WZGÓRZA

 

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

 

       19/711                   -         12 maja 2019 r.C.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

0

 

 

IV Niedziela Wielkanocna,

 

12 maja 2019 r.

 

 

Gromadzimy się na słuchaniu słowa Bożego i łamaniu chleba, pragniemy uobecniać zbawcze misteria męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, prosząc jednocześnie w tę Niedzielę Dobrego Pasterza o liczne i święte powołania do służby kapłańskiej i życia konsekrowanego.

To w Eucharystii, Jezus jako Ten, który pokonał śmierć i przeszedł do życia, posila nas Swym Ciałem oraz poi nas Swoją Krwią dając nam zadatek życia wiecznego i uzdalniając nas w szczególny sposób do modlitwy i oddania Bogu Ojcu czci i chwały Jemu należnej.

Świadomi, że tak często odrzucamy Chrystusowe zaproszenie do pełnego uczestnictwa w Jego Ofierze uobecnianej w każdej Mszy Świętej, błagajmy Boga o zmiłowanie.

 

 

3

 

 

W dzisiejszym numerze:
- W jego ręce
- Ewangeliczna nadzieja
- Nabożeństwo Majowe
- Święci i błogosławieni w tygodniu

 

 

4

 

W jego ręce

 

Potocznych wyrażeń nawiązujących do budowy ludzkiego ciała jest wiele. Nawet średnio ogarnięte dziecko w lot rozumie, co znaczy stanąć na głowie czy mieć szerokie plecy. Przykładów można podać wiele. By zliczyć te odnoszące się do rąk, ramion czy dłoni, potrzeba więcej niż dziesięciu przysłowiowych palców. Nierzadko przecież mówimy: „Widać jak na dłoni”, dając do zrozumienia rozmówcy, że coś jest oczywiste, a gdy zapewniamy go o naszym zaangażowaniu, oferujemy mu „wsparcie się na naszym ramieniu” i zapewniamy, że „będziemy jego prawą ręką”. Idąc tropem wyrażeń inspirowanych anatomią kończyn, z łatwością możemy zauważyć, że mają one zarówno pozytywne, jak i negatywne konotacje. Można bowiem „dać komuś wolną rękę” albo „wyciągnąć ku niemu pomocną dłoń” lub przeciwnie, „trzymać się jej kurczowo”.

Jezus w kilku zdaniach czytanej przez nas dziś Ewangelii zapewnia nas – „owce słuchające Jego głosu” – że zostaliśmy Mu powierzeni przez Ojca ręką pewną i że dłoń, w której się teraz znajdujemy, jest troskliwa i chroniąca. „Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich”. Ręka Jezusa – pasterza owiec – jest bez wątpienia silna, nie tylko dlatego, że jest to ręka Boga (a przecież tak sobie taką rękę wyobrażamy i takiej pragniemy), ale też dlatego, że, jak zapewnia Jezus, nie pozwoli z niej nikogo wyrwać. Ochrzczeni w Kościele, należymy do Niego.

Trzymani przez tak silną rękę, możemy mieć czasem pokusę zrezygnowania z własnej siły w imię źle rozumianego posłuszeństwa i lojalności. Przecież trzyma mnie ręka kogoś, kto mnie zawsze obroni, nie muszę być zatem ani silny, ani, o zgrozo, samodzielny. Ty, Jezu, za mnie wszystko zrób! Najlepiej beze mnie.

Jest w tej Ewangelii swego rodzaju napięcie, które nie jest wcale nowe. Napięcie, które nie pozwala ani na niezrozumiały bunt, ani na uległość. Widzę je we współczesnym Kościele bardzo wyraźnie. Rozpoznaję w trudności, jaka towarzyszy lekturze papieskich dokumentów. Kogo Jezus chce mieć jako swoich braci? Ludzi prowadzonych infantylnie za rękę? Tych, którzy zawsze kąsają rękę, która ich karmi? Wierzę, że tych, którzy, słuchając Jego głosu, wyciągają swoje ręce ku dojrzałości.                  

Paweł Zybura OP „w drodze”

 

 

5

 

Ewangeliczna nadzieja

 

Żyjemy w czasach, w których coraz częściej mamy okazję porównywać się z innymi narodami. O nas, Polakach, mówi się, że jesteśmy typowymi Słowianami, którzy mają w sobie wiele sprzeczności. W opublikowanej kiedyś ankiecie na temat nacji wchodzących w skład Unii Europejskiej, przeprowadzonej wśród mieszkańców Europy Zachodniej, można przeczytać wiele ciepłych, ale i krytycznych uwag pod naszym adresem.

Statystyczny Europejczyk uważa Polaków za naród sympatyczny, ale jednocześnie lubiący wypić, co nie zawsze umacnia tę sympatię. Generalnie jesteśmy odbierani jako nacja pracowita i sumienna. Jednocześnie uważa się nas za ludzi narzekających, szukających problemów i często popadających we frustrację.

Gdy te wyniki porównamy z sondażami przeprowadzonymi w kraju, to pejzaż społeczny stanie się jeszcze bardziej ponury. Okazuje się, że coraz więcej naszych rodaków nie widzi dalszych perspektyw, a lęk i obawa przed jutrem stają się stałym elementem życia przeciętnego Polaka.

