Wzgórza w blasku miłosierdzia

 

         9/648                   -                4 marca 2018 R.B.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

6

 

4 marca 2018 r.

 

III Niedziela

 

Wielkiego Postu

 

7

 

Okres Wielkiego Postu, to czas pokuty i odnowy wewnętrznej. Jest to święty czas, który wzywa nas do oderwania się od rzeczy ziemskich, a kieruje nasz wzrok ku rzeczom Boskim - nadprzyrodzonym.

Dziś jest czas, by obudzić naszą wiarę… Wielki Post, to czas by przyjrzeć się naszemu życiu. To również czas, aby postawić sobie pytania i szczerze na nie odpowiedzieć: czy w moim życiu Bóg jest na pierwszym miejscu, czy może jest coś, czym przysłaniam obraz Boga? Czy moja wiara i Krzyż Chrystusa jest dla mnie chlubą i drogowskazem? Jak traktuję przykazania Dekalogu, czy są one dla mnie pomocą w drodze ku niebu, a może czasem traktuje je jako ciężar nie do uniesienia, który zupełnie w życiu jest niepotrzebny?

Za to, że tak często zapominamy w naszym życiu o Miłości Bożej, za nasz upór i brak wiary, przepraszajmy Boga..

 

1

 

W dzisiejszym numerze:

- Handel w świątyni

- Prawo i wolność

- Konserwator czy budowniczy?

- Wiem...

- Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

 

2

 

Handel w świątyni

Czytanie Ewangelii św. Jana jest trudne z tej racji, że prawie zawsze autor w jednym tekście prowadzi czytelnika równocześnie na dwu poziomach. Jeden jest historyczny, przedstawia wydarzenia z życia Jezusa, przytacza Jego przemówienia, relacjonuje prowadzone przez Niego dyskusje. Drugi poziom jest zarezerwowany dla ukazania podstawowych prawd wiary. Całość jednak jest tak pomyślana, że kto nie odczyta dokładnie wydarzenia o charakterze historycznym, nie potrafi dostrzec bogactwa ukrytego na poziomie drugim.

Scena wypędzenia kupców ze świątyni jest pod tym względem tekstem klasycznym. Jan nawiązuje do historycznego wydarzenia. Jezus, który ustawicznie oczyszczał autentyczne życie religijne z wszelkich wypaczeń, tym razem, w sposób wyjątkowo ostry, piętnuje zbezczeszczenie świątyni przez wprowadzenie w jej mury handlu.

Pod pozorem troski o ułatwienie praktyk religijnych, w obrębie murów świątyni ustawiono stragany, oferując kupującym zwierzęta ofiarne. Pokusa łączenia religii z biznesem jest stara jak świat, i nie łatwo ją odrzucić. Już w pierwszych pokoleniach chrześcijan pojawia się jako groźne niebezpieczeństwo, skoro autor „Didache” przestrzega: „Strzeżcie się ludzi, którzy chcą robić interes na Chrystusie”.

Problem nie jest łatwy do rozstrzygnięcia. Tam, gdzie trzeba wznosić świątynię, musi brzęczeć pieniądz, bo świątynia budowana dla Boga powstaje jednak z materiałów zakupionych w świecie, a na to trzeba pieniędzy. Potrzeba ich również do utrzymania już wybudowanej — remonty, malowanie, wyposażenie, sprzątanie, światło itp. W sumie w grę wchodzą miliony, a te muszą przepływać przez ręce ludzi odpowiedzialnych za budowę czy utrzymanie świątyni. Ponieważ zaś z doświadczenia wiadomo, że ręce ludzkie są lepkie i pieniądz łatwo przykleja się do nich, o nadużycia nietrudno. Jeszcze łatwiej o posądzenie, jako że wielu sądzi według siebie i nie wierzy, że inni mogą być uczciwsi od nich.

Ostra reakcja Jezusa ma na uwadze wytyczenie jasnej granicy między świątynią, domem modlitwy, a światem, gdzie jest miejsce na handel. Chrystus broni świętości świątyni, domu swego Ojca. Taki jest historyczny sens przedstawionego przez Jana wydarzenia. W drugim znaczeniu, głębszym, chodzi o spojrzenie oczami wiary na ciało Jezusa. Ono jest nową świątynią. W nim mieszka Bóg. Ponieważ napięcie między świątynią jerozolimską a Jezusem wzrastało, Ten zapowiada zburzenie świątyni swego ciała i odbudowanie jej w ciągu trzech dni.

