luty

WZGÓRZA

 

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

 

       7/699                   -           17 lutego 2019 r.C.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

 

1

 

 

17 luty 2019 r. C.

 

VI NIEDZIELA ZWYKŁA C

 

 

Jakże często można usłyszeć mądrych tego świata, którzy odrzucają Boże przykazania twierdząc, iż nie cierpią ograniczeń, że kochają wolność.

Gdyby pojęli tajemnicę Bożej mądrości, dostrzegliby, że Dekalog jest darem kochającego Ojca, który nie chce, by Jego dzieciom stała się krzywda.

Ale człowiek jest wolny i może wybierać. Jak to czynić, by potem nie żałować? Módlmy się częściej do Ducha Świętego. On bowiem przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego.

 

 

4

 

.

W dzisiejszym numerze:
- Nasze teraz
- Błogosławiony?
- Zaufanie
- Błogosławieni – dziedzicami Królestwa Bożego
- Błogosławieństwo
- Święci i błogosławieni w tygodniu

 

 

5

 

Nasze teraz

Chyba każdy sportowiec przeżywa czasami chwile zniechęcenia. Godziny spędzone na ćwiczeniach pozbawiają go wielu przyjemności. Wścieka się nieraz, bo TERAZ nie widzi powodu, by musiał aż tak intensywnie ćwiczyć. Chlebem codziennym są porażki, nieudane starty, skoki, biegi. To kolejna gorzka lekcja do przełknięcia.

Tymczasem Jezus mówi, że ci, którzy są NIESZCZĘŚLIWI TERAZ, są ludźmi szczęśliwymi, bo BĘDĄ pełni tego, co odnajdują w sercu! On widzi to wyłaniające się powoli z głębi każdego człowieka pragnienie, które pozwala znosić trud wyśmiania, ubóstwa czy smutku. Jezus idzie dalej, i mówiąc „biada”, ostrzega, że źle się skończy śmiech z innych, źle się może skończyć sytość oraz bogactwo.

Z dzisiejszej Ewangelii wyłania się obraz Mistrza, który nie oszczędza dopiero co powołanych uczniów. Mówi do nich wyraźnie, dokąd idzie i czego mogą się spodziewać. Zapowiada już TERAZ brak wina na weselu, brak miejsca, gdzie będzie mógł skłonić głowę, brak zrozumienia. Uczniowie, jeśli tylko chcą, mogą się wycofać, choćby i TERAZ. Albo zostać. Po to, by Życie się objawiło i rozwinęło w każdym z nich, ale też w każdym z nas.  

R. Jereczek OP

 

 

6

 

Błogosławiony?

 

Ile ciepła i dramatu kryje się w dzisiejszej Ewangelii. I ile znaczeń. Jak w życiu. Jakże przejmująca scena: oto Pan Jezus staje wśród tłumu słuchaczy, spogląda na ową rzeszę ludzi i przenosi wzrok na swoich uczniów wypowiadając pełne ciepła słowa: „błogosławieni jesteście”. A za chwilę surowo karci: „biada wam”. I rodzi się tu pytanie: czy Pan Jezus dzieli ludzi na dwie kategorie? Nie. Pan Jezus mówi o jednym i tym samym człowieku. Mówi o każdym z nas. Bo w każdym człowieku jest ten dramat rozdarcia na słuchającego Boga ale i okazującego Bogu nieposłuszeństwo.

Błogosławieni - to znaczy szczęśliwi. Ewangelia o szczęściu. Ewangelia, która jest receptą na udane życie, na świętość. Ale istnieje niebezpieczeństwo pojmowania świętości jako swoistej abstrakcji - stanu oderwanego od człowieka, od rzeczywistości, zawieszonego gdzieś wysoko i dla przeciętnego śmiertelnika niemal nieosiągalnego. Myśląc w ten sposób, wypaczamy pojęcie świętości. I czynimy krzywdę samym sobie, bo odrywając świętość od realiów życia, skazujemy się już w punkcie wyjścia na niepowodzenie w dążeniu do niej.

A świętość to nie abstracja. Świętość to realność. Drogą do świętości jest nasze życie (czasem pełne paradoksów…). I jak to bywa w życiu, tak i słowa dzisiejszej Ewangelii są paradoksalne. Bo jak może być szczęśliwy ubogi, płaczący, smutny, prześladowany? Spróbujmy więc pochylić się nad tymi słowami, bo są one tak bardzo aktualne, takie na dzisiaj…

„Błogosławieni jesteście wy ubodzy, albowiem do Was należy Królestwo Niebieskie”. Ubóstwo w rozumieniu Pana Jezusa daje szczęście, bo daje wolność od przywiązania do rzeczy materialnych. A to w znaczący sposób może pomóc w życiu. Dziś jest tak wiele zwyczajnej biedy w naszych domach, brakuje wielu potrzebnych rzeczy, a ludzie radzą sobie. I co ważne: czują się szczęśliwi, bo są bogaci Bogiem. I tu pierwsza ważna myśl dzisiejszej Ewangelii: tęsknota zawsze zbliża do Boga. Ponadto każdy chrześcijanin powinien mieć w sobie coś z duchowości ubogich: nie wolno wykorzystywać dóbr materialnych dla celów przeciwnych miłości Boga i człowieka; nie można bogacić się korzystając z trudnego położenia bliźniego. Powodzenie doczesne nie może się stać celem życia.

„Błogosławieni jesteście wy, którzy głodujecie, albowiem będziecie nasyceni”. Człowiekowi czasem przytrafia się głód. Czasem czegoś w życiu brakuje. I chciałoby się mieć więcej. A kiedy już się ma, to chciałoby się mieć jeszcze więcej. Dlatego ważne jest w życiu, by troska o jedzenie, o pieniądze nie przesłoniła nam drogi do świętości.

„Błogosławieni jesteście wy, którzy płaczecie, albowiem śmiać się będziecie”. W życiu przydarzają nam się różne sytuacje. Nawet najtwardsi „pękają” i płaczą. Starożytni mawiali: „Płacz obmywa oczy, oczyszcza duszę i zmiękcza usposobienie”. Pan Jezus wskazuje, że w życiu każdego człowieka pojawią się takie smutne chwile – ale jeśli powierzymy je Bogu, „płacz zamieni się w radość”. Ale w tym błogosławieństwie zawiera się jeszcze jedna bardzo ważna myśl – by nie pozostać obojętnym na drugiego człowieka, na jego problemy. W dzisiejszym świecie, kiedy człowiek bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje bliskości drugiego człowieka, wezwanie Pana Jezusa by dzielić troski innych staje się tak bardzo aktualne.

„Błogosławieni będziecie jeżeli ludzie Was znienawidzą…” Prawda bardzo często jest niewygodna. Prowadzi do nienawiści, samotności, odsunięcia od ludzi. Jest wyrzutem sumienia. Ale prawda wymaga odwagi, samozaparcia się – taka postawa prowadzi do szczęścia, do zjednoczenia z Chrystusem.

Oto droga świętości. Ale jednocześnie Pan Jezus przestrzega mówiąc: „biada wam…”. Czyli: uważajcie, by zbyt łatwe i beztroskie życie nie zmąciło waszych serc. By nie zwiodła was pokusa zapomnienia o Bogu i drugim człowieku.