Dlatego też dzisiejsza Ewangelia ma szczególne znaczenie, bowiem ukazuje nadzieję płynącą z przynależności do Chrystusa.

Przyjrzyjmy się bliżej przesłaniu Zbawiciela. W skierowanych do nas słowach są zawarte cztery fundamenty ludzkiej nadziei. Pierwszy z nich możemy wyczytać w deklaracji Mistrza: „Ja znam owce moje”. Chrystus zna nasze problemy i nie pozostawia nas samych z ich rozwiązywaniem. Stąd też nasza nadzieja płynie ze świadomości, że jest Ktoś, kto nas rozumie. We współczesnym świecie jest coraz więcej ludzi odczuwających samotność. Staje się ona „przekleństwem” zarówno dorosłych, jak i dzieci, młodzieży. U podstaw wielu samobójstw leży nieznośna samotność oraz poczucie niezrozumienia. Takie odczucia kreują rozpacz i beznadzieję.

Mistrz z Nazaretu jest z nami i nas rozumie, dlatego powinien się stać naszym doradcą. Taki towarzysz w drodze musi być źródłem nadziei.

Drugi fundament ludzkiej nadziei zawarty jest w zapewnieniu Chrystusa wyrażonym w słowach: „Ja daję im życie wieczne”. W tym krótkim sformułowaniu kryje się sens życia człowieka. Ma ono charakter zasługujący. Zatem każdy wymiar ludzkiej egzystencji można uczynić sensownym. Także cierpienie ma sens, bowiem Chrystus przyszedł na świat po to, aby nie tyle je wytłumaczyć, co wypełnić sobą.

Niestety wielu ludziom cierpienie odbiera nadzieję. Dlatego też dzisiejsze zapewnienie Chrystusa o nagrodzie i nauka o życiu mającym charakter zasługujący niosą ze sobą ogromy ładunek nadziei. Schorowana starsza kobieta, która przebywała w domu prowadzonym przez siostry albertynki, wyznała: „Jestem przykuta do łóżka, aby ofiarować to w intencji mojego syna, któremu się nie układa w domu”. Jakże piękny przykład nadania sensu cierpieniu.

Przyczyną wielu beznadziejnych sytuacji jest zagubienie w lansowanych obecnie przez media sposobach na życie. Toczy się bowiem nieustanna walka o człowieka. Jest to walka o sumienie współczesnego konsumenta. Popatrzmy na reklamy epatujące dwuznacznością, erotyką i hedonizmem. Dlatego też słowa Chrystusa: „nikt nie wyrwie ich z mojej ręki” tchną ogromną nadzieją. Bóg także walczy o człowieka, nieustannie czuwając i ostrzegając go w jego sumieniu. Można więc powiedzieć, że człowiek wierzący i nasłuchujący głosu Boga może się czuć bezpieczny.

I tak dochodzimy do czwartego filaru chrześcijańskiej nadziei zawartego w dzisiejszej Ewangelii. Jezus daje świadectwo o swoim Ojcu, mówiąc: „Ojciec mój jest większy od wszystkich”. Te słowa wskazują w szczególny sposób na wszechmoc Boga, ale równocześnie na Bożą opatrzność. W sytuacjach beznadziejnych wiara w tę opiekę Boga staje się oparciem i nadzieją.

Kilka lat temu w okolicy Łodzi doszło do wypadku samochodowego, w którym mogła zginąć cała rodzina. Czołowe zderzenie spowodowało, że samochód nadawał się tylko do kasacji. Osoby nim jadące wyszły jednak z tej niebezpiecznej sytuacji bez szwanku, a świadkowie zgodnie stwierdzili, że to cud Boży. Kierowca po wypadku wspominał, że w momencie zderzenia przyszedł mu do głowy tylko jeden pomysł – modlitwa: „Boże, ratuj!”.

Nie lękajmy się więc tego, co będzie jutro, bo Pan jest z nami, a perspektywę mamy piękną i jasną. Pamiętajmy o niej w kontekście słów Apokalipsy: „Nie będą już łaknąć ani nie będą już pragnąć, i nie porazi ich słońce ani żaden upał, bo paść ich będzie Baranek, który jest w pośrodku tronu, i poprowadzi ich do źródeł wód życia: i każdą łzę otrze Bóg z ich oczu”.

ks. Janusz Mastalski – „ekspres homiletyczny”

 

 

6

 

Nabożeństwo Majowe

 

Nabożeństwo Majowe – (majówka) jest to nabożeństwo odprawiane w maju w Kościele katolickim ku czci Matki Bożej, podczas którego odmawia się lub odśpiewuje Litanię Loretańską oraz modlitwę Pod Twoją Obronę.

