współczesna miłość?

Coraz częściej słyszy się informacje o dramatach, a nawet zbrodniach mających miejsce w polskich rodzinach. Przerażeniem napawają historie o zabójstwach, pobiciach czy maltretowaniu fizycznym i psychicznym najbliższych. Uzasadniona jest teza mówiąca o kryzysie współczesnego małżeństwa i rodziny. To już nie tylko konflikt pokoleń. To czas rozpadu wspólnoty, która powinna być podstawą i fundamentem szczęścia każdego człowieka. To właśnie w rodzinie każdy powinien być zrozumiany, chciany, a przede wszystkim kochany. Czy zatem brakuje w naszych domach miłości? Gdzie się podziała ta miłość z czasów, kiedy dwoje młodych ludzi mówiło: „kochamy się bezgranicznie”? Przecież właśnie ona doprowadziła ich do ołtarza. Po paru latach gdzieś została zagubiona. Gdzie podziała się miłość dziecięca pięcio- czy sześciolatków, którzy nie wyobrażali sobie życia bez rodziców? Teraz, gdy są piętnastolatkami, kontestują swoich najbliższych, zapominając o miłości do swoich rodziców, która przejawia się między innymi we wdzięczności.

Ale przecież wielu twierdzi, że nie ma normalnej egzystencji bez miłości. Życie bez miłości jest niemożliwe. A więc każdy z nas kocha. To skąd tyle cierpień i niezrozumienia? Wbrew pozorom odpowiedź jest prosta: miłość coraz częściej jest zdeformowana przez egoizm. Jest to miłość egocentryczna, która nie uszczęśliwia drugiego, ale i samego siebie także nie. Może jest w naszych domach za mało prawdziwej, chrześcijańskiej miłości.

W dniu dzisiejszym czytamy najpiękniejszy tekst o miłości, jaki został kiedykolwiek napisany. Jest nim Hymn o miłości. Właśnie w tych słowach zawarte są konkretne wskazania dotyczące prawdziwej miłości, miłości agape. Przesłanie św. Pawła skierowane jest zarówno do dzieci, młodzieży, jak i dorosłych czy starszych, do tych żyjących w małżeństwie oraz samotnych, ale także do kapłanów i osób konsekrowanych, po prostu do wszystkich. Czym więc ta miłość jest? Najpierw jest zawsze obdarzaniem. Nie można mówić o prawdziwej miłości, gdy człowiek zagarnia wszystko dla siebie i myśli tylko o sobie. To przecież Chrystus dał siebie do końca, do krzyża. Zapomniał o sobie, myśląc z miłością o innych. Nawiasem mówiąc, św. Paweł poszedł tą samą drogą. A więc kochać to znaczy przynosić w darze osobie kochanej swój czas, swoje uczucia, myśli, całego siebie, nie żądając nic w zamian. Jest to obdarzanie bezinteresowne. Jakże wzruszający jest przykład matki, która dowiedziawszy się o śmiertelnej chorobie dziecka, chce oddać swoją nerkę, by je ratować. Gdy lekarz pyta o zgodę na operację i informuje, że może ona tej transplantacji nie przeżyć, odpowiada: „Kocham mojego syna nad życie i dlatego jestem gotowa na każde poświęcenie!”. To jest właśnie miłość ofiarna i obdarzająca.

Czytając dokładnie hymn św. Pawła, trzeba z naciskiem stwierdzić, że miłość jest wyborem. Nie jest więc tylko uczuciem. Wzajemna fascynacja sobą narzeczonych jest bardzo intensywna. Przechodzi ona wraz z upływem lat stażu małżeńskiego w pełne codziennych wyborów „trwanie”. Okazuje się, że partner życiowy nie jest ideałem, że nie jest już tak piękny (pierwsze zmarszczki, siwe włosy). Jeśli miłość ma być cierpliwa, łaskawa, musi być wyborem: „Na dobre i na złe jestem przy tobie!”. Tak uczynił Chrystus – podporządkował całe swoje życie Ojcu. Święty Paweł po nawróceniu również pozostał wierny swojemu wyborowi. Można więc powiedzieć, że miłość to nie tylko uczucie. O miłości nie wystarczy mówić, trzeba o niej świadczyć. Syn czy córka mówi do swoich rodziców: „Kocham was”, ale na przykład ciągle spóźnia się kilka godzin na umówione z nimi spotkanie. Taka miłość jest egoizmem i nie ma nic wspólnego z obdarzaniem, z jednoznacznym wyborem.

