WZGÓRZA

 

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

 

       30/722                   -         21 lipca 2019 r.C.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

 

1

 

 

XVI Niedziela Zwykła

 

21   lipca 2019 r. C.

 

2

 

 

Kiedy słyszymy o apostolstwie i powołaniu do świętości, przychodzą nam na myśl męczennicy za wiarę, wielcy kaznodzieje, asceci. Wydaje się że życie w rodzinie, zabieganie o sprawy doczesne wyklucza apostolstwo i świętość.

Tymczasem potrzeba niewiele albo tylko jednego, Żyjemy aktywnie, czynimy wiele, ale nic nie powinno przesłaniać nam Boga. Niech jedynym powodem naszych działań będzie miłość do Boga i bliźniego! Relacjami kształtowanymi w miłości, wzajemną uwagą i troską, wreszcie dobrze wykonywaną pracą nie tylko można, ale i trzeba się modlić.

 

 

W dzisiejszym numerze:
- Sztuka zatrzymywania.
- Bóg przychodzi do człowieka.
- Co liczy się przed Bogiem?
- Z Jezusem na wakacjach.
- "Strefa wolna od katolików".
- Moja nadzieja bez granic.
- Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

 

 

 

4

 

Sztuka zatrzymywania.

 

Pan Bóg od wieków przychodził do ludzi w gościnę. Dziś słyszymy, jak przychodzi do Abrahama i jego żony Sary, przychodzi też do Marty i jej siostry Marii. Te wydarzenia możemy potraktować jako podpowiedzi do naszych spotkań z Nim.

Pierwszą reakcją gospodarzy jest szacunek i pokłon. Abraham „pobiegł od wejścia do namiotu na ich spotkanie i skłonił się do ziemi”, a Maria „usiadła u stóp Pana”.

Zaraz po przywitaniu Abraham postarał się o posiłek dla przybyszów. Również Marta dała się wciągnąć w wir przygotowań i usługiwania Jezusowi. Warto docenić ten wyraz troski, szacunku i miłości względem gości. Podkreślają go też słowa zachęty: „uczyń, jak powiedziałeś”, skierowane do Abrahama proponującego poczęstunek.

A jednak gdy już opada kurz zabiegania, kiedy już na stole pachną wyborne potrawy, zaczyna się coś zwykłego i zarazem najważniejszego. Na tę chwilę jakby czekali zarówno Maria, jak i Abraham z Sarą. Oni wszyscy zatrzymali się i słuchali. Maria „siedziała u stóp Pana i wsłuchiwała się w Jego słowa”, Abraham „stał pod drzewem”, gotowy, aby usłyszeć, a i Sara „przysłuchiwała się rozmowie”.

Dlaczego to takie ważne, aby słuchać? Dlaczego właśnie na to zwraca uwagę Pan Jezus Marcie, która jako jedyna nie zdążyła się zatrzymać? Ponieważ Pan chce coś objawić człowiekowi, do którego przychodzi. Chce mówić o życiu i powołaniu. Potrzebuje otwartego rozmówcy, bo nawet jeśli dokładnie słyszymy, co Bóg mówi, to czasami trudno w to uwierzyć. Jesteśmy jak Sara, która na wieść, że będzie matką, zaśmiała się z niedowierzaniem.

Słuchając tego, co Bóg mówi, zawsze wybieramy „cząstkę dobrą, która nie będzie nam zabrana”. Zatrzymajmy się więc, aby posłuchać.

Rafał Jereczek OP - ur. 1974, dominikanin, odpowiedzialny za "wieczory dla zakochanych", mieszka w Krakowie.

 

 

 

3

 

Bóg przychodzi do człowieka

 

Czy w czasie wakacyjnego odpoczynku lub w nawale naszych codziennych spraw i obowiązków możemy spotkać Boga? Czy w świecie, gdzie panuje nauka, technika, w świecie spalin i smogu, w którym zaczyna brakować miejsca nawet dla człowieka, możemy spotkać Boga? Tak, możemy! Bóg bowiem nie przychodzi w boskiej postaci. Przychodzi jako człowiek, może jako przyjaciel, ale także jako obcy, jako obcokrajowiec, ubogi. Najczęściej przychodzi nieoczekiwanie i może nie tak, jak tego oczekujemy. Gdy zechce, przychodzi niepostrzeżenie. Może przyjść w każdym czasie, może nawet dziś, w postaci biedaka potrzebującego pomocy czy człowieka rozdartego rozmaitymi problemami, szukającego kogoś, kto by mu poradził albo przynajmniej cierpliwie wysłuchał, pozwolił się wygadać. Czy przyjmiemy przychodzącego do nas Boga? Czy zaprosimy Go jak Abraham do swojego namiotu, do swojego domu?

