WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

47/845                   -       21 listopada 2021 r. B.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

                                                              

Niedziela

21 listopada 2021 r.

34. NIEDZIELA ZWYKŁA B

J 18, 33b-37

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Piłat powiedział do Jezusa: «Czy Ty jesteś Królem żydowskim?»

Jezus odpowiedział: «Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie?»

Piłat odparł: «Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Co uczyniłeś?»

Odpowiedział Jezus: «Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd».

Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?»

Odpowiedział Jezus: «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu».

34. niedziela zwykła rok B

Uroczystość Jezusa Chrystusa

Króla Wszechświata

Boże królestwo jest tam, gdzie człowiek szanuje Boga i gdzie Jego prawo jest też jego miłością i prawem.

Którzy to ludzie Króla? Nie noszą mundurów ani żadnych wyraźnie widocznych emblematów. Ludźmi Króla są ci, którzy już tu na ziemi uznają, że On jest Panem. I pokazują to też swoim życiem. Jeśli jestem człowiekiem Króla, dzień Jego nadejścia i sądu nad światem będzie dla mnie dniem także mojej chwały. Nie muszę się go obawiać.

Denerwujące, że świat nie tylko nie zmierza ku lepszemu, ale potrafi porzucać wypracowane już dobro na rzecz zła. To pogląd, którym w ocenie rzeczywistości kieruje się chyba wielu chrześcijan. Ale to założenie niekoniecznie jest prawdziwe. Może trochę meandrując świat staje się tak naprawdę coraz lepszy? Trudno powiedzieć. Czytania tej niedzieli pomagają, nie rozstrzygając tego dylematu, właściwie ustawić się wobec spraw tego świata. Koncentrują się wokół prawdy o królowaniu Jezusa. Pokazują, że On kiedyś powróci i zaprowadzi na ziemi nowe porządki. Na nowej, przemienionej ziemi. Jednocześnie Ewangelia tej niedzieli jest ważnym wskazaniem jak powinien żyć chrześcijanin w świecie, który jeszcze nie jest w pełni Bożym królestwem....

Nie po naszej myśli? Spokojnie: Bóg jest mistrzem zwycięstwem taktyk. Ten, który był, który jest i który przychodzi... To Bóg. Ten, który dał początek światu, który dzieje tego świata kiedyś zakończy, ale też Bóg, który tu i teraz żyje i działa. Trzyma rękę na pulsie. To ważna nadzieja, gdy wydaje nam się, że wszystko zmierza nie w tym co trzeba kierunku. Nadzieja, bo On przecież czuwa. Widać realizuje jakiś swój plan.

W dzisiejszym numerze:

- Królu złoty

- Uroczystość Chrystusa Króla – święto Akcji Katolickiej

- Modlitwa do Chrystusa Króla

- Hymn do Chrystusa, Króla Wszechświata

- Świadkowie prawdziwego Króla

- Chrystus królem miłości

- Zapomniana litania

- Królestwo moje nie jest z tego świata

- Chrześcijańskie dylematy

- Opiekuńcze anioły

- Święci i błogosławieni w tygodniu

Królu złoty

Co to za królestwo, które nie jest z tego świata?! Jaka to jest dziwna odpowiedź. Panie Jezu, nie rób nam tego! Przecież tak bardzo byśmy chcieli tego królestwa i tak bardzo za nim tęsknimy. Gdy w moim klasztorze jeszcze nie tak dawno mieszkał o. Grzegorz Kuraś, wołaliśmy do siebie na schodach, widząc się o poranku: „Królu złoty!”. Przecież bycie królem nie jest takie trudne. Taki król musi mieć wygodne życie. Wszyscy wokół niego chodzą, podają mu do stołu, ma służbę na każde zawołanie. Ma swoich poddanych, którzy bardzo chętnie zasiądą obok tronu, po jednej i po drugiej stronie. Ale może mieć też swoich zauszników i faworytów, którzy chętnie spuszczą ogień na jego przeciwników. Może podjąć każdą decyzję. Taki król jest panem życia i śmierci, jednym skinieniem dłoni może komuś ofiarować tytuł szlachecki lub kogoś wtrącić do więzienia. Może być też odrobinę okrutny (nie musi być bardzo) wobec swoich poddanych – od czasu do czasu się zemści, ześle jakąś plagę, pożar, trzęsienie ziemi, powódź i inne nieszczęścia. Może jakąś chorobę? Tak dla przywrócenia porządku i zaznaczenia, kto tu jest najważniejszy. Mógłby być też niedostępny i oddzielony i mieć w sobie jakiś rodzaj tajemniczości. Taki król to ma życie!

A tu takie rozczarowanie i taki zawód. A myśmy się spodziewali! To wyjaśnij nam to teraz, co znaczą te słowa, że Twoje królestwo nie jest z tego świata. Jakie ono jest? Musimy pójść za św. Janem Ewangelistą, bo to przecież on notuje Twoje słowa, że jesteś Królem. I nagle ze zdziwieniem odkryjemy, że Twoja męka opisana przez Jana to tak naprawdę opis królewskiej koronacji. To podczas niej stajesz się Sługą Jahwe. Przyjmujesz królewską koronę, która jest cierniowa, wkładają Ci płaszcz i przedstawiają Cię ludowi. No i masz jeszcze tę swoją królewską radę, pośród której wisisz na krzyżu.

