WZGÓRZA W BLASKU

MIŁOSIERDZIA

 

49/635       -        3 grudnia 2017 r. A.

 

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA PARAFII MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W KRAKOWIE, OS. NA WZGÓRZACH

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

Niedziela, 3 grudnia 2017 r. B.

 

I Niedziela Adwentu

Czasem spada na nas nagle, czasem dojrzewa powoli, wspomagane kaprysami losu albo kolejnym fiaskiem naszych dobrych chęci – poczucie, że wszystko dzieje się tak, jakby Boga nie było. Mamy wrażenie, jakbyśmy błąkali się po wielkim domu, który nam zostawił, wyjeżdżając w daleką podróż.

Czy rzeczywiście tu był? Czy powróci kiedyś? Skąd tyle zła? Jak długo jeszcze? Zgiełk pytań, na które nie możemy znaleźć odpowiedzi. A może przestaliśmy już pytać?

Dziś zaczyna się Adwent – czas powrotu do zapomnianych pytań, czas spodziewania się, czas nadziei.

 

 

W dzisiejszym numerze:

- Adwent

- Przebudzenie

- Praca aktem miłości

- Nowa historia

- Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

Adwent

… jest okresem, który nam przypomina, zgodnie ze źródłosłowem łacińskim, „adventus” znaczy, „przychodzący” (w domyśle „Pan”). Tradycja przez wieki, wsparta Pismem Świętym i nauką ojców Koscioła, mówi o trzech rodzajach adwentu:

  1. historycznym, tym wyrażonym w Starym Testamencie; chodziło o oczekiwanie na przyjście Mesjasza, który miał wybawić lud z grzechów; temat ten porusza dzisiejsze 1. czytanie z księgi proroka Izajasza, które zachęca do ufnego pokładania nadziei grzeszników w zbawcze plany Boga, „Odkupiciela”;
  1. liturgicznym, tym wyrażonym w liturgii na naszych oczach i w naszym przypadku; to, co zostało wypełnione w historii na Jezusie Chrystusie, Synu Bożym, Odkupicielu, który narodził się i umarł za grzechy ludzkie na krzyżu, to też dokonuje się cały czas w liturgii i w sakramentach na nas; dlatego tak ważne jest uczestnictwo w liturgii Kościoła, która uprzystępnia nam zbawienie w Chrystusie mocą Ducha Świętego; okres Adwentu budzi nas z letargu uśpienia do czuwania, by nie przegapić przyjścia Jezusa – Odkupiciela, które celebrujemy w okresie Bożego Narodzenia;
  1. eschatycznym (eschaton, wieczność) tym wyrażonym w powtórnym przyjsciu Jezusa na końcu świata, tzw. Parusia, gdzie rozpocznie się wieczne panowanie Boga i nasze w nim uczetnictwo zgodnie z naszym życiem; dlatego taż ważne jest czujne, dobre, chrześcijańskie życie, w każdym czasie przygotowane na spotkanie z Panem.

W okresie adwentu krzyżują się te trzy znaczenia mówiąc nam każdego roku o naszym posuwaniu się w latach, przyjściu Chrystusa naszego Zbawiciela i zblżaniu się do naszego ostatecznego spotkania z Panem, na którego czekaliśmy w postawie dobrego, chrześcijańskiego życia. Takie jest też znaczenie aramejskiego słowa „ma-ra-na-tha”, które wyśpiewywali chrześcijanie w pierwszych wiekach, chcąc przyjścia Chrystusa Pana bez ociągania się (dosłownie: „Przyjdź już Panie”).

Przebudzenie

Wojciech Surówka OP

 

Jezus zachęca nas dzisiaj do czuwania. „Nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem”. Ostrzega nas przed tym, by nie zastał nas śpiących. Jednak, aby czuwać, trzeba się najpierw obudzić.

We fragmencie Księgi Proroka Izajasza czytamy o Izraelitach, którzy pogrążyli się w grzechu. Prorok skarży się przed Bogiem, że pozwala ludziom błądzić z dala od Niego. „Nikt się nie zbudził, by się chwycić Ciebie”. Nie tylko człowiek, który się oddala od Boga, pogrąża się w ciemności, ale i całe narody. Grzech, choć jest indywidualny, dotyka zawsze wspólnoty. Podobnie przebudzenie jednego człowieka wpływa na innych. Dzięki głoszeniu apostoła Pawła pierwsi chrześcijanie mogli doświadczyć łaski nawrócenia. Przebudzenie jednego wpłynęło na wielu. Aby móc czuwać, trzeba się najpierw przebudzić, czyli porzucić grzech.

A kiedy się już przebudzimy, trzeba sobie zadać pytanie: Jak czuwać?

Jezus daje przykład sługi, który czuwa nad powierzonym sobie domem. Dziś ten obraz może być mało czytelny. Dlatego powiedziałbym, że mamy czuwać jak matka, która cały czas, niezależnie od tego, co robi, zjednoczona jest ze swoim dzieckiem. Rozmawia z koleżanką, ale gdy tylko w dziecięcym pokoju zrobi się trochę ciszej, biegnie sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Podstawą czuwania jest miłość. Zatem aby czuwać, trzeba zrobić dwie rzeczy: porzucić grzech i kochać.

