WZGÓRZA

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

2/852                   -       9 stycznia 2022 r. C.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

3

 

Święto

Niedziela Chrztu Pańskiego

9 stycznia 2022 r. C.

 

 

4

 

 

Łk 3, 15-16. 21-22

Chrzest Jezusa

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Gdy lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w swych sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem».

Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. a gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił nad Niego, w postaci cielesnej niby gołębica, a z nieba odezwał się głos: «Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie».

 

2

 

 

Niedziela Chrztu Pańskiego

Niedziela Chrztu Pańskiego, trzecie z objawień się Jezusa ludziom. Po pasterzach i mędrcach przychodzi po latach czas na objawienie się jako Mesjasz, tym którzy przychodzili do Jana Chrzciciela.

Czytania Niedzieli Chrztu Pańskiego – co oczywiste – koncentrują się na wydarzeniu Chrztu Jezusa. W Ewangeliach od tego wydarzenia rozpoczyna się publiczna działalność Jezusa. Czytania pierwsze i drugie pozwalają zrozumieć głębiej sens tego wydarzenia. W drugim z Listu do Tytusa każą zastanowić się, jak na nas patrzy Bóg, skoro zbawił nas nie z powodu naszych sprawiedliwych czynów, ale przez swoje miłosierdzie. Ewangelia z kolei nasuwa myśl o tym, jak często ludzie zbawienie widzą jedynie w kategoriach politycznych. A nadzieja...

Sensem wydarzenia jest rozpoczęcie przez Jezusa publicznej działalności. To niejako objawienie, przypieczętowanie, wobec ludzi Jego misji. Jezus – jakkolwiek brzmi to zaskakująco w kontekście prawdy, że sam jest Bogiem – rozpoczyna swoją misję namaszczony Duchem Świętym.

Chrzest Jezusa to moment rozpoczęcia przez Niego publicznej działalności. Sam Bóg – w znaku gołębicy i głosu z nieba – namaszcza Go do niej. Świadczyć o tym będzie sam Jan opowiadając, co widział i co mu Bóg powiedział. To chyba najistotniejszy klucz, w którym powinno się odczytywać liturgię słowa tej niedzieli.

W chrzcie i bierzmowaniu zostałem wezwany do misji. Uczestnictwa w prorockiej (nauczycielskiej) , kapłańskiej i królewskiej (pasterskiej) misji Jezusa. Czas najwyższy wziąć w niej udział.

 

5

 

W dzisiejszym numerze:
- Chrystusowe DNA
- Nieustanna metanowa
- Tajemnice chrztu
- Żyć łaską chrztu
- Marsz do dentysty!
- Zmierzch chrzestnych
- Paulini rozpoczynają dziś tzw. „Pawełki”

 

 

15

 

Chrystusowe DNA

Słowo z Niedzieli Chrztu Pańskiego wymaga ascezy, a więc ciszy i bycia przed Bogiem, kontemplacji. Ta bezbłędnie prowadzi do zachwytu osobą Jezusa, który staje w tłumie grzeszników proszących o chrzest, pokornie przyjmuje ten znak oczyszczenia z grzechów, modli się i swoją modlitwą otwiera niebo, poznaje i przyjmuje swoją misję i w końcu czerpie życie z bliskości Ojca.

Stoi w tłumie jak zwyczajny grzesznik – bo zna ludzkie serce jak nikt inny. Zna również samotność człowieka, który się odwrócił od Boga. Sam jednak pozostaje odwieczną i szukającą Miłością Ojca. Jest tam, gdzie został posłany, tam, gdzie powinien być Kościół, to znaczy pomiędzy ludźmi, dla ludzi, w ich życiu, w ich historiach. Pierwszy akt miłości to zawsze przyjęcie drugiego człowieka – kimkolwiek jest i gdziekolwiek się znalazł w swoim życiu. Dla Jezusa to konsekwencja wcielenia, otwartość i pragnienie zbawienia wszystkich. Dlatego wpisuje każdą i każdego w swoje Boskie serce i w pewien sposób staje się każdym.

A kiedy zanurza się w Jordanie, to tylko dlatego, że przyjął to ludzkie miejsce, miejsce grzesznika. Obmywa więc w wodach rzeki wszystkie ludzkie historie od początku świata. Oczyszczenie jest możliwe nie mocą znaku zanurzenia w wodzie, ale dlatego, że On staje się Odkupicielem. Bierze na siebie śmierć każdego jako karę za grzech, taka jest symbolika tego zanurzenia. Tak też urealnia się miłość do braci, tak również najpełniej objawia się miłość Boga do tych, których stworzył i którym pragnie dać życie.