I na koniec trzeba nam postawić sobie ważne pytanie: co zrobić aby słowa , które przed chwilą czytaliśmy nie były tylko piękną ideą? Trzeba je uczynić częścią własnego życia. Jestem daleki od dawania przykładów, bo czasem to, co ma być jedynie ilustracją, zapada głębiej niż to, co jest istotą. Ale zrobię wyjątek. Oto fragment dialogu z „Dżumy" Alberta Camusa:

„- Czy potrafi pan umrzeć dla miłości? - Nie wiem, ale wydaje mi się, że teraz nie. - Otóż właśnie. Ale potrafi pan umrzeć dla idei. Ja zaś mam dosyć ludzi umierających dla idei. (...) Żyć i umierać dla tego, co się kocha - tylko to mnie interesuje”.

Zamieniliśmy chrześcijaństwo i wiarę w ideę. W ideę, którą potrafimy głosić, o którą potrafimy walczyć, za którą - niekiedy - potrafimy oddać życie. Lecz: „Mam dosyć ludzi oddających życie dla idei...”. Musimy bardziej kochać Boga, swoją wiarę, chrześcijaństwo. Mniej traktować je jako ideę, a bardziej kochać. „Żyć i umierać dla tego, co się kocha - tylko to mnie interesuje”.

I tak naprawdę tylko to może być skuteczne. „Trzeba życie dać” za swoją prawdę, za to, co kocham. Czasy, w których żyjemy, nie wymagają, aby czynić to w sensie dosłownym. Trzeba „życie dać” przez spalanie się dla Boga, dla drugiego człowieka. Jak pisał O. Bernard Kryszkiewicz, pasjonista w swoich „Dialogach Pedagogium”: „Dawać z siebie wszystko. Dla siebie nie żądać niczego; ani wdzięczności; ani zrozumienia; ani oceny”.

Błogosławieni, czyli szczęśliwi są ci, którzy nie żyją ideą ale życie swoje oddają dla Boga i drugiego człowieka. Czy mogę zaliczyć siebie do grona błogosławionych?

Ks. Rafał Chwałkowski SDS

 

 

6

 

Zaufanie

 

Zaufanie - najważniejsze, największe i najtrudniejsze zadanie w chrześcijaństwie, w zasadzie nieodzowny warunek całkowitego przylgnięcia do Boga. Powiedzieć z ufnością 'bądź wola Twoja' - to wyzwanie, z którym chrześcijanin mierzy się przez całe swoje życie. Całe życie dokonujemy wyborów: po jednej stronie Bóg i Jego obietnice, po drugiej wizja zabezpieczeń materialnych, sytości i radości ziemskich, nadzieja, którą pokładamy w sobie samym, w swoich siłach, w swojej zaradności. Niewielu otrzymuje łaskę wiary bezwarunkowej. U większości z nas ufność w Boże zapewnienia musi być poparta dowodami, racjonalnymi przesłankami. Jezus zna naszą zachowawczość i ostrożność, nasze niedowiarstwo. Nawet swych umiłowanych uczniów, którzy nie jeden cud widzieli na własne oczy, nazywa ludźmi małej wiary. Nawet gdy następuje wreszcie cud największy - Zmartwychwstanie, znalazł się niedowiarek, który musiał dotknąć ran Chrystusa, by uwierzyć.

Szczególnie trudno jest zaufać, kiedy zadania, które stawia przed nami Bóg, przerastają nasze wyobrażenia o ludzkich możliwościach. Piotrowi wiary starczyło akurat na kilka kroków po wodzie, zanim zachwiał się i zaczął tonąć. Większość z nas, jak Piotr, chce chodzić po ziemi, i kiedy Jezus prowadzi nas po wodzie, kiedy doświadczamy prawdziwych cudów w naszym życiu, tłumaczymy je rzadkim zjawiskiem atmosferycznym, nietypowym podziałem komórki lub zadziwiającym zbiegiem okoliczności. Każde wytłumaczenie będzie dobre, byle tylko nie dostrzec działania Bożego, byle tylko nie dotknąć nadprzyrodzonego, byle tylko nie zachwiała się nasza 'nadzieja w człowieku i siła, którą w sobie upatrujemy'.

W dzisiejszej ewangelii Jezus wymaga od nas zaufania całkowitego; stawia przed nami następującą alternatywę: albo wybierzemy Jego drogę, drogę naznaczoną krzyżem, i z Nim dziedziczyć będziemy Królestwo Boże, albo naszą nadzieję złożymy w bogactwie, sytości, próżnych radościach, i wówczas nie powinniśmy liczyć na Bożą nagrodę w niebie. Przy mglistych wyobrażeniach naszego ludzkiego rozumu o tym, jak wyglądać będzie ta obiecana wielka nagroda czekająca nas u Ojca, podjąć się codziennego krzyża przez całe ziemskie życie - nie jest to łatwa decyzja, bez wielkiej ufności w Boże wsparcie nieomal niemożliwa do podjęcia i w zasadzie niewykonalna. Jednak wyjście pośrednie nie istnieje; po raz kolejny Jezus radykalnie stawia sprawę niemożności służenia dwom panom.

Jak wzbudzić w sobie ufność do Boga? Bez Jego pomocy nie jesteśmy w stanie Mu zaufać. On nam tę pomoc ofiaruje co dzień w czasie Eucharystii. Przystępujmy jak najczęściej do Komunii świętej, jednoczmy się w tej najświętszej Ofierze z żywym Chrystusem, z Niego czerpmy wiarę, nadzieję i miłość, od Niego bierzmy siłę i moc wytrwania w dźwiganiu krzyża, od Niego uczmy się radości na życie wieczne.

'Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.' (Ew.Jana 6:54)              

Magdalena

 

 

3

 

Błogosławieni – dziedzicami Królestwa Bożego

 

Tom Dolley zadziwił świat w latach pięćdziesiątych. Po ukończeniu studiów medycznych i odbyciu służby wojskowej, udał się do Azji, by poświęcić się jako lekarz opiece najuboższych. Wywołało to szczególne zdziwienie, pochodził bowiem z bardzo dobrze usytuowanej rodziny i miał wszystkiego pod dostatkiem. Komentując to później w jednym z czasopism pisał: Jeśli ludzie mogą przychodzić na ten świat z jakimś pragnieniem, wyobrażam sobie, że moim pragnieniem było, by sobie miło spędzać czas, o co nie było trudno w moim domu. Nie brakowało nam pieniędzy. Miałem własnego konia, odbyłem studia za granicą, przygotowywałem się by być pianistą koncertowym. Rodzina Dolleya byłą jednakże rodziną głęboko wierzącą. Oto, co mówi: Byliśmy najbardziej rozmodloną rodziną, jaką znałem. Modliliśmy się rano po wstaniu, kiedy zasiadaliśmy do posiłków, po ich spożyciu, kiedy udawaliśmy się na spoczynek oraz często w ciągu dnia. W rodzinie Toma czytano również Pismo św. Ulubionym fragmentem Toma były błogosławieństwa: Lubiłem błogosławieństwa, ponieważ mówiły o tym, co mnie interesowało. 'Błogosławiony' znaczy 'szczęśliwy', a tego właśnie pragnąłem. Tutaj odnajdywałem reguły szczęścia.

