Aktualności na 2 lutego 2020 r.

WZGÓRZA

 

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

 

4/750                   -         26 stycznia 2020 r. A.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

1

 

IV Niedziela zwykła A

 

Niedziela - Święto ofiarowania Pańskiego

 

Najstarsza nazwa dzisiejszego święta to Spotkanie. Wierna Reszta Izraela, reprezentowana przez Joachima i Annę, spotyka i rozpoznaje Mesjasza. W świątyni było obecnych bardzo wielu ludzi, ale tylko niektórym dane było rozpoznać Chrystusa w czterdziestodniowym Dziecku.

Wydarzenie to jest znakiem, że Bóg nie zawodzi pragnienia tych, którzy Go oczekują. Niech dzisiejsze święto ożywi w nas i odnowi pragnienie Boga żywego. Prośmy także o przenikliwe spojrzenie wiary, abyśmy potrafili rozpoznać w wydarzeniach naszego życia Chrystusa, który przychodzi.

 

8

 

W dzisiejszym numerze:
- Światło Chrystusa.
- Dzień Życia Konsekrowanego.
- Ofiarowanie.
- Rok po tomosie.
- Święci i błogosławieni w tygodniu.

 

 

3

 

Światło Chrystusa

W 2010 roku papież Benedykt XVI w czasie podróży apostolskiej do Anglii ogłosił błogosławionym kard. Johna Henry’ego Newmana. Ten wielki konwertyta tak modlił się do Chrystusa:

Prowadź mnie, Światło, swą błogą opieką, Światło odwieczne!

Noc mroczna, dom mój tak bardzo daleko,

Ty więc mnie prowadź.

Nie proszę rajów odległych widoku,

Starczy promyczek dla jednego kroku.

Tyś zawsze trwało, gdym przez głuchą ciemność,

Przez bór, pustynię,

Błąkał się dumny.

Czuwaj nade mną. Aż noc przeminie.

Dzisiejszy obrzęd poświęcenia gromnic, a zwłaszcza moment ich zapalenia, jest dziękczynieniem skierowanym do Chrystusa, który mówił: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemnościach, lecz będzie miał światło życia”. Światło jest też wyrażeniem blasku żywej wiary, którą powinniśmy płonąć, idąc na spotkanie ze Światłem Najdoskonalszym. Nikt inny nie może przebić mroków ciemności grzechów, jedynie Światło, którym jest Jezus. To Światło swoimi rękami podaje nam dzisiaj Maryja, która pierwsza Je niosła, chroniła i w Jego blasku żyła w Nazarecie.

Dziś wychodzimy na spotkanie z Jezusem ze światłem naszych dobrych uczynków. Światło występuje wszędzie tam, gdzie ukazuje się Chrystus. Stąd pochodzi przepis zapalania świec w czasie Mszy św., dlatego pali się wieczna lampka przed tabernakulum i przy zapalonych świecach głosi się Ewangelię. Gromnica powinna znajdować się w każdym chrześcijańskim domu jako ochrona w momentach, gdy życie wierzącego jest zagrożone. Dlatego też wiara polskiego ludu oplotła tę świecę niezliczoną liczbą podań, legend, wierszy, w których przejawia się wielka miłość do Niebieskiej Opiekunki. Wiele jest także dzieł sztuki poświęconych temu tematowi. Choćby obraz Piotra Stachiewicza zatytułowany Gromniczna. Między opłotkami uśpionej wsi, w zimowej scenerii, w zwiewnej szacie idzie Matka Boża. Ubrana jest swojsko: chusta na głowie i plecach, z gromnicą w ręce, którą odgania sunące po śniegu w stronę ludzkich zagród wilki.

1. Współczesne wilki.

Symbolika obrazu Stachiewicza przemawia do nas i dziś. Jak złe wilki chcą nas opanować duchy ciemności, dlatego tak bardzo potrzebne jest nam dzisiaj światło otrzymane z rąk Maryi. Daje nam ono pewną obronę i pozwala iść przez życie w jego blasku. Światło niesionej prosto świecy jest tego symbolem, a jej jasny płomień ma wyrażać naszą gorliwą wiarę. Nasza niezgoda sąsiedzka, zawiść, alkoholizm, narkomania, brutalność i niepewność codziennego życia, kłamstwa, niesprawiedliwość, afery gospodarcze, korupcja, arogancja władzy, wyśmiewanie się z wartości chrześcijańskich, walka z krzyżem. To są te złe wilki z obrazu Stachiewicza. Nie lękajmy się ich jednak, bo Maryja stoi na straży naszych rodzin, naszych wiosek, miast i całej ojczyzny. Stoi ze światłem gromnicy, by nas bronić.

2. Świeca – gromnica.

Gromnica! Już sama nazwa mówi, że świeca ta chroni od gromów. Ileż to razy lękaliśmy się o siebie, kiedy szalały burze i nawałnice, kiedy w wielu miejscowościach ludzie tracili swój dobytek, a czasem nawet życie. Wspomnijmy na czasy, kiedy nasi ojcowie w takich momentach zapalali gromnice i błagali Boga za wstawiennictwem Maryi o ratunek. Powróćmy do tych pięknych przykładów żywej wiary i pobożności. Gdy czarne chmury latem nadchodzą ze wszystkich stron, gdy błyskawice rozdzierają niebo, gdy groźne pomruki burzy przeszywają nas trwogą, jako wierzący w opatrzność Bożą zapalmy gromnicę i postawmy ją przed obrazem Bogarodzicy, wołając błagalnie: pod Twoją obronę uciekamy się...

