2020-10-11 - Aktualności na niedzielę 11 października 2020 r.

WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

40/786                   -         4 października 2020 r. A.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

3

 

 

Oto nasz Bóg, oto nasz Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność... On jest naszym pasterzem i niczego nam nie brakuje - w Nim mamy wszystko, co jest potrzebne do życia i pobożności i wielkiego zbawienia. Nasz Bóg według swego bogactwa zaspokaja wspaniale w Chrystusie każdą naszą potrzebę. W Chrystusie zaprosił nas na ucztę weselną: Królestwo Boże jest w nas i pośród nas - to sprawiedliwość i pokój i radość w Duchu Święt ym. Wiara w Chrystusa wprowadza do wiecznego Królestwa Ojca.

 

 

4

 

 

XXVIII niedziela zwykła roku A....

Bóg zaprasza nie pytając czy jesteśmy godni. Liczy, że tacy się staniemy.

"Obyśmy też tam byli, gdy ucztę nam zgotuje Bóg" - chciałoby się zaśpiewać słuchając tych czytań. I faktycznie: to zapowiedź, że zbawienie jest dla nas, dla każdego człowieka. Bóg zaprosił na ucztę Izraela, ale nie był jej godny. Dlatego zaproszono na nią wszystkich. Nawet przymuszano, by wejść :) Ale jest jeden warunek: ten zaszczyt musi nas przemienić. Musi sprawić, że nasza dusza będzie obleczona w piękną szatę. Jeśli nie - zostaniemy z uczty wyrzuceni, bo "nie mamy szaty godowej"...

W czytaniach tej niedzieli nie ma właściwie konkretnych sugestii, jak powinny nas przemienić. I w sumie wiadomo: mamy wierzyć w Jezusa. Z wszystkimi tego konsekwencjami. To znaczy też na serio starać się żyć tak, jak uczył Chrystus. Jedno wskazanie, jakie w czytaniach tej niedzieli znajdujemy - u św. Pawła - to zachęta "by umieć cierpieć głód, umieć i obfitować"...

Niech więc nas zaszczyt zaproszenia przez Boga na ucztę przemienia, byśmy stawali się coraz podobniejsi w swojej prawości do Bożych Aniołów...

 

 

7

 

 

W dzisiejszym numerze:
- Szata i drelich
- Jak obronić się przed tsunami?
- Dziękuję Boże
- Kadłubek zwariował? Prawda, czy mit?
- Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

 

 

2

 

Szata i drelich

W życiu klasztornym dominikanie ubierają się w habity lub w ubrania świeckie. Habity są najczęściej używane w czasie liturgii, wspólnych modlitw, zajęć duszpasterskich i oficjalnych uroczystości. Każdy klasztor samodzielnie ustala zasady, jak w danych okolicznościach należy się ubrać. Odwiedzając różne klasztory, pytam czasem braci: „Spotykamy się w habitach?”.

Niejednokrotnie obserwuję również sytuacje, gdy bracia są w habitach, nagle wpada któryś ubrany po świecku i widząc pozostałych, wycofuje się i wraca w stroju zakonnym. Przywołuję sytuacje z życia dominikańskiego, bo skojarzyły mi się z historią opowiedzianą przez Pana Jezusa, gdy na wesele syna królewskiego wszedł człowiek „nieubrany w strój weselny”.

Pomyślałem, że musiał to być ktoś albo zbuntowany, albo oderwany od rzeczywistości. Jeśli był zbuntowany, to chciał wyrazić strojem, jak bardzo niemiła mu była weselna impreza, jak bardzo lekceważy godność królewskiego gościa i jak źle życzy panu młodemu. Jednym słowem, chciał swoim ubiorem zademonstrować taką postawę jak ci, którzy odrzucili królewskie zaproszenie. Jeśli był oderwany od rzeczywistości, to nie zauważył, kto i po co go zaprasza i jak wielkiego dostępuje zaszczytu. Nie zauważył również, w jaki sposób ubrani są inni goście zmierzający na wesele, nie czuł się wśród nich obco, choć już na pierwszy rzut oka było widać, że odstaje od reszty towarzystwa.

