WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

       42/680                   -           14 października 2018 R.B.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

14 października 2018 r.

Niedziela

Niedziela XXVIII tygodnia okresu zwykłego

Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego.

Wielbłąd nie zmieści się w uchu igielnym. Nie zaznają smaku życia wiecznego ci, którzy z niczego nie chcą zrezygnować i chcą posiąść królestwo Boże w taki sam sposób, w jaki posiada się kolejne rzeczy.

Któż więc może się zbawić? U Boga wszystko jest możliwe. Jedynie w Nim warto złożyć nadzieję, jedynie On nie tylko spełnia obietnice, ale nadto daje wiele więcej.

W dzisiejszym numerze:

- Wielbłąd i ucho igielne

- Życie dane w miłości

- Panie, naucz nas… liczyć

- Skuteczność Bożego słowa

- Szczęśliwy

- W niedzielę 21 października doroczne badanie niedzielnych            praktyk religijnych    

- Święci i błogosławieni w tygodniu.

Wielbłąd i ucho igielne

Ile razy rozważam spotkanie Jezusa z bogatym młodzieńcem, tyle razy wspominam te wszystkie rozmowy, w których ludzie stawiali pytania, a w rzeczywistości wyczekiwali na aprobatę ich postawy. Pytanie: „Co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” prowokowało do sprawdzenia, co pytający dotychczas uczynił. A kiedy oświadczył, że przykazań dekalogu przestrzegał od swojej młodości, czekał jeno na pochwałę. Uzyskał ją w spojrzeniu Jezusa pełnym miłości. Nie spodziewał się jednak żadnych nowych wymagań. On miał już dobrze ustawione życie. Odkrył wartość dekalogu, na wierności przykazaniom budował przyszłość i cieszył się błogosławieństwem Boga na ziemi. Był bogaty. Wierność przykazaniom miała mu zapewnić zbawienie.

Przyszedł do Jezusa tylko dlatego, by uzyskać pieczątkę pod własną koncepcją życia doczesnego i wiecznego. On już wszystko wiedział. On nie zamierzał nic zmieniać. Starotestamentalny ideał doskonałości religijnej doskonale harmonizował ze szczęściem doczesnym, które opiera się w dużej mierze na bogactwie.

Odpowiedź Jezusa była dla niego bardzo niemiłym zaskoczeniem. On jej nie szukał. Człowiek, który szuka, cieszy się, gdy znajdzie przewodnika znającego to, czego szuka. Młodzieniec nie szukał, był pewien, że jest na dobrej drodze wiodącej do królestwa Bożego. Czekał jeno na aprobatę.

Wielu ludzi jest podobnych do tego człowieka. Pytają, ale nie dlatego że interesuje ich prawda, lecz dlatego że potrzebują akceptacji ich koncepcji życia, ich rozwiązań, na które się zdecydowali. Gdy ktoś nie podzieli ich zdania, odchodzą smutni i mają często pretensje do pytanego, iż zburzył im pokój wewnętrzny.

Jezus, czysta Prawda, wiedział, kto przed Nim stoi. Podobał Mu się ten młodzieniec. Podobała się jego maksymalistyczna postawa. Stał przed Nim kandydat na apostoła — Jezus wezwał go do wejścia na drogę wiodącą do życia wiecznego. Do dekalogu dodał jednak jeden warunek. „Idź, sprzedaj wszystko, co masz i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!”. Innymi słowy, Jezus zażądał od niego wysłania wpierw do Domu Ojca swojego doczesnego bogactwa, a dopiero po tej wysyłce obiecuje i jemu możliwość dotarcia do nieba. Takiego rozwiązania młodzieniec się nie spodziewał i mimo że Mistrz spojrzał na niego z miłością, „odszedł od Niego zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości”.

Jezus wykorzystał to spotkanie dla pouczenia uczniów o wielkim niebezpieczeństwie ukrytym w materializmie. Młodzieniec nie zdecydował się na propozycję Jezusa. Wolał nie ryzykować wysyłania swych dóbr do nieba. Został na walizkach, strzegąc ich zawartości.

