WZGÓRZA W BLASKU

MIŁOSIERDZIA

 

5/644           -          4 LUTEGO 2018 R.B.

 

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA PARAFII MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W KRAKOWIE, OS. NA WZGÓRZACH

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

 

4 lutego 2018 r. B.

V Niedziela zwykła

 

Świat naznaczony jest chorobami, wypadkami, tragicznymi splotami wydarzeń. Nawet wiara nie zdoła uchronić nas przed doświadczeniem poważnych kryzysów. Jednak nam, którzyśmy usłyszeli Dobrą Nowinę i przyjęli jej moc, dane jest światło nadziei płynącej ze zmartwychwstania Chrystusa.

To światło jest wszystkim niezbędne do życia, dlatego świadomi rozmiarów ludzkiego bólu i rozpaczy, jako chrześcijanie stawajmy się szafarzami nadziei, która podnosi i leczy złamanych na duchu.

 

 4

 

W dzisiejszym numerze:

- Rzeka łez

- Ręka niewolnicy

- Dopomóż nam kochać ludzi

- Lekarz przyjacielem chorych

- Trzy filary ewangelizacji.

- Za wskazaniem św. Hildegardy

- Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

 

7 

 

Rzeka łez

Na ziemi jest wiele źródeł drogocennej wody. Gdyby wyschły, życie na ziemi dość szybko uległoby zniszczeniu. Źródła dają wodę słodką potrzebną do życia na lądzie stałym. Człowiek odruchowo zaczyna dziękować Stwórcy za ten zdumiewający cud natury, sekunda po sekundzie ubogacający ziemię. Źródło dające wodę życia zbliża do Boga.

Inaczej jest, gdy stajemy przy człowieku, który płacze. Jego cierpiące serce jest źródłem łez, które wypływają przez oczy. Płaczących na ziemi jest tak wielu, że gdyby ich łzy połączyć, popłynęłaby wielka rzeka. To źródło rzadko zbliża do Boga, ono znacznie częściej oddala od Niego. Ono rodzi pytanie: Czy ten świat w ogóle jest dziełem Boga, skoro w nim, pokolenie po pokoleniu, płynie rzeka ludzkich łez? Czy Dobry Bóg mógł zgodzić się na taką rzekę?

Właśnie nad brzegiem tej rzeki została napisana jedna z najbardziej wstrząsających Ksiąg Starego Testamentu — Księga Joba. To w niej autor rzuca w stronę Boga pytania pełne bólu i buntu. Mocuje się z nimi i często przyznaje, iż jest bezradny. Każdy, kto stanął nad rzeką łez lub usiłował wysuszyć jej źródła, czyli uspokoić serce płaczące, z łatwością odnajduje się w przeżyciach bohaterów Księgi Joba.

Znał tę Księgę również Jezus, Syn Boga, który przybył na ziemię z krainy wolnej od łez. Stanął nad naszą rzeką łez i długo rozmawiał z Ojcem na temat sensu jej istnienia. Otarł łzy kilkudziesięciu, może kilkuset osób usuwając swą cudowną mocą ich nieszczęście. Wiedział jednak, że celem Jego przyjścia na ziemię bynajmniej nie było osuszenie wszystkich źródeł łez i zlikwidowanie tej strasznej rzeki, która zda się dowodzić, że to nie Dobry Bóg jest stwórcą ludzkiej rodziny.

Sam zapłakał i powiększył wody tej rzeki o swoje łzy. Trudno przypuszczać, by nie płakał jako niemowlę, które płaczem sygnalizuje swe potrzeby. Ewangeliści zanotowali, że płakał razem z Marią podchodząc do grobu jej brata i płakał widząc przyszłe zniszczenie Jerozolimy. To były łzy Jego zranionej miłości. Syn Boga nie tylko nie wysuszył źródeł łez na ziemi, ale sam stał się jednym z nich. Chciał, by Jego bracia nie wstydzili się łez i by umieli płakać.

