Wzgórza

 

w blasku miłosierdzia

 

 

         16/654                   -                14 kwietnia 2018 R.B.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

                                                        

 

3

 

Niedziela, 14 kwietnia 2018

 

 

III NIEDZIELA WIELKANOCNA

 

 

Zmartwychwstanie Chrystusa jest zapowiedzią naszego zmartwychwstania. Ono dokonuje się już teraz, przez dar nowego życia, dzięki któremu grzech już nie panuje nad nami. A jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca.

Niestety wielu chrześcijan nie potrafi przyjąć łask wysłużonych przez Pana. Żyją przygnieceni ciągłym poczuciem grzechu i winy wobec Boga, pozbawieni prawdziwej wolności dzieci Bożych, radości z odkupienia. A przecież Chrystus zmartwychwstał, aby to stało się udziałem nas wszystkich.

 

4

 

 

W dzisiejszym numerze:

- Czytać Stary Testament
- Boże Niespodzianki
- Gdybym narodziła się ponownie...
- Zawrotna kariera pieczonej ryby
- Dar rozumu
- Wiara wejściem w doświadczenie apostolskie
- Komnata zaślubin
- Święci i błogosławieni w tygodniu.
 
 
 
5

                                      

 

Czytać Stary Testament

 

Jednym z pierwszych darów, jakich zmartwychwstały Chrystus udzielił Apostołom, był dar rozumienia Pisma Świętego. Chodziło, rzecz jasna, o teksty Starego Testamentu, bo Nowego jeszcze nikt nie napisał. Dziwny to dar. Wydawać by się mogło, że po wydarzeniach Wielkiego Tygodnia już niepotrzebny. Stoimy jednak wobec faktu. Pozostaje zatem postawić pytanie, dlaczego zmartwychwstały Jezus takim, a nie innym darem ubogacił swoich uczniów.

Św. Jan Ewangelista relacjonując dyskusję Chrystusa z Żydami, podaje Jego słowa: „Gdybyście uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bowiem on pisał. Jeśli jednak jego pismom nie wierzycie, jakże moim słowom będziecie wierzyli” (J 5, 46). Wynika z tego, że rozumienie Starego Testamentu jest potrzebne do poznania i zawierzenia Chrystusowi. Ten, kto chce wejść w tajemnicę Zbawiciela, wcześniej czy później otworzy Księgi Starego Testamentu, by dotrzeć do bogactwa, jakie jest w nich zawarte. Właściwe jednak odczytanie Biblii przerasta zdolności człowieka i jest możliwe jedynie w oparciu o łaskę rozumienia Pism natchnionych. Tej to właśnie łaski udzielił zmartwychwstały Mistrz Apostołom.

Dar rozumienia Biblii jest potrzebny nie tylko do odkrycia ukrytych w niej prawd o Chrystusie, lecz i do spokojnego wysłuchania Słowa Bożego przekazującego bolesną, a nawet gorszącą, prawdę o człowieku. Wielu ludzi z dużą gorliwością zabiera się do czytania ksiąg Starego Testamentu, by po kilku dniach zamknąć Biblię na zawsze. Okazuje się bowiem, że nie tylko nie są w stanie wyczytać z niej nic budującego, ale wręcz przeciwnie zaczynają się nią gorszyć. I nie jest łatwo wytłumaczyć takim ludziom, że to sam Bóg swoim Słowem chce człowieka „zgorszyć”. Jeśli Bóg na kartach Starego Testamentu opowiada człowiekowi o wszystkich możliwych grzechach, to czyni to nie po to, by uczyć, jak należy grzech popełniać, ale by otworzyć nam oczy na grozę grzechu i przestrzec przed możliwością jego popełnienia. Człowiek pouczony przez Boga nie zostanie tak łatwo przez grzech zaskoczony i nie straci głowy, kiedy się z nim spotka oko w oko. Bóg celowo „gorszy” człowieka swoim Słowem, by ten nie zgorszył się życiem. Oto niezwykle ważny wymiar lektury Starego Testamentu.

