WZGÓRZA

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

44/842                   -       31 października 2021 r. B.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

                                                              

3

 

Niedziela

31 października 2021 r.

 

4

 

 

XXXI NIEDZIELA ZWYKŁA B

 

6

 

Największe przykazanie

Mk 12, 28b-34

Jeden z uczonych w Piśmie podszedł do Jezusa i zapytał Go: «Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?»

Jezus odpowiedział: «Pierwsze jest: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Drugie jest to: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Nie ma innego przykazania większego od tych».

Rzekł Mu uczony w Piśmie: «Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznie powiedziałeś, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego znaczy daleko więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary».

Jezus, widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: «Niedaleko jesteś od królestwa Bożego». I nikt już nie odważył się Go więcej pytać.

Oto słowo Pańskie.

 

12

 

XXXI niedziela zwykła rok B

Czy wierzyć znaczy mieć łańcuch przykazań na szyi? Pierwsze i trzecie czytanie tej niedzieli koncentrują się wokół tematu najważniejszego przykazania. W drugim znajdujemy jednak znaczące dopowiedzenie: wiara to nie tylko przykazania. I chyba nie przede wszystkim. Wiara to przecież odpowiedź na działania troszczącego się o nasze zbawienie i wchodzącego między nas Boga. Zasady chrześcijańskiego życia są oczywiście ważne, ale to nie kajdany, a przygotowanie się na niebo. Ich przestrzeganie jednak jest bardzo ważne. Bo pokazuje, na ile nasze „wierzę” jest autentyczne.

Nie teoretycznie. Słuchaj - i żyj według - Jego praw i nakazów. Słuchać Boga to też kochać bliźniego. Jak siebie samego. Rozeznanie w tej kwestii jest proste: czy chciałbym, żeby mnie ktoś potraktował tak, jak ja traktuję bliźniego?

Bój się Boga. Nie trzeba? Ano trzeba. Jak najbardziej trzeba. Bo Bóg jest sprawiedliwy. Nie chodzi o to, że Bóg szuka zemsty za ludzkie grzechy. Raczej o to, że Bóg nie może stawać po stronie krzywdziciela przeciwko krzywdzonemu. Byłby niesprawiedliwy. Bój się Boga znaczy pamiętaj, że ten, którego krzywdzisz ma swojego obrońcę w niebie. I On o naprawienie zła kiedyś na pewno się upomni. Tym razem głównie o tej prawdzie. W kontekście obrazu Boga, naszych błędnych wyobrażeń i nadziei, jaką nam daje prawda o Bogu sprawiedliwym.

 

13

 

 

W dzisiejszym numerze:
- Jutro 1 listopada – Wszystkich Świętych
- Warunek szczęścia na ziemi
- Patrz
- Miłości, miłości, miłości...
- Nie pożądaj żony bliźniego twego
- Sprawa świadectwa
- Blichtr plastiku
- Święci i błogosławieni w tygodniu

 

 

8

 

Jutro 1 listopada – Wszystkich Świętych

Oprócz odwiedzin na cmentarzach, troski o mogiły najbliższych, zapalenia znicza i czy postawienia symbolicznych kwiatów Kościół zachęca wierzących do modlitwy. „Nasza modlitwa za zmarłych nie tylko może im pomóc, lecz także sprawia, że staje się skuteczne ich wstawiennictwo za nami”. Tajemnica świętych obcowania przybliża nam duchową wymianę darów, która dokonuje się pomiędzy Kościołem tryumfującym (niebo), oczyszczającym się (czyściec) i pielgrzymującym (lud Boży).