Dla nas żyjących według prawa: przyjemności — tak, cierpienie — nie, zachowanie Syna Bożego na ziemi jest zupełnie niezrozumiałe. Dla Niego zaś, żyjącego według zasady: miłość — tak, nienawiść — nie, cierpienie jest normalnym odruchem ludzkiego serca. W świecie ostrego zmagania miłości z nienawiścią, życia ze śmiercią, wieczności z doczesnością, cierpienie jest nieuniknione. Skoro Syn Boga zdecydował się na życie w naszym świecie, musiał powiększyć płynącą w nim rzekę łez. Uświęcił w ten sposób wszystkie wody tej rzeki i nadał im tajemniczy sens. Dla nas, zamkniętych w doczesności, sens ten jest wciąż ukryty. W oczach Boga ta właśnie rzeka jest najbardziej urodzajną rzeką ziemi. To w niej dokonuje się oczyszczenie i ożywienie wielu.

Chrześcijanin musi mieć odwagę podejść z autorem Księgi Joba nad rzekę łez płynącą po naszym globie, a kiedy już usłyszy i zrozumie słowa jego narzekania i buntu, musi mieć odwagę podejść do Chrystusa i razem z Nim zapłakać sercem, które kocha. Dopiero wówczas potrafi odkryć wartość łez i tajemniczy sens rzeki łez odradzającej ludzkiego ducha.

Ks. Edward Staniek

 

8

 

Ręka niewolnicy

Mogło być bardziej spektakularnie, z mocą i ze znakami. Tak, żeby już nikt nie miał wątpliwości co do potęgi Jezusa i Jego mesjańskiej tożsamości. Tymczasem w uzdrowieniu gorączkującej teściowej Piotra nie ma krzty sensacji. Wielu znakom towarzyszyły tłumy i słowa, tu mamy tylko milczący, delikatny gest, dokonujący się w intymnym otoczeniu. Jednak skromność znaku podkreśla wielkość jego znaczenia. Nadzwyczajny cud przykułby naszą uwagę, tyle że wtedy moglibyśmy nie dostrzec jego sensu.

Znaki, które czyni Jezus, mają przywrócić człowiekowi jego prawdziwy obraz i naturę, tę sprzed grzechu, choroby i ułomności. Gdy przyglądamy się innym cudom Jezusa, widzimy, że to, co było chore, jest pokonane w pierwszych chwilach po uzdrowieniu; ślepi – widzą, głusi – słyszą, chromi – chodzą, a teściowa Piotra… wstaje i zaczyna usługiwać. Jezus leczy nie tylko jej gorączkę, ale też rękę. Uzdrawia ją do służby, do tego, by naśladowała samego Jezusa, który przyszedł po to, by służyć człowiekowi: „Ja jestem pośród was jak ten, kto służy” (Łk 22,27).

Dzieje się to wszystko w domu Piotra, w pierwszym rodzinnym Kościele. Dlatego odczytajmy ten znak jako uzdrowienie tego wszystkiego, co w nas i naszych wspólnotach dotknięte jest paraliżującą gorączką.

Dotyka nas ona wtedy, gdy zaczynamy żyć w Kościele oczekiwaniami i roszczeniami względem innych. Nie chcemy być niewolnikami świata, chcemy być jego panami. Mówimy wtedy: przecież nam się należy, przecież jest nas większość, przecież należą nam się prawa i uznanie innych. Czy jednak cokolwiek należy się niewolnikowi?

Jako Kościół leżymy i gorączkujemy, nie znając nawet przyczyny trapiących nas chorób. Musi wejść pośród nas Jezus i swoją ręką, ręką niewolnika, dotknąć naszych egoistycznych rąk. Służba braciom i siostrom jest naszym uzdrowieniem. Tylko w niej ostatecznie jesteśmy wolni. Kościół, który nie służy, nie naśladuje swojego Mistrza, służy niczemu.  