W opowieści Łukasza zaraz po chrzcie Jezus się modli. Jego modlitwa staje się teofanią, objawieniem Bożego życia we wspólnocie trójjedyności. Bycie dla Ojca i bycie dla ludzi sprawia, że miłość się ujawnia, a niebo się otwiera, otwiera się dostęp do serca Boga. Człowiek w Chrystusie zostaje wciągnięty w to Boże życie i w to umiłowanie. Odkrywa w Chrystusie prawdziwą tożsamość ufundowaną na byciu umiłowanym synem czy umiłowaną córką Boga. Oczyszczenie, wybranie, tożsamość ukochanego dziecka, zamieszkanie całej Trójcy Świętej w człowieku to dary i skutki chrztu – filary życia Bożego w nas. Coś, co jest obiecane, już się wydarza i zmienia nasze życie, jeśli się poddajemy temu tajemniczemu kodowi. Mamy bowiem Chrystusowe DNA w naszej duszy!

Tomasz Zamorski OP – „wdrodze.pl”

 

 

16

 

Nieustanna metanoia

Święto Chrztu Pańskiego (Iz 40,1-5.9-11; Tt 2,11-14; 3,4-7; Łk 3,15-16.21-22).

1. Epifania Syna Bożego, obejmująca według słów antyfony z modlitwy godzin „trzy cuda”, spełnione w niejednym czasie, drugim z nich zajmuje się w dniu dzisiejszym. Jest to niejednakowo przez Ewangelistów opowiedziana teofania nad Jordanem. Nastąpiła ona w chwili, gdy poddał się Jezus obrzędowi chrztu, udzielanego Izraelitom przez Jana Chrzciciela. Znamienne są pewne różnice w zapisie chrztu Pana, podanym przez wszystkie cztery Ewangelie. Fakt czterokształtnego opisu dowodzi, jak tym początkiem działalności publicznej Pana była przejęta katecheza Kościoła apostolskiego. Chrzest w Jordanie był dla niego z jednej strony jakby swoistą inwestyturą mesjańską Jezusa, z drugiej – środkiem przypominania wiernym o ich własnym chrzcie, przyjętym już w imię Pana Jezusa. Nie inny jest też cel wprowadzenia tego osobnego święta przez liturgię posoborową: godnie zakończyć czas Bożego Narodzenia i uwydatnić doniosłość pierwszego z sakramentów – chrztu.

Dzisiejszy zestaw czytań eksponuje następstwa naszej chrzcielnej metanoi, ukazując nam drogę, jaką mamy iść od wskazań kerygmatu pokutnego św. Jana Chrzciciela, echa wielkich proroków, do zasad życia dzieci Bożych, odrodzonych w sakramentalnym chrzcie, za sprawą Ducha Świętego, który je dalej prowadzi do pełnej doskonałości.

2. Z Łukaszowego opisu teofanii nad Jordanem dziś do perykopy zostały wybrane jedynie cztery wiersze, by nacisk położyć tylko na tym, co z tamtej sceny dla nas jest wciąż aktualne. A tym jest udział w niej Ducha Świętego. Te wiersze razem zestawione w dzisiejszej perykopie – to Janowa zapowiedź i Boże potwierdzenie jej realizacji. Zapowiedź dotyczy odpowiednio większej skuteczności chrztu sakramentalnego, a to dzięki „zanurzeniu” ochrzczonych w swoistą biosferę Ducha Świętego. Dołączony w zapowiedzi okolicznik i ogniem podkreśla nie tyle przyszły sąd, ile raczej moc miłości: Przyszedłem ogień rzucić na ziemię (...) (Łk 12,49). Głosowi Ojca, który z otwartego nieba potwierdza misję Syna, towarzyszy Duch Święty zstępujący na Jezusa w postaci cielesnej niby gołębica.

3. Główna idea przewodnia niniejszego zestawu perykop została wyżej uwydatniona w tytule tej niedzieli: jest nią odpowiedź na pytanie, co łączy chrzest Jezusa w Jordanie z naszym chrztem? Ikonografia chrześcijańska chętnie wyraża tę łączność zdobiąc pokrywy chrzcielnic rzeźbą przedstawiającą chrzest Jezusa w Jordanie. Przy całej różnicy w skutkach duchowych między jednym i drugim chrztem pozostaje dla odkupionej ludzkości, zanim dojdzie do swego kresu zamierzonego zbawczym planem Boga, droga nieustannej metanoi. Przygotowaniu dróg Pańskich przed Pierwszym Przyjściem Mesjasza, co głosili prorocy i Jan Chrzciciel, który nawiązywał do nich świadomie, dziś odpowiada analogiczny w nas proces przed paruzją. Jest nim godna odpowiedź na już otrzymany dar Ducha Świętego. Odtąd przez Niego kierowani winniśmy rozwijać otrzymaną na chrzcie godność dziecka Bożego wbrew wszystkim oporom, jakie tej łasce stawia w nas dawny człowiek.

