WZGÓRZA

 

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

 

         29/667                   -             15 lipca 2018 R.B.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

 

9

 

 

15 lipca 2018 r.

 

Niedziela

 

Niedziela XV tygodnia okresu zwykłego

 

Bóg nie rzuca słów na wiatr. Jego argumenty są nieodparte. Jego Miłość jest nie gołosłowna, ale ona znajduje swoje miejsce na Krzyżu. Miłość Chrystusa do człowieka krwawi po dzień dzisiejszy na ołtarzach całego świata.

Cierpienie mistyczne trwa w Kościele jako argument dla dzisiejszego człowieka, że Bóg go ukochał, umiłował bez reszty, do końca.

Dzisiaj Bóg utożsamia się nadal z głodnym, chorym, nagim, bezdomnym… głód to nie tylko brak chleba, ale i brak miłości, opieki, brak świadomości, że się jest kochanym – potrzebnym. Nagość, to nie tylko brak odzienia, ale i współczucia tak rzadko okazywanego braciom. Bezdomność, to nie tylko brak schronienia, ale i to czego doznajemy, gdy brak nam kogoś bliskiego, gdy jesteśmy odrzuceni i upokorzeni.

Dzisiaj Chrystus powierza nam trudne zadanie. Mamy być apostołami Jego miłości. Bez lęku mówić o Nim i świadczyć swoją postawą, że Jego miłość wystarczy, aby być szczęśliwym. Mamy iść do wszystkich potrzebujących i zanieść im Miłość, zanieść im Jezusa, zanieść im siebie.

Za to, że nie zawsze zaświadczamy naszym życiem, że jesteśmy wybrani przez Boga do budowania Jego królestwa miłości.

 

11

 

W dzisiejszym numerze:
- Strząśnijcie proch z nóg.
- Niedoceniony sakrament.
- 16 VII – NMP z góry Karmel - Szkaplerz Karmelitański.
- Wolność.
- Szukaj pokoju i dąż do niego
- Dekalog motocyklisty.
- Trener Chorwatów: noszę w kieszeni różaniec.
- Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

 

5

 

Strząśnijcie proch z nóg.

 

Chrystus uczynił wybranych ludzi posłańcami Boga. Idąc z Dobrą Nowiną z góry wiedzieli, że jedni ją przyjmą, drudzy odrzucą. Zostali do tego przygotowani przez samego Mistrza. Rzecz znamienna, Jezus troszczy się o jednych i drugich. Chodzi Mu o to, by odrzucający Nowinę przekazaną przez Boga wiedzieli, co robią, aby za swą postawę wzięli pełną odpowiedzialność. Dlatego poleca uczniom, by w godzinie odrzucenia łaski „strząsnęli proch z nóg swoich na świadectwo dla nich”.

Z odrzuceniem wiadomości o zbawieniu nie jest tak jak z rezygnacją z kupna miotły. Czasem jeszcze dziś można obserwować wędrownego sprzedawcę mioteł. Puka i grzecznie ofiaruje swe wyroby. Jedni kupują, inni stwierdzają, że miotła jest im niepotrzebna i zamykają drzwi. Posłaniec Boga ofiaruje wielką wartość. Człowiek, do którego się zwraca, odpowiada zarówno za jej przyjęcie, jak i za odrzucenie. Jezus chce, by odrzucający wiedzieli, co czynią, i każe zostawić na ich progu proch strząśnięty z nóg posłańca. Ten proch ma świadczyć o niewykorzystanej szansie. Bóg miał im coś bardzo ważnego do powiedzenia, a oni nie chcieli słuchać. Aby kiedyś nie mieli pretensji do Niego, że nie zapukał, nie przyszedł — Jezus każe zostawić na ich progu proch. Ten proch będzie świadczył przeciw nim.

