Wzgórza w blasku miłosierdzia

 

         11/650                   -                18 marca 2018 R.B.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

2

 

18 marca 2018 r.

V Niedziela

Wielkiego Postu

 

Począwszy od piątej niedzieli Wielkiego Postu, Kościół coraz bardziej koncentruje uwagę na tajemnicy krzyża.

Czyni to jednak nie po to, byśmy współczuli cierpiącemu Jezusowi i litowali się nad Nim, ale byśmy przyjęli owoce Jego męki i śmierci.

Jezus zapowiada swoją mękę, jako wywyższenie, gdyż to właśnie w krzyżu nastąpił tryumf nad szatanem i jego dziełami oraz najpełniej objawiła się Boża miłość do każdego człowieka.

Jeśli wierzymy tej miłości i pozwalamy się jej ogarnąć, stajemy się zdolni do tego, by rozpoznać i ukochać doświadczenie krzyża również w naszym życiu.

A wtedy będziemy w nim widzieć już nie samo cierpienie, ale drogę, która przez umieranie dla siebie prowadzi nas do wydania plonu na życie wieczne.

 

 

 

W dzisiejszym numerze:
 
- Godzina cierpienia
- Trzy zasady
- Święty w jeden dzień to święty na jeden dzień
- Prawo serca
- Rozpoczynamy rekolekcje wielkopostne
- „Zaprawdę powiadam ci: …
- Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

5

 

Godzina cierpienia

 

Całe życie doczesne jest nastawione na posiadanie. Szczęście łączy się ściśle z posiadaniem. Im więcej skarbów posiadam, tym bardziej jestem szczęśliwy. Nie chodzi tu o pieniądze czy majątek. Chodzi o to, by mieć dobrych rodziców, mieć dobrą żonę, mieć dobre dzieci, mieć zdrowie, mieć przyjaciół. To są moi rodzice, moja żona, moje dzieci, moje zdrowie. Moje...

Tymczasem świat, który objawia Jezus, oparty jest na innej zasadzie. Żyję, by innych uszczęśliwiać. Jestem dla kogoś. Uszczęśliwię zaś w zależności od bogactwa swego serca. Im więcej miłości jest w moim sercu, tym bardziej potrafię żyć dla innych.

Życie chrześcijanina polega na świadomym przestawieniu się z tego, by mieć, na to, by kochać, by być dla innych. To zaś jest nierozerwalnie połączone z cierpieniem. Kiedy tracę mojego ojca, me serce krwawi, kiedy umiera moje dziecko, cierpię, bo umiera część mego serca. Utrata tego, co moje, jest zawsze połączona z cierpieniem, a im większa to dla mnie wartość, tym większe cierpienie.

Oczami doczesności dostrzegamy w tym procesie jedynie stratę. Buntuje się serce, często bezsilne, widząc bezsens tej straty. Czuje się ograbione ze szczęścia. Jeśli jednak potrafi spojrzeć oczami wiary, dostrzeże w tym procesie nie stratę, lecz wymianę. To właśnie ma na uwadze Jezus, gdy mówi: „Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie na tym świecie, straci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne”. Pszeniczne ziarno jest tylko obrazem potrzeby obumierania, by zyskać formę życia doskonalszą. Komentarz zaś Jezusa do tego obrazu kładzie nacisk na „swoje” życie. Chrystusowi chodzi o to, że człowiek, który podchodzi do życia doczesnego jako do posiadania, traci to życie. Nie straci, ale już traci. Kto zaś nienawidzi posiadania życia, czyli składa je w ofierze, traktuje jako narzędzie do ubogacenia innych, ten je zachowa na życie wieczne. Jezus nie mówi, że otrzyma je w wieczności, ale to życie, które zamienił tu na ziemi w akt miłości, staje się życiem wiecznym.

Zbliżając się do Chrystusowego krzyża, trzeba odkryć ten najmądrzejszy sposób zamiany życia doczesnego w wieczne. To zgoda na rezygnację z przywłaszczania sobie życia, uznawania go za swoje a przeznaczenie go dla innych. Takie podejście budzi lęk. Sam Jezus się do tego przyznaje: „Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę”.

I w naszym życiu zbliża się godzina ofiary, cierpienie syna, męża, kalectwo dziecka, alkoholizm ojca. Godzina obumierania tego, co najbardziej nasze. Trzeba wówczas spojrzeć na obumierające ziarno pszenicy i oczami wiary zobaczyć kłos, liczący dziesiątki wspaniałych nowych ziaren.