Takie to, Jezu, Twoje królowanie. Inne niż nasze wyobrażenia. Czasami nas potrafisz mocno rozczarować. Musimy się z tym zmierzyć. Po raz kolejny nie mogliśmy Ci powiedzieć, jak powinno być. A Twoje uniżenie i Twój tron – krzyż jest dla nas ciągłym wyrzutem, ale też zaproszeniem do ciągłego nawracania się i pytania, czy dla naszych bliźnich potrafimy królować po Twojemu, czyli służyć i obmywać stopy.

Marcin Barański OP – „wdrodze.pl”

Uroczystość Chrystusa Króla

– święto Akcji Katolickiej

Ostatnia niedziela roku liturgicznego – to uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata. Ustanowił ją papież Pius XI w 1925 r. To zarazem święto Akcji. Ten sam papież w encyklice „Divini Redemptoris” wyznaczył zadania AK na rzecz budowania państwa sprawiedliwości społecznej opartej na nauczaniu Kościoła. Idea pozostała ta sama. Jest to nadal ruch czysto świecki.

W uroczystość Chrystusa Króla świętują członkowie AK na całym świecie. W Polsce nie jest ich już tak dużo jak w okresie międzywojennym – obecnie to ok. 24-25 tys. członków. W Archidiecezji Krakowskiej jest kilkadziesiąt oddziałów parafialnych, w tym nr 1, u nas, powstały jako pierwszy w Archidiecezji, z inicjatywy ks. Jana Głoda. Bardzo byśmy sobie życzyli, aby członków AK było więcej, ludzie odchodzą, niektórzy do wieczności, inni ze względu na zły stan zdrowia, a wybór między innymi ruchami czy wspólnotami jest duży.

Uroczystość Chrystusa Króla należy do stosunkowo młodych. Przed wielką reformą liturgiczną kalendarza, która nastąpiła po Soborze Watykańskim II (1965), uroczystość Chrystusa Króla obchodzono w ostatnią niedzielę października. Papież przeniósł ją (w 1969) na koniec roku liturgicznego, bo bardziej odpowiada atmosferze końca czasów, z jakim kojarzy się koniec roku, przywołując Chrystusa jako powszechnego Pana czasu i wieczności.

„Chrystus Wodzem, Chrystus Królem, Chrystus Władcą nam” – w tych śpiewanych wówczas słowach zawiera się clou święta – uznajemy prawdę o Chrystusowym panowaniu w świecie i Kościele. Papież Pius XI, ustalając tę uroczystość, dał jej uzasadnienie przenośne i dosłowne. W perspektywie końca roku liturgicznego przywołującego koniec czasów, Chrystus – z racji bycia Synem Bożym i wypełnienia planu zbawienia – jawi się jako absolutny Pan wszechświata, którego panowaniu nie będzie końca. Jest równy naturą Bogu, jest drugą Osobą Trójcy Świętej, jest Panem nieba i ziemi, Panem najwyższym, bez porównania z innymi królestwami tego przemijającego świata...

W związku z sytuacja pandemiczną w naszym kraju, a tym samym w naszej diecezji i parafiach, z uwagi na bezpieczeństwo, nie jest możliwe organizowanie spotkań. Świętowanie sprowadza się jedynie do aktywności i obecności na forach internetowych. Przy tej okazji przypominamy, że gazetka parafialna oraz strony internetowe: wzgorza-gazetka.pl oraz milosierdzia-parafia.pl są dziełem naszej Akcji Katolickiej. Przed rozpoczęciem Eucharystii jest czytany komentarz, uwzględniający patronalny charakter tej uroczystości. Tego dnia cała społeczność Akcji Katolickiej w sposób szczególny wypowiada słowa odnowienia i uznania, że Jezus Chrystus Król Wszechświata jest naszym królem.

W ten świąteczny czas członkowie Akcji Katolickiej dziękują pasterzom za troskę o Stowarzyszenie. Podziękowania kierujemy do: Diecezjalnego Asystenta Kościelnego, ks. proboszcza – Jana Abrahamowicza, ks. Jana Głoda, i ks. Ryszarda Barańskiego. Z okazji święta patronalnego bardzo serdecznie dziękuję członkom Akcji Katolickiej, a także wszystkim, którzy wspierali i wspierają nasze działania na rzecz parafii i środowiska lokalnego. Życzę nam wszystkim byśmy byli katolikami czynu oddanym Chrystusowi Królowi. Bądźmy apostołami Jego królestwa. Niech Chrystus króluje w naszej Ojczyźnie ze swoją prawdą. Nie przestawajmy, łączmy się w modlitwie w tym trudnym czasie dla naszej Ojczyzny i nas wszystkich. Króluj nam Chryste!         

                      

Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata to również święto patronalne Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży w Polsce. Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży to stowarzyszenie kościelne, które zrzesza młodych katolików świeckich w wieku od 14-30 lat, działających na terenie całej Polski. Głównym celem KSM jest kształtowanie dojrzałych chrześcijan oraz aktywne uczestnictwo we wspólnocie i misji Kościoła poprzez szerzenie oraz upowszechnianie katolickich wartości i zasad we wszystkich dziedzinach życia, zwłaszcza w sferze społecznej i kulturalnej, zgodnie z zawołaniem: ,,Przez cnotę, naukę i pracę służyć Bogu i Ojczyźnie – Gotów!”                                             

red. - W.W.