4. Odpowiednio do hasła i myśli przewodniej wyżej nakreślonej można w homilii rozwinąć temat obowiązującej nas epifanii nowego człowieka. Będzie ona konsekwentnym przedłużaniem tej postaci epifanii, jaką ukazał w teofanii nad Jordanem pokorny Jezus Chrystus. Zyskał On aprobatę Ojca: dlatego jest On Umiłowany, że zrealizował w sobie kształt Mesjasza, wzór posłusznego Sługi Jahwe. My, odpowiednio też namaszczeni Duchem Świętym, mamy z tytułu podobieństwa do Pierworodnego między wielu braćmi, cierpliwie podejmować konieczną w tym celu metanoję, gdyż chrzest nie usunął do reszty dawnego człowieka. Jako więc konieczny warunek ufnego oczekiwania objawienia się chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa ukazuje się nam droga aktywna: ponawiane i uparte wyrzekanie się bezbożności i żądz światowych. Pozytywnie zaś ujmuje go program zakreślony trzema przysłówkami: żyć rozumnie, sprawiedliwie i pobożnie.

Augustyn Jankowski OSB – „wiara.pl”

Przy stole Słowa - Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

 

 

7

 

Tajemnice chrztu

Miałem kiedyś okazję uczestniczyć w uroczystości chrzcielnej dzieci w jednej z krakowskich parafii. Muszę szczerze wyznać, że po tej liturgii ogarnął mnie smutek i niemiła refleksja. Uczestniczyłem bowiem nie w liturgii sakramentu, lecz w swoistym teatrze, zbiorowej mistyfikacji. Dlaczego? Otóż najmniej ważny był sam chrzest. Rodzice, chrzestni, goście (czyli prawie wszyscy) podczas Mszy Świętej koncentrowali się na tym, aby dzieci nie płakały, aby nie było im za zimno, za ciepło. Ojcowie chrzestni „przeżywali” swoją rolę polegającą na zapaleniu świecy – pojawił się strach, aby w odpowiednim momencie to uczynić. Widać było jednak, że nie rozumieją oni symboliki tego obrzędu. Ciągle słychać było komentarze, wielu porównywało beciki przyniesionych do chrztu dzieci. I co z tego, że istnieją różnego rodzaju pouczenia i kursy przedchrzcielne. I cóż z tego, że rodzice i chrzestni otrzymują stosowne książeczki objaśniające obrzęd chrztu, skoro coraz częściej obserwuje się postawę ignorancji. Dla wielu chrzest jest imprezą i kontynuacją rodzinnych tradycji. Uczestnictwo w takiej uroczystości napawa smutkiem. Można bowiem pokusić się o stwierdzenie, że jej uczestnicy nie rozumieją tego, co się dzieje.

Dzisiejsze święto kieruje naszą uwagę w stronę sakramentu inicjacji chrześcijańskiej. Kiedy oczami wyobraźni wracamy do wydarzeń znad Jordanu, musimy sobie zadać pytania: Jakie tajemnice kryje wspominane wydarzenie i jakie tajemnice kryje każdy chrzest? Co dla nas z tej ewangelicznej sceny wynika? Można odpowiedzieć lakonicznie: „każdy z nas powinien zostać ochrzczony”. Taka odpowiedź jest jednak niewystarczająca. W zbawczym wydarzeniu chrztu Pańskiego ukryte są przynajmniej trzy tajemnice.

Pierwszą z nich stanowi tajemnica wody, która jest symbolem życia. Nie można sobie wyobrazić życia bez wody. Człowiek jest w stanie przeżyć bez niej bardzo krótko. Później organizm zostaje odwodniony i umiera. W Piśmie Świętym woda jest symbolem życia, ale również śmierci. Pamiętamy ze Starego Testamentu potop czy śmierć Egipcjan w wodach Morza Czerwonego. We współczesnym świecie woda także niesie spustoszenie. Kilka lat temu naszą ojczyznę nawiedziła powódź. Na własne oczy widziałem całą rodzinę siedzącą nad urwanym brzegiem i obserwującą ze łzami w oczach, jak ich dorobek życia spływa w dół rzeki. Woda, jako żywioł, może być symbolem śmierci. Jednak przede wszystkim tajemnica wody to tajemnica życia.

