WZGÓRZA

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

46/844                   -       14 listopada 2021 r. B.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

                                                    

 

9

 

Niedziela

14 listopada 2021 r.

33. NIEDZIELA ZWYKŁA B

 

8

 

Sąd ostateczny

Mk 13, 24-32

Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«W owe dni, po wielkim ucisku, „słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą spadać z nieba i moce na niebie” zostaną wstrząśnięte.

Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i „zgromadzi swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi po kraniec nieba”.

A od figowca uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałąź nabrzmiewa sokami i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie te wydarzenia, wiedzcie, że to blisko jest, u drzwi.

Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec».

 

18

 

33 niedziela zwykła

Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym

i V Światowy Dzień Ubogich

Mój wybór, moje życie. Życie wieczne? Z perspektywy celu to jednak ważne pytanie.

Czy Chrystus umarł „za wszystkich” czy „za wielu”? To chyba jak z rzeką: każdy może podejść i zaczerpnąć; każdy może się wykąpać. Ale nie każdy chce. Choć Jezus przelał krew za wszystkich, nie wszyscy z tego daru chcieli i chcą skorzystać. Czy w przyszłości będą chcieli? Tylko Bóg wie. Dlatego dla nas dziś, tu i teraz, tak ważne jest przypomnienie z Księgi Daniela: „Wielu zaś, co śpi w prochu ziemi, zbudzi się: jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie”. Możliwość wiecznego potępienia, śmierci wiecznej, to możliwość całkiem realna. I choć nie wolno nam stawiać granic Bożemu miłosierdziu nie wolno nam też zuchwale ufać, że nasz styl życia tu na ziemi nie ma znaczenia dla naszego życia w wieczności.

Chrystus powróci. To najważniejsza prawda płynąca z czytań tej niedzieli. I co? Wzruszenie ramion, bo to będzie dopiero kiedyś? Ależ nie. Kiedy wiem, że otrzymałem ogromny spadek, to choć sprawy w sądzie trwają, zupełnie inaczej planuję wydatki, inaczej rozgrywam swoje życie. Podobnie pewność, że Pan powróci powinna każdego z nas skłonić do przyjęcia wobec świata strategii innej, niż ta, którą, nawet z najlepszymi intencjami, przyjmujemy zapatrzeni tylko w doczesność.

Nadchodzi Boży sąd. Ale spokojne, jeśli pokładasz swoją nadzieję w Jezusie, nie musisz się bać. Nie wiemy, czy dnia sądu ostatecznego doczekamy żyjąc tu, na ziemi, czy wpierw przejdziemy przez bramę śmierci. Jeśli jednak pokładamy nadzieję w Chrystusie, ta prawda nas rozgrzewa. Pokazuje jaki jest sens naszych wysiłków uświadamiając, że jesteśmy po stronie Zwycięzcy. A dokładniej: że w kosmicznej walce zła z dobrem Zwycięzca jest po naszej stronie.

 

19

 

W dzisiejszym numerze:
- Powaga chrześcijaństwa
- 33 Niedziela zwykła
- XIII Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym
- V Światowy Dzień Ubogich
- Twórcze napięcie
- Święci i błogosławieni w tygodniu

 

 

6

 

Powaga chrześcijaństwa

Żyjemy w świecie, który nade wszystko pragnie się bawić. Nawet wówczas, gdy zaczyna brakować chleba, nie troszczy się o to, jak sprawić, aby było go więcej, ale z lubością szuka igrzysk, a znalazłszy je, chętnie się w nich zatraca, odnajdując w nich pożądaną formę oderwania się od trudnej rzeczywistości.

Pan Jezus w dzisiejszym fragmencie Ewangelii wiąże zapowiedź zburzenia Jerozolimy z wizją końca świata – zniszczenie Świętego Miasta jest symbolem kresu dziejów świata. Padają przy okazji słowa, które budzą strach i grozę: „Gwiazdy będą padać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte”. Ten obrazowy język, doskonale zrozumiały dla ówczesnych ludzi, nie ma na celu przekazania szczegółów mających nadejść wydarzeń, lecz uświadomić każdemu, że w jego życiu nadejdzie moment wzięcia ostatecznej i nieodwołalnej odpowiedzialności; że nawet jeśli ktoś żyje tak, jak gdyby Boga nie było, to Bóg przypomni mu o swoim istnieniu, a to przypomnienie będzie bolesne, gdyż stanowić będzie pociągnięcie do odpowiedzialności tego, kto przed nią uciekał.

Jest to nader ważne dla nas dzisiaj, albowiem obecnie coraz bardziej lansowany jest wzorzec osobowościowy, zgodnie z którym najwcześniej osiąga się dojrzałość seksualną, a zdobycie dojrzałości moralnej, wyrażającej się wzięciem odpowiedzialności za swoje wybory, odkładane jest nieustannie w czasie. W imię wygody oczekuje się, żeby ktoś inny podejmował decyzje i brał na siebie ich konsekwencje. Życie ma być niekończącą się zabawą, organizowaną zawsze na cudzy koszt, a każdy przypominający o jego powadze i obowiązkach zasługuje jedynie na lekceważące wzruszenie ramion jako nieprzystający do roześmianego świata nudziarz. Dobrem staje się wtedy wszystko, co przynosi zaspokojenie aktualnej zachcianki, a złem każda próba stawiania wymagań.

