Aktualności na 10 lutego 2019 r.

WZGÓRZA

 

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

 

       6/698                   -           10 lutego 2019 r.C.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

4

 

 

10 luty 2019 r. C.

 

V NIEDZIELA ZWYKŁA C

 

 

3

 

Są sytuacje, w których Bóg pozwala człowiekowi doświadczyć czegoś ze swej wspaniałości i świętości. Rozpoznajemy wówczas swoją małość i grzeszność i gotowi jesteśmy w bojaźni zawołać wraz z Izajaszem: Biada mi!, lub wraz z Piotrem: Odejdź ode mnie, Panie!. Ale ta bojaźń jest jednocześnie pełna zachwytu.

Wielkość Boga zdumiewa, ale nie niszczy człowieka. Piotr wprawdzie zawołał odruchowo: Odejdź!, ale jego serce z całą pewnością mówiło coś dokładnie przeciwnego. Objawiając nam swoją świętość i wspaniałość, Bóg chce nas pociągnąć ku sobie i uczynić swoimi świadkami wobec ludzi.

 

 

2

 

 

W dzisiejszym numerze:

- Bóg lubi niespodzianki, pozwól się Mu zaskoczyć
- Co złowiłeś, to zostaw
- Powołani przez Chrystusa
- Biblia pyta
- Więcej osiągnęła, albowiem więcej umiłowała
- Święci i błogosławieni w tygodniu

 

 

6

 

Bóg lubi niespodzianki, pozwól się Mu zaskoczyć

 

Dziś liturgia słowa zaprasza nas, abyśmy przyjrzeli się własnemu życiu. Życiu, które jest darem Boga. Jezus w dzisiejszej ewangelii wybiera Piotra i czyni go Rybakiem ludzi. Piotr jest świadomy swojej słabości, niemocy, ale Chrystus wybiera go takim jaki jest. Tak samo czyni nas swoimi uczniami.

Bóg pokazuje, że nasze życie pełne słabości, grzechu, ale jest też życiem danym Nam przez Boga. Jezus czyniąc cud połowu ryb zaprasza Piotra do szkoły ufności i wiary. Jest to szkoła, w której uczeń kroczy za Jezusem i w wydarzeniach dniach potrafi odkryć działanie Boga. Początkiem tej drogi jest, podkreśla to św. Łukasz, słuchanie Słowa.

Jezus siada do łodzi Piotra i naucza. Naszym słuchaniem Słowa jest modlitwa, trwanie przy Jego Słowie. Wtedy poprzez to Słowo mogą zobaczyć świat innymi oczami, oczami Boga i to jest moment, kiedy Jezus potrafi zaskoczyć każdego. Bóg lubi niespodzianki, a my pozwólmy się Mu zaskoczyć. Piotr zobaczył niespodziankę Chrystusa, czyli był świadkiem cudownego połowu i pozwolił sobie, przyjąć zaproszenie Jezusa. Bóg wybiera każdego z nas, abyśmy byli świadkami Jego działania w naszym świecie, rzeczywistości. Być uczniem Chrystusem, to być człowiekiem który potrafi zadziwić się Jego działaniem i chce trwać w tym zaskoczeniu Boga. Taką odpowiedzią zaskoczenia są słowa proroka Izajasza, który mówiąc o wizji powołania odpowiada Bogu: To ja, poślij mnie.

Bóg zna nasze serce i zaprasza nas, abyśmy poznawali je właśnie z Nim, w świetle Jego Słowa, Jego Miłości, bo gdy poznaje swoje serce, wtedy potrafię rozpoznać w nim tęsknotę do Boga, która zaprasza mnie do pójścia za Chrystusem i odkrywa że On jest Panem mojego życia.

Rafał Pasternak SDS

Katolik.pl

 

 

1

 

Co złowiłeś, to zostaw

 

Wydarzenie dzisiejszej Ewangelii według św. Łukasza stanowi piękną scenę. Tyle w niej głębi ile wody w Jeziorze Galilejskim, gdzie rozgrywa się ta scena. Tyle obfitości, ile złowionych ryb, dzięki słowu Pana Jezusa. W to wszystko wpisana jest spontaniczność i zaufanie, które rodzą się w sercach pierwszych uczniów w momencie pójścia za Jezusem i pozostawienia przez nich swoich stałych i pewnych zajęć.

To zaufanie nie było łatwe i proste. Najpierw Piotr i jego towarzysze z nieudanego całonocnego połowu musieli poddać się zmianie swoich planów, bo chcieli wypłukać sieci i pójść do domu, jednak Ktoś obcy, poprosił ich o wypożyczenie łodzi, nie obiecując żadnego wynagrodzenia. Ile musiało ich to kosztować, by przełamać zmęczenie, zmienić plany, „zacisnąć zęby” po nieudanym połowie i zaufać Proszącemu?