Wielki Post wzywa do refleksji nad tajemnicą cierpienia i śmierci. Jezus nie odsłania tej tajemnicy, lecz wchodząc w nią zapewnia nas, że można cierpieniu i śmierci nadać sens. On sam to uczynił przez mękę i zmartwychwstanie. Obecnie zachęca nas, byśmy odważnie, pokonując lęk, podjęli godzinę naszego bolesnego doświadczenia. A jeśli ona jeszcze dla nas nie nadeszła, miejmy odwagę stanąć blisko człowieka, który ją przeżywa. Taka obecność w chwili doświadczenia umacnia i ułatwia trudną zamianę tego, co doczesne, na to, co wieczne.

Ks. Edward Staniek

 

6

 

Trzy zasady

 

Od dnia wniebowstąpienia, czyli od momentu, kiedy Chrystus wrócił do Ojca i nie jest już fizycznie dostępny dla nas na świecie, chrześcijanie wszystkich pokoleń szukają sposobów na poznanie Go i zbliżenie się do Niego. Napisano o tym tysiące dzieł i traktatów, z których możemy korzystać, ale dzisiejsza Ewangelia daje nam w tej kwestii trzy fundamentalne wskazówki.

Pierwsza to ludzie. Święty Jan pisze o Grekach, którzy przyszli, żeby „ujrzeć Jezusa”. Od ucha do ucha, od słowa do słowa prośba w końcu do Niego trafia. Warto w poszukiwaniu relacji z Jezusem korzystać z doświadczenia tych, którzy już Go znają, którzy szukali Go przez całe życie i mogą innych ku Niemu pokierować. Nikt oczywiście tej relacji nie zbuduje za nas, ale nie warto odkrywać czegoś, co już dawno jest poznane, i wyważać drzwi już dawno otwartych.

Druga to radykalizm. Jezus na prośbę Greków odpowiada opowieścią o obumierającym ziarnie i nienawiści do tego świata. Nie chodzi tu oczywiście o pesymistyczną wizję życia skoncentrowanego na cierpieniu, ale o radykalność decyzji poszukiwania Jezusa. Trzeba wszystko postawić na jedną kartę i być gotowym na zrezygnowanie ze wszystkiego, co miałoby się sprzeciwiać temu poszukiwaniu. Mówiąc inaczej: nie da się szukać Boga tylko trochę.

Trzecia to właściwa perspektywa. Jezus kończy swoje słowa zapowiedzią wywyższenia na krzyżu, w którym przyciągnie wszystkich do siebie. Czyli ostatecznie to On sam sprawia, że zbliżenie się do Niego jest w ogóle możliwe. To Jego miłość wyrażona najpełniej śmiercią na krzyżu przyciąga nas do Niego i nawet największe nasze wysiłki na nic się zdadzą, jeśli nie będziemy żyli w przekonaniu, że to On sam prowadzi nas do siebie i Jego pragnienie bycia z nami jest nieskończenie większe od naszej chęci poznania Go.

Adam Szustak OP

 

7

 

Święty w jeden dzień to święty na jeden dzień.

 

Tato, czy ja urosłem? Cierpliwy ojciec stawiał przy drzwiach, kładł na głowie ołówek i zaznaczał na futrynie. Zobacz. Jaka radość. Pół centymetra. A w lustrze nie widać, dręczy dzieciak. Bo w lustrze przeglądają się egoiści. Chcesz znać prawdę, pytaj najbliższych.

Pierwszy dzień w Oazie dzieci Bożych. Uczestnicy przeżywają mały szok. Na pierwszym spotkaniu w grupie dostają kartę pracy nad sobą. Każdego dnia, wieczorem, przy rachunku sumienia, plusem i minusem będą zaznaczać swoje sukcesy i porażki. Karta związana jest z czytanym na jutrzni Słowem Bożym. Wskazania są bardzo konkretne. Dla przykładu: z miłości do Pana Jezusa cierpliwie będę znosił marudę.

Tyle lat chodzę do spowiedzi i żadnego postępu… Skąd wiesz? Bo ciągle powtarzają się te same grzechy. Jeśli nie rezygnujesz ze spowiedzi znaczy idziesz do przodu. Pytaj innych, rodzinę, przyjaciół, spowiednika, co zmieniła w tobie spowiedź. Jeśli tego nie widzą, problem nie tkwi w spowiedzi, ale w metodzie pracy nad sobą, w postanowieniu poprawy.