Ewangelia nie odbiera nikomu tego dobra, jakim jest radość, ale każe szukać jej w tym, co jest autentycznie mądre i piękne. Zaś człowiek mądry jest w stanie odkryć i zastosować podstawową prawdę: nie mamy pytać gwoli nasycenia ciekawości o to, kiedy nastąpi koniec świata, ale winniśmy uzmysłowić sobie, że kresem naszego świata będzie nasza śmierć. To wtedy dla mnie „słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku”, a wszystko, co doczesne, objawi wówczas swoją przemijalność, wypadając z mych rąk, zgodnie za słowami św. Pawła: „Nic [...] nie przynieśliśmy na ten świat; nic też nie możemy z niego wynieść” (1 Tm 6,7).

W społeczeństwach chrześcijańskich stale obecna była prośba skierowana do Boga o zachowanie „od nagłej i niespodziewanej śmierci”. Tymczasem teraz dominuje ideał inny: trzeba odejść nieświadomie i bezboleśnie. Ludzie więc coraz rzadziej pytają o to, czy ktoś odszedł pojednany z Bogiem i bliźnimi, a coraz częściej interesują się tym, czy cierpiał, a jeśli tak, to jak długo. Gdy dla kogoś nie jest najważniejsze przyjęcie przez umierającego Najświętszego Sakramentu, to wyraźny znak, że nie rozumie, że życie może zostać przeżyte odpowiedzialnie jedynie wtedy, gdy pojmuje się je jako duchowe dojrzewanie, a tym samym jako przygotowanie do wieczności. Nie ma zaś mowy o duchowym dojrzewaniu bez posłuszeństwa dobrze uformowanemu sumieniu, bez oceny własnych czynów, bez żalu za popełnione zło i naprawy jego konsekwencji. Tylko ten, któremu sumienie mówi tu i teraz o gotowości na spotkanie z Bogiem sędzią po śmierci, może z całkowitym spokojem słuchać słów Ewangelii mówiących o końcu świata. W przeciwnym wypadku słowa te powinny w nim wzbudzić twórczy niepokój prowadzący ku głębokiej przemianie myślenia i postępowania.

Otrzymaliśmy od Stwórcy tylko jedno życie. Fakt ten musimy przyjąć z należytą powagą. Dzieje się tak wtedy, gdy podchodzimy do niego z Ewangelią w ręku.

ks. Piotr Andryszczak – „Ekspres Homiletyczny”

 

 

7

 

33 Niedziela zwykła

rok B (Dn 12,1–3; Hbr 10,11–14.18; Mk 15,24–32)

1. Zrozumiałe są tematy eschatologiczne u schyłku roku litur­gicznego. Tak jest i dzisiaj: zestawione ze sobą czytanie pierwsze i Ewangelia złożą się na częściowy obraz końca świata. Przy tym zapowiedzią są niektóre okoliczności towarzyszące ostatecznej paruzji Jezusa Chrystusa. Wprawdzie jej daty nikt nie zna, ale Jezus dziś każe nam z nią się liczyć przez postrzeganie jej zwiastunów. Odpowiedź na to, jak te fakty mają „strukturować” nasze życie doczesne, należy do wieloaspektowej pedagogii eschatologicznej Jezusa. A dziś dowiadujemy się o jednym z tych aspektów, mało znanym ogółowi wiernych. W tej sprawie dzieci czasem zadają pytanie katechetom: „Co Pan Jezus robi w niebie, zanim przyjdzie?” Nie im tylko, ale nam wszystkim, dziś odpowiada Kościół na podstawie drugiego czytania podając jedną z czynności Chrystusa. Określa ją powyższy tytuł tej niedzieli: doskonali nas.

2. Dzisiejszy krótki urywek starotestamentowy pochodzi z Księgi Daniela, zaliczanej w Biblii hebrajskiej nie do Proroków, lecz do Pism. Jest to bowiem jako gatunek literacki apokaliptyczna haggada schyłkowej epoki judaizmu, wyjaśniająca sens religijny wydarzeń, zwłaszcza epoki machabejskiej. Autor jako mędrzec natchniony posługuje się przy tym wizjami z udziałem aniołów. Wśród nich Michał wielki książę, jeden z pierwszych książąt (10,13.21), później nazwany archaniołem (Jud 9) uchodził za szczególnego opiekuna ludu Bożego. Przepowiedziane tu powstanie z martwych wielu, być może nie jest jeszcze powszechne, jak to jest w Iz 26,14.19, w każdym razie jest odpłatą Bożą za wierność Prawu. Mądrzy oznaczają tu nie tyle mędrców zawodowych będących na usługach władców, ile raczej nauczycieli ludu, którzy słowem i przykładem prowadzą innych do sprawiedliwości, tzn. do stylu życia zgodnego z wiarą objawioną.