Grudniowe poranki zawsze będą mi się kojarzyły z roratami. Wychodziliśmy z domu, gdy było jeszcze ciemno. Po drodze można było zauważyć, jak z uliczek i domostw płyną w tę samą stronę słabe, kołyszące się tuż nad ziemią światełka. To inne dzieci również szły na roraty, niosąc zrobione przez siebie lampiony. Ta wizja eschatologicznej wspólnoty Kościoła, ludzi przebudzonych, zmierzających ku Bogu, towarzyszy mi od najmłodszych lat.

Praca aktem miłości

Język Ewangelii to język życia, język samego Syna Bożego, który mówi zrozumiałymi dla nas zdaniami. Chcąc ukazać sens naszego doczesnego życia, posługuje się On prostymi porównaniami. Otrzymujemy zadania wyznaczone przez przedsiębiorcę. On na jakiś czas „odjeżdża”, lecz zakład produkcyjny nadal pracuje. Wróci o nieustalonej godzinie. Odbierze owoce pracy każdego. Oceni, nagrodzi lub ukarze. Nieważny jest rodzaj wyznaczonej pracy, ważne jest, jak ona została wykonana. Liczy się jakość. Warto więc postawić pytanie: Co decyduje o jakości naszej pracy?

Elementów jest kilka. Niewątpliwie pierwszym z nich jest samo umiłowanie pracy. Obojętnie czy ja piszę książkę, czy myję naczynie, jeśli chcę być szczęśliwym, muszę to czynić z miłością. Napisanie dobrej książki stanowi równie wielki tytuł do radości, jak staranne mycie naczyń. To jest radość tworzenia tego, co dobre.

Aż żal ściska serce, gdy obserwujemy ludzi wykonujących jakieś zajęcia na siłę, wbrew sobie. Jakże ono jest ciężkie, jak trudne. Rzadko rzeźbi w sposób twórczy człowieka, najczęściej go wypacza i niszczy. Rzecz jasna, że nie zawsze możemy robić to, co lubimy, ale zawsze możemy lubić to, co robimy. To od nas zależy pokochanie danego zajęcia. Jednym ze znaków mądrości człowieka jest jego umiejętność szybkiego pokochania tej pracy, jaką musi wykonać. Wprawdzie nie dokonuje się to ani jednego dnia, ani nawet tygodnia, lecz im wcześniej, tym lepiej.

Drugim warunkiem dobrego wykonania pracy jest umiłowanie ludzi, którzy z tej pracy będą korzystali. Chodzi tu nie tylko o najbliższych, którzy żyją z owoców naszej pracy. W naszych zniszczonych strukturach gospodarczo-społecznych ciągle wielu liczy na zapłatę nieproporcjonalnie większą niż wartość ich pracy, ciągle za niewielki wkład sił i czasu chcą mieć wielkie pieniądze. Bliscy zatem mogą żyć z nieuczciwie zdobytych pieniędzy. Gdy mówi się o dobrej robocie, chodzi o bezpośrednich odbiorców owoców pracy. To ich trzeba kochać.

Szewc naprawia buty. Po trzech dniach buty znów muszą wędrować do szewca, bo to co zrobił, rozpadło się na części. Gdyby robił te buty dla siebie, na pewno zrobiłby je o wiele staranniej. To w etyce pracy znajduje swe zastosowanie ewangeliczna zasada: „Nie rób drugiemu tego, co tobie niemiło” i „Czyńcie ludziom to, co chcecie, by oni wam czynili”. Ten sam szewc denerwuje się, gdy na śniadanie otrzyma źle upieczony chleb przez równie nieuczciwego piekarza, jak i on jako szewca. Trzeba kochać człowieka, któremu podaje się owoc pracy swoich rąk.

Z radością obserwowałem, jak kucharka przeznaczyła 15 litrów mleka dla

trzody, by nie podać go w zakładzie żywienia, bo nie była w stu procentach pewna, czy jest ono dostarczone w wystarczająco czystym naczyniu. Zapytana, dlaczego to czyni, odpowiedziała: „żołądki moich stołowników są cenniejsze niż mój własny”. Wtedy zrozumiałem, dlaczego stołownicy tak wysoko cenią ten zakład. Kucharka kocha swoją ciężką pracę i kocha tych, których karmi. Zmęczona, ale szczęśliwa.

Te dwie miłości — pracy i odbiorców — wystarczą, by zadanie, jakie nam Ojciec powierzył, było wykonane dobrze. One bowiem zawierają w sobie odpowiedzialność za wszystko, co jest z pracą związane. A więc odpowiedzialność za właściwe wykorzystnie czasu. Człowiek, który kocha swą pracę, na pewno nie będzie marnował czasu. Nie przeznaczy na jej wykonanie dziesięciu godzin, skoro może ją wykonać w ciągu dwu godzin. Miłość do pracy i do ludzi, którzy czekają na jej owoce, wzywa do doskonałego wykorzystania czasu. Podobnie jest z odpowiedzialnością za materiał. W ręku tego, kto kocha pracę i ludzi, nic nie zostanie zniszczone, wyrzucone, zepsute. Ten, kto ma poczucie odpowiedzialności, wykorzysta wszystko, zarówno wtedy gdy dysponuje działką pięciu arów, jak i wtedy gdy zarządza ziemią uprawną całej Polski.

