WZGÓRZA

 

 

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

 

         31/669                   -             29 lipca 2018 R.B.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

 

2

 

29 lipca 2018 r.

 

Niedziela

 

Niedziela XVII tygodnia okresu zwykłego

 

4

 

Nie wystarczą nasze własne możliwości, aby zaspokoić pragnienia potrzebujących, tych, których spotkamy na drogach naszej codzienności. Ale Pan sam chce nam dać środki i siły.

Jeśli przeżywamy Eucharystię jako doświadczenie wielkiej, nieskończonej miłości Syna Bożego, który samego siebie wydaje za nas, to Jego polecenie: "Czyńcie to na moją pamiątkę", nie pozostaje w nas bez odpowiedzi. Bóg, który naprawę w nas zamieszkuje, czyni nas swoimi naśladowcami i prowadzi nas do braci.

 

7

 

W dzisiejszym numerze:

- W samym środku wakacji.
- Urok władzy.
- Rekolekcje w drodze, czyli Camino przez Beskidy.
- A straszyli, że będzie jak w Iranie...
- Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

8

 

W samym środku wakacji.

 

W samym środku wakacji, w pełni sezonu urlopowego, wypoczywając po trudach całorocznej ciężkiej pracy i korzystając jednocześnie z jej owoców – wszak wypoczynek bywa czasem kosztowny – staramy się raczej nie myśleć o kłopotach, które za nami, ani o tym, co czeka nas po powrocie do codzienności pełnej różnych zmagań. Cieszymy się raczej biegnącą chwilą, dzielimy się radością z innymi, a czekające na rozstrzygnięcia kwestie wszelkich braków pozostawiamy na inny czas.

A z drugiej strony… W samym środku wakacji, w pełni sezonu zbioru plonów, wielu oddaje się ciężkiej pracy, patrząc z zatroskaniem, czy jej owoce wystarczą do tego, by przeżyć, by zapewnić godny byt swojej rodzinie, a może nawet zaoszczędzić coś więcej i udać się wspólnie z rodziną na zasłużony odpoczynek. Trudno w tym przypadku odkładać na później troskę o obfitość plonów, bo przecież od tego zależy nasze życie. Tym bardziej, że przecież pogoda ze wszech miar mało sprzyjająca – w jednych regionach kraju susza przyspieszyła żniwa, których plony są z jej powodu raczej symboliczne, zaś w innych częściach naszego kraju wiele upraw zostało zniszczonych przez obfite opady deszczu. Jak tu więc nie martwić się braki?

Choć znajdujemy się w tak bardzo różnych położeniach, bo przecież powyższe przykłady nie wyczerpują całego spektrum możliwości, otrzymujemy do rozważenia to samo słowo Boże – słowo o tym, jak Jezus rozmnaża chleb i karmi zgromadzone wokół Niego tłumy ludzi, zaradzając niedostatkowi, jakiego w tamtym momencie wszyscy doświadczyli. Poprzez dokonany znak rozmnożenia chleba Jezus udowodnił przede wszystkim swoim uczniom, którzy wątpili w to, iż można nakarmić tak licznie zgromadzony tłum, że kilka chlebów i ryb, jakie mieli, z mocą wiary i modlitwy, można podzielić między wszystkich tych ludzi. Wystarczyło, że każdy dał coś od siebie, choćby odrobinę wiary. Wystarczyło, że każdy oddał Jezusowi swój brak…

To Pan zaspokaja potrzeby ludzi, ale – jak podkreśla papież Franciszek – pragnie uczynić każdego z nas konkretnie uczestnikami swojego współczucia, dlatego każdy zaproszony jest do tego, by podzielić się tym, co ma, nawet jeśli nie ma tego dużo. A Bóg, który jest i działa ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich, z naszych braków i niedostatków – jeżeli potrafimy i chcemy się nimi dzielić – uczyni „nadmiar”, który z naddatkiem zaspokoi nasze potrzeby. Otrzymamy więcej, niż moglibyśmy się spodziewać.

Doświadczamy tego działania podczas każdej Eucharystii. Mówią o tym choćby słowa dzisiejszej modlitwy nad darami:

Wszechmogący Boże, przyjmij dary, które Ci składamy z Twoich dobrodziejstw, aby mocą Twojej łaski ta Ofiara uświęciła nasze życie doczesne i doprowadziła nas do wiekuistych radości.

