WZGÓRZA

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

42/840                   -       17 października 2021 r. B.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

                                                              

 

6

 

Niedziela

17 października 2021 r.

XXIX NIEDZIELA ZWYKŁA B

 

5

 

Mk 10, 35-45

Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, podeszli do Jezusa i rzekli: «Nauczycielu, pragniemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy».

On ich zapytał: «Co chcecie, żebym wam uczynił?»

Rzekli Mu: «Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie».

Jezus im odparł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?»

Odpowiedzieli Mu: «Możemy».

Lecz Jezus rzekł do nich: «Kielich, który Ja mam pić, wprawdzie pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale dostanie się ono tym, dla których zostało przygotowane».

Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich:

«Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu».

 

 

11

 

10.10.2021 - VII niedziela Nowenny

Bóg, który żyje i działa we wspólnocie Kościoła.

Kościół jest wspólnotą, w której mocą działającego w niej Ducha, dzieją się sprawy Boże. Człowiek ochrzczony najpierw dorasta i stopniowo dojrzewa w wierze. W końcu staje się odpowiedzialnym za siebie i Kościół chrześcijaninem. Podejmuje swoją misję w świecie, bywa, że jest w niej niezastąpiony.

Chrystusowy Kościół żyje i rozwija się we wspólnocie milionów parafii na całym świecie. To w nich modlą się i działają katolickie grupy i stowarzyszenia. Są one miejscem intensywnego wzrostu duchowego, ewangelicznego zaangażowania w świat i Kościół, są kuźnią pięknych charakterów i postawy apostolskiej. Dziękujemy dzisiaj Bogu za modlitewne i apostolskie wspólnoty naszej parafii. Stały się one dla parafii wielkim darem Bożym i wciąż są zaproszeniem dla Ciebie, który może szukasz Boga po omacku.

ks. Jan Abrahamowicz, proboszcz

 

8

 

Modlitwa członka wspólnoty parafialnej

Bądź uwielbiony Boże za łaskę chrztu świętego, dzięki której stałem się członkiem Twojego Mistycznego Ciała – Kościoła świętego.

Dziękuję Ci, Panie, za powołanie i umocnienie mnie do apostolstwa. Dziękuję Ci, Boże, za obdarzenie mnie charyzmatem głoszenia Dobre Nowiny współczesnemu człowiekowi w łączności z moim biskupem i proboszczem.

Przeżywam wielkość swego powołania, lecz uświadamiam sobie także słabość i kruchość moją. Dlatego proszę Cię, Boże, Stwórco i Królu Wszechświata, byś wspierał mnie w budowaniu Twojego Królestwa. Spraw, bym czynnie uczestniczył w życiu Twojego Kościoła i Ojczyzny. Dodawaj mi sił i mądrości, bym modlitwą i apostolską działalnością uświęcał moje życie osobiste i rodzinne, sferę pracy i wypoczynku sektor kultury i życia publicznego.

Ześlij, proszę, światło Ducha Świętego, bym Twoją pomocą wsparty, mógł właściwie formować siebie i innych zgodnie z tradycją Kościoła katolickiego. Użycz mi tej łaski, abym uczestnicząc we wspólnocie parafialnej był dyspozycyjnym, gotowym do wyrzeczeń, wiernym podjętym postanowieniom i wytrwałym w przeciwnościach.

P         rzez naszego Pana Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen.

 

kiko argüello jezus ukazuje się apostołom 1024x880

 

W dzisiejszym numerze:
- 29. niedziela zwykła B - Nie zaszczyty, a służba.
- Jezus Sługa
- Zmień perspektywę
- Wyścig po pierwsze miejsce
- Modlitwa za nauczycieli
- Rządzenie zaczyna się w sercu
- Bezpieczna pułapka
- Kulminacyjny moment Eucharystii: patrzeć na hostię lub kielich czy schylać głowę?
- Święci i błogosławieni w tygodniu

 

7

 

29. niedziela zwykła B - Nie zaszczyty, a służba.

Co to znaczy być uczniem Chrystusa? To zasadnicze pytanie drugiej części Ewangelii Marka jest też, już po raz kolejny w ostatnich tygodniach, zasadniczym pytaniem, jakie stawia przed nami niedzielna liturgia słowa. Tym razem o jednym z najtrudniejszych wyzwań: o sprawowaniu władzy nad innymi.