Jacek Szymczak OP

 

9

 

Dopomóż nam kochać ludzi

Boże, nasz Ojcze,

w Jezusie, Twoim Synu,

przyjąłeś wszystkich ludzi

jako swoje dzieci.

On stał się bratem

i przyjacielem wszystkich,

zwłaszcza ubogich

i z marginesu.

Zwróć swój wzrok na tak licznych ludzi,

rozsianych po całym świecie,

w każdym zakątku świata,

którzy są pogardzani;

wejrzyj na tych wszystkich,

którzy są zmuszeni żyć

w sposób niegodny człowieka.

Prosimy Cię, Ojcze wszystkich ludzi,

uwolnij świat od zła egoizmu

i przemocy.

Dopomóż kochać ludzi,

tak jak Ty ich kochasz:

bezwarunkowo i bez ograniczeń.

Wysłuchaj naszej modlitwy

przez Jezusa Chrystusa, Twojego Syna,

naszego Pana i Boga,

który z Tobą żyje i króluje

w jedności Ducha Świętego

na wieki wieków.

Amen.

 

Jan Paweł II

 

 

10

 

Lekarz przyjacielem chorych

Mieszkańcy Kafarnaum nie dostrzegali w Chrystusie ani „Umiłowanego Syna Bożego”, ani „Świętego Bożego”, lecz genialnego lekarza. Przynosili zatem do Niego wszystkich chorych, a On ich uzdrawiał. Jezus miał władzę nad wszelką niemocą i żadna choroba nigdy nie była ani nie jest dla Niego problemem. Uzdrawiał, ale nie chciał, by ludzie potraktowali Go wyłącznie jako lekarza. Nie przyszedł na ziemię, by leczyć choroby, lecz by prawdziwie uszczęśliwić człowieka.

Zdrowie jest ważnym elementem szczęścia doczesnego, ale wcale nie najważniejszym. Jest wielu ludzi zdrowych o pięknym ciele, a zarazem rozpaczliwie nieszczęśliwych. I odwrotnie są ludzie kalecy, cierpiący a równocześnie autentycznie szczęśliwi. Nie można zatem szczęścia budować na zdrowiu, bo ono nie jest jego fundamentem.

Drugi aspekt jest jeszcze ważniejszy. Z tego, że ktoś jest zdrowy, wcale nie wynika, że jest człowiekiem dobrym. Zdrowie nie ma żadnego związku z dobrocią ludzkiego serca. Można spotkać ludzi kalekich o kryształowym sercu i okazy tryskające zdrowiem o sercu tyrana. Ewangelie nawet nie wspominają o dalszych losach cudownie uzdrowionych przez Jezusa. Z tego, że wrócili do zdrowia, wcale nie wynika, że stali się lepsi. Przykład dziesięciu trędowatych, z których tylko jeden przyszedł podziękować Chrystusowi za uzdrowienie, mówi aż nazbyt jasno, że zdrowie nie wpływa na to, by serce stało się lepsze. Szczęście zaś człowieka związane jest ściśle z dobrocią jego serca.

W tej sytuacji Chrystus dysponując władzą leczenia wszelkich chorób, rzadko z niej korzystał. Zgodził się natomiast na przyjęcie cierpienia, by mógł być przyjacielem wszystkich cierpiących. Mając bowiem na uwadze serce człowieka, postanowił ubogacić je swoją przyjaźnią. Szczęśliwe serce potrafi udźwignąć ciężar cierpienia czy kalectwa.

Upływają wieki. Kościół prowadzi dalej zbawczą misję Jezusa. Rzadko pojawiają się charyzmatycy, wyposażeni w dar uzdrawiania chorych. Dziś Chrystus równie skąpo szafuje tym charyzmatem, jak w czasie swego publicznego działania. Ciągle natomiast ofiaruje cierpiącym swoją przyjaźń.