Wielu z nas chciałoby zmienić wszystko natychmiast. Tymczasem Pan Bóg daje nam całe życie. Nie potrzebuje bijących rekordy sportowców. Potrzebuje wytrwałych. Wszak „ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość – wypróbowaną cnotę, wypróbowana cnota zaś – nadzieję. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5, 3b-5). Czym jest wymieniony przez Apostoła na początku ucisk? Owszem, świadom jest grożących z zewnątrz prześladowań. Ale ma także świadomość istnienia czegoś, co nazwał ościeniem ciała. „Aby zaś nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, dany mi został oścień dla ciała, wysłannik szatana, aby mnie policzkował – żebym się nie unosił pychą” (1 Kor, 12,7). Święty w jeden dzień to święty na jeden dzień. Grzech – bywa – powtarzamy na spowiedzi przez kilka lat. Ileż w międzyczasie wewnętrznych motywacji zostało oczyszczonych? Jaki kawał muru pychy został skruszony? Ileż więcej nadziei w sercu? Pan Bóg jeden raczy wiedzieć. Nam lepiej – właśnie by nie karmić pychy – nie wiedzieć.

Zatem bez bicia rekordów. Jeden grzech, wada główna. Wystarczy. Pod warunkiem rezygnacji z zaciskania zębów i powtarzania: nie będę. Nie na tym polega praca nad sobą i rozwój wewnętrzny. Stara zasada teologii duchowości każe wadzie przeciwstawić cnotę. Jeżeli tą wadą jest na przykład lenistwo, kształtuję pracowitość. Pamiętając przy okazji, że odrobina lenistwa może być reakcją organizmu na przemęczenie. Udało się przez miesiąc dobrze organizować czas? Nie przechodź do następnej wady. Przez kolejnych kilka miesięcy trzeba utrwalić to, co udało się zrobić. Może to i złe słowo, ale skoro masz złe nawyki, to częsta spowiedź i systematyczna praca mają ukształtować dobre nawyki.

Po drodze może pojawić się coś o wiele bardziej groźnego od grzechu. To córka pychy – zniechęcenie i smutek. Taki zniechęcony i smutny młodzieniec przyszedł kiedyś do jednego z wielkich mistrzów życia duchowego. Ile razy – pytał Abba Agatona – mam się spowiadać z tego samego grzechu przeciw szóstemu przykazaniu? Czy aż sto razy. Sto, dwieście, tysiąc i aż do końca świata, aż nasz Pan przyjdzie powtórnie – odpowiedział Starzec.

 

8

 

Prawo serca

 

Maleńką Kazię tatuś przyniósł do przedszkola. Z trudem udało mu się wymknąć za drzwi. Kazia przepłakała cały dzień pytając dziesiątki razy, kiedy tatuś przyjdzie. Dzieci podsuwały jej wszystkie zabawki, żadna z nich nie była w stanie zastąpić tatusia. Kazia uspokoiła się dopiero wówczas, gdy znalazła się w objęciach wracającego z pracy ojca.

Wychowawczynie w przedszkolu mogą obserwować takie sceny często. Pojawia się wówczas pytanie, kiedy i w jaki sposób dzieci tracą tę więź z rodzicami. Kiedy „zabawki” podsuwane przez świat stają się cenniejsze niż serce ojca i matki.

Odpowiedź jest stosunkowo prosta. Jak długo dziecko myśli sercem, tak długo na zasadzie naturalnej więzi pozostaje w świecie właściwej hierarchii. Z tą chwilą, gdy zdradza serce i polega na swoim rozumie, z łatwością może być oszukane. Rozum bowiem sugeruje, iż inne wartości mogą być cenniejsze od serca ojca i matki. Trzeba czasem wielu lat, zanim człowiek odkryje swój błąd i świadomie odda znów ster swego życia sercu. Najtrudniej przychodzi to tym, których rodzice zawiedli, którzy stracili do ojca i matki zaufanie. Trzeba wówczas wielkiej dojrzałości, by mimo doznanego bólu, w hierarchii wartości ustawić rodziców tuż po Bogu.

