WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

       13/705                   -         31 marca 2019 r.C.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

31 marca 2019 r. C.

IV niedziela

Wielkiego Postu C

Miłosierny ojciec nie rozlicza marnotrawnego syna z jego przeszłości, lecz przywraca mu godność, daje sandały, szaty, pierścień oraz obficie zastawiony stół zamiast strąków wykradanych świniom.

To jest prawdziwa radość ojca: na nowo zasiąść do stołu wraz ze swym ocalonym synem.

A starszy brat? Porządny, może wręcz nieskazitelny, nie potrafi uczestniczyć w radości ojca. Dlaczego? Może nie odkrył, że służba ojcu jest radością, może nie wpadł na to, że codzienne zasiadanie z ojcem do stołu to niewiarygodne wręcz wyróżnienie, a może po prostu zabrakło mu wdzięczności...

Czy potrafię ucieszyć się z czyjegoś powrotu? Czy potrafię się ucieszyć z tego, co mam, ze stołu, który codziennie zastawia dla mnie Ojciec?

W dzisiejszym numerze:

- Bóg wierny słowu

- Pożegnaliśmy wieloletniego Przewodniczącego Rady Dzielnicy

- Nasze powroty

- Jestem dzieckiem Boga

- Potrzeba jednoznacznej decyzji

- Radosny powrót do Boga

- Święci i błogosławieni w tygodniu

Bóg wierny słowu

Lubisz ludzi słownych czy niesłownych? Takich, którzy spełniają obietnice, czy takich, którzy rzucają słowa na wiatr? Oczywiście, że wolimy ludzi wiernych danemu słowu. Dlaczego jednak nie zawsze tacy jesteśmy?

Bóg zawsze spełnia obietnicę. Tak bywa, że słowa sobie, a życie życiem. Zupełnie inaczej jest z Bogiem. Kiedy Bóg coś obiecuje, to zawsze wypełnia obietnicę. Wyraźnie potwierdza to odczytany przed chwilą fragment z księgi Jozuego. Usłyszeliśmy w nim, jak naród wybrany po wejściu do Ziemi Obiecanej obchodził pierwszą Paschę. Już samo wkroczenie do tego upragnionego kraju było spełnieniem Bożej obietnicy.

Innym znakiem Bożej opatrzności była codzienna manna z nieba podczas wędrówki po pustyni. Manna ustała następnego dnia, jak tylko Izraelici zaczęli spożywać plon tej ziemi. I znowu stało się tak, jak Pan zapowiedział.

Owo spożywanie z plonu tej krainy – chlebów przaśnych i kłosów prażonych – stało się jeszcze jednym znakiem, że Pan jest zawsze i wszędzie stróżem swego ludu. Tym bardziej przekonującym znakiem, że tego roku synowie Izraela nie musieli uprawiać ziemi, lecz żywili się plonami ziemi Kanaan.

Jakże wielka była wtedy w nich wiara w słowa Boga! Jakże wielka ufność w Jego obietnice! Jakże wielka radość!

Człowiek nie zawsze spełnia obietnice. Z biegiem lat gorąca ufność stygnie, wiara słabnie, a radość pryska jak bańka mydlana. Jest tak dlatego, że o ile Bóg nigdy nie zawodzi człowieka, o tyle człowiek często zawodzi człowieka. Ileż to razy umawiamy się na przykład z kimś co do ceny i czasu naprawy naszego samochodu, a przy odbiorze okazuje się, że jest inaczej, niż obiecywano. Ileż to razy umawiamy się ze stolarzem na wykonanie biurka czy stolika, a on ciągle mówi: „później”, bo coś akurat mu wypadło? Należy zapytać, czy jest to zła organizacja pracy, czy też przecenianie swoich możliwości. Tak czy owak efekt jest zawsze taki, że umówiwszy się z człowiekiem, zostajemy przez niego wystawieni do wiatru. Czy tak już zawsze musi być? Oczywiście, że nie. Bóg wzywa nas do wierności danemu słowu. W ogromnym słowotoku naszej cywilizacji potrzeba przywrócić wartość tego, co znaczyło kiedyś „dać komuś słowo”. Jak to zrobić?