Jak ja się zachowuję w momentach ciężkich porażek, zmęczenia, gdy ktoś próbuje zmienić moje ustalone plany? Czy jest we mnie otwartość, by usłyszeć potrzeby innych, zauważyć większą biedę innych niż swoją własną? Czy jestem w stanie zatrzymać się i podjąć trud pomimo własnego dyskomfortu, nie mając nadziei na zapłatę czy wdzięczność?

Nie wiemy jak długo trwało przemawianie Jezusa z łodzi? Jednak wiemy, że słuchacze, tak licznie zgromadzeni na brzegu i rybacy w łodzi poświęcali swój czas na słuchanie. Na początku przecież Jezus przemawiał z brzegu, a dopiero później z łodzi. Pewnie Ci wszyscy słuchający zrezygnowali z wielu innych ważnych spraw, obowiązków, czy zajęć. Jak pisze Ewangelista, oni na początku cisnęli się do Niego.

Jakie jest moje słuchanie Boga, chociażby podczas Eucharystii, w spotkaniu z drugim człowiekiem? Czy nasze zainteresowania, plany, marzenia nie rozbijają tego słuchania? Czy przypadkiem nie lekceważę napotkanych ludzi, którzy dzielą się tym, co dla nich jest ważne, a co ostatecznie może stać się pomocą w moim spojrzeniu na życie? Czy ja wszystko robię by być blisko Jezusa i słuchać Jego słowa?

Kolejne zaproszenie Jezusa jest skierowane do Piotra, by wypłynął na połów. Kto jak kto, ale Piotr od lat znał się na łowieniu ryb i wiedział, że ten moment, jaki został wtedy wybrany przez Jezusa, nie był odpowiednią porą na połów. Piotr musiał zaryzykować i pozostawić swoją dotychczasową znaną od lat sztukę rybołówstwa.

Czy my potrafimy zaryzykować i nie opierać się na sprawdzonych dotychczas, nawet przez długie lata naznaczone sukcesami, pewnikach w wykonywaniu naszego zawodu, posługach, wypracowanych całymi latami procesach?

Gdy Piotr i jego towarzysze zaryzykowali i dokonał się wielki cud w postaci obfitego połowu ryb, wydawało się, że to już jest sprawa zakończona. Wszyscy byli usatysfakcjonowani. Jezus mógł przemawiać, tłum mógł słuchać Jezusa i rybacy na czele z Piotrem, bo mieli w swoim posiadaniu mnóstwo ryb.

I następuje kolejny kryzys, bo Piotr odczuwa swoją niegodność i chce by odszedł od niego Jezus.

W momentach dużych sukcesów Bożych jesteśmy kuszeni, by odczuwać swoją niegodność, by nie korzystać z tego, co otrzymaliśmy od Boga, a tym bardziej, by już więcej z Bogiem nie wchodzić w przyjaźń.

Stopniowo, ale i ostatecznie Jezus prowadzi uczniów do najważniejszego zaproszenia. On proponuje, aby Piotr i jego towarzysze zostawili swoje dotychczasowe posługiwanie i zaangażowali się w misję Jezusa.

Kiedy Szymon i jego towarzysze porzucili sieci i cały połów ryb, poszli bez oglądania się wstecz, za Jezusem. Tak kończy się ostatni wiersz tego dzisiejszego fragmentu Ewangelii, ale tutaj nastąpił najważniejszy i mocny krok by pójść w nieznane z Bogiem. Najwięcej prawdziwych nawróceń dokonuje się wtedy, gdy to, co było naszym dotychczasowym sukcesem, nagle tracimy. Ileż razy straciliśmy część lub cały sens i wartość życia, może cały dorobek? Co wtedy w naszym życiu się działo? Wówczas mogliśmy doświadczyć, że odsłoniło się coś wspanialszego, cel nadprzyrodzony, prawdziwa wartość i sens!

Z tego fragmentu jasno wynika, że strata jest wpisana w nasze życie. Jednak jeśli z Bogiem cokolwiek tracimy, to tylko dlatego, by od Niego otrzymać coś o wiele piękniejszego.

