WZGÓRZA

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

26/876      -       19 czerwca 2022 r. C.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

Niedziela, 19 czerwca 2022 r. C.

XII niedziela zwykła C

EWANGELIA

Łk 9, 18-24

Wyznanie wiary w Chrystusa i zapowiedź męki

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie tłumy?»

Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał».

Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?»

Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego».

Wtedy surowo im przykazał i napominał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie».

Potem mówił do wszystkich: «Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa».

Oto słowo Pańskie.

12 niedziela zwykła C

Chrześcijanie w Polsce są głodni sukcesów. Zwycięstw w starciach z inaczej myślącymi czy przekonania do Chrystusa (prawie) wszystkich niedowiarków. Problem w tym, że tego głodu na tej ziemi nie da się zaspokoić. Dzisiejsze czytania przypominają że drogą Jezusa była droga przez krzyż. Chrześcijanie muszą się chyba pogodzić z tym, że jeśli będą konsekwentnie szli za Jezusem ich będzie podobna.

Nikt nie obiecuje, że bycie chrześcijaninem nic nie kosztuje. Kosztuje: wierność Bogu w każdym wyborze.

Czytania XII niedzieli zwykłej roku C koncentrują się wokół tematu wybrania. Wybrania przez Boga. Myli się jednak ten kto myśli, że to same zaszczyty. To także spore wymagania: wierności w każdym wyborze. Ale... Czyż do tego co najpiękniejsze droga zawsze nie wiedzie poprzez mniejsze czy większe trudy? Nie zawsze zresztą, jak podczas górskich wędrówek, takie, przed którymi się wzdrygamy. Także takie, które chętnie, jak trudne wyzwanie, podejmujemy.

Ludzie niewierzący czasem nam zarzucają, że religia dla nas jest czymś w rodzaju polisy ubezpieczeniowej, będąc interesownym układem z Bogiem, a to jest niegodne obu stron. Taki zarzut oparty na płytkiej obserwacji życia niektórych chrześcijan jest po prostu karykaturą ich cnoty nadziei, jako liczącej na dobro do otrzymania. O ile można tak krytycznie oceniać niektóre religie pogańskie (np. kananejskie kulty) jako oparte na kontrakcie z bóstwem bez zobowiązań moralnych (do, ut des), o tyle inaczej jest z chrześcijaństwem, branym na serio. Powyższe hasło niedzieli oddaje nakreśloną dzisiejszymi trzema czytaniami naszą relację do Boga objawionego w Jezusie Chrystusie. Czuć się odkupionym przez Mesjasza, który cierpiał z miłości ku nam, to uznawać przynależność do Niego, nazwaną dziś przyobleczeniem się w Chrystusa. On zaś każe iść za sobą niosąc swój krzyż, z gotowością stracenia życia jak On z miłości. Strata ta będzie zyskiem w postaci życia wiecznego.

W dzisiejszym numerze:

- Krzyż stoi – świat się kręci

- Kościół śpiewa

- Modlitwa wieczorna

- Po co światu mnich?

- Letnie spotkania...

- Tajemnica i już. Wezwanie rzucone rozumowi człowieka przez Boga

- Święci i błogosławieni w tygodniu

Krzyż stoi – świat się kręci

Na freskach w klasztorze San Marco we Florencji nasz dominikański malarz Fra Angelico przedstawił św. Dominika, który klęcząc na Kalwarii, płacze i obejmuje krzyż lub siedzi u jego stóp z otwartą Ewangelią na kolanach. Obrazy te powracają do mnie, gdy czytam zapowiedź proroka Zachariasza: „Będą patrzeć na tego, którego przebili, i boleć będą nad nim, jak się boleje nad jedynakiem, i płakać będą nad nim, jak się płacze nad pierworodnym” (Za 12,10). Dominik, który miał szczególny dar łez jako znaku współodczuwania i pobożności, uczestniczył przez swoją modlitwę i rozmyślanie w nieszczęściu grzesznego człowieka i w męce Jezusa.

W kościołach kartuzów, znanych nam choćby z filmu Wielka cisza, umieszczano dewizę tego zakonu: STAT CRUX DUM VOLVITUR ORBIS (Krzyż stoi, chociaż kręci się świat). Krzyż jest pierwszym i centralnym symbolem naszej wiary. Stoi pośrodku wszystkiego, przede wszystkim pośrodku naszego życia. Krzyż stoi, chociaż kręci się świat! Krzyż ten został postawiony również w naszych sercach jako znak łaski i przypomnienie, że za nas Jezus został wydany. Każdy z nas jest wart miłości Jezusa, ponieważ On za każdego z nas umarł.

Św. Augustyn pisał: Męka Chrystusa ma moc kształtowania całego naszego życia! Odsłanianie znaczenia krzyża w naszym życiu to dojrzewanie w wierze, nadziei i miłości. W tym trzeba szukać źródeł słów wzywających do tego, byśmy wzięli swój krzyż i naśladowali Jezusa.