Modlitwa do Chrystusa Króla

Jezu Chryste, uznaję Cię za Króla całego świata. Wszystko, cokolwiek zostało stworzone, dla Ciebie jest stworzone. Wykonuj nade mną wszelkie prawa swoje. Staję dziś przed Tobą i odnawiam moje przyrzeczenia złożone na chrzcie, wyrzekając się szatana i spraw jego, a przyrzekam żyć jak przystało na dobrego chrześcijanina. Zobowiązuję się na miarę sił swoich pracować dla zwycięstwa Bożego prawa i Twego Kościoła. Królu mój i Panie, ofiaruję Ci nieudolne uczynki moje w tej intencji, aby wszystkie serca ludzkie uznały Twoje królestwo święte. Niech w ten sposób królestwo Twego pokoju utwierdzi się na całym świecie. Amen.

Hymn do Chrystusa, Króla Wszechświata

Jezu, nasz Chryste, Ty Królu Wszechświata,

Do Ciebie dziś płyną pieśni uwielbienia,

Tyś jest Najwyższy, Boże Nieskończony,

Tyś Panem całego ludzkiego stworzenia.

Przed Tobą zgina się każde kolano,

Hołd Ci oddaje wiernych wdzięczny chór,

Boś Ty nam bramy otworzył zbawienia,

Zniweczył twardy grzechów naszych mur.

Dzisiaj Cię czcimy jak Króla Wszechświata,

Oddajemy najgłębsza uniżoną cześć,

Boś Ty naszym Stwórcą, Odwieczny nasz Boże,

Chcemy Ci w ofierze dar serc naszych nieść.

Zstąp dzisiaj nad Polskę, nasze miasta, wioski,

Na naszą Ojczyznę, nasz rodzinny kraj,

Osłaniaj potęgą swoich Boskich skrzydeł,

Zgodę, miłość braterską, pomyślność jej daj!

Świadkowie prawdziwego Króla

1. Powyższe hasło tegorocznej uroczystości posługuje się dwoma biblijnymi, zwłaszcza Janowymi, pojęciami: „świadczenia” i „prawdy”. Obydwa zarazem mają posmak niezwykłej aktualności właśnie dzisiaj. Człowiek dzisiejszy zmęczony nadużywaniem słowa „prawda” w środkach masowego przekazu w minionej epoce totalitaryzmów jest szczególnie otwarty na prawdę życia. Więcej mu w tej sytuacji potrzeba świadków niż nauczycieli (zdanie powtarzane przez św. Jana Pawła II). Dzisiejsze czytania mają wskazać nam, przyznającym się do władzy Chrystusa nad nami, jak ma wyglądać nasze świadectwo o Nim w dzisiejszym świecie. „Jezus Chrystus niczego od nas nie wymaga, czego by sam nie uczynił” (św. Jan Chryzostom) – to zdanie sprawdza się także na Jego wymaganiu świadczenia: On sam okazał się najpierw dla nas Świadkiem Wiernym. Jemu wpierw się przypatrzmy.

2. Urywek z Księgi Daniela w poprzednią niedzielę roku B objawił eschatologiczną prawdę zmartwychwstania ciał, a dzisiejsza uroczystość korzysta z innej wizji tej księgi. Wizja ta uchodzi za szczytowy punkt apokalipsy Danielowej. Nasz urywek pochodzi z nakreślonej przedtem sceny rozpoczęcia przewodu sądowego, któremu przewodniczy na tronie Bóg, określony mianem Przedwiecznego. Przed ten tron na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Ten element biblijnej strefy bytowania Boga i aniołów, wystąpi potem w osta­tecznej paruzji Chrystusa (por. Mt 24,30 par.; 26,64 par.; Ap 1,7 tekst niżej skomentowany). Słówko jakby w tym gatunku literackim zwiastuje przybliżone użycie słowa, co można sparafrazować: „wygląda jak człowiek, ale jest czymś więcej”. Jest to jeden z kształtów biblijnych Mesjasza, który w tej wizji po imperiach, które znikną, otrzyma powszechną władzę królewską nad światem.

W tym samym gatunku co poprzednie czytanie mamy napisany dzisiejszy urywek wzięty z adresu (preskryptu) Janowej Apokalipsy. Zestawia on ze sobą tytuły Chrystusa, które się w pełni ujawnią dopiero podczas Jego ostatecznej paruzji. Są to Świadek Wierny, całkiem Pawłowy tytuł Pierworodny [pośród] umarłych oraz Władca królów ziemi, znamienne tak dla tej księgi, jak dla późnych ksiąg Nowego Testamentu (por. J 3,11.32– 33; 8,14; 16,14; 17,13–14; 18,3; 19,18–21; Kol 1,18; 1 Tm 6,13; Ap 3,14 wg Ps 89,38). Zamiast listowego dziękczynienia lub błogosławieństwa następuje aklamacja soteriologiczna, rodzaj doksologii. Spełnia ona podwójną rolę: ukazuje drogę Jezusa Chrystusa do tego wywyższenia oraz rację, dlaczego cały lud Boży Nowego Przymierza ma udział w Jego godności królewskiej i kapłańskiej. Ten fakt stanowi podstawę dla nas i zachętę do podjęcia wysiłku osobistego, by sprostać temu wymaganiu z Jego strony