Tematem dzisiejszej Ewangelii są właśnie 'błogosławieństwa'. Przyzwyczailiśmy się, że jest ich osiem i taką liczbę podaje św. Mateusz w swojej Ewangelii. Św. Łukasz podaje tylko cztery błogosławieństwa i uzupełnia je czterema groźbami. Błogosławieni jesteście, wy ubodzy,... wy, którzy teraz głodujecie..., wy, którzy teraz płaczecie, błogosławieni będziecie, gdy ludzie was z nienawidzą... Biblia Poznańska mówi szczęśliwi. Te wyrażenia Jezusa budzą w nas mieszane uczucia. Bowiem tak jak kiedyś, tak i dzisiaj ludzie myślą podobnie: życie jest życiem, i trzeba je przeżyć zgodnie z jego prawami. Jeśli nie można inaczej, to według zasady "oko za oko i ząb za ząb". Wydaje się bowiem, myśląc po ludzku, że szczęśliwym jest ten, kto dużo posiada, kto potrafi dominować, kto umie zwyciężać, nie koniecznie w uczciwej walce, kto umie się bawić i używać życia. A tymczasem do takich ludzi Jezus mówi: Biada wam bogacze, biada wam, którzy jesteście syci, którzy się teraz śmiejecie, gdy ludzie chwalić was będą... Czegoś tu nie rozumiemy.

Otóż Chrystus ostrzega nas przed pogonią wyłącznie za życiowymi przyjemnościami, przed samozadowoleniem, przed szukaniem jedynie gwarancji czysto ludzkich. Przed tym przestrzegał już prorok Jeremiasz: Przeklęty człowiek, który nadzieję pokłada w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce. I kiedy nie pomogły ostrzeżenia proroków posłał Bóg Swojego Syna. Nauka Chrystusa osiąga swój szczyt w Kazaniu u stóp góry nad jeziorem Galilejskim - w błogosławieństwach. Jezus wyraźnie mówi, że Królestwo Boże obecne jest w sercu człowieka, który potrafi kochać, wierzyć i ufać bez granicznie Bogu, a nie człowiekowi, ani dobrom materialnym.

Pierwsza rzeczą jaka Jezus podkreśla i jednocześnie uważa za ważną to ubóstwo: błogosławieni jesteście, wy ubodzy, albowiem do was Królestwo Niebieskie. Kto jest ubogi w rozumieniu Jezusa? Ubóstwo ewangeliczne zawiera w sobie jakby takie trzy aspekty.

1) Rzeczywiste ubóstwo lub jego równoważniki jak np. cierpienie, prześladowanie, niezrozumienie. Ci, którzy tak żyją, żyją zawsze w zagrożeniu, w niepewności jutra. Dlatego właśnie słyszymy dzisiaj w Ewangelii jak na jednej linii postawieni są ubodzy, głodujący, płaczący, znienawidzeni i pogardzani, cierpiący. Taki ubogi był sam Chrystus, który nie miał nawet gdzie złożyć głowy, przeżył również cierpienie, prześladowanie, opuszczenie. U podstaw ubóstwa leży twarda rzeczywistość życia, nazwalibyśmy to ubóstwo z konieczności, to, którego człowiek nie chce, a życie samo mu daje.

2) W stosunku do Boga ubogi przyjmuje postawę całkowitej pokory i zaufania Temu, który jest święty, wierny, sprawiedliwy i miłosierny. Jest to całkowite otwarcie się na Boga i powierzenie się Bogu. Jak ubogi potrzebuje chleba, tak ubogi w sensie ewangelicznym potrzebuje Boga. To jest tak zwane ubóstwo dobrowolne, przyjęte z własnej woli z miłości do Boga. Tak uboga była Maryja, tak ubogi był Jezus, który zawsze przyjmował wolę Ojca.

3) W stosunkach z innymi ludźmi ubogi oznacza się braterską solidarnością, pomaga biednym, potrzebującym, broni ich, walczy odważnie o ich prawa. Jezus zawsze litował się i pochylał nad ubogimi, grzesznikami, celnikami. Tak ich ukochał, że oddał za nich życie.

Ubóstwo dobrowolnie przyjęte otwiera nas na Boga i innych ubogaca. Dopiero wtedy zasługuje na miano ubóstwa ewangelicznego. Bez tego odniesienia do Boga i człowieka ubóstwo nie ma sensu. Widać to w powołaniu bogatego młodzieńca: sprzedaj wszystko - wyrzeczenie się dóbr materialnych, czyli rzeczywiste ubóstwo; rozdaj ubogim - ubóstwo ubogaca innych, służba braciom; chodź za mną - by lepiej iść za Chrystusem, naśladować Go. Przy tak pojętym ubóstwie największą wartością i skarbem staje się Bóg i Jego Królestwo oraz drugi człowiek. Ale nie wszyscy są powołani w sposób specjalny do ubóstwa. Każdy jednak chrześcijanin musi mieć coś w sobie z duchowości ubogich.: nie wolno używać dóbr materialnych dla celów przeciwnych miłości Boga i człowieka; nie można bogacić się wykorzystując słabszych, biedniejszych.

Chrześcijanin o duchowości ubogich czuje się zawsze solidarny z biednymi i głodnymi, nie tylko z racji humanitarnych, ale również z racji wiary w Boga. Dlatego cieszymy się, że mimo trudnej sytuacji finansowej Polaków potrafimy się dzielić z potrzebującymi. Widzimy to zawsze, kiedy są zbiórki do puszek. Jest w nas ta duchowość ubogich. I pamiętajmy zawsze, że wszystko co otrzymaliśmy mamy od Boga. Dlatego żyjmy i postępujmy tak abyśmy nigdy nie usłyszeli biada wam... jeżeli źle korzystacie z dóbr materialnych, jeżeli wykorzystujecie drugiego, jeżeli bogacicie się kosztem drugiego człowieka.

Ks. Jacek Wawrzyniak SDS

 

 

2

 

Błogosławieństwo

 

W starożytności u żydów istniało przekonanie, że Pan Bóg błogosławiąc człowiekowi obdarza go zdrowiem i bogactwem. Taki wydźwięk ma słynna księga Hioba w Starym Testamencie. Jej bohatera spotykają liczne nieszczęścia. Traci majątek, rodzinę i zdrowie. Próbę, której został poddany przechodzi pomyślnie. Nie zwątpił, bowiem w Boga. Spotyka go za to nagroda. Bóg mu błogosławi, czyli przywraca zdrowie, majątek i obdarza go licznym potomstwem.

Jednakże w samej Palestynie za czasów Jezusa nie było wielu ludzi bogatych. Niewielu posiadało wielkie majątki ziemskie, trochę ludzi posiadało niewielkie gospodarstwa rolne. Byli też tacy, którzy mieli jakieś warsztaty pracy lub zajmowali się handlem. Większość społeczeństwa była jednak uboga, pracowali za dniówkę, czyli za denara. Należeli oni, więc do biednej części Izraela. W związku z przekonaniem, że bogactwo jest znakiem Bożego błogosławieństwa mogli się czuć odrzuceni przez Boga jako ci, którzy tego bogactwa nie posiadali. Często uważani byli za gorszych ludzi, za grzeszników.