Chrystus demaskuje główną metodę działania zła. Ono oczarowuje ludzi bogactwem i każe im w pieniądzach złożyć swoją ufność. Czyni ich przez to niewolnikami. Obciążeni dobrami tego świata nie są w stanie wejść do królestwa Bożego. Jezus jak zawsze, tak i w tym wypadku operuje bardzo konkretnym obrazem: „Łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego”. Obraz był tak szokujący, że uczniowie postawili pytanie: „Któż więc może się zbawić?”. Ich rozumowanie było poprawne. Wielbłąd przez ucho igielne nie przejdzie. Po ludzku sądząc nikt nie ma szans zbawienia. Jezus jednak uspokaja: „U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe”.

Piotr chce mieć pewność, czy jego decyzja opuszczenia wszystkiego i pójścia za Chrystusem była mądrą decyzją. On zrealizował żądanie Jezusa, które tak zasmuciło młodzieńca. Mistrz go uspokaja. W ewangelicznym ubóstwie nie chodzi o to, by nic nie mieć, lecz o to, by być wolnym od dóbr doczesnych. Kto tę wolność posiądzie, już w tym życiu otrzyma „stokroć więcej”, a w przyszłym — życie wieczne.

Kto wie, czy wielu ubogich ludzi Trzeciego Świata nie uprzedzi chrześcijan w królestwie niebieskim. Niejeden wykąpany w wodzie chrztu stanie przed bramą Domu Ojca jak wielbłąd przed uchem igielnym i stwierdzi, że przekroczenie tej bramy jest dla niego niemożliwe. Jezus kończy to pouczenie znamiennym ostrzeżeniem: „Wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi”.

To w tym kontekście należałoby odczytać wszystkie wizyty papieskie w krajach Trzeciego Świata. Jan Paweł II pragnie, by ludzie odkryli wartość ubóstwa. Pamiętając o ewangelicznej igle wzywa bogatych, by wielbłądzie garby dóbr tego świata rozdali ubogim i mogli wejść do królestwa niebieskiego. Biednych natomiast zachęca, by odkryli zbawczy wymiar swego ubóstwa. Jest to jeden z głównych wątków jego papieskiego nauczania.

   Ks. Edward Staniek

Życie dane w miłości

Do Jezusa przychodzi pewien człowiek i pyta, jak osiągnąć życie wieczne. Początek rozmowy nie jest zaskakujący: Jezus mówi o wypełnianiu Bożych przykazań, czyli po prostu o przyzwoitym życiu. Ale gdy się okazuje, że młody człowiek to naprawdę dobry chłopak, Jezus ze spojrzeniem pełnym miłości wypowiada słowa, które są jak uderzenie obuchem: Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i pójdź za Mną. To polecenie okazuje się dla bogatego młodzieńca niewykonalne i ten, któremu „tylko jednego” brakowało, by uzyskać życie wieczne, odszedł zasmucony.

Ta scena zszokowała uczniów Jezusa. Królestwo Boże, którego przedsmak już mieli, okazało się zupełnie nieosiągalne. Stąd zatem niemal retoryczne pytanie: Któż zatem może się zbawić? Jezus potwierdza, że osiągnięcie królestwa Bożego jest dla ludzi niemożliwe. Ale wskazuje drogę nadziei: dla Boga wszystko jest możliwe. Życie wieczne zatem nie jest dobrem, które można osiągnąć, kupić czy na nie zasłużyć. Jest to zawsze dar Boży.

I w tym momencie zaczynamy rozumieć, co najbardziej przeszkodziło bogatemu młodzieńcowi w przyjęciu Bożej łaski: poczucie, może nieuświadomione, że tej łaski nie potrzebuje. Że jest człowiekiem, który umie sobie poradzić. Że ma kontrolę nad swoim życiem, panuje nad swoimi pożądliwościami, zarządza dużym majątkiem. We własnym mniemaniu ma wszelkie środki, aby swoimi siłami osiągnąć życie wieczne. Dlatego tak go przeraziło polecenie Jezusa, żeby pozbył się wszystkiego, w czym pokłada nadzieję.

Aby mieć życie wieczne, trzeba stracić życie doczesne. Paradoksalnie propozycja Jezusa jest drogą wolności. Życie doczesne ze wszystkim, co do niego należy i co posiadamy, i tak stracimy. Pan Jezus wzywa, żeby je oddać: zamienić na miłość. I pójść za Nim w życie wieczne. Za Jezusem, któremu nikt życia nie odbiera, które On sam w miłości daje.