Kolejny argument z Listu do Hebrajczyków za wyższością kapłaństwa Jezusa Chrystusa opiera się na poprzednio już omówionym określeniu raz na zawsze odnoszącym się do ofiary Chrystusa. Ofiara ta jako jednorazowa a skuteczna góruje nad codziennym a bezskutecznym (por. 9,14) ponawianiem ekspiacyjnych ofiar w świątyni. Przedostatnie zdanie urywku wyraża szczególną rolę kapłaństwa Chrystusa podaną w tytule niedzieli: Jedną bowiem ofiarą udoskonalił na wieki tych, którzy są uświęcani. Ta wypowiedź charakteryzuje dwie czynności Chrystusa Arcykapłana. Pierwszą, aspekt Jego jednorazowej ofiary, wyraża czasownik udoskonalił w formie czasu przeszłego dokonanego (greckie perfectum zawsze mówi o skutkach trwałych minionego faktu!). Drugi aspekt w zdaniu pobocznym za pomocą imiesłowu czasu teraźniejszego (są uświęcani) określa stały proces dokonujący się w wiernych otwartych na to Jego działanie.

Perykopa pochodzi z rozdziału 13 Ewangelii Marka, z tzw. „małej Apokalipsy”, w której Jezus odpowiadając na pytanie uczniów, uczy ich, jak należy przeżywać znaki zbliżającej się Jego paruzji i końca tego świata. W obrazie tym stosunkowo bliskie wypadki (zburzenie Jerozolimy w roku 70) przeplatają się ze znakami ostatecznej paruzji. Ten splot faktów wyjaśnia się dwojako: albo bliskie wypadki są typem końca świata, co jest bardziej prawdopodobne, albo należy te bliskie oceniać jako koniec świata Starego Testamentu. Po wyliczeniu zjawisk kosmicznych jako zwiastunów paruzji zapowiada Jezus swoje chwalebne pojawienie się i dodaje jego istotny moment – gromadzenie zewsząd za pośrednictwem aniołów wszystkich Jego wybranych. Choć dzień paruzji jest ścisłą tajemnicą Boga Ojca, nie do przekazania ludziom przez Syna, uczniowie mają wnioskować o jej bliskości na podstawie zwiastunów, jak pouczają o lecie zmiany w wyglądzie figowca na wiosnę.

3. Myśl główna zestawionych dziś czytań nie tyle ostrzega, jak to bywa w inne niedziele schyłku roku przy innym doborze lektury, lecz raczej w sumie optymistycznie a trzeźwo poucza o sytuacji wiernych uczniów. „Orędzie eschatologii Nowego Tes­tamentu jest radosne” (R. Schnackenburg). Wszystkie przerażające znaki kosmiczne następujące po wielkim ucisku zmierzają koniec końców do szczęśliwej chwili naszego zgromadzenia się przed Chrystusem, by z Nim pozostać już na zawsze. Choć tę prawdę głosi niejeden tekst (por. 1 Tes 4,17; 2 Tes 1,5; Hbr 9,28; 2 P 3,11–12), dzisiaj otrzymała ona nowe szczególne uzasadnienie w drugim czytaniu. Dlatego wszystko dzięki Chrystusowi zmierza do szczęśliwego końca, że On swoich wiernych raz na zawsze skutecznie konsekrowanych dla Boga przez swoją ofiarę o nieskończonej wartości tutaj na ziemi zwolna nadal doskonali przez Kościół jako Arcykapłan już zasiadający po prawicy Boga.

4. Homilia z pożytkiem przypomni naszemu pokoleniu o akcentowanym przez Sobór Watykański II powszechnym powołaniu do świętości. Rozwinie więc szerzej dzisiejsze akcenty optymistyczne wszystkich czytań, zwłaszcza drugiego. Warto przy tym praktycznie się zająć pytaniem, na jakiej drodze Chrystus Arcykapłan, który udoskonalił, ma nas przed sobą jako uświęcanych, czyli: co w tym współdziałaniu daje On, a co my? Nasza zależność od Jego ofiary jasno wynika z Jego słów: Za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie (J 17,19). Ma nas łączyć duch ofiary, a więc proegzystencja skierowana w stronę Ojca i braci. Wbrew zjawisku pewnego zaniedbania częstszej spowiedzi trzeba przypomnieć, że tylko krew Chrystusa (...) oczyści sumienia z martwych uczynków (Hbr 9,14). W Eucharystii Chrystus Arcykapłan nie tylko chce mieć konsumentów, ale współofiarników (por. Kol 1,24).

Augustyn Jankowski OSB – „wiara.pl”

 

 

17

 

XIII Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym – 14 listopada

W drugą niedzielę listopada Kościół obchodzi Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym. W tym roku będzie przeżywany pod hasłem „Solidarni z Libanem”. Zebrane fundusze zostaną przekazane na wsparcie chrześcijan w tym kraju.

W Libanie jest pięć głównych grup chrześcijan: katolicy, Ortodoksyjne Kościoły orientalne, wschodni prawosławni, Asyryjczycy i różnego rodzaju Kościoły ewangelickie i protestanckie. Konstytucja kraju gwarantuje wolność religii.