Jak długo człowiek wyżej ceni zdrowie niż przyjaźń, tak długo nie rozumie podejścia Chrystusa. W ludzkim rozumieniu jeśli dobry przyjaciel może uzdrowić, a nie uzdrawia, nie jest przyjacielem. Gdy jednak uwzględnia się autentyczną troskę o duchowe dobro chorego, rzecz staje się zrozumiała. Kto odkrył w Chrystusie przyjaciela, widzi w Nim doskonałego lekarza, który przede wszystkim leczy i ubogaca ducha, zostawiając jakby na drugim planie dolegliwości ciała.

Czyni to właśnie w trosce o ducha. „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają”. Gdyby uzdrowił ciało, pacjent by Go nie potrzebował, kuracja serca by się skończyła, a razem z nią perspektywa osiągnięcia pełni szczęścia.

Cierpienie, choroby, kalectwo zostały przez Chrystusa potraktowane jako istotny element dorastania do zbawienia. Są one miejscem najbliższego spotkania człowieka z Boskim lekarzem. W cierpieniu Bóg nawiązuje przyjaźń z człowiekiem, która staje się skarbem tysiące razy większym niż zdrowie. Jest to przyjaźń podnosząca chorego na zupełnie nowy poziom życia, dając mu udział w szczęściu samego Boga.

Niejeden chory będzie błogosławił swoją chorobę, która dała mu okazję do spotkania w Boskim lekarzu — przyjaciela. Spotkanie przyjaciela jest znacznie większym wydarzeniem w życiu niż spotkanie lekarza. Istotnym bowiem elementem szczęścia nie jest zdrowie, ale autentyczna przyjaźń.

Ks. Edward Staniek

 

2

 

Trzy filary ewangelizacji.

Jan Paweł II nazywał papieża Jana XXIII „wielkim ojcem i pasterzem, który wprowadził Kościół w epokę soborową”. Niewątpliwie był on wielkim ewangelizatorem i także z jego postawy papież Polak czerpał natchnienie do niezmordowanego głoszenia Dobrej Nowiny. Na podstawie pism św. Jana XXIII można opracować swoiste dziesięć przykazań człowieka wiernego i głoszącego orędzie zbawienia.

1. Tylko dzisiaj postaram się wyłącznie żyć dniem dzisiejszym, nie chcąc rozwiązywać za jednym zamachem wszystkich problemów mego życia.

2. Tylko dzisiaj maksymalnie zatroszczę się o moją postawę: być uprzejmym, nikogo nie krytykować ani tego nie pragnąć, nie uczyć karności nikogo poza samym sobą.

3. Tylko dzisiaj będę szczęśliwy w przekonaniu, że zostałem stworzony, aby być szczęśliwym, i to nie tylko w przyszłym świecie, ale również teraz.

4. Tylko dzisiaj przystosuję się do okoliczności i nie będę domagał się, by to one przystosowały się do moich planów.

5. Tylko dzisiaj przeznaczę przynajmniej dziesięć minut na dobrą lekturę, pamiętając, że jak pokarm potrzebny jest do życia ciała, tak dobra lektura potrzebna jest do życia duszy.

6. Tylko dzisiaj uczynię coś dobrego i nikomu o tym nie powiem.

7. Tylko dzisiaj uczynię przynajmniej jedną z tych rzeczy, których czynić nie lubię, a jeżeli moje zmysły czułyby się pokrzywdzone, postaram się, aby nikt się o tym nie dowiedział.

8. Tylko dzisiaj sporządzę szczegółowy plan dnia. Może nawet nie wypełnię go dokładnie, ale zredaguję. Będę się strzegł dwóch

nieszczęść: pośpiechu i niezdecydowania.

9. Tylko dzisiaj będę wierzył niestrudzenie, nawet gdyby okoliczności mówiły co innego, że opatrzność Boża opiekuje się mną tak, jakby nikogo innego na świecie nie było.