W optyce Bożego miłosierdzia znajduje się zatem modlitwa, czyli wielkie wołanie o miłosierdzie, które Kościół pielgrzymujący na ziemi zanosi za braci i siostry, którzy zakończyli ziemską wędrówkę. „Modlitwą tą jest przede wszystkim sprawowanie Ofiary eucharystycznej, a następnie inne wyrazy pobożności, jak modlitwy, jałmużny, dzieła miłosierdzia, zyskiwanie odpustów w intencji dusz zmarłych”. I przypomina słowa św. Jana Pawła II, że „modlitwa za zmarłych jest ważną powinnością, bowiem nawet, jeśli odeszli w łasce i w przyjaźni z Bogiem, być może potrzebują jeszcze ostatniego oczyszczenia, by dostąpić radości nieba”.

Pamięć, wdzięczność, niezabliźnione rany, nieprzebaczone grzechy, niezakończone konflikty… Przeszłość, która leży w rękach Bożego miłosierdzia skłania nas, aby przez modlitwę za naszych drogich zmarłych wyrazić naszą miłość wobec nich, ale też pomóc wszystkim tym, którzy potrzebują naszej modlitwy, „gdyż cierpią, dostępując Bożego oczyszczenia przez czyściec, aby byli godni wejść na świętą ucztę Baranka, do królestwa światła i życia”.

 

 

5

 

Warunek szczęścia na ziemi

Jeśli człowiekowi dobrze się powodzi na ziemi, zwykle uważa on, że nie potrzebuje Boga. To jedna z tajemnic wpisanych w dzieje Izraela i Kościoła. Dobrobyt oddala od Boga. Ludzie szybko ulegają złudzeniu, że są samowystarczalni. Ta odrobina szczęścia wydaje się im nie do utracenia. Budują swój świat sami i nie szukają innych wartości, bo to, co posiadają, wystarcza im.

Tymczasem warunkiem szczęścia na ziemi nie jest dobrobyt, ale miłość Boga ponad wszystko i liczenie się z Nim, co świadczy o posiadaniu bojaźni Pańskiej. Jeśli tego zabraknie, szczęście doczesne pryska jak mydlana bańka. Mamy na to codziennie wiele dowodów.

Żyjemy w świecie sukcesów, które tworzą iluzje samowystarczalności. Dziś już dochodzi do głosu mniemanie, że wszystko, cokolwiek ludzie zechcą mieć, wcześniej czy później potrafią zdobyć. Bóg jest już niepotrzebny. Takie jest środowisko, w którym żyjemy, nie tylko spoglądając na ekran telewizora czy słuchając radia. Tak myślących ludzi spotykamy w rodzinie, w sąsiedztwie, wśród kolegów, w pracy. Znamy ich imiona.

Trzeba sobie jasno odpowiedzieć na pytanie, ilu ze znanych nam ludzi potrzebuje Boga. Należy znać ich imiona i sporządzić ich listę. Raz w roku trzeba ją przeglądnąć i albo uzupełnić, gdy spotykamy nowych ludzi żyjących w bojaźni Boga, albo skreślić imiona tych, którzy bojaźń tracą. Grono ludzi potrzebujących Boga winno być naszym środowiskiem. Trzeba zabiegać o kontakt z nimi, bo jeśli liczą się z Bogiem, to i na nich można liczyć. Takie środowisko pomaga w utrzymaniu harmonii miłości Boga i ludzi, szczęścia doczesnego i wiecznego.

ks. Edward Staniek – „Ekspres Homiletyczny”

 

 

1

 

Patrz

Niektórzy utrzymują, że pierwszym przykazaniem jest nie tyle „kochaj”, ile „słuchaj”. I jest to zrozumiałe. Bo tak jest napisane: „Słuchaj, Izraelu”. A poza tym „wiara rodzi się z tego, co się słyszy”.

Niemniej w innych miejscach dużo jest o „patrzeniu”. „Grecy przyszli do Filipa i prosili go, mówiąc: chcemy ujrzeć Jezusa”. Nawet Herod „chciał Go zobaczyć”. A jeśliby szukać jakiejś intuicji odnośnie do szczęścia wiecznego, to „błogosławieni czystego serca, bo to oni Boga oglądać będą”. Szczęście będzie polegać na oglądaniu, nie na słuchaniu?

