WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

23/820                   -       30 maja 2021 r. B.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

                                                            

 

2

 


Niedziela Trójcy Świętej

30 maja 2021 r. B.

 

 
3
 
 
 
W dzisiejszym numerze:
- Niedziela Trójcy Świętej
- Wspólnota z Bogiem
- Skąd nasz ród?
- Posłuszeństwo Bogu prawem życia
- Trzy kroki ku homilii
- Czyj sukces? Czyja porażka?
- w szkołach. Mówi się o lepszych i gorszych
- Święci i błogosławieni w tygodniu

 

 

4

 

Niedziela Trójcy Świętej

Kim właściwie jest Bóg? Jaki jest? To pytanie powinno chyba nieustannie nurtować każdego, kto w Niego wierzy. I nie wystarczą tu definicje, często sprowadzające Boga do jakiegoś pojęcia. Objawienie zawarte na kartach Biblii swoim bogactwem wykracza daleko poza teologiczne uproszczenia i pozwala uchwycić wiele cech Boga, które w definicjach jakoś umykają. Czytania na uroczystość Trójcy Świętej nie ograniczają prawdy, że jeden Bóg to trzy Osoby. Pokazują Go jako zaangażowanego w ludzkie sprawy, w sprawę naszego zbawienia.

Z nami jest Bóg. Niekoniecznie przeciwko innym, ale z nami. A to znaczy, że towarzyszy nam we wszystkich naszych przeciwnościach. Zwłaszcza tych znoszonych dla Ewangelii. Wielu chrześcijan boi się dziś, co to będzie, jeśli będą jej wierni. Myśli: wyśmieją mnie nazywając staroświeckim, albo zaślepionym ideologią; będą pokazywać palcami, może nawet oburzą się na mnie i wyrzucą z pracy. Może i tak będzie. I co z tego? Jezus swoich nie opuści.... Czasem samym chrześcijanom wydaje się, że to czego uczył Jezus nie pasuje do naszych czasów. Że tego czy owego – np. sprawy przebaczenia – w naszych czasach stosować się nie da. A to nie tak. Mamy uczyć innych tego, czego uczył Jezus, tym bardziej więc sami powinniśmy się do tego stosować Zresztą to „nauczanie” innych niekoniecznie musi być realizowane poprzez słowa. Znacznie lepiej, jeśli będzie przykładem; będzie tworzeniem pewnego stylu, mody, w której życie zasadami wskazanymi przez Jezusa będzie czymś zupełnie naturalnym.

Spotkanie Apostołów ma miejsce w Galilei (nie w Jerozolimie, w Wieczerniku), na wskazanej przez Jezusa górze. A wszystkie ich rozterki, dochodzenie do przekonania, że Jezus zmartwychwstał, streszczone są w krótkim stwierdzeniu, że oddali Mu pokłon, ale niektórzy wątpili. Najistotniejsze wydaje się jednak w tej opowieści to, co powiedział Jezus.

   „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi”. Tak. Przecież choć jasno tego tu nie powiedziano, Jezus niebawem wstąpi do Ojca, by zasiąść po Jego prawicy. Czyli obejmie tron Ojca w niebie. Zadaniem uczniów jest nauczać narody (czynić je uczniami) i udzielać im chrztu. Wiemy, za to, że Bogu wszystko zawdzięczamy. I nie jesteśmy Jego zabawkami: jesteśmy dla niego naprawdę ważni. Tak wiele dla nas, naszego szczęścia zrobił i ciągle robi... I ten dobry Bóg zawsze, do końca świata, jest z nami. Nie zostawił nas samymi...

 

 

5

 

Wspólnota z Bogiem

Niepojęta dla ludzkiego rozumu prawda, że Bóg objawił się w Trzech Osobach, stanowi centralną tajemnicę naszej wiary i skupia w sobie również wszystkie inne jej tajemnice. Jest związana z centralnym wydarzeniem, jakie miało miejsce w naszym życiu, czyli z przyjęciem chrztu św., który został nam udzielony „w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”.