Prorok Jeremiasz zapowiada zawarcie przez Boga nowego przymierza z narodem wybranym, które będzie oparte o prawo wypisane w sercach. Chodzi tu o właściwe ustawienie sumienia. Bóg jest Ojcem i jeśli człowiek oddaje ster swego życia w ręce mądrego serca, zachowuje się jak ta mała Kazia w przedszkolu. Żadna wartość tego świata nie jest w stanie przerwać jego więzi z Bogiem. Kontakt z Nim jest zharmonizowany z oddechem. Taka sytuacja właściwie uniemożliwia popełnienie grzechu. Więź miłości Boga jest bowiem tak silna i żywa, iż człowiekowi nic innego do szczęścia nie jest potrzebne. Grzech zaś jawi się jako niemądre postępowanie.

Z tą chwilą jednak gdy człowiek zaczyna filozofować i eksperymentować na własną rękę, a nie chce czynić tego razem z Bogiem, sytuacja ulega zasadniczej zmianie. Bóg szanując naszą wolność, w swej delikatności pozwala nam czynić to, co chcemy. Upomina wprawdzie, jak każdy kochający ojciec, ale nie uderza piorunem, zgadza się na nasze niemądre postępowanie licząc, iż w oparciu o bolesne doświadczenie sami zmądrzejemy.

 

9

 

Sumienie to jeden z największych skarbów, jaki każdy z nas otrzymał od Boga. To prawo serca, które zostało nazwane świątynią. To w tej świątyni człowiek spotyka się z Bogiem.

Można człowiekowi utrudniać życie religijne i moralne, można stwarzać mu wiele okazji do grzechów, można uderzyć w instytucje religijne, jak długo jednak w jego sercu stoi nienaruszona świątynia sumienia, tak długo człowiek jest wartościowym człowiekiem. Jego odniesienie do Boga jest żywe i decyduje o jego moralnej postawie. Jeśli ta świątynia serca zostanie zniszczona, wówczas człowiek traci swą tożsamość. Nie wie już, co jest dobre, a co złe, nie wie, przed kim ma odpowiadać za swe słowa, czyny, myśli. Nie wie, dla kogo żyć, dla kogo cierpieć, dla kogo umierać. Sam nieszczęśliwy, żyjący na zgliszczach swej świątyni i groźny dla otoczenia.

Syn Boga przybył na ziemię, by nam pomóc w odbudowie zniszczonego sumienia. Sam jednoznacznie udowodnił, że możemy się zgodzić na to, by ludzie zburzyli świątynię naszego ciała, to znaczy, by nas zabito, ale nie możemy się zgodzić na to, by zburzyli świątynię naszego serca. Chcąc nas o tym przekonać, sam zgodził się na śmierć. Pod żadnym jednak pozorem nie zgodził się na uszkodzenie świątyni swego serca, nawet na najmniejsze zdeformowanie sumienia.

Swoją łaską w sakramencie chrztu świętego i w sakramencie pokuty wspomaga nas w dziele odbudowy zniszczonej świątyni serca, w udoskonaleniu naszego sumienia. Pragnie, byśmy wracali do świata dziecka, które mając w rękach różne zabawki i zajmując się nimi, jest w stanie natychmiast je porzucić dla ratowania bliskości z ojcem czy matką. Skarby całego świata są niczym wobec miłości dziecka do rodziców. Oto dobrze ustawione sumienie dziecka. Skarby całego świata są niczym wobec miłości, jaką Bóg darzy człowieka. Oto dobrze ustawione sumienie człowieka wierzącego.

Ks. Edward Staniek

 

10

 

Rozpoczynamy rekolekcje wielkopostne.

Czym one są?

 

Rekolekcje są czasem pustyni czyli odosobnienia i ciszy w której człowiek wyłączając się z biegu codziennych spraw wchodzi w siebie, by w świetle słowa Bożego głębiej zastanowić się nad swoim życiem i swoimi relacjami z Bogiem, światem i samym sobą.

Rekolekcje są odkrywaniem własnej duchowości, czyli miejsca gdzie dokonuje się spotkanie człowieka z Bogiem. Są też okazją by postawić sobie pytanie: "czy istnieje trwały punkt, do którego zakotwiczone jest moje życie i z którego mogę wyruszyć w dalszą podróż, z nadzieją, odwagą i zaufaniem?”