Wiarygodność. Po pierwsze, ważne jest słuchanie słowa Boga i wypełnianie go. Lektura Biblii i medytacja nad historią narodu wybranego ukażą nam wielokrotnie, jak Bóg jest wierny swemu słowu, a przez to pobudzą naszą wiarę w słowo Boże. Kiedy będziemy wierni słowu danemu Bogu, będziemy też wierni słowom danym ludziom.

Po drugie, ważna jest wiarygodność. Wiarygodność polega nie tylko na mówieniu zawsze prawdy, ale na konsekwentnym wcielaniu jej w życie każdego dnia. Człowiek wiarygodny szybko zyska zaufanie, a jego ludzka – słaba przecież – wiarygodność będzie znakiem doskonałej Bożej wiarygodności.

Po trzecie, ważny jest szacunek do tego, co się mówi. Każde słowo winno być przemyślane i potrzebne. Najpopularniejszym językiem świata jest mówienie, co ślina na język przyniesie. Miliardy słów otaczają nas każdego dnia, ranią, tłamszą. Zdolność mówienia jest wielkim darem. Aby człowiek nie mówił zbyt wielu głupich słów Bogu, dał mu On dziesięć palców, aby pamiętał Jego mądre rady:

Żeby pierwsze słowo było dobre,

Żeby drugie słowo było prawdziwe,

Żeby trzecie słowo było sprawiedliwe,

Żeby czwarte słowo było hojne,

Żeby piąte słowo było odważne,

Żeby szóste słowo było delikatne,

Żeby siódme słowo było pocieszeniem,

Żeby ósme słowo było przygarnięciem,

Żeby dziewiąte słowo było pełne szacunku,

Żeby dziesiąte słowo było mądre.

Potem milcz.

Powiedz więc to, co potrzeba, powiedz to, co jest prawdą, a potem milcz. Wtedy będziesz jak Bóg, który jest wiarygodny, bo zawsze jest wierny swemu słowu.

ks. Jerzy Jastrzębski

Pożegnaliśmy wieloletniego

Przewodniczącego Rady Dzielnicy.

         W piątek na naszym cmentarzu odbyła się Msza żałobna i pochowanie prochów Stanisława Madeja. Był on Przewodniczącym Rady Dzielnicy XVII nieprzerwanie przez 24 lata. Przez cały czas zabiegał o nasze sprawy, żył nimi i godnie reprezentował nas.

Mszę żałobną odprawili nasz ks. proboszcz – prałat Jan Abrahamowicz, ks. prałat Jan Głód, ks. Kazimierz Dąbrowski oraz ks. proboszcz z Kantorowic – Jan Krzyżowski. Okolicznościowe kazanie wygłosił nasz ks. Proboszcz wspominając postać zmarłego.

Przy grobie głos zabrali Prezydent Miasta Krakowa – Jacek Majchrowski, Przewodniczący Rady Miasta – Sławomir Pietrzyk. Ostatni zabrał głos Poseł na Sejm RP – Ireneusz Raś wspominając zmarłego, jego zasługi, poważanie wśród mieszkańców i przedstawicieli władz. Podziękował On również przybyłym na pogrzeb mieszkańcom, znajomym, rodzinie oraz licznie przybyłym reprezentantom i przedstawicielom władz różnego szczebla, szkołom, stowarzyszeniom i kapłanom.

Dziękujemy Ci Stanisławie za oddanie nam kawałka swojego życia. Pozostajemy w modlitwie, w Twojej intencji.

Wieczne odpoczywanie racz Mu dać Panie.