Chcesz być pierwszym wśród ludzi? Zostań sługą wszystkich. Boże myślenie w wielu sprawach jest inne niż myślenie człowieka. Dla Niego czasem droga do zwycięstwa wiedze przez to, co my nazwalibyśmy porażką - jak krzyżowa śmierć Jego Syna. Dla Niego szczęśliwi są ubodzy, nie bogaci; szczęśliwi są cisi, a nie ci, którzy krzykiem potrafią wyrwać dla siebie jak najwięcej; wprowadzający pokój, nie wojenni zwycięzcy.

Podobnie jest w czytaniach tej niedzieli: pierwszymi są ci, którzy służą. Czy nie czas, by to myślenie wprowadzić także w nasz system wartości? Przecież nie jest ważne, że kogoś innego awansowano, a ty zostałeś pominięty. Prawdziwy wyścig o pierwszeństwo toczy się na zupełnie innej arenie: arenie służby bliźniemu.

Chcesz być wielki? Chcesz być ważny? Zależy dla kogo. Jeśli dla Boga - droga ku temu zupełnie inna niż to w naszych ludzkich układach się przyjęło. Dla Niego wielki jest ten, który wybiera drogę ostatnich, drogę sługi...

No i to cierpienie. Skąd go tyle wśród ludzi świątobliwych i pobożnych? Gdy zaufanie Bogu niewiele kosztuje, niewiele też może być warte. Gdy wiele wymaga, wtedy okazuje się, ze nie jest tylko pozoranctwem.                   

Red.

 

 

unnamed

 

Jezus Sługa

Syn Człowieczy wzorem służebnej władzy. 29 Niedziela zwykła, rok B (Iz 53,10n; Hbr 4,14–16; Mk 10,35–45)

1. W nauczaniu niedzielnym Kościoła trwa seria tematów trudnych. Do nich także należy dzisiejszy – ofiarna służba tych, którzy sprawują władzę. Z kilku względów jest to temat trudny. Wszyscy bowiem do niedawna postrzegaliśmy, jak po tyrańsku, wręcz nieludzko, sprawowano władzę w ustrojach totalitarnych, i to rzekomo w imię służby ludowi. Dalej, nasz naród, przez długie lata pozbawiony wolności kolejno przez zaborców i okupantów, tak w niej był i jest rozmiłowany, że dla wielu z nas samo słowo „służba” brzmi niesympatycznie. Wbrew jednak temu wszystkiemu Kościół zachęca nas dziś do podjęcia na nowo wysiłków w stronę służebnego sprawowania władzy w takim zakresie, jaki nam został powierzony przez Opatrzność. Podając nam w tym celu wzniosły, a niezwykle trudny wzór Jezusa Chrystusa. On z miłości ku nam jako prawdziwy Syn Człowieczy zrealizował w sobie mesjański ideał Sługi Jahwe i miłosiernego Arcykapłana Nowego Przymierza.

2. Urywek z Czwartej Pieśni o Słudze Jahwe mówi o zamierzonej przez Boga, a potem uznanej, ofierze ekspiacyjnej Sługi, który jest jedną z postaci zapowiadających przyszłego Mesjasza, jak wierzył Kościół od początku w oparciu o słowa Jezusa (por. np. Mk 1,11; Łk 22,37; Dz 3,13.26; 4,27.30). Złoży zaś ją za grzechy nie swoje, lecz całego ludu Bożego. Ofiarę samą wyraża tu termin hebrajski aszam, który w słownictwie krwawych ofiar Starego Testamentu miał określone znaczenie. Była to ofiara mająca – z Bożego ustanowienia – moc zadośćuczynienia za grzechy. W tym jednak proroctwie nowością jest to, że Sługa Jahwe w tym właśnie celu złoży po kapłańsku na ofiarę nie żertwę ze zwierzęcia, lecz dobrowolnie siebie samego. Skutki tej ofiary będą błogosławione i trwałe. Sam Sługa przetrwa własną śmierć otrzymując: światło, życie oraz duchowo rozumiane potomstwo. W ludzie zaś Bożym usprawiedliwi wielu, ponieważ ich nieprawości on sam dźwigać będzie.