10. Tylko dzisiaj nie będę się lękał. Szczególnie zaś nie ulęknę się radować pięknem i wierzyć w dobro.

Dzisiejsza Ewangelia staje się jakby źródłem powyższych wskazań, bowiem Chrystus ukazuje wszystkim, na czym powinna być wsparta ewangelizacja. Po pierwsze jest ona troską o chorych, cierpiących na ciele i na duchu. Ewangelista zanotował, że „przynosili do Chrystusa wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi” (Mk 1). Troska o chorych leży u podstaw chrześcijańskiej służby.

Jan Paweł II w orędziu na Światowy Dzień Chorego w 2003 roku pisał:

Dramatyczne pytania o sens cierpienia i śmierci, które – choć zeświecczona mentalność często próbuje lekceważyć je lub całkowicie usunąć ze świadomości człowieka – pojawiają się w sercu każdej osoby i czekają na zadowalającą odpowiedź. Chrześcijanin, zwłaszcza gdy staje w obliczu ludzkich tragedii, jest wezwany do dawania świadectwa o pocieszającej prawdzie zmartwychwstałego Pana, który przyjmuje na siebie wszystkie krzywdy i cierpienia ludzkości, w tym również śmierć, i przemienia je w źródło łaski i życia. Prawdę tę trzeba głosić wszystkim ludziom na całym świecie.

Nie można więc obojętnie obejść tych, którzy są potrzebujący. Chodzi o swoistą wrażliwość, jaka popycha człowieka zdrowego do służby choremu. Często przysłowiowy kubek wody w postaci życzliwego słowa odmienia życie człowieka potrzebującego.

Drugim filarem ewangelizacji, który Chrystus pokazuje w dzisiejszej Ewangelii, jest modlitwa. Jezus „nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne i tam się modlił” (Mk 1). Modlitwa leży u podstaw skutecznego przepowiadania.

Jan Paweł II przed laty mówił: Jeśli człowiek nie przyjmuje w swoim wnętrzu łaski Bożej, jeśli się nie modli, jeśli nie korzysta często z sakramentów, jeśli nie dąży do osobistej świętości, gubi sens swojego ziemskiego pielgrzymowania. Ziemia jest drogą do nieba, a życie każdego wierzącego, mimo ciężarów i ograniczeń, powinno stać się prawdziwą świątynią, gdzie mieszka Syn Boży, który stał się człowiekiem.

Jeśli zatem człowiek ma być skuteczny w swoim świadectwie, musi najpierw zebrać własne siły na osobistej modlitwie.

I jest jeszcze jeden filar ewangelizacji – przemawianie i obwieszczanie przyjścia królestwa Bożego. Ewangelista Marek zapisał: „chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy” (Mk 1). Jakże ważne jest konsekwentne dawanie świadectwa swojej wiary.

Znany trapista Thomas Merton (1915–1968), urodzony we Francji, a wychowany w Stanach Zjednoczonych, autor książek: Posiew kontemplacji, Znak Jonasza, Nikt nie jest samotną wyspą, w pewnym okresie swego życia szukał wiary. Był niewierzącym filozofem i estetą. Pewnego dnia spotkał się z mnichem buddyjskim w Londynie. Powiedział mu, że chciałby znaleźć wiarę, choćby buddyjską. Prosił: „Może mi swoją wiarę przekażesz?”. Zagadnięty mężczyzna zapytał Mertona, z jakiej części świata pochodzi. Okazało się, że z Europy. Mnich odpowiedział: „W takim razie najbliższa ci jest wiara chrześcijańska, taką ci wiarę sam Bóg podsunął, skoro urodziłeś się w kręgu tej kultury. Poznaj najpierw mistyków chrześcijańskich. Bóg, powołując cię do życia w Europie, powołał cię równocześnie do wyznania, które tam jest najbardziej popularne. Zacznij od tego”. Podsunął mu wtedy Ewangelię i książkę Tomasza z Kempis O naśladowaniu Chrystusa. Dodał: „Nie szukaj egzotyki, wybierz tę wiarę najbliższą, jaką ci Bóg podał”.

