WZGÓRZA

 

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

       45/683                   -           4 listopada 2018 R.B.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

3

 

4 listopada 2018 r.

 

Niedziela

 

Niedziela XXXI tygodnia okresu zwykłego

 

4

 

(Mk 12,28b-34)

Jeden z uczonych w Piśmie zbliżył się do Jezusa i zapytał Go: „Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?” Jezus odpowiedział: „Pierwsze jest: "Słuchaj, Izraelu, Pan, Bóg nasz, Pan jest jedyny. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą". Drugie jest to: "Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego". Nie ma innego przykazania większego od tych”.

Rzekł Mu uczony w Piśmie: „Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznieś powiedział, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego daleko więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i ofiary”.

Jezus widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: „Niedaleko jesteś od królestwa Bożego”. I już nikt więcej nie odważył się Go pytać.

 

 

Co czynić, aby nasze życie było udane? Słowo Boże podkreśla dziś znaczenie przykazań Bożych, a zwłaszcza przykazania miłości Boga i bliźniego. Skąd jednak czerpać motywację do ich przestrzegania, kiedy przytłacza nas własna słabość i grzeszność?

Ostateczną odpowiedzią Boga na nasze poszukiwanie szczęścia nie jest przepis, lecz osoba Jezusa Chrystusa, który z miłości ofiarował samego siebie za nasze grzechy. Tylko przyjmując Jego miłość, możemy naprawdę kochać siebie i bliźnich, żyjąc w bliskości królestwa Bożego.

 

2

 

W dzisiejszym numerze:
- Jezus dziś mówi, żeby słuchać!
- Mimo to...
- Szlabany i rozkłady.
- Heureka!        
- List do przyjaciół.
- Święci i błogosławieni w tygodniu.
 
 
 
7
 

Jezus dziś mówi, żeby słuchać!

Wielokrotnie zastanawiamy się nad tym, kto stworzył tak nieogarnioną przestrzeń przepisów, kodeksów i norm, bo przecież nikt na świecie nie jest w stanie zapamiętać tego wszystkiego. Każdy element i każda chwila naszego życia jest naznaczona jakimś przepisem. Kodeks pracy, kodeks ruchu drogowego, kodeks podatkowy, kodeks cywilny, kodeks karny, kodeks prawa kanonicznego, konwencje, ustawy, zarządzenia, rozporządzenia, uchwały, a nawet zasady savoir vivre’u, a na wyższych szczeblach protokoły dyplomatyczne czy ceremoniały, które porządkują relacje międzyludzkie. Zewsząd otacza nas prawo i normy, którym chcąc nie chcąc musimy się podporządkować. Ogrom dyrektyw i wskazań, zakazów i nakazów może przerażać i męczyć, tak jak męczył i niekiedy przerażał ludzi współczesnych Jezusowi. Ale czy od początku tak było? Dlaczego w pewnym czasie ilość praw aż tak wybujała?

W Księdze Rodzaju czytamy o pierwotnym stanie pełni miłości między Bogiem i człowiekiem, między człowiekiem i człowiekiem oraz o miłości człowieka do samego siebie. Ten stan pierwotny możemy wyrazić słowami: akceptacja, zaufanie, wzajemna miłość. W tych realiach było tylko jedno prawo, które brzmiało: Nie wolno ci jednak jeść z drzewa poznania dobra i zła (Rdz 2, 17a). Prawo to było przejawem czystej miłości Boga do człowieka, póki sam nie uzurpujesz sobie zdolności do osądzania, czym jest dobro, a czym zło. Jesteś wolny w miłości i dla miłości, bo we wszystkim ufasz Bogu. Kiedy jednak człowiek dokonał pierwszego grzechu, jego relacja miłości do Boga i do drugiego człowieka uległa diametralnej zmianie. Chęć wykorzystania drugiego, niechęć do Boga, który jest sprawiedliwy, i dostrzeżenie własnej niedoskonałości sprawiły, że Bóg, chcąc ochronić człowieka przed nim samym, dawał kolejne prawa (Kain, Noe, Abraham itd.) aż do Synaju, gdzie Mojżesz otrzymał od Boga tablice z dziesięciorgiem przykazań, a następnie wszystkie prawa kultyczne (Rdz, Wj, Kpł, Pwt). Zadaniem prawa było strzeżenie człowieka przed nim samym, tzn. żadne z praw Bożych nie przekraczało możliwości człowieka i żadne nie narażało go na niebezpieczeństwo, wręcz odwrotnie, chroniło go przed tym, co mogłoby zniszczyć jego życie. Prawo dane przez Boga było wyrazem Jego miłości i troski o człowieka, który zagubił się w swoich grzechach. Ale dla wielu stało się też przestrzenią zdobycia władzy i dominacji nad innymi, przestało być głosem Boga, a zaczęto dostosowywać je do warunków i potrzeb ludzkich. Tak oto z Dziesięciu słów wytworzył się znany nam dziś prawny kolos, składający się z niezliczonej ilości paragrafów i ustępów.

