WZGÓRZA

 

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

 

       9/701                   -           3 marca 2019 r.C.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

 

3 marca 2019 r. C.

 

 

VIII NIEDZIELA ZWYKŁA C

 

 

Jezus gromadzi nas w Eucharystii. Przyjmujemy Jego zaproszenie i przychodzimy tu, aby dziękować i błogosławić.

Ta modlitwa może usunąć belkę z naszych oczu. Możemy wyprosić łaskę spojrzenia w prawdzie na samych siebie. Wtedy otrzymujemy zdolność zobaczenia własnych grzechów i doświadczenia wielkiej miłości Boga. Stajemy się zdolni do miłosiernego spojrzenia na tych, do których On nas dzisiaj pośle.

 

2

 

 

W dzisiejszym numerze:
- Etyka i optyka.
- Rozpoczynamy Wielki Post.
- Twoja mowa cię zdradza.
- Jezus kocha Kościół.
- Święci i błogosławieni w tygodniu.
 
 
 
 
3
 

Etyka i optyka.

Rok temu przeszedłem operację usunięcia zaćmy z jednego oka. Zmieniło to znacząco mój sposób widzenia rzeczywistości.

Zaćma rozwija się stopniowo. Na początku przecieramy okulary, ponieważ wydaje się nam, że mamy brudne szkła. Później się przyzwyczajamy i znajdujemy kąty, pod którymi lepiej widać, aż w końcu okulista mówi: Ma pan zaćmę.

Kiedy opatrunek został zdjęty i soczewki dopasowane, byłem zachwycony ostrością widzenia. Zamiast czegoś niewyraźnego, zamglonego, jakby oglądanego przez okulary, na których rozmazano resztki masła ze śniadania, zobaczyłem rzeczywistość pełną szczegółów i nowego blasku. Właśnie to było uderzające: szczegółowość i blask. Rzeczy lśniły. W Biblii często jest mowa o blasku, na przykład szata Jezusa podczas przemienienia na górze Tabor była lśniąco biała. To nagłe przejście od zamglenia do lśnienia uświadomiło mi, że blask to jakość, którą można zobaczyć.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi o związku między sposobem widzenia świata a tym, jak oceniamy rzeczywistość – włącznie z oceną postępowania innej osoby. „Pozwól, że usunę źdźbło z twojego oka” – to ingerencja, ocena czyjegoś postępowania, chęć naprowadzenia go na właściwe tory myślenia i działania. Ale wpierw „usuń belkę ze swego oka”. Kiedy zaczniesz dobrze widzieć, będziesz także prawidłowo oceniać innych i – gdy zajdzie potrzeba – trafnie ich pouczysz lub im doradzisz. Belka lub źdźbło, wszystko jedno które z nich, zniekształcają obraz. Nie widzę wyraźnie, nie dostrzegam szczegółów, rzeczywistość jest matowa, pozbawiona blasku. W takich okolicznościach nie jestem w stanie ani trafnie oceniać, ani trafnie doradzać. Co więcej, czyż nie jest tak, że im większa belka w naszym oku, tym chętniej pouczamy innych o konieczności usunięcia źdźbła z ich oka?

Filozof Emmanuel Levinas określił związek między sposobem widzenia rzeczywistości a naszym stosunkiem do bliźniego lapidarnym zdaniem: „Etyka jest optyką”. Etyka to czyny i intencje, które ujawniają prawdziwy stosunek do innych, to, jak widzę drugiego. To z obfitości swojego dobrego lub złego serca przemawia i działa człowiek.

Grzegorz Chrzanowski OP - ur. 1965, dominikanin. Wykładowca filozofii w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym oo. Dominikanów oraz na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II. Mieszka w Krakowie.

 

 

 

4

 

Rozpoczynamy Wielki Post.

Środą Popielcową Kościół katolicki rozpoczyna liturgiczny okres Wielkiego Postu, jest to czas przygotowania do Wielkanocy. Wielkanoc jest liturgicznym przeżyciem największego i fundamentalnego wydarzenia chrześcijaństwa — Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który stał się człowiekiem i umarł dla zbawienia wszystkich ludzi.

Wielki Post to czas intensywnego życia duchowego, zerwania z grzechem i nawrócenia do Boga, pokuty, walki z własnymi słabościami i z mocami zła. Z liturgii znika radosne „Alleluja” i hymn „Chwała na wysokości Bogu”, a dominującym kolorem szat liturgicznych staje się fiolet. W tradycji Kościoła Wielki Post był też okresem intensywnego przygotowania katechumenów do chrztu, który otrzymywali w Wielkanoc.

