WZGÓRZA

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

41/839                   -       10 października 2021 r. B.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

                                                       

 

5

 

 

Niedziela

10 października 2021 r.

XXVIII NIEDZIELA ZWYKŁA B

 

 

2

 

Mk 10,17-30

DZIAŁALNOŚĆ JEZUSA POZA GALILEĄ

PODRÓŻ DO JEROZOLIMY

Bogaty młodzieniec*

17 Gdy wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: «Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» 18 Jezus mu rzekł: «Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg*. 19 Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę»*. 20 On Mu rzekł: «Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości». 21 Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: «Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!» 22 Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.

Niebezpieczeństwo bogactw*

23 Wówczas Jezus spojrzał wokoło i rzekł do swoich uczniów: «Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego». 24 Uczniowie zdumieli się na Jego słowa, lecz Jezus powtórnie rzekł im: «Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego <tym, którzy w dostatkach pokładają ufność>*. 25 Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego». 26 A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: «Któż więc może się zbawić?» 27 Jezus spojrzał na nich i rzekł: «U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe».

Nagroda za dobrowolne ubóstwo*

28 Wtedy Piotr zaczął mówić do Niego: «Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą». 29 Jezus odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól 30 z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym.

 

 

10

 

10.10.2021 - VII niedziela Nowenny

Bóg, który cierpiał jako człowiek. Modlitwa za chorych i słabych.

           

„Wy, jesteście bogactwem Kościoła!” – mówił św. Jan Paweł II do chorych. I tak jest rzeczywiście! Cierpienie, które dotyka człowieka, może stać się drogocenną perłą na życie wieczne. Potrzeba tylko Twojej zgody, aby tak się stało. Jezus - Bóg i człowiek, cierpiał na ziemi fizycznie i duchowo. Odrzucony przez Naród Wybrany, prześladowany, skazany na śmierć, umęczony, zabity… Wtedy właśnie objawił światu największą miłość, gdy krzyżem otworzył nam niebo. Chorzy i słabi są najbliżej tej tajemnicy. Jeśli ją odkryją, będą współcierpieli razem z Chrystusem za zbawienie świata. I przymnożą duchowych owoców Jego Ciału – Kościołowi. Jesteście skarbem naszej wspólnoty parafialnej. Dziękujemy!        

ks. Jan Abrahamowicz, proboszcz

 

9

 

Modlitwa za chorych i cierpiących

Boże, Ojcze nasz, niech Twa Opatrzność czuwa nad chorymi i cierpiącymi, aby nie marnowali cierpienia, lecz umieli je wprzęgać w Twą służbę i włączali je w ofiarę Chrystusa.

Daj Ojcze najlepszy, wszystkim cierpiącym łaskę dobrego, owocnego przeżywania cierpienia, dodawaj sił i otuchy, pocieszaj, oszczędzaj ich ile można, pozwól nieść im ulgę. Karm ich, Ojcze, Ciałem Twego Boskiego Syna.

Żyj w nich i buduj Swoje Królestwo. Pozwól się realizować powołaniom chorych, błogosław wspólnotom chorych.

Pozwól cierpiącym, aby byli pożyteczni dla bliźnich i kościoła. Niech Duch Święty prowadzi ich do świętości i szczęścia wiecznego. Amen.

 

 

8

 

28. niedziela zwykła, rok B

Bogactwo daje człowiekowi jako takie poczucie stabilizacji. Pozwala znacznie mniej martwić się o jutro. Jest też jednocześnie obciążającym człowieka bagażem. Z nim człowiek ma marne szanse na podążanie ścieżką Chrystusa. Jak to pogodzić?

Najlepiej bogactwo zostawić. Tak nakazuje mądrość Boża. To mniej więcej najistotniejsze przesłanie czytań XXVIII niedzieli zwykłej roku B. Tylko tyle? Tylko. I aż. Niestety.

Zapatrzenie w dobra materialne, w poczucie stabilizacji, mocno przeszkadza żyć Ewangelią. Można w to nie wierzyć i tłumaczyć, że nie chodzi o to, ile się ma, ale jak używa. Tyle że to nie do końca prawda. Bo nie jest ważne ile mam, ale co tak naprawdę jest dla mnie ważniejsze. I to nie w sferze deklaracji, ale w praktyce konkretnych postaw i wyborów.