Ojciec Przedwieczny posyła swego Syna Jednorodzonego na świat, aby dał ludziom zbawienie, a Duch Święty ma obudzić w sercach wiarę, dzięki której otwierają się z zaufaniem przed Bogiem, by przyjąć dar życia wiecznego. Koniecznym warunkiem wspólnoty z Bogiem jest zatem wiara, bez której „nie można podobać się Bogu”. A „kto nie uwierzył, już został potępiony”. Potępienie stanowi zatem wybór kierunku przeciw Bogu, a zbawienie jest wejściem na drogę ku Niemu. Człowiek, póki żyje, może ten kierunek zmieniać, może w wolności decydować o sobie i swoim losie. Pójście drogą Bożą zakłada budowanie wspólnoty z Bogiem, a koniecznym warunkiem jest tu posłuszeństwo woli Bożej, objawionej przez Chrystusa w czasie Jego ziemskiej misji.

Źródłem wiary jest Duch Święty, dzięki Niemu możemy wołać: „Abba, Ojcze!”. To Ducha Pański oznajmia nam wolę Bożą, przekonuje nas o prawdzie Ewangelii oraz napełnia mocą, byśmy odważnie świadczyli o Jezusie. I dlatego, jeśli zamykamy się na działanie Ducha, jesteśmy bezsilni w rozwoju naszego życia wiarą, którą otrzymaliśmy jako dynamizm chrzcielny.

Znane jest porównanie Trójcy do trzech świec, których płomienie łączą się, stanowiąc jeden płomień. Porównywano także Trójcę do koniczyny, która choć posiada trzy liście, jest przecież jedna. Z kolei A. Pronzato zauważa, iż człowiek żyje na trzech płaszczyznach: pionowej, poziomej i wewnętrznej. Stąd również Boga postrzega wielowymiarowo: jest dla niego Ojcem miłosiernym, szanującym wolność swoich dzieci; jest także bratem w osobie Jezusa Chrystusa; mieszka również w naszym wnętrzu jako Duch.

W jaki sposób możemy zbliżyć się do prawdy o Bogu Trójjedynej miłości? Jest On obecny wszędzie tam, gdzie człowiek Go zaprosi, gdzie pozwoli Mu wejść. Tylko ilu wierzących przed podjęciem swoich decyzji, także tych decydujących o życiu, nadających mu konkretny kształt, pyta Boga o zdanie? Ilu próbuje poszukiwać odpowiedzi na swoje pytania, biorąc do ręki słowo Boże? I tu pewnie leży ów „sekret” trudności: Bóg – kochający Ojciec, czekający na nas przez całą dobę we wszystkie dni roku nie zawsze znajduje w nas pilnych i posłusznych synów. Często ta gromadka rozbieganych i rozkrzyczanych dzieci Bożych woli zrobić coś „po swojemu”, wziąć coś „bez łaski”. A dopiero w przypadku trudności wręcz rozpaczliwie szuka Boga.

Niech modlitwa, którą św. Augustyn zakończył dzieło „De Trinitate” [„O Trójcy”], stanie się również drogowskazem dla nas: Skoro przyjdziemy do Ciebie, ustanie ta wielość słów, które wypowiadamy nie dosięgając Ciebie, Ty jeden będziesz wszystko we wszystkim i bez końca będziemy wypowiadali jedno, chwaląc Cię w jedności i w Tobie stawszy się jednością.

ks. Leszek Smoliński – „wiara.pl”

 

 

6

 

Skąd nasz ród?

Wyobrażasz sobie album rodzinny, w którym obok fotografii twojego ojca, widnieje fotografia całunu z Manoppello, z podpisem stwierdzającym pokrewieństwo?

Kilka lat temu poznałem osobę pochodzenia żydowskiego, która przyjęła chrzest. Pewnego razu rozłożyła na stole opasłą księgę z ryciną rodowodu, sięgającą aż do starożytności. U korzeni drzewa genealogicznego widniało imię Dawid. To był ten biblijny Dawid, autor psalmów. Przyglądałem się z niedowierzaniem! Czytając rodowody Jezusa, umieszczone w Ewangeliach Mateusza i Łukasza, możemy być jeszcze bardziej zdumieni. Pośród ludzkich imion ojców i synów umieszczone jest imię Jezus, imię Boga! Jest to imię, które oznajmia, skąd nasz ród. Wyobrażasz sobie album rodzinny, w którym obok fotografii twojego ojca, dziadka i pradziadka widnieje fotografia całunu z Manoppello, z podpisem stwierdzającym bezpośrednie pokrewieństwo? Wystarczy tylko żyć w łasce i przyjaźni z Bogiem, by Chrystus stał się bratem, a Jego Ojciec także naszym.