Zatem zamiast szukać różnych oryginalnych form dotarcia do Boga, może warto wrócić do sprawdzonych – wziąć Ewangelię, usiąść nad nią wraz z rodziną i pomyśleć, co można jeszcze uczynić dla Pana.  

ks. Janusz Mastalski

 

 

11

 

Za wskazaniem św. Hildegardy

 

Ojciec Tomasz udzieli nie tylko porady zielarskiej, ale również dietetycznej i duchowej.

W tym miejscu dowiemy się, jak żyć, aby zdrowe były nasze ciało i nasz duch.

Czy zielarstwo i ziołolecznictwo przeżywają w naszym kraju renesans? Chyba tak, a jednym z dowodów na to może być powstanie Centrum Medycyny Klasztornej „Medicina Monasterialis”, które wraz z początkiem tego roku rozpoczęło działalność przy elbląskim klasztorze ojców franciszkanów

. – Chcemy kontynuować bogate tradycje zielarskie słynnego w Elblągu o. Andrzeja Czesława Klimuszki oraz franciszkanina z Żywca o. Grzegorz Sroki, ale także inne tradycje medycyny naturalnej znanej z klasztorów w całym kraju – wyjaśnia prowadzący ośrodek o. Tomasz Tęgowski OFM Conv. – Bardzo się cieszę, że taki gabinet powstał w naszej okolicy. Jestem gorącą zwolenniczką ziół i medycyny naturalnej – mówi pani Sabina, jedna z klientek sklepu.

Jak opowiada, jeszcze kilka lat temu była nieco sceptyczna wobec możliwości leczenia się ziołami. – Kiedy jednak zobaczyłam, jak mojej przyjaciółce, która bardzo cierpiała z powodu bólu kręgosłupa, pomogła terapia zielarska, zmieniłam zdanie. Lekarze nie dawali jej szans na normalne życie, inni mówili, że może skończyć na wózku. A ona po dwóch miesiącach leczenia ziołami wróciła do pracy – opowiada.

Medicina Monasterialis to nie tylko sklep, w którym możemy nabyć specyfiki na dokuczające nam dolegliwości. – To także, a może przede wszystkim miejsce, w którym możemy zasięgnąć porady zielarskiej od wykwalifikowanego w tej materii zakonnika – mówi o. Tomasz. Oznacza to, że wcale nie musimy wiedzieć, jakiej mieszanki potrzebujemy. Wszystkiego możemy dowiedzieć się na miejscu. Wystarczy, że przedstawimy problem, z którym się zmagamy.

– Nie chcę jednak zatrzymywać się wyłącznie na poradach zielarskich, służę również poradą dietetyczną oraz duchową – mówi o. Tęgowski. Jak zaznacza, każdy człowiek w swoim leczeniu powinien spoglądać również na swojego ducha. – Myślę, że należy tak do tego podejść, bo jeśli mamy dolegliwości fizyczne, to prawdopodobnie też gdzieś kulejemy duchowo. Klienci tłumaczą, dlaczego tak chętnie odwiedzają franciszkański gabinet.

– Dzisiaj produkty chemiczne są zawarte niemal we wszystkim, na przykład antybiotyki w mięsie. Jeśli więc mogę uniknąć przyjmowania kolejnych porcji leków, z radością wybieram zioła – przyznaje pani Dorota. – Od zawsze ceniłam wszystko, co naturalne i bez sztucznych dodatków, więc cieszę się, że w naszym mieście będzie łatwiejszy dostęp do ziół.