„Posypmy głowy popiołem...” Tak śpiewamy w pieśni przeznaczonej na ten dzień. Podczas Mszy św. kapłan posypuje głowy wiernych popiołem, wypowiadając ewangeliczną formułę: „Nawróć się i uwierz w Ewangelię” lub słowa z Księgi Rodzaju: „Prochem jesteś i w proch się obrócisz”. W ten sposób Kościół wzywa indywidualnie każdego wiernego do nawrócenia i pokuty za siebie i za świat.

Zwyczaj posypywania głów popiołem na znak żałoby i pokuty znany jest w wielu kulturach i tradycjach. Znajdujemy go zarówno w starożytnym Egipcie i Grecji, jak i u plemion indiańskich oraz na kartach Biblii, np. w Księdze Jonasza czy Joela. Liturgiczna adaptacja tego zwyczaju pojawia się w VII w. Pierwsze świadectwa o święceniu popiołu pochodzą z X w. W następnym stuleciu, w roku 1091, papież Urban II wprowadził ten rytuał jako obowiązujący w całym Kościele. Z tego też okresu pochodzi zwyczaj, że popiół do posypywania głów wiernych uzyskuje się z palm poświęconych w Niedzielę Palmową poprzedniego roku.

Już od II w. chrześcijanie wyznaczali specjalny okres jako przygotowanie do świąt Wielkiej Nocy. Na początku było to zaledwie 40 godzin, czyli praktycznie tylko Wielki Piątek i Wielka Sobota. Później przygotowania zabierały cały tydzień, aż wreszcie ok. V w. czas przygotowania do Uroczystości Zmartwychwstania wydłużył się do 40 dni. Kościół nawiązuje tutaj do 40 dni postu Jezusa na pustyni, a także wspomina w ten sposób 40-letnią wędrówkę ludu wybranego z niewoli egipskiej do Ziemi Obiecanej.

Post nie obejmował nigdy niedzieli — dnia, który zawsze jest radosną pamiątką Zmartwychwstania. Z tego powodu do 6 tygodni Wielkiego Postu dodano brakujące dni i początek tego okresu ustalono właśnie na środę, która później została nazwana Popielcem.

Czas modlitwy i umartwienia. Hymny liturgiczne następująco wyrażają istotę tego okresu: „Dałeś nam przykład, o Jezu, czterdziestu dni umartwienia; aby w nas ducha odnowić, wymagasz postu i skruchy” albo w innym miejscu: „Jak naród wybrany idziemy za Tobą, nasz Boże i Wodzu, co w słupie ognistym

wskazujesz nam drogę pośpiesznej ucieczki z krainy grzechu i śmierci”.

Minimum praktyk pokutnych na Wielki Post zostało wyznaczone przez prawo kościelne. Jednakże cały ten okres liturgiczny jest wezwaniem do pełnienia dzieł miłosierdzia, jałmużny i wzmożonej modlitwy. Szczególnymi nabożeństwami Wielkiego Postu są: Droga Krzyżowa odprawiana zwykle w piątki oraz niedzielne Gorzkie Żale. Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina, że bez nawrócenia serca, czyny pokutne pozostają bezowocne i kłamliwe. I odwrotnie — nawrócenie wewnętrzne skłania do uzewnętrznienia takiej postawy przez widzialne gesty i czyny pokutne.  

Ks. Roman Kempny

 

 

 

6

 

Twoja mowa cię zdradza.

 

Używanie poprawnej polszczyzny to przejaw staromodności czy też może odpowiedzialności? O świadomości językowej z prof. Joanną Kuć z Instytutu Polonistyki i Neofilologii Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach rozmawia Monika Grudzińska.

Dlaczego powinniśmy dbać o nasz język ojczysty?

Bo jest jeden jedyny. Język ojczysty stanowi dziedzictwo przodków, w nim zawarty jest nasz językowy obraz świata, czyli sposób wierzenia, postrzegania rzeczywistości, to, jakie mamy obyczaje, kulturę. Wszystkie te elementy zawarte są właśnie w języku. Spójrzmy na zwrot frazeologiczny „wziąć kogoś na spytki”. Nam się dziś wydaje, że on jest taki jasny i oczywisty, oznacza „wypytać kogoś”. Ale to nieprawda, bo dawniej „spytki” to były tortury. Czyli wziąć kogoś na spytki oznaczało „torturami zmusić kogoś do mówienia”.