List do Hebrajczyków szeroko uzasadnia wyższość Nowego Przymierza nad dawnym, synajskim, a w zależności od niego, wyższość jedynego kapłaństwa Jezusa Chrystusa nad dawne, Aaronowe. Dzisiejszy urywek omawia jeden z aspektów tej ostatniej wyższości celem pobudzenia adresatów listu, by pokładali większą ufność w naszym nowym Arcykapłanie Jezusie jako Synu Bożym. Argument jest poniekąd psychologiczny. Jest nim miłosierdzie. Okazał je nasz Arcykapłan przez to, że podzielił z nami całe nędzne istnienie ludzkie. Ten właśnie fakt poręcza to, że Chrystus może współczuć naszym słabościom, skoro był poddany próbie pod każdym względem, z wyjątkiem grzechu. Z kolei ta bezgrzeszność Chrystusa czyni Go bliskim Bogu Ojcu, gdy jako Arcykapłan oręduje przed Nim za nami. To jest źródło ufności wobec tronu łaski, tzn. samego Boga, i poręka doznania miłosierdzia i łaski w stosownej dla naszego zbawienia chwili.

U Marka sami synowie Zebedeusza ambitnie proszą o miejsca zaszczytne i zapewniające im władzę w chwale przyszłego królestwa Mesjasza Jezusa (u Mt 20,20 czyni to ich matka). Chęć uzyskania tych stanowisk przed pozostałymi uczniami wywoła ze strony tamtych oburzenie. W odpowiedzi na ich prośbę Jezus odsłania prawdę pytaniem im zadanym: tam prowadzi droga tylko przez udział w Jego twardym losie, oznaczanym przez zwrot pić kielich w języku biblijnym (por. np. o karze za grzechy: Ps 79n; Iz 51,17.22; Jr 25,15; o męce Jezusa: Mk 14,36). Podobnie chrzest przyjąć, co w języku oryginalnym wpierw oznacza „zanurzyć się do wody”, mówi o bolesnych przejściach (por. np. Ps 42,8; 69,2n; Łk 12,50). Ich odpowiedź zdradza poleganie na własnych siłach. Jezus zapowiadając im męczeństwo, ujawnia, że wyłącznie darem Ojca w niebie będą owe miejsca. A między uczniami Chrystusa wielkość polega na służeniu drugim na wzór Jego – Odkupiciela.

3. Logika czytań jest przejrzysta – Jezus Chrystus, niedościgły wzór służebnego sprawowania władzy, poręcza nam swoją pomoc jako Pośrednik u Ojca, ale w miarę naszej ufności w to, że plan Ojca zostanie w nas zrealizowany, jak był w Nim. Ale na dzisiejsze trzy czytania mógłby zareagować ktoś protestem, że nie odnoszą się one do „szarych ludzi”, a jedynie do sprawujących jakąś określoną władzę duchowną czy świecką. Byłby to jednak błędny punkt widzenia, nie liczący się z objawionym nam porządkiem łaski, zwłaszcza z prawdą o eklezjalnym Ciele Chrystusa. To, co teologia francuska określa jako „chrysto­sferę”, w jakiej żyjemy, domaga się naszego podobieństwa pod każdym względem do Tego, który w nas przelewa życie ze swojej pełni. Dlatego do wszystkich wiernych bez wyjątku mógł napisać apostoł Piotr: Jako dobrzy szafarze różnorakiej łaski Bożej służcie sobie nawzajem takim darem, jaki każdy otrzymał (1 P 4,10).

4. Homilia wykorzystawszy poprzednie punkty pierwszy i trzeci, idąc po linii wszystkich trzech czytań może wydobyć trudne, ale zarazem zachęcające kontrasty zawarte w Chrystusowej postawie służby. Są one trudne, gdyż biorą początek z niepojętego misterium miłości, a natura ludzka zawsze stawia opór cierpieniu. Zachęcające zaś jest w kontrastach to, że czerpać możemy z niewyczerpanych zasobów Łaski, która jest do naszej dyspozycji. Ideał Sługi Jahwe, zrealizowany w Jezusie Chrystusie, wykazuje taki kontrast: On cierpi bezinteresownie, nie za swoje, lecz za grzechy innych. Podkreśla to drugi kontrast w postaci Chrystusa jako Wielkiego Arcykapłana: współczujący naszym słabościom, bo doświadczony, a przy tym bezgrzeszny. Trzeci kontrast polega na tym, że Syn Człowieczy mając pełne prawo do tego, by Mu służono, woli sam służyć i dać swoje życie na okup za wielu. Nie był to akt prawny, lecz dowód Jego posłusznej miłości (por. J 14,31; 17,4).