Tajemnica chrztu Pańskiego to tajemnica życia wiecznego. Kiedy przychodzi refleksja nad przemijaniem i rzeczywistością po śmierci, chrzest niesie perspektywę i pewność: po życiu ziemskim istnieje życie wieczne. Jego jakość będzie zależała od obecnego poziomu moralnego. Można więc powiedzieć, że chrzest jest tajemnicą wejścia, tajemnicą bramy prowadzącej do królestwa Bożego. Jest to tajemnica „drogi”. Należy o tym pamiętać szczególnie wtedy, gdy wiele rzeczy nam się nie układa, gdy próbujemy kombinować, budować swoje życie bez Ewangelii i przykazań. I tak dochodzimy do drugiej tajemnicy ukrytej w chrzcie Pańskim.

Kiedy dokładnie analizuje się postawę Jana Chrzciciela, który mówi, że nie jest godzien rozwiązać rzemyków u sandałów Chrystusa, bezsprzecznie nasuwa się jedna refleksja: był on człowiekiem pokornym. W wydarzeniu zbawczym znad Jordanu ukryta jest więc tajemnica pokory. Czym ona jest? Pokora to nade wszystko umiejętność zgadzania się z wolą Bożą. Tylko człowiek pokorny potrafi przyjąć zrządzenia Opatrzności, choć są one nieraz dramatyczne, trudne do uniesienia i niezrozumiałe. Tylko człowiek pokorny potrafi stanąć oko w oko z bólem, cierpieniem, niezrozumieniem, zdradą, jednocześnie nie buntując się. Pokorny to ten, kto przyjmuje wolę Bożą, która zaskakuje. Jeśli więc jesteśmy ludźmi ochrzczonymi, musimy poczuć się zobowiązani do bezgranicznego zaufania Bogu. Pan dał każdemu w sakramencie chrztu łaskę, a więc dar i moc. Bóg nas nie zostawia z naszymi problemami, wręcz przeciwnie: wspomaga i wzmacnia. Pomyślmy o tym w chwilach trudnych i wtedy, gdy pojawia się refleksja podobna do tej: ludziom niewierzącym, niechodzącym do kościoła żyje się łatwiej – nie mają przecież tylu wyrzutów sumienia. W ten sposób dotykamy trzeciej tajemnicy zawartej we wspominanym dzisiaj wydarzeniu sprzed dwóch tysięcy lat.

Dawne liturgie chrzcielne porównują źródło chrzcielne do dziewiczego łona Kościoła. Wielu egzegetów widzi w tej biblijnej scenie Kościół, który jest szafarzem łask Bożych. Nasuwają się pytania: Czy można być człowiekiem ochrzczonym i „pluć” na Kościół, pokazywać palcami szafarzy sakramentów? Czy można obmawiać i krytykować (jedynie dla samej krytyki) naukę Kościoła, jednocześnie deklarując się jako wierzący i praktykujący? Odpowiedź jest prosta: TAK! Tylko czy wtedy można nazywać się chrześcijaninem, a więc świadkiem Dobrej Nowiny? W Kościele jest wiele zła, bo stanowią go ludzie, choć fundamentem jest Chrystus. Czy jednak zamiast krytyki i obmowy chrześcijanin nie powinien zatroskać się, zasmucić, widząc zło czy kryzys? Chodzi więc o myślenie w kategoriach: „jak pomóc? jak uzdrowić?”. Szczególnie ważne jest to dla nas, Polaków, bowiem to właśnie my kochamy tak zwane newsy, które potwierdzają nasze teorie.

Coraz częściej słyszy się pogląd, że Kościół katolicki przeżywa poważny kryzys związany z hierarchią kościelną. Jednak Kościół to nie tylko hierarchia kościelna. Kościół to my wszyscy. Zastanówmy się więc w perspektywie chrztu, czy to aby nie my wszyscy przeżywamy kryzys. Chodzi o kryzys polegający na braku autentyczności i na niewierności łasce chrztu, na nieutożsamianiu się z Kościołem. Kiedy patrzymy na Jana Chrzciciela, który udziela chrztu Jezusowi, pomyślmy o tym, że wszyscy jesteśmy członkami Kościoła katolickiego. Lud Boży nie istnieje po to, aby go krytykować, lecz by go wspierać i mu pomagać!

