WZGÓRZA

 

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

 

       43/681                   -           21 października 2018 R.B.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

21 października 2018 r.

Niedziela

Niedziela XXIX tygodnia okresu zwykłego

Ci, którzy decydują się podążać za Jezusem, nieuchronnie będą z Nim dzielić Jego mękę i krzyż, a więc pić z Jego kielicha.

I nie jest to kwestią zaszczytów ani hierarchii w bliskości z Panem, gdyż droga przyjaźni z Chrystusem to droga służby, kto chce być pierwszym, niech będzie sługą i niewolnikiem wszystkich.

Stań się najmniejszy, stań się nieważny, stań się jak Chrystus.

W dzisiejszym numerze:

- Zmień perspektywę.

- Rozumna wiara.

- Pierwszy, drugi, trzeci...

- O wewnętrznym ukojeniu - przeciwko językom oszczerców.

- Czego się bać?

- Święci i błogosławieni w tygodniu.

Zmień perspektywę

„Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twej stronie”. To zdanie chyba od zawsze budzi spore emocje. Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam Jezusa i Jego uczniów, spośród których nagle wyrywają się Jakub i Jan, by poprosić o miejsca po dwóch stronach tronu Chrystusa i o udział w Jego królowaniu. Odpowiedź Chrystusa jest dość szorstka. Można w niej niemalże dostrzec naganę udzieloną uczniom zbyt natarczywie pchającym się na stołki w Jezusowym królestwie. Ale czy rzeczywiście to jedyny sposób interpretacji tej dziwnej sceny z Ewangelii Marka? Nie. W zachowaniu synów Zebedeusza jest także coś pozytywnego. Żeby to jednak zobaczyć, trzeba koniecznie sięgnąć do biblijnego kontekstu tego fragmentu.

Opowieść o rozmowie Jezusa z Jakubem i Janem zaczyna się w Ewangelii św. Marka pewnym bardzo ważnym słowem, które, niestety, zostało wycięte przez liturgistę przygotowującego teksty mszalne. Chodzi o słowo „wtedy”. Synowie Zebedeusza podchodzą do Jezusa po tym, jak Ten w drodze do Jerozolimy zapowiada apostołom swoją mękę i zmartwychwstanie, mówi, że będzie wydany w ręce arcykapłanów i uczonych w Piśmie, że zostanie oskarżony, wyśmiany, poniżony, skazany na śmierć, zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. Właśnie po tych słowach podchodzą do Jezusa Jakub i Jan. Może więc w ich zachowaniu i w tej dość dziwnej prośbie kryje się coś zupełnie innego. Synowie Zebedeusza, usłyszawszy, że ich Mistrz po swojej śmierci chce zrobić coś, co nie udało się jeszcze nigdy żadnemu człowiekowi, coś absolutnie niesamowitego i pociągającego, bo tak z pewnością patrzyli na zmartwychwstanie, zapragnęli zrobić to razem z Nim. Zapalili się, by mieć udział w zwycięstwie Jezusa nad śmiercią, i być może właśnie dlatego zapytali o miejsce po lewej i po prawej Jego stronie.

Może i my powinniśmy się tak zapalić jak Jakub i Jan? Może i nam potrzeba tej zawrotnej perspektywy zmartwychwstania, by w końcu patrzeć szerzej i widzieć nie tylko nagany czy wady, ale dostrzegać też rzeczy, których inni nie dostrzegają?

Adam Szustak OP - ur. 1978, dominikanin, wędrowny kaznodzieja, przez kilka lat duszpasterz akademicki krakowskiej "Beczki", prowadzi stronę www.langustanapalmie.pl, mieszka w Łodzi.

Rozumna wiara

W jednym z odcinków komediowego serialu „Siła wyższa”, przeor klasztoru zachorował. Próba wysłania go na leczenie do szpitala nie powiodła się gdyż stwierdził, że jeżeli jest chory to widocznie Bóg tak chce, a poza tym człowiek powinien kierować się wiarą a nie rozumem. W tej scenie został poruszony ważny problem relacji rozumu do wiary.

Problem ten niepokoił ludzkie umysły od dawna. Jeden z wielkich filozofów chrześcijańskich Tertulian uważał, że wiara jest ponad rozumem, gdyż daje nam odpowiedź na wszystkie ważne pytania. Inni myśliciele odrzucali wręcz wiarę uważając, że tylko rozum się liczy. Z taką postawą możemy się spotkać w dniu dzisiejszym. Jeżeli ktoś uważa, że nauka udowodniła, że Bóg nie istnieje i że odpowiada na wszystkie pytania nurtujące człowieka, ten jest zwolennikiem takiego poglądu.