W takiej sytuacji Jezus Chrystus wypowiada swoje błogosławieństwa „Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy Królestwo Boże. Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.” (Łk 6,17.20-26)

Te słowa Jezusa Chrystusa jakby przeciwstawiały się panującym poglądom na temat ludzkiego ubóstwa i nieszczęścia. Ludziom, których te rzeczy dotknęły są błogosławieni, Bóg o nich nie zapomina. Bóg jakby życzył im szczęścia i daje im powody do radowania się. Pronzato uważa, że w błogosławieństwach Bóg wyraża radość i życzenia dla tej grupy. Dlatego są oni już błogosławieni.

Błogosławieństwa jednak nie są pochwałą ubóstwa i cierpienia. Przez nie Chrystus ukazuje, na czym polega Jego Królestwo. To nie jest królestwo porządnych ludzi, którym się dobrze powodzi, dlatego czują się lepszymi od innych i nimi pogardzają. Jest to, bowiem królestwo ludzi, którzy w swoim nieszczęściu poszukują Boga.

Chrystus jest Królem pogardzanych i uciskanych. On bierze ich w obronę. Mówi im, że Bóg ich kocha i domaga się dla nich sprawiedliwości, bo są jego umiłowanymi dziećmi. Błogosławieństwa nie mogą, więc służyć jako argument na rzecz utrzymania ubóstwa dużych warstw społecznych, lecz na rzecz jego przezwyciężenia.

Błogosławieni ubodzy, bo Bóg ich kocha i upomina się o ich prawo do godziwych warunków życia.

ks. Rafał Masarczyk SDS

 

 

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

17 lutego - Siedmiu Świętych Założycieli Zakonu Serwitów Najświętszej Maryi Panny
18 lutego - bł. Jan z Fiesoli (Fra Angelico), prezbiter
18 lutego - św. Teotoniusz, zakonnik
18 lutego - św. Konstancja
18 lutego - św. Flawian, patriarcha
19 lutego - św. Konrad z Piacenzy, pustelnik
20 lutego - św. Zenobiusz, prezbiter i męczennik
20 lutego - św. Eleuteriusz, biskup
21 lutego - św. Piotr Damian, biskup i doktor Kościoła
22 lutego - katedry świętego Piotra, Apostoła
23 lutego - św. Polikarp, biskup i męczennik
23 lutego - bł. Izabela Francuska, dziewica
23 lutego - bł. Stefan Wincenty Frelichowski, prezbiter i męczennik
24 lutego - św. Marek Marconi, zakonnik
24 lutego - św. Etelbert, król
25 lutego - św. Cezary z Nazjanzu, pustelnik
25 lutego - bł. Dominik Lentini, prezbiter
25 lutego - św. Tarazjusz, patriarcha

25 lutego - święci męczennicy Alojzy Versiglia, biskup, i Kalikst Caravario, prezbiter

 

 

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

WZGÓRZA

 

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

 

       6/698                   -           10 lutego 2019 r.C.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

4

 

 

10 luty 2019 r. C.

 

V NIEDZIELA ZWYKŁA C

 

 

3

 

Są sytuacje, w których Bóg pozwala człowiekowi doświadczyć czegoś ze swej wspaniałości i świętości. Rozpoznajemy wówczas swoją małość i grzeszność i gotowi jesteśmy w bojaźni zawołać wraz z Izajaszem: Biada mi!, lub wraz z Piotrem: Odejdź ode mnie, Panie!. Ale ta bojaźń jest jednocześnie pełna zachwytu.

Wielkość Boga zdumiewa, ale nie niszczy człowieka. Piotr wprawdzie zawołał odruchowo: Odejdź!, ale jego serce z całą pewnością mówiło coś dokładnie przeciwnego. Objawiając nam swoją świętość i wspaniałość, Bóg chce nas pociągnąć ku sobie i uczynić swoimi świadkami wobec ludzi.

 

 

2

 

 

W dzisiejszym numerze:

- Bóg lubi niespodzianki, pozwól się Mu zaskoczyć
- Co złowiłeś, to zostaw
- Powołani przez Chrystusa
- Biblia pyta
- Więcej osiągnęła, albowiem więcej umiłowała
- Święci i błogosławieni w tygodniu

 

 

6

 

Bóg lubi niespodzianki, pozwól się Mu zaskoczyć

 

Dziś liturgia słowa zaprasza nas, abyśmy przyjrzeli się własnemu życiu. Życiu, które jest darem Boga. Jezus w dzisiejszej ewangelii wybiera Piotra i czyni go Rybakiem ludzi. Piotr jest świadomy swojej słabości, niemocy, ale Chrystus wybiera go takim jaki jest. Tak samo czyni nas swoimi uczniami.

Bóg pokazuje, że nasze życie pełne słabości, grzechu, ale jest też życiem danym Nam przez Boga. Jezus czyniąc cud połowu ryb zaprasza Piotra do szkoły ufności i wiary. Jest to szkoła, w której uczeń kroczy za Jezusem i w wydarzeniach dniach potrafi odkryć działanie Boga. Początkiem tej drogi jest, podkreśla to św. Łukasz, słuchanie Słowa.

Jezus siada do łodzi Piotra i naucza. Naszym słuchaniem Słowa jest modlitwa, trwanie przy Jego Słowie. Wtedy poprzez to Słowo mogą zobaczyć świat innymi oczami, oczami Boga i to jest moment, kiedy Jezus potrafi zaskoczyć każdego. Bóg lubi niespodzianki, a my pozwólmy się Mu zaskoczyć. Piotr zobaczył niespodziankę Chrystusa, czyli był świadkiem cudownego połowu i pozwolił sobie, przyjąć zaproszenie Jezusa. Bóg wybiera każdego z nas, abyśmy byli świadkami Jego działania w naszym świecie, rzeczywistości. Być uczniem Chrystusem, to być człowiekiem który potrafi zadziwić się Jego działaniem i chce trwać w tym zaskoczeniu Boga. Taką odpowiedzią zaskoczenia są słowa proroka Izajasza, który mówiąc o wizji powołania odpowiada Bogu: To ja, poślij mnie.

Bóg zna nasze serce i zaprasza nas, abyśmy poznawali je właśnie z Nim, w świetle Jego Słowa, Jego Miłości, bo gdy poznaje swoje serce, wtedy potrafię rozpoznać w nim tęsknotę do Boga, która zaprasza mnie do pójścia za Chrystusem i odkrywa że On jest Panem mojego życia.

Rafał Pasternak SDS

 

 

1

 

Co złowiłeś, to zostaw

 

Wydarzenie dzisiejszej Ewangelii według św. Łukasza stanowi piękną scenę. Tyle w niej głębi ile wody w Jeziorze Galilejskim, gdzie rozgrywa się ta scena. Tyle obfitości, ile złowionych ryb, dzięki słowu Pana Jezusa. W to wszystko wpisana jest spontaniczność i zaufanie, które rodzą się w sercach pierwszych uczniów w momencie pójścia za Jezusem i pozostawienia przez nich swoich stałych i pewnych zajęć.