"Trwający od 2011 roku kryzys syryjskich uchodźców sprawił, że liczba przesiedleńców mieszkających w Libanie wzrosła do 1,5 mln, a większość z nich to muzułmanie. Wchłonięcie dużej liczby sunnitów zagraża w ten sposób wewnętrznej równowadze kraju. 17 października 2019 r. rozpoczęły się masowe antyrządowe demonstracje przeciwko politycznemu establishmentowi" - zwraca uwagę Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie w informacji przekazanej PAP.

Podkreślono, że Kościół w Libanie wykonał ogromną pracę, aby zmniejszyć dystans między religiami i między kulturami poprzez edukację. "Wykształcił całe pokolenia, zarówno muzułmanów, jak i chrześcijan. W niektórych szkołach katolickich prawie 90 proc. uczniów to muzułmanie, zwłaszcza na obszarach, gdzie stanowią oni większość. Chrześcijanie mają swoje szkoły, ale są one otwarte dla wszystkich. Wpłynęło to pozytywnie na sposób myślenia wielu Libańczyków i z tego powodu fanatyzm nie jest tak rozpowszechniony, jak w innych krajach świata arabskiego" - czytamy w komunikacie.

Zaznaczono, że "kultura dialogu, szacunku i wzajemnego współistnienia jest promowana przez różne katolickie instytucje opiekuńcze, takie jak: szpitale, przychodnie, sierocińce, ale przede wszystkim szkoły".

PKWP zwraca uwagę, że "aktualnie sytuacja szkół katolickich w Libanie jest trudna, a nawet rozpaczliwa".

"Liban jest krajem, w którym nie ma planów emerytalnych, ubezpieczeń społecznych czy innych programów socjalnych, więc osoby starsze lub słabsze są utrzymywane przez swoje dzieci i krewnych. Jednak w obliczu kryzysu gospodarczego, na który nałożyła się pandemia i skutki uboczne wybuchu, stało się to obecnie niemożliwe. Dla 77 proc. libańskich rodzin brakuje pieniędzy na wyżywienie, a 60 proc. pożycza pieniądze albo kupuje na kredyt. Cena żywności wzrosła o 400 proc. (dane UNICEF). Bezrobocie sięga ponad 50 proc. Kraj zmaga się z notorycznym brakiem prądu, lekarstw i paliwa. Jest to największy kryzys gospodarczy od 150 lat" - informuje PKWP.

Przypomniano, że pierwszy kryzys miał miejsce w październiku 2019 r. Następny był spowodowany pandemią COVID-19, która wygenerowała ogromne koszty społeczne i finansowe. "4 sierpnia 2020 r. Bejrut przeżył wybuch, który dotknął w głównej mierze zamieszkałą przez chrześcijan dzielnicę, co miało również ogromne uboczne konsekwencje dla tej wspólnoty" - wskazało PKWP.

Organizacja zwraca uwagę, że poziom emigracji i wskaźniki urodzin zmieniają proporcje pomiędzy różnymi wyznaniami. "W wyniku tych procesów zmniejsza się liczba chrześcijan. Ta ewolucja będzie niewątpliwie mieć negatywny wpływ na ich rolę i siłę polityczną. Ścisłe powiązanie wolności religijnej z polityką wewnętrzną i zagraniczną wywiera ogromny wpływ na perspektywy pełnej realizacji prawa do wolności myśli, sumienia i religii" - ostrzega PKWP.

Początki libańskiego chrześcijaństwa sięgają czasów Chrystusa. Tyr i Sydon są miejscami biblijnymi. W Piśmie Świętym słowo Liban zostało wymienione 72 razy. Jeszcze przed I wojną światową doszło do wielu aktów ludobójstwa na chrześcijanach. Najważniejsze z nich to te dokonane przez Druzów w 1840 i 1860 roku. Wielu ludzi zostało wówczas zmuszonych do opuszczenia kraju.

"Po wojnie izraelsko-palestyńskiej w latach 1947-1949 do Libanu przybyli Palestyńczycy, którzy uciekali z kraju lub zostali z niego wydaleni. Do dziś w Libanie znajduje się, co najmniej dziesięć obozów dla uchodźców palestyńskich. Mają oni własne prawa, są chronieni i mają własne ustawodawstwo w kraju, a mimo to przyczyniają się do destabilizacji Libanu" - przypomina PKWP.

Decyzję o tym, aby każda druga niedziela listopada była w Kościele w Polsce Dniem Solidarności z Kościołem Prześladowanym podjęła Konferencja Episkopatu Polski podczas 346. Zebrania Plenarnego na Jasnej Górze w dniu 27 listopada 2008 r. Organizatorem tego dnia jest Papieskie stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Co roku wybierany jest jeden kraj szczególnie doświadczany prześladowaniami. W tym roku krajem reprezentującym współczesne męczeństwo chrześcijan jest Republika Środkowoafrykańska.