 

 

7

 

W dzisiejszym numerze:
- Wezwani do kariery
- Jak się modlić, gdy podczas mszy ksiądz wznosi hostię i kielich? Modlitwy na podniesienie.
- Przeistoczenie. Kiedy chleb przestaje być chlebem?
- Nie wybieraj dróg na skróty. Dla Boga liczy się proces, a nie rezultaty
- Jest nas mniej. Efekt uboczny dyspens i transmisji?
- Święci i błogosławieni w tygodniu

 

 

11

 

Wezwani do kariery

Czy chrześcijanin ma prawo do kariery w doczesności? Czy powinien z niego korzystać? Zdania są podzielone. Jedni mówią, że chrześcijanin posiada takie prawo. Inni twierdzą, że dążenie do kariery jest sprzeczne z wyznawaną wiarą. Spór toczy się nie od dziś i nie warto się w niego wdawać. Między innymi dlatego nie warto, że trwa w teorii, bo w praktyce zabieganie o karierę zajmuje prawie wszystkich. Zatem od razu spytajmy Chrystusa, co sądzi o karierze. Jego opinia jest dla chrześcijan wiążąca. Jezusowe stanowisko możemy poznać dzięki odczytanej dziś Ewangelii (Mk 10,17-30).

Ważny problem. Dla Chrystusa problem kariery jest tak ważny, że zapytany o nią przez nieznajomego człowieka odkłada na jakiś czas swoją wędrówkę do Jerozolimy i wdaje się z nim w pouczającą dla nas rozmowę. Zaprzestaje wędrówki, której kresem miała być Jego męczeńska śmierć na krzyżu – złożenie, na wyraźne życzenie Ojca, ofiary z siebie i swego życia, by ludzkość mogła zyskać wolność od zła i ponownie cieszyć się wieczną chwałą. Dokonanie tego dzieła najbardziej leżało Mu na sercu i było głównym celem Jego ziemskiej misji. Mimo to znajduje czas, by wieść dyskurs o karierze.

Ewangelia pokazuje, że Chrystusa nie interesowały rozmowy na błahe tematy. On w każdej chwili gotów był do wymiany myśli z człowiekiem, ale tylko w istotnych sprawach. A zatem problem kariery jest godny Jego uwagi. Najwięcej jednak wynika z przebiegu samej rozmowy. Pokazuje ona, że jej przedmiotem nie była kwestia, czy człowiek powinien, czy nie powinien zabiegać w doczesności o karierę. Dla Chrystusa i dla nieznajomego o wiele istotniejszym jest coś innego, a mianowicie to, w jaki sposób i o jaką karierę winien się starać w życiu doczesnym człowiek wierzący w Boga.

W jaki sposób? Chrystus uczy w Ewangelii, że dążenie do autentycznej kariery wyklucza izolowanie się od Boga i od ludzi. Nawet najmniejsza próba izolacji jest jej wypaczeniem, a nawet zaprzepaszczeniem, i to niejednokrotnie już na zawsze. Warunkiem osiągnięcia sukcesu na tym polu jest nieustanna troska o zachowanie i rozwijanie żywych i zdrowych więzi z Bogiem i bliźnimi. Zachowanie ich przez nieczynienie im zła, a rozwijanie przez podejmowanie i obdarowywanie dobrem wskazanym przez Boga. Czytamy bowiem: „Jezus mu rzekł [...]: «Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę». On Mu rzekł: «Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości»”.

W staraniach o karierę, pokazuje Ewangelia, należy zasięgać rady profesjonalnych doradców. Po co? Poleganie wyłącznie na własnym rozpoznaniu osób, problemów i sytuacji jest niebezpieczne. Nikt z ludzi nie posiada wyłączności na prawdę. Nikt też nie jest we wszystkim ekspertem. Nawet jeśli jest profesjonalistą w jakiejś dziedzinie, to jednak pozostaje nadal omylnym, narażonym nieustannie na popełnienie błędu. Wśród doradców człowieka wierzącego najważniejszym jest Chrystus. Z Jego rozstrzygnięciami, a są to boskie orzeczenia, należy porównywać rady otrzymane od innych ludzi. Dzięki takiemu zabiegowi w radach bliźnich jesteśmy w stanie rozpoznać i przyjąć prawdę, a na czas wykryć i odrzucić fałsz. Czytamy bowiem: „Pewien człowiek [...] pytał Go: «Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?»”.