Co jest pierwsze: słuchanie czy patrzenie? Z czego się bierze miłość? Ze słuchania czy z patrzenia? Obstawiałbym, że z patrzenia. Filip zachęca Natanaela: „Chodź i zobacz”, a ten, gdy Jezus „zobaczył go pod drzewem figowym”, zakrzyknął: „Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś królem Izraela”. Bo dopiero gdy się zobaczy (!) TEGO KOGOŚ, to serce zaczyna pikać. Rzeczywiście, może wiara rodzi się ze słuchania, ale miłość rodzi się z patrzenia. Wyższość patrzenia polega też na tym, że działa w drugą stronę. Mogę być „zobaczony”. I nawet jeśli plotę wtedy trzy po trzy i nikt tego nie może słuchać, to ten, kto mnie zobaczył, nie zdoła mnie już wyrzucić ze swojego serca.

Patrz na Boga-Człowieka. To bardzo zajmująca przygoda.

Patrzę przez opowieści o Nim, metafory, słowem malowane obrazy. Pomocna jest wyobraźnia. Oczyma wyobraźni widzę (!), co robił, co mówił, jaki był. A był taki, jak mówił. Człowiek spójny z Bogiem, a Bóg z człowiekiem. Przez człowieka widzę Boga. Bóg jest jak człowiek (Homo verus). Jestem bliżej tego, co JEST. Bywa, że nie widzę. Że nic nie widzę! A najczęściej widzę „niejasno, jakby w zwierciadle”. Ale jest obietnica. „Kiedyś zobaczę twarzą w twarz”. Widzenie uszczęśliwia.

Patrz na bliźniego… jak na siebie samego. W jaki sposób patrzysz na siebie samego? Czyimi oczami? Swoimi, matki, ojca, rodzeństwa, kolegów, koleżanek, nauczycieli, księży, szkoły, państwa, Kościoła…? Z lustra wody trzeba odgarnąć wiele liści, połamanych gałęzi i prochu, by zobaczyć twarz. Ponoć przeglądanie się w oczach Boga-Człowieka pomaga. A najlepiej patrzeć swoimi oczami. Tak czy inaczej, patrz.

Tomasz Golonka OP – „wdrodze.pl”

 

 

7

 

Miłości, miłości, miłości...

Czegokolwiek byśmy nie czynili, zawsze nasze działanie wynika z określonych motywów: albo działamy spontanicznie, albo z zamiłowania, albo z konieczności. Wszystkie motywy są w jakimś stopniu uwarunkowane miłością, chociaż niekoniecznie miłością do wykonywanej pracy.

Podejmowane działania nie zawsze dają się zrealizować, nie zawsze przynoszą dobre efekty, nie zawsze przyczyniają się do naszego rozwoju. Ale jest jedno działanie, które nas nigdy nie zawiedzie: zawsze możemy wzrastać w miłości, Bożej Miłości. To właśnie dzisiaj Księga Powtórzonego Prawa mówi nam: „Pan jest naszym Bogiem – Panem jedynym. Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił.” (Pwt 6,4-6). Bóg jest Miłością, Miłością, którą nam daje, Miłością, którą od nas przyjmuje, Miłością, którą się z nami dzieli.

Ta wielka Miłość Boga dała nam kapłanów, dla których wzorem jest Najwyższy Arcykapłan. Słuchając słów: „Przeto i zbawiać na wieki może całkowicie tych, którzy przez Niego zbliżają się do Boga, bo zawsze żyje, aby się wstawiać za nimi. Takiego bowiem potrzeba nam było arcykapłana: świętego, niewinnego, nieskalanego, oddzielonego od grzeszników, wywyższonego ponad niebiosa, takiego, który nie jest obowiązany, jak inni arcykapłani, do składania codziennej ofiary najpierw za swoje grzechy, a potem za grzechy ludu. To bowiem uczynił raz na zawsze, ofiarując samego siebie.”(Hbr 7,25-27) możemy być szczęśliwi, że został nam dany udział w zbawczym planie Boga.