3. Świeca w godzinie śmierci.

Gdy życie ludzkie dobiega już kresu, szczęśliwy ten, u którego łoża zapłoną świece. To znak, że Kościół Chrystusowy przychodzi umierającemu z pomocą, że kapłan pomiędzy płonące świece złożył Chrystusa Eucharystycznego, który za chwilę duszę pełną przedśmiertelnej trwogi uciszy tak, jak uciszył burzę na morzu, i stanie się jej przewodnikiem w drodze do wieczności. Szczęśliwy ten katolik, któremu może już w stygnące dłonie włoży ktoś bliski płonącą gromnicę. Panuje powszechna wiara, że z tym światłem lżej człowiekowi umierać. Cała rodzina niech modli się o to, by to światło było dla umierającego odbiciem światła najdoskonalszego, którym jest Chrystus przyjmujący swego wiernego sługę. Płomień świecy jest jakby przedłużeniem tchnienia człowieka u bram wieczności, jest świadectwem jego wiernej służby Bogu. Człowiek w tej trudnej dla siebie chwili staje się spokojniejszy, znika gorycz przeżytych lat, w morzu niepamięci giną doznane krzywdy i upokorzenia, niestraszny jest lęk przed sądem Bożym. W serce wstępuje ufność, że u jego łoża stoi Pani Gromniczna, by swego wiernego czciciela przeprowadzić przez bramę śmierci ze światłem gromnicy w ręku. Józef Strug tak o tym pisał w swoim wierszu:

Gdy życie nasze dobiegnie do końca,

Gdy Bóg ostatnie godziny policzy,

Niech nam zaświeci, jak promienie słońca,

Światło gromnicy.

Gdy nasze czoło pot śmiertelny zrosi,

Gdy nasze łoże obstąpią szatani,

Twojej obrony niech każdy uprosi

– Gromniczna Pani!

Matko Najświętsza!

My, nędzni grzesznicy,

Pod Twą obronę się uciekamy,

Przed Twoim obrazem, przy świetle gromnicy,

Ciebie błagamy!

  

ks. Szymon Nosal

„Ekspres homiletyczny”

 

 

13

 

Dzień Życia Konsekrowanego.

 

2 lutego Kościół obchodzi święto Ofiarowania Pańskiego. W ten sposób cały Lud Boży przeżywa na nowo to, co wydarzyło się w świątyni Jerozolimskiej – Maryja wraz z Józefem ofiarowała Dzieciątko Jezus Bogu Ojcu, a Symeon ogłosił, że nowo narodzony Syn Boży jest Światłem świata i Zbawieniem narodów.

Historia Kościoła pokazuje, że w każdym czasie są ludzi, którzy na wzór ewangelicznej Marii pragną „obrać lepszą cząstkę” – podejmują życie w czystości, ubóstwie i posłuszeństwie, by sercem czystym i niepodzielnym służyć Chrystusowi Panu i bliźnim. Przynależność osób konsekrowanych do Jezusa, oddanie się Jemu nie zamyka na otaczający świat, ale jeszcze bardziej otwiera i pobudza do troski o niego. Osoby konsekrowane włączają się, bowiem w pracę duszpasterską Kościoła, przez którą Jezus dociera ze swą zbawczą miłością do każdego człowieka. Matka Najświętsza ofiaruje Panu Bogu największy Dar, jaki otrzymała – Syna, Jezusa Chrystusa, a tym samym składa w ofierze siebie. Podobną ofiarę, z siebie samych z miłości do Chrystusa, składają osoby konsekrowane.

Życie konsekrowane znajduje się w samym sercu Kościoła jako element o decydującym znaczeniu dla jego misji, ponieważ wyraża najgłębszą istotę powołania chrześcijańskiego oraz dążenie całego Kościoła-Oblubienicy do zjednoczenia z jedynym Oblubieńcem. Cel tego Dnia jest potrójny: po pierwsze? odpowiada on wewnętrznej potrzebie bardziej uroczystego wielbienia Pana i dziękczynienia Mu za wielki dar życia konsekrowanego. Po drugie? Dzień Życia Konsekrowanego ma za zadanie przyczynić się do poznania tej formy życia i pogłębiania szacunku dla niego ze strony całego Ludu Bożego. Trzeci powód dotyczy bezpośrednio osób konsekrowanych. Są one zaproszone do wspólnego i uroczystego świętowania niezwykłych dzieł, które Pan w nich dokonał, aby w świetle wiary mogły jeszcze pełniej odkryć blask Bożego piękna ? promieniującego za sprawą Ducha w sposobie ich życia ? oraz aby mogły jeszcze żywiej uświadomić sobie swą niezastąpioną misję w Kościele i w świecie? ? pisał wówczas papież. Praktykowanie rad ewangelicznych stanowi oś życia zakonnego. Składane śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa dotykają trzech podstawowych dziedzin życia.