Wielu sądzi, że skoro w Polsce co kilka kilometrów stoi kościół, to w każdej chwili, w której zechcą, mogą podejść do Boga. Mogą odkładać nawrócenie na czas dla nich odpowiedni. Tymczasem nawrócenie jest łaską ofiarowaną przez Boga. On zaś ma swoją godzinę. Kiedy puka, trzeba Mu odpowiedzieć. Jeśli odejdzie, może się okazać, że człowiek już Go nie dopędzi, już nie zdąży nawiązać z Nim kontaktu. Zostanie tylko na progu domu proch strząśnięty z nóg Jego posłańca. Proch, który Bóg wezwie na świadka godziny Jego łaski.

To konkretne wskazanie jest ważne nie tylko dla odmawiających przyjęcia daru łaski, lecz i dla posłańca. On musi być świadom, że odrzucenie łaski wcale nie musi dokonywać się z jego winy. Mimo dobrze wykonanego zadania przez posłańca, dar Boga może być odrzucony.

Niewielu posłańców Boga dziś stosuje się do zaleceń Jezusa. Wydają się one nie harmonizować z postawą tolerancji. W rzeczywistości są najczęściej znakiem niezrozumienia wagi posłannictwa. Pan Bóg, tam gdzie chodzi o wielkie wartości, przemawia w sposób drastyczny — strząsanie prochu z nóg jest taką twardą mową. Kiedyś może się okazać, że niestrząśnięty proch z nóg posłańców będzie świadczył przeciw nim, iż źle wykonali zadanie. Ci, którzy nie skorzystali z daru Bożego w godzinie łaski, obciążą posłańców odpowiedzialnością za to, iż nie uświadomili im, o jak wielki dar chodzi.

Sprzedający miotły może być tolerancyjny. Głosiciel Ewangelii musi dbać o to, by ludzie wiedzieli, z czego rezygnują. Miotła może być w domu i może jej nie być — choć trudno sobie dom bez miotły wyobrazić. Łaska Boża natomiast jest do zbawienia koniecznie potrzebna. Rezygnacja z niej decyduje o całej wieczności człowieka. Jezusowi w tym konkretnym nakazie chodzi również o to, by w serce posłańca nie dostało się nic z tego, co należy do świata człowieka zamkniętego na łaskę. Strząśnięcie prochu z nóg ma być znakiem takiej właśnie postawy. Posłaniec przez to wyznaje: „ja nie mam z tobą nic wspólnego. Oczyszczam się nawet z twego prochu”.    

Ks. Edward Staniek

 

 

6

 

Niedoceniony sakrament.

 

Chrystus gromadził wokół siebie ludzi chorych. On, który nazwał siebie życiem, był jak źródło uzdrawiające z wszelkich chorób i słabości. Ktokolwiek dotknął się Go z wiarą, wracał do sił. Wieloletnie choroby, kalectwa od urodzenia, znikały w spotkaniu z Jego Boską mocą.

Jezus mając na uwadze chorych na całym świecie, ustanowił specjalny sakrament. Przygotował uczniów do szafowania nim już wtedy, gdy w ramach praktyki wyruszali, by głosić nadejście królestwa Bożego. Św. Marek notuje: „Wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali”. Wszystkie sakramenty są znakiem obecności Jezusa w Kościele. On, Zmartwychwstały, jest z nami i działa równie skutecznie, jak to czynił na palestyńskiej ziemi. Trzeba wyłącznie wiary, by to spotkanie z Nim wydało w naszym życiu owoce.

Sakrament namaszczenia chorych został na przestrzeni wieków zapomniany, a nawet można powiedzieć odrzucony przez wiernych. Dokonało się to na skutek dodania do jego nazwy specjalnego określenia ostrzegającego przed zbyt częstym używaniem. Został nazwany „Ostatnim namaszczeniem”. Jezus nie ustanawiał sakramentu dla umierających, nie czynił również tego Kościół. Ten bowiem od początku traktował jako sakrament konających — Wiatyk, czyli ostatnią na ziemi Komunię świętą. Kto bowiem jest gotów spotkać się z Jezusem w Komunii świętej na ziemi, jest również przygotowany do spotkania z Nim w wieczności.