Wgłębiając się w teksty dzisiejszej Liturgii Słowa odkrywamy podstawową zasadę życia. Miłość Boża i nasza miłość do Boga to pierwsze i najważniejsze ze wszystkich przykazań – przykazanie, które wzywa nas do miłowania Boga całym sobą. Nie może być innej odpowiedzi człowieka na miłość Boga, który kocha nas miłością najczystszą, bezwarunkową, który akceptuje każdego człowieka w jego aktualnej rzeczywistości i kocha w sposób nieskończony. Naszą odpowiedzią może być tylko przyjęcie miłości Boga i odwzajemnienie jej. Zapyta ktoś, jak? Ano, słuchając Boga, dostrzegając Go i dając Mu pierwszeństwo we wszystkim. Nie wolno nam jednak zapominać, że Jezus Chrystus łączy przykazanie miłości Boga z przykazaniem miłości bliźniego i samego siebie, zaś chronologia rozwoju duchowego przyjmuje, że miłość bliźniego jest drogą do miłości Boga. Tak więc przykazanie miłości to dla nas i zadanie, i obietnica.

PANIE JEZU – prosimy – obdarz nas łaską, która pomoże nam w naszym ziemskim życiu w pełni realizować przykazanie miłości.

Piotr Blachowski – „wiara.pl”

 

 

9

 

Nie pożądaj żony bliźniego twego.

O co właściwie chodzi w tym przykazaniu? Tak dosłownie, to żeby opanować w sobie nieprzyzwoite chęci w stosunku do cudzych żon. Bo uleganie takim chęciom doprowadza zwykle do bardzo przykrych komplikacji.

A więc własnej żony można pożądać? Oczywiście! Prawdziwa miłość między mężczyzną i kobietą zawiera przecież także radość i przyjemność wzajemnego cielesnego oddania się. A skutkiem tego jest przede wszystkim kochane dziecko.

Dzisiaj każde pożądanie zwykło się nazywać miłością. Do tego media przekonują ludzi, że wolność człowieka polega między innymi na zaspokajaniu pożądania. Po to jest tyle pornografii w środkach masowego przekazu, by rozbudzać i wzmacniać pożądanie, które nie ma nic wspólnego z miłością. A więc mężowie aktualni i przyszli! Nie marnujcie waszego pożądania tak, by wam go nie starczyło dla tej jednej jedynej, której ślubujecie miłość. Miłość bez pożądania jest miałka i byle jaka.

Oczywiście to wszystko odnosi się i do kobiet, one też nie są z innej gliny…

Fragment książki „Przestań narzekać, zacznij żyć. Część 1”

Leon Knabit OSB – „deon.pl”

 

 

10

 

Sprawa świadectwa

Kościół musi wychodzić do ludzi i głosić Chrystusa, w przeciwnym wypadku przestaje być Kościołem.

Znajomy misjonarz buduje właśnie w Burundi domy dla Pigmejów, wcześniej doglądał działania misyjnej szkoły oraz stworzył pierwszą w Rwandzie pustelnię, do której trzeba zapisywać się z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. W międzyczasie wykładał teologię, prowadził rekolekcje i wydał kilka książek będących zbiorem świadectw wiary spotkanych w Afryce ludzi, którzy, jak wyznaje, stali się dla niego opatrznościowymi misjonarzami. Tam gdzie pojawiają się misjonarze powstają przychodnie, szkoły, budowane są studnie, potrzebujący ludzie dostają szansę na lepsze i godniejsze życie. Jednak rozwój ludzki i społeczny to nie wszystko.