Wraz z chlebem i winem na ołtarzu Pańskim składamy owoce naszych codziennych wysiłków. Czasami jest to radość płynąca z odniesionych sukcesów, a czasem smutek czy upokorzenie z powodu porażek, których gorzkiego smaku doświadczyliśmy. I to wszystko – nasze radości i troski, nasze obfitości i braki – Bóg, przemienia w Pokarm zaspokajający wszelki głód – zarówno głód cielesny, jak i wszelki głód duchowy, bo działająca w nas łaska Boża przenika nasze życie do głębi, zaspokajając w nas nie tylko brak fizycznego pokarmu, ale przede wszystkim wypełniając nasze duchowe braki: brak miłości, brak pokoju, brak nadziei… A cel jest jeden i ten sam dla nas wszystkich – życie wieczne, będące owym „naddatkiem”.

Nasze braki i niedostatki nigdy nie są problemem. A na pewno nie są problemem dla Pana Boga. Jezus nigdy nie umniejsza godności nikogo, bez względu na to, jak mało posiadałaby ta osoba lub jak mało, zdawałoby się, może być użyteczna – mówił papież Franciszek. Dzięki temu, że nasze życie nie jest wyłącznie pasmem hucznie fetowanych sukcesów, może objawiać się w nas moc działania Bożej łaski, która wynosi nas, ludzi słabych i grzesznych, ponad wszelkie stworzenie .

Bez względu więc na to, czy oddajemy się wakacyjnemu wypoczynkowi, czy też pracując z mozołem, troszczymy się o doczesne owoce naszej codziennej ciężkiej pracy, nie ma powodów, by zamartwiać się jakimkolwiek niedostatkiem czy porażką. Bóg, który otwierając swą rękę, karmi do syta wszystko, co żyje, już się o to zatroszczył i we właściwym czasie zaradzi naszym potrzebom.                                                        

o. Arkadiusz Buszka CSsR

 

 

5

 

Urok władzy

 

Przybył, by zakładać królestwo swoje na ziemi. Już na początku swej działalności spotkał się ze specjalistą od sprawowania władzy na ziemi, z księciem tego świata. Ten podał Mu trzy zasadnicze narzędzia sterowania tłumem. Chleb, bogactwo oraz sensację. Świadomie odrzucił wszystkie, choć wkrótce przekonał się, iż książę tego świata doskonale zna psychologię oddziaływania na tłumy. Te gromadziły się przy Nauczycielu z Nazaretu tylko wówczas, gdy dostrzegały coś z tych trzech wartości. Każdy cud był sensacją ściągającą tłumy jak magnes. Nawet Herod był ciekaw, jak wypadnie spotkanie ze słynnym cudotwórcą, którego w więzach przesłał mu Piłat. Zdrowie jest cenniejsze niż bogactwo, życie niż wszelkie skarby. Chorzy i ich najbliżsi wędrowali po to bogactwo często wiele godzin, byle tylko dotknąć Chrystusa. Jeszcze mocniej przemówił do tłumów cudownie rozmnożony chleb. To wówczas postanowiono porwać Jezusa i obwołać Go królem. Jezus musiał umknąć egzaltowanym rzeszom i w spotkaniu na drugi dzień wylać na rzeszę kubeł zimnej wody, by ją odwieść od tego zamiaru. Uczynił to tracąc wielbicieli. Chyba wówczas nikt nie zrozumiał zachowania Jezusa. Nawet Dwunastu, jeśli zgodziło się na tę decyzję Mistrza to najprawdopodobniej dlatego iż uważali, że „jeszcze nie nadeszła Jego godzina” — tzn. godzina tryumfu.

Jezus w swoim myśleniu był prawie zupełnie sam. Wiedział zaś, że odgórnie nie da się tworzyć kochającej rodziny. Nawet najdoskonalsza władza, najmądrzejsza, najlepsza, najsprawiedliwsza nie zdoła stworzyć społeczności doskonałej z niedoskonałych ludzi. Nie pomogą żadne idealne prawa, piękne hasła, wypracowane konstytucje. To jest tak, jakby genialny dyrygent miał poprowadzić koncert mając do dyspozycji przygodnie zebranych ludzi, z których większość nie zna się na nutach, nie ma słuchu, nie potrafi ująć w ręce żadnego instrumentu.