W perykopie ewangelijnej jesteśmy świadkami nieudanego dla Piłata dialogu z Jezusem. Między egzegetami określa się go nazwą dialogu nieporozumienia. Ten typowy dla tej Ewangelii zabieg literacki (por. J 2,3–11.18–22; 3,2–13; 4,7–26) zmierza zawsze do objawienia prawdy wiary przekraczającej poziom rozumienia pytającego rozmówcy. W przesłuchaniu sądowym Jezusa Piłat jako cesarski wielkorządca interesuje się tylko wymiarem politycznym tytułu Króla żydowskiego zarzucanego Jezusowi przez wrogów (por. Jk 23,2). Pyta więc o fakt, czy podsądny nim jest. Jezus zanim da mu precyzyjną odpowiedź na końcu dialogu, odpowiada mu wzajemnie pytaniem, które by mogło przy dobrej woli uściślić między nimi płaszczyznę porozumienia. Jednak dumny Rzymianin odrzuca tę szansę raz i drugi. Jezus określa prawidłowe mesjańskie, nie zaś politycz­ne, znaczenie tego tytułu. Ma On także dać świadectwo prawdzie, które dotrze do ludzi na nią otwartych.

3. Myśl główna zawarta w tytułowej tezie posługuje się dwoma terminami, które występują dziś w czytaniach. Choć na pozór są one zrozumiałe, to jednak oznaczają pojęcia różne od potocznego ich rozumienia. Obydwa są na wskroś sakralne. Biblijna czynność „świadka” – „świadczenie” lub „świadectwo” – przysługuje Bogu samemu, gdy objawia lub potwierdza prawdę (Ps 19,8;Iz 45,22–23; J 3,33; 5,37), Jezusowi Chrystusowi, co nas tu głównie obchodzi (J 3,32; 7,7; 8,18), Duchowi Świętemu (J 15,26) wreszcie aniołom i ludziom posłanym przez Boga i Chrystusa (J 1,7.8.15.19; Ap 10,6). Graniczny przypadek świadectwa – to męczeństwo (Ap 2,13). Prawda, zwłaszcza w Ewangelii Janowej – to całokształt objawienia Bożego, które przynosi Syn Boży, Jezus Chrystus (1,17), z prawdą wręcz On się utożsamia (14,6). Odpowiednio do tego „prawdziwy” – to tyle, co dopiero w Chrystusie osiągający pełną realizację (1,9; 6,32.55;15,1).

4. Homilia odpowie, jak zrealizować hasło tytułowe. Wszyscy otrzymaliśmy sakrament bierzmowania, umocnienia na mężnych świadków. Jako tacy musimy być gotowi także na graniczny przypadek świadczenia, na możliwe męczeństwo, jak tego dowiodły dzieje naszego stulecia. Ale na co dzień pozostaje nam zadanie świadczenia Królowi dobrym przykładem. A więc słowa królestwo Moje teraz nie jest stąd określają tylko jego boskie pochodzenie. Natomiast świadczyć mu nie przestaje być naszym zadaniem „tu” i „teraz”. A świadczymy zapatrzeni w wie­kuiste „jutro”, w którym w pełni zrealizuje się królestwo Boże. W jednej z bazylik Rawenny znajduje się symboliczna mozaika: w kole widnieje tron z niedbale przerzuconym purpurowym płaszczem, nad tronem – złoty monogram Chrystusa, a na dole napis: MARANA THA! (Panie nasz, przyjdź!). W ikonografii zwie się to „przygotowaniem tronu”, domyślnie: Chrystusa przed paruzją. To jest nasze zadanie.

Augustyn Jankowski OSB – „wiara.pl”

Chrystus królem miłości

U ujścia rzeki Tag koło Lizbony wzniesiono gigantyczny pomnik Chrystusa Króla. Jest to trzydziestometrowa figura, którą umieszczono na cokole o wysokości 85 metrów. To wotum wdzięczności za uchronienie Portugalii od nieszczęść II wojny światowej.

Posągi Chrystusa są wszędzie: na szczytach górskich i na dnie oceanów, na wieżach kościelnych i na grobach. Są one wyrazem wiary chrześcijan, że Chrystus jest Królem wszechświata, wyrazem czci i wdzięczności wobec naszego Pana i Zbawcy. Jemu też dziś, w tę ostatnią niedzielę roku kościelnego, oddajemy hołd i cześć.

W czasie, kiedy narody zrzucały z tronów królów, carów i cesarzy, Pius XI encykliką Quas primas z 11 grudnia 1925 roku ustanowił dla całego świata katolickiego uroczystość Chrystusa Króla. Ustanawiając ją, papież przypomniał boskość i inność Jezusowego królestwa. Chrystus nie jest bowiem królem na wzór władców ziemskich. Nie doszukamy się u Niego znamion ziemskiej potęgi. On nie chce panować nad ludźmi przy pomocy siły, wojska czy policji. Chrystus chce panować w sercach ludzi, bo jest Królem prawdy i miłości. Pragnie, by zapanował na świecie Boży ład, Boża prawda, Boża sprawiedliwość, a przede wszystkim Boża miłość.

Zapowiedział i przewidział Go już prorok Daniel: „Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie” (Dn 7,14).