Niejeden może być zaszokowany takim podejściem do lektury Biblii. Jak to możliwe, by Bóg „gorszył” człowieka? A czyż mądrzy rodzice nie chcą rozmawiać z dzieckiem na temat zła i metod jego działania? Czyż w tym otwarciu oczu na mroczną prawdę o człowieku i jego grzechu nie jest zawarta ich autentyczna miłość? Rozprawianie z rodzicami na temat zła na pewno nie zmierza do tego, by dziecko umiało je popełniać. W takiej rozmowie chodzi o dobro dziecka, o jego mądrość. Zaryzykuję twierdzenie, że młode pokolenie dlatego popełnia tak wiele błędów w swoim życiu, iż odpowiednio wcześnie zabrakło mądrej rozmowy z rodzicami na temat zła istniejącego w świecie. Słowo rodziców pojawia się z reguły za późno, gdy dziecko stało się łupem zła. Nie chcieli „zgorszyć” dziecka, to prawdziwie zgorszyło je życie.

To w tym kontekście należy odczytywać Stary Testament. Jest to Słowo Boga objawiające tajemnicę naszego Zbawiciela i jest to Słowo Boga objawiające tajemnicę nieprawości. Bóg, jak dobry Ojciec, chce rzeczowo porozmawiać z nami i na przykładach z historii ukazać prawdę o ludzkim życiu, prawdę o jego pięknie i jego dramacie. Nie dziwmy się zatem, że zmartwychwstały Chrystus udzielił uczniom daru rozumienia Biblii. To dar rozumienia Bożego Słowa. Czy tu na ziemi można otrzymać większy dar?

Ks. Edward Staniek

 

 

6

 

Boże Niespodzianki

 

Znany francuski pisarz François Mauriac (1885 – 1970) został zagadnięty kiedyś ironicznie przez pewnego dziennikarza: „Panie Mauriac, szanuję pana jako człowieka wykształconego i mądrego. Stoi pan mocno w świecie. Ale jednego nie mogę zrozumieć: tego, że pan jest katolikiem. Jak może pan wierzyć w życie po śmierci? Jak pan sobie to wyobraża? Jak ma ono – pańskim zdaniem – wyglądać?”. Laureat literackiego Nobla odpowiedział zaskakująco: „Ja sobie w ogóle niczego nie wyobrażam. Zostawiam tę sprawę Panu Bogu i nie mieszam się w to, jaką niespodziankę chce On zgotować dla swoich”.

Chrystus po swoim Zmartwychwstaniu miał upodobanie w zaskakiwaniu swoich wyznawców. Ukazuje się nagle Marii Magdalenie, innym razem zatrzymuje kobiety, które przerażone uciekają zobaczywszy odsunięty kamień i pusty grób. Mimo drzwi zamkniętych zjawia się nagle w Wieczerniku czy nad Jeziorem Tyberiadzkim, czyniąc cud obfitego połowu.

W dzisiejszej Ewangelii zjawia się wśród uczniów, którzy nie ochłonęli jeszcze po powrocie z Emaus, byli zatrwożeni, pełni lęku. Jakby chciał przyzwyczaić ich do tego, że zawsze jest z nimi. Choć uczniowie spędzili z Jezusem wiele czasu, patrzyli na Niego, jednak Go nie rozpoznali. Powód? W ich rozumowaniu nie było miejsca na uwierzenie czy zdumienie. Uczniowie zdają się pytać: jak to, On naprawdę żyje, jest pośród nas i każe wierzyć, że ból i cierpienie, męka i śmierć to tylko droga ku życiu?