Podczas analizy dzisiejszego drugiego czytania nasuwa się jeszcze jedna refleksja. Miłość jest także zaproszeniem Boga do relacji międzyludzkich. Chrystus całym życiem świadczył, że miłość Boga jest nieograniczona. Dlatego też, jeśli mam kochać prawdziwie, muszę zaprosić do swojego małżeństwa, do rodziny, związku, który ma być kiedyś sakramentalnym, samego Boga. Zaprosić Boga oznacza kierować się Jego wskazaniami. Można bowiem miłość sprowadzić do cielesności, do zabawy, zdeformować ją. Bóg sprawia, że miłość, którą obdarzam, nie jest jej karykaturą. Nie można więc budować prawdziwych i trwałych relacji interpersonalnych bez źródła miłości, jakim jest Bóg. Pomyślmy o tym szczególnie wtedy, gdy mówimy komuś: „kocham cię”, a nie modlimy się za tę osobę; kiedy oświadczamy osobie kochanej: „jesteś dla mnie najważniejsza”, a nie myślimy o niej przed Bogiem.

Przyglądając się słowom św. Pawła zawartym w Hymnie o miłości, nie można zapomnieć jeszcze o jednej prawdzie: miłość jest drogą do zbawienia. Katalog jej cech zawartych w Pierwszym Liście do Koryntian to konkretne drogowskazy do życia wiecznego. Jezus Chrystus przez swoją działalność i naukę ukazał, co w życiu ziemskim liczy się najbardziej. Tą wartością jest miłość. Nie można zapomnieć, że Bóg zapyta nas o jakość naszej miłości, kiedy mieliśmy dziesięć, piętnaście, trzydzieści czy więcej lat. Czy będziemy mieć jakieś argumenty na swoją obronę? Jeśli chcemy odchodzić z tego świata spokojnie i z nadzieją, popatrzmy na naszą miłość wobec innych, bo jest ona drogą do zbawienia. A jeśli tej prawdziwej miłości nie ma w naszych domach, to znaczy, że bardzo oddaliliśmy się od Boga, który jest jej źródłem.

Współczesny świat odrzuca miłość chrześcijańską; jest ona bowiem wymagająca. W telewizji, radiu, prasie czy internecie lansowane są hasła negujące miłość agape. Obecnie nie opłaca się żyć tak, jak chce tego Kościół, jak chce Bóg – takie są czasy. Żyjemy więc w epoce, w której walczy się z prawdziwą, wymagającą miłością. Na koniec weźmy sobie do serca słowa, które kiedyś wypowiedział Stwórca do Jeremiasza lękającego się o swój los. Są to słowa otuchy z pierwszego czytania: „Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z tobą, mówi Pan, by cię ochraniać”.

ks. Janusz Mastalski – „Ekspres Homileyczny”

 

 

13

 

2 lutego - w Kościele katolickim

święto Ofiarowania Pańskiego

W Kościele katolickim 2 lutego jest święto Ofiarowania Pańskiego popularnie nazywane świętem Matki Bożej Gromnicznej. To jedyny dzień w roku, kiedy błogosławione są przeniesione przez wiernych świecie do kościoła. Od 1997 roku Kościół - tego dnia przeżywa Dzień Życia Konsekrowanego.

Święto Ofiarowania Pańskiego przypada czterdziestego dnia po Bożym Narodzeniu. Zostało wprowadzone w 492 r. papieża św. Gelazego i nawiązuje do biblijnego wydarzenia ofiarowania Jezusa w świątyni w Jerozolimie oraz dokonania przez Matkę Bożą obrzędu oczyszczenia.