 

14

 

Pierwszy – ślub czystości

– jest wyborem Chrystusa, jako jedynej miłości. Prymas Polski Abp. Henryk Muszyński w jednym z kazań stwierdził, że osoby konsekrowane ślubując czystość naśladują Chrystusa w sensie dosłownym. Rezygnują z małżeństwa i rodziny po to, aby stać się ojcem, matką, siostrą, bratem dla ludzi, którzy zostali pozbawieni miłości, bliskości, zaufania i pomocy. To wszystko dzieje się dobrowolnie, w imię miłości, jako odpowiedź na to wszystko, co uczynił i czyni dla nas Jezus Chrystus?

Ślub ubóstwa

jest odpowiedzią życia konsekrowanego na powszechnie obecną dzisiaj „materialistyczną żądzę posiadania, lekceważącą potrzeby i cierpienia słabszych i wyzutą z wszelkiej troski o zachowanie równowagi zasobów naturalnych”.

Ślub posłuszeństwa

związany jest natomiast z kulturą wolności, ściśle związaną z szacunkiem dla osoby ludzkiej, z pomniejszaniem obszarów niesprawiedliwości i przemocy. „Posłuszeństwo właściwe dla życia konsekrowanego ukazuje w sposób szczególnie wyrazisty posłuszeństwo Chrystusa wobec Ojca i opierając się na tej właśnie tajemnicy, poświadcza, że nie ma sprzeczności między posłuszeństwem a wolnością”.

Ks. Senior Abp. Damian Zimoń w liście rozpoczynającym Rok Życia Konsekrowanego napisał: ? Niektórzy wręcz uważają, że to przeżytek. Na kobiety w habitach spoglądamy najczęściej z podziwem, ale własnej córki, wnuczki, czy koleżanki w takowym stroju nie chcemy widzieć. Bywa, że rodzice zupełnie nie potrafią się pogodzić z faktem, że córka poszła do klasztoru. Seminarium dla syna można jeszcze jakoś zaakceptować; ostatecznie status księdza w społeczeństwie nie jest najgorszy. Natomiast cela zakonna dla córki, bywa postrzegana, jako koniec jej możliwości rozwoju i ścieżka do zmarnowania życia?. A my osoby konsekrowane nie marnujemy swojego życia, wręcz przeciwnie otwieramy się na nowości tego świata. Studiujemy, pracujemy w różnych instytucjach, spotykamy się z ludźmi. Choć zmieniły się czasy, nie zmienił się człowiek, nie zmieniły się jego problemy. Także dziś są ludzie biedni, opuszczeni, osamotnieni w swoim cierpieniu, nie tylko fizycznym, ale i duchowym. Do nich idą Siostry i Bracia. Można nas spotkać w szpitalach, domach pomocy społecznej, hospicjach, stołówkach dla ubogich i bezdomnych, ale także przy kościele, gdzie posługujemy, jako zakrystianki czy zakrystianie, organiści czy kancelistki, w szkołach, przedszkolach i ochronkach, gdzie uczymy, bawimy i wychowujemy. Prowadzimy dni skupienia dla młodzieży i rekolekcje. Jesteśmy obecni nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie.

 

 

10

 

Ofiarowanie.

Zgodnie z żydowskimi zwyczajami w ósmym dniu życia następowało obrzezanie dziecka i nadanie mu imienia. Matka potrzebowała jeszcze trzydziestu dni na oczyszczenie wymagane przez Prawo Mojżeszowe. Dopiero po tym czasie mogła przyjść z dzieckiem do świątyni, by je ofiarować Bogu. I bynajmniej nie było to poświęcenie chłopca na służbę kapłańską. To był raczej symboliczny gest poświęcenia Bogu tego, co było dla rodziców największą wartością. Bóg przyjmował dziecko, a rodzice w zamian przynosili ofiarę. Józef i Maryja mieli złożyć parę synogarlic lub dwa młode gołębie, oznaczało to, że byli biedni. Jeśli byliby zamożniejsi, przynieśliby jednorocznego baranka i gołębia.

Kiedyś, chodząc po kolędzie, usłyszałem pewną historię. Otóż rodzice mieli syna, który – jak to się mówi kolokwialnie – nieźle dawał im w kość. Był tak złośliwy, a do tego leniwy i przekorny, że matka i ojciec nie mogli sobie z nim w żaden sposób dać rady. Nie pomagały prośby i groźby ani surowe kary. Pewnego dnia, gdy chłopak miał może trzynaście lat i coś poważnego przeskrobał, ojciec w porywie złości i bezradności chwycił go za kołnierz i w rozpaczy pobiegł z nim do pobliskiego kościoła. Tam rzucił go do stop ołtarza Matki Boskiej, wołając: „Matko Boska, ja nie mogę sobie dać z nim rady. Weź go sobie. Może Ciebie będzie słuchał. Oddaję Ci go na własność”. Jak opowiadają rodzice – poskutkowało. Chłopiec zastanowił się poważnie nad sobą i powoli zaczął się zmieniać – wziął się do nauki. Dziś jest studentem wyższej uczelni i rodzice są z niego bardzo dumni. Wierzą, że Matka Boża, której go ofiarowali, otoczyła go swoim płaszczem i prowadzi przez życie.