 

 

4

 

Zmień perspektywę

„Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twej stronie”. To zdanie chyba od zawsze budzi spore emocje. Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam Jezusa i Jego uczniów, spośród których nagle wyrywają się Jakub i Jan, by poprosić o miejsca po dwóch stronach tronu Chrystusa i o udział w Jego królowaniu. Odpowiedź Chrystusa jest dość szorstka. Można w niej niemalże dostrzec naganę udzieloną uczniom zbyt natarczywie pchającym się na stołki w Jezusowym królestwie. Ale czy rzeczywiście to jedyny sposób interpretacji tej dziwnej sceny z Ewangelii Marka? Nie. W zachowaniu synów Zebedeusza jest także coś pozytywnego. Żeby to jednak zobaczyć, trzeba koniecznie sięgnąć do biblijnego kontekstu tego fragmentu.

Opowieść o rozmowie Jezusa z Jakubem i Janem zaczyna się w Ewangelii św. Marka pewnym bardzo ważnym słowem, które, niestety, zostało wycięte przez liturgistę przygotowującego teksty mszalne. Chodzi o słowo „wtedy”. Synowie Zebedeusza podchodzą do Jezusa po tym, jak Ten w drodze do Jerozolimy zapowiada apostołom swoją mękę i zmartwychwstanie, mówi, że będzie wydany w ręce arcykapłanów i uczonych w Piśmie, że zostanie oskarżony, wyśmiany, poniżony, skazany na śmierć, zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. Właśnie po tych słowach podchodzą do Jezusa Jakub i Jan.

Może więc w ich zachowaniu i w tej dość dziwnej prośbie kryje się coś zupełnie innego. Synowie Zebedeusza, usłyszawszy, że ich Mistrz po swojej śmierci chce zrobić coś, co nie udało się jeszcze nigdy żadnemu człowiekowi, coś absolutnie niesamowitego i pociągającego, bo tak z pewnością patrzyli na zmartwychwstanie, zapragnęli zrobić to razem z Nim. Zapalili się, by mieć udział w zwycięstwie Jezusa nad śmiercią, i być może właśnie dlatego zapytali o miejsce po lewej i po prawej Jego stronie.

Może i my powinniśmy się tak zapalić jak Jakub i Jan? Może i nam potrzeba tej zawrotnej perspektywy zmartwychwstania, by w końcu patrzeć szerzej i widzieć nie tylko nagany czy wady, ale dostrzegać też rzeczy, których inni nie dostrzegają?                                                    

            Adam Szustak OP -„ILG”

 

10

 

Wyścig po pierwsze miejsce

14 grudnia 1911 roku Norweg Roald Amundsen wraz ze swoimi przyjaciółmi i towarzyszami podróży stanął na biegunie południowym. Była to wyprawa okupiona latami przygotowań, niepowodzeń, upokorzeń i klęsk (marzył o zdobyciu bieguna północnego, ale ubiegł go Robert Edwin Peary). W dzienniku podróży zanotował: „Całe życie walczyłem o to, żeby być pierwszym na biegunie północnym i oto właśnie jestem pierwszy… na biegunie południowym! Czy może być coś bardziej szalonego?!”. Był to dzień wielkiego triumfu. Zdawał sobie sprawę, że wygrał morderczy wyścig, ponieważ w ślad za nim podążał ze swoją wyprawą Anglik Robert Falcon Scott. Mimo zwycięstwa i słusznego poczucia dumy i radości zostawił na biegunie list do swojego konkurenta. Napisał w nim: „Drogi kapitanie Scott. Jako że jesteś pierwszym człowiekiem po nas, który tutaj dociera (…), zostawiamy Ci zapasy w namiocie. Proszę, nie wahaj się z nich skorzystać. Życzymy Ci bezpiecznych wojaży. Z uszanowaniem Roald Amundsen”.