Życie z Trójcą Świętą, ta komunia miłości z Nią, z Dziewicą Maryją, aniołami i wszystkimi świętymi, jest nazywane niebem. Niebo jest dopuszczeniem nas do relacji z Bogiem Ojcem dzięki temu, że Syn Boga stał się naszym bratem. Relacja ta jest strzeżona pieczęcią Ducha Świętego. Co to wszystko dla nas znaczy? Zostać synem czy córką Boga to niebanalna nominacja. W naszych czasach bycie czyimś dzieckiem pojmowane jest zaledwie jako odniesienie biologiczne do rodzica. Młody chłopiec w żydowskiej rodzinie był wychowywany inaczej, niż teraz się wychowuje dzieci.

Do sześciu lat o syna troszczyła się jedynie matka. Po tym okresie chłopiec przechodził pod wyłączną opiekę ojca, który stawał się odpowiedzialny za jego wychowanie. Obowiązkiem ojca było wychowanie syna w Prawie Boga oraz przygotowanie do zawodu, który wykonywał ojciec. W wieku 13 lat chłopiec przystępował do obrzędu zwanego bar micwa i od tej chwili był już bezpośrednio moralnie odpowiedzialny za swoje czyny przed Bogiem. Jednakże ciągle ojciec wprowadzał go w zawód wykonywany przez siebie, a syn z czasem zajmował jego miejsce w środowisku, stając się jego pełnoprawnym następcą i dziedzicem, występując w imieniu ojca.

W Biblii spotykamy imiona mężczyzn prawie zawsze połączone z imionami ojców. Syn nie musiał latami odkrywać swojej tożsamości, szukając wątpliwych autorytetów lub idoli, gdyż wzrastał od dziecka w cieniu swego ojca. W kulturze żydowskiej syn był w jakimś sensie kopią swego ojca. Związki między ojcem a synem były niezwykle bliskie i silne. Kiedy więc Paweł pisze o nowym synostwie, mówi, że Adam był ziemski i wszyscy, którzy od niego pochodzili, byli ziemscy. Ci zaś, którzy włączyli się w braterstwo nowego Adama – Jezusa – stali się niebiescy, gdyż i On był z nieba. Zabrzmi to trywialnie, ale to zupełnie tak, jakbyśmy otrzymali dokument tożsamości, na przykład paszport, w którym obok naszego imienia widnieje nazwisko po ojcu: Niebieski!

Augustyn Pelanowski OSPPE –„wiara.pl”

 

 

7

 

Posłuszeństwo Bogu prawem życia

Święty Jan Chryzostom powiedział: „Bóg nie żąda trudów, ale posłuszeństwa”. Odkrył w ten sposób przed swymi słuchaczami zasadę życia, którą jest posłuszeństwo Bogu, a równocześnie zdemaskował błędne nastawienie wielu, którzy sądzą, że Bóg oczekuje od ludzi podejmowania nieustannych wysiłków.

Objawienie tajemnicy Trójcy Świętej pozwala odkryć, że istotą życia w Bogu jest posłuszeństwo. Syn jest posłuszny Ojcu, a Duch Święty Ojcu i Synowi. To posłuszeństwo jest aktem ich wzajemnej miłości. Celem tego objawienia jest pouczenie ludzi, że pełnia życia jest w posłuszeństwie Bogu jako Ojcu i współpraca w tym posłuszeństwie z Synem Bożym i Duchem Świętym. To posłuszeństwo zmierza do harmonii pracy, modlitwy, odpoczynku, cierpienia. Uczył nas tego Chrystus, przebywając na ziemi. Ojcu wcale nie zależy na naszych wielkich dziełach, bo takie to On sam może uczynić w takiej mierze, w jakiej zechce.

Wszystkie spory trynitarne o stosunek Ojca, Syna i Ducha Świętego, sprowadzone do pytania, kto z nich jest większy, a kto mniejszy, wywodzą się z błędnego rozumienia życia religijnego. Jeśli jest ono oparte na ambicjach i wspinaniu się po drabinie awansów, prowadzi do piekła, a nie do nieba. Kto usiłuje podporządkować sobie innych i szuka tytułów do swej wielkości, nie ma pojęcia o życiu religijnym. Ono bowiem jest oparte na doskonaleniu posłuszeństwa Bogu, a nie na rywalizacji o pierwszeństwo.