Pomoc Kościołowi w Potrzebie (Kirche in Not) pomaga katolikom w 140 krajach. Zakres pomocy obejmuje: ewangelizację w mediach, kształcenie teologiczne, apostolat biblijny, pomoc duszpasterską, katechezę, stypendia mszalne, środki transportu, pomoc budowlaną. Pomoc Kościołowi w Potrzebie założył w 1947 r. holenderski norbertanin o. Werenfried van Straaten (1913-2003).

Od 2009 r. Sekcja Polska PKWP, przy aprobacie Konferencji Episkopatu Polski, organizuje Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym. Zainicjowała również wydanie publikacji "Prześladowani i zapomniani. Raport o prześladowaniu chrześcijan". Wydało też "Wierzę. Mały Katechizm katolicki" i przetłumaczoną na 176 języków książkę dla dzieci "Bóg przemawia do swoich dzieci: wybrane teksty z Biblii".

Wspierać można wysyłając SMS o treści RATUJE, pod numer 72405. Koszt to 2 zł plus VAT (2,46 zł. brutto) lub wpłacając na konta: ING Bank Śląski o/ Warszawa 31 1050 1025 1000 0022 8674 7759 bądź PKO BP o/ Warszawa 87 1020 1068 0000 1402 0096 8990. (PAP)

Autor: Magdalena Gronek – „dzieje.pl” mgw/ agz/

 

 

20

 

V Światowy Dzień Ubogich

Światowy Dzień Ubogich obchodzi piątą rocznicę. Nie jest to dużo, ale okazja pozwala na pierwszą syntezę. Kiedy w listopadzie 2016 Papież Franciszek podniósł wzrok od tekstu urzędowego swojej homilii i patrząc na tysiące ubogich ludzi, którzy wypełnili Bazylikę św. Piotra z okazji Jubileuszu Miłosierdzia ogłosił, że od tego momentu Kościół powinien mieć swój Światowy Dzień Ubogich niewielu wiedziało, co to za sobą przyniesie.

Powierzając organizację tego Dnia Dykasterii ds. Nowej Ewangelizacji miał swoją własną motywację i cel realizacji. Papież Franciszek w rzeczywistości zamierzał wskazać na to, co wybrał jako program swojego pontyfikatu: “Dlatego pragnę Kościoła ubogiego dla ubogich. Oni mogą nas wiele nauczyć. Oprócz uczestnictwa w sensus fidei, dzięki własnym cierpieniom znają Chrystusa cierpiącego. Jest rzeczą konieczną, abyśmy wszyscy pozwolili się przez nich ewangelizować. Nowa ewangelizacja jest zaproszeniem do uznania zbawczej mocy ich egzystencji i do postawienia jej w centrum drogi Kościoła. Jesteśmy wezwani do odkrycia w nich Chrystusa, do użyczenia im naszego głosu w ich sprawach, ale także do bycia ich przyjaciółmi, słuchania ich, zrozumienia ich i przyjęcia tajemniczej mądrości, którą Bóg chce nam przekazać przez nich.”(EG 198).

Począwszy od tego miejsca, w ciągu minionych lat Dzień poruszał tematy, zawsze czerpiąc natchnienie ze Słowa Bożego: “Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą!” (por. 1 J 3,18) w 2017 r. “Oto biedak zawołał, a Pan go usłyszał” (Ps 34,7) w 2018 r. “Ufność nieszczęśliwych nigdy ich nie zawiedzie” (Ps 9,19) w 2019 r., “Wyciągnij rękę do ubogiego” (Syr 7,32) w 2020 r. Jak widać, podczas gdy trzy pierwsze trzy lata stawiały teologalne cnoty wiary, nadziei i miłości w centrum refleksji, obecnie zaczynamy drogę, która prowadzi do ponownego odkrycia z bliska nowych sytuacji ubóstwa.

“Ubogich macie zawsze u siebie” (Mk 14,7). Słowa Jezusa papież Franciszek wyjaśnił w Orędziu ogłoszonym jak zwykle w dniu wspomnienia św. Antoniego Padewskiego, które teraz znajduje dalsze rozwinięcie w tej Pomocy duszpasterskiej, przekazanej na ręce ludu Bożego, aby Światowy Dzień mógł stanowić stałe wyzwanie dla naszych wspólnot, aby były uważne i przyjazne dla tych, którzy pukają do naszych drzwi. Jak wiemy, słowa Jezusa wypowiedziane w przededniu Jego męki były naganą uczniów za krytykowanie kobiety, która wylała na niego drogocenny olejek. W ten sposób czynił się obrońcą i przedstawicielem wszystkich ubogich, aby otrzymać należytą uwagę wobec swoich cierpień. “Najbardziej podatne na zranienie są osoby pozbawione dóbr pierwszej potrzeby. Długie kolejki przed stołówkami dla ubogich są namacalnym znakiem tego zgorszenia”. Papież Franciszek w ten sposób opisuje ubóstwo, które widzimy na co dzień na własne oczy, aby nikt nie odwracał wzroku gdzie indziej, nie podejmując koniecznej odpowiedzialności. Obecność ubogich obok nas nie może powodować irytacji, ale ma budzić należne poczucie sprawiedliwości i solidarności chrześcijańskiej. Jest ona niezbędnym preludium, aby celebracja Eucharystii stała się prawdziwym dzieleniem się Ciałem i Krwią Chrystusa oraz wsparciem żywego świadectwa chrześcijan jako forma wiarygodności.