Historia potwierdza prawdę przepowiedni proroka. Powstawały wielkie imperia, ale upadały. Tylko królestwo Chrystusa nie ulegnie zagładzie, jest wieczne i „bramy piekielne go nie przemogą”. Upadło potężne imperium rzymskie. Ten sam los spotkał imperium Majów, Azteków, Ottomanów, Greków, Chińczyków, wielkie imperium Japonii. W czasach nowożytnych upadły na przykład imperia Francji, Anglii, Rosji. Niektórzy z nas byli świadkami upadku nazistowskiego imperium Hitlera, a także komunistycznego imperium sowieckiego. Tylko królestwo Chrystusa jest wieczne.

Matka Teresa z Kalkuty mówiła kiedyś, że nigdy nie zapomni spotkania z rodziną, do której należało kalekie dziecko. Zakonnica, wskazując na malucha, spytała, jak ma na imię. Usłyszała wówczas piękną i głęboką odpowiedź: „Nazywamy go «profesorem miłości», tyle przecież uczymy się od niego”.

Dla nas „profesorem miłości” jest Chrystus. Miłość bowiem jest „sercem” Jego życia i nauczania. Ze wszystkich zaś czynów miłości, jakich nasz Zbawiciel dokonał na ziemi, żaden nie przemawia do nas bardziej niż Jego śmierć na krzyżu. Sam powiedział: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13).

Każdy z nas chce i potrzebuje wiedzieć i czuć, że jest kochany. Jeżeli nie czujemy się kochani, to nie potrafimy kochać innych. Dzieje się tak dlatego, że miłość jest właśnie dawaniem samego siebie. Kiedy zaś nie czujemy się wartościowi i kochani, boimy się dawać samych siebie innym. Nikt przecież nie daje tanich rzeczy czy rupieci komuś, kogo ceni i podziwia. „Przypuszczam, że jest nam trudniej, niż się na ogół sądzi, uwierzyć w to, że jesteśmy kochani, że jesteśmy przedmiotem niezmierzonej miłości. Trudniej jest mieć poczucie, że jest się kochanym, niż kochać”, napisał Rene Voillaume. Jezus, umierając za nas na krzyżu, dał nam niezwykle silny i czytelny znak, że jesteśmy przez Niego kochani, a przez to zdolni do kochania innych.

Chrystus, Król Miłości, umarł na krzyżu jak złoczyńca, byśmy byli zbawieni. Został skatowany, byśmy wszyscy zostali uleczeni. Zniósł nieludzkie upokorzenie, byśmy zostali wyniesieni. Został odrzucony przez ludzi, abyśmy zostali przyjęci przez Ojca w niebie. „W poczet złoczyńców został zaliczony”, abyśmy mogli zostać świętymi. Dał się „pokonać na krzyżu”, byśmy zostali zwycięzcami i razem z Nim zmartwychwstali i osiągnęli niebo.

„Miłość, która nie odradza się stale, stale umiera”, powiedział K. Gibran. Zaś kard. M. Faulhaber zauważył: „Najpiękniejszym podziękowaniem za dary Boże jest to, że je daję innym”. Kochajmy zatem innych i dzielmy się z nimi tym, co od Boga otrzymujemy. Będzie to z naszej strony najlepsze podziękowanie dla Chrystusa Króla za niepojętą miłość ku nam.

Zakończmy to rozważanie słowami poety:

Wszystko nam dałeś, co dać mogłeś, Panie:

Żywot najczystszy – a więc godzien krzyża.

I krzyż – lecz taki, co do gwiazd Twych zbliża –

Najwyższe w świecie dałeś powołanie!

Tchem dzieje świata Tyś przygiął jak kłosy,

dla pełniejszego dla nas wszędzie żniwa;

Ziemiś nam ujął – a spuścił niebiosy

i serce Twoje nas zewsząd przykrywa.

(Z. Krasiński)

ks. Marian Bendyk – „Ekspres Homiletyczny”

Zapomniana litania

Przejrzałem kilka książeczek do nabożeństwa, szukając Litanii do Chrystusa Króla, ale nie znalazłem. Owszem, jest kilka litanii dotyczących Jezusa, np. do Najświętszego Imienia Jezus, do Najświętszego Serca Pana Jezusa, do Najdroższej Krwi Chrystusa czy litania o Męce Pańskiej. Nie ma jednak Litanii do Chrystusa Króla, a szkoda!

Tymczasem w 1929 roku została wydana w Krakowie piękna litania, która poza wstępem i zakończeniem ma aż 45 wezwań do Chrystusa Króla. Dla zorientowania się w jej treści przytoczę kilka wezwań:

– Chryste Królu, Obrazie Boga niewidzialnego,

– Chryste Królu, Drogo nasza, Prawdo i Życie nasze,

– Chryste Królu, Źródło i wzorze wszelkiej świętości,

– Chryste Królu, cierpienia cierniem ukoronowany,

– Chryste Królu, którego Królestwo nie jest z tego świata,

– Chryste Królu, Arcydzieło wszechmocy Ojca i miłości Ducha Świętego,

– Chryste Królu, który przez pracę rąk Twoich uszlachetniłeś i uświęciłeś pracę,

– Chryste Królu wieków nieśmiertelny,

– Chryste Królu, Książę pokoju.

Po wezwaniach są różne odpowiedzi wiernych, bardzo dobrze dobrane, a więc:

– Przyjdź Królestwo Twoje!

– Panuj nad duszami!

– Panuj nad rodzinami!