Błogosławiony każdy, kto chce być do dyspozycji Boga w duchu posłusznej miłości. Jego już nie interesują układy tego świata, on nie ma względu na osoby, on zachowuje wolność wobec wszystkich programów zniewalających tłumy. Dla człowieka ochrzczonego w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego jest tylko jeden program posłuszeństwa woli Ojca Niebieskiego. Chrystus przypomina o tym swym uczniom w codziennej modlitwie: „Ojcze, bądź wola Twoja”. Kto świadomie i dobrowolnie opowiada się po stronie tego programu, zyskuje pełnię wolności i szczęścia, jakie Bóg przygotował tym, którzy chcą na ziemi i w wieczności z Nim współpracować. Prawem życia człowieka wierzącego Bogu jest bezwzględne posłuszeństwo Jemu. Człowiek może respektować wszystkie ludzkie prawa jedynie pod warunkiem, że da się je zharmonizować z posłuszeństwem Bogu.                            

ks. Edward Staniek – „Ekspres Homiletyczny”

 

 

8

 

Trzy kroki ku homilii

Poznaj dzisiaj i rozważ w swym sercu, że Pan jest Bogiem, a na niebie wysoko i na ziemi nisko nie ma innego (Pwt 4, 39).

1. Komentarz naukowy

W Starym Testamencie idea wybrania jest ściśle powiązana z przymierzem na Synaju: Bóg wybrał sobie lud spośród różnych nacji i wszedł z nim w szczególną relację (Pwt 14, 2). Ów lud tworzyli Izraelici i nieobrzezani cudzoziemcy. Od samego początku w ekonomii zbawienia ujawnia się całkowita darmowość Bożego wybrania i jego uniwersalny charakter. Wybrany przez Boga na Synaju lud stał się „ludem Jahwe” (Sdz 5, 11), „ludem Bożym” (Sdz 20, 2), czyli „ludem świętym”, ponieważ oddzielonym od innych ludów.

W wyniku historycznego procesu instytucjonalizacji religii, nieograniczone pierwotnie tylko do jednej społeczności wybranie zaczęto wiązać z samym Izraelem. Z czasem ukształtowało się błędne przekonanie, iż sama przynależność do społeczności Izraela jest warunkiem wystarczającym do pozostawania w szczególnej relacji z Bogiem. Przesłanka etniczna zaczęła określać status jednostki wobec Boga. Fakt ten stał w sprzeczności z zasadą, na jakiej Bóg utworzył sobie lud na Synaju, gdzie wszedł w przymierze z obrzezanymi Izraelitami i nieobrzezanymi cudzoziemcami, nie czyniąc między nimi żadnej różnicy w przystępie do łaski. Obwarowywanie przystępu do ludu wybranego różnymi rozporządzeniami jest ograniczaniem wolności Boga w obdarzaniu łaską. W obliczu instytucjonalizacji żydowskiej religii, która wyznaczyła warunki wejścia do ludu wybranego (tj. stanie się Żydem), prawda Boża o tym, kto tworzy ów lud, wybrzmiewa nadal w koncepcji wiernej reszty w łonie Izraela: o przynależności do ludu wybranego nie decyduje pochodzenie, lecz wierność Bogu (Iz 10, 22). Zbawczo ukierunkowane rozumienie Bożego wybrania nadaje historycznemu wydarzeniu wybrania właściwy i pełny sens.

Tę myśl rozwija Paweł Apostoł. Nowy lud wybrany, czyli Kościół, jest kontynuacją wiernej reszty biblijnego Izraela. W sensie ścisłym Kościół wyrasta z wiernej reszty, a nie z Izraela jako nacji. Ujawnia się tutaj ciągłość, ale jednocześnie kontrast z etnicznym Izraelem. Wyznawców Chrystusa nazywa się „wybranymi” (eklektoi) co jest odpowiednikiem „wiernej reszty” w Starym Testamencie. W Kościele wypełnia się dopiero zamysł Boży związany z zawartym na Synaju przymierzem. Wybranie nie ma nic wspólnego z przynależnością etniczną czy narodową, a jest jedynie łaskawym wezwaniem lub darem Boga, na który może odpowiedzieć każdy. Wybranie jest obecnie związane ze stosunkiem do przyniesionego przez Chrystusa zbawienia, a nie z przynależnością do określonej społeczności. Wybranie w Chrystusie jest też według autorów Nowego Testamentu ostatecznym wybraniem, ponieważ dzieło zbawcze dokonane w Chrystusie z chwilą nastania królestwa niebieskiego nie będzie podlegało żadnej zamianie na inne czy poprawieniu, a jedynie definitywnemu wypełnieniu w wierzących. Pomimo ostatecznego wybrania chrześcijanie są zobowiązani do postępowania godnego swego powołania. W przeciwnym razie grozi im popadnięcie w ten sam błąd, jakiemu uległ judaizm, iż sama formalna przynależność do Kościoła jest warunkiem wystarczającym do pozostawania w szczególnej relacji z Bogiem i do zbawienia (Nowy słownik teologii biblijnej, pod red. H. Witczyka, Lublin-Kielce 2017, s. 970–973).

