Wzgórza

 

w blasku miłosierdzia

 

 

         18/656                   -                29 kwietnia 2018 R.B.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

                                                                                                                              

Niedziela, 29 kwietnia 2018

 

V NIEDZIELA WIELKANOCNA

 

1

 

Chrystus utożsamia się z tymi, którzy w Niego wierzą. Winna latorośl nie jest bowiem czymś różnym od samego krzewu. Po raz kolejny wracamy do tajemnicy naszego chrztu, przez który staliśmy się jedno z Chrystusem i w którym otrzymaliśmy zbawienie.

Owoce, o których mówi dzisiejsza Ewangelia, to przede wszystkim owoce tegoż zbawienia: wiara, wolność, miłość. Dzięki nim zachowujemy przykazania, to one pozwalają pokładać ufność w Bogu nawet wtedy, gdy nasze serce nas oskarża.

Pamiętajmy o tym, że Bóg jest większy od naszego serca, jak również o tym, że Oskarżyciel to jedno z imion Złego.

 

4

 

W dzisiejszym numerze:

- Owocowanie
- Tajemnica życia Kościoła
- Dar bojaźni Bożej
- Moja "wielka buzia"
- Komunikat o dyspensie na dzień 4 maja 2018 r.
- Święci i błogosławieni w tygodniu.

                                      

 

5

 

Owocowanie


Trudno się dziwić, że pierwsi chrześcijanie obawiali się Pawła. Dobrze pamiętali, że to właśnie on, Szaweł, wydawał ich współbraci na śmierć. Chcieli się więc upewnić, że to nie podstęp i że Paweł rzeczywiście przychodzi w Imię Jezusa. Każdy bowiem, kto trwa w krzewie winnym, przynosi owoce i jest zjednoczony z wszystkimi innymi latoroślami. Zadanie apostołów nie polegało na stworzeniu jedności między nimi a Pawłem, ale na sprawdzeniu, czy ta jedność już jest.

Paweł głosił z wielką gorliwością, co przynosiło owoce w postaci nawróceń. To był jedyny dowód, jakiego potrzebował Kościół, aby uznać wyznanie wiary Pawła za szczere. Świadectwo życia było jedynym argumentem, który mógł przekonać innych.

A gdyby tak spojrzeć na swoje życie? Co powiedzieliby apostołowie? Po jakich owocach widać, że jestem chrześcijaninem? Czy zachowuję przykazania Ojca i trwam w miłości Jezusa? Czy proszę o cokolwiek i to otrzymuję? Czy mam pełną radość w Chrystusie? Czy mam odwagę przemawiać w Imię Jezusa, narażając swoje życie jak Paweł?

Pomóżmy innym rozpoznać w nas uczniów Chrystusa.

Marek Rozpłochowski OP - rok urodzenia 1989, Duszpasterz duszpasterstwa młodzieży Przystań, mieszka w Krakowie.

 

 

3

 

Tajemnica życia Kościoła

 

Chrystus chcąc nas pouczyć o niedostępnej dla nas tajemnicy życia Kościoła, posłużył się obrazem winnego krzewu i latorośli. Krzewem jest On sam. W nim, organicznie związane, tkwią latorośle obsypane liśćmi i wydające owoc. Krzew żyje, latorośle zmieniają się z roku na rok, jak pokolenia.

Podobnie jest z Kościołem. Chrystus trwa wiecznie, pokolenia ludzi należących do Kościoła ustawicznie się wymieniają. Na wzór latorośli mają wydać owoce dobrych czynów. Tymi owocami Bóg pragnie ubogacać ludzkość. Aby latorośle mogły wydawać owoce, muszą czerpać życiodajne soki z ziemi przez korzeń i krzew. Gdy ich łączność z krzewem zostaje zerwana, nie tylko nie są w stanie przynosić owoców, ale same schną i nie nadają się do niczego tylko na spalenie.

Winny krzew, latorośle i ich owoce są doskonałym obrazem Kościoła. Chrystus chciał w nim ukazać potrzebę życia eucharystycznego. Według Jana Ewangelisty Jezus posłużył się tym obrazem w Wieczerniku, gdzie ustanowił Najświętszy Sakrament. Chciał ukazać rolę, jaką w życiu Kościoła i poszczególnych jego członków spełnia Eucharystia.

Współczesna biologia może nam pomóc w odkrywaniu bogactwa obrazu, jakim posłużył się Chrystus. Jakże precyzyjnie można dziś śledzić ów zdumiewający proces przemiany materii w winnym krzewie. Jak przy pomocy korzeni czerpie on odpowiednie składniki z ziemi, by pod wpływem słońca i różnych reakcji w komórkach tworzących liście zamieniać te składniki w dorodny owoc. Oto tajemnica życia Kościoła. Z Chrystusa, przez sakramenty, dociera do naszych serc Boże życie, a łaska uczynkowa, jak dobroczynne promienie słońca, przemienia to co doczesne w to co wieczne i dziełom czysto ludzkim nadaje Boski wymiar.