Prawdopodobnie większość czytających te słowa nie rozpoznaje się ani w postawie zbuntowanego, ani nieświadomego. Być może mieścimy się w przestrzeni pomiędzy nimi. Warto jednak zauważyć, że od postawy jednych może zależeć nastawienie innych.

Jeśli większość zmierzających na ucztę będzie ubrana w strój weselny, to ktoś nieprzygotowany w ostatniej chwili może się zreflektuje, zrzuci z siebie starego człowieka i ubierze się tak, jak trzeba. A jeśli większość zmierza na salony w drelichach, to tych dziesięciu właściwie ubranych będzie wyglądać dziwnie, niestosownie, nie na miejscu. Lecz nie sposób przecenić prorockiego znaczenia ich szat weselnych.

Twoja odpowiedź na zaproszenie i gotowość na spotkanie Króla nie pozostają bez wpływu na to, ilu powołanych zostanie wybranych, a ilu zaproszonych będzie mogło się weselić na wieki.

Paweł Kozacki OP - prowincjał polskich dominikanów

 

 

 

9

 

Jak obronić się przed tsunami?

Tylko ludzkimi siłami to może się nie udać. 9 października, epidemii w Polsce dzień 220. Wczorajsze dane na temat nowych, wykrytych zakażeń mogą budzić trwogę. Czy przed nami fala epidemicznego tsunami? Zobaczymy w najbliższych dniach. Dziwi mnie jednak niekonsekwencja rządu. Dopóki przelicznik kwalifikowania do stref żółtej i czerwonej, uwzględniający jedynie liczbę chorych na ilość mieszkańców, a nie uwzględniający gęstości zaludnienia, pozwalał wielki miastom żyć spokojnie, wszystko było w porządku. Teraz, gdy ten błąd – który sygnalizowałem już dwa miesiące temu – pozwolił rozhulać się zarazie, nagle przeliczniki przestały się liczyć, a „wszyscy jesteśmy w żółtej strefie”. Nawet w powiecie gołdapskim, w którym wczoraj nie było żadnego zakażonego. Z szumnych zapowiedzi, że będziemy stosować ograniczenia lokalne został – jak widać – guzik z pętelką. Nie bardzo też wierzę, że poprawę sytuacji przyniesie noszenie maseczek na ulicach, parkach i na cmentarzach. No ale tak łatwo sprawić wrażenie, że coś się robi.

Nie, spokojnie! Wcale nie twierdzę, że rząd wiele w sytuacji epidemii może zrobić! Najwięcej zrobić możemy sami stosując się do zasady trzymania dystansu, noszenia maseczek (z zastrzeżeniem, że na wolnym powietrzu to mało sensowne i jak twierdzi wielu lekarzy, dla zdrowia szkodliwe) i „dokonywania ablucji kończyn górnych”. Czyli mycia rąk. Rząd może nas swoimi decyzjami dodatkowo mobilizować (czytaj: zmuszać) ale niewiele więcej. No, może zatroszczyć się o miejsca w szpitalach, ale jak fala epidemii będzie wielka, to i tak ich zabraknie.

Bo tej epidemii nie da się zatrzymać. To już wiemy. Można tylko podejmować takie działania, by chorowało nas jak najmniej i by jak najwięcej z nas doczekało lekarstwa albo bezpiecznej szczepionki. Odporność stadna... Proszę policzyć jaki procent Polaków zachoruje i nabierze lepszej czy gorszej odporności, jeśliby nawet przez cały rok codziennie przybywało i 10 tysięcy nowych zakażonych. Nie, na odporność stadną nie ma co liczyć. Chyba że liczba naprawdę zakażonych jest wielokrotnie większa niż tych, u których się zakażenie wykrywa. Ale po pierwszych doniesieniach, jeszcze z maja czy czerwca, że wykryci to ledwie 10 – 20 procent wszystkich zakażonych, badacze nabrali wody w usta. Nie wiadomo jak jest naprawdę. Zwłaszcza gdy w jednym miejscu prowadzi się badania przesiewowe ( i zamyka w czerwonej strefie), w innych nie.