Ale wróćmy do jerozolimskiej świątyni. W ewangelicznej scenie biorą dziś udział, oprócz ofiarowywanego Dziecka i Jego Matki: Józef, starzec Symeon i prorokini Anna. Święty Łukasz poświęca Symeonowi i Annie kilka ciepłych zdań. O Symeonie pisze, że był to człowiek prawy i pobożny, który otrzymał obietnicę, że nie ujrzy śmierci, aż nie zobaczy Mesjasza. Ewangelista pisze o Annie, że tylko siedem lat żyła w małżeństwie, a gdy jej mąż zmarł, poszła na służbę i modlitwę do świątyni. Skoro miała osiemdziesiąt cztery lata, to łatwo obliczyć, że na tej służbie spędziła około sześćdziesięciu lat. Symeon i Anna byli więc starymi ludźmi.

Holenderscy malarze w tzw. złotym okresie malarstwa, czyli w wieku XVII, upodobali sobie portretowanie ludzi starszych. Uważali, że rysy osób w podeszłym wieku są bogatsze. Że widać w nich doświadczenie życiowe, mądrość i wiele detali. Dlatego Rembrandt wybrał swoją matkę, aby pozowała do obrazu Prorokini Anna. Przedstawia on starszą kobietę, która trzyma w ręku księgę. Zdania na karcie księgi są rozmyte i rozciągnięte, pomimo tego widoczne są litery hebrajskie, co wskazuje na Stary Testament. Anna ma rozchylone usta, czyta Biblię.

Ludzi w podeszłym wieku cenił też Jan Paweł II. W 2000 roku tak mówił:

Drodzy ludzie starzy, trapieni przez kłopoty ze zdrowiem lub problemy innego rodzaju, jestem całym sercem z Wami [...]. Kościół nadal was potrzebuje. Wysoko ceni sobie przysługi, jakie nadal jesteście gotowi mu oddawać w różnych dziedzinach apostolatu, liczy na wasz wkład wytrwałej modlitwy, oczekuje waszych wyważonych rad i wzbogaca się dzięki ewangelicznemu świadectwu, jakie składacie każdego dnia.

Od 1997 roku Kościół 2 lutego obchodzi Dzień Życia Konsekrowanego. Jest on poświęcony modlitwie za te osoby, które ofiarują Panu Bogu i bliźniemu całe swoje życie, służąc w zakonach i zgromadzeniach zakonnych. Zastępy świętych, często niedocenianych za życia, a kto wie, czy ich modlitwa i ofiara nie ratuje świata.

Wspomnę tylko św. Teresę z Lisieux. Była ostatnim z dziewięciorga dzieci, z których czworo umarło bardzo wcześnie. Wzrastała otoczona miłością rodziców i czterech sióstr. Miała zaledwie cztery lata, kiedy rozpoczęło się jej doświadczenie cierpienia. Jej matka umarła nagle na raka w wieku czterdziestu pięciu lat. Jej siostra Paulina, „druga mama” – jak ją nazywała, gdy skończyła dwadzieścia jeden lat, wstąpiła do Karmelu w Lisieux i przyjęła imię Agnieszka od Jezusa. Wkrótce potem jej siostra Maria, „trzecia mama”, poszła w ślady Pauliny i również wstąpiła do Karmelu; przyjęła imię Maria od Najświętszego Serca. Dorastająca i tak bardzo wrażliwa Teresa wylewała wówczas potoki łez. Osiem dni później jej siostra Leonia nieoczekiwanie zgłosiła się do klarysek w Alencon. Najmłodsza siostra, zwana Tereską od Dzieciątka Jezus, została świętą i doktorem Kościoła.

Siostry i Bracia! Dzisiejsze święto nazywane jest także świętem Matki Boskiej Gromnicznej. Wielu z was przyniosło gromnice, by je poświęcić. Ludowy poeta tak pisał:

Gdy życie nasze dobiegnie do końca,

Gdy Bóg ostatnie godziny policzy,

Niech nam zaświeci, jak promienie słońca,

Światło gromnicy...

ks. Pogodny

„Ekspres homiletyczny”

Przekazanie tomosu dla Kościoła na Ukrainie. Na zdjęciu patriarcha Bartłomiej oraz metropolita kijowski Epifaniusz.

 

 

12

 

Rok po tomosie.

Przed rokiem patriarcha Bartłomiej wydał specjalny dekret (tomos), nadający samodzielność Ukraińskiemu Kościołowi Prawosławnemu. Co ten akt zmienił w życiu religijnym naszych wschodnich sąsiadów?

Wydanie tomosu poprzedził zwołany na 15 grudnia 2018 r. ogólnoukraiński synod, który odbył się w soborze sofijskim (Mądrości Bożej) w Kijowie. Doszło wówczas do zjednoczenia niekanonicznych wspólnot prawosławnych: Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego, Ukraińskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego oraz grupy wiernych z Patriarchatu Moskiewskiego i powstał Kościół Prawosławny Ukrainy.