Ludziom się wydaje, że wystarczy mieć genialnego dyrygenta i ten potrafi zorganizować wszystkich we wspaniały chór i orkiestrę. Syn Boga stając na ziemi nie miał takich złudzeń. On wiedział, że trzeba rozpocząć od niewielkiej grupy ludzi, którzy dobrze opanują rzemiosło i staną się nauczycielami innych. Nawet nie szukał geniuszy. Zebrał bardzo przeciętne grono, bo wiedział, że każdy geniusz prawie natychmiast ulegnie pokusie organizowania odgórnie wielkiego koncertu.

Wybrani przez Niego rzemieślnicy długo sami opanowywali sztukę harmonizowania uderzeń swoich serc z sercem Mistrza, a po Jego śmierci uczyli tego innych. To wymaga wielkiej cierpliwości i ciągłej służby. Bywało, że uczniowie bardziej uzdolnieni opanowywali sztukę życia w duchu miłości o wiele lepiej niż oni sami. Stopniowo gromadzili się w małe zespoły i zdumiewali otoczenie pięknem swego życia, które stawało się pieśnią nawet wówczas, gdy wykonywano na nich wyroki śmierci.

Ten, kto chce prawdziwie rządzić ludźmi, musi stać się rządcą ich dusz. Chleb, pieniądze, sensacja służą do rządzenia ciałem. Można to czynić kupując człowieka, dając mu wspomniane wartości lub szantażując go, odmawiając mu ich. Jedna i druga metoda zniewoli tego, kto tak ludźmi rządzi, i tych, którymi on rządzi.

Prawdziwy władca to mistrz, który pomógł uczniowi tak opanować sztukę śpiewania lub gry na instrumencie, iż ten zdobywa sławę w skali świata. Mistrz stoi w cieniu, uczeń go przyćmił swą sławą, ale o zniewoleniu nie ma mowy. Dumny i wolny jest mistrz, dumny i wolny jest sławny uczeń.

Jezus chciał zostać Mistrzem pomagającym każdemu człowiekowi dobrej woli w opanowaniu sztuki prawdziwej miłości. Taką drogę rządzenia światem wybrał i nigdy z niej nie zrezygnował. Walka o rządy duszami, jaką prowadzi Mistrz z Nazaretu, trwa. Oby znalazł takich, którzy świadomie zrezygnują ze sprawowania władzy i zajmą się żmudną pracą doskonalenia człowieka. Gdy wielu ludzi potrafi życiem grać i śpiewać w duchu Ewangelii, sami nie wiedząc kiedy, zadziwią świat pieśnią swego Mistrza, jakim jest Chrystus. On rządzi światem jak dobry nauczyciel i pedagog, mając na uwadze doskonalenie duszy zgłaszającego się do Niego ucznia.       

                            Ks. Edward Staniek

 

 

 

9

 

Rekolekcje w drodze, czyli Camino przez Beskidy

 

Co roku, od czasów średniowiecza, pielgrzymi z całego świata zmierzają do grobu św. Jakuba w hiszpańskim Santiago de Compostela, gdzie według legendy zostało przewiezione ciało Apostoła. Do celu można dotrzeć wieloma drogami, a europejskie trasy wyznaczają muszle św. Jakuba i żółte strzałki. Jesienią 2011 roku otwarto pierwszy odcinek Beskidzkiej Drogi św. Jakuba, który, obejmując trzy kraje: Słowację, Polskę i Czechy, prowadzi z Litmanowej do Ołomuńca.

 W drodze, siłą rzeczy, spędzamy razem dużo czasu. Na co dzień pochłaniają nas różne zajęcia i obowiązki. Pielgrzymując, stajemy się jednością - mówią Marzena i Paweł Szklarscy, którzy od trzech lat przemierzają drogi św. Jakuba i nie wyobrażają sobie innego sposobu na spędzenie wakacji. Pomysł podsunął znajomy duszpasterz, ks. Bogdan, który szukając towarzyszy wędrówki, skrzyknął czteroosobową grupę pielgrzymów. W jej skład, poza nim samym, weszli Marzena i Paweł oraz ich wspólna znajoma Agnieszka. Pierwsza wyprawa odbyła się w 2016 roku i objęła I część Beskidzkiej Drogi. Prowadziła ze Starego Sącza do Myślenic. Trwała 4 dni, a pielgrzymi pokonali 138 kilometrów. Jesienią, tego samego roku, wędrowcy przeszli „Prolog" z Litmanowej do Starego Sącza. Rok później, pokonali odcinek z Lizbony do Fatimy, a w te wakacje - odcinek z Myślenic do Szczyrku.