Przez zestawienie siebie ze świątynią Jezus pragnie ukazać Żydom coś z tajemnicy swej świętości. Natomiast Apostołom pragnie przez to pomóc w przejściu od kultu świątynnego do wiary w Jego zmartwychwstanie. Ośrodkiem ich życia nie będzie już świątynia jerozolimska, lecz zmartwychwstały Mistrz. To w Nim rozpoznają obecnego Boga.

Warto zaznaczyć, że i ta najcenniejsza świątynia świata została przez Judasza przehandlowana za marne trzydzieści srebrników. Judasz jest pierwszym uczniem Chrystusa, który chciał zrobić interes na Mistrzu. Jaki to był interes, ujawniło się w ciągu kilku dni, a los Judasza stał się przestrogą dla wszystkich, którzy usiłują zbić pieniądze na Ewangelii. Dużo się mówi o następcach świętych Apostołów, rzadko natomiast o następcach tego jednego, nieświętego, Judasza. A i on ma swoich następców prawie w każdym pokoleniu. Dźwięk monety jest dla nich mocniejszy od przestrogi zawartej w dramacie syna z Kariot.

Kto patrzy na świątynię przez pieniądze, nie potrafi dostrzec jej prawdziwego skarbu. Często zło wykorzystuje szelest liczonych w kościele pieniędzy dla zniszczenia tego, co najświętsze, najcenniejsze, boskie. I dziś trzeba zabiegać o zachowanie w Kościele granicy między tym, co święte, a tym, co świata. I dziś trzeba w Chrystusie odkryć tę najpiękniejszą świątynię, w której to, co ludzkie, łączy się w hymnie uwielbienia z tym, co boskie. W świątyni Ciała zmartwychwstałego Chrystusa już nie dźwięczą pieniądze, ich miejsce zajmuje łaska i wdzięczność. Szczęśliwy, kto potrafi przejść na ten poziom życia religijnego. Jego już pieniądze świątyni nie zgorszą.

Ks. Edward Staniek

 

3

 

Prawo i wolność

 

Niewielu ludzi rozumie, że szacunek dla prawa jest gwarancją ich wolności. Najczęściej w prawie widzą zagrożenie dla swej wolności, jej ograniczenie. Ubóstwienie wolności jest równie groźne, jak ubóstwienie prawa. Jedno i drugie niszczy człowieka. Wolność bez ograniczeń jest jak samochód w biegu, w którym zawiódł układ sterowniczy. Kierowca jest zdany na łaskę losu. Nie potrafi obliczyć żadnych skutków swej jazdy, z reguły też tak uszkodzonym samochodem nie zajedzie zbyt daleko. Wypadek jest nieunikniony. Dziś odwoływanie się do wolności jest tak częste, iż staje się prawie śmieszne. W imię wolności dziecku wolno uderzyć matkę, uczniowi wolno jeść w czasie lekcji, studentowi wolno przerwać na kilka lat studia, małżonkowi wolno zdradzić żonę, a więźniowi wolno domagać się telewizora w celi.

Wolność to bożek naszego wieku. Nikt jednak nie chce powiedzieć głośno, że tak rozumiana wolność — czynienie tego, co mi się podoba — byłaby możliwa wyłącznie wówczas, gdyby na obszarze stu kilometrów kwadratowych żył tylko jeden człowiek. Z tą chwilą bowiem, gdy obok niego pojawi się drugi, mając takie samo pojęcie wolności, w wielu sytuacjach ich dążenia będą kolidować z sobą. Wolność jednego ograniczy wolność drugiego, a wówczas trudno już mówić o wolności. Im więcej ludzi zamieszka na jednym kilometrze kwadratowym, tym większe będzie ograniczenie wolności każdego z nich. Łatwo to można obserwować w ciasnych mieszkaniach, gdzie maleńki metraż wytycza granice świata dla kilku, czasem kilkunastu ludzi. Jakże bardzo jest ograniczona wolność każdego z nich, gdy dwadzieścia cztery godziny na dobę muszą się liczyć z domownikami i sąsiadami.

Chcąc do maksimum ocalić i wykorzystać wolność każdego, muszą określić prawa. One są nieodzowne dla normalnego funkcjonowania całej społeczności. Nie zawsze są to prawa pisane, ale one są. Im doskonalej są zachowywane, tym pełniej ludzie mogą wykorzystać swoją wolność. W pewnym momencie sami odkrywają, że umiejętność doskonalenia prawa i doskonalenia jego zachowania jest wykładnikiem ich wolności. To, że mogą dobrowolnie prawo określać i dobrowolnie je zachować, stanowi o ich wielkości.