Dlatego Jezus w dzisiejszej Ewangelii powraca niejako do pierwotnego zamysłu Ojca.

   „Kochaj Boga, siebie i bliźniego, a wszelkie prawo będzie dla ciebie oczywiste, a co nie będzie się mieściło w granicy miłości, będzie zbędne i niepotrzebne”.

W teorii założenie to brzmi doskonale, w rzeczywistości może nawet trochę utopijnie. Miłość wymaga doświadczenia. Zarówno ta do Boga, jak i ta do siebie i do drugiego człowieka. Doświadczenie miłości ludzkiej najczęściej jest przez nas zdobywane w domach rodzinnych, gdzie wzajemna troska okazywana sobie na co dzień, słowa kocham potwierdzane gestami i czynami wzbudzają w nas świadomość tego, że jesteśmy kochani i potrafimy tę miłość odwzajemnić. Jeżeli jest w nas takie doświadczenie, to nie mamy kłopotów z poczuciem i przyjęciem miłości od Boga, miłości daleko bardziej doskonałej niż miłość naszych rodziców, i wtedy jesteśmy w stanie przekazywać ją dalej – współmałżonkowi, dzieciom oraz napotykanym ludziom.

Problem jednak w tym, że taki rodzaj doświadczenia i uczenia się miłości jest coraz rzadszy. Nasze domy są coraz częściej podzielone i rozbite. Zamiast miłości pełno w nich deficytów i niedojrzałości oraz braku świadomości miłości Boga. Z takim bagażem coraz więcej młodych ludzi staje na progu dorosłego życia, szukając rekompensaty w pieniądzach, narkotykach czy niezobowiązującym seksie, który ma dać namiastkę miłości. I choć sytuacja wydaje się stracona, to Bóg w swoim miłosierdziu nigdy nie zostawia człowieka samemu sobie.

Jezus dziś mówi, żeby SŁUCHAĆ! – to jest lekarstwo na deficyt miłości, na brak poczucia miłości Boga, siebie i drugiego człowieka. Słuchać Słowa, Jezusa, słuchać tego, co Bóg mówi do człowieka, słuchać, bo wiara rodzi się ze słuchania. Bóg dał nam swoje słowo, żeby w nim odnajdywać miłość. Tak jak miłości do człowieka musimy się uczyć, spełniając uczynki miłości, tak miłości do Boga uczymy się, słuchając słowa. Nie na wyrost mówi się, że Pismo Święte to list miłosny, jaki Bóg napisał do człowieka. Odnalezienie Bożej miłości w słowie Bożym może być ratunkiem dla tych, którzy nie doświadczyli jej w domu od bliskich oraz nie nauczyli się jej.

To, co zrodziło konieczność istnienia prawa, to grzech, który odbiera nam miłość. Jezus dziś pokazuje nam, że miłość jest tym, czym możemy pokonać grzech i sprawić, że prawo stanie się oznaką troski, a nie krępującym gorsetem. Ostatecznie, jak próbował w swoich listach udowodnić św. Paweł, to nie wypełnianie prawa nas zbawia, ale łaska Boga, czyli Jego miłość do nas. Słuchajmy Boga i szukajmy Jego miłości, a będziemy zdolni do kochania Boga, siebie i drugiego człowieka.