W ofercie centrum są też naturalne kosmetyki z naszych polskich firm oraz suplementy diety. Oferuje również możliwość odbycia indywidualnych rekolekcji czy dni skupienia połączonych z postem.

– A to dopiero początek. Mamy jeszcze mnóstwo pomysłów – tak o. Tomasz zachęca do odwiedzania Centrum Medycyny Klasztornej. Elbląscy franciszkanie krok po kroku, jak mówią, chcą realizować to wielkie marzenie. – Chcemy także, aby w naszym centrum w przyszłości można było odbywać również duże rekolekcje grupowe. Pragniemy organizować konferencje i szkolenia uświadamiające, jak można zdrowo żyć – wylicza o. Tomasz. – Planujemy także od czasu do czasu akcje związane z badaniem poziomu cholesterolu, krwi czy kwasu moczowego. Tutaj konieczna jest więc ścisła współpraca z medycyną akademicką, bo bez niej często nie jesteśmy w stanie pomóc. W planach jest również powstanie kawiarenki – herbaciarni ze zdrowymi herbatami i mieszankami ziół przygotowywanymi na miejscu. – Tak aby np. po Mszy Świętej można było zatrzymać się i odpocząć przy ciepłym zdrowym napoju. Ale to już bardziej odległe plany – zaznacza prowadzący.

W dalszej perspektywie jest również wprowadzenie aromatoterapii, masażów i sauny. Już dziś, choć centrum nie ma zbyt długiej historii, udało się pomóc wielu osobom. Jak wyjaśnia o. Tomasz, ludzie przychodzą z wieloma problemami. – Jeśli miałbym jednak wskazać te najczęściej pojawiające się, to są to: cukrzyca, cholesterol, sprawy sercowe. Ale sporo jest również pytań o stawy, bóle kręgosłupa, bóle mięśniowe – wymienia. – Najkrócej mówiąc, nasze centrum jest po to, aby wcielać w życie powtarzane często słowa św. Hildegardy z Bingen: „Będziesz zdrowy, jeśli będziesz zażywał to czy tamto i będzie tego chciał Bóg” – przypomina słowa świetej

o. T. Tęgowski.

Święci i błogosławieni w tygodniu

 

4 lutego - św. Joanna de Valois
4 lutego - św. Weronika
4 lutego - św. Katarzyna Ricci, dziewica
4 lutego - św. Jan de Brito, prezbiter i męczennik
4 lutego - św. Gilbert, prezbiter
4 lutego - św. Józef z Leonissy, prezbiter
4 lutego - św. Maria de Mattias, dziewica
5 lutego - św. Agata, dziewica i męczennica
6 lutego - święci męczennicy Paweł Miki i Towarzysze
6 lutego - św. Dorota, dziewica i męczennica
7 lutego - św. Ryszard, król
7 lutego - św. Teodor, żołnierz, męczennik
7 lutego - św. Koleta z Corbie, dziewica
7 lutego - św. Gwaryn, biskup
7 lutego - św. Jan z Triory, prezbiter i męczennik
7 lutego - bł. Pius IX, papież
8 lutego - św. Hieronim Emiliani
8 lutego - św. Józefina Bakhita, dziewica
8 lutego - św. Idzi Maria od św. Józefa, zakonnik
9 lutego - św. Apolonia, dziewica i męczennica
9 lutego - bł. Marian Szkot, opat
9 lutego - bł. Anna Katarzyna Emmerich, dziewica
9 lutego - bł. Euzebia Palomina Yenes, dziewica
9 lutego - bł. Leopold z Alpandeire, zakonnik
10 lutego - św. Scholastyka, dziewica
10 lutego - bł. Alojzy Wiktor Stepinac, biskup
11 lutego - Najświętsza Maryja Panna z Lourdes
11 lutego - św. Grzegorz II, papież
11 lutego - św. Benedykt z Anianu, opat
11 lutego - św. Teodora II, cesarzowa
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży,

11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka - red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank. – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:>Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.