2. Mistrzowie teologii i życia duchowego

„Wierz mocno w to, że działanie Boga wobec ciebie jest dziełem miłości. Nie bądź jak dziecko, które pragnie pomóc ojcu w naprawie samochodu, ale jeszcze tego nie umie! Daj Bogu szansę, żeby cię pokochał, okazał ci swoją wolę, nauczył swojego uczucia. Raduj się! Powtórzę jeszcze raz: raduj się!” (F. J. Sheen, Idź do nieba! Duchowa mapa do wieczności, Kraków 2020, s. 273).

3. Z życia wzięte

„Siedemnastoletnia dziewczyna, która przeszła z chrześcijaństwa do świadków Jehowy, zarzuciła mi w rozmowie, że chrześcijanie nie są konsekwentni w sprawie imienia Boga, bo przecież w Piśmie Świętym Bóg objawia siebie pod imieniem Jahwe, natomiast Kościół katolicki nadaje Bogu różne imiona i zwraca się do Niego na różne sposoby. Moją rozmówczynię zapytałem wówczas o to, w jaki sposób do niej samej zwracali się rodzice, gdy miała cztery lata. Dziewczyna wymieniła mi kilka takich zawołań (Skarbie, Księżniczko, Słoneczko itp.). Wtedy spytałem, czy rozumiała, że to do niej na tak różne sposoby zwracali się rodzice. Odpowiedziała z uśmiechem, że było to dla niej oczywiste. Wtedy postawiłem dziewczynie proste pytanie: Czy myślisz, że Bóg jest mniej inteligentny niż ty, gdy miałaś cztery lata, i że Bóg tylko wtedy rozumie, gdy do Niego się zwracamy Jahwe? Siedemnastolatka niemal odruchowo odpowiedziała: Teraz rozumiem, jakie głupstwo wmówili mi świadkowie Jehowy! Od dziś zrywam z nimi kontakt.

W przypadku owej siedemnastoletniej dziewczyny, która tylko od kilku miesięcy była poddana indoktrynacji ze strony świadków Jehowy, postawienie jej jednego logicznego pytania wystarczyło, by sama odkryła absurdalność tego, czego ją uczono. Zdecydowanie mniej wolności w myśleniu mają ci, którzy od lat są wyznawcami przywołanej doktryny i którzy pukają do naszych drzwi, żeby nas „nawracać”. W czasie mojego pobytu w Niemczech jedna z kobiet przedstawiła się jako reprezentantka świadków Jehowy i próbowała mnie przekonać do tego, żebym włączył się do ich wspólnoty i przyjął ich wiarę, bo to jedyna prawdziwa religia. Uśmiechnąłem się wtedy i z ironią stwierdziłem, że może nawet bym się do nich przyłączył, ale już jest za późno, bo świadkowie Jehowy twierdzą, że jedynie sto czterdzieści cztery tysiące ludzi będzie zbawionych, a w samych Niemczech jest ich już o kilka tysięcy więcej. W tej sytuacji ci, którzy teraz dołączą do ich wspólnoty, i tak nie będą już zbawieni. Wobec tak prostego argumentu kobieta była bezradna. Spuściła wzrok, spakowała swoje broszurki i odeszła bez słowa.