Na czele nowej struktury stanął wybrany na synodzie metropolita kijowski i całej Ukrainy Epifaniusz (Dumenko). 6 stycznia 2019 r. w uroczystość Objawienia Pańskiego podczas liturgii w Konstantynopolu (Stambule) patriarcha Bartłomiej przekazał w obecności prezydenta Ukrainy nowemu metropolicie kijowskiemu tomos potwierdzający samodzielność (autokefalię) tego Kościoła. Jednocześnie nadal istnieje Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego. Jego głową jest metropolita kijowski Onufry (Berezowski).

Powstanie samodzielnego ukraińskiego prawosławia bardzo źle przyjęto w Moskwie. Pozytywnie za to przyjęli je katolicy obrządku wschodniego na Ukrainie. Biskupi łacińscy zachowali wobec tego procesu wstrzemięźliwość. Uznali, że jest on wewnętrzną sprawą Kościoła prawosławnego.

Nie tylko religijne znaczenie.

Przyznanie autokefalii Kościołowi prawosławnemu na Ukrainie było ważnym wydarzeniem nie tylko religijnym, ale i politycznym, które w dłuższej perspektywie może na nowo zdefiniować ukraińską tożsamość narodową. Nieszczęśliwą okolicznością nadania tomosu były wybory prezydenckie na Ukrainie. Ówczesny prezydent Petro Poroszenko uczynił z tego wydarzenia ważny atut swej kampanii prezydenckiej. Tomos miał być nie tylko czynnikiem konsolidacji ukraińskiego prawosławia, ale i ideowym orężem w walce z rosyjską agresją. Ten polityczny kontekst z pewnością zaważył na społecznej recepcji aktu ogłoszenia niezależności ukraińskiego prawosławia, ale mu nie pomógł. Rosyjska propaganda nagłaśniała na cały świat ułomności procesu przerejestrowywania się poszczególnych parafii czy przypadki udziału bojówek w wyganianiu duchownych, pragnących zachować wierność promoskiewskim strukturom kościelnym. Spory wpisywały się w kontekst toczącej się ciągle wojny na wschodniej Ukrainie. Ukraińska hierarchia prawosławna związana z Moskwą nigdy jednoznacznie nie potępiła zarówno aneksji Krymu, jak i podsycania przez Rosję separatystycznego buntu w Donbasie. Jest to poniekąd zrozumiałe, biorąc pod uwagę, że zdecydowana większość mieszkańców obu separatystycznych republik – donieckiej i ługańskiej – to wierni tego Kościoła. Zarówno w Ługańsku, jak i w Doniecku działają biskupi podporządkowani metropolicie Onufremu. Dla nich zagrożeniem nie są wojska rosyjskie, wspierające separatystów, ale armia ukraińska, starająca się przywrócić ukraińską suwerenność na tym terytorium. Jednak także na innych terenach Ukrainy, gdzie dominuje ludność rosyjskojęzyczna, ocena wojny na wschodzie jest często inna aniżeli na zachodzie Ukrainy. Decyzja o tomosie wpisywała się w te podziały, dodatkowo je petryfikując i zaostrzając.

Tylko 4 procent.

Według statystyk przedstawianych przez Patriarchat Moskiewski od grudnia 2018 r. z ukraińskiego prawosławia, uznającego kanoniczną zwierzchność Moskwy, do nowego Kościoła prawosławnego na Ukrainie przerejestrowało się dobrowolnie zaledwie 78 parafii. 220 przerejestrowało się niezgodnie z ukraińskim prawem. Natomiast ponad 100 świątyń – według szacunków Patriarchatu Moskiewskiego – siłą przejęli zwolennicy nowego autokefalicznego Kościoła prawosławnego. Według statystyk Ministerstwa Kultury Ukrainy, nadzorującego sprawy wyznaniowe, do lutego 2019 r. wpłynęły kompletne dokumenty od 340 parafii pragnących dokonać przerejestrowania. Najwięcej takich przypadków miało miejsce na zachodniej i centralnej Ukrainie, a więc w Galicji, na Wołyniu, w rejonie Winnicy i Żytomierza. Część z nich była jednak kwestionowana przez hierarchów należących do Patriarchatu Moskiewskiego, wskazujących, że pod dokumentami nie podpisała się wymagana prawem większość dwóch trzecich parafian.

Inne liczby podawali przedstawiciele samodzielnego ukraińskiego prawosławia. W lipcu 2019 r. w czasie obchodów 1031. rocznicy chrztu Rusi metropolita kijowski Epifaniusz powiedział, że od grudnia 2018 r. w jego Kościele zarejestrowało się już 500 parafii w całej Ukrainie, należących wcześniej do Patriarchatu Moskiewskiego. Jednocześnie przyznał, że obecnie proces wyraźnie się zatrzymał. Według oficjalnych informacji z jesieni 2019 r. przerejestrowało się 547 parafii, przy czym tylko 77 proc. spośród nich przeszło pełną procedurę rejestracyjną. Oznaczałoby to, że tylko 4 proc. parafii należących niegdyś do Patriarchatu Moskiewskiego przeszło do Kościoła Prawosławnego Ukrainy.

Z całą pewnością przebieg prezydenckiej kampanii wyborczej w 2019 r. miał na to duży wpływ. Zwycięstwo w kwietniu 2019 r. Wołodymyra Zełenskiego, rosyjskojęzycznego niepraktykującego Żyda ze wschodniej Ukrainy, umocniło w szeregach duchowieństwa i wiernych zwolenników utrzymania więzi z Patriarchatem Moskiewskim i zahamowało proces rejestracji parafii „moskiewskich” w Kościele ukraińskim.