Bardzo ujmują mnie te słowa. Słowa kogoś, kto współzawodniczy i konkuruje, ale jednocześnie jest pełen podziwu i szacunku dla swojego przeciwnika i konkurenta. Jest w nich jakieś ogromne ciepło, życzliwość i szczególny rodzaj wrażliwości. Wyobraziłem sobie, że przed napisaniem tego listu Amundsen przeczytał dzisiejszą Ewangelię. I zwrócił uwagę na słowa o tym, że u was, chrześcijan, ma być zupełnie inaczej. Że najważniejsze i jednocześnie inne to troska, służba i staranie się o dobro. Ale nie o swoje własne, tylko o dobro bliźniego. Tego drugiego. Tego obok. Tego za mną. Taka ewangeliczna, chrześcijańska perspektywa.   

Marcin Barański OP – „ILG”

 

 

14

 

Modlitwa za nauczycieli (w tygodniu było ich święto)

Ojcze niebieski! któryś nie puścił samego człowieka na ten padół płaczu, aleś mu przydał niewidzialnie Anioła Stróża, a widzialnie powierzyłeś go rodzicom i nauczycielom; który Syna swego na świat zesłałeś, aby nas nauczył, w co wierzyć i co czynić mamy, abyśmy byli zbawieni: okaż o Boże szczególne miłosierdzie nad nauczycielami, a mianowicie nad tymi, którzy mnie nauczają (tu wymień nazwisko nauczyciela, nauczycielki lub nauczycieli, za których się modlisz). Daj im (lub jemu) zdrowie dobre, długie życie i pozwól, aby nauki, które w sercach młodzieży zaszczepiają, przynosiły obfite owoce. Zapal nasze serca, abyśmy byli posłuszni naszym nauczycielom, i nie martwili ich złem i czynami, a mianowicie nieposłuszeństwem i lenistwem. Spraw dobry Boże, abyśmy razem po zgonie osiągnęli Królestwo Twoje, przez zasługi Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Amen.

 

 

11

 

Rządzenie zaczyna się w sercu

Dwóch apostołów chciało władzy dla siebie, a pozostałych dziesięciu im tego zazdrościło. To jasny dowód na to, że władza nie jest rozumiana jako służba. Pan Jezus znów pozostał sam.

Władza traktowana jako służba stara się odpowiedzieć na potrzeby tych, którzy są jej powierzeni. Zaczyna się zawsze od wsłuchiwania się i nazywania tego, czego potrzebują ci, za których przyjęło się odpowiedzialność. Tak sprawowana władza zakłada też minimalną wolność w stosunku do siebie, bo sprawujący rządy nie może narzucać swoich celów i dbać tylko o własne korzyści. Pan Jezus dodaje, że rządzenie wymaga gotowości na przyjęcie cierpienia, które wynika chociażby z niemożności przewidzenia rezultatów swoich działań oraz zwykłej ludzkiej niewdzięczności.

Traktowanie władzy jako służby jest sprawą serca. Nie zależy ona od systemu politycznego, w którym przyszło nam żyć. Można ją tak traktować zarówno w demokracji, jak i w monarchii. Bez znaczenia jest również sfera działalności – można kierować się służbą, sprawując rządy w państwie, w mediach, w biznesie, rodzinie lub Kościele. To najważniejsze zaczyna się zawsze w sercu. O jakości rządzenia decyduje wrażliwość na ludzką dolę i niedolę.

Demokratyczna procedura nie gwarantuje wyłonienia wyłącznie tych, którzy w swojej działalności kierują się służbą. Wyborcy nie zawsze są przygotowani na podjęcie właściwych decyzji, często kierują się powierzchownymi opiniami. Nieraz dają się zwieść obietnicom populistów i manipulacjom specjalistów od public relations. Oczywiście zdarzają się szczęśliwe zbiegi okoliczności, gdy wybór pada na kogoś, kogo rzeczywiście cechuje zdolność do pełnienia prawdziwej służby, ale procedura nie daje nam tej pewności.

Koncentracja na służbie nie musi oznaczać stuprocentowej skuteczności działań. Sługa chce odpowiadać na realne potrzeby powierzonych sobie osób, ale nie na wszystko ma wpływ. Również Pan Jezus nie wszystkich uzdrowił, nie wszystkich nawrócił, a niektórzy nawet „przestali z Nim chodzić”. Dla Jego królestwa nieskuteczność i porażka były bez znaczenia, bo ono jest zbudowane na miłości i prawdzie. Sługa, którego stać na wierność miłości i prawdzie, współtworzy coś, co trwa na wieki. Ani chwilowy sukces, ani drobna porażka nie odwodzą go od służby tym, których pokochał.