Trzeba dobrze przemyśleć ewangeliczny obraz o winnym krzewie, aby odkryć siebie jako latorośl przeznaczoną do wydawania owoców. Należy odkryć własne miejsce w Kościele i dostrzec zadania, jakie w nim wyznaczył nam Bóg. Dostrzeżenie owych wielkich możliwości, jakie się kryją w bliskim kontakcie z Jezusem, otwiera przed człowiekiem wspaniałe horyzonty nowego bardzo twórczego życia.

Bóg nas potrzebuje do czynienia dobra, do wydawania owoców. On przez nas chce zadziwić świat. Nasze życie można mierzyć koszami wspaniałych owoców, które trwać będą wiecznie. To w tym obrazie każdy może odnaleźć siebie ze swoim powołaniem, bo jakiekolwiek by ono było, zawsze jest powołaniem do czynienia dobra, do wydawania owoców sprawiedliwości.

Ludzkość nigdy nie odrzuci winnego krzewu, gdy będzie on obfitował w dobre owoce. Wprawdzie sam krzew jest już niezniszczalny, należy bowiem, po zmartwychwstaniu, do innego świata, ale i latorośle, o ile tkwią w nim, nie mogą ulec zniszczeniu. Wszelkie doświadczenia, jakie na nie spadają, doskonalą owoc i czynią go jeszcze cenniejszym.

Jest rzeczą znamienną, że okresy prześladowań Kościoła, połączone z cierpieniem jego członków, z odrywaniem latorośli od krzewu, równocześnie obfitują w szczególne działanie łaski.

Do ewangelicznych obrazów należy podchodzić jak do arcydzieł malarstwa, rzeźby czy muzyki. Im częściej i dłużej się z nimi obcuje, tym bardziej urzekają człowieka i wciągają w swój świat. Obrazy Dobrego Pasterza czy winnego krzewu mają w sobie taką głębię, iż każdy, kto potrafi się przy nich zatrzymać, zostaje przez nie wprowadzony w rzeczywistość Boską, która wyzwala z doczesności i daje udział w niezwykłym szczęściu nowego świata. Galeria ewangelicznych obrazów jest bogata, a kto je pokocha, nie wiedząc kiedy przechodzi w niezwykle piękną rzeczywistość świata prawdy i miłości.

Ks. Edward Staniek

 

 

6

 

Dar bojaźni Bożej

 

Ten kto kocha, nie boi się osoby kochanej. Im głębiej przeżywa prawdę o miłości, tym pełniej doświadcza miłości Boga, tym mniej się Go obawia. Miłość usuwa lęk. Jest nastawiona na ubogacenie, podnoszenie, uszczęśliwianie osoby kochanej, więc jakże pogodzić ją z lękiem? Chrześcijaństwo wśród wszystkich religii świata objawia miłość, podprowadzając człowieka jako kochane dziecko najbliżej Boga. To religia, w której znika dystans między grzesznym człowiekiem a kochającym Bogiem Ojcem. Ktokolwiek jednak przeżył w sposób odpowiedzialny prawdę, że Bóg go kocha, spotyka się twarzą w twarz z niezwykłym zaufaniem, jakim Bóg go darzy. W zaufaniu tym dźwięczy struna bojaźni, by tego zaufania nie zawieść. Owa bojaźń się potęguje, gdy Bóg w imię miłości oczekuje od człowieka złożenia w świecie świadectwa tej miłości. Bóg pragnie, byśmy objawiali ludziom, jak bardzo On ich kocha. Nie łatwe to zadanie. Aby je dobrze wykonać, potrzebne jest poczucie odpowiedzialności za zaufanie. I to poczucie jest darem Ducha Świętego, który zwiemy darem bojaźni Bożej.

Każdy chrześcijanin jest apostołem Jezusa Chrystusa w swoim środowisku. Od jego świadectwa zależy skuteczność odkrywania wartości Ewangelii we współczesnym świecie. To apostolstwo musi więc być oparte w wielkiej mierze na darze bojaźni Bożej.

Doskonale można obserwować dary Ducha Świętego w życiu i działalności św. Pawła. On, gorliwy prześladowca chrześcijan, obalony łaską Boga na ziemię w drodze do Damaszku, bardzo szybko odkrył gest zaufania, jakim go obdarzył zmartwychwstały Chrystus. Odtąd tylko jednego się obawiał, by nie zawieść Zmartwychwstałego. Nie bał się ludzi. Wzmocniony darem odwagi potrafił pokonywać wszystkie przeciwności, zwycięsko wyjść z najtrudniejszych sytuacji, bał się jedynie, by nie zawieść Chrystusa, w którym dostrzegał Mesjasza. Bojaźń Boga wzywała go do ustawicznego podejmowania trudnych misji, dotarł na Areopag w Atenach, by dyskutować o zmartwychwstaniu z ówczesną inteligencją Grecji; stanął przed namiestnikiem w Cezarei, przed Sanhedrynem w Jerozolimie i przed samym cesarzem w Rzymie. Bojaźń Boża była motorem jego apostolskiego działania.