Zełenski po wyborze oświadczył, że nie będzie faworyzował żadnego z odłamów ukraińskiego prawosławia, w praktyce jednak nie brakowało przypadków wspierania przez administrację struktur Patriarchatu Moskiewskiego.

Najsilniejsza struktura

W tym samym czasie Kościół prawosławny związany z Moskwą wzmacniał się. W minionym roku powstało 250 nowych parafii. Obecnie Patriarchat Moskiewski na Ukrainie posiada 12 338 parafii, a niezależny Prawosławny Kościół Ukrainy ok. 7 tysięcy. Zwiększyła się także liczba kapłanów należących do Patriarchatu Moskiewskiego. Jest ich obecnie 12 411 oraz 4609 mnichów, skupionych w 254 klasztorach. Do nich należą dwa główne centra ukraińskiego monastycyzmu – ławry Peczerska w Kijowie i Poczajowska na Wołyniu. Tradycyjnie klasztory i związane z nimi bractwa były ostoją wpływów rosyjskich na Ukrainie i dzisiaj to się nie zmieniło. Kościół prawosławny uznający kanoniczną zwierzchność Patriarchatu Moskiewskiego jest więc nadal największą strukturą kościelną działającą obecnie na Ukrainie. Metropolicie Epifaniuszowi nie ułatwiała zadania postawa byłego zwierzchnika Patriarchatu Kijowskiego patriarchy Filareta (Denysenki). Początkowo zaakceptował on wyniki synodu zjednoczeniowego, ale następnie ogłosił, że Patriarchat Kijowski nie został zlikwidowany, i próbował kontynuować jego działalność. Ta dywersyjna postawa wprowadzała zamieszanie i wątpliwości wśród wiernych, stawiając znak zapytania nad wiarygodnością powstałych niedawno wspólnych struktur.

Kolejnym problemem, którego nie udało się szybko rozwiązać, było uznanie międzynarodowego statusu ukraińskiego Kościoła przez inne Kościoły prawosławne. Pomimo osobistego zaangażowania patriarchy Bartłomieja inne Kościoły długo nie uznawały kanoniczności tej decyzji. Pojawiły się liczne głosy, nie tylko z kręgów rosyjskiego prawosławia, aby cały proces usamodzielnienia się struktur kościelnych na Ukrainie poddać międzynarodowemu nadzorowi. Był nawet pomysł zwołania specjalnego synodu, który oceniłby sytuację na Ukrainie. Dopiero w sierpniu 2019 r. Święty Synod prawosławnego Kościoła Grecji uznał kanoniczne prawo patriarchy Bartłomieja do udzielania autokefalii oraz dalszego zajmowania się sprawą uznania Prawosławnego Kościoła Ukrainy, a w październiku sam go ostatecznie uznał. Powinno to wpłynąć na inne Kościoły prawosławne, które dotąd czekały na decyzję Aten w tej sprawie.

Czekaliśmy 333 lata

Z perspektywy minionego roku widać, w jak wielkich bólach rodzi się samodzielność ukraińskiego prawosławia. Nie ulega wątpliwości, że odważna decyzja patriarchy Bartłomieja, podjęta pomimo ogromnej presji ze strony Patriarchatu Moskiewskiego, miała wymiar historyczny. Jak powiedziała w czasie dyskusji na ten temat w Warszawie znana ukraińska pisarka Oksana Zabużko, przekazanie tomosu do Kijowa było spełnieniem marzeń wielu pokoleń Ukraińców. Za własnym Kościołem tęsknili od 1686 r., kiedy patriarcha Konstantynopola wydał tomos podporządkowujący prawosławną metropolię kijowską patriarsze moskiewskiemu. – Na nowy czekaliśmy 333 lata – podkreśliła Zabużko. Dzięki niemu odrodziło się ukraińskie prawosławie, niezależne od Moskwy i uznane przez najważniejszy autorytet w świecie prawosławnym. Wierni teraz mogą przystępować do sakramentów bez obawy o ich ważność, i to jest szansa na odbudowę życia kościelnego na Ukrainie na zupełnie nowych zasadach, podkreśliła. Reszta zaś – dodała – jest kwestią czasu. Zakończyła swe emocjonalne wystąpienie słowami nadziei, że zapoczątkowany przed rokiem proces będzie się rozwijał i przywracał wartości duchowe i kulturalne rugowane w czasie dominacji w ukraińskim prawosławiu Patriarchatu Moskiewskiego. •

Rozmyślania o. Mertona nad świętością nie zostały jeszcze napisane, kiedy ostatniego dnia lipca 1957 roku umierał o. Solanus Casey, kapucyn. Wielu z tych, którzy znali Solanusa, bez wątpienia przyznałoby jednak, że wpisywał się on w definicję świętego stworzoną przez wielkiego trapistę. Przez osiemdziesiąt sześć lat swojego życia skromny furtian rzeczywiście był cudownym i zawsze otwartym oknem dla Bożej łaski.