Obyśmy dobrze w naszym życiu usłyszeli wezwanie: „Wypłyń na głębie” i nie bali się ryzykować, bo tylko wówczas można zyskać to, o czym nawet nam się nie śniło.

ks. Leszek Skaliński SDS

Katolik.pl

 

 

12

 

Powołani przez Chrystusa

 

Często możemy spotkać stwierdzenie, ze ktoś jest lekarzem, nauczycielem, księdzem z prawdziwego powołania. Takie określenie używamy do kogoś kto dobrze wykonuje swoje obowiązki. Z jednej strony zna się na swojej pracy i w dodatku ma dobre relacje z ludźmi wśród których pracuje. Zwrot, że ktoś jest z powołania odnosi się do zajęć, które mają na celu jakieś dobro społecznie ważne, czyli realizują jakąś misję. Lekarz jest powołany do leczenia ludzi. Nauczyciel zaś do kształtowania nowych pokoleń, ksiądz do kształtowania relacji z Bogiem i z drugim człowiekiem.

Długi czas, gdy mówiło się o powołaniu miało się na myśli osoby duchowne, czyli księży, zakonników i siostry zakonne. Po soborze Watykańskim II zaczęto mówić o powołaniu wszystkich chrześcijan, czyli także o powołaniu osób świeckich w kościele. Można więc mówić o powołaniu do życia w małżeństwie i rodzinie.

Można też mówić o jednym powołaniu wszystkich chrześcijan, będzie to powołanie do świętości. Jedno wspólne powołanie wszystkich chrześcijan będzie polegało na odpowiedniej relacji z Bogiem i z innymi ludźmi.

W księdze proroka Izajasza mamy obraz jego powołania. Izajasz staje naprzeciw Boga i odczuł swoją marność, grzeszność. Mówi więc „wszak jestem mężem o nieczystych wargach i mieszkam posród ludu o nieczystych wargach.” (Iz 6,5) Wówczas przyleciał anioł, wziął rozpalony węgiel z ołtarza i dotknął jego warg mówiąc do niego: wina twoja jest teraz zmazana. Tak więc wobec Boga wszyscy jesteśmy nieczyści, czyli niegodni Boga.

Leszek Kołakowski zauważa, że dwie myśli należą do rdzenia myśli chrześcijańskiej. Pierwsza to, że chwila przyjścia Chrystusa jest zasadniczo zbawienna. Druga prawda to, ze każdy człowiek po wypędzeniu z raju zasadniczo zasługuje na potępienie. Obie prawdy należy przyjąć łącznie, gdyż odrzucenie pierwszej prowadzi do pesymizmu i rozpaczy, gdyż człowiek byłby skazany na zwycięstwo zła w swoim życiu. Natomiast odrzucenie drugiej prawdy, prowadzi do nieuzasadnionego optymizmu, w świetle, którego nie ma realnego zła w życiu człowieka.

Należy więc stwierdzić, ze człowiek jest istotą niedoskonałą i dobrą i złą zarazem. Ważne jest także fakt, że należy uznać, że nie jesteśmy samowystarczalni. Potrzebujemy Boga by zwyciężyło w nas dobro. Aby relacja z Bogiem była poprawna musimy mieć świadomość, że Bóg jest nam potrzebny w osobie Jezusa Chrystusa, który przyszedł na świat aby nam pomóc czyli zbawić. Właściwa relacja z Bogiem to relacja pokory.

Z relacji do Boga wypływają odpowiednie wskazania moralne. Erazm z Roterdamu twierdził, że reguły życia znajdują się w Ewangelii. Zasady moralne zawarte w Ewangelii są proste i powszechnie zrozumiałe. Chrześcijanin winien więc być gotowy do praktykowania wskazań moralnych, które opierają się na zaufaniu do Boga. Jeżeli wypełnia się je bez wyrachowania z sercem chętnym, wypełnia w zasadzie wszystko co jest w chrześcijaństwie ważne. Zasady te nie wymagają heroizmu, ani nadzwyczajnych zdolności, gdyż są skrojone na miarę każdego człowieka i do każdego człowieka są adresowane.

Dewizą Erazma było stwierdzenie: „że chrześcijanin zachowuje się tak, jakby wszystko zależało od jego wysiłku i wierzy zarazem, że nic od jego wysiłku nie zależy.” Można tą dewizę przedstawić inaczej. Chrześcijaństwo polega na tym, aby świadczyć dobro innym, ale dobrocią swoją się nie pysznić i nie sobie, ale Bogu przypisywać zasługi.

 

 

11

 

Biblia pyta

 

Jeśli jeden buduje, a drugi rozwala, jakiż pożytek im zostaje, poza trudem?

Jeden się modli, a drugi przeklina: czyjego wołania Pan wysłucha?

Ten, kto się umył po dotknięciu trupa i znów się go dotknął, z jakiż pożytek odniósł ze swego obmycia?

Taki jest człowiek, który pości za swoje grzechy, a wraca i czyni znów to samo. Któż wysłucha jego modlitwy i jakiż pożytek z jego uniżenia?