Nazwa święta wywodzi się od dwóch terminów greckich: "Hypapante" oraz "Heorte tou Katharismou", co oznacza "święto spotkania" i "oczyszczenia". Oba były głęboko zakorzenione w tradycji Narodu Wybranego. Na pamiątkę ocalenia pierworodnych synów Izraela podczas niewoli egipskiej, każdy pierworodny syn u Żydów był uważany za własność Boga. Zgodnie z prawem mojżeszowym czterdziestego dnia po jego urodzeniu należało zanieść go do świątyni w Jerozolimie, a następnie wykupić za symboliczną opłatą 5 szekli. Z tym obrzędem łączyła się także ceremonia oczyszczenia matki dziecka. Kobieta była zobowiązana złożyć ofiarę z baranka, zaś w przypadku ubóstwa - ofiarę z dwóch synogarlic lub gołębi.

Święto Ofiarowania obchodzone było w Jerozolimie już w IV w., zaraz po ustaniu prześladowań. Dwa wieki później pojawiło się również w Kościele Zachodnim.

W Kościele Wschodnim dzisiejsze święto należące do 12 najważniejszych świąt i nazywane jest Spotkaniem Pańskim "Hypapante", co uwypukla jego wybitnie chrystologiczny charakter. Prawosławie zachowało również, przejęty z religii mojżeszowej, zwyczaj oczyszczenia matki po urodzeniu dziecka - po upływie 40 dni od porodu, czyli po okresie połogu, matka po raz pierwszy przychodzi do cerkwi, by w pełni uczestniczyć w eucharystii. Ślad tej tradycji był kultywowany w Kościele przedsoborowym - matka przychodziła "do wywodu" i otrzymywała specjalne błogosławieństwo; było to praktykowane zazwyczaj w dniu chrztu dziecka i - tak jak wówczas także chrzest - poza mszą św.

W Polsce święto Ofiarowania Pańskiego nazywane jest popularnie świętem Matki Bożej Gromnicznej. Obchodom towarzyszy ceremonia poświęcenia przyniesionych przez wiernych świec, których płomień symbolizuje Jezusa Chrystusa - Światłość świata. Jest to nawiązanie do postawy starca Symeona, który - jak podaje Ewangelia - wziął na ręce Jezusa i wypowiedział słowa: "Światłość na oświecenie pogan i na chwałę Izraela". Maryjny charakter święta wynika z tego, że Polacy w Maryi, widzieli tę, która sprowadziła na ziemię niebiańskie Światło i która nas broni i osłania od wszelkiego zła.

Nazwa świec - gromnice pochodzi od staropolskiego przymiotnika "gromny" – huczny, grzmiący. Wierzono, że poświęcona gromnica będzie chronić dom od gromu, w związku z tym w czasie burzy zapalano świece i stawiano je w oknie, modląc się o oddalenie piorunów. Gromnicę wręczano również konającym, aby ochronić ich przed napaścią złych duchów.

Ze świętem Matki Bożej Gromnicznej w Polsce kończy się okres śpiewania kolęd, trzymania żłóbków i choinek. Liturgicznie okres Bożego Narodzenia zamyka święto Chrztu Pańskiego.

Zgodnie z decyzją papieża Jana Pawła II, od 1997 roku w Kościele powszechnym w święto Ofiarowania Pańskiego obchodzi się też Światowy Dzień Życia Konsekrowanego. Tego dnia osoby poświęcone Bogu - siostry zakonne, zakonnicy, członkowie instytutów, dziewice konsekrowane i wdowy poświęcone Bogu oraz pustelnicy i pustelnice - gromadzą się na uroczystej mszy św. z biskupem diecezji, w czasie której odnawiają swoje śluby: czystości, posłuszeństwa i ubóstwa.