– Panuj nad narodami!

Najważniejsze dla nas jest zrozumienie, że królestwo Chrystusa to królestwo ciągłego wzrostu, dlatego tak bardzo ważna jest pierwsza odpowiedź z litanii: „Przyjdź Królestwo Twoje!”.

Zwróćmy uwagę, że te słowa znajdują się na początku odmawianej przez nas codziennie modlitwy Ojcze nasz, modlitwy, której nauczył nas Jezus. Trzeba się często modlić o ten wzrost królestwa Chrystusowego w nas, w naszych rodzinach, w naszym kraju.

Jedno z wezwań w Litanii do Chrystusa Króla brzmi: „Chryste Królu, Książę pokoju”. To sformułowanie powtórzy się za chwilę w dzisiejszej prefacji. Usłyszymy, że królestwo Chrystusa to „królestwo prawdy i życia, królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju”.

Włączmy do naszego rozważania i tę ważną sprawę – sprawę potrzeby pokoju, której chce patronować Chrystus. Chwała Bogu, że jest nam dane żyć już wiele lat w pokoju w Europie, ale wiemy dobrze, że od II wojny światowej – jak obliczono – było już ponad 130 wojen lokalnych. Wysłuchaliśmy wielu próśb o pokój z ust św. Jana Pawła II i jego następców. Dzisiaj Kościół wzywa nas do budowania pokoju w rodzinie, w świecie. Ale najpierw musi być pokój w nas. Jeśli nie będzie pokoju w nas, to trudno ufać, że będzie pokój na świecie. Trzeba, żeby każdy zapytał o ten pokój i zrobił stosowne postanowienie, jeśli go nie znalazł.

Przez całą Ewangelię przewija się nuta pokoju. Chrystus oświadcza: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam, nie tak jak daje świat” (J 14,27). Pokój Chrystusowy nie jest oparty na sile, na władzy, na dobrobycie i pewności siebie. Pokój Chrystusowy to pokój sumienia, poskromienie swych złych skłonności, także gniewu, urazy, zawziętości, a więc to pokój z bliźnimi.

W czasie Mszy św. kapłan wyraża życzenie słowami: „Pokój Pański niech zawsze będzie z wami”. Niech to nie będzie tylko kiwnięcie głową w stronę człowieka stojącego obok czy nawet podanie ręki, ale niech to będzie pokój naszych trudnych przezwyciężeń i prawdziwego pojednania się z ludźmi, a przez to także z Bogiem.

ks. Wacław Chmielarski – „wiara.pl”

Królestwo moje nie jest z tego świata

"Król" – pojęcie znane raczej z historii. Niewielu dzisiaj pozostało królów. W dzisiejszej Europie z pojęciem „królestwo” mamy do czynienia np. w Belgii, Danii, Hiszpanii, Holandii, Norwegii, Szwecji czy Wielkiej Brytanii. Ale współcześni europejscy królowie nie mają zbyt szerokiej władzy, by nie powiedzieć, że… nie mają żadnej władzy. Nie mają wielkiego wpływu na politykę państw. Są niemal jak dekoracyjne figury, by nie użyć pejoratywnego sformułowania „figuranci”. Królowie dawnych czasów to zupełnie inna sprawa. Oni naprawdę mieli władzę. Czasem czynili to, co się im tylko żywnie podobało. Ich królestwa przypominały ich prywatną własność. A ich ludzie byli ich podwładnymi, a nie wolnymi obywatelami. Ani jednak współczesna ani dawna forma sprawowania władzy królewskiej nie ma nic wspólnego z sposobem sprawowania władzy przez Jezusem względem nas. Jezus nie jest ani tyranem ani dekoracyjną figurą, choć dziś wielu przeszkadza nawet Jezusowy krzyż powieszony na ścianie.

Gdy czytamy dzisiejszą Ewangelię widzimy Jezusa, Króla Wszechświata przesłuchiwanego przez Piłata, rzymskiego namiestnika Prowincji Judei. Jezus wobec Piłata wyznaje, że jest Królem, a Jego Królestwo „nie jest z tego świata”. Jezusowe Królestwo jest inne, odmienne od królestw tego świata. W czasie ostatniej wieczerzy w relacji św. Łukasza Jezus powie do uczniów: „Królowie narodów panują nad nimi, a ich władcy przyjmują nazwę dobroczyńców. Wy zaś nie tak [macie postępować]. Lecz największy między wami niech będzie jak najmłodszy, a przełożony jak sługa!” (Łk 22,25-26). W czym więc – pytam w dzisiejszą uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata – tkwi odmienność, inność Królestwa Jezusa?

Odpowiedź dla siebie na postawione pytanie odnajduję w drugim dzisiejszym czytaniu z Księgi Apokalipsy św. Jana Apostoła. Słyszeliśmy, że: „Jezus Chrystus jest… Tym, który nas miłuje i który przez swą krew wybawił nas od naszych grzechów, i uczynił nas królestwem i kapłanami Bogu i Ojcu swojemu” (zob. Ap 1,5). Odpowiedź dla siebie odnajduję w tekście prefacji na dzisiejszą uroczystość: Jezus został namaszczony na Wiekuistego Kapłana i Króla Wszechświata, „aby dopełnił tajemnicy odkupienia rodzaju ludzkiego, ofiarując siebie samego na ołtarzu krzyża, jako niepokalaną ofiarę pojednania”. Krzyż Jezusa jest kluczem do zrozumienia inności, odmienności królowania Jezusa. Miłość, która nie cofnie się w sytuacji jej odrzucenia; Miłość, która raczej da się ukrzyżować niż użyje środków przymusu czy podstępu – oto klucz do zrozumienia inności, odmienności Królestwa Jezusa.