Dzisiaj każdy z nas powinien wspomnieć swój własny chrzest. Trzeba zadać sobie pytanie: Czy jestem wierny tej łasce, którą otrzymałem dziesięć, dwadzieścia, czterdzieści czy sześćdziesiąt lat temu na chrzcie? Obyśmy naszym życiem mogli na nie odpowiedzieć twierdząco. Oby słowa św. Jana Pawła II komentujące dzisiejsze święto gościły w naszych sercach:

Chrzest przede wszystkim oczyszcza was i zanurza w życiu Boga. Chrystus włącza was do najważniejszego wydarzenia swego życia, do swej Paschy, do swego przejścia z tego świata do Ojca. Włącza was w swoją śmierć – a wiecie, że umarł, aby wyzwolić ludzi z ich grzechów – i włącza was w swoje zmartwychwstanie, poprzez które wszedł w nowe, chwalebne życie po prawicy Ojca.

ks. Janusz Mastalski – „Ekspres Homiletyczny”

 

 

9

 

Żyć łaską chrztu

Wiele razy zadajemy sobie pytanie: kim jest człowiek? Co wyróżnia go od innych stworzeń? Dlaczego Bóg chciał człowieka dla niego samego? Z pomocą w odpowiedzi na to pytanie przychodzi nam dzisiejsze Święto Chrztu Pańskiego. Patrzymy już na Chrystusa dorosłego, który przychodzi nad Jordan, aby przyjąć chrzest od Jana. Chrzest janowy był dla Izraelity znakiem i świadectwem zmiany sposobu życia, czyli nawrócenia i pokuty. Chrystus tego nie potrzebował, o czym zaświadcza sam Jan. Jezus nie przyszedł zatem nad Jordan żeby się nawrócić i czynić pokutę. Przyszedł, aby zatopić w Jordanie grzechy całego świata, a potem w swojej Krwi.

Dla Chrystusa w momencie chrztu w Jordanie rozpoczyna się nowy etap życia. Ukryte życie w Nazarecie zamienia teraz na życie wędrownego nauczyciela. Przemierzy całą ziemie izraelską głosząc Dobra Nowinę o zbawieniu, którą przypieczętują swoją Krwią przelaną na Kalwarii. Od Ojca otrzymuje pełnomocnictwo do wypełnienia tego dzieła, kiedy nad wodami unosi się głos miłosnego wyznania: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”.

Chrzest Chrystusa jest obrazem naszego chrztu, dzięki któremu otrzymaliśmy Boże życie. I staliśmy się umiłowanymi dziećmi Boga. To wtedy Ojciec niebieski powiedział do każdego z nas osobiście: „Tyś jest moim synem, ja ciebie dziś zrodziłem”. Św. Ludwik, król Francji, mawiał, że bardziej od katedry, w której został koronowany na króla, ceni sobie kaplicę pałacową, w której został ochrzczony. W katedrze został tylko królem Francji, a w kaplicy pałacowej – dzieckiem Bożym.

Chrzest wzywa nas do rozwoju daru dziecięctwa Bożego, do życia dla Królestwa. Jak napisała Katarzyna w „Liście do przyjaciół” zamieszczonym w młodzieżowym tygodniku „Droga”, „mało komu chce się robić ponad to, co ‘do niego należy’. Coraz częściej słyszy się stwierdzenie – nie mam czasu; później, nie teraz, jestem zajęty. A gdybyśmy zaczęli postępować inaczej?! Gdybyśmy wreszcie otworzyli oczy i spojrzeli na to, co jest w życiu naprawdę ważne? Bóg stawia nam wszystkim wymagania. Ten, kto naprawdę kocha, wymaga. Gdyby rodzice nie kochali swoich pociech, daliby im wolną rękę i zaniechali ich wychowania. Ale czy w przyszłości dzieci umiałyby żyć? Z pewnością nie!”.

W jaki sposób staramy się o rozwój dziecięctwa Bożego? Czy podejmujemy współpracę z łaską Chrztu? Często przecież słyszymy: Ja wierzę, ale nie praktykuję. „Wiara bez uczynków martwa jest”. Mówić: jestem wierzącym, ale nie praktykuje, znaczy tyle, co powiedzieć: żyję, ale nie oddycham. Św. Augustyn napisał takie głębokie słowa: „Nie ma żadnych bogactw, żadnych skarbów, żadnych zaszczytów i żadnych dóbr tego świata, które by zastąpiły to dobro, jakim jest wiara katolicka”.

Niech dzisiejsza niedziela Chrztu Pańskiego będzie dla nas przypomnieniem miejsca i dnia, w którym nad każdym z nas zabrzmiało miłosne wyznanie Boga, kiedy staliśmy się Jego umiłowanymi dziećmi. Dzień Chrztu to bowiem najważniejsze wydarzenie w życiu chrześcijanina. Wyraźmy więc Bogu przy okazji dzisiejszego święta szczególną wdzięczność także za Chrzest, dzięki któremu nasza Ojczyzna stałą się krajem chrześcijańskim.

ks. Leszek Smoliński –„wiara.pl”

 

 

17

 

Marsz do dentysty!