Kilka dni po śmierci o. Solanusa jego współbracia kapucyni weszli do jego małej celi w klasztorze św. Bonawentury w Detroit, by posprzątać rzeczy, które po sobie pozostawił. Znaleźli w niej ubrania i buty, brązową myckę, listy i zdjęcia rodzinne, kufer, kilka książek, parę drucianych okularów, skrzypce, obrazki z Najświętszą Panną, różaniec i czerwoną stułę, którą zakładał, gdy w każdą środę o godzinie 15 odprawiał nabożeństwo o uzdrowienie. To był dobytek ubogiego człowieka.

Odkryto wtedy także siedem notatników przypominających księgi rachunkowe, które Solanus przechowywał przez ponad trzydzieści lat. Zapisane w nich były intencje modlitewne zanoszone do niego i do Serafickiego Dzieła Mszy Świętych (sMA). Znajdowało się tam ponad sześć tysięcy „przypadków” – jak zwykł o nich mawiać o. Solanus. Przy siedmiuset z tych notatek dopisał później dość zdumiewające adnotacje. Zgłoszono przypadki uzdrowień. Doszło do nawróceń. Groźby bankructwa, załamania nerwowego, a nawet rozwodów w tajemniczy sposób zdawały się oddalone. Do innych wspaniałych i inspirujących historii niewiarygodnych cudów poczyniono tylko aluzje w postaci zwięzłych, lapidarnych uwag dodanych przez autora zapisków.

   „Tata przystąpił do spowiedzi i Komunii Świętej po raz pierwszy od czterdziestu dziewięciu lat” – zanotował Solanus na końcu wpisu o kobiecie proszącej o modlitwę za swojego ojca, który odszedł od Kościoła.

   „Opuścił klasztor o własnych siłach” – ta adnotacja pojawiła się po notatce na temat czterdziestosześcioletniego mężczyzny, który kilka tygodni wcześniej podczas wypadku samochodowego doznał pęknięcia czaszki i złamania kręgosłupa. Na spotkanie z Solanusem został przyniesiony.

   „2 lipca uznana za zupełnie zdrową, bez konieczności przechodzenia jakichkolwiek operacji” – Solanus dodał tę notatkę do informacji o pięćdziesięciodziewięcioletniej Bercie Smith, u której zdiagnozowano nowotwór żołądka. Przeszła uprzednio cztery operacje w Szpitalu Forda w Detroit.

Wydaje się, że to właśnie historie z tych dzienników, podobnie jak świadectwa o świętości składane przez setki ludzi, którzy znali o. Franciszka Solanusa Caseya, sprawiły, że został rozpoczęty jego proces kanonizacyjny.

Chociaż mieszkańcy Detroit nieformalnie „kanonizowali” łagodnego kapucyńskiego furtiana na wiele lat przed jego śmiercią, oficjalny proces o uznanie heroiczności cnót o. Solanusa został ogłoszony przez arcybiskupa archidiecezji dopiero w 1976 roku. Zebrano wszystkie zapiski o. Solanusa i wiele zeznań ludzi, którzy go znali. Zgromadzono w ten sposób ponad trzy tysiące sześćset stron dokumentów, które następnie dostarczono do Rzymu.

Od 1960 roku, trzy lata po śmierci Solanusa, jego historia była również głoszona przez Bractwo Ojca Solanusa (Father Solanus Guild), założone przez grupę wiernych, którzy upowszechniali informacje o jego życiu i posłudze. Bractwo rozrosło się do stu tysięcy członków w czterdziestu trzech krajach. A na terenie klasztoru św. Bonawentury w 2002 roku zostało wybudowane imponujące Solanus Casey Center. Szybko stało się celem pielgrzymek, do którego rocznie przybywa nawet dwieście tysięcy ludzi z całego świata. Pielgrzymi mogą odwiedzić grób o. Solanusa i dowiedzieć się czegoś nie tylko o nim, ale także o życiu innych świątobliwych chrześcijan, którzy podobnie jak furtian śmiało ukazywali cnoty chrześcijańskie i czynili dzieła miłosierdzia.

Jedenastego lipca 1995 roku w Rzymie papież Jan Paweł ii ogłosił dekret o heroiczności cnót o. Solanusa. Od tej pory przysługiwał mu tytuł czcigodnego sługi Bożego. Ogłoszenie kogoś „czcigodnym” to pierwszy z trzech głównych kroków w stronę ogłoszenia świętości.

We wrześniu 2016 roku Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych zatwierdziła cud potrzebny do beatyfikacji Solanusa Caseya. Dotyczył pewnej kobiety cierpiącej na nieuleczalną, wrodzoną chorobę skóry. Podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych przyjechała do Detroit, by odwiedzić zaprzyjaźnionego kapucyna. Weszła do Solanus Center, żeby pomodlić się przy grobie o. Caseya. Chciała pomodlić się za inne osoby, które potrzebowały uzdrowienia. Podczas modlitwy usłyszała głos, który mówił jej:

„Módl się za siebie”. Tak też zrobiła i natychmiast została uzdrowiona z choroby, na którą cierpiała przez całe życie. Po powrocie do kraju udała się do pięciu lekarzy. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że jej uzdrowienia nie da się wyjaśnić w sposób naukowy. Kobieta postanowiła przez jakiś czas nie ujawniać swojej tożsamości w obawie przed nadmiernym zainteresowaniem swoją osobą.