Duszpasterz w Parafii Ducha Świętego – Szczecinek

o. Wacław Zyskowski CSsR

 

 

8

 

Mimo to...
 
Ludzie są nierozsądni, nielogiczni i zajęci sobą,
Kochaj ich mimo to.
Jeśli uczynisz coś dobrego, zarzucą ci egoizm i ukryte intencje.
Czyń dobro mimo to.
Jeśli ci się uda, zyskasz fałszywych przyjaciół i prawdziwych wrogów.
Staraj się mimo to.
Dobro, które czynisz, jutro zostanie zapomniane.
Czyń dobro mimo to.
Uczciwość i otwartość wystawią cię na ciosy.
Bądź mimo to uczciwy i otwarty.
To, co zbudowałeś wysiłkiem wielu lat, może przez jedną noc lec w gruzach.
Buduj mimo to.
Twoja pomoc jest naprawdę potrzebna.
Ale kiedy będziesz pomagał ludziom, oni mogą cię zaatakować.
Pomagaj mimo to.
Daj światu z siebie wszystko, a wybiją ci zęby.
Mimo to dawaj światu z siebie wszystko.

Matka Teresa z Kalkuty

 

 

 

5

 

Szlabany i rozkłady.

 

Jest kilka słów, na które mam alergię. Jednym z nich jest powracające dziś jak refren, powinnościowe, wręcz nieznoszące sprzeciwu: „będziesz”. Wołająca o swoje prawa wolność czy niepodległość samostanowienia, wymachujące religijnym sztandarem z cytatem „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus”, kiepsko korespondują z przeróżnymi odmianami słówek: musisz, nie wolno, powinieneś. Patrząc z taką alergią i uprzedzeniem na Boga, zakładamy okulary podejrzliwości i widzimy w Nim policjanta czyhającego tuż za szlabanem zakazów, które sam skonstruował. Taki Bóg chciałby nas mieć co prawda blisko siebie, jednak zamkniętych w złotej klatce, której pręty są zrobione z dziesięciu przykazań wzmocnionych na wszelki wypadek przykazaniami kościelnymi. Widząc to jako ustawione na naszej drodze szlabany, marzymy, by je przeskoczyć, najlepiej w niezauważalny sposób, bez żadnych konsekwencji. Wiara, a może raczej niedojrzała religijność, która szuka szlabanów i sposobów ich omijania, jest męcząca i wyczerpująca jak bieg przez płotki. Prędzej czy później upadniemy.

Bohater dzisiejszej Ewangelii, pytając o przykazania, podchodzi do Jezusa. Zbliża się, by rozmawiając z Nim, patrzeć Mu w twarz, spojrzeć głęboko w oczy. Ta bliskość wszystko zmienia. Wyjaśnia sens i cel przykazań. Patrząc na Jezusa, słyszymy wtedy raczej: „Pragnę, byś…”, niż bezduszne: „Będziesz…” lub „Nie wolno ci…”. W tej odległości nie potrzebujemy już okularów podejrzliwości, widzimy już nie szlabany, lecz raczej rozkłady jazdy, w których znajdujemy zapowiedź, proroctwo, obietnicę i pomoc w tym, jak dotrzeć do celu, czyli do królestwa niebieskiego.

Będąc każdego dnia blisko Jezusa, nawracamy także swoje uszy. Nie drżą już ze strachu, gdy słyszą słowo: „Będziesz”. Słyszą natomiast słowa Bożego proroctwa: Gdy podejdziesz bliżej, gdy będziesz obok Mnie, wpatrzony nie w siebie – w swoje zdolności czy ułomności – lecz we Mnie, wtedy ci obiecuję, że będziesz umiał kochać całym sercem, całym umysłem i całą mocą Boga i bliźniego.

Jacek Szymczak OP - ur. 1979, dominikanin, kaznodzieja, sekretarz OŚRODKA KAZNODZIEJSKIEGO. Mieszka w Łodzi.

 

 

9

 

Heureka!

Młody król Salomon nie prosił o długie życie. Nie prosił o bogactwa ani o zgubę swoich nieprzyjaciół. Młody król poprosił Boga o mądre serce, o zdolność rozróżniania dobra i zła, o umiejętność wydawania sprawiedliwych wyroków.