Abp Rino Fisichella

Przewodniczący Papieskiej Rady ds.

Krzewienia Nowej Ewangelizacji

 

 

11

 

Twórcze napięcie

Pierwsze słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii: „W owe dni” (Mk 13,24), budzą od razu pytania: Jakie dni? Kiedy ponownie przyjdzie Syn Człowieczy? Kiedy będzie koniec świata? Pytania te zostają zawieszone, pozostawione (nie odrzucone!) bez odpowiedzi, ponieważ na końcu dzisiejszego fragmentu słyszymy: „Lecz o owym dniu (…) nikt nie wie (…), tylko Ojciec” (Mk 13,32).

Obrazy powtórnego przyjścia Jezusa i sądu ostatecznego bardzo mocno zakorzeniły się w sztuce i pobożności. Wystarczy wspomnieć Sąd ostateczny Michała Anioła w kaplicy Sykstyńskiej, freski Luki Signorellego i Fra Angelica w katedrze w Orvieto czy tryptyk Memlinga w Gdańsku. Niemniej od wielu lat dostrzegalne jest oddalanie się od tematu paruzji i sądu ostatecznego w teologii i duchowości i przesunięcie zainteresowania w stronę różnych przepowiedni końca świata, tłumaczenia znaków czasów ostatecznych, w których często więcej jest wyobraźni i pychy fundamentalizmu niż wiary i pokory rozumu.

Tymczasem, nie uciekając od tematu i trzymając się słowa Bożego, słów Syna Człowieczego, Jezusa, który wyraźnie mówi, że nikt nie wie, kiedy to nastąpi, tylko Ojciec, warto zwrócić uwagę na dzisiejszą aklamację przed Ewangelią. Brzmi ona: „Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym” (por. Łk 21,36). Czuwać i modlić się w każdym czasie to nosić w sobie pytanie o koniec mojego życia i koniec świata, tego, co teraz, i tego, co wieczne, wyrażone w bolesnym doświadczeniu przemijania i nadziei na przyszłość. To życie w twórczym napięciu, z jednej strony wiary w Bożą obecność w moim „tu i teraz”, a z drugiej strony, w podejmowaniu doświadczenia codzienności – czasem nudnej, czasem zaskakującej, czasem układającej się w sensowną całość, a czasem sprawiającej wrażenie całkowitego przypadku. Takie życie daje szansę na to, że będziemy gotowi na spotkanie ze śmiercią oraz że pełni ufności i miłości staniemy przed nadchodzącym Jezusem.

Krzysztof Popławski OP – „wdrodze.pl”

 

 

16

 

Stawiać Jezusa po swojej prawicy


Pan Jezus w jednym zdaniu wypowiedział całą prawdę o ludzkim życiu. Świę­ty Łukasz zanotował to zdanie, śpiewaliśmy je przed Ewangelią: „Czuwajcie i mód­lcie się w każdym czasie, abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym” (Łk 21,36).

Oto cała rzeczywistość naszego życia. Jest pokazany punkt docelowy każdej lu­dz­­kiej egzystencji. Sens naszego istnienia ma się wypełnić w tym, żeby każdy z nas mógł bez lęku stanąć wobec Syna Człowieczego; Tego, który kiedyś stanął na ziemi wo­bec każ­dego z  ludzi. Chodzi o to, aby każdy z nas mógł stanąć przed Nim wte­dy, kiedy On przyjdzie po raz wtóry, aby – jak to wyraźnie słyszeliśmy – „zebrać swoich wybranych”. Na tym wszyst­ko polega.

Liturgia Kościoła przez poszczególne niedziele przygotowuje nas przede wszyst­kim do tego. Gromadzimy się, żeby przypomnieć sobie prawdy zasadnicze, żeby je przy­łożyć do swojego życia. Po to się spotykamy, by przyjąć Jezusa, który jest dla nas pod­stawową gwa­rancją, że będąc z Nim teraz tutaj, będziemy mogli kie­dyś z ra­doś­cią sta­nąć przed Nim. Bo to, że przed Nim staniemy, nie ulega żadnej wątpli­woś­ci.

Już prorok Daniel mówi słowa: „Wielu zaś, co posnęli w prochu ziemi, zbudzi się: jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie” (Dn 12,2). Nie jest problemem dla człowieka, że jest śmierć. Problemem jest, co będzie potem. Bo potem nie ma nicości. ­Po­tem jest właśnie stanięcie wobec Syna Człowieczego. Jest wyraźnie powiedziane, że „je­d­ni zbudzą się do wiecznego życia”, czyli do wiecznego bycia z Bogiem, a drudzy „ku hańbie, ku wiecznej odrazie”, czyli do wiecznego bycia poza Bogiem, w cał­ko­wi­tym braku tej miłości, która do człowieka płynie z Bożego serca.