Język jest bardzo ważnym elementem naszej tożsamości narodowej. Pamiętamy z kart historii, że kiedyś go nam zabrano. Chcieliśmy mówić po polsku podczas zaborów, a nie zawsze to było możliwe. Dlatego przez wiele lat walczyliśmy o niego. Ponadto wszystko wyraża się w języku. To, że możemy się dziś spotkać i porozmawiać, również wyraża się w języku. Często w swoich publikacjach piszę, iż język ma status primus inter pares, czyli pierwszy ponad wszystkimi. Już romantycy mówili, że język wyraża ducha narodu. To on jest zwierciadłem kultury narodowej, źródłem wiedzy o naszej historii, istotnym składnikiem tożsamości narodowej. Stanowi czynnik spajający społeczeństwo. Dzięki językowi jesteśmy w miarę monolityczni, pomimo podziałów społecznych i politycznych.

W dobie globalizacji język ojczysty jest czymś, co przeszkadza czy pomaga?

Język polski nie ma statusu lingua franca, czyli języka międzynarodowego, ale przecież porozumiewa się nim 38 mln ludzi. Ten fakt należy uszanować. Poza tym panuje obecnie swoista moda na nauczanie języka polskiego. Na naszej uczelni od wielu lat prowadzimy Letnią Szkołę Języka Polskiego. Zainteresowanie nią jest ogromne. Co roku przyjeżdża spore grono osób, często z odległych zakątków świata, np. Brazylii, Tajwanu, Chin, Chile.

Choć język angielski jest coraz powszechniejszy, to jednak do codziennej komunikacji, już od najmłodszych lat, niezbędny jest nam język polski. Owszem, istnieją osoby, które tego nie dostrzegają lub ignorują ten fakt.

Globalizacja stwarza problemy normatywne, bo ilekroć pojawia się nowa jednostka, która być może jest funkcjonalnie uzasadniona, my jeszcze tego nie wiemy, trzeba ją opisać i zweryfikować jej status. Jak zastąpić hot doga i hamburgera? Przecież nikt nie będzie jadł gorącego psa! Dlatego tak ważna jest rola językoznawców, którzy powinni się wypowiedzieć, co jest potrzebne, co zbędne, co zaspokaja potrzeby społeczeństwa, a co jest przejawem mody językowej.

Istnieją jednak sfery naszego życia, z których polszczyzna jest wypierana bardziej intensywnie.

Ona jest nie tyle wypierana, co zastępowana. Na pewno dzieje się to w obszarze nowych technologii, biznesie, ekonomii, polityce. Pojawiają się nowe desygnaty wraz z nazwą i my je zapożyczamy, np. iPad. W niektórych przypadkach po prostu nie jesteśmy w stanie zastąpić słowa obcego polskim odpowiednikiem. Musimy też pamiętać, że język powinien zaspokajać potrzeby komunikacyjne społeczeństwa. Bo jeśli tego nie robi, przestaje być językiem użytecznym. Tak stało się np. z łaciną, która przestała być językiem dominującym, ponieważ nie nadążała za potrzebami użytkowników.

Język, jak każdy kod, jest zróżnicowany. Konkretne warstwy społeczne posługują się określonymi subkodami języka: istnieją grupy, którzy potrzebują kodu rozwiniętego, czyli języka bogatego, artystycznego, ale są też takie, którym wystarczy kod ograniczony. Obawiam się, że jako społeczeństwo zmierzamy właśnie do tego kodu ograniczonego, czyli polszczyzny ogólnej, codziennej. A już święty Mateusz przestrzegał, że „Twoja mowa Cię zdradza”.

To nieuniknione?

Artur Passendorfer, autor cenionych poradników językowych i ortograficznych, powiedział, że w języku panuje prawo pięści i zawsze wygrywa ta forma, która jest bardziej rozpowszechniona. Jakiekolwiek sterowanie polityką językową nie ma sensu. Eksperci mogą się wypowiadać, która forma jest lepsza, a która gorsza, ale nie zmienią częstotliwości ich użycia na co dzień. Tak jest z zaimkiem „tą”. Poprawna odmiana brzmi: ta książka - tę książkę. Mimo to forma „tą książkę”, choć niepoprawna, jest powszechnie używana.

Świat biznesu, zwłaszcza firm o zasięgu międzynarodowym, rządzi się już zupełnie swoimi prawami. Tam nie ma kierowników, dyrektorów, za to są finance manager, account recruitment resources itp.