Przypominają o tym świadectwa pracy misjonarzy rozsianych na całym świecie, których wiele można znaleźć szczególnie w październiku, który jest miesiącem troski i modlitwy za misjonarzy. Papież Paweł VI mawiał, że „misje to sprawa świadectwa”. Bez życia Chrystusem i dzielenia się Ewangelią dawanie potrzebującym chleba czy niesienie im kaganka oświaty staje się jedynie pomocą humanitarną, a Kościół zostaje zrównany do organizacji pozarządowej, jakich wiele. Kościół musi wychodzić do ludzi i głosić Chrystusa, w przeciwnym wypadku przestaje być Kościołem. I nie odnosi się to do jedynie do „innych” pracujących na peryferiach świata, ale do „każdego” z nas, kto na mocy chrztu jest świadkiem-misjonarzem.

Znamienne jest, że w czasie pierwszej mszy po swym wyborze papież Franciszek przestrzegał właśnie przed tym, że bez głoszenia Jezusa Kościół stanie się „litościwą organizacją pozarządową”. Apelował do wierzących o odwagę podążania „z krzyżem Pana” i dzielenia się wiarą. Przy innej okazji przypominał, że Kościół to dzieje miłości, a nie organizacja biurokratyczna. Każdy z nas jest ogniwem tego łańcucha miłości. A jeśli tego nie rozumiemy, nie rozumiemy nic z tego, czym jest Kościół. Misyjne podążanie w tej historii miłości, która rozwija się mocą Ducha Świętego może być światłem na rozpoczętej właśnie drodze synodalnej, budzącej tak wiele emocji. Krytycznie patrząc na nasze błędy, upadki i zaniedbania uczymy się nowych dróg owej historii miłości, których Bóg chce dla nas na obecne czasy.

Beata Zajączkowska – „wiara.pl”

 

 

11

 

Blichtr plastiku

Lepiej skromniejsze, ale prawdziwe niż gdy tylko dobrze wygląda.

29 października, rozkręcającej się na nowo w Polsce epidemii dzień 605. W sejmie spór o LGBT, w Europie kolejne kary dla Polski. Watykan zaś przypomina, że nie można być chrześcijaninem tylko w jakimś procencie: poseł-katolik ma obowiązek w każdej sprawie, także aborcji i gender, głosować zgodnie z zasadami wynikającymi z jego wiary. Ukazała się też książka, w której emerytowany już dziś nuncjusz w Polsce, a potem metropolita gnieźnieński i prymas Polski pisze między innymi o swojej roli w głośnych ostatnimi laty skandalach w Polskim Kościele. Co racja to racja. Słuchając ostatnio zarzutów pod adresem niektórych polskich hierarchów, że promowali na stanowiska niewłaściwe osoby, zawsze się zastanawiam co by było, gdyby się okazało, że wśród moich znajomych czy współpracowników znalazł się ktoś, kto nocami chodzi na włamy. Znamy się, owszem, ale jeśli by mi tego nie powiedział – a dlaczego miałby się zwierzać – skąd miałbym wiedzieć co robią nocą? No właśnie. Dziś wolałbym jednak napisać parę słów o czymś, co dotyczy chyba nas wszystkich. O tym, czym stroić groby naszych bliskich.

Sprawa nie jest nowa. Co roku trochę się o niej z okazji Wszystkich Świętych mówi. U nas pisał już o niej na pewno ks. Włodzimierze Lewandowski i chyba ktoś jeszcze. Próbowaliśmy nawet akcji promującej nowe zwyczaje, bodaj pod hasłem „Żywe dla żywych”. Bez większego odzewu oczywiście. O co chodzi? Ano o kilometry sześcienne plastiku, którym przystrajamy groby naszych bliskich, a który nie nadając się do recyclingu trafia każdego roku na nasze wysypiska. Tak, to jest problem. Poważny problem, którego dość łatwo udałoby się uniknąć. Ale... Z plastikiem po prostu wygodniej.

Kwiaty na grobie. Zachęcają do rezygnacji ze sztucznych wiązanek. Tylko z zabytkowego cmentarza przy ulicy Limanowskiego w Radomiu wywożonych jest ponad 445 ton odpadów rocznie.