Jak to po co? Po nowe, większe i ostrzejsze zęby. Przydadzą się.

Nie powiem, smutno się człowiekowi robi, gdy czyta o tych wynikach badań opinii społecznej. Myślę o wzrastającym relatywizmie moralnym. Tylko 19 procent Polaków uważa, że trzeba mieć zasady moralne i nigdy od nich nie odstępować. 41 procent badanych uważa, że tak, OK, ale w pewnych sytuacjach wolno uznać je za niezobowiązujące. Co najgorsze, aż 15 procent badanych uważa, że nie powinno się mieć żadnych stały zasad moralnych, a swoje postępowanie uzależniać od sytuacji. Czyli „jak Kali ukraść krowa to dobrze, jak Kalemu ukraść krowa to źle”. Ha, spryt to za mało, ostre zeby bardzo się przydadzą.... A jeszcze smutniej, gdy czyta się, że wśród 91 procent Polaków deklarujących się jako katolicy tylko 17 procent uważa nauczanie Kościoła za najlepszą i wystarczającą podstawę moralności...

Tak, to smutne, ale nie jestem zaskoczony. Fakt, który badania wyraziły w liczbach, widać gołym okiem. Jakąś tam pociechą jest dla mnie, że nie jestem pewien, czy gdybym to ja był pytany, nie zostałby zaliczony do kwestionujących istnienie stałych zasad moralnych. No bo jeśli chodzi o te stałe zasady moralne, to nie bardzo wiadomo, co dokładnie mieli na myśli odpowiadający. Wiadomo na przykład, że zabić to źle, ale zabić broniąc swojego czy czyjegoś życia to już co innego: też źle, ale to już dopuszczalne moralnie zło konieczne. Myślę też, że sporo katolików nie zdaje sobie sprawy, że moralność chrześcijańska to nie tylko ciasno rozumianych 10 przykazań Bożych i 5 kościelnych; że to szerokie spektrum wielu spraw, dla których owe przykazania są tylko czymś w rodzaju wywoławczego hasła. Ot, gdy mowa o ósmym przykazaniu myślimy nie tylko o oszczerstwie, ale też np. pochlebstwie czy obmowie; a ta ostatnia jest przecież mówieniem prawdy, tylko że w konkretnej sytuacji niepotrzebnie, ze złą intencją ujawnianej. Na pewno jednak takimi nieporozumieniami nie da się wytłumaczyć wszystkiego. Jak napisałem, dość powszechną akceptację etyki sytuacyjnej widać gołym okiem.

Nie sądzę, by dało to się szybko sytuację w tym względzie choć poprawić. To kwestia egoizmu, a czasy mamy póki co takie, że egoizm jest promowany. W bardzo wielu wymiarach naszego życia. Coś takiego jak solidarność kojarzy się już dziś wielu chyba tylko z nazwą związku zawodowego. Jednak jeśli chodzi o tych, którzy uważają się za katolików, to jednak się dziwię. Nie mieści mi się w głowie, jak można uważać się za ucznia Chrystusa i jednocześnie kwestionować słuszność tego, czego uczył. Ale, jako rzekłem, to chyba kwestia tego wszechobecnego egoizmu i egocentryzmu; tego powtarzanego we wszystkich odmianach ja, ja i jeszcze raz ja. Tak sformatował ludzkie myślenie, że wypacza także naszą religijność.

Ot, to pojawiające się często stawianie sprawy tak, że modlę się czy przychodzę do kościoła, kiedy mam potrzebę. Gorzki śmiech. Czy Bóg jest od zaspokajania naszych potrzeb? Zawsze wydawało mi się, że czy mamy taką potrzebę czy nie, oddawanie Mu czci za to, co dla nas zrobił, robi i ma zamiar zrobić „godne jest i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne”. Przecież jest naszym dobrodziejem nie tylko wtedy, gdy odczuwamy potrzebę modlitwy, ale zawsze, każdego dnia...

Cóż, ciągle kłania się pierwsze przykazanie. „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”. Ale gdy ktoś sam siebie uważa za jakiegoż bożka, któremu wszystko inne powinno być podporządkowane...

Andrzej Macura –„wiara.pl”

 

 

18

 

Zmierzch chrzestnych

Kryterium wyboru chrzestnego nie powinna być zasobność konta, czy jego pozycja społeczna lecz wiara.