To zaufanie nie było łatwe i proste. Najpierw Piotr i jego towarzysze z nieudanego całonocnego połowu musieli poddać się zmianie swoich planów, bo chcieli wypłukać sieci i pójść do domu, jednak Ktoś obcy, poprosił ich o wypożyczenie łodzi, nie obiecując żadnego wynagrodzenia. Ile musiało ich to kosztować, by przełamać zmęczenie, zmienić plany, „zacisnąć zęby” po nieudanym połowie i zaufać Proszącemu?

Jak ja się zachowuję w momentach ciężkich porażek, zmęczenia, gdy ktoś próbuje zmienić moje ustalone plany? Czy jest we mnie otwartość, by usłyszeć potrzeby innych, zauważyć większą biedę innych niż swoją własną? Czy jestem w stanie zatrzymać się i podjąć trud pomimo własnego dyskomfortu, nie mając nadziei na zapłatę czy wdzięczność?

Nie wiemy jak długo trwało przemawianie Jezusa z łodzi? Jednak wiemy, że słuchacze, tak licznie zgromadzeni na brzegu i rybacy w łodzi poświęcali swój czas na słuchanie. Na początku przecież Jezus przemawiał z brzegu, a dopiero później z łodzi. Pewnie Ci wszyscy słuchający zrezygnowali z wielu innych ważnych spraw, obowiązków, czy zajęć. Jak pisze Ewangelista, oni na początku cisnęli się do Niego.

Jakie jest moje słuchanie Boga, chociażby podczas Eucharystii, w spotkaniu z drugim człowiekiem? Czy nasze zainteresowania, plany, marzenia nie rozbijają tego słuchania? Czy przypadkiem nie lekceważę napotkanych ludzi, którzy dzielą się tym, co dla nich jest ważne, a co ostatecznie może stać się pomocą w moim spojrzeniu na życie? Czy ja wszystko robię by być blisko Jezusa i słuchać Jego słowa?

Kolejne zaproszenie Jezusa jest skierowane do Piotra, by wypłynął na połów. Kto jak kto, ale Piotr od lat znał się na łowieniu ryb i wiedział, że ten moment, jaki został wtedy wybrany przez Jezusa, nie był odpowiednią porą na połów. Piotr musiał zaryzykować i pozostawić swoją dotychczasową znaną od lat sztukę rybołówstwa.

Czy my potrafimy zaryzykować i nie opierać się na sprawdzonych dotychczas, nawet przez długie lata naznaczone sukcesami, pewnikach w wykonywaniu naszego zawodu, posługach, wypracowanych całymi latami procesach?

Gdy Piotr i jego towarzysze zaryzykowali i dokonał się wielki cud w postaci obfitego połowu ryb, wydawało się, że to już jest sprawa zakończona. Wszyscy byli usatysfakcjonowani. Jezus mógł przemawiać, tłum mógł słuchać Jezusa i rybacy na czele z Piotrem, bo mieli w swoim posiadaniu mnóstwo ryb.

I następuje kolejny kryzys, bo Piotr odczuwa swoją niegodność i chce by odszedł od niego Jezus.

W momentach dużych sukcesów Bożych jesteśmy kuszeni, by odczuwać swoją niegodność, by nie korzystać z tego, co otrzymaliśmy od Boga, a tym bardziej, by już więcej z Bogiem nie wchodzić w przyjaźń.

Stopniowo, ale i ostatecznie Jezus prowadzi uczniów do najważniejszego zaproszenia. On proponuje, aby Piotr i jego towarzysze zostawili swoje dotychczasowe posługiwanie i zaangażowali się w misję Jezusa.

Kiedy Szymon i jego towarzysze porzucili sieci i cały połów ryb, poszli bez oglądania się wstecz, za Jezusem. Tak kończy się ostatni wiersz tego dzisiejszego fragmentu Ewangelii, ale tutaj nastąpił najważniejszy i mocny krok by pójść w nieznane z Bogiem. Najwięcej prawdziwych nawróceń dokonuje się wtedy, gdy to, co było naszym dotychczasowym sukcesem, nagle tracimy. Ileż razy straciliśmy część lub cały sens i wartość życia, może cały dorobek? Co wtedy w naszym życiu się działo? Wówczas mogliśmy doświadczyć, że odsłoniło się coś wspanialszego, cel nadprzyrodzony, prawdziwa wartość i sens!

Z tego fragmentu jasno wynika, że strata jest wpisana w nasze życie. Jednak jeśli z Bogiem cokolwiek tracimy, to tylko dlatego, by od Niego otrzymać coś o wiele piękniejszego.

Obyśmy dobrze w naszym życiu usłyszeli wezwanie: „Wypłyń na głębie” i nie bali się ryzykować, bo tylko wówczas można zyskać to, o czym nawet nam się nie śniło.

ks. Leszek Skaliński SDS

 

 

12

 

Powołani przez Chrystusa

 

Często możemy spotkać stwierdzenie, ze ktoś jest lekarzem, nauczycielem, księdzem z prawdziwego powołania. Takie określenie używamy do kogoś kto dobrze wykonuje swoje obowiązki. Z jednej strony zna się na swojej pracy i w dodatku ma dobre relacje z ludźmi wśród których pracuje. Zwrot, że ktoś jest z powołania odnosi się do zajęć, które mają na celu jakieś dobro społecznie ważne, czyli realizują jakąś misję. Lekarz jest powołany do leczenia ludzi. Nauczyciel zaś do kształtowania nowych pokoleń, ksiądz do kształtowania relacji z Bogiem i z drugim człowiekiem.

Długi czas, gdy mówiło się o powołaniu miało się na myśli osoby duchowne, czyli księży, zakonników i siostry zakonne. Po soborze Watykańskim II zaczęto mówić o powołaniu wszystkich chrześcijan, czyli także o powołaniu osób świeckich w kościele. Można więc mówić o powołaniu do życia w małżeństwie i rodzinie.

Można też mówić o jednym powołaniu wszystkich chrześcijan, będzie to powołanie do świętości. Jedno wspólne powołanie wszystkich chrześcijan będzie polegało na odpowiedniej relacji z Bogiem i z innymi ludźmi.

W księdze proroka Izajasza mamy obraz jego powołania. Izajasz staje naprzeciw Boga i odczuł swoją marność, grzeszność. Mówi więc „wszak jestem mężem o nieczystych wargach i mieszkam posród ludu o nieczystych wargach.” (Iz 6,5) Wówczas przyleciał anioł, wziął rozpalony węgiel z ołtarza i dotknął jego warg mówiąc do niego: wina twoja jest teraz zmazana. Tak więc wobec Boga wszyscy jesteśmy nieczyści, czyli niegodni Boga.

Leszek Kołakowski zauważa, że dwie myśli należą do rdzenia myśli chrześcijańskiej. Pierwsza to, że chwila przyjścia Chrystusa jest zasadniczo zbawienna. Druga prawda to, ze każdy człowiek po wypędzeniu z raju zasadniczo zasługuje na potępienie. Obie prawdy należy przyjąć łącznie, gdyż odrzucenie pierwszej prowadzi do pesymizmu i rozpaczy, gdyż człowiek byłby skazany na zwycięstwo zła w swoim życiu. Natomiast odrzucenie drugiej prawdy, prowadzi do nieuzasadnionego optymizmu, w świetle, którego nie ma realnego zła w życiu człowieka.