Dla każdego człowieka jest to istotny problem. Problem, który każdy z nas po­wi­nien mieć przed oczyma, żeby nikt nie musiał budzić się „ku hańbie, ku wiecznej od­razie”, ale aby każdy zbudził się do życia.

Że tak będzie, potwierdza również psalmista, który mówi: „w kraju zmar­łych du­szy mej nie zostawisz i nie dopuścisz, bym pozostał w grobie”. Nasze chrześ­cijańskie życie to bardzo klarowne systematyzowanie sobie pewnych prawd, żeby to, co jest nieus­tan­nie w świecie kwestionowane, co podlega zagmatwaniu, było w ludzkim życiu i ser­cu bardzo jasno ułożone.

Nie przerażam się perspektywą śmierci. Ja myślę o tym, co będzie potem. Czy będę szczęśliwy? A to, czy będę mógł być szczęśliwym po śmierci, decyduje się te­raz, w tym życiu. To, co robię, to, jak żyję, w decydujący sposób wpływa na to, czy moje szczęście, które teraz przeżywam, będzie przeprowadzone przez bramę wieczności.

I stąd prawda tych słów, od których zaczęliśmy dzisiaj nasze rozważanie: „Czu­waj­­cie i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym”. Moje życie będzie naznaczone szczęśliwą wiecznością, jeśli jest naznaczone takim szczęś­­­ciem teraz. A jest naznaczone, jeśli jest właśnie czuwaniem i modlitwą, to znaczy chodzeniem z Jezusem. Bo słowa psalmu, którymi modliliśmy się przed chwilą, mówią wy­raź­nie: „Ty ścieżkę życia mi ukażesz, pełnię twojej radości i wieczną rozkosz po Twojej prawicy”. Ja będę po Twojej prawicy. Ale teraz, jak mówi psalmista: „zawsze stawiam so­bie Pana przed oczy, On jest po mojej prawicy, nic mną nie zachwieje”. Teraz tylko ja decy­duję o tym, czy Jezus jest po mojej prawicy. A jeśli ja tak zde­cy­duję i tak będę decydował codziennie, to wtedy On postawi mnie po swojej pra­wicy. Niesamowita wymiana, całkowicie pozostawiona mojej wolności.

„Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie”. Jak to? Można się cały czas modlić? Tu właśnie o to chodzi, czy w moim ży­ciu tak postępuję. Mam oczywiście swój czas na to, żeby postawić Boga po swojej pra­wicy w sposób absolutnie wyjątkowy, jedyny i in­tymny – sam na sam. To jest moja oso­bis­ta, prywatna modlitwa. Każdego dnia mam czas na to, żeby między mnie a Boga nic nie weszło. Ale to jest czas specjalny. A obok tego w ciągu dnia stawiam sobie nieustannie po prawicy Syna Czło­wieczego. Idę z Nim wszędzie. Do Niego się odwołuję we wszystkim, co czynię, i we wszystkim, co się dzieje w moim wnętrzu. On jest włączony we wszystkie mo­je myśli, pomysły, zdarzenia, spot­kania z ludźmi. On w to wszystko jest włączony. Ja wiem, że On czeka na moje życzliwe spojrzenie ku Niemu.

On jest w pełnej gotowości, aby brać w tym wszystkim udział, aby mnie prowa­dzić po zawiłych ścieżkach drogą nie­zawodną, aby odpowiadać na moje pytania, aby da­wać pouczenia, aby pomagać mi, abym ja sam mógł się właściwie rozpatrzeć w gąsz­czu moich myśli, namiętności, uczuć, których bardzo często zupełnie nie rozu­miem, których bardzo często żałuję, czy muszę ponosić przykre ich konsekwencje i być napeł­nio­ny goryczą.

On w tym wszystkim jest. Chodzi tylko o to, czy umiem się do Niego odwołać, czy umiem prawdziwie postawić Go po swojej prawicy i podjąć z Nim uczciwą rozmo­wę. Do tego każdy z nas codziennie jest zapraszany. I to tworzy najbardziej istotny wy­miar i kształt naszego życia. To nadaje sens egzystencji. To znaczą słowa Jezusa: „Czu­wajcie i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli stanąć przed Synem Człowie­czym”.

Dla człowieka jest możliwa perspektywa ogromnego strachu, odrzucenia, potępienia. Człowiek sam może się w taką rzeczy­wis­tość wpro­wadzić w momencie decydującym, idąc ku niej przez życie pełne grzechu i nieuporządkowania. Ale może iść do bramy śmierci całkowicie zjednoczony z Bogiem, sprawiając, że stanie przed Nim bez lęku, bez strachu. Bo przecież będzie stawał przed Kimś bardzo bliskim, przed Tym, z któ­rym każdego dnia uczciwie toczył rozmowę, którego pytał, którego ucz­ciwie słuchał.

A jeśli rozmawiam z Nim uczciwie, jeśli oddaję Mu całą moją słabość i nędzę, jeśli stwierdzam, że nie jestem w stanie bu­do­wać życia na sobie, bo nie mogę sobie ufać, jeśli potrafię się do tego w swojej pokorze przyznać i naprawdę całe życie ustawić na Nim, to wtedy Jezus mnie prowadzi. Nie mam powodu do lęku, bo nie mam nic do ukry­cia.