 

 

13

 

Więcej osiągnęła, albowiem więcej umiłowała

 

Scholastyka, siostra świętego Benedykta, od samego dzieciństwa poświęcona wszechmogącemu Bogu, miała zwyczaj raz w roku odwiedzać swojego brata. Mąż Boży przyjmował ją niedaleko poza bramą, w pomieszczeniu należącym do klasztoru.

Pewnego dnia przybyła według zwyczaju, a czcigodny brat wyszedł ku niej ze swymi uczniami. Cały dzień spędzili na modlitwie i świętych rozmowach, a kiedy zapadł zmrok, spożyli wspólnie posiłek. Ponieważ do późnych godzin przeciągnęły się ich święte rozmowy, Scholastyka zwróciła się do brata ze słowami: "Proszę cię, nie odchodź ode mnie tej nocy. Aż do świtu rozmawiajmy o radościach nieba". On jednak odparł: "Siostro, o czym ty mówisz? Żadną miarą nie mogę przebywać poza klasztorem".

Świątobliwa niewiasta, skoro usłyszała odmowę brata, oparła na stole złożone ręce i modląc się do wszechmogącego Boga pochyliła głowę. Kiedy zaś uniosła ją znad stołu, rozszalała się tak wielka burza z grzmotami i błyskawicami, zerwała się tak gwałtowna ulewa, iż ani Benedykt, ani towarzyszący mu bracia nawet na krok nie mogli odejść z miejsca, w którym przebywali. Wtedy to zmartwiony mąż Boży zaczął narzekać: "Niech Bóg wszechmogący wybaczy ci twój czyn, Siostro". Lecz ona odpowiedziała: "Oto prosiłam cię, a nie chciałeś mnie wysłuchać. Poprosiłam więc Boga mego, i zostałam wysłuchana. Teraz więc odejdź, jeśli zdołasz. Pozostaw mnie i wracaj do klasztoru".

Tak więc ten, który nie chciał pozostać dobrowolnie, pozostał wbrew swojej woli. Cały czas czuwali przeto razem, znajdując pokrzepienie we wzajemnej wymianie świętych myśli.

A nic w tym dziwnego, iż owej godziny Scholastyka przemogła brata. Albowiem zgodnie ze słowami świętego Jana: "Bóg jest miłością" było rzeczą zupełnie słuszną, aby więcej potrafiła ta, która więcej umiłowała.

A kiedy w trzy dni później mąż Boży, znajdując się w swojej celi, podniósł oczy ku niebu, zobaczył, jak dusza jego siostry, opuściwszy ciało, ulatuje pod postacią gołębicy ku wyżynom nieba. Ciesząc się tak wielką jej chwałą, złożył Bogu dzięki hymnami i modlitwami. Posłał też braci, aby przynieśli jej ciało do klasztoru i złożyli w grobie, który przygotował dla siebie.

Tak się stało, iż nawet grób nie rozdzielił tych, których umysły zawsze były zjednoczone w Bogu.

 

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

10 stycznia - św. Grzegorz z Nyssy, biskup i doktor Kościoła
10 stycznia - św. Wilhelm z Bourges, biskup
10 stycznia - katedra w Drohiczynie
11 stycznia - św. Honorata, dziewica
11 stycznia - św. Teodozy, opat
12 stycznia - św. Elred z Rievaulx, opat
12 stycznia - św. Bernard z Corleone, zakonnik
12 stycznia - św. Marcin z León, prezbiter
12 stycznia - św. Arkadiusz, męczennik
12 stycznia - św. Tacjana, męczennica
12 stycznia - św. Antoni Maria Pucci, prezbiter
12 stycznia - św. Małgorzata Bourgeoys, dziewica
13 stycznia - św. Hilary z Poitiers, biskup i doktor Kościoła
13 stycznia - bł. Weronika Nagroni, mniszka
14 stycznia - bł. Odoryk z Pordenone, prezbiter
14 stycznia - św. Feliks z Noli, prezbiter
14 stycznia - bł. Piotr Donders, prezbiter
15 stycznia - św. Paweł z Teb, pustelnik
15 stycznia - święci Maur i Placyd, uczniowie św. Benedykta
15 stycznia - św. Arnold Janssen, prezbiter
15 stycznia - święci Franciszek Capillas, prezbiter, i Towarzysze, męczennicy chińscy
15 stycznia - bł. Alojzy Variara, prezbiter
16 stycznia - św. Marceli I, papież i męczennik
16 stycznia - św. Joanna z Balneo, dziewica
16 stycznia - święci Berard i Towarzysze, pierwsi męczennicy franciszkańscy
16 stycznia - św. Honorat, biskup

17 stycznia - św. Antoni, opat

 

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.