Skutkiem naszej modlitwy jest również umiejętność rozeznania. To dopuszczenie do głosu Bożej Mądrości. Głosu mocniejszego niż egocentryczne „tak ja to czuję” czy niepewne „tak mi się wydaje”. Rozeznanie to właściwa ocena tego, co ważne, ale także czujność, by nie stracić tego, co najważniejsze. Rozeznanie to cierpliwe dostrzeganie tego, co na pierwszy rzut oka niewidoczne. Bardzo często prawda jest ukryta niczym skarb, którego należy spokojnie i mądrze poszukiwać. A ukryte skarby czekają na swoich znalazców.

Mamy zatem szukać skarbu. Mamy szukać Boga we wszystkim. Mamy Go szukać wokół nas i w nas samych, wszak często jest bliżej, niż nam się wydaje. Oszołomieni Jego odnalezieniem, mamy być gotowi zostawić wszystko, by zachować ten skarb i by to on decydował o wszystkich naszych wyborach.

Królestwo Boże wymaga także mądrości. Do każdej drogocennej perły można się szybko przyzwyczaić. Można traktować ją jak jedną z wielu rzeczy. Można nie doceniać jej wartości, a nawet uznać, że nam się słusznie należy. A przecież jest niezasłużonym darem. Perła, skarb, jakim jest królestwo Boże, nie jest wartością nie do utracenia. Codziennie grozi nam zamiana perły na tanie świecidełka, które przynoszą jedynie krótkotrwałą przyjemność. Muszę więc ponownie sprzedać „wszystko, co mam”, i żyć tym, co otrzymałem. A gdy już odnajdziesz swój skarb w Bogu, nie zawahaj się zakrzyknąć: Heureka!

Jacek Szymczak OP

 

 

10

 

List do przyjaciół

 

   Gabriel Garcia Marquez - 74-letni wybitny pisarz kolumbijski, autor słynnej powieści "Sto lat samotności", laureat literackiej Nagrody Nobla z 1982 roku, był chory na nowotwór złośliwy układu limfatycznego. Pisarz wycofał się z życia publicznego i do swoich przyjaciół rozesłał niniejszy, pożegnalny list.

   Jeśliby Bóg zapomniał przez chwilę, że jestem marionetką i podarował mi odrobinę życia, wykorzystałbym ten czas najlepiej jak potrafię.

   Prawdopodobnie nie powiedziałbym wszystkiego, o czym myślę, ale na pewno przemyślałbym wszystko, co powiedziałem. Oceniałbym rzeczy nie ze względu na ich wartość, ale na ich znaczenie. Spałbym mało, śniłbym więcej, wiem, że w każdej minucie z zamkniętymi oczami tracimy 60 sekund światła. Szedłbym, kiedy inni się zatrzymują, budziłbym się, kiedy inni śpią. Gdyby Bóg podarował mi odrobinę życia, ubrałbym się prosto, rzuciłbym się ku słońcu, odkrywając nie tylko me ciało, ale moją duszę. Przekonywałbym ludzi, jak bardzo są w błędzie myśląc, że nie warto się zakochać na starość. Nie wiedzą bowiem, że starzeją się właśnie dlatego, iż unikają miłości! Dziecku przyprawiłbym skrzydła, ale zabrałbym mu je, gdy tylko nauczy się latać samodzielnie. Osobom w podeszłym wieku powiedziałbym, że śmierć nie przychodzi wraz ze starością, lecz z zapomnieniem (opuszczeniem).

   Tylu rzeczy nauczyłem się od was, ludzi... Nauczyłem się, że wszyscy chcą żyć na wierzchołku góry, zapominając, że prawdziwe szczęście kryje się w samym sposobie wspinania się na górę.

   Nauczyłem się, że kiedy nowo narodzone dziecko chwyta swoją maleńką dłonią, po raz pierwszy, palec swego ojca, trzyma się go już zawsze. Nauczyłem się, że człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł. Jest tyle rzeczy, których mogłem się od was nauczyć, ale w rzeczywistości na niewiele się one przydadzą, gdyż, kiedy mnie włożą do trumny, nie będę już żył. Mów zawsze, co czujesz, i czyń, co myślisz. Gdybym wiedział, że dzisiaj po raz ostatni zobaczę cię śpiącego, objąłbym cię mocno i modliłbym się do Pana, by pozwolił mi być twoim aniołem stróżem.