Język korporacji to slang polsko-anglosaski, który bardzo często przejawia się w hybrydyzacji słownictwa. Najbardziej popularnym jest formant -ować, dzięki któremu można zaadaptować wiele angielskojęzycznych nazw: chargeować, skillować. Także nazwy stanowisk, choć mają w naszym języku odpowiedniki i udałoby się je zastąpić, pozostają oryginalne. Niektóre firmy wymagają stosowania takich nazw, bo są siecią globalną i muszą mieć ujednolicone nazewnictwo. Na to już nie mamy wpływu. Niemniej takie zjawiska czy nazwy „napędzają” rozwój języka, choć - niestety - nie zawsze pozytywnie. Na przykład tworzenie nazw zawodów kobiecych wciąż nastręcza trudności i powstają: ministerka, prezydentka. To nie są poprawne formy, choć niektórzy je stosują.

Niewiele osób wie, że duży wpływ na współczesne zmiany w języku miało powstanie Unii Europejskiej…

Po wejściu do unii Polska znalazła się w euroatlantyckiej strefie cywilizacyjnej. Stąd zaczęliśmy używać wspólnych dla tego obszaru terminów, np.: pluralizm, konsensus, elektorat, w biznesie: transza, szara strefa, tygrysie rynki. Rozmawiałam kiedyś z Agatą Kłopotowską, która jest szefem polskich tłumaczy przy UE. Ona zauważyła, że pod wpływem unii języki europejskie silnie ewoluowały. Mówi się nawet o brukselizmach, czyli słowach, sformułowaniach, które rodzą się w Brukseli. To sztuczne twory powstające na zasadzie rozmowy kilku osób różnych narodowości. Powtarzane wielokrotnie pozostają w użyciu.

Co uznałaby Pani za największy „grzech” w kwestii języka polskiego?

Jest ich kilka. Na pewno niedostrzeganie wartości naszego języka. Bo jeśli ktoś jej nie widzi, nie uzna za potrzebne kultywowania znajomości polszczyzny. A przecież w tym języku komunikujemy się nie tylko w sytuacjach codziennych, ale również zawodowych, artystycznych. Za drugie nasze przewinienie uznałabym brak etyki w porozumiewaniu się. Nie chodzi o wulgaryzm czy inwektywy, których jedni używają, a inni nie. Mam na myśli postawę nadawcy do odbiorcy i brak podmiotowego traktowania partnera, czyli nieszanowanie czyichś poglądów. W ogóle mamy tendencję do deprecjonowania kogoś, bo jest inny, ma inne poglądy itp. Powinniśmy również pamiętać o odpowiedzialności za słowo.

Kolejnym „grzechem” jest nobilitacja słownictwa potocznego, czyli dopuszczenie słów z życia codziennego do wysokich warstw języka. Ogromnym problemem staje się także wtórny analfabetyzm. Czasem wcale nie chcemy poznać naszego języka, nie zdajemy sobie sprawy z własnych niedociągnięć, pewnych znaczeń słów. Co gorsza, potrafimy upierać się, że mamy rację, choć to nieprawda. Jak kiedyś powiedział prof. Bralczyk: „wszyscy wstaliśmy z kolan, tylko nie wiadomo, co z czołem zrobić”. Problemów nastręcza również kategoria stosowalności: co wolno, a co nie jest dopuszczone w języku.

Skąd wiec czerpać wiedzę o zmianach w języku?

Każdy ma prawo popełniać błędy. Mamy do dyspozycji liczne poradniki językowe, słowniki poprawnej polszczyzny. Także internet oferuje wiele stron, gdzie można sprawdzić, zapytać o sporną kwestię, np. polecam poradnię językową PWN. Świadomość językowa powinna nam towarzyszyć przez całe życie, bo język stale ewoluuje.

Dziękuję za rozmowę.

prof. Joanna Kuć, Monika Grudzińska

Echo Katolickie

 

 

 

7

 

Jezus kocha Kościół.

 

Chrystus, wybaczając, dodawał: „nie grzesz więcej”. Najzwyczajniej w świecie chodzi o to, by umieć stanąć w prawdzie. Tylko wtedy miłość jest miłością.