Każda kariera, zarówno materialna, intelektualna, jak i duchowa, wymaga poczynienia odważnych, świadomych i dobrowolnych inwestycji. A to z kolei wymaga niemałej odwagi. Najpierw bowiem trzeba wnosić ze swej strony wkład w postaci czasu, energii, pracy, środków materialnych, a więc pozornie tracić, by po jakimś czasie dopiero cieszyć się zyskiem. Obok odwagi człowiekowi zmierzającemu ku karierze winna towarzyszyć mądrość i cierpliwość. Ewangelia uczy: „Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: «Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną». Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości”.

O jaką karierę? Można zapytać, o jaką karierę warto się ubiegać. Odpowiedź Chrystusa jest zaskakująca. Jego zdaniem warto ubiegać się zarówno o karierę doczesną, jak i wieczną. On sam zrobił obie. Jednak – z mocą mówi Ewangelia – jest jedno „ale”. Tym „ale” jest zachowanie właściwej kolejności w ubieganiu się o te wartości. Jaka to kolejność? Jest to kolejność wskazana przez Boga. Można ją ująć w zasadę: ten, kto decyduje się na wieczną karierę, ten na pewno zrobi prawdziwą karierę doczesną. Ten natomiast, kto decyduje się na karierę doczesną, na pewno nie zrobi kariery wiecznej. Słyszeliśmy przecież w Dobrej Nowinie: „Wtedy Piotr zaczął mówić do Niego: «Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą». Jezus odpowiedział: «Zaprawdę powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie [...], a życia wiecznego w czasie przyszłym»”.

A więc zabiegać czy nie zabiegać o osobistą karierę? Jezus mówi: zabiegać, i to natychmiast, ale według boskiej receptury! Wybór pozostawia jednak każdemu z nas. Zatem decydujmy.                                

ks. Rafał Buchinger – „Ekspres Homiletyczny”

 

 

12

 

Jak się modlić, gdy podczas mszy ksiądz wznosi hostię i kielich?

Modlitwy na podniesienie.

 

Widząc, jak celebrans unosi konsekrowaną hostię w trakcie Eucharystii, możesz odmówić te modlitwy.

W Kościele katolickim istnieje pobożny zwyczaj (naturalnie nie jest to obowiązek) odmawiania w ciszy krótkiej modlitwy w chwili, gdy podczas mszy świętej kapłan podnosi konsekrowaną hostię (a potem kielich). Chleb staje się dzięki mocy Bożej ciałem a wino krwią.

Poniżej są modlitwy do odmawiania w tym momencie. Mają one podkreślić głębię i cudowność dokonującego się na naszych oczach wydarzenia.

Modlitwy na podniesienie:

# Chwała i dziękczynienie, bądź w każdym momencie,

Jezusowi w najświętszym, boskim sakramencie!

# Niechaj będzie pochwalony,

przez nas wszystkich uwielbiony,

przenajświętszy sakrament!

Pan mój i Bóg mój!

 

 

13

 

Przeistoczenie.

Kiedy chleb przestaje być chlebem?

Wiemy, że chleb i wino stają się w Eucharystii Ciałem i Krwią Chrystusa. Ale czy potrafimy wytłumaczyć, jak to się dzieje i precyzyjnie określić moment, w którym to następuje? Nasz wykładowca metafizyki w seminarium krótko i dosadnie wyjaśnił nam, co dzieje się w momencie przeistoczenia, odwołując się do filmu „Asterix i Obelix: Misja Kleopatra”.

Chodziło mu o scenę, w której pracujący przy budowie pałacu królowej Egiptu robotnicy, wspierani przez dzielnych Gallów i ich druida, słyszą ostrzeżenie następującej treści: „Uwaga! Uwaga! Na obiekcie rozprowadzany jest fałszywy napój magiczny! Wygląda jak napój magiczny, pachnie jak napój magiczny, smakuje jak napój magiczny, ale to zupa jest z brukselek!”.