Hieronim Kaczmarek OP – „ILG”

 

 

4

 

Bezpieczna pułapka

Dwóch braci prosi tylko o wysokie stanowiska na dworze Pomazańca Pańskiego. Reszta uczniów oburza się na nich, ale ich gorycz objawia, że mają taki sam głód władzy i zaszczytów, a tylko mniej tupetu, żeby go wyrazić. Jan i Jakub proszą, „żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy”, taki czek in blanco; podobnie brzmiała królewska oferta Heroda, który obiecał tańczącej dziewczynie „cokolwiek, o co poprosi”. Traktują Jezusa, jakby był podobny do współczesnych Mu królów: arbitralny, stronniczy i despotyczny. Nawet nie zdają sobie sprawy, że taką prośbą Go obrażają.

W dodatku dzieje się to w chwili, kiedy Jezus przyśpiesza kroku w drodze do Jerozolimy, po tym jak właśnie zapowiedział po raz trzeci swoje odrzucenie, mękę i śmierć. Uczniowie znów okazują się nieukami, bo nie pojmują, że misja Jezusa Mesjasza jest misją odrzuconego Sługi, którego zapowiedział Izajasz. Pragną pić kielich Jezusa, ponieważ myślą, wbrew Jego jasnym zapewnieniom, że Jego losem jest po prostu tryumf i zwycięstwo na ludzką miarę. Tymczasem los Jezusa, to znaczy Jego kielich, objawi się w słowach „bierzcie i pijcie” oraz „nie moja wola, ale Twoja wola”, zaś po Jego lewicy i prawicy znajdzie się dwóch łotrów, a nie dwóch uczniów.

Bracia myślą, że są sprytniejsi od pozostałych Dwunastu, tymczasem sprytniejszy jest jak zawsze Bóg. Na szczęście. Wysłuchuje ich prośby, a jednocześnie prowadzi ich dalej niż ich ciasne pragnienia. Uczniowie wpadają w pułapkę własnej prośby. Chcą mieć władzę jak Mesjasz? Dostaną ją. Dostaną wraz z sercem przemienionym przez doświadczenie Krzyża. Posiądą moc, którą daje miłość: do tego, by służyć, by dać swoje życie na okup za wielu.

Nie bójmy się prosić Jezusa o sprawy wielkie: o świętość, o powołanie, o cud, o władzę. Przedstawiajmy je „po znajomości” Komuś, kto zna nas lepiej niż my sami. Naprawdę Pan nas wysłucha, ale jednocześnie uzdolni do przyjęcia darów jeszcze większych, bo cóż jest większego niż być zjednoczonym z Jezusem. Naszego Mistrza nie da się zmanipulować, a cokolwiek On zrobi z naszymi prośbami, zrobi to dobrze. Warto wpaść w boską pułapkę, dać się złapać w Jego sieci! Przy Nim można być „naiwnym”, być jak dziecko, być niepoprawnym – słowem – być uczniem, który potrzebuje Nauczyciela. Przy Nim jest bezpiecznie.

Łukasz Popko OP – „ILG”

 

 

12

 

Kulminacyjny moment Eucharystii:

patrzeć na hostię lub kielich czy schylać głowę?

To moment mszy świętej, w którym dzieje się coś najważniejszego. Jak się zachować podczas podniesienia? Gdybyśmy mieli wskazać najważniejszy moment mszy świętej, wielu z nas powiedziałoby pewnie, że to podniesienie, gdy kapłan ukazuje kolejno przemienioną w Ciało Pańskie hostię i kielich z Krwią Chrystusa. Wszyscy klęczą, ministrant uderza w gong lub w dzwonki. Trudno wyobrazić sobie Eucharystię bez tego „kulminacyjnego” momentu.