Bóg zlecił nam zadania. Każdy dzień to podjęcie pracy w Jego przedsiębiorstwie. Zadania rodzinne, zawodowe, społeczne. Czy wykonujemy je z miłością? Czy jesteśmy sługami Boga odpowiedzialnymi za zlecone zadania? Oto adwentowe pytania. Warto zaglądnąć do domu w Nazarecie i zobaczyć, jak pracuje Matka Jezusa w ostatnim miesiącu przed rozwiązaniem i jak pracuje Jej mąż św. Józef w swoim stolarskim zawodze. Ich praca była aktem miłości Boga i bliźniego, a nagroda za nią na miarę tej miłości.     

         Ks. Edward Staniek

 

 

Nowa historia

Historia Boga i człowieka, podobnie jak historia wielu z nas, jest nierzadko rozgrywającym się dramatem nieodczytanej miłości. A może czasem miłości przeoczonej. Wyobraźmy sobie taki scenariusz: Ktoś popełnił błąd, zranił drugiego, dopuścił się grzechu. Zło się wydarzyło raz lub wielokrotnie. Można to zakończyć poprzez zwykły gest przeprosin i proszenia o wybaczenie, jakąś formę zadośćuczynienia. Druga strona to przyjmuje. Wszystko kończy się szczęśliwie.

Problem w tym, że w życiu nie zawsze jest tak prosto. Czasem wszystko się komplikuje, bo druga strona nie chce przeprosin i ich nie przyjmuje. Bywa i tak, że zło zaczyna wciągać w swoją grę – jedno pociąga za sobą inne. Można dać się uwikłać w jego spiralę. Mówimy sobie, że już tacy jesteśmy – słabi, grzeszni. I to jest chyba jedno z najbardziej bolesnych doświadczeń człowieka: kiedy pozwalamy sobie powiedzieć, że jesteśmy nijacy. Zły duch wie, że nie doprowadzi nas od razu do całkowitego odrzucenia Boga i Jego miłości. My wierzymy w tę miłość. Ale nie pozwalamy sobie na nią. Wiemy, że Bóg jest miłością, wiemy, że nas kocha. Ale my na nią już nie zasługujemy.

Bóg nas stworzył do wielkości. To jest Jego największe pragnienie: by człowiek cieszył się wielkością, wierzył w nią. Rodzi się pytanie, czego my szukamy…

Prorok Izajasz mówi, że „Ani ucho nie słyszało, ani oko nie widziało, żeby jakiś bóg poza Tobą działał tyle dla tego, co w nim pokłada ufność”. Bóg robi wszystko, żebyśmy żyli w Jego wielkości. Nasze życie codzienne jednak tak nas pochłania, poprzez nasze obowiązki, zadania, odpowiedzialność za innych, że wpadamy w pogoń za komfortem, gubiąc Boże zaproszenie do bycia podobnym do Niego – do Jego wielkości.

Zatrzymajmy się w najbliższych tygodniach adwentu. Bóg chce znowu do nas przyjść. Po raz kolejny chce wyśpiewać swoją pieśń miłości. Może to szansa dla nas?

Zróbmy wszystko, żeby Go spotkać, bo jak mówi Izajasz, On „wychodzi naprzeciw tych, co radośnie pełnią sprawiedliwość i pamiętają o Jego drogach”.

Benedykt Malewski OP - ur. 1983, dominikanin, duszpasterz duszpasterstwa młodzieży "Rejs", mieszka w Warszawie.

 

Święci i błogosławieni w tygodniu

 

3 grudnia - św. Franciszek Ksawery, prezbiter
4 grudnia - św. Jan Damasceński, prezbiter i doktor Kościoła
4 grudnia - św. Barbara, dziewica i męczennica
4 grudnia - bł. Archanioł Canetoli, prezbiter
4 grudnia - bł. Piotr ze Sieny, tercjarz
4 grudnia - bł. Adolf Kolping, prezbiter
4 grudnia - św. Jan Calabria, prezbiter
5 grudnia - św. Saba Jerozolimski, prezbiter
5 grudnia - bł. Filip Rinaldi, prezbiter
5 grudnia - bł. Narcyz Putz, prezbiter i męczennik
6 grudnia - św. Mikołaj, biskup
7 grudnia - św. Ambroży, biskup i doktor Kościoła
7 grudnia - św. Maria Józefa Rossello, dziewica
8 grudnia - Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny
8 grudnia - św. Romaryk, opat
9 grudnia - św. Leokadia, dziewica i męczennica
9 grudnia - św. Juan Diego
9 grudnia - św. Piotr Fourier, prezbiter
10 grudnia - św. Grzegorz III, papież
10 grudnia - Najświętsza Maryja Panna Loretańska

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży,

11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka - red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank. – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.