Kolejne włoskie diecezje rezygnują z obecności rodziców chrzestnych podczas sakramentu chrztu. Gdy kilka miesięcy temu Kościół w Katanii na Sycylii, jako pierwszy podjął taką decyzję media spekulowały, że chodzi o osłabienie więzi mafijnych, które w ten sposób były zacieśniane. Nie bez przyczyny znany z filmów Francisa Coppoli tytułowy „Ojciec Chrzestny” miał dziesiątki podległych sobie „chrześniaków”. Problem leży jednak znacznie głębiej. Postać chrzestnych utraciła swą niegdyś kluczową rolę w życiu dziecka i zatraciła całe swoje duchowe znaczenie. Stąd głosy „świętego oburzenia” podnoszące się, także w Polsce, gdy ksiądz ośmieli się nie dopuścić kogoś do bycia chrzestnym. A przecież to przyjaciel rodziny, dobrze sytuowany, mogący dziecku przychylić nieba. Tyle że pozbawiony wiary, żyjący w grzechu, omijający kościół szerokim łukiem. Jak ktoś taki może, jak wymaga Kościół, pomagać swemu chrześniakowi wzrastać i dojrzewać w wierze?

Problem rodziców chrzestnych i w ogóle chrztu, polega chyba na tym, że często traktujemy ten sakrament jedynie jako formalność, jako rejestrację w urzędzie kościelnym, wpis do „papierów”. Bp Domenico Mogavero wspomina uroczystości, na których matka czy ojciec chrzestny nawet nie przystąpili do Komunii. Ich obecność na liturgii była czysto formalna. Wspomina też rodziców, którzy nawet mieli dobrą wolę i chcieli znaleźć swym dzieciom chrzestnych, którzy nie tylko zadbają finansowo o ich przyszłość, ale i przede wszystkim dadzą swym życiem świadectwo wiary, jednak w swym otoczeniu nie znajdowali takich ludzi. Brali więc fasadowych chrzestnych. Bo tak trzeba.

W coraz bardziej zlaicyzowanym społeczeństwie nakręca się w ten sposób spiralę hipokryzji i fałszu i dewaluuje sakrament. Stąd, jak stwierdził bp Mogavero, lepiej przynajmniej czasowo zrezygnować z chrzestnych. On właśnie wstrzymał tę posługę na trzy lata. W tym czasie zamierza wzmocnić duszpasterstwo rodzin i postawić na ewangelizację. Przywracanie znaczenia rodziców chrzestnych i samego chrztu zaczyna się od powrotu do źródeł, do Ewangelii, bo tracone chrześcijaństwo samo z siebie nie powróci do naszego życia.

Beata Zajączkowska – „wiara.pl”

 

 

19

 

Paulini rozpoczynają dziś tzw. „Pawełki”

Wszędzie tam, gdzie są i tylko tam. Paulini rozpoczynają dziś przygotowanie do liturgicznego wspomnienia swego patrona św. Pawła Pierwszego Pustelnika. „Pawełki” najbardziej uroczysty charakter mają na Jasnej Górze, bowiem to najliczniejszy pauliński klasztor i dom generalny Zakonu. To z posługi w częstochowskim sanktuarium „biali mnisi” znani są najbardziej.

„Pawełki”, czyli nowenna ku czci św. Pawła Pierwszego Pustelnika stanowią przygotowanie do najważniejszej uroczystości dla paulinów, czyli wspomnienia Pawła z Teb, który uważany jest za patriarchę i patrona Zakonu. W Kościele Pierwszy Pustelnik wspominany jest 15 stycznia, ale uroczystości z udziałem wiernych zawsze mają miejsce w niedzielę po tym wspomnieniu. W tym roku będzie to 16 stycznia.

Nabożeństwo rozpoczyna się każdego dnia o godz. 18.00 w znajdującej się w bocznej nawie Bazyliki, XVII - wiecznej kaplicy św. Pawła Pierwszego Pustelnika, ufundowanej przez rodzinę Denhoffów.

Na ołtarzu w specjalnej monstrancji wystawiane są relikwie Pawła z Teb, po czym z towarzyszeniem jasnogórskich - orkiestry i chórów - śpiewane są XVII hymny o prześladowaniach pierwszych chrześcijan i życiu Pawła na pustyni.

W trakcie nabożeństw wygłaszane są także okolicznościowe rozważania.

Kaplica i cała Bazylika na czas 9-dni nowenny jest odświętnie udekorowana m.in. paulińską czterokolorową flagą. Kolor biały przypomina barwę habitu, żółty pustynię egipską, zielony palmę żywicielkę Świętego Pustelnika i czarny kruka, który przynosił chleb św. Pawłowi.