Sakrament chorych jest lekarstwem dla dotkniętych słabością ciała, systemu nerwowego, psychiki, a jego działanie jest dwuwymiarowe. Często przywraca ciału siły, a nawet w pełni zdrowie. Bywają wypadki, że zatrzymuje rozwój groźnej choroby i ratuje chorego od śmierci. Wiele tu zależy od wiary przyjmującego sakrament chorych.

Cenniejszy jest jednak drugi jego wymiar. On zawsze leczy ducha. Ten zaś umocniony potrafi w sposób twórczy podejść do cierpienia ciała i dni, miesiące, a nawet lata cierpienia potrafi zamienić w ofiarę miłą Bogu i uszczęśliwiającą chorego. Aż dziw bierze, że chorzy wierzący mając do dyspozycji doskonałe Boskie lekarstwo, nie korzystają z niego tak często, jak to tylko możliwe. Z radością należy przyjmować te wszystkie dni, organizowane w ramach rekolekcji czy misji, kiedy do tego sakramentu podchodzą setki osób. Przychodzą jak po lekarstwo i wracają do domów umocnieni dotknięciem samego Jezusa.

Prawo do przyjęcia tego sakramentu daje każda dłuższa choroba, każda decyzja na operację, podeszły wiek i wszystkie poważniejsze wady. Można by zaryzykować twierdzenie, że każdy rencista, o ile otrzymał rentę w oparciu o uczciwe badanie lekarskie, ma prawo przynajmniej raz w roku korzystać z tego sakramentu. Trzeba możliwie szybko usunąć z opakowania tego Boskiego lekarstwa owo ostrzeżenie zawarte w słowie „ostatnie”. Zostało ono sprytnie przylepione do niego nie po to, by z niego korzystać, ale by od niego odstraszać. Zło ma różne metody przeszkadzania ludziom w korzystaniu z bogactwa Bożej łaski. W tym wypadku zastosowało małe słówko „ostatnie” namaszczenie i skutecznie odpychało ludzi od korzystania z niego.

Chrystus w Kościele pragnie dotknąć przez sakrament namaszczenia chorych każdego człowieka cierpiącego, każdego, który ma udział w bolesnych doświadczeniach. Jednych po to, by uleczyć, innych po to, by dopuścić do współudziału w swoim zbawczym cierpieniu.         

Ks. Edward Staniek

 

 

7

 

16 VII – NMP z góry Karmel

- Szkaplerz Karmelitański

 

   "Noście zawsze Szkaplerz święty. Ja zawsze go noszę i wiele z tego nabożeństwa doznałem pożytku. Pozostałem mu wierny i stał się on moją siłą!”                                                                             św. Jan Paweł II

Szkaplerz karmelitański NMP z Góry Karmel jest ściśle związany z historią i duchowością Zakonu Karmelitańskiego. Według tradycji Matka Boża objawiła się św. Szymonowi Stock, Generałowi Zakonu Karmelitańskiego w nocy z 15 na 16 lipca 1251 r. i powiedziała: Przyjmij, najmilszy synu, Szkaplerz twojego Zakonu. Kto w nim umrze nie dozna ognia piekielnego. Przywileje i łaski Szkaplerza św. były potwierdzone wielokrotnie przez papieży. Potwierdzili je: Klemens VII, Pius V, Grzegorz XIII, Paweł V, Klemens X, a nabożeństwo szkaplerzne polecali wiernym: Pius XI, Pius XII, Paweł VI, Jan Paweł II.

Szkaplerz w istocie jest „habitem". Ten, kto go przyjmuje, zostaje włączony w mniej lub więcej ścisłym stopniu do Zakonu karmelitańskiego, poświęconego służbie Matki Najświętszej, aby doświadczać słodkiej i macierzyńskiej obecności Maryi w codziennym trudzie przyoblekania się w Jezusa Chrystusa (św. Jan Paweł II). Serce nabożeństwa szkaplerznego stanowi oddanie się Chrystusowi na wzór Maryi przez poświęcenie się na Jej służbę, życie w zjednoczeniu z Nią i naśladowanie Jej cnót.