Należy więc stwierdzić, ze człowiek jest istotą niedoskonałą i dobrą i złą zarazem. Ważne jest także fakt, że należy uznać, że nie jesteśmy samowystarczalni. Potrzebujemy Boga by zwyciężyło w nas dobro. Aby relacja z Bogiem była poprawna musimy mieć świadomość, że Bóg jest nam potrzebny w osobie Jezusa Chrystusa, który przyszedł na świat aby nam pomóc czyli zbawić. Właściwa relacja z Bogiem to relacja pokory.

Z relacji do Boga wypływają odpowiednie wskazania moralne. Erazm z Roterdamu twierdził, że reguły życia znajdują się w Ewangelii. Zasady moralne zawarte w Ewangelii są proste i powszechnie zrozumiałe. Chrześcijanin winien więc być gotowy do praktykowania wskazań moralnych, które opierają się na zaufaniu do Boga. Jeżeli wypełnia się je bez wyrachowania z sercem chętnym, wypełnia w zasadzie wszystko co jest w chrześcijaństwie ważne. Zasady te nie wymagają heroizmu, ani nadzwyczajnych zdolności, gdyż są skrojone na miarę każdego człowieka i do każdego człowieka są adresowane.

Dewizą Erazma było stwierdzenie: „że chrześcijanin zachowuje się tak, jakby wszystko zależało od jego wysiłku i wierzy zarazem, że nic od jego wysiłku nie zależy.” Można tą dewizę przedstawić inaczej. Chrześcijaństwo polega na tym, aby świadczyć dobro innym, ale dobrocią swoją się nie pysznić i nie sobie, ale Bogu przypisywać zasługi.

 

 

11

 

Biblia pyta

 

Jeśli jeden buduje, a drugi rozwala, jakiż pożytek im zostaje, poza trudem?

Jeden się modli, a drugi przeklina: czyjego wołania Pan wysłucha?

Ten, kto się umył po dotknięciu trupa i znów się go dotknął, z jakiż pożytek odniósł ze swego obmycia?

Taki jest człowiek, który pości za swoje grzechy, a wraca i czyni znów to samo. Któż wysłucha jego modlitwy i jakiż pożytek z jego uniżenia?

 

 

13

 

Więcej osiągnęła, albowiem więcej umiłowała

 

Scholastyka, siostra świętego Benedykta, od samego dzieciństwa poświęcona wszechmogącemu Bogu, miała zwyczaj raz w roku odwiedzać swojego brata. Mąż Boży przyjmował ją niedaleko poza bramą, w pomieszczeniu należącym do klasztoru.

Pewnego dnia przybyła według zwyczaju, a czcigodny brat wyszedł ku niej ze swymi uczniami. Cały dzień spędzili na modlitwie i świętych rozmowach, a kiedy zapadł zmrok, spożyli wspólnie posiłek. Ponieważ do późnych godzin przeciągnęły się ich święte rozmowy, Scholastyka zwróciła się do brata ze słowami: "Proszę cię, nie odchodź ode mnie tej nocy. Aż do świtu rozmawiajmy o radościach nieba". On jednak odparł: "Siostro, o czym ty mówisz? Żadną miarą nie mogę przebywać poza klasztorem".

Świątobliwa niewiasta, skoro usłyszała odmowę brata, oparła na stole złożone ręce i modląc się do wszechmogącego Boga pochyliła głowę. Kiedy zaś uniosła ją znad stołu, rozszalała się tak wielka burza z grzmotami i błyskawicami, zerwała się tak gwałtowna ulewa, iż ani Benedykt, ani towarzyszący mu bracia nawet na krok nie mogli odejść z miejsca, w którym przebywali. Wtedy to zmartwiony mąż Boży zaczął narzekać: "Niech Bóg wszechmogący wybaczy ci twój czyn, Siostro". Lecz ona odpowiedziała: "Oto prosiłam cię, a nie chciałeś mnie wysłuchać. Poprosiłam więc Boga mego, i zostałam wysłuchana. Teraz więc odejdź, jeśli zdołasz. Pozostaw mnie i wracaj do klasztoru".

Tak więc ten, który nie chciał pozostać dobrowolnie, pozostał wbrew swojej woli. Cały czas czuwali przeto razem, znajdując pokrzepienie we wzajemnej wymianie świętych myśli.

A nic w tym dziwnego, iż owej godziny Scholastyka przemogła brata. Albowiem zgodnie ze słowami świętego Jana: "Bóg jest miłością" było rzeczą zupełnie słuszną, aby więcej potrafiła ta, która więcej umiłowała.

A kiedy w trzy dni później mąż Boży, znajdując się w swojej celi, podniósł oczy ku niebu, zobaczył, jak dusza jego siostry, opuściwszy ciało, ulatuje pod postacią gołębicy ku wyżynom nieba. Ciesząc się tak wielką jej chwałą, złożył Bogu dzięki hymnami i modlitwami. Posłał też braci, aby przynieśli jej ciało do klasztoru i złożyli w grobie, który przygotował dla siebie.

Tak się stało, iż nawet grób nie rozdzielił tych, których umysły zawsze były zjednoczone w Bogu.

 

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

10 stycznia - św. Grzegorz z Nyssy, biskup i doktor Kościoła
10 stycznia - św. Wilhelm z Bourges, biskup
10 stycznia - katedra w Drohiczynie
11 stycznia - św. Honorata, dziewica
11 stycznia - św. Teodozy, opat
12 stycznia - św. Elred z Rievaulx, opat
12 stycznia - św. Bernard z Corleone, zakonnik
12 stycznia - św. Marcin z León, prezbiter
12 stycznia - św. Arkadiusz, męczennik
12 stycznia - św. Tacjana, męczennica
12 stycznia - św. Antoni Maria Pucci, prezbiter
12 stycznia - św. Małgorzata Bourgeoys, dziewica
13 stycznia - św. Hilary z Poitiers, biskup i doktor Kościoła
13 stycznia - bł. Weronika Nagroni, mniszka
14 stycznia - bł. Odoryk z Pordenone, prezbiter
14 stycznia - św. Feliks z Noli, prezbiter
14 stycznia - bł. Piotr Donders, prezbiter
15 stycznia - św. Paweł z Teb, pustelnik
15 stycznia - święci Maur i Placyd, uczniowie św. Benedykta
15 stycznia - św. Arnold Janssen, prezbiter
15 stycznia - święci Franciszek Capillas, prezbiter, i Towarzysze, męczennicy chińscy
15 stycznia - bł. Alojzy Variara, prezbiter
16 stycznia - św. Marceli I, papież i męczennik
16 stycznia - św. Joanna z Balneo, dziewica
16 stycznia - święci Berard i Towarzysze, pierwsi męczennicy franciszkańscy
16 stycznia - św. Honorat, biskup

17 stycznia - św. Antoni, opat

 

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

       5/697                   -           3 lutego 2019 r.C.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

3 luty 2019 r. C.