                          W. Wyka

Nasze powroty

Pod koniec swojego życia siedemnastowieczny malarz Rembrandt namalował słynny obraz „Powrót syna marnotrawnego”. Na pierwszym planie artysta umieścił postaci: powracającego syna i witającego go ojca. Postać syna wskazuje na dramat bólu. Na nogach widoczne są rozpadające się chodaki, ukazujące poranione stopy, a brudne zniszczone ubranie jest w strzępach. Na twarzy syna widać wyraźne rysy i ból. Postać ojca wyraża wybaczenie i ulgę z powrotu już opłakanego syna. Dłonie ojca są symbolicznie różne. Jedna jest szeroka, twarda, spracowana, jakby męska. Druga zaś smukła i biała, jakby kobieca. Ojciec jest ubrany starannie, ale ubogo. Wybacza synowi grzechy oplatając go dłońmi.

Jedną z postaci drugiego planu jest wierny syn, który pozostał z ojcem w domu. Jest on bogato ubrany, a jego twarz wyraża zdziwienie i niezadowolenie z reakcji ojca na powrót niewiernego syna. Złości go to, że z taką czułością ojciec przyjął swego syna, który opuścił go i roztrwonił ofiarowane mu bogactwo. Widocznie nie jest zadowolony z powrotu swego brata. Rembrandt chciał w jak najlepszy sposób przedstawić treść chyba najbardziej znanej biblijnej przypowieści o nawróceniu. Droga powrotu była dla młodszego syna bardzo długa i bolesna. Prowadziła od momentu zdemaskowania pozornego szczęścia, aż do powrotu do rodzinnego domu, porzuconego wcześniej. A w domu cierpliwie czekał ojciec, który pomógł swojemu synowi na nowo odkryć godność dziecka. Swoim spojrzeniem potrafił wydobyć z marnotrawnego dobro, które zostało zakryte przez iluzje szczęścia.

Młodość jest często związana ze złym wykorzystaniem daru wolności. Bóg, podobnie jak ojciec z przypowieści ewangelicznej, jest pełen dobroci i zaufania. Jego miłość nie pozwala jednak na to, by ograniczał wolność człowieka. Dopiero kiedy ten odkrywa, że wolność przeradza się w swawolę i powoduje zniewolenie, otwierają się mu oczy. Przekonany wcześnie co do słuszności podjętej decyzji, nagle traci grunt pod nogami. Zaczyna dostrzegać, jak krótkowzroczne były plany z dala od domu ojca i marzenia na przyszłość. Koniec pozornej pomysłowości ma swoje miejsce pomiędzy świniami. Ta tragiczna po ludzku sytuacja robi miejsce na refleksję: „Wtedy zastanowił się…”. Zaczyna się zmiana myślenia. Powrót do tego miejsca, które porzucił. Nawrócenie. Prawdziwe nawrócenie człowieka to nie tylko zaniechanie grzesznych czynów, ale rzeczywista przemiana serca, uznanie „za stratę” wszystkiego, co oddalało mnie od tego pędu „ku wyznaczonej mecie”.

Wielki Post przynosi spodziewane owoce w naszym życiu wtedy, gdy odkrywamy w nim okazję do osobistego powrotu do Boga, pomnożenia dobra i świadczenia miłości w codziennych sytuacjach. Zwykle bardzo łatwo przychodzi nam usprawiedliwiać siebie, a jeszcze łatwiej oceniać i potępiać innych. Nasze grzechy przerażają nas, wolimy więc przed nimi uciec, zamaskować je pięknie brzmiącymi słowami i wyszukanymi motywacjami. Przyznać się do słabości, błędu, własnej niewystarczalności - to bardzo trudne. O wiele łatwiej jest żyć w przekonaniu, że w naszym życiu i postawach wszystko jest w porządku, że nic nie wymaga zmiany

ks. Leszek Smoliński

Jestem dzieckiem Boga

Czwarta niedziela Wielkiego Postu nazywana jest również niedzielą laetare, czyli radości. Dzisiejszy fragment Ewangelii podpowiada nam, z czego chrześcijanin powinien się cieszyć. Radość nasza ma wypływać z tego, że jesteśmy dziećmi Boga. A jesteśmy nimi nawet wtedy, gdy – jak syn marnotrawny – mamy poczucie, że na to nie zasługujemy, lub gdy się lękamy korzystać z tej godności, tak jak starszy syn z dzisiejszej przypowieści.