Miłość, która jest pierwsza, uprzedzająca i darmowa, i całkowicie bezinteresowna… - oto klucz do zrozumienia inności, odmienności Królestwa Jezusa. Miłość, która ujawniła się w tym, że „Chrystus umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdyśmy [jeszcze] byli bezsilni. A [nawet] za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami” (Rz 5,6-8) – oto klucz do zrozumienia odmienności Królestwa Jezusa.

Jezus zdobywa obywateli do swojego Królestwa nie przemocą i nie przymusem, ale miłością i pokorą. „Bóg wzywa ludzi, aby Mu służyli w Duchu i prawdzie; wezwanie takie wiąże ich w sumieniu, ale nie zmusza... W najwyższym stopniu przejawiło się to w Jezusie Chrystusie. Jezus wprawdzie wzywał do wiary i nawrócenia, ale nikogo do tego nie zmuszał. Dał świadectwo prawdzie, ale zaprzeczającym nie chciał jej narzucać siłą. Jego Królestwo... wzrasta miłością, przez którą Chrystus wywyższony na krzyżu ludzi do siebie pociągnął” (KKK 160).

Św. Paweł napisze w liście do Galatów o Jezusie: „Umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie” (Ga 2,20). Oto w jaki sposób Jezus przyciąga do siebie. Nie przemocą, ale miłością. Kocha mnie. Oddaje za mnie swoje życie, abym ja mógł żyć. Oddaje swoje życie w okrutnych męczarniach fizycznych i duchowych. Oddaje życie za mnie wtedy, kiedy wcale nie ma za co mnie kochać. On kocha mnie pomimo: „On się obarczył NASZYM cierpieniem. On dźwigał NASZE boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za NASZE grzechy, zdruzgotany za NASZE winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla NAS, a w Jego ranach jest NASZE zdrowie. Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich” (Iz 53,4-6). Oto dlaczego i w jaki sposób zdobywa nasze serca.

Kiedy więc chrześcijanin jest przesłuchiwany przez świat i pytany o inność, odmienność Królowania Jezusa, potrzebuje znaku Krzyża. Potrzebuje wpatrzyć się w Krzyż Jezusa, z którego On króluje i na którym wisząc pociąga wszystkich do siebie. Jako chrześcijanin potrzebuję Krzyża, aby odkryć dla siebie i wyjaśnić innym, w jaki sposób Jezus króluje. Jego Królestwo „nie jest z tego świata”.

Ks. Piotr Szyrszeń SDS – „katolik.pl”

Chrześcijańskie dylematy

Przyjąć przybysza... Tego, który przyjechał na czołgu chyba jednak nie, prawda?

Połowa listopada, bijącej rekordy czwartej fali epidemii w Polsce dzień 624. Sytuacja na białoruskiej granicy mocno zaogniona. Dziś być może będzie spokojniej. Pojawiły się doniesienia, że białoruskie władze rozpoczęły ewakuację przynajmniej części migrantów z przygranicznych koczowisk. Na pewno za wcześnie jednak na oddech ulgi. Nie wiemy jak dalej sprawy się potoczą.

Jako chrześcijanina ciągle zastanawia mnie gdzie leży środek między miłością a naiwnością. To znaczy jak Jezusowy nakaz przyjmowania przybyszów godzić z potrzebą zapewnienia ochrony społeczności tu i teraz zamieszkującej dane terytorium. No i też jak nie współdziałać przy tym w niewątpliwym grzechu, jakim jest wykorzystywanie migracji w celach wywierania nacisków politycznych tudzież dla napełnienia kieszeni.

No bo – zaczynając od ostatniego – z jednej strony mamy biednych ludzi, z drugiej tych, którzy na ich przemycaniu przez granicę się bogacą. Nie zniechęcimy ich do zrezygnowania z tego zbrodniczego w wielu wypadkach procederu (patrz niewielkie łodzie na Morzu Śródziemnym), jeśli ich działanie będzie skuteczne. Wręcz przeciwnie, będą mieli jeszcze więcej klientów, damy im możliwość popełniania dalszych zbrodni. Z kolei gdy chodzi o wykorzystywanie migracji w celach politycznych... Z tego samego powodu, co w poprzednim wypadku, jeśli się ustąpi okaże się, że działanie było skuteczne. Nie ma więc powodu, by nie stosować go dalej, prawda? Dalej można sąsiadowi sprawić kłopot, a przy tym sobie nabić kieszeń, prawda? A jeśli chodzi o ochronę społeczności... Mam nadzieję, że nikt nie ma wątpliwości, iż słowa Jezusa o potrzebie gościnności nie dotyczą tych przybyszów, którzy przyjechali na czołgach z karabinami w ręku. Gdzie jednak jest granica między przybyciem w pokoju a agresją, gdy bronią mogą być umiejętności i wiedza niebezpiecznego terrorysty?