Prof. A. Szczeklik w swojej książce „Nieśmiertelność, Prometejski sen medycyny.” Przedstawiając osiągnięcia nauki w badaniach ewolucji człowieka dochodzi do wniosku, że w tej dziedzinie mamy już ogromną wiedzę, ale jeszcze wiemy niewiele. Po drugie nauka nie odpowiada na wszystkie pytania: np.: „O sens ludzkiego życia?” Na takiego typu pytanie należy szukać odpowiedzi w dziedzinie wiary.

Natomiast wiara nie odpowie nam na pytanie: „jakim prawami rządzi się przyroda?, „jak jest zbudowany wszechświat?”. Obrazy biblijne są symboliczne przekazują nam nie informację jak Bóg stworzył świata, tylko informację, że ostateczną przyczyną powstania świata jest Bóg.

Jan Paweł II napisał encyklikę „Fides et ratio” w której zauważa, że życie człowieka musi być oparte na dwóch skrzydłach, na wierze i rozumie. Rozum ma być oświecony wiarą, a wiara wsparta rozumem. Wiara pozbawiona rozumu prowadzi do fideizmu, której przejawem jest wiara zabobonna.

W dzisiejszych czasach przeważają poglądy, które siebie określają jako racjonalistyczne, dlatego należy umacniać swoją wiarę by nią oświecić swój rozum. Dlatego na czasie jest stwierdzenia z listu do Hebrajczyków „trwajmy mocno w wyznawaniu wiary.”

ks. Rafał Masarczyk SDS

Pierwszy, drugi, trzeci...

Jeżeli będziesz grzeczną Córeczką to Mamusia będzie dla Ciebie miła… jeżeli, Synku, zdasz maturę to Tatuś kupi Ci motor… jeżeli będziesz potulnym podwładnym to szef Cię doceni… jeżeli…

Te zdania przypominają trochę implikacje z logiki matematycznej: „jeżeli ZAŁOŻENIE to TEZA”. Komuś innemu takie wyrażenia mogą się kojarzyć z szantażem emocjonalnym, który jest środkiem do uzyskania poczucia bezpieczeństwa i sprawowania kontroli nad sytuacją, staje się obroną przed poczuciem krzywdy i lękiem.

Synowie Zebedeusza chyba coś przeczuwali: że coś się kończy, jakaś wspaniała przygoda dobiega kresu. Warto jednak zobaczyć, że nie biegną do Jezusa z kopertą wypełnioną łapówkarską propozycją, ale ich oczekiwania dotyczą „chwały” do której zmierza ich Mistrz. Ich propozycja nie dotyczy ciepłej posady, ale pragnienia bliskości z Nim w wieczności.

Pragnienie nieśmiertelności, wieczności, stanu pozbawionego doczesnego zabiegania odzywa się w człowieku w imię podobieństwa do Stwórcy. Stworzenie za Nim tęskni, choć wyraża to na różne sposoby. Niekiedy celem staje się tzw. święty spokój opatrzony regulaminami, prawem, zdefiniowanymi relacjami o formalnym zabarwieniu. Te elementy są w życiu nieodzowne, ale jeżeli stają się celem samym w sobie, mogą stanąć się ostatnią deską ratunkową, która zamiast pomóc – dobije.

W tym miejscu warto postawić sobie dość proste pytanie: Co jest celem mojego życia? Odpowiedzi mogą być różne, czasem jednak działają jak zasłona dymna: Chcę wreszcie zrobić doktorat, urządzić mieszkanie, chcę napisać książkę, zapisać się dobrze w pamięci bliskich mi osób… Dobrze, ale te wszystkie pragnienia, piękne i szlachetne, już teraz można włożyć do trumny – one tam pozostaną, chyba że… staną się sposobem na osiągnięcie najważniejszego celu, jakim jest miejsce przy Zbawicielu w niebie.