Dzień inny niż zwykle

- Modlitwa i kawa to podstawa, od której zaczynamy wspólny dzień na pielgrzymkowym szlaku - mówi Paweł. - Idziemy według wyznaczonych w przewodniku tras i choć wiemy, gdzie powinniśmy znaleźć się wieczorem, nie wiemy, co nas spotka po drodze. Niezmienna jest tylko modlitwa. Dzięki temu, że mamy w ekipie księdza, codziennie uczestniczymy w Mszy św. Wspólnie odmawiamy różaniec, Anioł Pański i Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Wielokrotnie śpiewaliśmy godzinki - dodaje Marzena. Małżonkowie podkreślają, że modlitwa nie tylko dodaje sił i pomaga iść do przodu, ale jednoczy i scala. - To są dla mnie rekolekcje w drodze. Mam więcej czasu dla Boga, dla siebie i dla żony - zauważa Paweł.

Momentem wytchnienia są wieczory, w czasie których można się zrelaksować, rozmasować bolące plecy i stopy oraz cieszyć się swoją obecnością. - Wszystko robimy razem: idziemy, modlimy się, jemy, a nawet śpimy - opowiada Paweł.

Beskidzka Droga św. Jakuba nie należy do najłatwiejszych z powodu dużych przewyższeń oraz meczących i stromych górskich zboczy. Dla Marzeny najcięższym wyzwaniem są podejścia, a dla Pawła droga w dół. - Nie wstydzimy się swoich słabości. W ciężkich sytuacjach możemy na siebie liczyć, wiemy, co kogo boli. Człowiek zmęczony ma różne humory. Czasem jest ciężko i z wyczerpania dopada nas kryzys. Najlepszym lekarstwem na marudzenie jest modlitwa - zgodnie przyznają małżonkowie.

Wygodne buty zamiast szpilek

Marzena na co dzień wygląda jak typowa businesswoman: elegancka garsonka, szpilki, biżuteria i delikatny makijaż. Podczas pielgrzymki zamienia swój strój na sportową odzież. - Na początku przejmowałam się tym, że inaczej wyglądam. Teraz jest już lepiej. Plecak na mojej pierwszej wyprawie ważył 13 kilogramów. Wzięłam nawet suszarkę i piankę do włosów! To było szalone i niewygodne. Z czasem, doszłam do wprawy i mój bagaż to niecałe 7 kilogramów - wyznaje Marzena, a Paweł ze śmiechem wspomina, że kiedy podchodzili pod górę w Limanowej, spotkali biegacza, który, oceniając zawartość ich plecaków, był przekonany, że są paralotniarzami.

Pokonanie trasy pielgrzymki wiąże się z wieloma wyrzeczeniami i wyjściem z przysłowiowej strefy komfortu. Przyjaciele i rodzina Szklarskich, rozumiejąc ten trud, proszą małżonków o modlitwę i powierzają im swoje intencje. Są również i tacy, którzy pukają się w głowę i mówią, że bez plaży, piasku i słońca nie ma wakacji. - Odnaleźliśmy radość w wędrowaniu. Za rok porzucamy na chwilę Beskidzką Drogę i pielgrzymujemy bezpośrednio do Santiago! - dzielą się swoimi planami małżonkowie. - Czasami sam zastanawiam się, po co tak wędrujemy? Trzeba było leżeć! Na szczęście szybko mi przechodzi - żartuje Paweł.

Każdy odcinek drogi charakteryzuje się innymi trudnościami. - Kiedy szliśmy do Fatimy, w Portugalii panowała susza i szerzyła się plaga pożarów. Plan naszej trasy sprawdzali strażacy, którzy ostrzegali nas przed potencjalnym ryzykiem pożaru. W oddali widzieliśmy słupy dymu i gaszące ogień samoloty. Odkryliśmy również wartość wody w naszym życiu. Był taki moment, że nam jej zabrakło. Dzieliliśmy się nawet najmniejszym łyczkiem. To było niezapomniane przeżycie - wspomina Paweł. W tym roku największą niedogodnością była deszczowa pogoda - Po kilku minutach mieliśmy powódź w butach. Było zimno, a nawet padał grad - dodaje.