Co nam prócz czekania na chorobę i być może śmierć zostało? Ano modlitwa. Mam wrażenie, że zapatrzeni w wysiłki naukowców poszukujących leku czy szczepionki i władz, starających się swoimi decyzjami ograniczyć rozwój epidemii, zapomnieliśmy o tym, że możemy wyprosić pomoc niebios. Zwłaszcza odkąd pierwszy szok wywołany epidemią minął, a możliwość zarażenia zaczęła się wydawać dość odległą perspektywą. Niestety, pokładamy nadzieję tylko w swojej zaradności. Zapominamy, że w tym wszystkim potrzebny jest też przypadek, szczęśliwy traf. Zarażę się czy nie? Naukowcy wpadną na pomysł jak nas chronić czy nie? Zapominamy. Ilu z nas jeszcze regularnie się modli o ustanie pandemii?

A najgorsze jest chyba to, że kiedy patrzę na świat, to mam wrażenie, że pandemia nie tylko nie zbliżyła wielu do Boga, ale wręcz stała się okazją do ustanawiania nowych praw, przeciwnych prawu Bożemu. No bo jak traktować przepychane tu i ówdzie do prawodawstwa ułatwienia w aborcji? Jak traktować prawa ograniczające wolność religijną? A na naszym, polskim podwórku, w polskim Kościele.... Tyle kontestacji, zamiast większej miłości. A przecież gdzie dwaj albo trzej zgodnie prosić będą...

Nic ludzkości nie nauczyła obecna sytuacja. Choć mały wirus tak pokiereszował plany mądremu człowiekowi, dalej uważamy się za panów i władców. I to do tego stopnia, że chcemy decydować nawet co jest dobre, a co złe. Patrząc na to nie widzę powodu, dla którego Bóg miałby tę walącą się nam na głowy epidemię zatrzymać. Na szczęście Bóg widzi lepiej i szerzej. I może dostrzega coś, czego ja nie widzę. Ale...

Nie zawadziłoby, gdyby w tej dzisiejszej Sodomie i Gomorze znalazło się więcej sprawiedliwych, prawda? Takich, którzy prosiliby Go o łaskę. Może choćby ze względu na nich Bóg by wszystkich ocalił.... Nawet jeden sprawiedliwy więcej, może przyczynić się do zbawienia całego świata.

Andrzej Macura – „wiara.pl”

 

 

 

11

 

Dziękuję Boże

Za sufit nieba rozpięty nad światem,

by nocą gwiaździstą otulić sny

za słońce co niesie ufną nadzieję,

by życie piękniejsze kreśliło dni

Za troski wyryte kroplami potu,

gdy ścieżką prowadzi sam Anioł Stróż

za słuszne, trudne wybory,

co znaczą nam drogę wśród ziemskich burz

Za to że płomień Twojej miłości

co rozpala serca każdego z nas

za to że czekasz by przyjąć swe dziecko,

gdy życia ziemskiego wypełni się czas.

Regina Sobik

 

 

 

10

 

Kadłubek zwariował? Prawda, czy mit?

Po łacinie słynna „Kronika Polski" Wincentego Kadłubka, z przełomu XII i XIII wieku, zaczyna się słowami: Tres tribus ex causis... Mało kto to rozumie, ale brzmi uczenie, prawda?

Kiedy jednak wczytamy się w polskie tłumaczenie te­go dzieła, to możemy się zdzi­wić. Jest tam bowiem mowa o wojnach dawnych Polaków z Rzymianami: „Wieść również głosi, że [Polacy] po licznych walkach z Rzymianami, po prze­byciu wielu niebezpieczeństw wojennych zajęli miasta, ustana­wiając namiestników i obierając sobie księciem pewnego czło­wieka (...) On Juliusza Cezara pokonał w trzech bitwach (...) Wreszcie Juliusz, rad się z nim sprzymierzyć węzłem powinowactwa, wydaje za niego siostrę Julię (...)" Ale to jeszcze nic!