Krzysztof Kocjan OP - ur. 1975, dominikanin, absolwent psychologii na UŚ oraz teologii na PAT, obecnie jest przeorem klasztoru i proboszczem parafii w Witebsku (Białoruś).

Panie, naucz nas… liczyć

Siedemdziesiąt lub osiemdziesiąt, to liczba lat, o której mówi autor Psalmu 90, w której przeważnie zawiera się miara naszego życia. Zaczyna więc modlić się i prosić Boga o pomoc, aby nauczyć się mądrze korzystać z krótkiego życia, bo kolejne dni i lata szybko mijają my zaś odlatujemy (por. Ps 90, 10). Tak będą się modlić wszyscy, którzy przyjdą na Mszę św. w kolejna niedzielę października: „Naucz nas liczyć dni nasze, byśmy zdobyli mądrość serca” (por. Ps 90, 12).

Człowiek, czyli każdy z nas, uczy się, a nawet jest do tego poniekąd przymuszany, szybko przeliczać wartość rzeczy, walutę, ilość kalorii, opłacalność każdego kroku i wiele tym podobnych rzeczy. Przeważnie więc mamy czegoś za dużo, albo za mało, za krótko albo za długo… Można się zapytać, a kiedy będzie „w sam raz”? Wydaje się, że dopiero po szczerej modlitwie, przez nią bowiem przychodzi zrozumienie, jak na Salomona: „Modliłem się i dano mi zrozumienie… przyszedł na mnie duch mądrości. Przeniosłem ją nad berła i trony i w porównaniu z nią za nic miałem bogactwa… Umiłowałem ją nad zdrowie i piękność. (Mdr 7,7-11). Istnieje więc coś bardziej cennego niż „tron i berło” czyli władza, niż bogactwa i myślenie o nim, niż zdrowie: ilość kilogramów, harmonia ciała zdobyta zbyt wielką ilością godzin ćwiczeń. Czy więc nie tracimy zbyt wiele w tak krótkim czasie życia? A ile możemy zyskać świadomi znikomości dni, które zostały, modląc się, by stały się one najlepsze – mądrością nasycone?

„Pewien młody człowiek…” (Mk 10,17-30) umiał liczyć, ale czy było to mądre liczenie? Przeliczył swoje dobra i nie opłacało mu się pójść za Jezusem, choć prosił o doskonałość. Nie widział jej w dziesięciu przykazaniach, które zachowywał. Jest podobny do św. Pawła, który do nawrócenia, uważał się za człowieka nienagannego, zachowywał bowiem Prawo. Można powiedzieć, że młody człowiek z Ewangelii posiadał wiele dóbr i posiadł też nienaganność. Posiadanie rzeczy i posiadanie nienaganności zaspokoją nasze potrzeby, wiele potrzeb, „ale nie potrzebę jaką my jesteśmy” (o. S. Fausti). Potrzeba było „jeszcze jednego”. Dziesiątka jest większa od jedynki, ale w rachunku, którego uczy Jezus ta jedynka to „coś więcej”. Jeden jest Dobry i tylko ten Jeden może „spojrzeć z miłością” i sprawić, że jedyna potrzeba – kochania i bycia kochanym zaspokoi serce człowieka, który sam z siebie chce zawsze jakoś kupić miłość.

Tym właśnie jest istota modlitewnego spotkania z Jezusem – spojrzenie miłości, dialog miłości, nieprzedkładanie nienaganności ponad miłość. Bezinteresowność spotkania z Panem sprawia, iż człowiek może i chce dzielić się wszystkim ze względu na Boga, nie chce mieć już więcej niż „to jedno”, nic bardziej niż „to jedno”. Właśnie „to jedno” może znaleźć człowiek w spojrzeniu i rozmowie z Tym, który ma wszystko. Dlaczego więc młody człowiek pozostał z cyframi świata, z nienagannością wynikająca z dziesięciu słów Boga, zamiast jedynego i nieskończenie bogatego i uwalniającego spojrzenia Pana? Św. Marek odpowiada – „miał wiele posiadłości”. Czy można kochać pieniądze bardziej ponad spojrzenie miłości? A czy musi się jedno z drugim wykluczać? Czy naprawdę trzeba wszystkiego się wyrzec i przestać liczyć pieniądze, które przecież są niezbędne dziś do życia? „Nie bogactwo należy niszczyć, ale namiętności duszy, które nie pozwalają, abyśmy w sposób właściwy posługiwali się tym, co posiadamy” (Klemens Aleksandryjski + ok. 212 r).