Młodszy, który zgrzeszył, jest zaskoczony miłosierdziem ojca. Ojciec nie tyle przyjmuje go z powrotem do domu, ile przywraca mu utraconą godność synowską. Daje mu na nogi sandały, które w tamtych czasach były przywilejem ludzi wolnych, oraz najlepszą szatę i pierścień, symbolizujące, że przywrócona mu zostaje godność synowska. Ucztuje razem z ojcem, rodziną i przyjaciółmi, co jest dowodem tego, że pomimo grzechu jest im równy.

Starszy syn ma pretensje do ojca, że nigdy nie otrzymał od niego tego, co dostał młodszy brat. Ojciec zwraca mu uwagę na to, że mógł korzystać z wszelkich przywilejów, bo miał do nich dostęp. Ale starszy syn nigdy tego nie zrobił, bo się bał. Nie czuł się godny, by wziąć to, co mu się należało. Lękał się urazić ojca tym, że może swobodnie skorzystać z jego dóbr.

Ojciec pokazał swoim dzieciom, że to on jest gwarantem godności synowskiej. Oni są synami tylko dlatego, że on jest ich ojcem. Taka sama zależność jest między nami a Bogiem Ojcem. Jesteśmy dziećmi Bożymi dlatego, że to Bóg jest naszym Ojcem. Grzech lub lęk przed Bogiem mogą w nas wywołać poczucie, że nie jesteśmy „godni nazywać się Jego synami” (por. Łk 15,21b).

Jednak nasza godność wypływa z Boskiej woli i Ten, który nam ją nadał, może w nas ją na nowo odnowić w swoim nieskończonym miłosierdziu. Wielki Post to czas, kiedy możemy się zanurzyć w tym miłosierdziu, by na nowo odnaleźć w sobie tę radość, że „zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy” (1 J 3,1b).

Mariusz Kulig OP - ur. 1985, dominikanin, wikariusz parafii św. Dominika na warszawskim Służewie.

Potrzeba jednoznacznej decyzji

Trwa okres Wielkiego Postu, jest środek nocy. Ciszę zadumy rozrywa dudnienie i pulsujące kolorowe światła. Z dyskoteki w centrum Krakowa dochodzą śmiechy i pijackie przyśpiewki. Okazuje się, że tak jest prawie codziennie. Właściciel mówi, że większość tych młodych ludzi to katolicy. W rozmowie z dziennikarzem deklarują się jako wierzący. Wielu z nich w Środę Popielcową było w kościele, by „dać się posypać”. Jakże diametralnie skrajne postawy. Na pytanie, czy jedno z drugim się nie kłóci, młoda blondynka odpowiada: „Jestem katoliczką, ale na post i umartwienie będzie czas na starość”. Wielu tańczących deklaruje, że wróci tu jeszcze w najbliższym czasie. Wielki Post jest dla pobożnych, a nie dla wierzących „nowocześnie”. Przecież „wszystko jest dla ludzi”.

Niestety, taki obraz nie należy do wyjątków. Coraz więcej chrześcijan, i to nie tylko młodych, laicyzuje się. Nie traktują okresu Wielkiego Postu jako czasu nawrócenia i powrotu. Nasuwa się więc pytanie: Czy ten powrót kiedyś nastąpi? Dzisiejsza Ewangelia daje na to pytanie odpowiedź. Można zaryzykować twierdzenie, że w każdym z nas jest „coś” z ewangelicznego syna marnotrawnego. Zobaczmy, jakie są warunki owego powrotu.