Otóż coś podobnego dzieje się podczas mszy. W pewnym momencie chleb i wino nadal wyglądają, pachną i smakują jak chleb i wino, ale mimo zachowania tych wszystkich cech charakterystycznych dla chleba i wina nie są już nimi, lecz Ciałem i Krwią Pana.

 

 

14

 

Nie wybieraj dróg na skróty.

Dla Boga liczy się proces, a nie rezultaty

"To, co dzieje się w okresie oczekiwania, często jest ważniejsze od tego, na co czekasz. Bóg troszczy się bardziej o to, jaką stajesz się osobą, niż o to, co chcesz osiągnąć. Dla Niego liczy się proces, a nie rezultaty" - pisze Kari Kampakis w nowej książce wydawnictwa W drodze.

"Mężczyzna i motyl"

Pewna moja przyjaciółka ze szkoły średniej podzieliła się ostatnio filmikiem wideo pod tytułem "Mężczyzna i motyl". Film pokazuje mężczyznę, który znajduje kokon i godzinami obserwuje motyla, który usiłuje wydostać się z niewielkiego otworu. Kiedy motyl przestaje czynić postępy i wygląda na to, że nie da rady się wysunąć, mężczyzna postanawia mu pomóc. Bierze nożyczki i rozcina kokon, uwalniając motyla.

Motyl wydostaje się z łatwością, ale jego ciało jest spuchnięte, a skrzydła małe i drżące. Mężczyzna obserwuje go dalej, spodziewając się, że skrzydła urosną i utrzymają ciało motyla, lecz tak się nie dzieje. Motyl resztę życia spędza, czołgając się po ziemi, i nigdy nie uświadamia sobie swoich możliwości.

Mężczyzna nie wiedział, że motyl potrzebował dłuższego zmagania się, aby wzmocnić skrzydła. Ciasny kokon i wysiłek wymagany, by przepchnąć się przez niewielki otwór, to Boży sposób na to, by wyprowadzić ciecz z ciała owada i przygotować skrzydła do latania. "Pomagając" motylowi, mężczyzna tak naprawdę go okaleczył. Otworzył kokon zbyt wcześnie, pozbawiając owada okazji do rozwinięcia umiejętności, których potrzebował do przetrwania.

Droga na skróty

Czy chciałaś kiedyś, aby twoje życie było łatwiejsze? Czułaś, że uwięzłaś w swoim kokonie? Zastanawiałaś się, czy Bóg o tobie zapomniał, dopuszczając cierpienie i ból? Czy gdyby ktoś zaoferował ci łatwiejszy sposób wyjścia z twojego kokonu, szybszą drogę ucieczki, przyjęłabyś ją, mimo że to fundamentalnie i na zawsze zmieniłoby to, kim jesteś? Czy w kategoriach wolności tak bardzo pragniesz poczuć wiatr w skrzydłach, że czasami nie możesz się już doczekać?

Jeśli na te pytania odpowiedziałaś twierdząco, jesteś normalna. Nikt nie lubi się zmagać. Nikt nie lubi być uwięzionym. Nikt nie lubi czekać, aż zdarzą się dobre rzeczy. Mając wybór, wszyscy wybieramy szybszą drogę wyjścia z naszego kokonu. Wszyscy ścinamy zakręty i znajdujemy radość na naszych warunkach.

Pójście za Bogiem jednak oznacza zaufanie, że każda przeszkoda służy jakiemuś celowi. Gdyby Bóg usunął wyzwanie, przed którym obecnie stoisz, być może nie byłabyś przygotowana do tego, co zaplanował. Twoje skrzydła nie byłyby dość silne, abyś mogła latać. Bez względu na to, czym wydają ci się teraz twoje zmagania, nie są tylko stratą czasu. Bóg tak ułożył rzeczy, aby służyły dla dobra tych, którzy Go kochają (por. Rz 8,28), a wierzyć to znaczy zaufać.

Dopiero gdy przeciśniesz się w życiu przez niemożliwie małe otwory, zrozumiesz, jak bardzo potrzebujesz Boga i jak cudowne może być twoje życie dzięki Niemu.