IV NIEDZIELA ZWYKŁA C

Żyjemy w świecie, który jest owładnięty manią doraźnej skuteczności, i taką mentalność wnosimy również do Kościoła i do naszego przeżywania wiary. Bywa, że w różnych sytuacjach wycofujemy się z dania świadectwa wierze, motywując to tym, że to i tak nic by nie dało.

Tymczasem chrześcijańskie świadectwo ma uobecniać Chrystusa, niezależnie od tego, czy zostanie On natychmiast przyjęty, czy nie. Bóg przygotowywał proroka Jeremiasza na przeciwności, a Jezus przyszedł do Nazaretu świadom tego, że żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie.

Niech niedzielne spotkanie z Chrystusem w Eucharystii uwalnia nas od lęku przed przyznawaniem się do Niego, zwłaszcza wobec przeciwności.

.

W dzisiejszym numerze:

- Zwykłe – niezwykłe

- Nie masz proroka wśród swoich...

- 2 lutego to dzień wdzięczności za obecność osób konsekrowanych w Kościele i w świecie

- To co jest

- Święci i błogosławieni w tygodniu

Zwykłe - niezwykłe

Z Syryjczykiem Naamanem to historia na poły śmieszna, na poły tragiczna. I do tego jeszcze budująca. No bo tak: Był chory na trąd i dowiedział się, że w Samarii żyje prorok Elizeusz, który może go uzdrowić. Przybył do proroka, a ten kazał mu siedem razy zanurzyć się w Jordanie. I wtedy Naaman się zdenerwował. Czy rzeki Damaszku nie są wspanialsze niż ten oto tutaj Jordan? W czym ta zwykła rzeczka jest od nich lepsza? Na szczęście syryjski wojownik miał trzeźwo myślącego sługę. – Gdybyś musiał spełnić coś trudnego – rzekł sługa – to na pewno byś się tego podjął. Dlaczego nie chcesz zrobić tego, co każe prorok? Naaman spełnił, o co go poproszono, i został uzdrowiony z trądu.

Coś niezwykłego, nadprzyrodzonego, cudownego kryje się niekiedy w tym, co zwykłe, znane, być może nawet niepozorne. Podobnie dzieje się w dzisiejszej Ewangelii. Czy nie jest to syn Józefa? Skąd u Niego takie zdolności, wiedza i aspiracje? Znamy Go przecież od dziecka, to zwykły chłopak był. Żadnemu prorokowi nie jest łatwo w swojej ojczyźnie.

Dzisiejsza Ewangelia powinna dać do myślenia szczególnie tym, którzy do kościoła chodzą często i ze sprawami religii są za pan brat. Tym, którzy przeczytali Pismo Święte i może nawet kolegują się z księżmi. Czy w tym, co już się nam opatrzyło, potrafimy dostrzec cuda? Czy nasza wrażliwość, zdolność do zachwytu, uwielbienia i kontemplacji nie stępiła się nieco? Bo może się stępiła i myślimy, że przydałby się jakiś cud, charyzmat, jakieś świecidełko. Nie chodzi o to, że nie należy wiary pogłębiać, nadawać praktykom i sprawom religii formy atrakcyjnej, przyciągającej ludzi. Że nie liczą się estetyka i emocje. Rzecz w tym, że trzeba wyostrzyć, a w zasadzie stale wyostrzać spojrzenie. Cuda i łaska są dane, są pod powierzchnią tego, co znane, co zamazują rutyna i przyzwyczajenie. Niepozorna rzeka Jordan leczy z trądu, znany od dzieciństwa młody człowiek okazuje się Bożym posłańcem i Mesjaszem. Cicha msza w pustawym kościele przemawia z mocą i otwiera serce na Boga. Coś niezwykłego w czymś znanym. Jak to dostrzec?

Grzegorz Chrzanowski OP - ur. 1965, dominikanin. Wykładowca filozofii w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym oo. Dominikanów oraz na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II. Mieszka w Krakowie.

Nie masz proroka wśród swoich...

Przyjęcie z jakim spotkał się Jezus w Nazarecie, wydaje się być typowym dla środowisk ludzi małych, zazdrosnych i niedowiarków. Najtrudniej jest uwierzyć i zaufać komuś, kogo znamy i kto wydaje nam się "swojakiem". A jeszcze trudniej jest słuchać, gdy ktoś taki "wygarnia nam" nasze grzechy, mówi o naszych słabościach i przywarach, o naszych błędach i nałogach. To nas gniewa i drażni o wiele bardziej niż gdyby mówił nam to ktoś zupełnie obcy. Tak właśnie potraktowano Jezusa w Nazarecie Jego rodzinnym mieście, gdzie wszyscy Go znali. Oni jednak nie chcieli Jego pouczeń, ale cudów. Nie chcieli Go słuchać, a już szczególnie nie chcieli słuchać gdy mówił o zatwardziałości i uporze ich serc. Czyż nie jest tak i wśród nas?

A szkoda, bo ci, których naprawdę znamy, znają i nas. I to właśnie oni wiedzą o nas najwięcej i jeśli zwracają nam uwagę z miłością -o jakiej mówi św. Paweł w dzisiejszym drugim czytaniu- to przecież możemy być pewni, że jest to tylko i wyłącznie dla naszego pożytku i dobra. Chciałoby się nawet powiedzieć: "Nie słuchaj tych, którzy ci przyklaskują i kadzą, bo to cię tylko wpędza w pychę i samozadowolenie. Słuchaj raczej tych, którzy cię krytykują, bo jeśli robią to z miłością, to przecież jest to jedynie dla twojego dobra."

Niestety przeważają w nas jednak uczucia małe i przyziemne; pycha, zarozumiałość, zazdrość, gniewliwość, fałszywy wstyd... I dlatego też pewno tak trudno jest nam przyjąć uwagę ze strony naszych bliskich i chcielibyśmy im powiedzieć: "Lekarzu ulecz samego siebie", tak jak Jezusowi w Nazarecie...

Czy jednak nie warto by było czasami posłuchać tych, którzy nas krytykują?

Cesarz Marek Aureliusz modlił się podobno: "Panie, chroń mnie przed fałszywymi przyjaciółmi, bo z prawdziwymi wrogami sam sobie poradzę".

A może i mnie fałszywi przyjaciele wyrządzają większą szkodę (mydląc mi oczy) i schlebiając, niż ci, których uważam za wrogów, bo ośmielają się mnie krytykować ... ?

Ks. Kazimierz Kubat SDS

2 lutego to dzień wdzięczności za obecność osób konsekrowanych w Kościele i w świecie

W tym roku obchodzić będziemy 23. Światowy Dzień Życia Konsekrowanego ustanowiony przez papieża Jana Pawła II jako dzień wdzięczności za obecność osób konsekrowanych w Kościele i w świecie. Tegoroczny temat dotyczy młodzieży i jej powołania, a także zaangażowania osób konsekrowanych w posługę młodzieży – powiedział bp Jacek Kiciński CMF, przewodniczący Komisji KEP ds. Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego podczas konferencji prasowej pt. „Młodzież, wiara, powołania” przed Światowym Dniem Życia Konsekrowanego, który przypada 2 lutego, w święto Ofiarowania Pańskiego.