Znaczenie duchowe szkaplerza. Szkaplerz jest Szatą Maryi, jest znakiem pokuty i nawrócenia. Kto przyjmuje Szkaplerz św., wyrzeka się złego ducha, odnawia przyrzeczenia Chrztu św. i oddaje się Maryi jako Jej dziecko. Kto przyjmuje Szkaplerz, przyjmuje, jak św. Jan Apostoł pod Krzyżem, Maryję do siebie, by żyć w zjednoczeniu z Nią i Jej służyć.

   Szkaplerz oznacza poświęcenie się Niepokalanemu Sercu Maryi i naśladowanie Jej cnót, szczególnie cnoty czystości i pokory. „Niech wszyscy noszący Szkaplerz św., który jest pamiątką otrzymaną od Matki Bożej, widzą w nim oznakę poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Dziewicy” (św. Jan Paweł II).

   Szkaplerz oznacza przymierze przyjaźni z Maryją, w którym Ona zobowiązuje się dopomóc nam do zbawienia i uświęcenia, a my zobowiązujemy się do Jej naśladowania, służenia Jej i rozszerzania Jej czci.

   Szkaplerz oznacza habit Zakonu poświęconego służbie i czci Matki Bożej. Przyjmując Szkaplerz, pragniemy odtąd żyć tym samym duchem Karmelu, pełnić tę samą misję i żyć w zjednoczeniu z Maryją, dla Maryi, przez Maryję i w Maryi.

 

 

8

 

Wolność

 

Patrząc na tych, którzy na serio poszli za Chrystusem – na apostołów, świętych, błogosławionych, ale też na tych, którzy codziennym życiem potwierdzają swoją przynależność do Jezusa, można zobaczyć bardzo wiele wspaniałych cech, które się w nich rozwinęły dzięki wierze. Pójście za Chrystusem sprawia, że ludzie upodabniają się do Niego, że ujawnia się w nich ten prawdziwy, pierwotny i zarazem genialny zamysł, jaki Bóg miał, kiedy nas stwarzał. Jedną z takich cech jest wolność. Przynależność do Jezusa i poddanie się w pełni Jego nauce sprawiają, że człowiek przestaje być niewolnikiem swoich pragnień i tęsknot, grzechów i słabości. Takiej właśnie wolności Jezus uczy swoich uczniów w dzisiejszej Ewangelii. Najpierw uwalnia ich od konieczności posiadania oraz związanego z nim poczucia bezpieczeństwa i niezależności. Chce im pokazać, że ufając Bogu, któremu służymy, nie musimy się martwić o warunki naszego doczesnego życia. To nas otwiera na spotkanie z ludźmi, od których będziemy zależni, ale nie będzie to zależność niewolnicza – to Bóg poprzez innych zatroszczy się o nas.

Znacznie ważniejsza jest jednak chyba druga lekcja wolności, której Jezus uczy swoich wysłanników, czyli wolność od skutków ich działania i opinii ludzi, do których są posłani: ich głoszenie i misja mogą się spotkać z odrzuceniem i mają na to pozwolić, idąc dalej, pozostawiając innym wolność i możliwości wyboru. Nie ma w tym żadnej obojętności czy pogardy, jest zgoda na to, że nie wszystko musi pójść po naszej myśli i według naszego planu.

I choć ten tekst wydaje się dotyczyć tylko konkretnej działalności misyjnej, do której uczniowie zostali posłani, to myślę, że można ją swobodnie rozciągnąć na całe nasze chrześcijańskie życie. Uczeń Jezusa jest kimś, kto żyje w takiej wolności albo przynajmniej krok po kroku się jej uczy.

Adam Szustak OP - ur. 1978, dominikanin, wędrowny kaznodzieja, przez kilka lat duszpasterz akademicki krakowskiej "Beczki", prowadzi stronę www.langustanapalmie.pl, mieszka w Łodzi. (

 

 

 

4

Henryk Przondziono /Foto Gość

 

Szukaj pokoju i dąż do niego

 

Pod takim hasłem, w dniach od 30 lipca do 3 sierpnia br., odbędzie się Międzynarodowa Pielgrzymka Ministrantów do Rzymu.