Każde sumienie dobrze ustawione lęka się, by Boga nie obrazić, by Go nie zranić grzechem. Dar bojaźni Bożej jest częścią apostolskiego wyposażenia dojrzałego chrześcijanina. To szczególna więź z Bogiem, oparta na odpowiedzialności za wykonanie zadania. To ona sprawia, że Bóg może spokojnie na danego człowieka liczyć, wiedząc, że on Go nie zawiedzie.

Ten dar wzrasta, w miarę jak człowiek się do niego odwołuje. Duch Święty czuwa, by to poczucie odpowiedzialności było coraz większe. Udział w pracy, do której Bóg angażuje swego apostoła, doskonali jego miłość, a ta w miarę jak wzrasta, pociąga za sobą wzrost odpowiedzialności. Jakże niewielu chrześcijan obecnie jest dumnych z tego, iż Bóg potrzebuje ich na świadków swojej miłości. Często uciekają przed tą odpowiedzialnością, nie chcąc narażać się na przykrości ze strony otoczenia. Wolą zawieść Boga i nie świadczyć o Jego miłości, niż narazić się na atak świata, w którym żyją. To nie zawsze jest skutkiem braku odwagi, zawsze natomiast jest połączone ze zlekceważeniem daru bojaźni Bożej. To znak braku odpowiedzialności za zadania, jakie Bóg chrześcijaninowi wyznacza i z których trzeba się będzie rozliczyć.

Każdy z nas winien budzić się rano ze świadomością, że dziś Bóg go potrzebuje do dania świadectwa Jego miłości. Dla matki i ojca będzie to świadectwo dane wobec dzieci, dla pracownika świadectwo dane w zakładzie pracy, dla chorego, dane wobec tych, którzy się nim opiekują, dla młodzieńca dane wobec kolegów, koleżanek, wychowawców. To świadectwo trzeba składać wobec bliskich i wobec obcych. Nie ma dnia, w którym by Bóg nie wyznaczył nam takiego zadania. Czasem nawet nie jesteśmy świadomi, że ktoś, kto nas słucha, obserwuje i odkrywa w nas piękno ewangelicznego życia. Dar bojaźni Bożej jest nieodzowną pomocą w dawaniu świadectwa ewangelicznej prawdzie i miłości.

Ks. Edward Staniek

 

 

7

 

Moja "wielka buzia"

 

Czy mam naprawdę „wielką buzię”? Czy chętnie wpadam w słowo, a najchętniej wtedy, gdy mówi się o innych? Czy wszystkich osądzam i wydaję wyroki, pełen oburzenia na to, co wydarzyło się u innych? Doskonale rozeznaję się w małych i wielkich skandalach. Wiem, kto ukradł coś w sklepie, kto głośno trzasnął drzwiami, kto wyniósł się z domu. A może nawet rozgłaszam jeszcze z miną świętoszka: „Och, jakie to straszne!”

Gdyby jednak inni wszystko o mnie wiedzieli? Dosłownie wszystko, gdyby znali moje tajemne myśli, moje niewypowiedziane życzenia i pożądania i całą moją przeszłość? Czyżbym się wówczas nie zarumienił aż po uszy? Ale, dzięki Bogu, nikt tego nie wie.

Może jednak powinienem zastanowić się nad tym i sobie samemu obiecać: odtąd, jeżeli będzie mowa o innych, muszę starać się zamilknąć. Bo gdyby inni o mnie wszystko wiedzieli, nie miałbym powodu, by tak wysoko unosić swoją głowę.

 

 

8

 

Komunikat o dyspensie na dzień 4 maja 2018 r.

 

Arcybiskup Metropolita Krakowski udzielił dyspensy od obowiązku zachowania wstrzemięźliwości od spożywania pokarmów mięsnych wszystkim wiernym przebywającym w granicach Archidiecezji Krakowskiej w piątek dnia 4 maja 2018 roku. Wszystkich korzystających z tej dyspensy zachęca się do podjęcia innych form aktów pokutnych, a zwłaszcza czynów miłosierdzia chrześcijańskiego.

 

 

8

 

Święci i błogosławieni w tygodniu

 

15 kwietnia - święte Anastazja i Bazylissa, męczennice
15 kwietnia - bł. Cezary Bus, prezbiter
16 kwietnia - św. Maria Bernadetta Soubirous, dziewica i zakonnica
16 kwietnia - św. Benedykt Józef Labre, wyznawca
17 kwietnia - bł. Baptysta Spagnoli, prezbiter
17 kwietnia - św. Katarzyna Tekakwitha
18 kwietnia - bł. Maria od Wcielenia, zakonnica
18 kwietnia - św. Ryszard Pampuri, zakonnik
18 kwietnia - św. Galdin, biskup
19 kwietnia - św. Leon IX, papież
19 kwietnia - św. Ekspedyt, męczennik
20 kwietnia - św. Agnieszka z Montepulciano, dziewica i zakonnica
21 kwietnia - św. Anzelm z Canterbury, biskup i doktor Kościoła
21 kwietnia - św. Konrad z Parzham, zakonnik
22 kwietnia - bł. Idzi z Asyżu, mnich
22 kwietnia - św. Agapit I, papież

22 kwietnia - św. Kajus, papież

 

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.