Najpiękniejszym momentem wędrówki jest, zdaniem Marzeny, dojście do kresu podróży. - To jest dla mnie niesamowite umocnienie. Jestem dumna i czuję satysfakcję, że pomimo wielu trudności, dałam radę i zaniosłam do Pana Boga powierzone mi intencje. Nie byłoby to możliwe bez Jego pomocy i wsparcia!

Święty Jakub Apostoł, był synem Zebedeusza i bratem św. Jana Ewangelisty. Należał do bliskiej grupy uczniów Chrystusa. Był obecny podczas wskrzeszenia córki Jaira, przemienienia na Górze Tabor, modlitwy Chrystusa w Ogrojcu, a także cudownego połowu ryb i ustanowienia św. Piotra pierwszym papieżem. Według tradycji, po zesłaniu Ducha Świętego, udał się z misją chrystianizacyjną do Hiszpanii, ale zniechęcony jej niepowodzeniem, powrócił do Jerozolimy. Zginął męczeńską śmiercią w czasie prześladowań chrześcijan przez króla Heroda. W ikonografii często przedstawiany jest jako pielgrzym, ubrany w kapelusz z szerokim rondem. Patronuje Hiszpanii, Portugalii, kapelusznikom i pielgrzymom.

 Joanna Folfasińska | Archidiecezja Krakowska

Fot. Marzena i Paweł Szklarscy

  

 

7

Józef Wolny /Foto Gość Książka abp. Józefa Kowalczyka o polskim konkordacie

 

A straszyli, że będzie jak w Iranie...

 

Dokładnie 25 lat temu - 28 lipca 1993 r. - podpisano Konkordat między Stolicą Apostolską a Rzecząpospolitą Polską. Dokument sygnował Krzysztof Skubiszewski, minister spraw zagranicznych polskiego rządu i abp. Józef Kowalczyk, nuncjusz apostolski w Polsce.

Konkordat reguluje w formie umowy międzynarodowej relacje między państwem a Kościołem w Polsce w oparciu o zasadę wzajemnej niezależności i autonomii, wynikającej z doktryny Soboru Watykańskiego II oraz rozwiązań przyjętych w świecie demokratycznym. Polski konkordat był pierwszą umową państwa postkomunistycznego ze Stolicą Apostolską.

Polski konkordat jest jednym najnowocześniejszych z obecnie istniejących, a jego naczelnymi zasadami są ochrona wolności religijnej i wzajemna autonomia państwa i Kościoła. Rozwiązania w nim przyjęte są zgodne ze standardami współczesnych państw demokratycznych. Rzeczpospolita Polska podpisując Konkordat powróciła do grona liczących się demokracji - szanujących wolność religijną - i starających się tak ułożyć relacje z Kościołem, aby gwarantowały one pokój społeczny i stwarzały możliwość współdziałania państwa i Kościoła dla dobra ogółu obywateli.

Niezależność i autonomia

Podstawową zasadą, na której opierają się te relacje (państwa i Kościoła), jest zasada "niezależności i autonomii" każdego z tych podmiotów w swojej dziedzinie. Zarówno państwo polskie jak i Kościół zobowiązują się w Konkordacie do "pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego". Kościół zatem szanuje prerogatywy i zakres kompetencji państwa a jednocześnie nie wymaga odeń zgody na pełnienie swej misji.

W ramach realizacji zasady wolności religijnej i autonomii Kościoła, Konkordat uznaje osobowość prawną struktur Kościoła katolickiego, respektując prawo kierowania się przez Kościół swym wewnętrznym prawem kanonicznym. Przyznaje też Kościołowi prawo do obsadzania wszystkich urzędów kościelnych, poczynając od biskupów bez uprzedniej zgody władzy świeckiej. Można powiedzieć, że tworzy rzeczywistość, w której suwerenny Kościół pełni swą misję w suwerennym państwie.

Umowa polskiego państwa ze Stolicą Apostolską gwarantuje Kościołowi swobodę w organizacji kultu publicznego jak również nienaruszalność cmentarzy katolickich i prawo do organizacji opieki duszpasterskiej w szpitalach, zakładach opieki społecznej, więzieniach oraz istnienie duszpasterstwa wojskowego (ordynariat polowy).

Wprowadza uznawanie skutków cywilnych małżeństwa sakramentalnego – tzw. małżeństwa konkordatowe.

Uznając prawo rodziców do wychowywania dzieci gwarantuje naukę religii (na zasadzie dobrowolności) w szkołach i przedszkolach prowadzonych przez administrację państwową i samorządową, jak i prawo do prowadzenia przez Kościół własnych szkół, w tym wyższych. Gwarantuje Kościołowi posiadanie własnych środków przekazu jak i emitowanie swych programów w publicznej radiofonii i telewizji.