Gość w dom – Bóg w dom! To piękne polskie przysłowie potwierdza się w dzisiejszym pierwszym czytaniu i w Ewangelii. Abraham czuwał przed namiotem, a gdy zauważył wędrowców, zaprosił ich do siebie. Przez to zaproszenie i swoją gościnność zaprasza i przyjmuje samego Boga. Przecież nie wiedział, siedząc u wejścia do namiotu, kim był ów nieznajomy człowiek, a raczej trzy osoby, a mimo to je zaprosił. Pokłoniwszy się im głęboko, rzekł: „O Panie, jeśli jestem tego godzien, racz nie omijać swego sługi!”. Nie pozwolił przejść obok bez wyświadczenia mu posługi.

Podobnie i Marta, gospodyni domu z dzisiejszej Ewangelii, wraz ze swoją siostrą, goszcząc u siebie Jezusa, przyjmują samego Boga. Bóg bowiem zawsze jest w drodze do człowieka, ale człowiek musi Go zaprosić do siebie, a nawet nalegać, aby wstąpił. W przeciwnym wypadku jego dom, czyli jego życie, pozostanie puste i ubogie. Bóg przychodzi często w niewygodnym dla nas czasie i nie w takiej postaci, w jakiej Go oczekujemy. Dlatego musimy czuwać, aby Go zauważyć i rozpoznać, zaprosić i usługiwać Mu.

1. Zauważyć. Nie jest łatwo zauważyć Boga w drugim człowieku, zwłaszcza gdy on swoim zachowaniem odpycha od siebie. W człowieku bezdomnym, opuszczonym, z nałogami i uzależnieniami trudno dojrzeć Boga. A jednak sam Chrystus utożsamia się z nim i będzie nas kiedyś sądził z tego, czy potrafiliśmy Go w nim dostrzec i rozpoznać.

Znamy dobrze św. Alberta Chmielowskiego. Człowiek bardzo zdolny, wykształcony, bohater powstania styczniowego, dobrze zapowiadający się artysta malarz całkowicie poświęca się krakowskim biedakom. Idzie do nich, do miejskiej ogrzewalni, by stworzyć dla nich dom. Zamieszkuje z najbiedniejszymi z biednych. Z wyrzutkami społecznymi, z nędzą fizyczną i moralną Krakowa. Dlaczego? Bo dostrzegł w nich i rozpoznał cierpiącego Chrystusa i jak św. Paweł dopełniał „braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół”.

2. Zaprosić. Kto zaprasza i przyjmuje do swego domu gościa, ten jest wprawdzie początkowo obdarowującym, ale w rzeczywistości sam staje się obdarowanym. Abraham zaprasza i przyjmuje do swego domu Boga i zostaje nader obficie obdarowany, bo otrzymuje obietnicę, że za rok będzie miał syna. Podobnie Marta i Maria z dzisiejszej Ewangelii. Jezus pozwala się im obdarowywać, ale „tylko jednego potrzeba” – powiedział. Daru, który On przynosi i którym jest On sam.

Jezus nie przyszedł na świat, aby Mu służono, lecz aby służyć swoim słowem i całym swoim życiem. Jezus jest Słowem w tym, co mówi, i w tym, co czyni lub przez co cierpi. Słuchanie i przyjęcie tego Słowa, czyli nauki Chrystusa, to jest właśnie to „jedno potrzebne”. Bo w życiu najważniejsza jest miłość Boga ponad wszystko, a bliźniego swego jak siebie samego. Tej miłości nam potrzeba, bo bez niej wszystko inne stanie się nieważne i daremne.