To w tym kontekście należy dostrzec wartość dekalogu. Bóg darząc nas wolnością, a równocześnie łącząc we wspólnotę życia, jako nasz Stwórca, musiał określić prawa, by zagwarantować nam właściwe wykorzystanie wolności. Gdyby nasza wolność była mądra, to każdego dnia dziękowalibyśmy Bogu za dar Jego prawa i czynilibyśmy wysiłki, by to Jego prawo możliwie doskonale zachować. Niestety, nasza głupota ciągle widzi w prawie swoje nieszczęście, ograniczenie, przeszkodę w wykorzystniu pełni wolności. Stąd też raz po raz podejmujemy wysiłki, by prawo zlekceważyć, by go nie zachowywać. Płacimy za to wielkie ceny, ale wciąż popełniamy ten sam błąd.

Egoizm nie chce kierownicy, chce robić to, co się mu podoba, i mimo serii klęsk nie rezygnuje ze swego. Jest tak mocny, że woli ponosić klęski, niż dostosować się do prawa, bo klęska jego jest jeszcze jednym dowodem na to, że prawo stanowi przeszkodę na drodze jego rozwoju.

Konflikt wolności z prawem jest tak długo nieunikniony, jak długo wolność nie zostanie objęta w całości miłością. Prawo miłości jest bowiem najdoskonalszym prawem i w nim wolność zyskuje najdoskonalszą pełnię. Wola, która kocha, staje się odpowiedzialna za siebie, za innych i za prawo, które ułatwia sprostanie tej odpowiedzialności. Ten, kto kocha, dobrowolnie zgadza się na ograniczenie swej wolności wolą osoby kochanej. Tego ograniczenia nie traktuje jako krzywdy, lecz jako wielkie szczęście. Odkrywa bowiem, że łącząc się z drugim człowiekiem, powiększa zakres swojego świata o jego świat, a siłę swojej woli — o siłę jego woli.

W zmaganiu świata z Bogiem dwie wartości — wolność i prawo zostały sobie przeciwstawione. To wielki sukces zła. Miliony ludzi na świecie dało się zwieść tej propagandzie, wchodząc na drogę lekceważenia prawa i ubóstwiania wolności rozumianej jako samowola. Każdy mądry człowiek wie, że wolność jest jak źródło kryształowej wody, a prawo jak brzegi tego źródła i rzeki, którą wypływająca z niego woda popłynie. Te dwie wartości nie tylko nie są przeciwstawione, lecz organicznie ze sobą połączone. Nie ma wolności bez szacunku dla prawa i nie ma prawa bez szacunku dla wolności!

Ks. Edward Staniek

 

 

4

 

Konserwator czy budowniczy?

 

Żydzi kolejny raz żądają od Jezusa znaku. Ma się ponownie uwiarygodnić, wylegitymować swoim mesjańskim dowodem tożsamości. Dobrze to znamy. Ileż razy budujemy swoją religijność jedynie na znakach danych przez Jezusa. Bez nich wciąż nie dowierzamy, wolimy sceptyczny dystans, chłodną kalkulację. Z drugiej strony wołamy o dowody, by mieć pewność wiary, lecz paradoksalnie wciąż jej nie znajdujemy. Żyjemy więc między wypatrywaniem znaków i ich kwestionowaniem. W tej scenie Jezus nie ucieka przed pragnieniem znaku. Ale tym razem Jego znak jest zaskakujący: zburzcie, a Ja to odbuduję po swojemu. Ten znak „przetestuje” na sobie, burząc życie śmiercią krzyżową i wznosząc je na nowo zmartwychwstaniem.

Nie dziwię się złości, w jaką musieli wpaść słuchacze Jezusa. Sam bym w nią wpadł. Nie chcę, by Jezus kazał mi cokolwiek burzyć. Nie takiego znaku od Niego się spodziewałem. Oczekuję natomiast, że będzie On wzmacniał, zabezpieczał, upiękniał to, co sobie sam zbudowałem. Nie zgadzam się na żadne burzenie. On jednak chce być nie tylko konserwatorem mojego życia, lecz również jego budowniczym. Ta strategia Jezusa jest poniekąd echem Psalmu 127: „Jeżeli Pan nie zbuduje domu, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą”.