Około sześćdziesiąt tysięcy ministrantów przyjedzie do Rzymu na coroczna pielgrzymkę, która odbędzie się w dniach od 30 lipca do 3 sierpnia br. Jej organizatorem jest stowarzyszenie Coetus Internationalis Ministrantium. W jego skład wchodzi wiele krajów Europy: Niemcy, Austria, Belgia, Chorwacja, Francja, Węgry, Włochy, Luksemburg, Portugalia, Rumunia, Serbia, Słowacja, Szwajcaria. Głównym celem CIM jest ciągła wymiana pomiędzy odpowiedzialnymi w diecezjach za formację ministrantów i organizowanie międzynarodowych spotkań.

Pielgrzymkę koordynuje Konferencja Episkopatu Niemiec. Z tego też kraju spodziewana jest najliczniejsza (ok. 50 tyś.) grupa pielgrzymów. Towarzyszyć im będzie biskup Passau, Stefan Oster, odpowiedzialny za duszpasterstwo ministrantów i młodzieży.

Punktem kulminacyjnym będzie oczywiście spotkanie z Franciszkiem we wtorek, 31 lipca o godz. 18:00. Poprzedzi je specjalna celebracja, mająca pomóc wejść w klimat pielgrzymowania. W kolejnych dniach ministranci gromadzić się będą w trzystu miejscach Rzymu, realizując program, przewidziany dla danej grupy narodowej.

Mottem wydarzenia będą słowa Psalmu 34: „Szukaj pokoju i dąż do niego” Ps 34,15b). Organizatorzy tak uzasadniają swój wybór: "Polityczne wstrząsy ostatnich miesięcy i lat na świecie pokazały, że młodzi ludzie w Europie muszą przede wszystkim doświadczyć więzi i wspólnych wartości na poziomie osobistym, aby wspólnie budować przyszłość.”

Na potrzeby pielgrzymki uruchomiono stronę internetową (j. niemiecki), kanał na YouTube, zaprojektowano logo, skomponowano hymn, oraz przygotowano specjalną aplikację „GoRome”. Ostatnia zawiera poświęconą świętemu Tarsycjuszowi grę, teksty edukacyjne i duchowe i – oczywiście przewodnik po Rzymie. Wykorzystując ją uczestnicy pielgrzymki będą mogli dzielić się z innymi nie tylko tym, co przeżyli w Wiecznym Mieście. Także doświadczeniami swojej służby przy ołtarzu.

 

 

3

 

Dekalog motocyklisty

 

Ogłoszony w Bambergu podczas tradycyjnej pielgrzymki motocyklistów.

Każdego roku w Bambergu, przy okazji tradycyjnego Heinrichfest - dedykowanemu świętemu Henrykowi i jego żonie, świętej Kunegundzie, odbywa się pielgrzymka motocyklistów. Przy jej okazji tamtejszy ordynariusz, abp Ludwig Schick opublikował "Dekalog motocyklisty". W skierowanym do wiernych słowie napisał, że "błogosławi wszystkim, którzy będą trzymać się tych zasad". Równocześnie zaproponował, by skorzystali zeń podróżujący innymi środkami lokomocji. Poniżej tłumaczenie Dekalogu na język polski:

   Nie będziesz miał Bogów cudzych przede Mną! Twój motocykl nie może być twoim Bogiem, któremu poświęcasz wszystkie twoje pieniądze, swój czas i relacje z bliskimi.

   Kochaj bliźniego swego jak siebie samego, nawet na motorze! Troszcz się o siebie i swego sąsiada gdy jedziesz motorem.

   Zanim uruchomisz silnik uruchom inteligencję! Prowadź inteligentnie.

   Pamiętaj: ostatni będą pierwszymi! Nie jest wstydem, gdy inni są szybsi.