Gdy jednemu z moich rozmówców zacząłem opowiadać o tym, co Biblia mówi na temat natury człowieka, sensu istnienia, kryteriów świętości, a także na temat wolności, odpowiedzialności i tego, że Bóg nie unicestwi nikogo z ludzi, bo wszystkich kocha nad życie, wtedy rozmawiający ze mną świadek Jehowy powiedział ze zdumieniem: Ksiądz nie mówi tak, jak księdza organizacja każe księdzu mówić. Ów mężczyzna nieświadomie dotknął sedna swojego własnego problemu. Wyjaśniłem, że jego organizacja traktuje go jak bezmyślny magnetofon, który ma chodzić od domu do domu i biernie powtarzać to, czego nauczyła go ta „jego organizacja”. Natomiast moja „organizacja”, czyli Kościół katolicki, nie każe mi niczego mówić na pamięć. Moja „organizacja” każe mi krytycznie myśleć. Moja „organizacja” chce, żebym codziennie się modlił, żebym samodzielnie czytał Biblię, żebym korzystał z dorobku nauk biblijnych i innych nauk, żebym na mój sposób wsłuchiwał się w Boga i w człowieka, żebym codziennie widział i rozumiał trochę więcej, żebym głosił chrześcijaństwo zgodnie z tym, czego naucza Jezus, i żebym to wszystko czynił na mój niepowtarzalny sposób i na moją osobistą odpowiedzialność” (M. Dziewiecki, Karykatury chrześcijaństwa. Czym chrześcijaństwo na pewno nie jest i co naprawdę głosi, Nowy Sącz 2020, s. 60–63).

ks. Marek Gilski - „Ekspres Homiletyczny”

 

 

9

 

Czyj sukces? Czyja porażka?

Mniej istotne kto zasiał, a kto zbiera plony, ale to kto daje wzrost.

Smutne to. Przynajmniej dla mnie. Nie napiszę, że gorszące, bo raczej się nie gorszę. To przecież bez sensu pozwalać sobie na zło, stawać się gorszym, tylko dlatego, że ktoś inny takim się okazał. Bolesne? Chyba mam grubą skórę, bo też nie. Ale smutne. Myślę o tej atmosferze sporu, jaka narasta wśród wierzących. W codziennym życiu tak nie jest, ale w mediach –zwłaszcza społecznościowych – wieczne pretensje, wieczna krytyka; to źle, tamto niedobrze. I oczywiście całe mnóstwo rad. Nic, tylko wcielać je w życie. Tyle że rad nieżyciowych właśnie. Tak jakby w sprawach wiary wystarczyło zrobić „pstryk” i wszystko już będzie dobrze. Tymczasem nie będzie. Z wielu powodów. Między innymi dlatego, że wszyscy skażeni jesteśmy grzechem pierworodnym i nawet najszczytniejsze ideały rozbijają się o naszą małość, bylejakość czy egoizm. W kwestii wiary czy niewiary także dlatego, że wiara – o czym ciągle się zapomina – jest przede wszystkim łaską daną przez Boga. Jeśli Bóg nie dotknie ludzkiego serca można dwoić się i troić – nic z tego nie wyjdzie.

Nie znaczy to oczywiście, że nie trzeba nic robić. Bardziej o to, by mieć tych wielu uwarunkowań świadomość. I nie mierzyć wartości czyjejś pracy li tylko ilością odsłon czy facebookowych lajków; nie mierzyć też czymś, co można nazwać duszpasterskim sukcesem. Bo tak naprawdę co nim jest?

To trochę jak w szkołach. Mówi się o lepszych i gorszych. Mówi się o gorszych i lepszych nauczycielach. I w sumie tak jest. Tyle że zaliczenie do jednej czy drugiej grupy... No bo czy to dziwne, że jeśli do danej szkoły ponadpodstawowej przyjmuje się tylko uczniów z najwyższą średnią, to oni dalej dobrze się uczą i zdobywają laury olimpiad? Przecież to ci najlepsi prawda? Niewielu zauważa tych, którzy w tych szkołach „sobie nie poradzili”. Piątkowy, wzorowy niegdyś uczeń sobie nie radzi. Zostaje na drugi rok w tej samej klasie albo musi zmienić szkołę. Czy wolno spytać, jacy to dobrzy nauczyciele, jaka to dobra szkoła, skoro on, zdolny, nagle nie tylko obniżył loty, ale wręcz zapikował w ziemię?

No i są te szkoły gorsze. Z gorszymi niby nauczycielami. Do których przychodzą ci, których gdzie indziej nie chciano. Ze średnią ocen ledwie ponad dwa. I za parę lat okazuje się, że spora część z nich zdała maturę; wielu całkiem dobrze. To w której szkole są lepsi nauczyciele, która szkoła jest lepsza?