3. Usługiwać. Zbójcy przyszli pod mury franciszkańskiego klasztoru i poprosili zakonników, aby dali im chleba. „Zbójcom nie dajemy chleba” – powiedziało kilku braci, ale inni dali im chleb i to, czego potrzebowali. Kiedy św. Franciszek przyjechał do tych braci, zapytali go: „Czy mamy dawać zbójcom chleb, czy też nie?”. Franciszek rzekł: „Róbcie, co wam powiem! Przynieście chleb, wino i obrus. Pójdziemy do lasu, aby nakryć zbójcom stół. Jeśli Bóg nakrywa nam wciąż na nowo nasz stół, to my także musimy zrobić to samo dla innych”. Kiedy dotarli do lasu i znaleźli ładne miejsce, rozłożyli swoje skarby i zawołali: „Bracia zbójcy, przyjdźcie do nas. Nakryliśmy dla was stół z chlebem i winem”. Zbójcy zdziwili się, słysząc to zaproszenie. Przyjęli je i siedli przy stole, który był nakryty na ziemi. Franciszek i zakonnicy obsługiwali zbójców. Opowiadali różne historie, śmiali się i żartowali razem z nimi. Po posiłku bracia odmówili krótką modlitwę dziękczynną. Poprosili zbójców, by nie wyrządzali oni już krzywdy innym ludziom. „Jesteśmy gotowi podzielić się z wami naszym jedzeniem. Będziemy do was przychodzili i nakrywali wam stół” – powiedzieli bracia franciszkanie. Następnego dnia przynieśli do lasu chleb, wino i kilka ryb. Zbójcy dziwili się, ale z chęcią pozwolili się obsługiwać zakonnikom. „Gdybyście pracowali i pomagali innym, wtedy wasze życie nabrałoby sensu i byłoby o wiele piękniejsze” – powiedzieli bracia. Zbójcy nic na to nie odpowiedzieli. Ale po kilku dniach zaczęli przynosić zakonnikom drewno. Dzięki tej przyjaźni wszyscy stopniowo zmieniali swoje życie, a niektórzy zbójcy nawet wstąpili do wspólnoty franciszkanów (Willi Hoffsümmer: Chleb dzielony ze zbójcami, 75 z 229 krótkich opowiadań, s. 60).

To dzielenie się jedzeniem ze zbójcami i usługiwanie im przez braci zakonnych wydało i dla jednych, i dla drugich piękne owoce. Zakonnicy pogłębili w sobie miłość bliźniego, a zbójcy stali się dobrymi ludźmi. Usługiwać bowiem drugiemu człowiekowi to usługiwać samemu Bogu. „Cokolwiek uczyniliście jednemu z braci, Mnieście uczynili” – mówił Pan Jezus. I my czyńmy podobnie. Służąc innym chlebem, czasem, swoją pracą, dobrą radą i słowem – służyć będziemy samemu Bogu, a Bóg nas stokrotnie nagrodzi już tu, na ziemi, i kiedyś na wieki w niebie.              

ks. Szymon Nosal (Ekspres homiletyczny)

 

 

 

7

 

Co liczy się przed Bogiem?

 

Jeden z uczniów Arystotelesa, greckiego filozofa, zapytał: „Dlaczego człowiek ma dziesięć palców, dwoje oczu, dwoje uszu, a tylko jedne usta i jeden język?”. Arystoteles odpowiedział: „Ponieważ człowiek musi pracować dziesięć razy więcej niż jeść, a widzieć i słyszeć dwa razy więcej niż mówić”. W tej dosadnej sentencji zawarta jest istotna prawda dotycząca życia każdego człowieka. Każdy z nas powinien kierować się w życiu roztropnością i umiarkowaniem. Niestety, nie zawsze jest to oczywiste i proste. Niejednokrotnie pojawiają się wątpliwości dotyczące trafności dokonywanych wyborów.

Na jednym z cmentarzy czterdziestoletnia kobieta chowała swojego siedemnastoletniego syna, który zginął tragicznie w wypadku samochodowym. Po uroczystości pogrzebowej podeszła do księdza i zadała tylko jedno pytanie: „Dlaczego?”. Powtarzała jak mantrę to krótkie pytanie, udowadniając kapłanowi, że jej rodzina jest religijna, wszyscy regularnie przystępują do spowiedzi, wspomagają dzieła misyjne. Sąsiadka natomiast żyje na bakier z Kościołem, a wszystko się jej udaje. Co się więc liczy przed Bogiem? Jakie wartości niosą ze sobą błogosławieństwo?