Lepiej przybyć na końcu niż być pierwszym, który spadnie na bok drogi.

   Nie prowadź szybciej niż anioł stróż potrafi latać!

   Łącz się z tymi, których nazywają "Rycerzami Drogi".

   Weź udział w radościach i smutkach towarzyszy podróży!

   Podczas jazdy motocyklem nigdy nie zapominaj o swoich pozostających w domu bliskich!

   Wszystko potrzebuje Bożego błogosławieństwa. Proś o błogosławieństwo przed każdym wyjazdem. Raz w roku to za mało.

   Uczyń wszystko, abyś zawsze wrócił do domu wolny.

 

 

 

2

(fot. PAP/EPA/PETER POWELL)

 

Trener Chorwatów: noszę w kieszeni różaniec.

Mecz lub trening staram się rozpocząć odmówieniem dziesiątki.

 

Na Mundialu pamięta o niedzielnej mszy, o której mówi, że "stawia go do pionu". Kim jest ojciec sukcesu Chorwatów?

Występ Chorwatów na Mundialu w Rosji zostanie na długo w pamięci kibiców z całego świata. Chorwaci zagrali wszystkie możliwe dogrywki, w tej ostatniej wywalczyli sobie awans do finału Mistrzostw Świata, gdzie zmierzą się z Francuzami. Na rosyjskich boiskach spędzili łącznie 630 min!

Chorwaci zawsze potrafili namieszać na boisku. Nie było turnieju, w którym choć przez chwilę nie wymieniano ich jako czarnego konia w walce o tytuł mistrza. Jednak dopiero, gdy w 2017 roku pojawił się Zlatko Dalić, marzenia o zwycięstwie zaczęły się spełniać. Zresztą samo jego pojawienie się w roli selekcjonera reprezentacji Chorwatów było jakimś cudem.

Był październik 2017 roku, do Dalića zadzwonił telefon z propozycją objęcia funkcji selekcjonera. Nie byłoby może w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że do meczu z Ukrainą decydującego o losie Chorwacji, zostało zaledwie 48 godzin. Dalićowi dano tylko 5 godzin na przemyślenie, ale wystarczyło mu kilka sekund, aby się zgodzić. Pierwszy raz ze swoimi piłkarzami zobaczył się przed meczem, na lotnisku przed wylotem do Kijowa. Chorwaci wygrali z Ukraińcami 2:0.

Szalony? Nieodpowiedzialny? Bezmyślny? A może właśnie poukładany? Zdecydowanie to ostatnie określenie pasuje do selekcjonera Chorwatów. Zlatko Dalić to człowiek, który to, co najważniejsze ma na pierwszym miejscu - czyli Boga. To pozwala mu odważnie marzyć i prowadzić drużynę do zwycięstwa. "Wszystko, co osiągnąłem do tej pory w życiu zawodowym i osobistym, zawdzięczam nie sobie, lecz Bogu" - mówi jasno dziennikarzom, bo nie wstydzi się swojej wiary. Z resztą mało kto w świecie sportu traktuje Boga tak bardzo na serio, jak Dalić.

Przepis na sukces? "Noszę w kieszeni różaniec, ale nie traktuję go jako amuletu. Mecz lub trening staram się rozpocząć odmówieniem choćby jednej tajemnicy" - dodaje i jednocześnie podkreśla stanowczo: "To niedzielna msza święta trzyma mnie w pionie, bez niej całe nasze życie nie miałoby większego sensu. To właśnie wtedy szczególnie czuję, jak Chrystus jest obecny w życiu naszej rodziny". Nie wykorzystuje Boga do zdobywania tytułów, nie modli się o pokonanie przeciwnika. Dla niego najważniejsza jest osobista relacja, która pomaga mu być lepszym człowiekiem, lepiej spełniać obowiązki ojca, męża i selekcjonera.