   Gdybym wiedział, że są to ostatnie minuty, kiedy cię widzę, powiedziałbym "kocham cię", a nie zakładałbym głupio, że przecież o tym wiesz. Zawsze jest jakieś jutro i życie daje nam możliwość zrobienia dobrego uczynku, ale jeśli się mylę, i dzisiaj jest wszystkim, co mi pozostaje, chciałbym ci powiedzieć jak bardzo cię kocham i że nigdy cię nie zapomnę.

   Jutro nie jest zagwarantowane nikomu, ani młodemu, ani staremu. Być może, że dzisiaj patrzysz po raz ostatni na tych, których kochasz. Dlatego nie zwlekaj, uczyń to dzisiaj, bo jeśli się okaże, że nie doczekasz jutra, będziesz żałował dnia, w którym zabrakło ci czasu na jeden uśmiech, na jeden pocałunek, że byłeś zbyt zajęty, by przekazać im ostatnie życzenie. Bądź zawsze blisko tych, których kochasz, mów im głośno, jak bardzo ich potrzebujesz, jak ich kochasz i bądź dla nich dobry, miej czas, aby im powiedzieć "jak mi przykro", "przepraszam", "proszę", dziękuję" i wszystkie inne słowa miłości, jakie tylko znasz. Nikt cię nie będzie pamiętał za twoje myśli sekretne. Proś więc Pana o siłę i mądrość, abyś mógł je wyrazić. Okaż swym przyjaciołom i bliskim, jak bardzo są ci potrzebni. Prześlij te słowa komu zechcesz. Jeśli nie zrobisz tego dzisiaj, jutro będzie takie samo jak wczoraj. I jeśli tego nie zrobisz, nigdy nic się nie stanie. Teraz jest czas. Pozdrawiam i życzę szczęścia!

   Tłum. z jęz. hiszpańskiego: prof. Zdzisław Jan Ryn

   Katedra Psychiatrii Collegium Medicum UJ,

   ambasador RP w Chile i Boliwii w latach 1991-96.

 

 

11

 

Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

4 listopada - św. Karol Boromeusz, biskup
5 listopada - święci Elżbieta i Zachariasz, rodzice św. Jana Chrzciciela
5 listopada - św. Gerald, biskup
5 listopada - bł. Franciszka Amboise, zakonnica
6 listopada - bł. Józefa Naval Girbes, dziewica
6 listopada - św. Kalinik, męczennik
6 listopada - bł. Krystyna
6 listopada - błogosławieni męczennicy japońscy Alfons Navarrete, prezbiter, i Towarzysze
6 listopada - św. Leonard z Limoges, pustelnik
7 listopada - św. Willibrord, biskup
7 listopada - bł. Łucja a Septifonte, dziewica
7 listopada - bł. Helena Enselmini, dziewica
7 listopada - bł. Franciszek od Jezusa, Maryi, Józefa, Palau y Quer, prezbiter
7 listopada - święci zakonnicy Izrael, Walter i Teobald
7 listopada - św. Engelbert, biskup i męczennik
8 listopada - św. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej, dziewica
8 listopada - bł. Jan Duns Szkot, prezbiter
8 listopada - św. Godfryd z Amiens, biskup
8 listopada - św. Adeodat I, papież
8 listopada - święci Czterej Koronowani, męczennicy
8 listopada - bazylika katedralna w Płocku
9 listopada - rocznica poświęcenia bazyliki laterańskiej
9 listopada - bł. Joanna z Signy
10 listopada - św. Leon Wielki, papież i doktor Kościoła
10 listopada - św. Andrzej Avellino, prezbiter
11 listopada - św. Marcin z Tours, biskup
11 listopada - św. Jan Jałmużnik, biskup
11 listopada - bł. Alicja Kotowska, dziewica i męczennica

11 listopada - św. Wiktoria, dziewica i męczennica

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.