4 maja 2017 roku papież Franciszek ogłosił, że czcigodny Solanus Casey zostanie beatyfikowany. Tego samego dnia arcybiskup Detroit Allen H. Vigneron potwierdził, że konieczny cud został zatwierdzony. Kilka tygodni później ustalono datę i miejsce uroczystej beatyfikacji – miała się odbyć 18 listopada 2017 roku na stadionie Ford Field w Detroit.

Kiedy jakaś osoba zostaje beatyfikowana i ogłoszona błogosławioną, Kościół pozwala na publiczne oddawanie jej czci. Mogą powstawać kościoły pod jej wezwaniem. Można wystawiać pomniki i obrazy jej poświęcone. Można odprawiać Msze ku jej czci. Solanus Casey jest drugim błogosławionym amerykańskiego pochodzenia. Urodzony w Oklahomie o. Stanley Rother (1935–1981) w 1981 roku poniósł męczeńską śmierć jako misjonarz w Gwatemali – jego uroczysta beatyfikacja miała się odbyć [odbyła się – w oryginale kanonizacja o. Rothera dotyczy przyszłości – przyp. tłum.] kilka tygodni wcześniej, 23 września 2017 roku. Aby sprawa Solanusa Caseya mogła przejść do etapu końcowego – kanonizacji – musi zostać zatwierdzony nowy cud, mający miejsce już po beatyfikacji. Społeczność kapucyńska i czciciele o. Solanusa w mieście Detroit i na całym świecie wierzą, że nie będzie trzeba na to długo czekać. Życie o. Solanusa zmieniało innych – często wystarczało krótkie spotkanie. Jego bliska relacja z Bogiem była tak bardzo widoczna, że przyciągała do niego ludzi niezależnie od ich wieku, statusu ekonomicznego czy kręgu kulturowego.

„Nie martw się. Bóg czuwa nad wszystkim – tak o. Solanus Casey często mówił tym, którzy przychodzili prosić go o wstawiennictwo. – Bóg zna najlepszy sposób, by rozwiązać wszystkie problemy”. Zmartwionym gościom przypominał także, że nic na tym świecie nie jest w stanie zatrzymać łaski i miłosierdzia Bożego.

Pewnego razu, podczas posługi o. Solanusa w Detroit, w poczekalni przy wejściu do klasztoru św. Bonawentury usiadł mały chłopiec z ręką w gipsie. Dziesiątki innych osób podeszło do brodatego kapucyna z prośbą o błogosławieństwo, zanim do jego stołu dotarł w końcu ten mały chłopiec razem ze swoją mamą. Wiedział, do jakich cudownych uzdrowień dochodziło poprzez wstawiennictwo tego kapłana. Nagle, ku zaskoczeniu matki, chłopiec zaczął z niecierpliwością szarpać za gips zakrywający mu rękę.

Zakonnik o łagodnych błękitnych oczach i ciepłym spojrzeniu przechylił się nad biurkiem, żeby porozmawiać z chłopcem. Wiedział, o czym myślało teraz to dziecko. „Boże błogosławieństwo przenika do środka”, zapewnił chłopca Solanus. To mówiąc, pobłogosławił rękę chłopaka – razem z gipsem – a potem pobłogosławił jego matkę. Na rozpromienionej twarzy dziecka pojawił się wyraz zrozumienia i spokoju. Przyjął słowa o. Solanusa i odwzajemnił jego uśmiech.

Święci i błogosławieni w tygodniu.

2 lutego - Ofiarowanie Pańskie
3 lutego - św. Błażej, biskup i męczennik
3 lutego - św. Oskar, biskup
3 lutego - św. Maria Klaudyna od św. Ignacego Thevenet, dziewica
4 lutego - św. Joanna de Valois
4 lutego - św. Weronika
4 lutego - św. Katarzyna Ricci, dziewica
4 lutego - św. Jan de Brito, prezbiter i męczennik
4 lutego - św. Gilbert, prezbiter
   • 4 lutego - św. Józef z Leonissy, prezbiter
4 lutego - św. Maria de Mattias, dziewica
5 lutego - św. Agata, dziewica i męczennica
6 lutego - święci męczennicy Paweł Miki i Towarzysze
6 lutego - św. Dorota, dziewica i męczennica
7 lutego - św. Ryszard, król
7 lutego - św. Teodor, żołnierz, męczennik
7 lutego - św. Koleta z Corbie, dziewica
7 lutego - św. Gwaryn, biskup
7 lutego - św. Jan z Triory, prezbiter i męczennik
7 lutego - bł. Pius IX, papież
8 lutego - św. Hieronim Emiliani
8 lutego - św. Józefina Bakhita, dziewica
8 lutego - św. Idzi Maria od św. Józefa, zakonnik
9 lutego - św. Apolonia, dziewica i męczennica
9 lutego - bł. Marian Szkot, opat
9 lutego - bł. Anna Katarzyna Emmerich, dziewica
9 lutego - bł. Euzebia Palomina Yenes, dziewica
9 lutego - bł. Leopold z Alpandeire, zakonnik

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00,

poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna:

(oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.15 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka - red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.