Człowiek przed obliczem Jezusa i Jego Słowa zaczyna inaczej liczyć, jest w stanie modlitwy czyli miłości, staje się mądry, już nie liczy na siebie, na swoje bogactwa, nie na swoją nienaganność; liczy i chętnie daje co może, opuszcza z miłości dobra i przekracza swoją doskonałość, zapobiegliwość; im więcej daje i dzieli się tym co ma - więcej ma, może nie tu na ziemi, ale na pewno w niebie, rozumie, że „sam się nie zbawi”, ale Bóg może to uczynić, „nie za żadne pieniądze” „za dziesięć przykazań”, ale za jedno spojrzenie, dzięki któremu każdy w jego sercu zaczyna się liczyć i staje się bezcenny.

Andrzej Prugar OFMConv

Skuteczność Bożego słowa

Słowo Boga jest skuteczniejsze i ostrzejsze od najbardziej nowoczesnego laserowego noża. Przenika aż do rozdzielenia duszy i ducha, a więc osiąga to, co dla nas jest niezwykle trudne, wciąż jeszcze w pełni niemożliwe. Nie umiemy oddzielić życia od ducha, nie potrafimy osądzić pragnień i myśli serca.

To słowo stworzyło jednak ludzkie wolne serce, i mimo iż je przenika i zna, idealnie do samego dna, nie ingeruje w nie i nie przestawia nic, by nie naruszyć jego wolności. Szanuje ten skarb, bo on decyduje o osobowości człowieka i czyni zeń partnera Boga zdolnego do spotkania z Nim na płaszczyźnie przyjaźni.

         Dobrze to widać w spotkaniu Jezusa z bogatym człowiekiem, który wypełniony był pragnieniem osiągnięcia życia wiecznego. Jego życie moralne było na wysokim poziomie. Ta szlachetność zachowana „od młodości” spotkała się z radosnym przyjęciem przez Jezusa. Rzadko Ewangeliści notują, iż Jezus „spojrzał z miłością”. Marek podkreśla to mówiąc właśnie o tym spotkaniu. Ta miłość Chrystusa pozwala, a nawet każe postawić wysokie wymagania: „Idź, sprzedaj wszystko, co masz... Potem przyjdź i chodź za Mną!”.

Piękne serce wezwane do przyjaźni z Jezusem musiało dokonać wyboru. Przyjaźń za cenę rezygnacji ze wszystkiego, a mówiąc ściślej, za cenę zamiany dóbr tego świata na dobra wieczne. Bogaty człowiek stanął ze swą wolnością na rozdrożu. Bóg objawił mu perspektywę nowego, innego życia. Szanował jego wolność, nie wywarł żadnej presji, choć wiedział, że droga, którą wybiera, będzie drogą jego życiowej klęski.

Szacunek dla wolności, jaką Bóg obdarzył część stworzonych przez siebie istot, stanowi jedyną granicę dla wszechmocy Bożego słowa, dodajmy granicę przez Niego samego ustanowioną.

Jak niesamowitą wartością jest zatem nasza wolność, skoro to Słowo, które stwarza zdumiewająco wielki kosmos, puka jedynie do drzwi naszego serca i w progu przekazuje nam wiadomość o możliwości jego ubogacenia. Mimo iż doskonale wie, co w tym naszym sercu jest, nie wchodzi do niego, lecz czeka, aż zaprosi je do jego wnętrza. Gdybyśmy znali tajemnicę naszej wolności, którą szanuje sam Bóg, odkrylibyśmy wielkość naszej godności.

Wolność nasza nie zwalnia nas jednak z odpowiedzialności za przyjęcie lub odrzucenie słowa Bożego. Zamknąć przed Bogiem drzwi swego serca może tylko głupiec.

Wolność winna bardzo uważnie śledzić konsekwencje swoich decyzji, bo tylko ich dobra znajomość umożliwia trafność dokonanego wyboru.