Kiedy syn marnotrawny roztrwonił cały majątek i zaczął przymierać głodem, myślał w następujący sposób: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba”. W tej refleksji ukryta jest tęsknota za stabilnością i bezpieczeństwem. Człowiek współczesny musi sobie uświadomić, że tylko w Bogu może odnaleźć szczęście, pokój i radość. Współczesnym tabernakulum staje się ekran telewizyjny czy komputerowy. Na wiele pytań próbujemy znaleźć odpowiedź w mass mediach, poradnikach. A przecież odkrycie prawdy, którą jest Bóg, jest tak oczywiste. Syn marnotrawny odkrył ją dopiero po pewnym czasie, kiedy perypetie życiowe pokazały błędy w jego rozumowaniu. Trzeba nam zatem refleksji nad sobą i dojścia do przekonania, że powrót jest potrzebny, a nawet nieunikniony. Święty Augustyn, błądząc i szukając odpowiedzi na pytanie o sens życia, po pewnym czasie zrozumiał, że „niespokojne jest serce człowieka, póki nie spocznie w Panu”.

Refleksja nad powrotem jest jednak niewystarczająca. Syn marnotrawny z pewnością wielokrotnie myślał o swoich błędach, jednak dopiero po pewnym czasie zdecydował, że wróci do ojca. Zatem aby wrócić, trzeba podjąć konkretną decyzję. Wymaga ona odwagi i samozaparcia. Syn marnotrawny jest tak dogłębnie przejęty swoimi przemyśleniami, że przestaje się wahać i wraca.

Współczesny człowiek potrzebuje takich decyzji, choć coraz częściej można zaobserwować brak umiejętności ich podejmowania. Zagubienie wśród wartości i zwlekanie z różnego rodzaju decyzjami są wpisane w pejzaż ludzkiego postępowania.

Oto ilustrujący to zjawisko przykład. W pewnej rodzinie ojciec, pięćdziesięciolatek, zachorował na raka. Kilku lekarzy namawiało go na operację, na leczenie. On jednak zwlekał z decyzją. Doradzali mu sąsiedzi i koledzy: „Nie rób tego, rozgrzebią cię i będzie po wszystkim”. Odwlekał więc operację, a kiedy w końcu zdecydował się na ten ruch, było już za późno.

Syn marnotrawny podjął decyzję o powrocie w momencie, w którym był on jeszcze możliwy. Jest to na pewno wezwanie i nauka skierowana do nas, abyśmy nie zwlekali z decyzją o nawróceniu, o powrocie do Boga, a więc o przemianie.

Kiedy analizujemy przemyślenia głównego bohatera dzisiejszej przypowieści, nasuwa się jeszcze jedna refleksja. Syn marnotrawny myśli o sobie w następujący sposób: „Nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z najemników”.

Wie doskonale, że powrót musi być okupiony upokorzeniem, pewną ofiarą. Każdy powrót wymaga wysiłku. Mimo tak upokarzającego scenariusza syn marnotrawny powraca. Jest gotowy na podjęcie wyzwania i decyzji, które bolą. Nawrócenie jest zatem gotowością na ból przemiany.

Popatrzmy chociażby na ludzi pogrążonych w jakimś nałogu. Czy łatwo przestać pić, kiedy czyni się to codziennie? Ile trzeba samozaparcia, aby nie ulec pokusie nieczystej, która drąży serce i umysł? Jakże nieraz trudno opanować nerwy i odezwać się do najbliższych z czułością. Nie ma, niestety, nawrócenia bez osobistego wysiłku. Syn marnotrawny wraca, mając świadomość, że ojciec mimo wszystko go przyjmie.