Myśląc o różnych duszpasterstwach i ich sukcesach czy porażkach ciągle myślę o szkolnych katechetach. Tfu, nauczycielach religii. No bo kto trafia do duszpasterstwa? Przecież zawsze ten, kto wykaże jakieś zainteresowanie, kto chce, prawda? Ktoś, kogo jakoś już dotknęła Boża łaska. Nie jest wielkim sukcesem pomóc mu pójść dalej. Nauczyciel religii ma znacznie trudniej. Prócz wierzących ma religijnie obojętnych a także przeciw Bogu zbuntowanych. Jak jednocześnie trafiać do nich wszystkich? No i czy nie jest większym sukcesem stać się kanałem Bożej łaski dla jednej, zaginionej owcy, niż dobrze zaopiekować się dziesięcioma takimi, które same wiedzą gdzie pastwisko, gdzie wodopój i gdzie zagroda? Zaznaczmy: dobrze się zaopiekować. Bo można zamiast zdrowego jedzenia karmić słodyczami, którymi przejedzenie skutkuje... Wiadomo.

Święty Paweł w jednym ze swoich listów napisał, że nie ma co chlubić się Bożą łaską, raczej trzeba chlubić się swoimi słabościami, aby tym bardziej widoczne było działanie Boga. I chyba taką postawę powinniśmy wszyscy przyjąć w tych naszych sporach. Zamiast o swoich sukcesach a cudzych porażkach mówić o swoich porażkach i sukcesach Bożej łaski. Znacznie więcej w takiej postawie realizmu.

Andrzej Macura – „wiara.pl”

 

 

10

 

Boże Ciało – w czwartek

Idzie Jezus środkiem drogi. Za nim wiernych ludzi tłum.

Dzieci sypią płatki kwiatów. Aby po nich, stąpać mógł.

Patrzy Jezus swoim wzrokiem, Zwiedza miasta ,zwiedza wsie,

Tak strudzone moje nogi, Czy, odpocząć miałbym gdzie.

Chodzi od wsi do miasteczka, Zagląda do chłopskich chat,

A gdzie miłość jest i zgoda, Swoje serce oddać rad.

O Przenajświętsza Hostyja! Dla której nam Niebo sprzyja:

Broń od nieprzyjaciół wszelkich. Dodaj mocy i sił wielkich.

Bądź chwała Panu naszemu, Z Dziewice narodzonemu,

Ojcu, Duchowi świętemu, Bogu w Trójcy jedynemu.

Amen.

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu

 

30 maja - św. Zdzisława Czeska
30 maja - św. Jan Sarkander, prezbiter i męczennik
30 maja - św. Joanna d'Arc, dziewica
30 maja - św. Ferdynand III, król
30 maja - bł. Marta Wiecka, dziewica
30 maja - bazylika metropolitalna w Szczecinie
30 maja - bazylika metropolitalna w Białymstoku
31 maja - Nawiedzenie Najświętszej Maryi Panny
31 maja - św. Kamila Baptysta Varano, dziewica i zakonnica
 
1 czerwca - św. Justyn, męczennik
1 czerwca - św. Inigo z Oña, opat
2 czerwca - święci męczennicy Marcelin i Piotr
2 czerwca - błogosławieni męczennicy Sadok i Towarzysze
2 czerwca - św. Feliks z Nikozji, zakonnik
2 czerwca - Najświętsza Maryja Panna Krzeszowska, Matka Łaski Bożej
2 czerwca - katedra w Rzeszowie
3 czerwca - święci Karol Lwanga i Towarzysze, męczennicy
3 czerwca - św. Klotylda
3 czerwca - św. Jan Grande, zakonnik
4 czerwca - św. Franciszek Caracciolo, prezbiter
4 czerwca - św. Piotr z Werony, prezbiter i męczennik
5 czerwca - św. Bonifacy, biskup i męczennik
5 czerwca - bł. Małgorzata Łucja Szewczyk, dziewica
6 czerwca - św. Norbert, biskup
6 czerwca - bł. Maria Karłowska, zakonnica
6 czerwca - św. Marcelin Józef Champagnat, prezbiter
6 czerwca - św. Filip, diakon
7 czerwca - św. Robert z Newminster, opat
7 czerwca - św. Antoni Maria Gianelli, biskup
7 czerwca - bł. Anna od św. Bartłomieja, dziewica
7 czerwca - bł. Maria Teresa de Soubiran, dziewica

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna:

(oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.15 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka - red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii: www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.