Duchowość chrześcijańska wzięła się właśnie z doświadczenia krzyża i zmartwychwstania. Jedną z najważniejszych rzeczy dla każdego chrześcijanina jest próba odkrycia, także dzięki liturgii, jak te momenty są obecne w moim życiu. Można to spróbować określić bardzo prosto: jako odkrywanie nadziei. W logice krzyża i zmartwychwstania zrozumiałe są słowa o stracie, która pozwala zachować życie, i o lęku zatrzymania życia, które tak naprawdę się traci (por. Łk 9,24–25).

Odwagę do podejmowania krzyża i tracenia życia dają sakramenty. Modlimy się w jednej z prefacji „z jego przebitego boku wypłynęła krew i woda, i tam wzięły początek sakramenty Kościoła”. Krzyż jest źródłem sakramentów, bez których nasze życie wiarą jest niepełne i obumiera. Św. Paweł przypomina nam: „zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa” (Ga 3,27). Spożywając Ciało i Krew, uczestniczymy w krzyżu i zmartwychwstaniu, otrzymując ciągle łaskę nowego życia.

Krzysztof Popławski OP – „wdrodze”

Kościół śpiewa

„Na dom Dawida i na mieszkańców Jeruzalem wyleję Ducha pobożności” – zapowiada prorok Zachariasz. Gdzie, kiedy i jak spełnia się to proroctwo? Na przykład dziś, kiedy wierni śpiewają słowa psalmu: „Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza”.

Prorocy ganili Izraelitów za to, że chwalą Boga ustami, a sercem są daleko od Niego. To byli prorocy, a nie malkontenci, którzy zawsze znajdą powód do narzekania. Naśladować proroków, działać w ich duchu, w Duchu Świętym, to także wskazywać potęgę słów i gestów, które stały się rutyną. Przywracać blask skarbom. Przykłady? Akt skruchy na początku mszy świętej. Ileż tu treści, jaka wyrazista postawa! Uznaję się za grzesznika, innych nazywam braćmi i siostrami, proszę ich oraz całe niebo o modlitwę i sam ją obiecuję.

Nie grzech jest tu w centrum, ale wspólnota, widzialna i niewidzialna, już święta i jeszcze przechodząca od grzechu do świętości. A ten refren… Spragnieni sławy, zabiegający o uznanie, domagający się akceptacji, uzależnieni od nałogów – wszyscy wyznają: „Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza”. Wystarczy, żeby za tymi słowami poszły myśli, uczucia, pragnienia. Wystarczy wyśpiewać prawdę. A właściwie: wystarczy chcieć, żeby to była prawda. Mówimy: „Ile dusza zapragnie”, i wyobrażamy sobie zaspokojenie rozmaitych dążeń. A tu taka pułapka zastawiona w kościele na nasze dusze. Człowiek otwiera usta i powtarza za organistą: „Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza”. Pięć razy!

Czym jest ten śpiew? Jakie ma znaczenie to, że powtarzamy takie słowa? „Śpiew to wyraz radości, a ściśle mówiąc – wyraz miłości. Nie ma człowieka, który by nie kochał, lecz wolno spytać, co kocha. Nie każe się nam porzucać miłości, ale wybrać przedmiot naszej miłości”. To mówi św. Augustyn, który w swojej regule zakonnej radzi, żeby rozważać to, co się śpiewa.

„Za kogo Mnie uważacie?” – pyta Pan Jezus. Czy na to pytanie można odpowiedzieć śpiewem? Zdać egzamin śpiewająco?  

Błażej Matusiak OP – „wdrodze”

Modlitwa wieczorna

Jak dobrze być tylko z Tobą, Boże.

Jak dobrze w tej ciszy co, wieczorem.

Gdy jesteś ze mną tylko Ty, Ojcze.

I ta lampa jasna tu, na stole.

Wszystkie myśli mogę oddać Tobie.

Nikt mi wtedy już ich nie zabiera,

Więc w modlitwie wysoko je wzniosę,

Niech nad chmury myśl moja dociera.

Cichuteńko tam w Niebie przysiądzie.

I nieśmiało będzie spoglądała.

I to będzie największym jej szczęściem,

Obym w myślach - wiecznie z Tobą trwała.

Wiesława Waliszewska

Po co światu mnich?

Pobudka, podróż do pracy, zgiełk miasta, zakupy, gotowanie, sprzątanie, zmęczenie. Właśnie tak często wygląda codzienna, szara rzeczywistość wielu ludzi. Niekiedy niezwykle trudno w natłoku tych wszystkich zdarzeń i pędzie życia znaleźć chociaż kilka chwil dla Pana Boga.