Boży plan jest zawsze w trakcie realizacji

Boży plan wobec ciebie jest doskonale zsynchronizowany. Nawet wtedy gdy czujesz się zlekceważona albo zapomniana, Jego plan jest w trakcie realizacji. On wprowadza do twojego życia ludzi i okoliczności, które później umożliwią ci uwolnienie się i latanie. Zbyt szybkie otwarcie kokonu będzie w sprzeczności z wyznaczonym przez Boga czasem. Zupełne zaniechanie albo wybranie łatwej drogi nie pozwoli ci rozwinąć charakteru, odporności i wytrwałości, których będziesz potrzebowała, aby radzić sobie z rzeczywistością.

Kiedy wyjdziesz z kokonu, twoje życie nadal będzie trudne. Będziesz musiała stawić czoło wzlotom i upadkom, okresom, w których będziesz latać, i tym, w których będziesz się czołgać. I choć nie da się całkowicie uniknąć upadków, możesz się nauczyć sobie z nimi radzić. Możesz postrzegać je jako coś, czym są - szansami na wzrost - i stawać się lepszą osobą, wykorzystując czas przestoju na refleksję i przegrupowanie.

To, co dzieje się w okresie oczekiwania, często jest ważniejsze od tego, na co czekasz. Bóg troszczy się bardziej o to, jaką stajesz się osobą, niż o to, co chcesz osiągnąć. Dla Niego liczy się proces, a nie rezultaty.

Mam nadzieję, że znajdziesz w tym pociechę. Mam nadzieję, że odnajdziesz wolność w poznaniu, że każda próba, której doświadczasz, przygotowuje cię na to, co ma nadejść.

Fragment książki Kari Kampakis –„wiara.pl”

 

 

15

 

Jest nas mniej.

Efekt uboczny dyspens i transmisji?

Gość Ostatnie liczenie wiernych wykazało znaczące spadki liczby uczestników niedzielnych Eucharystii. Na dokładne analizy przyjdzie czas. Fakty są takie, że ostatnie liczenie wiernych wykazało znaczące spadki liczby uczestników w niedzielnej liturgii.

Liczenie wiernych w ramach badania prowadzonego przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego zostało przeprowadzone w niedzielę 26 września. Było to pierwsze liczenie podczas trwającej półtora roku pandemii koronawirusa (badanie w roku 2020 nie odbyło się).

Pokazuje ono, że generalnie wiernych w kościołach, przynajmniej w niedzielę, w którą przypadło liczenie, było znacznie mniej.

W koszalińskiej katedrze doliczono się 1230 wiernych. W analogicznym okresie w roku 2019 było ich 1780. Jest to zatem spadek o ponad 30 proc. Podobny spadek zanotowała parafia pw. NMP Królowej Polski w Jastrowiu (723 uczestników w obecnym badaniu w stosunku do 1030 w roku 2019).

W pilskiej parafii pw. Miłosierdzia Bożego wiernych w kościele było mniej o ok. 25 proc. Jak z kolei podaje inna pilska parafia - pw. św. Stanisława Kostki - liczenie wykazało aż 50-procentowy spadek liczby uczestników niedzielnej Eucharystii w stosunku do badania z roku 2019. Parafia pw. św. Józefa Oblubieńca w Połczynie-Zdroju odnotowała z kolei spadek liczby uczestników niedzielnej liturgii sięgający 15 proc.

Są też rzadkie przypadki parafii, w których liczba wiernych okazała się większa. Jak czytamy na stronie internetowej parafii pw. św. Matki Teresy z Kalkuty w Koszalinie, w niedzielę 26 września naliczono 648 osób. W roku 2019 było ich 572.

Jakie są przyczyny takich wyników? Z pewnością pandemia koronawirusa odegrała tu swoją rolę - przyczyny, katalizatora, czy wzmacniacza pewnych procesów.

Oczywiście bardzo smuci mnie to, że niektóre osoby wciąż nie wróciły. Z drugiej strony może ci, którzy zostali, są bardziej przekonani, dlatego jest to dla mnie wezwanie do pracy - mówi ks. Krzysztof Kowal, proboszcz parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Pile.