W swoim myśleniu niejednokrotnie jesteśmy podobni do apostołów, którzy wiedzą, że nic nie może się zmienić. A myśmy się spodziewali, że będzie inaczej, że zwycięży dobro ludzkich serc, gotowość do poświęceń, a wyszło inaczej. Czy to, co widzimy wokół nas, czy sposób, w jaki o tej rzeczywistości mówimy i piszemy, jak ją pokazujemy, jest jedynym z możliwych? Czy scenariusz, jaki podpowiada nam nasze rozżalone serce, jest prawdziwą wersją wydarzeń? I tak, i nie. Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, to jest to wersja prawdziwa. Ale jeśli zmartwychwstał, to oznacza, że również i my zmartwychwstaniemy, a nasze życie może się zmienić.

Rozmyślając o mojej drodze wiary warto zastanowić się, czy nie jest tak, że jedynym kryterium wiarygodności naszej wiary w Zmartwychwstanie jest codzienne życie. Jak uczniowie w drodze do Emaus my także możemy niedowierzać. Nasza modlitwa może być modlitwą wątpiącego Tomasza, załamanego Piotra, możemy się też otrzeć o nadgorliwość Szawła. Oni pozwolili się przemienić, bo uwierzyli słowom Zmartwychwstałego: „Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach”. Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma. I rzekł do nich: „Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego”.

Czy jesteśmy świadkami Pana dziś? W roku śmierci i zmartwychwstania Chrystusa nie było łatwiej uwierzyć niż nam dzisiaj, a jednak ci, którzy uwierzyli, przekazali nam, że to jest możliwe, więc i my możemy! A Bóg ma dla nas swoje niespodzianki!

ks. Leszek Smoliński

 

 

7

 

 

Gdybym narodziła się ponownie...

 

     Ktoś zapytał mnie przed paroma dniami, czy mogąc narodzić się ponownie, przeżyłabym życie w inny sposób. Nie namyślając się wiele odpowiedziałam "nie", potem trochę się zastanowiłam i.....

     Mogąc na nowo przeżyć moje życie mówiłabym mniej, a słuchałabym wiecej. Nie rezygnowałabym z zaproszenia na kolacje przyjaciół jedynie, dlatego że mój dywan jest trochę poplamiony, a pokrycie tapczanu wypłowiale.

     Znalazłabym czas na opowiadania dziadka z okresu jego młodości. Latem nie domagałabym się zamknięcia okien w aucie tylko, dlatego że przed chwila zrobiłam sobie nową fryzurę. Nie dopuściłabym żeby świeca w kształcie róży roztopiła się, zapomniana w komórce. Zużyłabym zapalając ją często. Położyłabym się na łące z dziećmi nie obawiając się ze moja sukienka się poplami. Płakałabym i śmiałabym się mniej oglądając telewizje, a częściej - obserwując życie.

     Zamiast wyczekiwać z niecierpliwością końca 9-cio miesięcznej ciąży, ukochałabym każdy jej moment, świadoma tego, że ten cudowny fakt, który dokonuje się we mnie, jest jedyną okazją by wspołpracować z bogiem nad urzeczywistnieniem cudu.

     Całującemu mnie synowi nie powiedziałabym: "Dość, dość, idź umyj się, kolacja jest już gotowa".

        Częściej mówiłabym: ”Kocham ciebie", a rzadziej: "Przykro mi" ...ale przede wszystkim, mogąc zacząć wszystko od nowa, zawładnęłabym każdą minutą... patrzyłabym na nią tak długo, aż zobaczyłabym ja rzeczywiście....żyłabym nią....i nie oddala nigdy.

Erma Borbeck

    

Każda chwila, która Bóg ci daruje, jest przeogromnym skarbem. Nie wyrzucaj go. Nie biegaj ciągle w poszukiwaniu niepewnego jutra. "Żyj najlepiej jak możesz, myśl najlepiej jak umiesz, czyn najlepiej jak potrafisz DZISIAJ.