Wielu z nas nie ufa Bogu. Jesteśmy tacy zwłaszcza wtedy, kiedy nabieramy lat i – patrząc w przeszłość – zaczynamy mieć wątpliwości. Wyznawaliśmy wprawdzie Bogu grzechy, ale zaczynamy się bać.

Pan Bóg przypomina nam przez autora Listu do Hebrajczyków: „Gdzie jest od­pusz­czenie, tam już więcej nie zachodzi potrzeba ofiary za grzechy”. Skoro ci Pan Bóg od­puścił, przebaczył, gdyż byłeś uczciwy i zadośćuczyniłeś, to nie daj się zaniepokoić. Nie pozwól dopuścić do siebie pokusy zwątpienia, rozpaczy, bo Bóg jest z tobą nawet w ta­kim momencie.

Jakie to jest niesamowite, że Szaweł przyczynia się do śmierci św. Szczepana, zga­­dza się na nią, a następnie dokonuje się w jego życiu wielka przemiana i – jak pięknie mówi św. Fulgencjusz z Ruspe: „Tam gdzie pierwszy poszedł Szczepan, ukamienowany przez Pawła, tam w ślad za nim podążył Paweł, wsparty modlitwami Szczepana. Oto praw­­dziwie życie, bracia moi: Tam Paweł nie wstydzi się zabicia Szczepana, a Szczepan raduje się towarzystwem Pawła, gdyż w obu jest radosna miłość”. Rzeczywistość, która jest możliwa dla każdego człowieka, jeśli potrafi postawić Jezusa po swojej prawicy.

Jeśli każdego dnia stawiam Jezusa po swojej prawicy, jeśli staram się oddać ster mego życia w Jego ręce, jeśli rozumiem moją nędzę, słabość, niemoc, to staram się czerpać od Niego łaskę, to rozumiem, że bez Niego nic nie mogę uczynić, to wyciągam rękę po Jego zwykłą codzienną obec­ność, zwłaszcza w Eucha­rystii, to jasne staje się, że dla mnie nie może być Mszy Świętej bez zjednoczenia z Jezusem w Komunii Świętej.

To jest najpełniejsze wzięcie Go na swoją prawicę, zdumiewające, ale takie nam przy­gotował. Człowieka możemy wziąć pod rękę. Jezus nie tylko daje się nam wziąć pod rękę, On sprawia, że możemy Go przyjąć w siebie. Że może nas przemieniać cał­ko­wicie od wewnątrz.

Jeśli w taki sposób rozumiem swoje życie, jest dla mnie jasne, że nie mogę sobie pozwolić na to, bym z tego rezygnował. Nie mogę sobie pozwolić na utratę tak wszechmocnej łaski, która jest w stanie pomóc mi iść drogami tego życia właś­ci­wie. Jaki to jest niesamowity dar! Pan Bóg czyni wszystko, aby nasze życie tutaj było cał­kowicie szczęśliwe – co nie znaczy bezproblemowe! – i aby takie było również po śmierci.

ks. Kazimierz Skwierawski – „Ekspres Homiletyczny”

 

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu

 

14 listopada - bł. Maria Luiza Merkert, dziewica
14 listopada - św. Wawrzyniec z Dublina, biskup
14 listopada - św. Mikołaj Tavelić, męczennik
14 listopada - św. Józef Pignatelli, prezbiter
14 listopada - bł. Jan Liccio, prezbiter
15 listopada - św. Albert Wielki, biskup i doktor Kościoła
15 listopada - św. Leopold III
15 listopada - św. Dydak z Alcali, zakonnik
15 listopada - bł. Magdalena Morano, dziewica
16 listopada - św. Małgorzata Szkocka
16 listopada - św. Gertruda, dziewica
16 listopada - rzymskie bazyliki świętych Apostołów Piotra i Pawła
16 listopada - NMP Ostrobramska, Matka Miłosierdzia
16 listopada - św. Agnieszka z Asyżu, dziewica
16 listopada - święci męczennicy i prezbiterzy Roch Gonzalez, Alfons Rodriguez i Jan del Castillo
16 listopada - kościół metropolitalny we Wrocławiu
16 listopada - kościół katedralny w Opolu
17 listopada - św. Elżbieta Węgierska
17 listopada - św. Grzegorz Cudotwórca, biskup
17 listopada - św. Grzegorz z Tours, biskup
18 listopada - bł. Karolina Kózkówna, dziewica i męczennica
18 listopada - św. Odo z Cluny, opat
18 listopada - kościół katedralny w Zamościu
19 listopada - bł. Salomea, dziewica
19 listopada - św. Mechtylda z Hackeborn, dziewica
20 listopada - św. Rafał Kalinowski, prezbiter
20 listopada - św. Feliks Valois, prezbiter
20 listopada - błogosławione dziewice i męczennice Aniela od św. Józefa i Towarzyszki
21 listopada - ofiarowanie Najświętszej Maryi Panny

21 listopada - św. Gelazy I, papież

 

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna:

(oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.15 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka - red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii: www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.