„Gdy dziesięciu [pozostałych] to usłyszało, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana”. Pewnie uzasadnione jest „święte oburzenie” pozostałych dziesięciu, gdy usłyszeli o co proszą synowie Zebedeusza, choć wydaje się to być dość szybką i uproszczoną oceną całego zdarzenia. Ciekawym jest fakt, że Jezus nie oburzył się z powodu propozycji braci Jakuba i Jana, podczas gdy Piotr usłyszał kiedyś twarde słowa: „zejdź mi z oczu szatanie”. Może dlatego, że nie było w braciach zimnej kalkulacji, gry pozorów, udawania prawych i sprawiedliwych. Oku Mistrza i Jego Sercu nic nie umknie.

Na tym jednak zdarzenie się nie kończy, bowiem Jezus, znając pragnienia swoich uczniów, pokazuje im drogę – to jest ta droga, którą On Sam pierwszy pójdzie. Wspólny kielich i chrzest. To jest konkretna propozycja. Dziś w świecie eleganckich zwyczajów i naczyń jednorazowego użytku w trosce o higienę – pomijając dość ciekawy aspekt kultury góralskiej – picie z jednego kielicha jest niestosownością i brakiem kultury. Ale ten Kielich jest Jeden i Wyjątkowy. Wypełnia go treść ogromnego cierpienia przemienionego w Krew nadziei na miejsce w wieczności obok Jezusa. Tu sam Jezus nie pozostawia złudzeń: „Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale [dostanie się ono] tym, dla których zostało przygotowane". Wynika z tego, że kluczem jest zrozumienie zawartości tego Kielicha, poznanie ceny, którą płaci nasz Zbawiciel za nasze życie, które albo jest zorientowane na pragnienie Zebedeuszowych synów, albo sprytnym scenariuszem podporządkowanym prawidłom wysokiej oglądalności.

Lecz, jak się okazuje, ten Kielich goryczy i miłości to jeszcze nie wszystko. Kolejny etap to Chrzest. Liturgiczna świadomość podpowiada nam, że Chrzest jest zanurzeniem. Nie jest to jednak dyskretne umoczenie palca, dłoni, obmycie twarzy. Zanurzenie jest obmyciem totalnym, wejściem w głębinę z ryzykiem utonięcia. W Chrzest wpisana jest śmierć, a ta nie należy do zjawisk przyjemnych; raczej opłakiwanych, żałobnych, dramatycznych. Taki Chrzest proponuje nam Jezus, ale nie zapomnijmy, że jest to propozycja dotycząca konkretnego kierunku, wskazująca cel, jest propozycją drogi.

U Izajasza czytamy: Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem. (...) Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości On sam dźwigać będzie”. Ktoś powie, to jakiś absurd, znajdować upodobanie w cierpieniu… Ostatnio zaskoczyła nas zima. W Tatrach służby ratownicze wychodziły w góry, by ratować beztroskich turystów. Takie akcje wymagają profesjonalnego przygotowania, ale i okupione są trudnościami aury, zmęczeniem organizmu, cierpieniem. Pomimo wysiłku, nie zawsze udało się znaleźć żywych turystów. Wysiłek i akcja ratunkowa nie zdały się na nic.

Współcześnie trwa Akcja Ratunkowa Bożego Miłosierdzia. Pozwólmy się odnaleźć żywymi, by ocaleć na wieczność! „Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie…” Kiedy już będzie w nas dość odwagi, by do tego tronu łaski się zbliżyć i otrzymać miłosierdzie, zobaczymy więcej: Króla, który nie tylko wypowiada słowa: „A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich”, ale Jego samego, który stał się niewolnikiem dla mnie, moich słabości, grzechów, by mnie uczynić wolnym. Czy pozwolę Mu zdążyć?

ks. Tomasz Chudy SDS

Czego się bać?

Boimy się w życiu wielu rzeczy. Czasami są to drobiazgi – boimy się, że w weekend będzie brzydka pogoda i nie uda się zaplanowana wycieczka, że ktoś źle zrozumie naszą wiadomość i się na nas obrazi, że zamówiona przez internet sukienka będzie wyglądać zupełnie inaczej...

Czasami są to rzeczy poważniejsze – boimy się, że szef w pracy na nas się zdenerwuje i obetnie nam premię, że nie damy sobie rady z dużą ilością pracy, gdy w domu pojawi się dziecko, że osoba, w której się zakochaliśmy nie odwzajemni naszych uczuć…

Czasami są to rzeczy bardzo poważne – boimy się choroby, katastrof, śmierci… Boimy się bardzo wielu rzeczy i można powiedzieć, że strach jest wpisany w nasze życie.