     Dzisiaj, bowiem szybko stanie się jutrem a jutro szybko stanie się wiecznością".                                                                          

.P.Gouthey

 

 

8

 

 

Zawrotna kariera pieczonej ryby

 

Bardzo lubię wszystkie fragmenty Ewangelii opowiadające o spotkaniach zmartwychwstałego Jezusa z uczniami. My, chrześcijanie żyjący dwa tysiące lat po tych wydarzeniach, jesteśmy już do nich bardzo przyzwyczajeni i trudno nas czymkolwiek zaskoczyć, skoro tyle razy o nich słyszeliśmy. Wtedy jednak, mimo wcześniejszych zapowiedzi Jezusa, trudno było sobie wyobrazić, że to się naprawdę stało. Zaskoczenie apostołów, ich zdumienie i niedowierzanie, budzi moją ogromną sympatię i zachwyt. Szczególnie lubię drobne, z pozoru nieistotne szczegóły. Takie jak pieczona ryba.

Jest coś cudownego w tym, że zmartwychwstały Jezus podczas spotkań z uczniami, którzy mieli pewnie tysiące pytań i próbowali zrozumieć rzeczy niewytłumaczalne, siada z nimi do stołu, prosząc, by podali coś do jedzenia. Jednocześnie ten posiłek ma się stać drogą do poznania Jego natury, Jego nowego człowieczeństwa odmienionego przez zmartwychwstanie. Jego ciało jest realne, choć inne, jest namacalnie materialne, choć niepodległe prawom fizyki. Można Go było dotknąć, włożyć palec w Jego rany, a jednocześnie przechodził przez zamknięte drzwi. Prawa tego świata Go nie obowiązywały, ale ryba, którą spożył, podlegała normalnemu procesowi trawienia.

Jest w tym posiłku coś jeszcze bardziej niezwykłego. Otóż Jezus w swoim przebóstwionym człowieczeństwie po zmartwychwstaniu jest jednocześnie jakby w dwóch rzeczywistościach: tu i tam. Ta pieczona ryba w Jego ustach nagle przeskakuje z jednego świata do drugiego, z doczesności w wieczność. Wiem, że brzmi to może trochę dziwnie, ale dla mnie to niezwykła perspektywa. Będąc z Jezusem zmartwychwstałym, zanurzając swoje życie w Jego życiu, dotykamy już wieczności, wykraczamy poza to, co tylko doczesne. Ta zawrotna kariera pieczonej ryby to zaproszenie dla każdego z nas – zjednoczenie się z Jezusem w największym możliwym stopniu sprawia, że stajemy się mieszkańcami nieba. Będąc w tym świecie, możemy też dotknąć tamtego. To nic innego jak opowieść o przebóstwieniu, którego początek jest możliwy jeszcze przed śmiercią.

Adam Szustak OP - ur. 1978, dominikanin, wędrowny kaznodzieja, przez kilka lat duszpasterz akademicki krakowskiej "Beczki", prowadzi stronę www.langustanapalmie.pl, mieszka w Łodzi

 

 

9

 

 

Dar rozumu

 

Wielu ludzi sądzi, że wystarczy coś wiedzieć, aby to rozumieć. Ponieważ wiedzę świat ceni bardzo wysoko, uganiają się za nią, a gdy ją zdobędą, to się nią pysznią. Św. Paweł trafnie zauważył, że wiedza nadyma.

Przywódcy Izraela doskonale wiedzieli, co Chrystus mówił i co czynił. Od początku wędrowali za Nim ich donosiciele, którzy bardzo precyzyjnie obserwowali wzrost popularności Proroka z Nazaretu. Sami uczeni w Piśmie chcieli koniecznie podchwycić Go w mowie lub sprowokować czyn, za który można by Go było oskarżyć. Wiedzieli o Chrystusie bardzo wiele, ale nic nie rozumieli.