Chrystus zaprasza i zachęca nas dzisiaj, abyśmy wybrali się z bohaterem ewangelicznej przypowieści w drogę powrotną. Możemy być pewni, że zostaniemy przyjęci. Ta ufność wynika z Bożego miłosierdzia, z wezwania, które zna każdy z nas: „Jezu, ufam Tobie!”. Najpierw potrzeba jednak refleksji nad koniecznością nawrócenia, a później trzeba podjąć decyzję o powrocie i zdecydować się na konkretny wysiłek z tym związany.

Idźmy zatem i wyznajmy: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Tobie, ale przyjmij mnie!”.

ks. Janusz Mastalski

Radosny powrót do Boga

1. Radość właściwa dla Niedzieli Laetare dźwięczy we wszystkich trzech czytaniach. W każdym z nich jawi się wyraźny kontrast, jaki zachodzi między dwiema sytuacjami – smutną, która przemija, a radosną, która nastaje. Sytuacje te są kolejno: historyczna – epizod z dziejów Izraela; historiozbawcza – ukazana przez wiarę wiernym pierwotnego Kościoła; wreszcie zawsze się powtarzająca sytuacja moralna – z tej przypowieści Łukaszowej, którą trafnie nazwano „Ewangelią w Ewangelii”. Wszystkie trzy sytuacje są – mimo wielkiego oddalenia od nas w czasie – niezmiennie dla nas aktualne, zwłaszcza w okresie Wielkiego Postu. Jego bowiem celem jest spotęgowanie w nas procesu zawsze obowiązującej metanoi. Nową motywacją dla tego procesu jest dziś wydobyty w czytaniach aspekt radosnego powrotu. Tymczasem w nas często tkwi nie zawsze uświadomione, a błędne, przekonanie, że należąc do „sprawiedliwych” nie potrzebujemy się wcale nawracać.

2. W pierwszym czytaniu stajemy wraz z Izraelem u progu nowej epoki. Przejście granicy, którą był Jordan, zakończyło 40-letnią wędrówkę ludu Bożego przez pustynię. Jozue, wyznaczony przez Boga po Mojżeszu jako wódz (Pwt 31,1–8.14.23), już w Ziemi Obiecanej, na stepach Jerycha, z Bożego nakazu odnowił znak przymierza Izraelitów – obrzezanie, zaniedbane podczas wędrówki. To było „zrzucenie hańby egipskiej” z Izraela, który wtedy właśnie odzyskał definitywnie pełną wolność rozpoczynając życie na ziemi wielokrotnie obiecywanej przez Boga Abrahamowi i jego potomkom (Rdz 12,7; 13,14–17; 15,7.16.18–21; 17,8), Izaakowi, Jakubowi, wreszcie Mojżeszowi (Wj 3,16n). Manna zatem już przestała karmić Izraela, skoro osiągnął on swój cel i mógł kolejną Paschę na pamiątkę pierwszej (Wj 12,20.24–28) spożyć w ziemi Kanaan korzystając z jej plonu. Można tu wyzyskać typologię manna – Eucharystia idąc śladami myśli św. Pawła z 1 Kor 10,1–4; 11,26.

Apostoł uwydatnia doniosłość przekroczonej z Chrystusem granicy dwóch epok dziejów zbawienia. Skończyła się ekonomia dawnego Prawa, bo wszystko stało się nowe dzięki dziełu Odkupienia, tutaj nazwanego pojednaniem (cenny w Wielkim Poście aspekt!). Jego dalszym ciągiem jest zawsze aktualne jednanie z Bogiem grzeszników za pośrednictwem sług Chrystusa, apostołów i ich następców, których Bóg obdarzył takim właśnie posłannictwem. Przez nich więc On sam ciągle napomina grzeszników, aby pojednali się z Nim mocą raz dokonanego dzieła Odkupienia. W nieco trudnym uzasadniającym to zdaniu końcowym: grzechem uczynił znaczy „uczynił ofiarą ekspiacyjną za grzech” (por. Ga 3,13). Stać się Bożą sprawiedliwością – to tyle, co uzyskać stan prawdziwej doskonałości, zamierzony przez Boga wiernego swym obietnicom. Solidarność więc z Chrystusem Odkupicielem daje coś więcej niż samo oczyszczenie z grzechów – udostępnia świętość.