Tymczasem Pan Jezus mówi „Nie bójcie się”. Mamy się nie bać niczego – poza jednym. Mamy się bać tylko tego, kto ma moc wtrącić nas do piekła. Problem w tym, że nikt nas wtrącić do piekła znienacka nie może. Do piekła mogą nas zaprowadzić wyłącznie nasze własne wybory i uczynki.

Kogo więc mamy się bać? Diabła, czy może raczej samych siebie?

Mamy się bać nie tyle samych siebie, co naszej grzesznej natury, która powstała, w momencie gdy Adam i Ewa zjedli owoc, którego zjeść nie powinni. Mamy się bać tej części nas samych, która jest skłonna ulegać złym podszeptom, zagłuszać głos sumienia i wybierać to, co być może na pierwszy rzut oka wydaje się łatwiejsze, ale nie jest ani słuszne, ani dobre.

Mamy się tego bać, ale jednocześnie nie bać. Bo choć my sami jesteśmy słabi i często się potykamy, to moc Boża jest ponad tym wszystkim. Pan Bóg wie nawet ile mamy włosów na głowie.

Mamy się więc nie bać, bo trzymając się Boga będziemy w stanie zapanować nad naszą grzeszną naturą i wybierać oraz czynić to, co dobre.

Mamy się nie bać tylko trzymać Boga – bo wtedy nie trzeba się będzie bać niczego.                                                            

Agnieszka Ruzikowska

Nigdy nie mów komuś, kto przeżywa głęboki ból:

                       'Wiem, co czujesz'. Nie wiesz.                                   

H. Jackson Brown, Jr. 'Mały poradnik życia'

O wewnętrznym ukojeniu

- przeciwko językom oszczerców

1. Synu, nie martw się, jeżeli ktoś źle o tobie myśli albo jeśli mówi rzeczy, których słuchać ci niemiło. Ty sam powinieneś myśleć o sobie jeszcze gorzej i pamiętać, że jesteś słabszy od innych. Kiedy zagłębisz się w siebie, nie będziesz zwracał uwagi na jakieś tam ulotne słowa. Wielka to mądrość milczeć w złym momencie, a w głębi zwracać się ku mnie i nie wpadać w popłoch z powodu czyjejś opinii.

2. Niech twój wewnętrzny pokój nie będzie zależny od mowy ludzi, bo czy dobrze, czy źle cię osądzą, nie staniesz się przez to innym człowiekiem. Gdzież jest pokój prawdziwy i prawdziwa chwała? Czyż nie we mnie? Komu nie zależy na tym, żeby się podobać ludziom, i kto nie boi się im nie podobać, osiągnie wielki pokój. Wszelki niepokój serca i rozrywki zmysłowe pochodzą z miłości nieopanowanej i z lęków próżności.                   

Tomasz a Kempis

Święci i błogosławieni w tygodniu

21 października - bł. Jakub Strzemię, biskup
21 października - św. Urszula, dziewica i męczennica
21 października - św. Kasper del Bufalo, prezbiter
22 października - św. Jan Paweł II, papież
22 października - św. Donat, biskup
22 października - bł. Tymoteusz Giaccardo, prezbiter
22 października - św. Salome, uczennica Pańska
22 października - bazylika katedralna w Sandomierzu
22 października - bazylika katedralna w Tarnowie
23 października - św. Jan Kapistran, prezbiter
23 października - św. Józef Bilczewski, biskup
23 października - św. Seweryn Boecjusz
24 października - św. Antoni Maria Claret, biskup
24 października - bł. Jan Wojciech Balicki, prezbiter
24 października - bł. Kontard Ferrini
22 października - bł. Józefina Leroux, dziewica i męczennica
24 października - św. Alojzy Guanella, prezbiter
25 października - święci męczennicy Chryzant i Daria
25 października - św. Bernard Calvo, biskup
25 października - kościół katedralny w Koszalinie
26 października - bł. Celina Borzęcka, zakonnica
26 października - święci męczennicy Lucjan i Marcjan
26 października - bł. Bonawentura z Potenzy, prezbiter
26 października - św. Fulcjusz z Pawii, biskup
26 października - św. Dymitr z Salonik, męczennik
27 października - święci męczennicy Sabina, Wincenty i Chrestyna
27 października - św. Frumencjusz, biskup
28 października - święci Apostołowie Szymon i Juda Tadeusz

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.