"Ofiarowanie Jezusa staje się wymowną ikoną całkowitego oddania własnego życia dla tych, którzy powołani są, aby odtworzyć w Kościele i w świecie, poprzez rady ewangeliczne charakterystyczne przymioty Jezusa, dziewictwo, ubóstwo i posłuszeństwo" - napisał Jan Paweł II w wydanej w roku 1996 posynodalnej adhortacji apostolskiej "Vita consecrata" o życiu konsekrowanym i jego misji w Kościele i świecie.

W Polsce jest 31 tys. osób konsekrowanych. "W 105 żeńskich zgromadzeniach zakonnych tzw. czynnych żyje 16 tys. 764 siostry w 2071 domach obecnych we wszystkich diecezjach. Ponadto 1 866 sióstr pracuje poza granicami Polski - z tego na Wschodzie jest 300 zakonnic, w krajach misyjnych 662 siostry, zaś reszta - 1062 posługuje w innych krajach" - poinformowała PAP Konferencja Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych w Polsce.

Według danych z 31 grudnia 2019 r. Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce zrzeszającej 59 zgromadzeń "w Polsce jest 11 173 zakonników. W kraju przebywa ich 8182, zaś za granicą pracuje 2991. Wśród nich są zarówno zgromadzenia czynne, jak i kontemplacyjne np. kameduli.

We wszystkich klasztorach kontemplacyjnych w Polsce jest ok. 1270 mniszek, które mieszkają w 83 domach zakonnych. Z tego 6 klasztorów, w których żyje 60 mniszek - nie należy do Konferencji Przełożonych Żeńskich Klasztorów Kontemplacyjnych w Polsce. Wszystkie klasztory należą do 13 rodzin zakonnych.

Inną formą życia konsekrowanego są instytuty świeckie. Obecnie w Polsce jest ich 34 i żyje w nich ponad 1000 osób, z czego większość stanowią instytuty żeńskie. Instytut Świętej Rodziny ma dwa autonomiczne kręgi – mężczyzn, do którego należą kapłani i mężczyźni konsekrowani oraz krąg kobiet.

Według danych statystycznych za rok 2020 przekazanych PAP przez biuro prasowe Episkopatu, w Polsce żyje także 338 dziewic konsekrowanych, 361 wdów poświęconych Bogu, 3 wdowców, 1 pustelnik i 8 pustelnic. Są to formy istniejące w Kościele od pierwszych wieków. Zanikły wraz z powstaniem zakonów. Po Soborze Watykańskim II widać ich wyraźne odrodzenie. (PAP)

Autor: Magdalena Gronek – „dzieje.pl”

 

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu

 

 

30 stycznia - św. Hiacynta, dziewica
30 stycznia - św. Teofil, męczennik
30 stycznia - bł. Bronisław Markiewicz, prezbiter
30 stycznia - katedra w Świdnicy
31 stycznia - św. Jan Bosko, prezbiter
 
1 lutego - św. Brygida z Kildare, dziewica
1 lutego - św. Rajmund z Fitero, opat
1 lutego - św. Weridiana
1 lutego - bazylika prymasowska w Gnieźnie
2 lutego - Ofiarowanie Pańskie
3 lutego - św. Błażej, biskup i męczennik
3 lutego - św. Oskar, biskup
3 lutego - św. Maria Klaudyna od św. Ignacego Thevenet, dziewica
4 lutego - św. Joanna de Valois
4 lutego - św. Weronika
4 lutego - św. Katarzyna Ricci, dziewica
4 lutego - św. Jan de Brito, prezbiter i męczennik
4 lutego - św. Gilbert, prezbiter
4 lutego - św. Józef z Leonissy, prezbiter
4 lutego - św. Maria de Mattias, dziewica
5 lutego - św. Agata, dziewica i męczennica
6 lutego - święci męczennicy Paweł Miki i Towarzysze

6 lutego - św. Dorota, dziewica i męczennica

 

 


NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00,
poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.
Kancelaria (tel. 126452342) czynna:(oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.15 (oprócz sobót)
Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka - red. nacz.,
Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,
Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.
NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:
strona internetowa parafii: www.wzgorza.diecezja.krakow.pl
oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej
adres parafii: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,
strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl
adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.