         Dziś bardzo często człowiek w ogóle nie zastanawia się nad sprawami naprawdę ważnymi, ciągle sprawy pilne wygrywają u niego ze sprawami ważnymi. W konsekwencji coraz bardziej jest zagubiony i niezadowolony z życia, bo nie wie po co żyje. W tej sytuacji rekolekcje są „skutecznym środkiem przeciwko złu współczesnego człowieka, który uwikłany w ludzką zmienność żyje poza sobą, zajęty zbytnio rzeczami zewnętrznymi".

Rekolekcje pomagają odnaleźć to co jest naprawdę w życiu ważne, pomagają odnaleźć człowiekowi siebie. Rekolekcje są nadto szansą by: doświadczyć miłości Boga, zakorzenić się w niej i budować swoje życie w oparciu o nią, poznać siebie w świetle Słowa Bożego, swoje zranienia życiowe, zagubienie, zakłamania i pokonać to co nam odbiera pokój i radość życia, skonfrontować swoją przeszłość i teraźniejszość z Bogiem i pojednać się z Nim, by no nowo żyć w wolności jak Jego dziecko, odczytać właściwie Boży plan w odniesieniu do swego życia, uzdrowić relacje z ludźmi wśród których żyję, doświadczyć smaku rzeczy duchownych, zwłaszcza modlitwy.

 

 

11

 

„Zaprawdę powiadam ci:

Dziś będziesz ze Mną w raju”...

 

Jaką nadzieję może mieć wiszący na krzyżu człowiek? Niczego już w swoim życiu nie zmieni. Nie ucieknie przed nieuchronnym. Pozostaje mu tylko beznadziejna szamotanina, ból i w końcu rezygnacja. Wtedy wszystko się skończy. Moje życie, Panie, wydawało mi się kiedyś dużo jaśniejsze. Miałem i pewnie jeszcze mam przed sobą jakąś przyszłość. Ale im dłużej żyję, tym bardziej uświadamiam sobie, że moja śmierć też kiedyś nadejdzie. Że pozostawię swoich bliskich, przyjaciół, niedopowiedziane zdania i niezrealizowane marzenia. To nieuniknione. Choćbym kopał, gryzł i płakał z wściekłości. Ale wierząc w Ciebie słyszę Twoją obietnicę: będziesz ze Mną w raju. To wszystko zmienia. Nie będzie – mam nadzieję - ostatecznego rozstania z bliskimi, nie będzie przyjaźni, która by ostatecznie się urwała. Będę miał jeszcze szansę powiedzieć to, czego na ziemi powiedzieć nie zdążyłem...

Każdy dzień do tej chwili mnie przybliża. A że kolory mojego życia jakby już nieco przyblakły, coraz bardziej jej oczekuję. Spodziewając się nowego nieba i nowej ziemi powoli odkładam na wieczność to, czego tutaj już zrobić nie zdołam. Chciałbym Cię tylko prosić, ośmielony Twoją obietnicą daną dobremu łotrowi: spuść na moje grzechy zasłonę niepamięci, spraw, bym się tam znalazł. I by znaleźli się tam wszyscy, których choćby na chwilę na mojej drodze życia postawiłeś. Mam im tyle do powiedzenia. Bez nich moje szczęście nie będzie pełne...

 

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu

 

18 marca - św. Cyryl Jerozolimski, biskup i doktor Kościoła
18 marca - św. Edward, męczennik
19 marca - św. Józef, Oblubieniec Najświętszej Maryi Panny
19 marca - bł. Marceli Callo, męczennik
20 marca - św. Aleksandra, męczennica
20 marca - św. Maurycy Csak, męczennik
20 marca - św. Herbert, pustelnik
20 marca - św. Wolfram, biskup
21 marca - św. Mikołaj z Flue, pustelnik
21 marca - św. Benedykta od Bożej Opatrzności Cambiagio Frassinello
22 marca - św. Zachariasz, papież
23 marca - św. Turybiusz z Mongrovejo, biskup
23 marca - św. Józef Oriol, prezbiter
23 marca - bł. Metody Dominik Trćka, prezbiter i męczennik
23 marca - św. Rafka, dziewica
24 marca - św. Katarzyna Szwedzka, zakonnica
25 marca - Zwiastowanie Pańskie
25 marca - św. Prokop, prezbiter

25 marca - bł. Jozafata Michalina Hordaszewska, dziewica

 

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki: wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.