Wolter pisał: „W niebie będziemy się dziwić trzema rzeczami: tymi, których tu nie ma; tymi, którzy tu są, i nami samymi, w jaki sposób się tu znaleźliśmy”. Ta dosyć sarkastyczna i nie do końca chrześcijańska sentencja zawiera jednak cząstkę prawdy. Niezbadana jest mądrość Boża! Spróbujmy więc w kontekście dzisiejszej Ewangelii odpowiedzieć na pytanie, co liczy się przed Bogiem.

Scena, w której Jezus pochwala wybór Marii, dla wielu jest kontrowersyjna. Jakże można pochwalać bezczynność i brak troski o gościa? Wbrew pozorom jej decyzja jest trafna, bowiem Chrystus w ten sposób pokazuje każdemu z nas, że bycie blisko Boga to umiejętne dokonywanie wyborów. W praktyce oznacza ono umiejętność odczytywania znaków. Maria bardzo szybko zrozumiała, że najistotniejsze jest, aby nie odstępować Chrystusa ani na krok. Naraziła się w ten sposób na krytykę Marty, jednak nie zmieniła swojego postępowania, bo czuła, że dokonuje wyboru samego Boga.

W tym miejscu trzeba zapytać o nasze wybory. Wybieramy przecież codziennie. Czym się kierujemy? Jakie mamy kryteria? Kiedy wchodzę na drogę kłótni lub złowrogiego milczenia przenikającego całą rodzinę, dokonuję wyboru, w którym egoizm jest siłą decydującą. Nie potrafię wtedy odczytać znaku Bożego wskazującego na łagodność, a nie na zawziętość. Dzisiejsza Ewangelia na pytanie, co liczy się przed Bogiem, odpowiada, że najpierw trafne wybory w imię miłości jako odczytanie woli Bożej.

Jednak Maria ukazuje nam także drugą wartość. Ewangelista zapisał, że „usiadła u stóp i przysłuchiwała się mowie”. Cóż oznacza w konsekwencji określenie „przysłuchiwała się”? Przysłuchiwanie się oznacza przede wszystkim rozważanie słowa, które dociera do człowieka. A rozważanie pobudza ostatecznie do poszukiwania sposobów odpowiedzi na dane słowo. I znów trzeba zapytać o nasze odpowiedzi dawane Bogu. Najpierw musimy zadać sobie pytanie, czy rozważamy Bożą naukę. Odpowiedź może być niejednoznaczna, gdy słyszy się o różnych dramatach rodzinnych czy w ogóle ludzkich. Trzeba też zapytać Mistrza: „Czego ode mnie oczekujesz, Panie?”. Takie pytanie muszą sobie zadać rodzice, dzieci, młodzież i starsi. W dobie totalnego zagłuszania sumienia to ewangeliczne przysłuchiwanie się jest szczególnie ważne.

Aby taka postawa była możliwa, potrzebna jest jeszcze jedna cecha, którą zaprezentowała Maria. Zapomniała o troskach, nawet o Marcie. Potrafiła, będąc zasłuchaną, zapomnieć także o sobie. Wykazała przez to ogromną pokorę przed Bogiem. Tylko człowiek pokorny może się tak zasłuchać. Co oznacza taka postawa? Pokora oznacza odpowiednią hierarchię wartości, według której człowiek powinien dokonywać wyborów! Dlatego też musimy dziś zapytać siebie: Co w moim życiu liczy się najbardziej?

Nie tak dawno opublikowano wyniki ankiety przeprowadzonej wśród młodych Polaków, którzy jako najważniejsze wartości w życiu najczęściej wskazywali szczęście rodzinne, zdrowie oraz pracę. Daleko z tyłu pozostał Bóg i religia. Czyżby ludzie, którzy deklarują się jako wierzący, jednocześnie nie wierzyli, że Bóg jest źródłem i kresem życia? A może brakuje właśnie pokory, która właściwie ustawia człowieka wobec wartości z tego świata?