Słowo Boga jest wszechmocne, a człowiek może je odrzucić, nie na zasadzie swojej wszechmocy, lecz na zasadzie wolności. Jest to niezwykle głęboka tajemnica, do której trzeba nam wracać, i to często, jeśli chcemy wykorzystać w pełni zarówno wolność, jak i łaskę wszechmocnego Boga.

Pod murem klauzurowego klasztoru ludzie marginesu społecznego urządzili sobie melinę. Dwa światy sąsiadujące ze sobą bardzo blisko. Grube mury, małe zakratowane okna dzielą dwie wspólnoty. W jednej spotykają się siostry zakonne, które odpowiedziały na łaskę Bożą, w drugiej mężczyźni i kobiety sięgające po grzech. O przynależności do jednego czy drugiego świata zadecydowała wola. Słowo Boga było skierowane do każdego. Jedni powiedzieli swoje „tak”, drudzy nie chcieli zrezygnować z karmienia swego ciała. Kochający Bóg delikatnie wspiera tych, którzy wybrali świat łaski. Cierpliwie czeka ze swym przebaczeniem na tych, którzy poszli swoimi drogami. Wolność opowiedzenia się po stronie Boga czy grzechu to jedna z najgłębszych tajemnic. Chwała każdemu, kto umie powiedzieć Bogu „tak”.

Ks. Edward Staniek

Szczęśliwy

Dwóch mężczyzn, obaj bardzo chorzy, byli w tym samym pokoju, w szpitalu. Jednemu wolno było siadać na łóżku,każdego popołudnia na godzinę, żeby ułatwić mu odprowadzenie wody z płuc. Jego łóżko było na wprost jedynego okna. Drugi musiał cały czas leżeć na wznak. Obaj rozmawiali godzinami. Rozmawiali o swoich kobietach, rodzinach, domach, pracy, pobycie w wojsku, gdzie byli na wakacjach.

Każdego popołudnia, kiedy mężczyzna z łóżka przy oknie mógł usiąść, opisywał swojemu sąsiadowi wszystko co widział przez okno. Człowiek z drugiego łóżka zaczął czekać na te godziny, kiedy jego świat się powiększał i nabierał życia o wszystkie zdarzenia i kolory świata zewnętrznego.

Okno wychodziło na park z cudownym jeziorem, kaczkami i łabędziami pływającymi po nim, a dzieci puszczały kaczki. Młodzi, zakochani spacerowali trzymając się za ręce, między kwiatami o wszystkich kolorach tęczy. Wielkie drzewa ozdabiały pejzaż i w oddali można było zobaczyć piękny widok z miastem w tle.

Kiedy mężczyzna w oknie opisywał to wszystko z najmniejszymi detalami, ten z drugiego końca pokoju, zamykał oczy i wyobrażał sobie ten idylliczny widok. Pewnego gorącego popołudnia opisał paradę, która przechodziła. Mimo, że nie mógł słyszeć orkiestry, widział ja oczami wyobraźni, tak jak ją opisywał człowiek w oknie swoimi magicznymi słowami.

Mijały dni i tygodnie. Pewnego poranka, dzienna pielęgniarka przyszła żeby ich wykąpać i znalazła mężczyznę od okna martwego, zmarł podczas snu. Wezwała pomoc i zabrano go. Drugi tak szybko, jak tylko uznał to za stosowne, poprosił o przeniesienie na łóżko przy oknie. Pielęgniarka zgodziła się i po upewnieniu się że jest mu wygodnie wyszła z pokoju. Wolno i z trudnością mężczyzna podniósł się na łokciu, żeby rzucić pierwsze spojrzenie na świat zewnętrzny, wreszcie mógł zobaczyć go sam. Obrócił się powoli i spojrzał przez okno przy swoim łóżku i zobaczył... białą ścianę.

Mężczyzna spytał pielęgniarkę, co kierowało zmarłym żeby opisywać tak wspaniałe rzeczy przez okno. Pielęgniarka powiedziała, że człowiek ten był niewidomy i że nie mogł widzieć nawet ściany i podpowiedziała mu: "może chciał Pana podtrzymać na duchu?"

Morał: Jest bardzo łatwo uczynić szczęśliwymi innych, nie ważne jaka jest twoja własna sytuacja.                               