Bp Kiciński: 2 lutego to dzień wdzięczności za obecność osób konsekrowanych w Kościele i w świecie

„Osoby konsekrowane realizują swoje powołanie przede wszystkim w codziennym życiu. One są zakorzenione w tej ziemi, ale ich serce jest w niebie – jak powiedział papież Franciszek. Dzisiaj w Polsce pracuje ponad 30 tys. osób, to ogromna siła. Różne zakony odzwierciedlają różne etapy życia Pana Jezusa. Obecnie szczególnym wyzwaniem dla osób konsekrowanych są ludzie młodzi. Wielu młodych jest dzisiaj zagubionych i potrzebują przewodników wiary” – powiedział bp Kiciński CMF.

„Fragment Ewangelii, który mnie fascynuje, to ten o uczniach zdążających do Emmas. O dwóch zbuntowanych chłopakach, niejako obrażonych na Jezusa za to, że ich zawiódł. +Zostań z nami+ to chyba najpiękniejsza modlitwa. To jest opowieść o tym, czym mamy się zajmować jako salezjanie” – odniósł się do swojej posługi ks. Przemysław Kawecki SDB, przedstawiciel zakonów męskich.

Z kolei przedstawicielka zakonów żeńskich, M. Radosława Podgórska FS, odniosła się do swojej posługi w Zgromadzeniu Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża. „Nasza perspektywa nie kończy się tutaj, ona jest perspektywą wieczności. Nasz charyzmat jest dedykowany osobom niewidomym na każdym etapie życia. Poprzez służbę realizujemy naszą drogę, która jest prowadzeniem do szczęścia nie tylko nas samych, ale i samych podopiecznych. Czuję się szczęśliwa w mojej posłudze” – powiedziała M. Podgórska.

„Zakony klauzurowe mają na celu naśladować Jezusa, który modli się na górze. Gdybym miała drugi raz wstąpić do zakonu, to na pewno wybrałabym klauzurę. Jestem szczęśliwa i moje współsiostry również” – powiedziała s. M. Ausilia Gołębiowska OSCCap, przedstawicielka zakonów klauzurowych.

Natomiast Michalina Jankowska, z Instytutu Prymasa Wyszyńskiego, przedstawicielka Instytutów Świeckich Życia Konsekrowanego, zauważyła, że „instytuty świeckie oznaczają bycie w świecie, ale nie ze świata. Wyróżnia nas nie strój zakonny, ale postawa. Chodzi o pokazanie swoim świadectwem życia tego, kim jesteśmy. Tam gdzie osoby habitowe nie mogą dotrzeć, tam jesteśmy my, członkowie instytutów świeckich”.

„Dużo robimy dla młodzieży. Kiedyś padł pomysł, aby uczynić coś dla osób konsekrowanych. W 2018 roku na Kongresie Młodych Konsekrowanych było nas ponad 900 osób. Kongres jest to czas dzielenia się między sobą tym co nam się udało i nie udało. Jest to wielkie święto. Doświadczyłem tego, jak Pan Bóg działa w takich wydarzeniach” – powiedział kl. Patryk Chmielewski SDB, organizator III Kongresu Młodych Konsekrowanych.

***

18807 sióstr zakonnych oraz 11613 zakonników posługuje w Polsce i za granicą w takich obszarach życia kościelnego i społecznego jak praca wychowawcza i nauczanie, różne formy opieki nad młodzieżą, katechizacja i inne formy ewangelizacji, pomoc o charakterze duchowym i materialnym.

Zgromadzenia męskie o największej liczbie członków to franciszkanie (1273), salezjanie (1043) i franciszkanie konwentualni (931). Największą zaś liczbą powołań cieszą się franciszkanie konwentualni, franciszkanie i oblaci Maryi Niepokalanej.

Liczba sióstr zakonnych w Polsce wynosi ogółem 18807, z czego 1254 to mniszki żyjące w klasztorach kontemplacyjnych. W Polsce istnieje 105 żeńskich zakonów czynnych, które posiadają 2150 domów.

Siostry prowadzą aktualnie 501 instytucji edukacyjnych (żłobki, przedszkola, szkoły wszystkich stopni) i pracują w 106 prowadzonych przez innych. Obejmują tą pracą ok. 51 tys. dzieci i młodzieży. Pracują też na 22 uczelniach wyższych. Prowadzą internaty, bursy, stancje i akademiki dla ok. 2200 młodzieży. W katechezie pracuje 2025 sióstr, obejmując nauczaniem ponad 375 tys. osób, w tym młodzież akademicką.

W Polsce są również 34 instytuty świeckie życia konsekrowanego, które zrzeszają ponad 1250 osób. Do najliczniejszych należą Świecki Instytut Maryi Służebnicy Pańskiej – wywodzący się z Ruchu Rodzin Nazaretańskich, „Elianum” – instytut świecki o duchowości karmelitańskiej, oraz żeński Instytut Świecki Chrystusa Króla. Instytut Niepokalanej Matki Kościoła (INMK) należy do jednych z liczniejszych.

Ponadto w Polsce jest 309 dziewic konsekrowanych i 386 wdów konsekrowanych.

BP KEP

To co jest

To głupstwo - mówi rozum

Jest co jest - mówi miłość

To nieszczęście - mówi wyrachowanie

To po prostu cierpienie - mówi strach

To bez szans - mówi rozsądek

Jest co jest - mówi miłość

To śmieszne - mówi duma

To lekkomyślne - mówi ostrożność

To niemożliwe - mówi doświadczenie

Jest co jest - mówi miłość

Erich Fried

Święci i błogosławieni w tygodniu.

3 lutego - św. Błażej, biskup i męczennik
3 lutego - św. Oskar, biskup
3 lutego - św. Maria Klaudyna od św. Ignacego Thevenet, dziewica
4 lutego - św. Joanna de Valois
4 lutego - św. Weronika
4 lutego - św. Katarzyna Ricci, dziewica
4 lutego - św. Jan de Brito, prezbiter i męczennik
4 lutego - św. Gilbert, prezbiter
4 lutego - św. Józef z Leonissy, prezbiter
4 lutego - św. Maria de Mattias, dziewica
5 lutego - św. Agata, dziewica i męczennica
6 lutego - święci męczennicy Paweł Miki i Towarzysze
6 lutego - św. Dorota, dziewica i męczennica
7 lutego - św. Ryszard, król
7 lutego - św. Teodor, żołnierz, męczennik
7 lutego - św. Koleta z Corbie, dziewica
7 lutego - św. Gwaryn, biskup
7 lutego - św. Jan z Triory, prezbiter i męczennik
7 lutego - bł. Pius IX, papież
8 lutego - św. Hieronim Emiliani
8 lutego - św. Józefina Bakhita, dziewica
8 lutego - św. Idzi Maria od św. Józefa, zakonnik
9 lutego - św. Apolonia, dziewica i męczennica
9 lutego - bł. Marian Szkot, opat
9 lutego - bł. Anna Katarzyna Emmerich, dziewica
9 lutego - bł. Euzebia Palomina Yenes, dziewica
9 lutego - bł. Leopold z Alpandeire, zakonnik
10 lutego - św. Scholastyka, dziewica
10 lutego - bł. Alojzy Wiktor Stepinac, biskup

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.