Jakże trafny jest morał płynący z wiersza Aleksandra Fredry, który pokazuje niezdecydowanie i brak umiejętności podejmowania decyzji:

Osiołkowi w żłoby dano,

W jeden owies, w drugi siano.

Uchem strzyże, głową kręci,

I to pachnie, i to nęci

(...............................)

Aż nareszcie przyszła pora,

Że oślina pośród jadła –

Z głodu padła.

Dzisiejsza Ewangelia pobudza nas do refleksji nad własnymi wyborami, konsekwencją oraz odpowiedzią na Boże powołanie. Obyśmy usłyszeli w ostatniej minucie naszego życia słowa Mistrza: „Bracie, obrałeś najlepszą cząstkę, której nie będziesz pozbawiony”.

ks. Janusz Mastalski

 

 

 

9

 

Z Jezusem na wakacjach.

 

Chrześcijaninem jest się wszędzie. W pracy, w domu, podczas zabawy, na ulicy, na wakacjach. Obecność Jezusa ma nas mobilizować, by świadomie i dobrze przeżywać każdą chwilę, również tę mieszczącą się w kategorii „czas wolny”.

Wakacje kojarzą się najczęściej z brakiem zajęć, z okresem wolnym od nauki dla dzieci, młodzieży i studentów. Ale czas wolny to również urlopy dorosłych, na co dzień aktywnych zawodowo. Marzymy o odpoczynku, odespaniu zarwanych nocy, relaksie, przeczytaniu zaległych lektur, wycieczkach. Pragniemy chwili tylko dla siebie.

Apostolski urlop

Jezus także zapewnił swoim uczniom wakacje. Był z nimi w czasie krótkiego odpoczynku. Chciał, by mieli nieco wytchnienia po trudach pracy misyjnej. Wiedział, że to jest konieczne dla fizycznej i psychicznej higieny. Człowiek nie jest automatem, robotem. Mówimy, że to praca jest dla człowieka, a nie człowiek dla pracy.

Na jak długi urlop możemy sobie jednak pozwolić? Szybko na naszym horyzoncie pojawiają się obowiązki, ludzie, którzy nas potrzebują.

Z naszym czasem wolnym bywa i tak, że nierzadko nie wiemy, co z nim począć. Zdarza się wręcz, że go marnujemy. A szkoda.

Chrześcijaństwo to spotkanie z Jezusem, fascynacja Nim, decyzja oddania się Mu, a wreszcie wejście na ścieżkę naśladowania Mistrza. To z kolei pociąga za sobą zmianę stylu życia. Wiara uczy nas, że nigdy nie jesteśmy sami. Jezus towarzyszy nam w drodze – jak uczniom zdążającym do Emaus. Rozmawia z nami, rzuca światło na wszystko, czym się zajmujemy. Będziemy przecież przed Bogiem zdawać rachunek z każdego słowa i uczynku.

Zatrzymaj się na chwilę

Świat wyszedł z ręki Boga. Jednak presja czasu i wszechobecny pośpiech nie sprzyjają refleksji, namysłowi, kontemplacji jego piękna. To konieczne, by nie stać się szaloną lokomotywą, pędzącą nie wiadomo dokąd. A przecież tu niedaleko, na wyciągnięcie ręki: „Szumią łany zboża, gra wiatr na jeziorze, śpiewa ptak radośnie Bogu, co go stworzył”. Czy stać nas jeszcze na podniesienie głowy, na zachwyt nad cudem przyrody, do którego przyzwyczailiśmy się tak bardzo, że już go nie zauważamy? W wyżej cytowanym tekście piosenki padają słowa:

„Zatrzymaj się na chwilę, odetchnij pięknem świata. Zatrzymaj się na chwilę, zauważ swego brata. Zatrzymaj się na chwilę, nad tym, co w ręku kryjesz. Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl, po co żyjesz”.

Kiedy św. Faustyna stała i podziwiała jezioro w Kiekrzu koło Poznania, usłyszała od Pana Jezusa: „To wszystko stworzyłem dla ciebie”. Przecież „Ta jedna licha drzewina – Nie trzeba dębów tysięcy! – Z szeptem się ku mnie przegina: «Jest Bóg i czegóż ci więcej?!»” (Jan Kasprowicz, Księga ubogich).