Tymczasem poza blokami miast, za murami oddalonych od zgiełku klasztorów, wciąż jeszcze żyją zakonnicy i zakonnice, których całe życie i codzienny rytm dnia oddany jest Bogu. Praca, obowiązki, modlitwa – wszystko jest dla Niego.

Tak żyją trapiści, których reguły zakonne są jedne z najbardziej surowych w Kościele katolickim. Modlitwa siedem razy w ciągu dnia, post, milczenie, praca fizyczna i kontemplacja Słowa Bożego. To dla trapistów codzienność.

Niemal samo nasuwa się pytanie „po co to wszystko?”. Czy jest w obecnych czasach sens nie korzystać z przyjemności, jakie podsuwa świat? Jak wygląda ascetyczne, surowe życie, które wielu ludziom ciężko sobie nawet wyobrazić?

Na te pytania i wiele innych odpowiada jedyny polski trapista o. Michał Zioło

Dzwon wyznacza rytm waszego życia?

Tak. Siedem razy w ciągu dnia zbieramy się na modlitwę, więc najpierw dzwon nas zwołuje – jest pierwsze uderzenie, a potem drugie, kiedy już jesteśmy w kościele – to znak, żeby rozpocząć.

Bez tych dzwonów nie dałoby się funkcjonować? Przecież każdy ma zegarek.

Głos dzwonu przychodzi do nas z góry, czasami jak piorun, wcale nie jest dyskretny, to informacja dla nas, że zaraz będzie przechodził Ktoś cichy i pokornego serca i warto oddać Mu chwałę. I zrobić Mu przyjemność. Jest to też znak dla ludzi, że jesteśmy i czuwamy.

Czy ten dzwon was budzi?

O nie, my się budzimy dużo wcześniej. W "Pożegnaniu z Afryką" jest taka scena, kiedy służący widzi palące się wokół trawy i budzi właścicielkę farmy słowami: "Msabu, wstawaj, myślę, że Bóg nadchodzi". My też budzimy się nieco wcześniej, bo Bóg nadchodzi.

Ale o siódmej rano też można chwalić Pana.

Hm… można, ale są takie momenty, które Ewangelia uważa za uprzywilejowane do kontaktu z Panem Bogiem. Jezus wstawał przed innymi i szedł na pustynię, na ubocze, i tam się modlił do swojego Ojca. Poza tym to jest dar. Jeżeli sobie odmawiam snu i zaczynam czuwanie, to chcę przez to pokazać, że jest Ktoś, dla Kogo warto z tego snu zrezygnować. Kiedy dwoje zakochanych ludzi nie może się ze sobą rozstać i przedłużają ten moment, ile tylko się da, to nikt się nie dziwi. Każdy powie: To normalne, oni się kochają. A kiedy mówimy o Panu Bogu, to zaraz pytamy: A dlaczego wstajemy tak wcześnie? A czemu ma to służyć? Jeśli w klasztorze wszystko zostanie zracjonalizowane, to należy zamknąć klasztor i się rozejść.

Wy chcecie czuwać wtedy, kiedy inni śpią?

Czuwamy nad tymi, którzy śpią, a przede wszystkim z tymi, którzy nie mogą spać: z chorymi, z tymi, którzy cierpią, umierają…

Źródło: diecezja.pl / tk

Letnie spotkania...

W nadmorskich miejscowościach widać już napływ pierwszych turystów. Lato na Pomorze jeszcze nie do końca dotarło, ale perspektywa zbliżających się wakacji już tak.

Od lat zaskakują mnie tłumy ludzi na Półwyspie, bo sama kocham miejsca puste, odludne, bez nadmiaru ludzi i zewnętrznych bodźców. Podobnie jak w życiu duchowym…

Zbliżające się wakacje i pierwsze letnie dni to ogromna szansa na zobaczenie tego, czego najbardziej mi dzisiaj brak. Czy potrzebuję ludzi, czy samotności? Leżenia na plaży, czy górskich wspinaczek? Rekolekcji, a może czasu z Bogiem bez ustalonego planu?

Błahe pytania? Owszem, dlatego ich sobie nie zadajemy. W rezultacie nie odpoczywamy tak, jak byśmy tego najbardziej oczekiwali i potrzebowali.

Letni czas zachęca do spacerów wieczorami, do kawy wypitej na tarasie albo balkonie, do wyjścia poza zabetonowane miasto. Czy jest to dziś również szansa na nowe, ożywcze spotkanie z Bogiem?

Żyjąc w ciągłym pędzie, wśród bodźców, oczekiwań, zadań – warto czasem pójść na samotny spacer, w zupełnej ciszy. Czasem dobrze jest wypić kawę na świeżym powietrzu, pozwalając sobie na czas bez telefonu w ręce, z głębokim oddechem i świadomością Bożej obecności. Długie, jasne wieczory to okazja na sięgnięcie po dawno odkładane lektury, również te duchowe.