Duszpasterz przyznaje, że rozumie tych, którzy wciąż rezygnują z praktyk z powodu obawy o zdrowie swoje czy bliskich, jednak zachęca, aby do sprawy podchodzić racjonalnie i z wiarą. - COVID-19 jest chorobą, z którą trzeba się liczyć, ale poza nią też jest życie. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, gdzie w mojej hierarchii wartości znajduje się wiara. Przecież pandemia nie jest zjawiskiem kościelnym, tylko ogólnoświatowym. Na ostatnim meczu piłkarskim naszej reprezentacji na stadionie były tysiące kibiców - mówi duchowny.

Ks. Zbigniew Witka-Jeżewski, proboszcz parafii pw. św. Józefa Oblubieńca w Połczynie-Zdroju uważa, że pandemia przyczyniła się do obniżenia u niektórych osób poczucia grzechu z powodu nieobecności na niedzielnej liturgii.

- Postępuje proces zwalniania się z tego obowiązku, ponieważ okazało się, że ze względu na obostrzenia, można w Eucharystii "uczestniczyć" w inny sposób, np. za pośrednictwem mediów. Do wybiórczego uczestnictwa człowiek szybko się przyzwyczaja - mówi połczyński proboszcz.

- To, z czym mamy dzisiaj do czynienia, to na pewno stan wielkiego niepokoju - zauważa z kolei ks. Henryk Romanik, proboszcz katedralny.

- Chodzi na pewno o niepokój związany ze zdrowiem, z troską młodszego pokolenia o osoby starsze, którym proponuje się pozostanie w domach. Na pewnym etapie był to na pewno ważny argument. Dziś jednak zagrożenie chorobowe w kościele jest minimalne. Oczekiwaliśmy więc, że po wakacjach nastąpi powrót, skoro np. do pracy wróciły szkoły. Co prawda starsi powoli wracają, ale młodych nie ma - mówi duchowny.

Jak przyznaje, uboczne skutki mogły też odnieść dyspensy od uczestnictwa w niedzielnych Mszach św. oraz pojawienie się transmisji. - Pewna część osób, nawet pobożnych, ogląda regularnie transmisje, a czasami przychodzi do kościoła. Mówią, że tak jest wygodniej. Wystarcza im to. Niektórzy otwarcie to przyznają - mówi ks. Romanik.

- Kolejnym czynnikiem jest wszechobecna krytyka duchowieństwa - słuszna bądź niesłuszna. Niechęć do duchowieństwa ma z pewnością znaczenie szczególnie w przypadku młodszego pokolenia - przyznaje duchowny.

Szczegółowe opracowanie badań w odpowiednim czasie zostanie zaprezentowane przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego.

ks. Wojciech Parfianowicz – „wiara.pl”

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu

 

• 10 października - bł. Maria Angela Truszkowska, dziewica

• 10 października - święci męczennicy Daniel i Towarzysze

• 10 października - św. Jan z Bridlington, prezbiter

• 10 października - św. Tomasz z Villanova, biskup

• 10 października - św. Paulin z Yorku, biskup

• 11 października - św. Aleksander Sauli, biskup

• 11 października - św. Jan XXIII, papież

• 11 października - św. Bruno I Wielki z Kolonii, biskup

• 12 października - bł. Jan Beyzym, prezbiter

• 12 października - św. Serafin z Montegranaro, zakonnik

• 12 października - św. Edwin, król

• 12 października - bazylika metropolitalna w Poznaniu

• 13 października - bł. Honorat Koźmiński, prezbiter

• 13 października - bł. Aleksandra Maria da Costa, dziewica

• 13 października - św. Teofil z Antiochii, biskup

• 14 października - św. Kalikst I, papież i męczennik

• 14 października - św. Małgorzata Maria Alacoque, dziewica

• 14 października - bł. Radzim Gaudenty, biskup

• 14 października - św. Jan Ogilvie, prezbiter i męczennik

• 14 października - bazylika katedralna w Łowiczu

• 15 października - św. Teresa od Jezusa, dziewica i doktor Kościoła

• 15 października - bazylika metropolitalna w Łodzi

• 16 października - św. Jadwiga Śląska

• 16 października - św. Gerard Majella, zakonnik

• 16 października - św. Gaweł (Gall), opat

• 16 października - bł. Józef Jankowski, prezbiter i męczennik

• 17 października - św. Ignacy Antiocheński, biskup i męczennik

 

 

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna:

(oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.15 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka - red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii: www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.