Jego postawa ma ogromny wpływ na zespół. Dzięki Dalicowi Chorwaci są jednością. To więcej niż tylko drużyna turniejowa. Po wczorajszym wygranym meczu z Anglikami powiedział: "Jesteśmy w finale i w pełni na to zasłużyliśmy. Moi piłkarze nie są normalni. Oni grali i walczyli fantastycznie. Na zawsze przeszli do historii. Dziękuję wszystkim naszym kibicom na całym świecie. Powinniście teraz świętować. Finał to dla nas kolejny krok, ostatni. Jeśli Bóg zechce, zostaniemy mistrzami świata".

Życie go nie oszczędzało. Jego rodzice byli bośniackimi uchodźcami w Austrii, tam się urodził. Jako młody mężczyzna w latach dziewięćdziesiątych musiał przerwać karierę sportową, bo wybuchła wojna. "Uznałem, że każdy powinien zrobić, co w jego mocy, by pomóc" - tłumaczył swoją decyzję. Późniejsza kariera trenerska nie zapowiadała wielkiego zwrotu. A jednak. Dostrzeżono w nim potencjał i gdy Chorwatom oddalał się awans mundialowy, Zlatko Dalić dał im nową świeżość, moc i zjednoczył zespół wokół wspólnego marzenia.

   "Bez Bożej pomocy nie jestem w stanie wiele zrobić, przed meczami modlę się, abym nie popadł w samouwielbienie. Jestem normalnym człowiekiem, mam swoje słabości i grzechy, ale modlitwa i sakramenty to ciągła szansa na ich przezwyciężenie" - podkreśla Dalić.

Chorwaci sprawili, że w ich grze zakochali się kibice z całego świata. Choć ich zespoły z Mundialu już odpadły, wciąz mają drużynę, której z czystym sercem mogą kibicować. Jest o nich głośno również dlatego, że prowadzi ich tak fantastyczny człowiek, jak Zlatko Dalić.

 

 

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

15 lipca - św. Bonawentura, biskup i doktor Kościoła
15 lipca - św. Pompiliusz Maria Pirotti, prezbiter
15 lipca - św. Włodzimierz I Wielki, książę
15 lipca - bł. Antoni Beszta-Borowski, prezbiter i męczennik
16 lipca - NMP z góry Karmel - szkaplerz karmelitański
16 lipca - św. Maria Magdalena Postel, dziewica
16 lipca - święte dziewice i męczennice z Orange
16 lipca - bł. Bartłomiej od Męczenników, biskup
17 lipca - św. Aleksy, wyznawca
17 lipca - błogosławione dziewice i męczennice Teresa od św. Augustyna i Towarzyszki
17 lipca - bł. Paweł Piotr Gojdič, biskup
17 lipca - św. Leon IV, papież
18 lipca - św. Szymon z Lipnicy, prezbiter
18 lipca - św. Arnulf, męczennik
18 lipca - św. Arnulf z Metzu, biskup
18 lipca - św. Arnold Wyznawca
18 lipca - św. Fryderyk z Utrechtu, biskup i męczennik
19 lipca - św. Makryna Młodsza
19 lipca - bł. Ludwika z Sabaudii, zakonnica
19 lipca - św. Symmach, papież
19 lipca - bł. Achilles Puchała, prezbiter i męczennik
19 lipca - bł. Herman Stępień, prezbiter i męczennik
20 lipca - bł. Czesław, prezbiter
20 lipca - św. Małgorzata z Antiochii Pizydyjskiej, dziewica i męczennica
20 lipca - św. Torlak Thorhallsson, biskup
20 lipca - Eliasz, prorok
20 lipca - bł. Alojzy Novarese, prezbiter
20 lipca - św. Józef Barsaba Justus
21 lipca - św. Wawrzyniec z Brindisi, prezbiter i doktor Kościoła
21 lipca - św. Apolinary, biskup i męczennik
21 lipca - Daniel, prorok
22 lipca - św. Maria Magdalena
22 lipca - św. Maria z Betanii

22 lipca - błogosławieni męczennicy Nicefor od Jezusa i Marii Díez Tejerina, prezbiter, i Towarzysze

 

 

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.