Apostołowie, którzy byli jeszcze bliżej Mistrza i stawiali Mu pytania prosząc o wyjaśnienie przypowieści, wiedzieli o Nim równie wiele. Wprawdzie nie byli przygotowani fachowo do polemiki, tak jak uczeni w Piśmie, ale na chłopski rozum odbierali i układali w pewną całość to, co Mistrz powiedział i czynił. Ale w Wielki Piątek udowodnili, i to prawie wszyscy, że mimo iż wiele wiedzieli, niewiele rozumieli.

Ten, kto wiele wie, może innych uczyć, ale nigdy nie będzie świadkiem wartości, które przekazuje. Świadectwo złoży nie ten, kto wiele wie, lecz ten, kto wiele rozumie.

Rozumienie zaś polega na dostrzeżeniu możliwie pełnego sensu słów czy danego wydarzenia, co się ściśle łączy z dostrzeżeniem połączenia wszystkiego w jedną całość.

Oto Kajfasz, Sanhedryn, uczeni w Piśmie wydają wyrok na Chrystusa, bo nie rozpoznali w Nim obecnego Mesjasza. Wiedzieli, jakie wypowiedział słowa i jakie czynił cuda, ale nie potrafili odkryć ich sensu, bo nie wiedzieli, Kim jest ten, Kto je wypowiada i Kto je czyni. Każde zaś słowo po rozpoznaniu w Chrystusie Syna Bożego musi być interpretowane zupełnie inaczej, niż wówczas gdy traktuje się Jezusa jako zwyczajnego człowieka.

Rzecz znamienna, że grzech i odpowiedzialność pojawia się już na poziomie wiedzy. Człowiek do wiedzy winien dostosować swe postępowanie, jeśli tego nie czyni — grzeszy. Stąd Piotr oświadcza: „Wiem, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak przełożeni wasi”. Nie zwalnia ich jednak z odpowiedzialności za popełniony czyn zabójstwa Sprawiedliwego, lecz wzywa: „Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone”.

Rozumienie można utożsamić z właściwym przekonaniem. To jest owa moralna pewność co do prawdy danego słowa czy czynu. Wiedza dotyczy zjawisk, rozumienie zaś rzeczywistości, sięga o wiele głębiej i ukazuje jej sens.

Dziś można spotkać wielu ludzi, którzy czytają Pismo Święte i dużo na temat Biblii wiedzą, nic z niej nie rozumiejąc. Operują zwrotami, powołują się na zdania i żyją dokładnie tak jak Kajfasz. On też w oparciu o Biblię, zarzucając Jezusowi bluźnierstwo, skazał Go na śmierć.

Ktokolwiek otworzy Biblię, winien wpierw usilnie prosić Ducha Świętego o dar rozumu. Bez tego daru wchodzenie w głąb wiedzy biblijnej nie tylko nie ubogaci człowieka, lecz go wypaczy. Kajfasz, Annasz, faryzeusze dobrze znali Biblię, a ponieważ jej nie rozumieli, wykorzystali swą wiedzę przeciw Bogu, przeciw Sprawiedliwemu Człowiekowi i przeciw sobie.

Kto czyta Biblię jedynie w tym celu, by powiększyć swą wiedzę, może zaszkodzić sobie i Biblii, stosując jej słowa wbrew zamierzeniom Boga.

Dar rozumu jest nieodzownie potrzebny do właściwego rozumienia bogactwa objawionej prawdy.

Ks. Edward Staniek

 

 

10

 

Wiara wejściem w doświadczenie apostolskie

 

Jak Apostołowie i Niewiasty stopniowo dochodzili do zrozumienia zmartwychwstania i uczyli się wchodzić w nową relację z Panem, tak i my musimy przebyć tę drogę wiary.

Zmartwychwstanie Chrystusa to najważniejsze wydarzenie w dziejach wszechświata. Gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, nie byłoby Kościoła i nas w nim. „Próżna by była nasza wiara” (1 Kor 15, 4).