Hanka Ordonówna w 1933 roku przepięknie zaśpiewała piosenkę o miłości, która niejednemu wycisnęła z oczu łzy. „Miłość ci wszystko wybaczy, smutek zamieni ci w śmiech. Miłość tak pięknie tłumaczy zdradę i kłamstwo, i grzech”. Ordonka zaśpiewała – powtórzę – przepięknie, nie miała jednak racji. A właściwie nie miał jej Julian Tuwim, autor tekstu. Owszem, miłość potrafi wybaczać. Pisał o tym już święty Paweł w 1 Liście do Koryntian. Ale to, że miłość wybacza, nie oznacza, że tłumaczy wszelkie zło. Chrystus, wybaczając, dodawał: „nie grzesz więcej”. Najzwyczajniej w świecie chodzi o to, by umieć stanąć w prawdzie. Tylko wtedy miłość jest miłością.

O grzechu i miłości jest ten dzisiejszy wstępniak, bo tyle w tym tygodniu mówiło się o Kościele w kontekście grzechów duszpasterzy, że aż trzeba przypomnieć, że Kościół to nie tylko pasterze oraz że Pan Jezus wciąż Kościół kocha. Choć media niekoniecznie. Spotkanie biskupów poświęcone pedofilii w Kościele było czymś wyjątkowym, bo po raz pierwszy spotkali się przewodniczący konferencji episkopatów z całego świata, by dyskutować na ten temat. I dobrze. Bo jest to kwestia cierpienia i bólu ofiar, które nigdy nie powinny były zostać ofiarami duchownego. A jeśli zostały, to należy się nimi zająć, jednocześnie skutecznie uniemożliwiając sprawcy krzywdzenie kolejnych osób. Papieżowi wręczono raport o „sytuacji w Polsce”, a część diecezji już się w tej kwestii wypowiedziała, korygując zawarte w nim dane. Też dobrze. Bo chodzi o konkret, fakty i okoliczności, i tylko w ten sposób, to znaczy posługując się konkretami, można działać skutecznie. Przeciwdziałać również. Franciszek odprawił nabożeństwo przebłagalne. To bardzo dobrze. Ale też stwierdził w tym tygodniu, w trakcie audiencji, że ci, którzy spędzają całe życie, nieustannie oskarżając Kościół, są przyjaciółmi i krewnymi diabła. Przywołał postać świętego ojca Pio, mówiąc, że włoski stygmatyk kochał Kościół z wieloma jego problemami i niepowodzeniami. – Kościół jest święty, ale my, dzieci Kościoła, jesteśmy wszyscy grzesznikami, niektórzy wielkimi – dodał.

Miłość jest cierpliwa i łaskawa, nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, współweseli się z prawdą, wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma, nigdy nie ustaje. Wyrecytowane na jednym oddechu wszystkie przymioty miłości z Pawłowego hymnu pasują jak ulał do tego numeru, w którym znajduje się zarówno relacja z rzymskiej konferencji, jak i cytat z wypowiedzi kapłana twierdzącego, że Jezus kocha Kościół i taką właśnie Oblubienicę sobie wybrał. Kościół niejednokrotnie zwaśniony, rozdarty i słaby. I to są bardzo pocieszające słowa. Bo Bogu nigdy nie było łatwo z Jego ludem. Prorocy łajali niewierną Oblubienicę już w Starym Testamencie. Pomimo grzeszności tych, którzy ją tworzą, nie przestaje być jednak oblubienicą, ukochaną i wybraną. I ona sama nie przestaje kochać.

Jestem co do tego przekonany.  

           ks. Adam Pawlaszczyk – red.nacz. "Gości Niedzielnego"

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

3 marca - św. Kunegunda, zakonnica
3 marca - św. Maria Katarzyna Drexel, dziewica
4 marca - św. Kazimierz Królewicz
4 marca - św. Jan Antoni Farina, biskup
5 marca - św. Jan Józef od Krzyża, zakonnik
5 marca - św. Wirgiliusz z Arles, biskup
6 marca - św. Olegariusz, biskup
6 marca - św. Róża z Viterbo, dziewica i zakonnica
7 marca - święte męczennice Perpetua i Felicyta
8 marca - św. Jan Boży, zakonnik
8 marca - św. Stefan z Obazine, opat
8 marca - św. Beata, dziewica i męczennica
8 marca - bazylika katedralna w Pelplinie
9 marca - św. Franciszka Rzymianka
9 marca - św. Dominik Savio
10 marca - św. Symplicjusz I, papież
10 marca - świętych Czterdziestu Męczenników z Sebasty
10 marca - św. Makary, biskup

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.