Kadłubek wspomina też o Śląsku a nawet twierdzi, że toczono na naszych ziemiach wojny ze słynnym Aleksandrem Wielkim: „Sławny Aleksander (...) rozwija skrzydła wojsk i podbiwszy zwycięsko ziemię krakowską i śląską, z ziemią zrównuje wiekotrwałe mury, obraca [je] w perzynę, zaorane miasta każe solą posypać. Wówczas Polacy napadają (...) a Aleksander, poznawszy podstęp, z garstką wojska ledwo uszedł w niesławie (...)"

Nie ma się więc co dziwić, że w XIX wieku Kadłubka uznano prawie za wariata. Ale to błąd, bo przecież ten pierwszy polski absolwent uniwersytetu w Paryżu czy Bolonii doskonale wiedział, że Polacy nie mogli walczyć z Rzymianami. Więc dlaczego takie rzeczy wypisywał? Kadłubek napisał tak, bo kochał starożytną kulturę Greków i Rzymian.

Fascynował się cywilizacją łacińskiego Zachodu. Pragnął tamten kulturalny świat moż­liwie najściślej związać z losami Polski i w tym celu stworzył fantastyczny początek swej kroniki. Śmieszni więc są ci, którzy się śmieją z Kadłubka. Czy bowiem rozsądny człowiek, czytając bajkę o siedmiu koziczkach, podaje w wątpliwość, czy w wilczym brzu­chu zmieściło się sześć ta­kich zwierzątek? To przecież bajka, to taki gatunek literacki, który ma pouczać i prze­strzegać.

Tak więc Wincenty Kadłubek kochał i fascynował się kulturą Zachodu, bo ją znał z czasów swoich studiów. W tym cywilizacyjnym, zachod­nioeuropejskim sensie mistrz Wincenty bardzo podobny jest do Ślązoków. Oczywiście nie wszystkie Ślązoki sztudiyrowały w Bolonii. Jednak kontakt Śląska z Zachodem był na przestrzeni wieków bar­dzo intensywny. Działo się tak przez położenie geogra­ficzne oraz przez kontakty z Czechami, Austriakami i Niemcami, którzy wcześ­niej weszli w obszar zachod­niej cywilizacji. W związku z tym Śląsk wcześniej przyjął chrześcijaństwo niż pozostałe ziemie polskie. Na Śląsku wcześniej też poznano i za­stosowano kartofle, przydomowe wychodki, maszynę parową, tramwaje, obowiązek szkolny czy przymusowe szczepienia lekarskie.

Śląską fascynację Zachodem pokazuje też powiedzonko, że z jednego niemieckiego jabłka można zrobić 5 litrów wina. I w tym jest już przesada, podobna do Kadłubka.

 

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu

 

11 października - św. Aleksander Sauli, biskup
11 października - św. Jan XXIII, papież
11 października - św. Bruno I Wielki z Kolonii, biskup
12 października - bł. Jan Beyzym, prezbiter
12 października - św. Serafin z Montegranaro, zakonnik
12 października - św. Edwin, król
12 października - bazylika metropolitalna w Poznaniu
13 października - bł. Honorat Koźmiński, prezbiter
13 października - bł. Aleksandra Maria da Costa, dziewica
13 października - św. Teofil z Antiochii, biskup
14 października - św. Kalikst I, papież i męczennik
14 października - św. Małgorzata Maria Alacoque, dziewica
14 października - bł. Radzim Gaudenty, biskup
14 października - św. Jan Ogilvie, prezbiter i męczennik
14 października - bazylika katedralna w Łowiczu
15 października - św. Teresa od Jezusa, dziewica i doktor Kościoła
15 października - bazylika metropolitalna w Łodzi
16 października - św. Jadwiga Śląska
16 października - św. Gerard Majella, zakonnik
16 października - św. Gaweł (Gall), opat
16 października - bł. Józef Jankowski, prezbiter i męczennik
17 października - św. Ignacy Antiocheński, biskup i męczennik

18 października - św. Łukasz, Ewangelista

 

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna:

(oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.15 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.