Sens nabożeństwa majowego. " Bóg chce, abyśmy nie mieli niczego, co by nie przeszło przez ręce Maryi" ( św. Bernard). Miesiąc maj zachęca nasze serca do otwarcia się w sposób wyjątkowy na Maryję. " Jest to miesiąc, w którym ze świątyń i z domów prywatnych, kierowane jest do Maryi najgorętsze i najczulsze uwielbienie, płynące prosto z serca. Jest to również miesiąc, w którym z Jej tronu spływają do nas najhojniejsze i najobfitsze dary Bożego Miłosierdzia."( Paweł VI)

My, chrześcijanie, którzy chcemy być zawsze blisko Maryi, możemy ofiarować Jej w maju coś specjalnego. Może to być pielgrzymka różańcowa, nawiedzenie kościoła Jej poświęconego, małe umartwienia, ofiarowanie nauki czy też dobrze wykonanej pracy, lub bardziej uważne odmawianie Różańca.

Szczęśliwy, kto się do Matki uciecze. Matka Boska nie pozostaje nigdy głucha na wołanie i płacz swoich dzieci. Zawsze cierpliwie wysłuchuje ich, by przez swoje wstawiennictwo i orędowanie wyjednać u Chrystusa łaskę zmiłowania i odwrócenia niedoli. „Szczęśliwy, kto się do Matki uciecze” – zapewniają słowa przepięknej pieśni maryjnej.

Przy przydrożnym krzyżu bądź kapliczce nie potrzeba wzniosłych kazań, uczonych rozpraw, patosu, aby dotrzeć do Jej Serca. Tam, gdzie sklepieniem jest niebo, a organami – majowy wiatr i ptasi wtór, najłatwiej jest otworzyć się przed Matką, „u której serce otwarte każdemu”.

W czasach obecnych, gdy nasza wiara tak często wystawiana jest na próbę różnorodnych pokus, gdy jej fundamenty podkopywane są przez wrogów Kościoła, gdy człowieka dosięga zwątpienie, potrzebne są zdecydowane świadectwa. W tych wymagających od człowieka zdecydowanej deklaracji czasach z pomocą przychodzi Matka Boska.

Przez uczestnictwo w majowym Nabożeństwie, jego scenerii i prostocie, można znaleźć odpowiedź na bardzo wiele wątpliwości, odnaleźć i odbudować korzenie swojej wiary, nawiązać szczerą więź z Jej Synem – Jezusem Chrystusem.

Nabożeństwo Majowe to spotkanie z Matką Boga i z Nim samym. To możliwość zawierzenia Jej całej swojej życiowej codzienności, zasupłanych problemów i pogmatwanych dróg. Trzeba tylko pójść do Niej, opowiedzieć Jej o tym, zaufać Jej w każdej sprawie. Na pewno zawsze przytuli do swojego Serca, pośpieszy z pomocą, wyprowadzi na właściwą drogę. 

Obecnie do każdego dnia nabożeństwa majowego publicznie odprawianego przywiązany jest odpust 7 lat. Za uczestniczenie przynajmniej przez 10 dni w nabożeństwie majowym publicznie odprawianym można zyskać pod zwykłymi warunkami odpust zupełny. Kto nie ma możności uczestniczenia w publicznym nabożeństwie, może zyskać odpust 5 lat za każdy dzień i odpust zupełny za cały miesiąc, prywatnie je odprawiając.

Jak odmawiać nabożeństwa majowe:

1. Gromadzimy się codziennie wieczorem od 30 kwietnia począwszy, w celu odmówienia cząstki Różańca lub Litanii czy innych modlitw do Najświętszej Panny w Kościele, przed krzyżem lub kapliczką przydrożną.

2. Ofiarowujemy Najświętszej Pannie jakiś kwiat duchowy w każdym dniu maja

(może to być np. postanowienie związane z pomocą bliźnim).

3. Odczytujemy rozważania o Maryi, nad którymi każdy powinien się w następnym dniu zastanowić

 

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

12 maja - święci męczennicy Nereusz i Achilles
12 maja - św. Pankracy, męczennik
12 maja - bł. Juta z Bielczyn
12 maja - św. Leopold Mandić z Hercegnovi, prezbiter
12 maja - św. German, patriarcha Konstantynopola
12 maja - bł. Imelda Lambertini, dziewica
13 maja - Najświętsza Maryja Panna Fatimska
13 maja - św. Serwacy, biskup
13 maja - św. Maria Dominika Mazzarello, dziewica
14 maja - św. Maciej Apostoł
15 maja - św. Zofia, wdowa, męczennica
15 maja - św. Izydor Oracz
15 maja - św. Małgorzata z Kortony
16 maja - św. Andrzej Bobola, prezbiter i męczennik, patron Polski
16 maja - św. Szymon Stock, zakonnik
16 maja - katedra w Gliwicach
17 maja - św. Paschalis Baylon, zakonnik
17 maja - bł. Antonia Mesina, męczennica
17 maja - katedra w Elblągu
18 maja - św. Jan I, papież i męczennik
18 maja - św. Eryk IX Jedvardsson, król
18 maja - św. Stanisław Papczyński, prezbiter
18 maja - św. Feliks z Cantalice, zakonnik
19 maja - św. Urban I, papież
19 maja - św. Iwo Helory, prezbiter
19 maja - św. Piotr Celestyn, papież i pustelnik

19 maja - św. Kryspin z Viterbo, zakonnik

 

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.