Tymczasem przez długie wieki podniesienia po prostu nie było. Miało co prawda krótki epizod w IV wieku, ale potem szybko zanikło. Zaczęto je zalecać ponownie w wieku XI po pokonaniu herezji Berengariusza z Tours, który zaprzeczał realnej obecności Jezusa w Najświętszym Sakramencie, ale pierwsze przepisy liturgiczne wydano w tej sprawie dopiero na początku wieku XIII. I dotyczyły one jedynie podniesienia i ukazania hostii.

Podniesienie kielicha pojawia się dopiero w mszale z 1570 roku. Był to dla odmiany wynik konfrontacji z protestantyzmem – podniesienie obu Postaci miało być znów wyrazem wiary w realną obecność Jezusa w Najświętszym Sakramencie, której – przynajmniej w części – protestantyzm zaprzeczał.

Zwyczaj podniesienia Ciała Pańskiego został wprowadzony w tym celu, by wierni mogli adorować prawdziwie obecnego w konsekrowanej hostii Chrystusa. Stąd towarzyszy mu postawa klęcząca i dźwięk dzwonków, którego zadaniem jest zwrócić uwagę wiernych, że oto następuje bardzo ważny moment. Zdarzało się, że na czas podniesienia przed ołtarzem klękali posługujący z pochodniami, by dzięki ich światłu hostia w dłoniach celebransa była lepiej widoczna.

Dodajmy, że podniesienie trwało wówczas nieraz bardzo długo, a na pewno o wiele dłużej niż dziś, gdyż była to jedyna okazja do adoracji widocznego Najświętszego Sakramentu. Dopiero później wymyślono i wprowadzono do powszechnego użytku monstrancję służącą ekspozycji Ciała Pańskiego. Z tamtego okresu pochodził też zwyczaj podtrzymywania przez usługujących do mszy tylnej części ornatu celebransa, który do dziś można zobaczyć podczas celebracji „mszy trydenckiej”. Ornaty były bogato zdobione i przez to ciężkie, więc taka pomoc ułatwiała kapłanowi dłuższe podniesienie hostii.

Podniesienie Ciała i Krwi Pańskiej jest momentem milczącej adoracji i chwilą, w której mamy sobie uświadomić, że to rzeczywiście sam Pan stał się wśród nas jak najprawdziwiej obecny. Niekoniecznie trzeba więc wówczas schylać głowę czy spuszczać oczy – choć niektórzy tak właśnie wyrażają swoją cześć wobec Tajemnicy.

Zamysł wprowadzenia tego gestu do liturgii był taki, by dać nam możliwość wpatrywania się w Eucharystycznego Jezusa. I warto z tego korzystać. Wielu z nas uczono gdzieś w okolicach przygotowania do Pierwszej Komunii, by wpatrując się w hostię i kielich w chwili podniesienia powtórzyć w myślach wyznanie świętego Tomasza uczynione w Wieczerniku wobec Zmartwychwstałego: „Pan mój i Bóg mój”. To prosta i głęboka praktyka. Wyznanie wiary i akt uwielbienia jednocześnie.

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu

 

17 października - św. Ignacy Antiocheński, biskup i męczennik
18 października - św. Łukasz, Ewangelista
19 października - święci męczennicy Jan de Brebeuf, Izaak Jogues, prezbiterzy, oraz Towarzysze
19 października - św. Paweł od Krzyża, prezbiter
19 października - bł. Jerzy Popiełuszko, prezbiter i męczennik
19 października - św. Piotr z Alkantary, prezbiter
20 października - św. Jan Kanty, prezbiter
21 października - bł. Jakub Strzemię, biskup
21 października - św. Urszula, dziewica i męczennica
21 października - św. Kasper del Bufalo, prezbiter
22 października - św. Jan Paweł II, papież
22 października - św. Donat, biskup
22 października - bł. Tymoteusz Giaccardo, prezbiter
22 października - św. Salome, uczennica Pańska
22 października - bazylika katedralna w Sandomierzu
22 października - bazylika katedralna w Tarnowie
23 października - św. Jan Kapistran, prezbiter
23 października - św. Józef Bilczewski, biskup
23 października - św. Seweryn Boecjusz
24 października - św. Antoni Maria Claret, biskup
24 października - bł. Jan Wojciech Balicki, prezbiter
24 października - bł. Kontard Ferrini
22 października - bł. Józefina Leroux, dziewica i męczennica

24 października - św. Alojzy Guanella, prezbiter

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna:

(oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.15 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka - red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii: www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.