Przyznaję, nie potrafię w tych sprzecznych potrzebach wyznaczyć, gdzie mamy do czynienia z brakiem miłości do przybysza, a gdzie z brakiem miłości dla współobywateli. Jedyne, co wydaje mi się w miarę sensownym rozwiązaniem, to powrót do pomysłu korytarzy humanitarnych, które pozwoliłyby sprawy uporządkować, ale przecież też – nie czarujmy się – jednocześnie skazać wielu na nie kończące się oczekiwanie.

Myślę, że dylematy te rozumieją także w Watykanie. Nie od dziś przecież wszyscy chcący już nie tylko wejść do Bazyliki św. Piotra, ale i na plac przed nią, są skrupulatnie sprawdzani pod kątem tego, czy nie wnoszą tam jakichś niebezpiecznych przedmiotów. Wejście dalej, na teren ogrodów watykańskich, jest bez odpowiednich zezwoleń w ogóle niemożliwe, o robieniu tam koczowiska już nie mówiąc. Jasno to pokazuje, że wszyscy mamy świadomość istnienia granic stosowania się do zasady „byłem przybyszem a przyjęliście mnie”. Ważne, żebyśmy przynajmniej mniej więcej umieli wskazać, gdzie ta granica przebiega. Ja – powtórzę – nie potrafię.

Andrzej Macura – „wiara.pl”

Opiekuńcze anioły

Kim jest chłopiec prowadzony za rękę przez anioła? To Tobiasz, syn pobożnego Żyda o tym samym imieniu, którego historię opowiada księga zawarta w Starym Testamencie.

Gdy stary Tobiasz oślepł, wysłał syna w daleką i niebezpieczną podróż, by odzyskał pieniądze oddane niegdyś przez ojca na przechowanie jednemu z przyjaciół. Archanioł Rafał zaofiarował się jako towarzysz podróży młodego Tobiasza. Po drodze opiekował się nim, doradził mu także, by złowił rybę w rzece Tygrys. Potem żółcią tej ryby przywrócił wzrok jego ojcu. Artyści często podejmowali ten temat. Zwykle nie skupiali jednak swej uwagi na uzdrowieniu starego Tobiasza, lecz na opiece, jaką roztoczył Rafał nad jego synem.

Na obrazie Jacka Malczewskiego widzimy Tobiasza niosącego złowioną rybę i Rafała delikatnie obejmującego chłopca. Polski artysta dodał także idących za nimi dwóch innych archaniołów: Gabriela i Michała. Gabriel, archanioł wybrany przez Boga do zaniesienia Najświętszej Maryi Pannie nowiny o tym, że zostanie Matką Boga, trzyma w ręce lilię – symbol czystości Maryi. Michał, jako pogromca szatana i strażnik raju, przedstawiony jest z mieczem, który trzyma za plecami.

Najbardziej zaskakujące jest to, że Malczewski przedstawił archaniołów jako postaci kobiece, co dodatkowo podkreśliło pełnioną przez nich tutaj funkcję opiekuńczą. Wszyscy mają zresztą twarz jednej i tej samej kobiety – Marii Balowej, wielkiej miłości i muzy artysty.

Jak ustalił Michał Burdziński z Muzeum Śląskiego w Katowicach, zgodnie z rodzinną tradycją obraz wisiał nad łożem śmierci Malczewskiego, który zmarł w 1929 roku w wieku 75 lat, dotknięty utratą wzroku jak ojciec Tobiasza.

Leszek Śliwa – „gosc.pl”

Święci i błogosławieni w tygodniu

21 listopada - ofiarowanie Najświętszej Maryi Panny
21 listopada - św. Gelazy I, papież
22 listopada - św. Cecylia, dziewica i męczennica
22 listopada - błogosławieni męczennicy ormiańscy Salwator Lilli, prezbiter, i Towarzysze
23 listopada - św. Klemens I, papież i męczennik
23 listopada - św. Kolumban, opat
23 listopada - bł. Michał Augustyn Pro, prezbiter i męczennik
24 listopada - święci męczennicy Andrzej Dung-Lac, prezbiter, i Towarzysze
24 listopada - święty Protazy, biskup
24 listopada - święte dziewice i męczennice Flora i Maria z Kordoby
24 listopada - bł. Maria Anna Sala, dziewica
25 listopada - bł. Maria od Pana Jezusa Dobrego Pasterza, dziewica
25 listopada - św. Katarzyna Aleksandryjska, dziewica i męczennica
25 listopada - błogosławieni małżonkowie Alojzy i Maria Quattrocchi
25 listopada - bł. Elżbieta zwana Dobrą, dziewica
26 listopada - św. Leonard z Porto Maurizio, prezbiter
26 listopada - św. Sylwester Gozzolini, opat
26 listopada - św. Jan Berchmans, zakonnik
26 listopada - bł. Poncjusz, opat
26 listopada - św. Konrad z Konstancji, biskup
26 listopada - bł. Jakub Alberione, prezbiter
27 listopada - św. Wirgiliusz z Irlandii, biskup
27 listopada - bł. Małgorzata Sabaudzka, zakonnica
27 listopada - św. Franciszek Antoni Fasani, prezbiter
27 listopada - bł. Bernardyn z Fossa, prezbiter
28 listopada - św. Stefan Młodszy, męczennik
28 listopada - św. Jakub z Marchii, prezbiter
28 listopada - bł. Jakub Thomson, prezbiter i męczennik

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna:

(oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.15 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka - red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii: www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.