W przypowieści o synu marnotrawnym kilka rysów uwydatnia miłosierdzie Boże. Ojciec nie ogranicza wolności młodszego syna opuszczającego jego dom, ale z drugiej strony czeka na jego powrót jako na akt wolnej woli. Syn dochodzi do dna nędzy: nie tylko musi paść nieczyste zwierzęta, ale na skutek bezwzględności właściciela musi im podkradać to, czym się żywią. Metanoia w nim powstaje z dwóch motywów: przeżywa swoją nędzę, ale pamięta też, kim jest ojciec. Wielkoduszność ojca nie chce słuchać prośby syna o pokorną rolę tylko najemnika, ale przez trzy symboliczne polecenia (pierścień, sandały, szata odświętna) przywraca syna do pełnych praw dziedzica majątku, a nadto zarządza obchód tak uroczysty z racji odzyskania syna. Dwukrotnie (co w Biblii oznacza zawsze podkreślenie) pada z ust ojca wytłumaczenie powodu tej wspólnie przeżywanej radości: powrót do życia umarłego duchowo syna. Boże ojcostwo – to dawać życie a utracone przywracać.

3. Wspólna wszystkim czytaniom jest jedna myśl o radosnym dla nas powrocie do tej bliskości z Bogiem, którą On sam dla nas przeznaczył jako źródło prawdziwego szczęścia. Myśl ta otrzymuje wprawdzie w nich trzy różne kształty, ale wykazuje jedną i tę samą przyczynę – Miłosierdzie Boże wprawdzie odwieczne, ale występujące z inicjatywą zbawienia człowieka właśnie w dziejach konkretnych tak całej ludzkości, jak też jednostek. Dziś więc w konkrecie naszego życia mamy uznać, że Boże przymierze miłości z nami trwa jako zawsze nowe, bo jest wieczne, zawarte przez Jezusa Chrystusa na krzyżu raz na zawsze. Zbawiciel darzy nas życiem w sakramentach, zwłaszcza w każdej Eucharystii. Nieustanna aktualność miłosiernej Bożej inicjatywy liczy się z przeszłością życia każdego z nas. Dlatego inicjatywa ta gotowa jest na nowo przebaczać nam winy w każdej naszej sytuacji, ilekroć jesteśmy świadomi naszego zawinionego oddalenia od Boga jako Ojca.

4. Dwie są możliwe wersje ujęcia tematu tej niedzieli w homilii. Pierwsza – ukaże trzy kształty historiozbawcze powrotu do Boga, odpowiednio do treści każdego z czytań. Przy tym w pierwszym i drugim czytaniu należy uwydatnić darmową inicjatywę dwóch przymierzy ze strony Boga, czuwającego nad realizacją obu tych etapów, a w trzecim – po oczekiwaniu na powrót grzesznika zupełne darowanie mu winy i radosne przywrócenie do pełni dawnych praw synowskich. Druga wersja – po krótkim omówieniu form realizacji obu przymierzy szeroko rozwinie obraz powrotu grzesznika do Boga. Powrót ten wymaga wpierw metanoi, opartej na szczerym uznaniu rzeczywistej nędzy, w jaką wtrąca człowieka oddalenie od Boga. Wnioskiem ma być ufny a pełny skruchy powrót do Ojca, który daje nieproporcjonalnie więcej, niż otrzymuje. Można dołączyć (przy dłuższej Ewangelii) przestrogę przed postawą starszego syna, która przy pozornej słuszności pretensji jest wręcz odrażająca.

Augustyn Jankowski OSB

Święci i błogosławieni w tygodniu.

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.