Na co dzień dbamy o wiele rzeczy. Wakacje więc kojarzą się z luzem i odpuszczeniem jak największej liczny aktywności - by odpocząć. Choć przyznajmy szczerze, często kończy się to bezsensownym przeglądaniem bezwartościowych treści w telewizji czy Internecie. A czas mija – godzina za godziną. Pustka pozostaje pustką, rodząc przekonanie, że niewiele da się zmienić.

Magdalena Urbańska – „deon”

Tajemnica i już. Wezwanie rzucone rozumowi człowieka przez Boga

Uroczystość Trójcy Świętej to kolejne wezwanie rzucone rozumowi człowieka przez Boga. Tajemnica i już. Prawda objawiona, którą można przyjąć albo odrzucić. Udowadniać, dyskutować, nie ma sensu.

Wiele było prób przybliżenia tej Tajemnicy: trójlistna koniczyna, para – woda – lód, figura geometryczna: trójkąt, ale to wciąż za mało. Dość przekonującą wydaje mi się metoda matematyczna, którą prezentował nieżyjący już nasz współbrat, ojciec Bernard Turowicz, matematyk, profesor i członek PAN, więc osoba jako tako kompetentna.

Spotykał się, podobnie, jak wszyscy chrześcijanie, z zarzutem: Bóg Ojciec i Syn i Duch Święty, czyli trzy Osoby, stanowią jedno. Jak to? Jeden dodać Jeden, dodać Jeden równa się Jeden? A nie, mówił o. Bernard, bo każda Osoba Boska, to Nieskończoność. A Nieskończoność plus Nieskończoność plus Nieskończoność równa się Nieskończoność. A może ktoś znajdzie inne porównania…

Oczywiście, jak napisałem, można to wszystko odrzucić. Tylko w imię czego i po co? Jednym z powodów, dla których piszący te słowa przyjmuje i tę prawdę wiary, jest właśnie stwierdzenie jedności i miłości w Trzech Osobach. Cieszymy się, gdy możemy odnaleźć tę jedność w życiu codziennym. W rodzinie, bo nie brak takich rodzin, w szkole, bo i takie szkoły są, w parafii – nie tak rzadko, jakby się wydawało, w narodzie, przynajmniej, gdy odnosimy sukcesy sportowe.

I kiedy mówi się w dziedzinie religijnej o grzechu rozbicia, a nawet wrogości, między wyznaniami, to można mówić i o grzechu społecznym, którego winien jest każdy z nas, jeśli przyczynia się do rozbijania wspólnoty, w której żyje, lub za mało popiera starania o jedność. Tak bardzo dążymy do sukcesu materialnego. Poświęcajmy więcej energii na osiągnięcie sukcesu jedności na różnych szczeblach życia społecznego. Warto choć trochę zmienić istniejącą sytuację, której do ideału tak wciąż daleko.        

   O. Knabit – „Widziane z Tyńca”

Święci i błogosławieni w tygodniu

19 czerwca - św. Romuald z Camaldoli, opat
19 czerwca - święci męczennicy Gerwazy i Protazy
19 czerwca - bł. Tomasz Woodhouse, męczennik
19 czerwca - św. Juliana Falconieri, dziewica
20 czerwca - bł. Benigna, dziewica i męczennica
20 czerwca - św. Wincenta Geroza, dziewica
20 czerwca - bł. Jan Gavan, prezbiter i męczennik
21 czerwca - św. Alojzy Gonzaga, zakonnik
21 czerwca - Najświętsza Maryja Panna Opolska
21 czerwca - Najświętsza Maryja Panna z Góry Iglicznej, Przyczyna naszej radości
21 czerwca - św. Rajmund z Barbastro, biskup
22 czerwca - święci Jan Fisher, biskup, i Tomasz More, męczennicy
22 czerwca - św. Paulin z Noli, biskup
22 czerwca - bł. Innocenty V, papież
23 czerwca - św. Józef Cafasso, prezbiter
24 czerwca - Narodzenie św. Jana Chrzciciela
25 czerwca - bł. Dorota z Mątowów, wdowa
25 czerwca - bł. Maria Lhuilier, dziewica i męczennica
25 czerwca - św. Wilhelm z Vercelli, opat
25 czerwca - Najświętsza Maryja Panna Świętogórska z Gostynia
26 czerwca - święci męczennicy Jan i Paweł
26 czerwca - św. Josemaría Escrivá de Balaguer, prezbiter
26 czerwca - św. Zygmunt Gorazdowski, prezbiter
26 czerwca - bł. Andrzej Jacek Longhin, biskup
26 czerwca - bł. Jakub z Ghaziru, prezbiter

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna: (oprócz sobót, I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.15

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka - red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii: www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.