Trzeba mieć odwagę, by pozwolić Jezusowi coś zburzyć. To nie lada wyczyn nazwać rzeczy i sytuacje w naszym życiu, którym zagraża katastrofa budowlana. Przecież wolimy się oszukiwać, prosząc pobożnie na modlitwie Pana, by ratował to, co chwiejne, słabe, bez przyszłości. A może to musi się obrócić w ruinę, by powstało nowe, na fundamencie, którym jest On sam. Dlatego pozwólmy Jezusowi być budowniczym, to Jego wyuczony zawód. Nawet jeśli tego dziś nie rozumiemy – zaufajmy.

Jacek Szymczak OP

 

5

 

Wiem...

Wiem,

     że jeżeli tysiącami umierają z głodu,

     gdy inni w tym samym czasie umierają z przejedzenia,

     to dlatego, że nie umieliśmy dzielić zboża

     i wypiekać chleba dla naszych braci.

Wiem,

     że jeżeli tylu młodych ucieka się do przemocy,

     aby siłą odebrać to, czego ich pozbawiono,

     to dlatego, że narodzili się na skutek błędu, przypadku

     albo, że rodzice-dzieci potrzebowali ich jak zabawki

     po samochodzie i piesku.

Wiem,

     że jeżeli ludzie widzą na stronicach książki,

     tylko czarne i nieme znaki, to dlatego,

     że niektózy zachowali wiedzę dla siebie jako dar zastrzeżony.

Wiem,

     że jeżeli ziemia jest własnością i źródłem korzyści dla niektórych,

     a warsztatem pracy i trudu dla pospólstwa,

     to dlatego, że ludzie zapomnieli,

     iż ziemia jest dla wszystkich,

     a nie tylko dla najsilniejszych.

Wiem,

     że jeżeli niektórzy ludzie, co jest zgodne z prawdą,

     są lepiej niż inni obdarowani inteligencją, zdrowiem, odwagą,

     ich bogactwem są długim względem ogołoconych,

     wiem również, że zbyt często ten dług się powiększa

     bezmożliwości spłacenia.

Wiem,

     że jeżeli miliony ludzi żyją,

     nie mając możliwości w sposób wolny i odpowiedzialny

     zając swojego miejsca w budowie świata,

     to dlatego, że niektórzy uważają się za panów z urodzenia,

     potrzebujących niewolników,

     by modli pozostać na szczycie.

Wiem,

     że jeżeli miliony więźniów kona w obozach

     lub wyje od zadawanych tortur,

     to dlatego, że ludzie mienią się posiadaczami prawdy

     i zabijają powoli ciało, aby uśmiercić myśl.

Wiem również i podziwiam,

     że wszędzie ludzie odważni prostują się

     i rzucają swoje krwariace ciała do walki o sprawiedliwość i pokój,

     ale wiem także, że z ciała bojownika,

     który walczy bez serca,

     nie może zrodzić się zwycięstwo,

     bo walka bez miłości jest walką na próżno

     krew, którą wytoczą, przyzywa inną krew.

Wiem... o wielu jeszcze innych rzeczach. Ty wiesz również, ale może nie masz odwagi słychać, może nie masz odwagi patrzeć...?

Bądź odważny!

Spójrz na tę tragiczną ludzkość broczącą krwią, jak się wlecze drogą krzyżową historii.

Usłysz jej krzyki, które wznoszą się z ziemi, gromadzą się w jeden wielki krzyk nocy: PRAGNĘ!

     Powtarzam Ci, ludzkość cierpi i umiera,

     torturowana, krzyżowana z winy ludzi,

       z naszej winy wobec wszystkich.

 

Michel Quoist

 

 

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu

 

4 marca - św. Kazimierz Królewicz
4 marca - św. Jan Antoni Farina, biskup
5 marca - św. Jan Józef od Krzyża, zakonnik
5 marca - św. Wirgiliusz z Arles, biskup
6 marca - św. Olegariusz, biskup
6 marca - św. Róża z Viterbo, dziewica i zakonnica
7 marca - święte męczennice Perpetua i Felicyta
8 marca - św. Jan Boży, zakonnik
8 marca - św. Stefan z Obazine, opat
8 marca - św. Beata, dziewica i męczennica
8 marca - bazylika katedralna w Pelplinie
9 marca - św. Franciszka Rzymianka
9 marca - św. Dominik Savio
10 marca - św. Symplicjusz I, papież
10 marca - świętych Czterdziestu Męczenników z Sebasty
10 marca - św. Makary, biskup
11 marca - św. Konstantyn, prezbiter

11 marca - św. Sofroniusz, biskup

 

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.