Opis wydarzenia paschalnego Chrystusa znajdujemy we wszystkich czterech Ewangeliach. Ale ich narracja jest różna. Gimnazjaliści od razu zauważyliby występujące niezgodności w opisie zmartwychwstania Chrystusa. Rzeczywiście istnieją różnice, na przykład: ilość aniołów u grobu Jezusa (1 czy 2); ilość kobiet idących do grobu (od 1 do 3 i więcej); zmartwychwstały Jezus prosi o pozostanie uczniów w Jerozolimie (u Łukasza), u innych ewangelistów każe uczniom iść do Galilei. Jednak w ewangelijnych opisach nie ma błędu! Nie chodzi tu o reportaż i psychologię zeznań świadków, czym często tłumaczy się te różnice, w którym jedni to, a drudzy co innego zapamiętali.

Ta różnorodność ewangelicznych naświetleń wynika stąd, że stajemy wobec największej tajemnicy wiary, którą staramy się zrozumieć, kontemplując to, co spotkało Jezusa, i czego doświadczyli uczniowie. Jak Apostołowie i Niewiasty stopniowo dochodzili do zrozumienia cudu zmartwychwstania i uczyli się wchodzić w nową relację z Panem – co było dla nich bardzo trudne – tak i my musimy przebyć tę drogę wiary. Mamy wejść w ich doświadczenie i uczynić je własnym.

O co chodziło ewangelistom, że tak różnie opisali zmartwychwstanie Pana Jezusa? Ta niezgodność literalna odsyła do sensu duchowego, do różnych gatunków literackich, poprzez które dany ewangelista chciał przybliżyć tajemnicę wydarzenia paschalnego. Ich teksty, nazwijmy „rozróżniające”, nie mówią o samym zmartwychwstaniu Jezusa (nikogo przy tym nie było), ale o tym, co przydarzyło się uczennicom i uczniom. Mówią o wydarzeniu apostolskim.

Od zmartwychwstania do posłania

Przywołajmy Ewangelię wg św. Marka:

Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić Jezusa. Wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia przyszły do grobu, gdy słońce wzeszło. A mówiły między sobą: Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu? Gdy jednak spojrzały, zauważyły, że kamień był już odsunięty, a był bardzo duży. Weszły więc do grobu i ujrzały młodzieńca, siedzącego po prawej stronie, ubranego w białą szatę; i bardzo się przestraszyły. Lecz on rzekł do nich: Nie bójcie się! Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego; powstał, nie ma Go tu. Oto miejsce, gdzie Go złożyli. Lecz idźcie, powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi: Idzie przed wami do Galilei, tam Go ujrzycie, jak wam powiedział (16, 1-7).

Krótki komentarz interpretujący: „Słońce wzeszło” – chodzi tu o klimat duchowy. „Przestraszyły się” – przestrach i zdumienie jest to uczucie, które towarzyszy ludziom podczas teofanii (czyli objawiania się Pana Boga). Postać anioła wiąże się z obecnością Boga (anioł jest „zapośredniczeniem” tej obecności). Słowa „Nie bójcie się” są umocnieniem: Bóg obecny posługuje się posłańcem, aby człowiek, do którego Pan przychodzi, „nie umarł” (w Starym Testamencie wielokrotnie wyrażano przekonanie, że nie można zobaczyć Boga i pozostać przy życiu; por. Wj 33, 20). Najważniejsza prawda objawiona: „Chrystus umarł i zmartwychwstał” jest orędziem głoszonym przez anioła. Zaś jego słowa: „Idźcie i powiedzcie Jego [Chrystusa] uczniom. Podąża przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie” to posłanie z misją. Na początku są posłane kobiety do Apostołów, by potem Apostołowie poszli do świata z orędziem paschalnym.