Faktycznie, żywe kwiaty na cmentarzach o tej porze roku łatwo więdną. Wystarczy nocą temperatura poniżej zera i już po nich. Dlatego dawniej radzono sobie inaczej. A to strojąc groby jedliną, a to używając kwiatów suchych. Jeśli ma się na grobach kawałek ziemi, można jeszcze we wrześniu czy październiku posadzić np. wrzosy. Nawet jeśli uschną, długo zachowują jeszcze kolory. No ale kto dziś zamawia nagrobki pozwalające takie kwiaty posadzić? Za dużo z tym zachodu. Trzeba częściej na grób przyjść, poplewić, posadzić nowe... No i w razie czego też podlewać. Lite kamienne płyty wygodniejsze w utrzymaniu. Tylko ponure i dlatego szukamy tych kolorowych ozdób. A że, jak wspomniałem, żywe kwiaty w donicach o tej porze roku mogą szybko stracić swój urok, często wybieramy „wiecznie kolorowy” plastik.

Nie łudzę się, że zwyczaje w tym względzie zmienią się z dnia na dzień. Ale warto pomyśleć, żeby jednak, krok po kroku, coś w tych naszych przyzwyczajeniach zmieniać. Nie oglądając się na rządy, które mogłyby produkcji takich plastikowych akcesoriów zwyczajnie zakazać. Bo prawdą jest, że ten plastik rozkładał się będzie setki lat. A i tak najprawdopodobniej znacznie dłużej pozostanie w postaci drobin mikroplastiku. Ba, złośliwie można chyba powiedzieć, że właśnie ten mikroplastik, kiedy wszystko inne zniszczeje, będzie jedynym śladem, jaki ludzkość pozostawi po sobie na ziemi. No ale to nas, żyjących tu i teraz i niespecjalnie przejmujących się losem przyszłych pokoleń, faktycznie interesować to nie musi.

Mogłoby za to zainteresować to, co myślą o tych ozdobach nasi spoglądający na nas z nieba czy czyśćca bliscy. Czy są szczęśliwi, że zamiast przyjść i pomodlić się za nich częściej, choćby nie za każdym razem przynosząc kwiaty czy paląc znicze, opędzamy wszystko ersatzem troski o ich groby? Nie wiem. Ja tam od najpiękniejszych bukietów z plastiku wolę skromne, ale naturalne kwiaty. I chciałbym, żeby takie kwiaty ktoś kiedyś na mój grób przynosił. Kwiaty to zawsze wyraz przyjaźni, miłości. Co mi po blichtrze plastiku?

Andrzej Macura – „wiara.pl”

 

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu

 

 

  1 listopada - Wszyscy Święci
  2 listopada - Wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych
  2 listopada - św. Malachiasz, biskup
  3 listopada - św. Marcin de Porres, zakonnik
  3 listopada - bł. Rupert Mayer, prezbiter
  3 listopada - św. Hubert, biskup
  4 listopada - św. Karol Boromeusz, biskup
  5 listopada - święci Elżbieta i Zachariasz, rodzice św. Jana Chrzciciela
  5 listopada - św. Gerald, biskup
  5 listopada - bł. Franciszka Amboise, zakonnica
  6 listopada - bł. Józefa Naval Girbes, dziewica
  6 listopada - św. Kalinik, męczennik
  6 listopada - bł. Krystyna
  6 listopada - błogosławieni męczennicy japońscy Alfons Navarrete, prezbiter, i Towarzysze
  6 listopada - św. Leonard z Limoges, pustelnik
  7 listopada - św. Willibrord, biskup
  7 listopada - bł. Łucja a Septifonte, dziewica
  7 listopada - bł. Helena Enselmini, dziewica
  7 listopada - bł. Franciszek od Jezusa, Maryi, Józefa, Palau y Quer, prezbiter
  7 listopada - święci zakonnicy Izrael, Walter i Teobald
 

7 listopada - św. Engelbert, biskup i męczennik

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna:

(oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.15 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka - red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii: www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.