Amerykański astronauta Leroy Gordon Cooper podczas misji programu Mercury modlił się, patrząc w przestrzeń kosmiczną: „Dzięki Ci, Boże, za to, że pozwoliłeś mi znaleźć się w tym zdumiewającym miejscu. Zobaczyć te wszystkie zadziwiające rzeczy, które stworzyłeś. Pokieruj nami i pomóż wszystkim żyć tak, abyśmy się stali lepszymi chrześcijanami, abyśmy sobie nawzajem pomagali, wspólnie pracowali zamiast się ze sobą kłócić, walczyć”.

Zmiana perspektywy

Jeden z ojców miał kłopoty wychowawcze z córką, u której w wieku dorastania pojawił się kryzys religijny. Po delikatnej zachęcie zgodziła się wyjechać na tzw. oazę, letni obóz ruchu odnowy religijnej. Przebywanie z rówieśnikami, którzy spędzali wakacje, pogłębiając swoją wiarę, wyrażając ją radośnie, uczestnicząc w codziennej liturgii, wspólnym śpiewie, codziennej lekturze Słowa Bożego, dzieląc się doświadczeniem spotkania z Bogiem, zrobiło na niej ogromne wrażenie. Do domu wróciła przemieniona.

Ucieczka „od” czy ucieczka „do”

Trzeba szukać kontaktu z Bogiem. Okazuje się, że nawet niewierzący spędzają w klasztorach, miejscach odosobnionych weekendy, a wręcz całe tygodnie, by na chwilę się zatrzymać, spojrzeć z dystansu na swoje życie, na relacje z bliskimi. Kiedy wycofujemy się z naszego naturalnego otoczenia, kiedy opadają emocje, widzimy wyraźniej, możemy lepiej uchwycić to, co najważniejsze. Dla nas, wierzących, to szczególna okazja, by stawać przed Bogiem, otworzyć przed Nim serce, odpocząć.

Sam Jezus śle nam zaproszenie: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11, 28). Dobrze jest mieć przy sobie Nowy Testament. Czytać list Tego, który chce z nami być, rozmawiać. Taka lektura to duchowy „akumulator” na czas, kiedy brakuje sił, światła, oddechu.

Wielu, poświęcając swój urlop, udaje się na pielgrzymki do maryjnych sanktuariów. Czynią tak od lat. Nie wyobrażają sobie, żeby mogło być inaczej. Nawiązują na pielgrzymkowym szlaku znajomości i przyjaźnie. Niektóre kończą się sakramentalnym małżeństwem. Czasem podczas pielgrzymki młodzi ludzie podejmują decyzję o wstąpieniu do seminarium duchownego czy klasztoru.

Trudna sztuka wyboru

Ruchliwą ulicą szło dwóch kolegów. Wokół panował duży hałas. Z trudem słyszeli się nawzajem. W pewnej chwili jeden powiedział do drugiego: „Wiesz, gdzieś blisko stąd upadły na ziemię pieniądze”. Kolega na to: „Ja nic nie słyszałem… Jest taki gwar, jak mogłeś usłyszeć brzęk spadających monet?”.

Człowiek jest tym, co wybiera. Zależy, co nam najbardziej dźwięczy w życiu. Jezus uczy nas, że gdzie jest skarb nasz, tam i nasze serce (por. Mt 6, 21). Czas wolny, sposób jego przeżywania wiele mówi o naszych priorytetach. Ale chodzi jeszcze o coś ważniejszego, chodzi o całość naszej życiowej postawy. Czy Jezus jest ośrodkiem, centrum mojego życia? Czy naprawdę jest Panem mojego czasu wolnego, wakacji, lektur, spotkań, wyborów, życia?

 

 

 

9

 

"Strefa wolna od katolików".

 

Terlikowski napisał: Wyobraźcie sobie, co by było gdyby jakieś liberalne medium wypuściło naklejki dla usługodawców z napisem: "Strefa wolna od katolików/katolicyzmu".