                Autor nieznany

W niedzielę 21 października doroczne badanie niedzielnych praktyk religijnych

Zgodnie z uchwałą Konferencji Episkopatu Polski, we wszystkich parafiach w Polsce winno odbyć się doroczne badanie niedzielnych praktyk religijnych (dominicantes i communicantes). W tym roku badanie zostanie przeprowadzone w niedzielę 21 października. Liczenie wiernych odbywa się tradycyjnie w tzw. przeciętną niedzielę, która nie przypada w szczególne kościelne święto lub uroczystość.

Badanie wiernych jest coroczną akcją o charakterze statystycznym, organizowaną zazwyczaj jesienią. Głównym celem liczenia wiernych w ponad 10,5 tys. polskich parafii jest sprawdzenie, ile osób przychodzi na Msze św., ile z nich stanowią mężczyźni, ile kobiety, a ilu wiernych przystępuje do Komunii świętej.

Dane posłużą do uaktualnienia statystyk w Kościele katolickim w Polsce. W ten sposób powstaje tzw. "mapa religijności" - cenny materiał dla samego Kościoła oraz dla socjologów i statystyków.

Badania odbywają się zgodnie z uchwałą Konferencji Episkopatu Polski. Każdego roku Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego kieruje do parafii poprzez kurie diecezjalne kwestionariusz, w którym prosi proboszczów o przeprowadzenie w określoną niedzielę zliczania wiernych obecnych i przystępujących do Komunii świętej na każdej Mszy, a także we wszystkich – o ile jest ich więcej niż jedna – świątyniach należących do parafii.

Wypełnione formularze najpierw trafiają z parafii do miejscowej kurii biskupiej, a następnie są zbiorczo przesyłane do ISKK. – Wybieramy zawsze tzw. przeciętną niedzielę, która nie przypada w jakieś szczególne święto lub uroczystość, co z kolei bardziej niż zwykle zmotywowałoby ludzi do uczestniczenia we Mszy św. – tłumaczy ks. dr Wojciech Sadłoń, dyrektor ISKK.

Podczas badania zakłada się, że proboszczowie podają prawidłową liczbę mieszkańców, którzy realnie zamieszkują teren parafii. Chodzi o to, by uniknąć niejasności związanych m.in. z odpływem wiernych, którzy wyemigrowali zagranicę i tylko sporadycznie utrzymują kontakt z rodzinną miejscowością, a faktycznie współuczestniczą (lub nie) w praktykach religijnych w innej miejscowości.

Ponadto badadnie w tym roku dotyczyć będzie także zabytków nieruchomych znajdujących się w danej parafii oraz działających w niej grup duszpasterskich.

Badanie przeprowadza Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego, pierwszy w Polsce ośrodek badań nad religijnością oraz duszpasterstwem. Został założony w 1972 r. przez Stowarzyszenie Apostolstwa Katolickiego (Księża Pallotyni). Współpracuje z Konferencją Episkopatu Polski oraz Głównym Urzędem Statystycznym.

Święci i błogosławieni w tygodniu

14 października - św. Kalikst I, papież i męczennik
14 października - św. Małgorzata Maria Alacoque, dziewica
14 października - bł. Radzim Gaudenty, biskup
14 października - św. Jan Ogilvie, prezbiter i męczennik
   
15 października - św. Teresa od Jezusa, dziewica i doktor Kościoła
   
16 października - św. Jadwiga Śląska
16 października - św. Gerard Majella, zakonnik
16 października - św. Gaweł (Gall), opat
16 października - bł. Józef Jankowski, prezbiter i męczennik
17 października - św. Ignacy Antiocheński, biskup i męczennik
18 października - św. Łukasz, Ewangelista
19 października - święci męczennicy Jan de Brebeuf, Izaak Jogues, prezbiterzy, oraz Towarzysze
19 października - św. Paweł od Krzyża, prezbiter
19 października - bł. Jerzy Popiełuszko, prezbiter i męczennik
19 października - św. Piotr z Alkantary, prezbiter
20 października - św. Jan Kanty, prezbiter
21 października - bł. Jakub Strzemię, biskup
21 października - św. Urszula, dziewica i męczennica
21 października - św. Kasper del Bufalo, prezbiter

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.