„Pawełki” opowiadają o człowieku, który wyrzekł się tego, co tu i teraz, „fajnego życia”, a wybrał drogę z myślą o wieczności, zauważa o. Michał Legan. Rzecznik Jasnej Góry przekonuje, że ścieżka życia Pawła może pomóc odnaleźć i naszą drogę do Boga: „Paweł po latach życia spędzonych z konieczności w odosobnieniu, kiedy uciekał przed prześladowaniami, tak zasmakował życia sam na sam z Bogiem, że postanowił pozostać już na zawsze na pustyni. To nie jest wyjście egoistyczne, kogoś kto nie lubi ludzi czy woli samotność. On poznał słodki smak relacji z Bogiem i wie, że już nic go nie uszczęśliwi, więc zostaje na pustyni”.

Jak dodaje o. Legan „Pawełki” to czas odkrywania postaci ważnej nie tylko dla paulinów, ale także dla Kościoła w Polsce, bo „synowie św. Pawła troszczą się o cudowną ikonę Królowej Polski i zanoszą nieustanną modlitwę, jak Paweł w III wieku, w intencji udręczonego ludu, o ratunek, wołanie o ostatnią nadzieję, którą jest Maryja”.

Rzecznik Jasnej Góry podkreśla, że św. Paweł Pustelnik jest też przykładem radykalnej postawy zaufania Bogu i wytrwałego podążania za Nim.

- Dziś wiele się mówi o tym, że aby Kościół przetrwał, to musi być radykalny. Ten fajny Kościół, w którym wszystko jest ładnie, grzecznie, cieplutko i jak zwykle, Kościół, który niczego nie wymaga i który jest dodatkiem do uroczystości rodzinnych, taki Kościół nie przetrwa, bo nikomu taki nie jest potrzebny, a już na pewno nie Panu Bogu. Jeśli szukamy radykalności, ale takiej, która nie będzie nas niszczyła, nie będzie godzeniem w nasze człowieczeństwo, a będzie rozwijaniem skrzydeł, uczeniem się kontaktu z Bogiem i człowiekiem, to warto postawić na postać tak radykalną jak św. Paweł - przekonuje o. Legan. Jego zdaniem Paweł pokazuje, że i ci, którzy mają wykształcenie i pieniądze, i ci, którzy go nie mają, i młodzieńcy i starsi, ci którzy są zanurzeni w świat i od niego oderwani, wszyscy mają swoją drogę do nieba i w św. Pawle to bardzo wyraźnie widać.

Paulini bardzo zachęcą do udziału w „Pawełkach” i do modlitwy w ich intencji. - Bardzo potrzebujemy waszej modlitwy, tych którzy nam dobrze życzą. Ona nas niesie - podkreśla o. Legan.

Nowennę do św. Pawła zakończy 15 stycznia tzw. uroczystość wewnętrzna paulinów. Następnego dnia zakonnicy świętować będą razem z wiernymi zwłaszcza z dziećmi, którym tradycyjnie wręczą pawełkowe upominki.

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu

           

9 stycznia - św. Adrian z Canterbury, opat
9 stycznia - św. Julian z Antiochii, męczennik
9 stycznia - św. Andrzej Corsini, biskup
9 stycznia - bł. Alicja le Clerc, dziewica
10 stycznia - św. Grzegorz z Nyssy, biskup
10 stycznia - św. Wilhelm z Bourges, biskup
10 stycznia - katedra w Drohiczynie
11 stycznia - św. Honorata, dziewica
11 stycznia - św. Teodozy, opat
12 stycznia - św. Elred z Rievaulx, opat
12 stycznia - św. Bernard z Corleone, zakonnik
12 stycznia - św. Marcin z León, prezbiter
12 stycznia - św. Arkadiusz, męczennik
12 stycznia - św. Tacjana, męczennica
12 stycznia - św. Antoni Maria Pucci, prezbiter
12 stycznia - św. Małgorzata Bourgeoys, dziewica
13 stycznia - św. Hilary z Poitiers, biskup i doktor Kościoła
13 stycznia - bł. Weronika Nagroni, mniszka
14 stycznia - bł. Odoryk z Pordenone, prezbiter
14 stycznia - św. Feliks z Noli, prezbiter
14 stycznia - bł. Piotr Donders, prezbiter
15 stycznia - św. Paweł z Teb, pustelnik
15 stycznia - święci Maur i Placyd, uczniowie św. Benedykta
15 stycznia - św. Arnold Janssen, prezbiter
15 stycznia - święci Franciszek Capillas, prezbiter, i Towarzysze, męczennicy chińscy
15 stycznia - bł. Alojzy Variara, prezbiter
16 stycznia - św. Marceli I, papież i męczennik
16 stycznia - św. Joanna z Balneo, dziewica
16 stycznia - święci Berard i Towarzysze, pierwsi męczennicy franciszkańscy

16 stycznia - św. Honorat, biskup

 

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna:

(oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.15 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka - red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii: www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.