Umowa korzystna dla państwa

Konkordat jest także korzystny dla państwa, gdyż mimo przyznania Kościołowi prawa do kierowania się prawem kanonicznym, Kościół zobowiązuje się do poszanowania prawa polskiego. W związku z tym poszczególne artykuły Konkordatu w większości wypadków zawierają odniesienia do prawa polskiego . A dotyczy to wszelkich działań Kościoła, poczynając od sprawowania kultu w miejscach publicznych, a kończąc na działalności gospodarczej. A jeśli wymaga tego ochrona zdrowia, życia lub mienia, władza publiczna ma prawo do podjęcia niezbędnych działań na terenie należącym do Kościoła, bez konieczności powiadamiania o tym władzy kościelnej.

Konkordat stanowi ponadto, że wszyscy biskupi sprawujący jurysdykcję na terenie Rzeczypospolitej Polskiej (poza legatem papieskim) będą obywatelami polskimi a żaden biskup należący do Konferencji Episkopatu Polski nie będzie jednocześnie członkiem innej konferencji biskupiej. Żadna też część terytorium polskiego nie będzie włączona do diecezji lub prowincji kościelnej mającej stolicę poza granicami Polski. Żadna też diecezja leżąca na terenie innego państwa nie będzie podlegać jurysdykcji jakiejkolwiek polskiej metropolii kościelnej.

Szanując zagwarantowaną w Konkordacie autonomię państwa, Kościół i jego urzędowi przedstawiciele (duchowieństwo) nie pretendują do udziału we władzach świeckich, rezygnując np. z biernego prawa wyborczego, nie biorą też udziału w działalności politycznej.

Szczególną wartością polskiego Konkordatu jest to, że nie tylko nie narusza on zasady równouprawnienia Kościołów i innych związków wyznaniowych, ale stwarza dla demokratycznego państwa zobowiązanie do rozszerzenia na inne Kościoły gwarancji jakie zostały przyznane Kościołowi katolickiemu. Zostało to uczynione w formie specjalnych ustaw, które w ślad za Konkordatem z Kościołem katolickim, przyznawały analogiczne uprawnienia innych związkom wyznaniowym.

 

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu

 

29 lipca - św. Olaf II, król
29 lipca - bł. Urban II, papież
30 lipca - św. Piotr Chryzolog, biskup i doktor Kościoła
30 lipca - błogosławieni męczennicy z zakonu bonifratrów: Brauliusz Maria Corres, Fryderyk Rubio, prezbiterzy, i Towarzysze
31 lipca - św. Ignacy z Loyoli, prezbiter
31 lipca - bł. Zdzisława Schelingowa, zakonnica
31 lipca - św. Justyn de Jacobis, biskup
31 lipca - bł. Michał Oziębłowski, prezbiter i męczennik
 
1 sierpnia - św. Alfons Maria Liguori, biskup i doktor Kościoła
1 sierpnia - św. Etelwold, biskup
1 sierpnia - bł. Aleksy Sobaszek, prezbiter i męczennik
1 sierpnia - Eleazar, uczony w Piśmie
2 sierpnia - św. Euzebiusz z Vercelli, biskup
2 sierpnia - św. Piotr Julian Eymard, prezbiter
2 sierpnia - Najświętsza Maryja Panna, Królowa Aniołów - odpust Porcjunkuli
2 sierpnia - bł. Joanna z Azy, matka św. Dominika
2 sierpnia - bł. August Czartoryski, prezbiter
2 sierpnia - św. Piotr Faber (Favre), prezbiter
2 sierpnia - bł. Justyn Maria Russolillo od Trójcy Przenajświętszej, prezbiter
2 sierpnia - św. Stefan I, papież
3 sierpnia - św. Lidia
3 sierpnia - bł. Augustyn Kazotić, biskup
4 sierpnia - św. Jan Maria Vianney, prezbiter
4 sierpnia - św. Rajner, biskup
4 sierpnia - bł. Henryk Krzysztofik, prezbiter i męczennik
5 sierpnia - św. Oswald, król i męczennik
5 sierpnia - Najświętsza Maryja Panna Śnieżna

5 sierpnia - bł. Fryderyk Janssoone, prezbiter

 

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.