Jednak samo spotkanie ze Zmartwychwstałym jest czymś tak niewiarygodnym dla tych, którzy tego nie doświadczyli, że uczniowie nie są w stanie uwierzyć nawet świadkom. Jezus ukazał się Marii Magdalenie (Mk 16, 10). Ona poszła i to oznajmiła tym z Jego otoczenia, którzy byli pogrążeni w smutku i płakali: „Ci jednak słysząc, że żyje i ona Go widziała, nie dali temu wiary”. „Potem ukazał się w innej postaci dwom spośród nich na drodze, gdy szli do wsi. Oni powrócili i obwieścili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli (Mk 16, 12-13)”. Sam Zmartwychwstały musiał osobiście zainterweniować – ukazując się Jedenastu – i „wyrzucał im brak wiary i upór, że nie uwierzyli tym, którzy Go wiedzieli zmartwychwstałego” (zob. Mk 16, 14).

Dla św. Marka to posłanie z misją ma być udziałem uczniów. Misyjność należy więc do istoty Kościoła. Zatem człowiek ochrzczony jest tym samym osobą posłaną!

 

 

 

2

 

 

Komnata zaślubin

 

Wspólnota Kościoła jest w zasięgu mego wzroku. Słowo Boże daje mi ogromną moc na każdy dzień.

Komnatą zaślubin z Bogiem była zielonogórska konkatedra, gdzie troje dorosłych przyjęło sakramenty Jezusa Chrystusa. Otworzyło się niebo. Jeden z księży, tuż po chrzcie dorosłych, chciał krzyknąć na całą świątynię: Mamy wśród nas świętych! Radość tak uroczyście wprowadzonych do Kościoła promieniowała nie tylko twarzach neofitów, ale udzieliła się wszystkim. Tuż po uroczystościach paschalnych pani Katarzyna, która w wieku 40 lat przyjęła Pierwszą Komunię świętą i bierzmowanie, powiedziała, że czuła się jak w niebie. A pan Mateusz, przystępujący do chrztu, bierzmowania i Eucharystii, stwierdził, że to, co przeżył, nie da się opisać: „Wspólnota Kościoła jest w zasięgu mego wzroku. Słowo [Boże] daje mi ogromną moc na każdy dzień. Wiem, że czeka mnie długa droga prawości, którą chcę podążać z całego serca”. Dla p. Mateusza to podążanie skonkretyzowało się w pragnieniu służenia Bogu… jako ministrant:)!

Teraz neofici przeżywają swój biały tydzień, uczestnicząc w Eucharystii w pelerynach chrzcielnych. Piękno tej bieli mówi o przyobleczenie się w Chrystusa, w Jego łaskę. Weselmy się darem nowego życia i świętości. Czy tylko oni zostali obdarowani? My również! Przecież co roku, podczas Wigilii Paschalnej wspominając własny chrzest, na nowo to przeżywamy. Bądźmy radośni, że i nam Chrystus odpuścił grzechy, czyniąc wolnymi. A tylko ludzie wolni potrafią świętować!

Barbara Łakoma

 

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu

 

15 kwietnia - święte Anastazja i Bazylissa, męczennice
15 kwietnia - bł. Cezary Bus, prezbiter
16 kwietnia - św. Maria Bernadetta Soubirous, dziewica i zakonnica
16 kwietnia - św. Benedykt Józef Labre, wyznawca
17 kwietnia - bł. Baptysta Spagnoli, prezbiter
17 kwietnia - św. Katarzyna Tekakwitha
18 kwietnia - bł. Maria od Wcielenia, zakonnica
18 kwietnia - św. Ryszard Pampuri, zakonnik
18 kwietnia - św. Galdin, biskup
19 kwietnia - św. Leon IX, papież
19 kwietnia - św. Ekspedyt, męczennik
20 kwietnia - św. Agnieszka z Montepulciano, dziewica i zakonnica
21 kwietnia - św. Anzelm z Canterbury, biskup i doktor Kościoła
21 kwietnia - św. Konrad z Parzham, zakonnik
22 kwietnia - bł. Idzi z Asyżu, mnich
22 kwietnia - św. Agapit I, papież

22 kwietnia - św. Kajus, papież

 

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.