     Jaki byłby szum, jakie protesty, jakbyśmy byli oburzeni niedopuszczalną dyskryminacją. Słusznie byśmy byli. A teraz zastosujmy tę samą zasadę, zgodnie z mądrością etyczną, nie czyń drugiemu, co Tobie nie miłe, do osób homoseksualnych, transseksualnych czy jeszcze innych (zwanych osobami LGBTQ). I zastanówmy się, czy znakowanie lokali znaczkiem "Strefa wolna od LGBT" jest czy nie jest dopuszczalne?

   I nie przekonuje mnie argument, że chodzi o strefę wolną od ideologii, bo tak się składa, że ona nie przemieszcza się po mieście, nie wchodzi do lokali.

   Jednym słowem walczmy z ideologią (groźną i niebezpieczną), szanujmy ludzi i głośmy miłość Jezusa Chrystusa.

   Naklejka, o której mówię, nie służy żadnemu z tych celów. Żadnemu, bo wcale nie pomaga w walce z ideologią LGBTQ, a raczej wspiera tych, którzy ją głoszą. Nie pomaga w głoszeniu Ewangelii, ani tym bardziej nie jest wyrazem szacunku dla ludzi.

 

 

 

10

 

Moja nadzieja bez granic.

 

Jeślibym patrzył na me grzechy,

bałbym się ufać Bogu.

Ale jeśli rozważam Jego miłosierdzie,

Moja nadzieja nie zna granic.

Upadając, rozbiłem się,

rozsypałem się i splamiłem.

Kto mnie zbierze, Kto mnie oczyści?

Kto mi przywróci niewinność, uspokojenie?

Moja duszo, w Panu pokładaj nadzieję.

Jemu jedynie zaufaj,

bo On przyrzekł i obiecał podnosić tych, co upadają.

Upadłem, tak to prawda,

Ale Ty jesteś moim Bogiem i Królem.

Według nieskończonej miary

Twojej wielkości i dobroci podnieś mnie,

a powstanę z martwych.

Paweł Giustiniani, kameduła

 

 

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

 

21 lipca - św. Wawrzyniec z Brindisi, prezbiter i doktor Kościoła
21 lipca - św. Apolinary, biskup i męczennik
21 lipca - Daniel, prorok
22 lipca - św. Maria Magdalena
22 lipca - św. Maria z Betanii
22 lipca - błogosławieni męczennicy Nicefor od Jezusa i Marii Díez Tejerina, prezbiter, i Towarzysze
23 lipca - św. Brygida Szwedzka, zakonnica, patronka Europy
23 lipca - bł. Wasyl Hopko, biskup
23 lipca - św. Jan Kasjan
23 lipca - bł. Krystyn Gondek, prezbiter i męczennik
23 lipca - bł. Jan Huguet Cardona, prezbiter i męczennik
24 lipca - św. Kinga, dziewica
24 lipca - św. Krystyna z Bolseny, dziewica i męczennica
24 lipca - błogosławione dziewice i męczennice Maria Pilar, Teresa i Maria Angeles
24 lipca - bł. Maria Mercedes Prat, dziewica i męczennica
24 lipca - bł. Joanna z Orvieto, dziewica
25 lipca - św. Jakub Starszy, Apostoł
25 lipca - św. Krzysztof, męczennik
25 lipca - św. Olimpia
25 lipca - św. Maria del Carmen Sallés y Barangueras, dziewica
26 lipca - święci Joachim i Anna, rodzice Najświętszej Maryi Panny
26 lipca - bł. Maria Pierina De Micheli, dziewica
27 lipca - św. Innocenty I, papież
27 lipca - bł. Maria Magdalena Martinengo, dziewica
27 lipca - bł. Tytus Brandsma, prezbiter i męczennik
27 lipca - św. Celestyn I, papież
27 lipca - bł. Maria Klemensa od Jezusa Ukrzyżowanego (Helena Staszewska), zakonnica i męczennica
27 lipca - bł. Maria od Męki Pańskiej (Tarallo), dziewica
28 lipca - św. Wiktor I, papież
28 lipca - św. Szarbel (Sarbeliusz) Makhluf, prezbiter
28 lipca - bł. Jan Soreth, prezbiter
28 lipca - bł. Maria Teresa Kowalska, dziewica i męczennica
28 lipca - św. Alfonsa Muttathupadathu od Niepokalanego Poczęcia, zakonnica

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.